Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy warto ratować małżeństwo po zdradzie emocjonalnej?

Witam. Zacznę od tego, że rok po ślubie mój mąż jak się okazało utrzymywał w tajemnicy kontakt z koleżanką mojej siostry. Flirtował z nią, prawił komplementy i zapraszał na wyjazd nad morze, mówiąc że mi powie że ma szkolenie.Sytuacja wyszła na jaw gdy urodziło nam się akurat drugie dziecko. Było mi ciężko, ale starałam się mu to wybaczyć i nieokazywałam swoich emocji bojąc się że go stracę . Od tamtej jednak pory byłam podejrzliwa i bardziej ostrożna. Znalazłam u niego między innymi maile z dziewczyną z którą chciał się umówić na układ pieniądze za seks. W tamtym czasie zareagowałam zbyt gwałtownie i powiedziałam mu o tym. Wypierał się bo meil był założony ekstra pod innym nazwiskiem. Ale w wyszukiwarce znalazłam dużo informacji na temat który potwierdzał to że był zamiar spotkania. Wysyłał jej również blikiem pieniądze za zdjęcia na golasa. W między czasie znalazłam jakiegoś dziwnego smsa, okazalo się ze pisał też z Ukrainka której powiedział że zmarła mu żona. Moje uczucia zaczęły być naprawde mieszane, nie byłam już pewna uczuć z jego strony. Po dłuższym czasie postanowiłam zwierzyć się komuś kogo znalazłam na portalu randkowym taki założyłam specjalnie z tego co było w moim życiu, bo wstyd było mi rozmawiać na ten temat z kimś znajomym. Wybrałam płeć przeciwną bo próbowałam zrozumieć dlaczego facet może tak robić. Ten chłopak mnie nie oceniał, wysłuchał wydawało mi się, że mnie rozumie. Pogubiłam się w tej relacji która podjęłam pisząc z nim. Traktowałam go na początku jako przyjaciela, ale gdzieś z braku uczucia swojej atrakcyjności wymienialiśmy się zdjęciami z normalnego dnia. Wysłałam mu zdjęcia nóg, bo wiedziałam, że to element który najbardziej podoba mu się. Nigdy nie wysłałam zdjęć typowo erotycznych. Zraniłam tym co robiłam swojego męża, bo nawiązałam z tamtym chłopakiem relacje emocjonalna w której narzekałam na męża i to co zrobił. Gdzieś jednorazowo wpadł wątek pisania erotycznego, chwilowa fascynacja pisanie o tym jak miałby wyglądać seks. Miałam wrażenie, że tym pisaniem chciałam sama się jeszcze bardziej zniechęcić do meza, aby móc odejść pomimo tego, ze bardzo go kocham. Mój mąż dowiedział się o tym, gdy wziął mój tel i znalazł wiadomości. A ja zamiast poczuć ulgę, czuje do siebie złość i żal,że zraniłam go w ten sposób, a on jest dla mnie najważniejsza osobą. Obawa, że on nie przestanie robić takich rzeczy tzn pisać z innymi i mnie krzywdzić w ten sposób była tak duża, że zrobiłam praktycznie to samo. Swój błąd zrozumiałam jednak po fakcie, powinnam była mówić o tym co czuje, co mnie krzywdzi i wyznaczyć granicę, a nie go krzywdzić. Teraz cierpię podwójnie, przez to co mnie spotkało i przez to co sama zrobiłam. Kocham go, ale on już w to nie wierzy. Czy próba naprawy małżeństwa i tej relacji po tym ma jeszcze jakiś sens?
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Szanowna Pani

 

 Dobrze, że napisała Pani na grupie, gdyż domyślam się, że jest Pani trudno być z tum sama ze sobą. Przykro mi, że przechodzi Pani przez tak trudny i bolesny czas w swoim małżeństwie. Ta sytuacja jest bardzo złożona i pełna silnych emocji z obu stron. Odpowiadając bezpośrednio na Twoje pytanie: Tak, próba naprawy małżeństwa ma sens, ale pod pewnymi bardzo ważnymi warunkami. Najważniejszym z nich jest to, aby Pani mąż zrozumiał, że jego zachowania (chroniczne kłamstwa, szukanie układów płatnych) nie były jednorazowymi błędami, lecz wzorcem, który wymaga profesjonalnej pomocy. Z kolei Pani musi wybaczyć sobie. Pani reakcja była desperacką próbą odzyskania poczucia własnej wartości w sytuacji, gdy byłaś systematycznie raniona. Pani zachowanie do  założenie profilu na portalu randkowym i nawiązanie relacji emocjonalnej nie było aktem złośliwości, lecz desperacką próbą poradzenia sobie z bólem. Psychologia określa to mianem zdrady odwetowej lub reaktywnej. W obliczu chronicznego ranienia przez męża, Pani psychika szukała "bezpiecznej przystani" i potwierdzenia własnej wartości, której nie nie było w domu. Pani zachowanie jaki było założenie profilu na portalu randkowym i nawiązanie relacji emocjonalnej  nie było aktem złośliwości, lecz desperacką próbą poradzenia sobie z bólem. Psychologia określa to mianem zdrady odwetowej lub reaktywnej. W obliczu chronicznego ranienia przez męża, a Pani psychika szukała "bezpiecznej przystani" i potwierdzenia własnej wartości, których nie otrzymywała w domu.

To, co czuje Pani  obecnie, czyli złość na siebie i żal jest naturalne, ponieważ Pani działania były sprzeczne z własnym systemem wartości. Jednak ważne jest, aby zrozumieć różnicę między winą a odpowiedzialnością:

 - Wstyd, który Pani czuła (nie pozwalający rozmawiać ze znajomymi), odizolował  i pchnął Panią w stronę anonimowej relacji w sieci.

- Pani reakcja była symptomem choroby związku, a nie jej przyczyną.

Czy naprawa relacji ma sens? Odpowiedź na to pytanie zależy od gotowości obu stron do podjęcia radykalnie szczerej pracy. Naprawa jest możliwa, ale wymaga przejścia przez konkretne etapy a są nimi warunki niezbędne do odbudowy. Pierwsze to pełna  jawność. Mąż musi przestać ukrywać swoje działania. Jego kłamstwa (np. o Pani śmierci) wskazują na dużą łatwość w manipulowaniu rzeczywistością, co wymaga terapii.

Drugie to zrozumienie przyczyn czyli mąż musi zrozumieć, dlaczego szukał kontaktów zewnętrznych, a Pani musi przepracować traumę, która pchnęła Panią do tej relacji.

Trzecie to zaprzestanie obwiniania. Obecnie mąż czuje się zraniony i może używać Pani błędu, aby odwrócić uwagę od swoich wielokrotnych naruszeń. To ślepy zaułek.

Jeśli oboje zdecydujecie się na próbę ratowania małżeństwa, sugeruję następującą ścieżkę:

1.Terapia Indywidualna dla męża.  Jest to kluczowe, aby zrozumiał on mechanizm swoich "układów" i potrzebę ciągłej walidacji z zewnątrz. Bez tego jego zachowania prawdopodobnie powrócą.

2.Terapia indywidualna dla Pani.  Aby mogła Pani wybaczyć sobie, odzyskać poczucie własnej wartości i nauczyć się stawiać granice, zamiast reagować ucieczką w inne relacje.

3.Terapia Par, na której  oboje zrozumiecie własne mechanizmy, możecie zacząć budować nową komunikację. Metoda Gottmana  jest uznawana za najskuteczniejszą w takich przypadkach.

 

Podsumowując. Pani miłość do męża jest silna, ale sama miłość nie wystarczy do uzdrowienia relacji opartej na chronicznym kłamstwie i traumie. Szansa na naprawę istnieje, jeśli mąż uzna, że jego działania były systemowe, a Pani reaktywne. Nie jest Pani  "złą osobą", ale osobą zranioną, która w błędny sposób szukała ratunku.

 

Serdecznie życzę wybrania właściwych decyzji.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry :)

Dziękuję za podzielenie się historią. Odpowiadając na Pani pytanie: próba naprawy małżeństwa może mieć sens wtedy, gdy obie strony są gotowe do wzięcia odpowiedzialności za swoje zachowania, transparentności oraz realnej pracy nad odbudową zaufania. W praktyce oznacza to nie tylko deklaracje, ale także konkretne działania i często wsparcie specjalisty, np. terapię par. Niezależnie od decyzji dotyczącej związku, zasadna wydaje się również indywidualna konsultacja psychologiczna dla Pani, aby móc bezpiecznie przepracować poczucie winy, żalu oraz zwiększyć świadomość dotyczącą własnych granic i potrzeb. To ważne, by kolejne decyzje nie wynikały wyłącznie z lęku przed utratą relacji, ale z troski o własny dobrostan i bezpieczeństwo emocjonalne.

Pozdrawiam i życze powodzenia,
Karolina Grabka

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

 

to, czego Pani doświadczyła, to poważne naruszenie zaufania i granic, dlatego Pani ból, złość i zagubienie są całkowicie zrozumiałe. To, że w pewnym momencie szukała Pani wsparcia gdzie indziej, było próbą poradzenia sobie z samotnością i zranieniem, a nie dowodem, że „jest Pani zła”.

 

Odbudowa relacji jest możliwa tylko wtedy, gdy obie strony biorą odpowiedzialność za swoje działania, są gotowe na pełną szczerość i realną pracę nad zmianą. W takiej sytuacji szczególnie wskazana jest terapia par, a także indywidualne wsparcie dla Pani, by mogła Pani zadbać o siebie i jasno określić swoje granice.

 

Jeśli mąż nie jest gotowy na zmianę i odbudowę zaufania, ma Pani prawo chronić siebie i zastanowić się, co będzie dla Pani bezpieczne i zdrowe w dłuższej perspektywie.

Zachęcam do omówienia tematu ze specjalistą. 

 

Pozdraiwam, 

Składanowska Daria

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Po sytuacji z mężem, jego masturbacją, poczułam się źle - niewystarczająca i oszukiwana.
Mam problem głównie ze sobą z powodu męża.. jesteśmy razem od 9 lat, po ślubie 2 lata, nasz związek od samego początku aż dotąd był bardzo udany, bardzo się kochamy, mamy podobne podejścia do wszystkiego, czujemy się przy sobie dobrze, mój mąż jest cudownym człowiekiem dla mnie, jest bardzo kochany, zawsze uśmiechnięty, dba o mnie, wspiera, naprawdę czuję, że trafiłam na kogoś idealnego.. natomiast w zeszłym roku wydarzyła się pewna sytuacja, z którą do tej pory nie mogę sobie poradzić.. były jego urodziny, w które chciałam mu sprawić przyjemność „łóżkową” i tak się stało, na tamten moment przynajmniej myślałam, że mu się podobało i było dobrze, ale następnego dnia po powrocie z pracy zastałam przy łóżku chusteczki, wiadomo po czym, na początku nie chciał się przyznać, że się masturbował rano, ale w końcu to potwierdził.. zawsze podczas naszego związku mówił mi, że on nie robi takich rzeczy, że nie jest mu to potrzebne, że ja mu wystarczam, że nie jest jak to powiedział „jakimś niewyżytym psem” ,żeby musieć się sam zaspokajać, a po tej sytuacji powiedział, że to był tylko raz, że nie wie dlaczego, tak po prostu.. poczułam się zraniona, oszukana, nieatrakcyjna, zaczęłam się zastanawiać co zrobiłam źle, czy poprzedniego wieczoru przed tym jak to zrobił byłam aż taka słaba w łóżku, że musiał sam sobie poprawić jak tylko wyszłam z domu, a on twierdzi, że to nie ma znaczenia, że cały czas tak samo mu się podobam, tak samo go pociągam, że jestem dla niego najpiękniejsza itd.. przegadaliśmy to jako tako, bo on więcej nie chce o tym rozmawiać, ale ja nie potrafię do tej pory sobie z tym poradzić, nie wiem czy bardziej chodzi o to, że mnie oszukał czy że w ogóle się zaspokajał, cały czas myślę dlaczego, czy dalej mnie nie okłamuje, czy może robi to dalej, tylko teraz dobrze się ukrywa.. nie wiem, dobija mnie to cały czas, doszło to do takiego stopnia, że zmieniłam świetną pracę na byle jaką, w której będę pracować w tych samych godzinach co on, bo w poprzedniej każdego dnia wychodząc rano do pracy myślałam cały czas o tym, że może właśnie to robi i mnie okłamuje, straciłam zaufanie do niego, mimo że do tego momentu był jedyną osobą, której ufałam bezgranicznie i zawsze mogłam na niego liczyć i niczym się nie martwić.. nie podejrzewam o żadne zdrady, bo wiem, że tego by nie zrobił, ale cały czas mam w głowie to, że mnie oszukuje i nadal to robi. Jest to dla mnie strasznie trudne, coraz gorzej to przeżywam, wiecznie płacze, a chciałabym być znowu szczęśliwa, witać go codziennie z uśmiechem jak przed tą sytuacją i nie rozmyślać o tym w kółko, bo męczy mnie już to strasznie do tego stopnia, że mimo, że kocham tego człowieka nad życie i chciałabym być przy nim do grobowej deski to myślę o rozwodzie, żeby zarówno on się nie męczył cały czas moim złym nastrojem i żebym ja mogła przestać myśleć już o tym co on robi i czy mnie nie okłamuje.. juz nie mam siły
Trudności w relacji z mężem - w komunikacji, w jego podejściu, w seksie.
Dzień dobry, mój mąż ma problemy z erekcją, na początku mówił, że to przejściowe, teraz mówi, że martwi się chorą mamą i nie może się skupić. Udało mi się namówić go na wizytę u seksuologa, był już na 4 spotkaniach, ale nic się nie zmienia, natomiast on uważa, że wygadał się specjaliście i to wystarczy. Dodam, że przeważnie to ja inicjuje zbliżenie, mąż często mówi, że nie ma ochoty lub jest zmęczony. Nie mamy dzieci, mieszkamy razem, ten problem ciągnie się już z dwa lata,podczas gdy znamy się 4.Chciałabym mieć dziecko, ale nie widzę go w roli ojca. Mam wrażenie, że to ja noszę spodnie w związku i mąż oczekuje, że będę mu współczuć z powodu choroby jego mamy, która stała się wymówką na wszystko. Nie mogę z nim szczerze porozmawiać, bo na wszystko mi przytakuje i nic z tym nie robi, dopiero kiedy robię mu awantury i zaczynam płakać bierze się w garść.
Boję się bliższych relacji z powodu strachu przed zapomnieniem
Boję się, że każda osoba z którą zaczynam być blisko (chodzi o bardzo dobra przyjaźń), zapomni o mnie albo wymieni na kogoś innego, kogoś lepszego. Co robić w takiej sytuacji?
Czy oglądanie filmu '365 dni' z 13-letnim dzieckiem jest właściwe?
Witam, moja partnerka ogladala wraz z synem 13 letnim film “365”. Nie potrafie uzasadnic tego dlaczego uwazam to za nienormalne - nie potrafie jej wyjasnic slowami. A ponadto zastanawiam sie czy moja ocena jest sluszna. Ona natomiast stwierdzila, ze chciala pokazac synowi jak wyglada prawdziwa milosc… jestesmy z zupelnie innych planet…
Kłótnie z mężem, problem z komunikacją. Nie chcę być uległą i przepraszać za rzeczy, które nie są do tego powodem. Nie chcę, by moje dzieci dorastały w takim domu.
Witam. Niedawno wróciliśmy całą rodziną z zagranicy do wyremontowanego mieszkania. Wszystko niby okej. Nie mamy problemów finansowych czy zdrowotnych. Od pewnego czasu nie możemy dogadać się z mężem. Chodzi o pierdoły. Byliśmy na zakupach, ja poszłam do kolejnego po coś, czego nam brakowało i zapłaciłam kartą, ponieważ nie miałam na tyle gotówki. Skończyło się awanturą w aucie, bo mieliśmy nie płacić kartą, a ja przed wyjściem nie powiedziałam, że chce to kupić i mąż nie przygotował na to gotówki. Będąc w sklepie nr 1 pytałam czy może pójdziemy i kupimy przy okazji to, czego brakuje i mąż w sumie nic nie odpowiedział. W aucie oczywiście mąż miał pretensje i uznał, że ja się nigdy do błędu nie przyznam, a ja najprościej w świecie uważam, że tu nie ma do czego się przyznawać . Kłótnie są w sumie o takie właśnie głupoty. Rano mieliśmy wyjść, a ja zrobiłam śniadanie i w sumie nie pomyślałam, że może to przeszkadzać, a mąż znów chciał wstać ubrać się i wyjść. Ja pomyślałam, że skoro jestem głodna to zrobię śniadanie dla nas i dzieci, a później wyjdziemy. No cóż kolejny raz problem z komunikacją. Okazało się, że sprawy z zagranicy nie zostały do końca załatwione i to też moja wina, ponieważ wszystkim ja sama się zajmowałam i według męża tak to załatwiłaś właśnie, że jest wszystko źle. Mamy dwoje dzieci . Nie chce, żeby one słuchały takich głupich kłótni . Starszy syn pyta, dlaczego ciągle się kłócimy. Mąż nie chce, żebym gdziekolwiek sama jechała nawet na zakupy . Pyta "to co, ja mam z nimi siedzieć? "( Z dziećmi) ja mogę jechać, ale tylko z nimi. Rozmawiamy później, po czym wiemy, że źle robimy, ale za chwilę jest to samo. Iść na kompromis, kiedy uważam, że nie mam za co przepraszać, bo kupiłam paczkę pampersów, o których nie powiedziałam, a on nie uwzględnił tego w pieniądzach na zakupy. Takich powodów dziennie może być milion. Znów ustępować, aby załagodzić sytuację i być uległą. Nie wiem czy tak powinno być, a może ja źle to widzę . Może on ma rację, a ja nie myślę i robię takie gafy, które mogą wyprowadzić z równowagi. Proszę niech ktoś na chłodno to oceni i powie czy to ma sens... Nie chce, aby dzieci dorastały w takim smutnym domu. Dziękuję wam.
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!