Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy wyprowadzka do chlopaka 600 km od domu to dobra decyzja przy konfliktach z rodzicami i studiowaniu?

Witam, potrzebuje rady. Mam 21 lat i jestem z wielkopolski. Od około dziesięciu miesięcy jestem z chłopakiem, który mieszka ode mnie około 600 kilometrów. Przez jakiś czas byliśmy razem praktycznie miesiąc dzień w dzień i kiedy jesteśmy razem, naprawdę dobrze się dogadujemy, jesteśmy szczęśliwi i praktycznie się nie kłócimy. Od dłuższego czasu myślę o tym, żeby się do niego przeprowadzić. Na początku mieszkałabym u jego rodziców razem z nim, a oni nie mają nic przeciwko temu i wiedzą, że chciałabym tam zamieszkać. Mam tam zapewnione miejsce do mieszkania i mam też odłożone pieniądze, więc nawet jeśli nie znalazłabym od razu pracy, to nie zostałabym bez niczego. W moim mieście przez bardzo długi czas szukałam pracy i praktycznie nic nie mogłam znaleźć, a tam mam większe możliwości. Problem jest taki, że nadal studiuję w Poznaniu i musiałabym dojeżdżać na zjazdy, które mam raz na dwa tygodnie albo czasami rzadziej. Nie byłoby to idealne, bo to duża odległość, ale nie musiałabym jeździć tam codziennie i wydaje mi się, że dałabym radę to organizować. Najbardziej martwi mnie to, czy moi rodzice pozwoliliby mi nocować u nich podczas zjazdów, bo jeśli nie, musiałabym szukać innych noclegów. Od dłuższego czasu sytuacja w domu też jest bardzo ciężka. Moi rodzice praktycznie ciągle się kłócą, krzyczą na siebie i wyzywają się, a ja mam już dosyć mieszkania w takiej atmosferze i ciągłego tego słuchania. Do tego często mam wrażenie, że cokolwiek zrobię, i tak jest źle. Pomagam w domu, robię różne rzeczy, chodzę na zakupy, a mimo to potrafię usłyszeć, że w ogóle nie pomagam, że wszystko robię z łaską albo że moim celem jest tylko spierdolić z domu. Dzisiaj znowu poszłam rodzicom na zakupy i zrobiła się ogromna awantura. Powiedzieli mi, że moim celem jest tylko spierdolić z domu, że mam się spakować i wyprowadzić, że siedzę z patologią, mimo że mój chłopak ani jego rodzina kompletnie nic im nie zrobili. Mówili, że jak pojadę do niego, to zrobię sobie z nim dziecko i będę miała nauczkę, że wstyd im za mnie i mówili wiele innych bardzo przykrych rzeczy. Najbardziej boli mnie to, że ja naprawdę nie rozumiem, skąd taka reakcja, bo nie zrobiłam im nic złego, a mój chłopak i jego rodzina również. Jego rodzice są normalnymi ludźmi, znają sytuację i nie mają problemu z tym, żebym tam zamieszkała. Wiem, że teraz powiedzieli mi, żebym się wyprowadziła w złości i nie chcę podejmować decyzji tylko dlatego, że była kolejna awantura. Z drugiej strony o tej przeprowadzce myślałam już dużo wcześniej, zanim doszło do dzisiejszej sytuacji. Mam 21 lat, chcę w końcu zacząć bardziej samodzielne życie, być z chłopakiem i odejść od ciągłej atmosfery kłótni. Muszę jeszcze skończyć obecną pracę, więc nie mogę wyprowadzić się od razu, ale po jej skończeniu mogłabym zrealizować ten plan. Rozmawiałam też o tym z kilkoma koleżankami, również starszymi ode mnie, i opowiedziałam im całą sytuację. Powiedziały mi, że ich zdaniem powinnam się wyprowadzić, że to moje życie i nie powinnam zostawać tylko dlatego, że rodzice mogą zrobić awanturę albo się obrazić. Jedna koleżanka sama pochodzi z podobnej rodziny i wyprowadziła się bardzo młodo, więc też rozumie, dlaczego chcę to zrobić. Dlatego chcę szczerze zapytać, co Państwo o tym wszystkim myślą. Czy Twoim zdaniem, po skończeniu obecnej pracy, powinnam się wyprowadzić do chłopaka i spróbować tam zacząć swoje życie, mimo że rodzice prawdopodobnie zrobią o to ogromną awanturę i mogą być źli? Bo ja coraz bardziej czuję, że to może być dla mnie najlepsze rozwiązanie, ale chciałabym usłyszeć szczerą opinię kogoś, kto spojrzy na całą sytuację z boku.
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam,

 

Mam wrażenie, że przeprowadzka nie jest tutaj decyzją podjętą wyłącznie pod wpływem jednej awantury. Myślałaś o niej już wcześniej, masz odłożone pieniądze, możliwość zamieszkania i większe perspektywy zawodowe. To ważne różnice. Masz 21 lat i masz prawo zacząć budować własne, samodzielne życie. Nie musisz uzyskiwać zgody rodziców na każdą swoją dorosłą decyzję, choć oczywiście ich reakcja może być dla Ciebie emocjonalnie trudna.

Jednocześnie potraktowałabym przeprowadzkę jako decyzję o własnej samodzielności, a nie tylko „ucieczkę od rodziców do chłopaka”. Warto wcześniej ustalić kwestie finansów, obowiązków, prywatności i tego, co zrobisz, jeśli wspólne mieszkanie okaże się trudniejsze, niż zakładacie. Jeśli chodzi o studia, dobrze byłoby również zawczasu ustalić możliwość nocowania podczas zjazdów albo znaleźć alternatywę. Moim zdaniem nie powinnaś rezygnować z planu tylko dlatego, że rodzice mogą się zezłościć. Ich złość nie oznacza, że podjęłaś złą decyzję. Warto zapytać siebie: gdyby rodzice całkowicie zaakceptowali Twoją decyzję, czy nadal chciałabyś się wyprowadzić? Co musiałabyś mieć przygotowane, żeby nawet w razie kryzysu w związku nadal czuć, że potrafisz samodzielnie sobie poradzić?

 

Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Buczma

Agnieszka Buczma

Dzień dobry ,

czytając Pani wiadomość, mam wrażenie, że decyzja o przeprowadzce w pewnym sensie zaczęła się dużo wcześniej niż dzisiejsza awantura. Myślała Pani o niej wcześniej, sprawdzała możliwości, ma Pani odłożone pieniądze, zastanawia się nad pracą, studiami i dojazdami. To ważne, bo pokazuje, że nie jest to wyłącznie decyzja podjęta pod wpływem dzisiejszych emocji.

Nie chciałabym jednak odpowiadać Pani: „proszę się wyprowadzić” albo „proszę zostać”. To Pani życie i dobrze, żeby ostatecznie ta decyzja należała do Pani.

Zwróciłabym natomiast uwagę na coś innego.

Ma Pani 21 lat. Nie potrzebuje już Pani zgody rodziców na to, żeby zamieszkać gdzie indziej. Może Pani natomiast bardzo potrzebować ich akceptacji dla swojej decyzji. A to są dwie różne rzeczy.

I być może właśnie tutaj znajduje się najtrudniejsza część tej sytuacji.

Bo dorosłość czasami nie polega na tym, że rodzice zgadzają się z naszym wyborem. Czasami polega na tym, że podejmujemy własną decyzję, bioremy za nią odpowiedzialność i jednocześnie wytrzymujemy to, że ktoś, kogo kochamy, może być z niej niezadowolony.

W Pani wiadomości pojawia się też zdanie: „co jeśli rodzice nie pozwolą mi nocować u nich podczas zjazdów?”. Pomyślałabym o tym bardzo praktycznie. Jeżeli przeprowadzka ma być krokiem w stronę samodzielności, dobrze stworzyć taki plan, który nie będzie zależał od tego, czy rodzice w danym momencie są na Panią źli, czy nie. Warto więc wcześniej sprawdzić alternatywny nocleg, policzyć koszty dojazdów, zastanowić się nad pracą i mieć zabezpieczenie finansowe. Nie dlatego, że rodzice na pewno odmówią, ale dlatego, żeby Pani decyzja rzeczywiście mogła być Pani decyzją.

Zastanowiłabym się również nad jeszcze jedną rzeczą. Przeprowadzka „od rodziców” i przeprowadzka „do chłopaka” mogą wyglądać dokładnie tak samo z zewnątrz, ale wewnętrznie być dwiema trochę innymi decyzjami.

Dlatego spróbowałabym sobie odpowiedzieć:

Gdyby w domu nagle zrobiło się spokojnie i rodzice powiedzieli: „to Twoje życie, wspieramy Cię” — czy nadal chciałabym się przeprowadzić?

Jeżeli odpowiedź brzmi „tak”, może Pani zobaczyć swoją decyzję nie tylko jako ucieczkę od trudnej sytuacji w domu, ale jako krok w stronę życia, które chce Pani zacząć budować.

I chyba na koniec zostawiłabym Panią z jeszcze jednym pytaniem:

Co musiałoby się wydarzyć, żeby mogła Pani powiedzieć sobie: „to nie rodzice, chłopak ani koleżanki zdecydowali. To była moja decyzja i jestem gotowa wziąć za nią odpowiedzialność”?

Z serdecznością,
Agnieszka Buczma

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

  Jesteś młoda kobietą, która ma niestabilną sytuację w domu a reakcja rodziców jest nieadekwatna do całości. Rodzice jak piszesz mają problem ze wzajemnymi relacjami, a takie zachowanie nosi znamiona przemocy. Obawy rodziców odnośnie Ciebie mogą mieć różne podłoże. Ja widzę w ich zachowaniu obawę o Ciebie, ale niestety nie są w stanie tego przekazać w inny sposób. Nie znam historii Twojej rodziny, jednak myślę, że stoi za tym jakąś historia z ich przeszłości. Masz prawo do szacunku i do miłości, a Ty sama musisz podjąć decyzję, co będzie najlepsze. Musisz pamiętać że masz prawo do spokoju i do szczęścia.  Nikt nie przeżyje za Ciebie Twojego życia. Jeżeli jesteś pewna uczuć chłopaka i wierzysz w to uczucie i masz wsparcie to w czym problem?  Odnośnie studiów zawsze możesz przenieść się na inną uczelnię.

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Z tego, co opisujesz, przeprowadzka nie jest decyzją podjętą wyłącznie pod wpływem dzisiejszej awantury. Myślisz o niej od dłuższego czasu, masz możliwość zamieszkania u chłopaka, oszczędności i perspektywę znalezienia tam pracy. To ważne różnice.

Jednocześnie potraktowałabym ją jako decyzję o rozpoczęciu samodzielnego życia, a nie wyłącznie „ucieczkę od rodziców”. Warto przed wyjazdem dokładnie ustalić z chłopakiem i jego rodzicami kwestie mieszkania, kosztów, prywatności i obowiązków. Dobrze też mieć własne pieniądze i plan awaryjny na wypadek, gdyby wspólne mieszkanie okazało się trudniejsze, niż teraz zakładasz.

Jeśli chodzi o studia, policz realnie koszty i czas dojazdów oraz sprawdź wcześniej możliwość nocowania w Poznaniu. Nie zostawiałabym tego na zasadzie „jakoś to będzie”.

A reakcja rodziców nie musi być wyznacznikiem tego, czy Twoja decyzja jest dobra. Masz 21 lat i masz prawo decydować, gdzie chcesz mieszkać. Ich złość, obraźliwe komentarze czy straszenie konsekwencjami nie oznaczają automatycznie, że robisz coś niewłaściwego.

Jednocześnie nie podejmowałabym decyzji po to, żeby rodzicom coś udowodnić. Jeśli po spokojnym przeanalizowaniu finansów, studiów, mieszkania i związku nadal będziesz chciała się wyprowadzić, możesz potraktować to jako naturalny krok w dorosłość.

Nie musisz też przekonywać rodziców, że mają się z tą decyzją zgodzić. Możesz poinformować ich o swojej decyzji spokojnie, bez wchodzenia w kolejną dyskusję: „Wiem, że możecie się z tym nie zgadzać, ale podjęłam decyzję o wyprowadzce. Chcę spróbować samodzielnego życia”.

~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Jako dorosła, niezależna osoba ma Pani prawo do decydowania o własnym życiu, rozwoju i dążeniu do bezpiecznego, wolnego od przemocy emocjonalnej otoczenia. Trudne reakcje rodziców wynikają najprawdopodobniej z ich własnych problemów oraz lęku przed utratą kontroli, dlatego nie powinna Pani brać na siebie odpowiedzialności za ich emocje i krzywdzące słowa. Przeprowadzka, zabezpieczona oszczędnościami i przemyślanym planem dokończenia pracy oraz studiów, brzmi jak dojrzały krok w stronę samodzielności i zadbania o własne dobrostan psychiczny. Warto realizować ten plan krok po kroku, a kwestie ewentualnych noclegów podczas zjazdów traktować jako wyzwanie organizacyjne, które nie powinno powstrzymywać Pani przed budowaniem spokojnego życia.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry, decyzja o przeprowadzce nie pojawiła się pod wpływem jednej kłótni, rozważa ją Pani już od dłuższego czasu i ma konkretny plan dotyczący mieszkania, finansów oraz dalszych studiów.

Ma Pani 21 lat i ma Pani prawo decydować o tym, gdzie i z kim chce Pani mieszkać. Jednocześnie warto, aby przeprowadzka była przede wszystkim krokiem w stronę własnej samodzielności, a nie wyłącznie ucieczką od trudnej atmosfery w domu. Przed podjęciem decyzji dobrze omówić z partnerem kwestie finansów, pracy, obowiązków i plan awaryjny na wypadek, gdyby wspólne mieszkanie nie ułożyło się zgodnie z oczekiwaniami.

Reakcja rodziców może być dla Pani trudna, ale ich niezadowolenie nie oznacza, że podejmuje Pani niewłaściwą decyzję. Najważniejsze, aby była ona przemyślana i zgodna z tym, czego Pani chce dla swojego życia.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

Martyna Kryślak

Martyna Kryślak

Z tego, co opisujesz, nie traktowałabym przeprowadzki jako decyzji podjętej wyłącznie pod wpływem jednej awantury. Myślałaś o niej już wcześniej, masz 21 lat, oszczędności, możliwość zamieszkania i perspektywę pracy w nowym miejscu. Dodatkowo obecna atmosfera w domu jest dla Ciebie od dłuższego czasu bardzo obciążająca.

Nie powiedziałabym jednak automatycznie „przeprowadź się do chłopaka”, tylko raczej: jeśli chcesz się wyprowadzić, zrób to jako krok w stronę własnej samodzielności, a nie wyłącznie ucieczkę od rodziców. Związek trwa 10 miesięcy, więc warto pamiętać, że wspólne mieszkanie będzie czymś zupełnie innym niż nawet bardzo udany czas spędzony razem. Dobrze wcześniej porozmawiać o finansach, obowiązkach, prywatności, zasadach mieszkania z jego rodzicami i o tym, co zrobisz, gdyby wspólne mieszkanie jednak nie wyszło.

Największą uwagę zwróciłabym właśnie na kwestię mieszkania u jego rodziców. To może być dobre rozwiązanie na start, ale postaraj się mieć plan B. Twoje oszczędności są tutaj dużym plusem. Sprawdź również dokładnie, jak wyglądałoby studiowanie, koszty dojazdów do Poznania i możliwość nocowania podczas zjazdów.

Co do rodziców: masz prawo mieć własne życie i w wieku 21 lat podejmować decyzje dotyczące tego, gdzie mieszkasz. Ich złość czy rozczarowanie nie oznaczają, że robisz coś złego. Możesz ich szanować, kochać i jednocześnie wyprowadzić się z domu, w którym źle się czujesz.

Nie musisz też przekonywać ich, że chłopak jest „odpowiednią osobą”. Możesz powiedzieć po prostu: „Podjęłam decyzję o wyprowadzce. Nie robię tego przeciwko Wam. Chcę zacząć samodzielne życie i uważam, że to jest dla mnie dobry krok”.

Moim zdaniem warto poważnie rozważyć tę przeprowadzkę, ale przygotować ją spokojnie i praktycznie, zamiast robić to w emocjach po kolejnej awanturze. I przede wszystkim: niech będzie to przeprowadzka do własnego dorosłego życia, a nie tylko „z jednego domu do drugiego”.

Zobacz podobne

Rodzice, którzy nie dają swojej uwagi, ciepła ani wsparcia. Jest mi przykro.
Miczy to normalne? Może być trochę chaotycznie, bo ciężko mi zebrać to wszystko w kupę. Mam 30 lat, żonę i małe dziecko. Relacje ze swoimi rodzicami nazwałbym średnimi, tak naprawdę zawsze pytali tylko o szkołę, a teraz o pracę. Mało widać zainteresowania mną samym i moimi pasjami (np. jak jako nastolatek startowałem w zawodach sportowych w sporcie, który kochałem i prosiłem ich żeby przyszli, to zawsze to olewali, mimo że mieli do miejsca tych zawodów np. 1 km drogi...). Nigdy nie byłem bity. Sam też nie byłem jakimś bardzo problemowym dzieckiem, może coś tam broniłem, ale myślę że standard, nie powtarzałem klasy, nie byłem w poprawczaku ani na dołku, nie brałem narkotyków, rodzice nigdy nie byli wzywani do szkoły z mojego powodu etc. Mimo tego, były różne sytuacje 1. Często słyszałem jak byłem wyzywany przez swojego ojca w tle kiedy mama do mnie dzwoniła 2. Matka nie pozwoliła mi wybrać szkoły średniej, ani pójść na studia zaoczne, przy każdej z tych sytuacji był krzyk i obrażanie mnie o chęć np. Pójścia do technikum zamiast liceum 3. Matka również obrażała mnie za to, że zrobiłem tatuaż kiedyś 4. Byłem również obrażany beż powodu - np. Chciałem zmienić mieszkanie na studiach z powodu dość specyficznych lokatorów i powiedziałem o tym matce- w zamian dostałem krzyki i litanię, że pewnie mnie wyrzucili z mieszkania za robienie imprez i burdelu - tak nie było i nie miała żadnego powodu aby tak myśleć 5. Aktualnie od tygodnia rodzice się do mnie nie odzywają, bo moja mama pokłóciła się z moją żoną - moja żona uważa, że mama rzuca za dużo uwag, za bardzo chce ingerować w nasze życie, z czym się zgadzam w dużej części. Matce wygarnąłem także powód mojego nie przyjeżdżania- to że kiedy moja córka- niemowlę, zaczęła przy nich płakać to zaczęli podnosić głos, wprowadzać nerwowa atmosferę, a kiedy chciałem wziąć córkę, żeby ją uspokoić, to matka na mnie naskoczyla agresywnym tonem. Nie będę na to pozwalać. Napisałem, wyjaśniłem- zero refleksji. 6. Aktualnie rodzice potrafią mieć pretensje, że np za rzadko przyjeżdżam- bez pytań o powód czy checi pomocy 7. Moja mama często wprost mówiła, że mój brat jest lepszy. Z bratem mam normalne relacje, nie mam mu tego za złe bo to nie jego wina. Powodem było to, że brat był spokojniejszy, można powiedzieć, że wygodniejszy. Ja jako dziecko i nastolatek miałem więcej temperamentu 8. Moja mama (co wyłapała moja zona) nawet teraz potrafi mówić, że "Sam się na ten świat wprosilem", "odkąd się urodziłem do teraz to same problemu", "że oni chcieli córkę a wyszedłem ja" itd. 9. Matka przestała się do mnie ostatnio odzywac za organizację chrztu dla córki- w skrócie za daleki dojazd 10. Rodzice wyśmiewają albo ignorują nasze prośby dotyczące córki. Np. Moja córka urodziła się w listopadzie, prosiłem ich wtedy o mycie rąk przed dotykaniem jej, po przyjsciu z dworu czy ze sklepu- zwykła troska, małe dziecko, brak szczepień jeszcze, sezon grypowy itd. Obrazili się o to i wyśmiali to. Czy to jest normalne zachowanie? 11. Rodzice czesto sie awanturowali przy mnie, w domu byly krzyki, musiałem czesto sie z niego ulatniac i czesto sie balem 12. Moj tata wstajac do pracy w kuchni mowil rozne rzeczy na glos - typu, ze z jego zyciem to tylko sie jebnac na sznur, pierdolnieta baba, ze ma dosc swojego zycia itd. Mówił to na tyle glosno, ze zawsze to slyszalem, jednoczesnie kuchnia w której pil kawe byla tak polozona, ze ja słyszałem wszystko, a mama nic. 13. Nigdy nie usłyszałem słowa przepraszam 14. Kiedyś lecąc do Stanów w samolocie napisałem im wiadomość, że ich kocham - chciałem po prostu poprawić z nimi kontakt- nic mi na to nie odpowiedzieli Zwlaszcza teraz wzięło mnie na przemyślenia, że rodzice przestali się do mnie odzywac - obydwoje, za to, że moja żona zwróciła mojej mamie na coś uwagę, tata w ogóle nie był tu strona w niczym, a tak samo się do mnie nie odzywa... mimo wszystko dwa razy pisałem do mamy proponując, abyśmy się spotkali wspólnie i to wszystko wyjaśnili i przegadali - zignorowała mnie, zero odpowiedzi. Nie powiem, że mimo że jestem dorosły to jest to dla mnie dość przykre
Mam trudne relacje ze szwagrem, mieliśmy już 2 duże kłótnie w rodzinie męż
Mam trudne relacje ze szwagrem, mieliśmy już 2 duże kłótnie w rodzinie męża, mimo że to on wybucha, przeklina i nie idzie mu powiedzieć, jaki jest nasz punkt widzenia, to ja z mężem wychodzimy na najgorszych, co po wyprowadzce do dużego miasta uważają się za państwo, a on siedzi przy stole obrażony. Nie chcemy z mężem mieć z nim kontaktu, jednak urodziło mu się dziecko i chcielibyśmy brać udział w jego życiu, jego żona chce mnie poprosić o bycie chrzestną, nie wiem, czy powinnam się zgodzić... Dodam, że my nie wzięliśmy go na chrzestnego naszego dziecka, ponieważ nie wykazywał żadnego zainteresowania nim, ale jest tym faktem oburzony, bo jak to mówi, był przekonamy, że zostanie chrzestnym, bo jest bratem i wypada, nie wiem, co robić, czy ciągnąć tą toksyczna relacje, każdy wyjazd do teściów stresuje, bo oni też nie rozumieją, że z mężem Mamy swoje zdanie i inaczej patrzymy na życie, nie robimy rzeczy "bo wypada".
Żona zarzuca mi winę, kiedy ja chcę wyjaśnić sytuację. Nie wiem już jak się komunikować.
Witam, zwracam się z prośbą o doradzenie mi w sytuacji w jakiej się znalazłem, otóż w dniu dzisiejszym dzwoniły do mnie nauczycielki ze żłobka, ponieważ nie mogły dodzwonić się do żony , po 30 minutach wydzwaniania do niej spytałem zdenerwowany z lekko podniesionym głosem, dlaczego nie odbierała od 30 minut ani ode mnie, ani ze żłobka, po czym usłyszałem odpowiedź, że nie mogła odebrać to nie odbierała i po co robię taką aferę . Chciałem się spytać, bo żona wmawia mi cały czas, że to moja wina, że zapytałem. Proszę o radę co mam zrobić w takiej sytuacji, ponieważ nie mam już siły wysłuchiwać, jaki to ja nie jestem zły. Z góry dziękuję za odpowiedź
Nie radzę sobie z rolą matki, żony i partnerki – codzienne poczucie bezsilności w wieku 45 lat
Witam mam 45 lat i nie daję rady z życiem z byciem matka żoną oraz dobrą partnerką. Codziennie budzę się z poczuciem bezsilności że nie podołałam wyzwaniom w życiu.
Jak radzić sobie z agresją i nadmiernym przeklinaniem po zmianach tożsamości?

Dzień dobry. Piszę, ponieważ mam problem z nadmiernym przeklinaniem. Nie robię tego przy obcych ani kolegach. Jednak problem się pojawia, gdy jestem z rodziną. Głownie mama i babcia. Wtedy, w co drugim słowie mówię słowo na k. I jeszcze nie jest to żartobliwe tylko z agresją. Problem zaczął się ok. dwa miesiące temu. Wcześniej też występował, ale nie aż tak. Zaczynając od początku, to chciałam być chłopakiem, czyli przejść zmianę płci. Już miałam zapisywać się na operację. Innymi słowy, zachowywałam się i czułam jak chłopak. Wszystko zmieniło się, odkąd obejrzałam serial. Nie wiem, co w nim zobaczyłam, ale już w trakcie poszłam do łazienki i ogoliłam całe ciało, aby nie było włosów i ubrałam się w damską piżamę. Normalnie magia jakaś. Czyli da się wyleczyć z tego dziadostwa zwanego transpłciowością. Poczułam wielką ulgę i od tej pory zabieram ubrania mamy, bo przecież ja mam same męskie. Ale wracając do tematu, zaczęłam tak przeklinać i tyle jest we mnie agresji, że potrafię wyzwać makaron w kuchni różnymi przekleństwami, bo mi się rozsypie. Podejrzewam, że gdy odkąd zaczęłam być kobietą, tak jak bóg przykazał, to zaczęłam dostrzegać, jak mama o siebie nie dba. Tak mnie denerwuje, że bym ją rozszarpała. Byłyśmy zgrane, jak chciałam być chłopcem, a się oddalam jako dziewczyna. Może jest coś, co mogę z tym zrobić?

zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.