
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, rodzicielstwo i rodzina, związki i relacje
- Czy wyprowadzka do...
Czy wyprowadzka do chlopaka 600 km od domu to dobra decyzja przy konfliktach z rodzicami i studiowaniu?
Anonimowo
Agnieszka Włoszycka
Witam,
Mam wrażenie, że przeprowadzka nie jest tutaj decyzją podjętą wyłącznie pod wpływem jednej awantury. Myślałaś o niej już wcześniej, masz odłożone pieniądze, możliwość zamieszkania i większe perspektywy zawodowe. To ważne różnice. Masz 21 lat i masz prawo zacząć budować własne, samodzielne życie. Nie musisz uzyskiwać zgody rodziców na każdą swoją dorosłą decyzję, choć oczywiście ich reakcja może być dla Ciebie emocjonalnie trudna.
Jednocześnie potraktowałabym przeprowadzkę jako decyzję o własnej samodzielności, a nie tylko „ucieczkę od rodziców do chłopaka”. Warto wcześniej ustalić kwestie finansów, obowiązków, prywatności i tego, co zrobisz, jeśli wspólne mieszkanie okaże się trudniejsze, niż zakładacie. Jeśli chodzi o studia, dobrze byłoby również zawczasu ustalić możliwość nocowania podczas zjazdów albo znaleźć alternatywę. Moim zdaniem nie powinnaś rezygnować z planu tylko dlatego, że rodzice mogą się zezłościć. Ich złość nie oznacza, że podjęłaś złą decyzję. Warto zapytać siebie: gdyby rodzice całkowicie zaakceptowali Twoją decyzję, czy nadal chciałabyś się wyprowadzić? Co musiałabyś mieć przygotowane, żeby nawet w razie kryzysu w związku nadal czuć, że potrafisz samodzielnie sobie poradzić?
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Agnieszka Buczma
Dzień dobry ,
czytając Pani wiadomość, mam wrażenie, że decyzja o przeprowadzce w pewnym sensie zaczęła się dużo wcześniej niż dzisiejsza awantura. Myślała Pani o niej wcześniej, sprawdzała możliwości, ma Pani odłożone pieniądze, zastanawia się nad pracą, studiami i dojazdami. To ważne, bo pokazuje, że nie jest to wyłącznie decyzja podjęta pod wpływem dzisiejszych emocji.
Nie chciałabym jednak odpowiadać Pani: „proszę się wyprowadzić” albo „proszę zostać”. To Pani życie i dobrze, żeby ostatecznie ta decyzja należała do Pani.
Zwróciłabym natomiast uwagę na coś innego.
Ma Pani 21 lat. Nie potrzebuje już Pani zgody rodziców na to, żeby zamieszkać gdzie indziej. Może Pani natomiast bardzo potrzebować ich akceptacji dla swojej decyzji. A to są dwie różne rzeczy.
I być może właśnie tutaj znajduje się najtrudniejsza część tej sytuacji.
Bo dorosłość czasami nie polega na tym, że rodzice zgadzają się z naszym wyborem. Czasami polega na tym, że podejmujemy własną decyzję, bioremy za nią odpowiedzialność i jednocześnie wytrzymujemy to, że ktoś, kogo kochamy, może być z niej niezadowolony.
W Pani wiadomości pojawia się też zdanie: „co jeśli rodzice nie pozwolą mi nocować u nich podczas zjazdów?”. Pomyślałabym o tym bardzo praktycznie. Jeżeli przeprowadzka ma być krokiem w stronę samodzielności, dobrze stworzyć taki plan, który nie będzie zależał od tego, czy rodzice w danym momencie są na Panią źli, czy nie. Warto więc wcześniej sprawdzić alternatywny nocleg, policzyć koszty dojazdów, zastanowić się nad pracą i mieć zabezpieczenie finansowe. Nie dlatego, że rodzice na pewno odmówią, ale dlatego, żeby Pani decyzja rzeczywiście mogła być Pani decyzją.
Zastanowiłabym się również nad jeszcze jedną rzeczą. Przeprowadzka „od rodziców” i przeprowadzka „do chłopaka” mogą wyglądać dokładnie tak samo z zewnątrz, ale wewnętrznie być dwiema trochę innymi decyzjami.
Dlatego spróbowałabym sobie odpowiedzieć:
Gdyby w domu nagle zrobiło się spokojnie i rodzice powiedzieli: „to Twoje życie, wspieramy Cię” — czy nadal chciałabym się przeprowadzić?
Jeżeli odpowiedź brzmi „tak”, może Pani zobaczyć swoją decyzję nie tylko jako ucieczkę od trudnej sytuacji w domu, ale jako krok w stronę życia, które chce Pani zacząć budować.
I chyba na koniec zostawiłabym Panią z jeszcze jednym pytaniem:
Co musiałoby się wydarzyć, żeby mogła Pani powiedzieć sobie: „to nie rodzice, chłopak ani koleżanki zdecydowali. To była moja decyzja i jestem gotowa wziąć za nią odpowiedzialność”?
Z serdecznością,
Agnieszka Buczma
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Jesteś młoda kobietą, która ma niestabilną sytuację w domu a reakcja rodziców jest nieadekwatna do całości. Rodzice jak piszesz mają problem ze wzajemnymi relacjami, a takie zachowanie nosi znamiona przemocy. Obawy rodziców odnośnie Ciebie mogą mieć różne podłoże. Ja widzę w ich zachowaniu obawę o Ciebie, ale niestety nie są w stanie tego przekazać w inny sposób. Nie znam historii Twojej rodziny, jednak myślę, że stoi za tym jakąś historia z ich przeszłości. Masz prawo do szacunku i do miłości, a Ty sama musisz podjąć decyzję, co będzie najlepsze. Musisz pamiętać że masz prawo do spokoju i do szczęścia. Nikt nie przeżyje za Ciebie Twojego życia. Jeżeli jesteś pewna uczuć chłopaka i wierzysz w to uczucie i masz wsparcie to w czym problem? Odnośnie studiów zawsze możesz przenieść się na inną uczelnię.
Jagoda Jek
Z tego, co opisujesz, przeprowadzka nie jest decyzją podjętą wyłącznie pod wpływem dzisiejszej awantury. Myślisz o niej od dłuższego czasu, masz możliwość zamieszkania u chłopaka, oszczędności i perspektywę znalezienia tam pracy. To ważne różnice.
Jednocześnie potraktowałabym ją jako decyzję o rozpoczęciu samodzielnego życia, a nie wyłącznie „ucieczkę od rodziców”. Warto przed wyjazdem dokładnie ustalić z chłopakiem i jego rodzicami kwestie mieszkania, kosztów, prywatności i obowiązków. Dobrze też mieć własne pieniądze i plan awaryjny na wypadek, gdyby wspólne mieszkanie okazało się trudniejsze, niż teraz zakładasz.
Jeśli chodzi o studia, policz realnie koszty i czas dojazdów oraz sprawdź wcześniej możliwość nocowania w Poznaniu. Nie zostawiałabym tego na zasadzie „jakoś to będzie”.
A reakcja rodziców nie musi być wyznacznikiem tego, czy Twoja decyzja jest dobra. Masz 21 lat i masz prawo decydować, gdzie chcesz mieszkać. Ich złość, obraźliwe komentarze czy straszenie konsekwencjami nie oznaczają automatycznie, że robisz coś niewłaściwego.
Jednocześnie nie podejmowałabym decyzji po to, żeby rodzicom coś udowodnić. Jeśli po spokojnym przeanalizowaniu finansów, studiów, mieszkania i związku nadal będziesz chciała się wyprowadzić, możesz potraktować to jako naturalny krok w dorosłość.
Nie musisz też przekonywać rodziców, że mają się z tą decyzją zgodzić. Możesz poinformować ich o swojej decyzji spokojnie, bez wchodzenia w kolejną dyskusję: „Wiem, że możecie się z tym nie zgadzać, ale podjęłam decyzję o wyprowadzce. Chcę spróbować samodzielnego życia”.
~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
Jako dorosła, niezależna osoba ma Pani prawo do decydowania o własnym życiu, rozwoju i dążeniu do bezpiecznego, wolnego od przemocy emocjonalnej otoczenia. Trudne reakcje rodziców wynikają najprawdopodobniej z ich własnych problemów oraz lęku przed utratą kontroli, dlatego nie powinna Pani brać na siebie odpowiedzialności za ich emocje i krzywdzące słowa. Przeprowadzka, zabezpieczona oszczędnościami i przemyślanym planem dokończenia pracy oraz studiów, brzmi jak dojrzały krok w stronę samodzielności i zadbania o własne dobrostan psychiczny. Warto realizować ten plan krok po kroku, a kwestie ewentualnych noclegów podczas zjazdów traktować jako wyzwanie organizacyjne, które nie powinno powstrzymywać Pani przed budowaniem spokojnego życia.
Z pozdrowieniami
Bożena Nagórska
Sylwia Skibińska
Dzień dobry, decyzja o przeprowadzce nie pojawiła się pod wpływem jednej kłótni, rozważa ją Pani już od dłuższego czasu i ma konkretny plan dotyczący mieszkania, finansów oraz dalszych studiów.
Ma Pani 21 lat i ma Pani prawo decydować o tym, gdzie i z kim chce Pani mieszkać. Jednocześnie warto, aby przeprowadzka była przede wszystkim krokiem w stronę własnej samodzielności, a nie wyłącznie ucieczką od trudnej atmosfery w domu. Przed podjęciem decyzji dobrze omówić z partnerem kwestie finansów, pracy, obowiązków i plan awaryjny na wypadek, gdyby wspólne mieszkanie nie ułożyło się zgodnie z oczekiwaniami.
Reakcja rodziców może być dla Pani trudna, ale ich niezadowolenie nie oznacza, że podejmuje Pani niewłaściwą decyzję. Najważniejsze, aby była ona przemyślana i zgodna z tym, czego Pani chce dla swojego życia.
Pozdrawiam,
Sylwia Skibińska
Martyna Kryślak
Z tego, co opisujesz, nie traktowałabym przeprowadzki jako decyzji podjętej wyłącznie pod wpływem jednej awantury. Myślałaś o niej już wcześniej, masz 21 lat, oszczędności, możliwość zamieszkania i perspektywę pracy w nowym miejscu. Dodatkowo obecna atmosfera w domu jest dla Ciebie od dłuższego czasu bardzo obciążająca.
Nie powiedziałabym jednak automatycznie „przeprowadź się do chłopaka”, tylko raczej: jeśli chcesz się wyprowadzić, zrób to jako krok w stronę własnej samodzielności, a nie wyłącznie ucieczkę od rodziców. Związek trwa 10 miesięcy, więc warto pamiętać, że wspólne mieszkanie będzie czymś zupełnie innym niż nawet bardzo udany czas spędzony razem. Dobrze wcześniej porozmawiać o finansach, obowiązkach, prywatności, zasadach mieszkania z jego rodzicami i o tym, co zrobisz, gdyby wspólne mieszkanie jednak nie wyszło.
Największą uwagę zwróciłabym właśnie na kwestię mieszkania u jego rodziców. To może być dobre rozwiązanie na start, ale postaraj się mieć plan B. Twoje oszczędności są tutaj dużym plusem. Sprawdź również dokładnie, jak wyglądałoby studiowanie, koszty dojazdów do Poznania i możliwość nocowania podczas zjazdów.
Co do rodziców: masz prawo mieć własne życie i w wieku 21 lat podejmować decyzje dotyczące tego, gdzie mieszkasz. Ich złość czy rozczarowanie nie oznaczają, że robisz coś złego. Możesz ich szanować, kochać i jednocześnie wyprowadzić się z domu, w którym źle się czujesz.
Nie musisz też przekonywać ich, że chłopak jest „odpowiednią osobą”. Możesz powiedzieć po prostu: „Podjęłam decyzję o wyprowadzce. Nie robię tego przeciwko Wam. Chcę zacząć samodzielne życie i uważam, że to jest dla mnie dobry krok”.
Moim zdaniem warto poważnie rozważyć tę przeprowadzkę, ale przygotować ją spokojnie i praktycznie, zamiast robić to w emocjach po kolejnej awanturze. I przede wszystkim: niech będzie to przeprowadzka do własnego dorosłego życia, a nie tylko „z jednego domu do drugiego”.

Zobacz podobne
Dzień dobry. Piszę, ponieważ mam problem z nadmiernym przeklinaniem. Nie robię tego przy obcych ani kolegach. Jednak problem się pojawia, gdy jestem z rodziną. Głownie mama i babcia. Wtedy, w co drugim słowie mówię słowo na k. I jeszcze nie jest to żartobliwe tylko z agresją. Problem zaczął się ok. dwa miesiące temu. Wcześniej też występował, ale nie aż tak. Zaczynając od początku, to chciałam być chłopakiem, czyli przejść zmianę płci. Już miałam zapisywać się na operację. Innymi słowy, zachowywałam się i czułam jak chłopak. Wszystko zmieniło się, odkąd obejrzałam serial. Nie wiem, co w nim zobaczyłam, ale już w trakcie poszłam do łazienki i ogoliłam całe ciało, aby nie było włosów i ubrałam się w damską piżamę. Normalnie magia jakaś. Czyli da się wyleczyć z tego dziadostwa zwanego transpłciowością. Poczułam wielką ulgę i od tej pory zabieram ubrania mamy, bo przecież ja mam same męskie. Ale wracając do tematu, zaczęłam tak przeklinać i tyle jest we mnie agresji, że potrafię wyzwać makaron w kuchni różnymi przekleństwami, bo mi się rozsypie. Podejrzewam, że gdy odkąd zaczęłam być kobietą, tak jak bóg przykazał, to zaczęłam dostrzegać, jak mama o siebie nie dba. Tak mnie denerwuje, że bym ją rozszarpała. Byłyśmy zgrane, jak chciałam być chłopcem, a się oddalam jako dziewczyna. Może jest coś, co mogę z tym zrobić?

