Wstecz

Konflikt z siostrą męża niszczy małżeństwo – brak wsparcia i napięcia rodzinne

Anonim.ka

Mam problem z siostrą męża. Odkąd jesteśmy razem, dziewczyna nie potrafiła nawiązać żadnego kontaktu ze mną. Próbowałam rozmawiać, zadawałam pytania, zawsze wychodziłam z inicjatywą, ale kończyło się to tylko pustymi odpowiedziami. Przy stole rodzinnym było mi po prostu przykro, że jestem w stanie zadać pytanie i otrzymać odpowiedź, ale w drugą stronę to nie działa… Nigdy nie zainteresowała się moją osobą. Zastanawiałam się czy to nie była zazdrość, bo mój mąż zanim byliśmy razem zawsze robił za nią wiele rzeczy, woził ją wszędzie, odbierał paczki, itp. W końcu stwierdziłam, że odpuszczam, prosiłam też męża (wtedy partnera) o wyjaśnienie sytuacji, w czym tkwi problem. Stwierdziła, że jest introwertykiem i dlatego ze mną nie rozmawia i że nie ma nic do mnie... Problem w tym, że z innymi potrafi rozmawiać. Temat nie został wyjaśniony i się ciągnie latami… Spotkania rodzinne były dla mnie najcięższą rzeczą jaką musiałam znosić, jeździłam tam zestresowana i z bólem brzucha. Z czasem przestałam się odzywać przy stole, co dla mnie jest bardzo trudne, bo jestem osobą bardzo otwartą i towarzyską. Czułam się w tym wszystkim po prostu fatalnie, ale starałam się zadowolić męża i jego rodziców, bo „rodzinka jest w komplecie”. Przyszedł czas naszego wesela. Wszystko było dobrze, do czasu. W pewnym momencie jego siostra wyszła na środek sali by przy wszystkich złożyć życzenia urodzinowe swojej koleżance (tak się złożyło, że sąsiadka miała w dniu naszego wesela urodziny). Nic o tym nie wiedziałam i nie wyraziłam na to zgody. Potem wyszedł mąż i złożył mi życzenia z okazji zbliżających się moich urodzin… Byłam po prostu wściekła, zawsze powtarzałam, że wesele to nie jest miejsce na składanie komuś innemu życzeń, oświadczyny lub inne wydarzenia… Dziewczyna, która twierdzi że jest introwertykiem wychodzi nagle przy wielu osobach na środek sali i wygłasza przemówienie… Ja od niej nigdy żadnych życzeń nie dostałam, mimo że ja pierwsza jej kiedyś złożyłam życzenia i kupiliśmy z mojej inicjatywy prezent. To dla mnie już było za wiele… Wiem, że mąż chciał dobrze ale fakt, że pozwolił jej wystąpić na tej sali mimo że do mnie się nie odzywa to dla mnie w pewnym sensie zdrada emocjonalna. Wiele razy mu podkreślałam, jak bardzo boli mnie to zachowanie i chciałam żeby to wyjaśnił. Potem w podróży poślubnej nie mogłam sobie poradzić z emocjami i w sumie do tej pory nie mogę. Zamiast korzystać i się cieszyć ze wspólnych chwil to ja byłam smutna, rozdrażniona… Jestem cały czas zła na męża za to co zrobił. Są momenty, że się do niego nie odzywam. Stałam się wycofana, obojętna, nie potrafię mu okazywać uczuć, czuję się wypalona, mam co do niego bardzo mieszane uczucia za to, że nigdy nie stanął po mojej stronie… Sama już nie wiem co do niego czuje, jesteśmy świeżo po ślubie a ja mam czasem myśli czy tego po prostu nie zakończyć… Za kilka miesięcy wesele ma jego siostra. Nie chcę tam iść i mu o tym powiedziałam. Jednakże on chyba tego nie rozumie i boli go to, że nie chce przy nim być w tym dniu. Zakładam też, że boi się reakcji całej rodziny na to, że może nas tam nie być. Mam dość udawania przed wszystkimi, że jest OK, z wyjątkiem rodziców to nikt z jego rodziny nie wie o tym konflikcie. Sama już nie wiem co o tym wszystkim myśleć, ciągle tylko wszystko analizuje. Mój związek się po prostu rozpada, bo zaczynam czuć coraz więcej negatywnych emocji w stosunku do męża przez jego siostrę i przez to że nie potrafi(ł) podejmować odpowiednich działań. Wiem, że każdy będzie żył swoim życiem, ale chcę się od wszystkich odciąć i nie mam zamiaru brać udziału w rodzinnych spotkaniach. Nie ważne jaką decyzję podejmę w sprawie ich wesela, czy wspólnego przyszłego życia z mężem, zawsze któraś ze stron będzie pokrzywdzona… Wszyscy moi bliscy wiedzą o tym konflikcie i tylko przejmują się tym, że mężowi jest ciężko w tym wszystkim bo jest między młotem a kowadłem. Uważają, że powinnam wspierać męża ale gdzie w tym wszystkim jest wsparcie dla mnie? Mną nikt się nie przejmuje, nikt nie wie co ja tak naprawdę czuję i ile mnie to wszystko kosztuje… Straciłam motywację do wszystkiego.
Zdjęcie Dorota Żurek

Dorota Żurek

Psycholog
89 odpowiedzi na forum

Dzień dobry, 

widzę, że ta sytuacja bardzo wiele Panią kosztuje, jednak proszę pamiętać, że nie ma Pani wpływu na zachowanie siostry męża i on też. Proszę się zastanowić, dlaczego tak bardzo zależy Pani na jej aprobacie i budowaniu relacji z osobą, która najwyraźniej tego nie chce. Dlaczego przerzuca Pani winę na męża? On nie może zmusić swojej siostry do rozmowy z Panią. W takiej sytuacji warto odpuścić i skupić się na swoich emocjach, pracy nad sobą, budowaniem własnej wartości. Ta sytuacja nie powinna aż tak wpływać na Wasze małżeństwo, lepiej skupić się relacji z mężem, bliskości i radości ze wspólnego życia. Może z czasem uda się Pani nawiązać więź ze szwagierką, a teraz jest czas, by skupić się na sobie i swoich potrzebach, a nie przejmować się tym, na co Pani zupełnie nie ma wpływu. Proszę pomyśleć o konsultacji ze specjalistą, psychologiem, terapeutą, by omówić swoje emocje i zrozumieć, z czego mogą wynikać. 

 

Pozdrawiam,

Dorota Żurek - psycholog. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
Zdjęcie Aleksandra Rydel

Aleksandra Rydel

Psycholog
9 odpowiedzi na forum

To, co opisujesz, nie dotyczy wyłącznie trudnej relacji z siostrą męża – to znacznie szerszy problem, związany z brakiem wzajemności, lojalności w relacji partnerskiej i poczuciem osamotnienia. Wielokrotnie próbowałaś nawiązać kontakt, rozmawiać, wyjaśniać. Z Twojej strony było zaangażowanie, inicjatywa, gotowość do budowania relacji – i to wszystko trafiało w mur. To wyczerpujące i frustrujące.

Sytuacja z weselem stała się punktem kulminacyjnym, ale nie była źródłem problemu – raczej konsekwencją długo ignorowanego napięcia. W relacji, która miała dawać wsparcie, znalazłaś się w roli osoby pomijanej. To zrozumiałe, że pojawił się gniew, żal i wycofanie. Utrata zaufania do partnera nie bierze się znikąd – to efekt powtarzających się sytuacji, w których Twoje potrzeby i granice były lekceważone lub niezauważane.

Z opisu wynika też coś bardzo ważnego: długo brałaś na siebie odpowiedzialność za „dobrą atmosferę” i relacje rodzinne, kosztem samej siebie. I to właśnie teraz się kończy – nie masz już siły udawać. To nie jest egoizm. To zdrowy mechanizm obronny.

Złość, którą teraz czujesz – do siostry, do męża, do całej sytuacji – jest sygnałem, że Twoje granice były zbyt długo przekraczane. I nie musisz ich już dalej przesuwać. Masz prawo nie chcieć uczestniczyć w weselu. Masz prawo być w tym wszystkim lojalna przede wszystkim wobec siebie.

Nie podejmuj teraz decyzji pod presją. To moment, który warto zatrzymać i przeanalizować – najlepiej z profesjonalnym wsparciem. Psychoterapia może pomóc Ci uporządkować emocje, przyjrzeć się, co w tym wszystkim jest Twoje, a co nie – i wrócić do kontaktu ze sobą.

Twoje emocje są ważne, nawet jeśli inni ich nie rozumieją. I nie musisz już niczego „udowadniać”. Wystarczy, że zadbasz o siebie.

Zdjęcie Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Psycholog
348 odpowiedzi na forum

Dzień dobry,

 

Z przedstawionego przez Panią opisu jasno wynika, że sytuacja od długiego czasu jest dla Pani bardzo obciążająca emocjonalnie. Mimo prób budowania relacji z siostrą męża, Pani zaangażowanie spotykało się z obojętnością. Poczucie wykluczenia, brak wsparcia ze strony męża i ignorowanie Pani granic wpłynęły na Pani samopoczucie i zaufanie w relacji.

 

Pani emocje są zrozumiałe. Czuje się Pani osamotniona, rozczarowana i pozbawiona głosu. Wesele tylko to pogłębiło. Decyzje były podejmowane bez Pani zgody, a mąż nie zareagował w sposób, który dawałby Pani poczucie bezpieczeństwa.

 

Proszę rozważyć rozmowę z psychologiem, by odzyskać przestrzeń dla siebie, uporządkować myśli i emocje. Warto też szczerze powiedzieć mężowi, że nie chodzi już tylko o siostrę, ale o brak jego wsparcia wobec Pani potrzeb i uczuć.

Ma Pani prawo nie iść na wesele, jeśli obecność tam wiąże się z cierpieniem. Ma Pani prawo przestać się poświęcać. I ma Pani prawo postawić granice, niezależnie od tego, co myśli rodzina męża.

 

Serdecznie pozdrawiam, 

Justyna Bejmert

Psycholog

Dzień dobry, 

zmaga się Pani z bardzo bolesnym tematem relacji i rodzinnej lojalności. Spróbuję to wytłumaczyć krok po kroku. 

Kiedy jesteśmy dziećmi, pozostajemy zależni od rodziców i rodziny pochodzenia. Jest to naturalny proces lojalności wskazujący na to, że rodzice, decydując się na dziecko/dzieci biorą na siebie odpowiedzialność za ich życie. W bliskich relacjach pozostaje również rodzeństwo oraz czasem dalsza część rodziny. 

Kiedy stajemy się dorosłymi i podejmujemy decyzję o wejściu w relacje z drugą dorosłą osobą, zawiązuje się nowa lojalność, wobec najbliższego mi człowieka męża/żony/partnera/partnerki. 

Jeśli w rodzinie pochodzenia (rodzice, rodzeństwo) jest emocjonalna zgoda na fizyczną, emocjonalną niezależność i autonomię jednego z jej członków, nie prowadzi to zwykle do konfliktów między rodziną partnera/partnerki a wybrankiem/wybranką. Decyzje podjęte przez parę są przyjmowane bez konfliktów, nawet jeśli nie do końca są zgodne z wartościami rodziny. 

Inaczej, kiedy osoba dorosła (i tu można podać przykład męża) oraz jego rodzina pochodzenia (siostra) nie przeszli procesu separacji w kierunku bycia indywidualnym, niezależnym dorosłym. Wtedy, kiedy opinie, charaktery, wartości rodziny i wybranki (w tym momencie Pani), są odmienne, dochodzi do tak zwanego konfliktu lojalności. 

W dorosłej relacji, kiedy partner jest stawiany pośrodku dwóch odmiennych głosów, ważne, żeby wybrał Panią. Pozostanie "pomiędzy" jest niemożliwe w dłuższej perspektywie oraz niszczy obie relacje,  nie pozwalając  na "pójście dalej" w związku. Opowiedzenie się po Pani stronie jest odpowiedzialnością męża, nie Pani. 

W takich sytuacjach (to częsty temat na terapii par, z którym się spotykam) zachęcam do rozmowy z kimś niezależnym, np. terapeutą par. 

Jeśli chodzi o nurt terapii indywidualnej, to polecam dowolny, ze szczególnym przyjrzeniem się bliżej nurtowi systemowemu (odnoszącym się do relacji rodzinnych, przekazów rodzinnych)

 

Życzę wszystkiego dobrego!

NBH

Dzień dobry,

 

dziękuję, że zdecydowała się Pani podzielić swoją historią. Zapoznałam się z nią uważnie i kilka obszarów w sposób szczególny zwraca moją uwagę.

 

Wydaje się, że zadaje sobie Pani pytania o to, jak dbać o potrzeby innych, nie opuszczając jednocześnie siebie i które z tych potrzeb są najważniejsze. Czy uczestniczyć w rodzinnych spotkaniach pomimo swojej niechęci i napięcia, wycofując swoje potrzeby i uczucia, ale zaspokajając potrzeby i oczekiwania innych? Czy odpuścić podobne uroczystości będąc blisko tego, czego Pani chce i co Pani czuje, narażając się tym samym na złość lub rozczarowanie ze strony otoczenia? Formuje się z tego pewnego rodzaju konflikt i przeciwstawne potrzeby i wyobrażam sobie, że może to rodzić napięcie.

 

Mam także wrażenie, że pisze Pani o temacie związanym ze stawianiem siebie na pierwszym miejscu oraz obdarzaniu swoich potrzeb należyta uwagą. Wydaje się, że doświadcza Pani jakiegoś rodzaju unieważniania swoich potrzeb ze strony rodzinnym i męża i że sama poszukuje Pani sposobu, aby o swoje potrzeby zadbać - co wiąże się z tym, co napisałam powyżej.

 

Czytam także o problemie relacyjnym pomiędzy Panią, a Pani mężem i jakiegoś rodzaju niejasnością co do uczuć, jakie Was łączą oraz przyszłości tego związku.

 

Nie napisała Pani, z jaką intencją podzieliła się Pani swoją historią tutaj i w jaki sposób eksperci na portalu mogliby na tu i teraz udzielić wsparcia. Z mojej perspektywy, warto rozważyć spotkania ze specjalistą, który może Pani towarzyszyć w układaniu i poszerzaniu świadomości związanej z ważnymi dla Pani sprawami. Jeśli jednak nie rozważa Pani takiego wsparcia, być może jest w Pani otoczeniu ktoś, kto w sposób życzliwy i otwarty będzie gotów Pani wysłuchać i zobaczyć w tym Pani perspektywę? Być może pomocnym będzie także rozmowa z mężem i podzielenie się tym, czego Pani doświadcza i czego Pani od niego potrzebuje? A może to właśnie zidentyfikowanie Pani potrzeb byłoby tutaj kluczowe?

 

Ponieważ sytuacja jest złożona, a ja mam do dyspozycji tylko to, co Pani opisała (a z pewnością jest to jedynie element rzeczywistości i całości), bardzo proszę sprawdzić, czy to, co napisałam, w jakimś stopniu odzwierciedla Pani sytuację. 

 

Mam nadzieję, że znajdzie Pani dla siebie wsparcie, które pozwoli lepiej zrozumieć tę sytuację i znaleźć ukojenie.

 

Pozdrawiam ciepło,

Adela Szemczak

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa
Zdjęcie Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Psycholożka
586 odpowiedzi na forum

Droga Anonimko,

 

sytuacja, którą opisujesz jest bardziej złożona tj. nie dotyczy tylko zachowania siostry męża, bo pojawiają się tu też inne aspekty, takie jak poczucie utraty zaufania względem męża, oczekiwanie lojalności ("powinien stanąć w mojej obronie"), ale też być może masz w sobie lęk przed odrzuceniem, który może świadczyć o tym, że wciąż starasz się o to, aby szwagierka Cię polubiła nawet jeśli otrzymujesz od niej brak zainteresowania i należytego szacunku. Nie da się tu jednoznacznie na forum rozwiązać tego wszystkiego, zdecydowanie pomyśl o konsultacjach psychologicznych. Czas, aby zadbać o siebie i nauczyć się stawiać granice względem zachowań, które sprawiają że czujesz się źle. 

 

Ściskam Cię serdecznie,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Jak zacząć myśleć o sobie pozytywnie po stracie dziecka i braku wsparcia?

Dzień dobry, 

Piszę z zapytaniem, ostatnio moje życie obróciło się do góry nogami. Byłam w ciąży, lecz straciłam moje dziecko. 

Od nikogo nie dostałem wsparcia ani od rodziny, ani od chłopaka. Wręcz przeciwnie zostaje poniżana, wyzywana. Szczerze bardzo mnie to boli. Na początku starałam się innym wyjaśnić, co mnie boli, lecz nie rozumieją moich uczyć. Nie umiem odejść od nich, bo są dla mnie ważni. Na zewnątrz jestem uśmiechnięta, a w środku załamana. Nie myślę o sobie, tylko jak uszczęśliwić innych. Martwię się o innych, troszczę, a za to dostaje odrzucenie. 

Chcę popracować nad tym, żeby myśleć o sobie, lecz nie umiem. Dlatego piszę tutaj z zapytaniem, jak zacząć myśleć o sobie pozytywnie i zająć się sobą?

7 odpowiedzi
Jak poradzić sobie ze śmiercią mamy i żałobą mając 14 lat?
Dzień dobry, mam 14 lat. Mówię to z ogromnym smutkiem. Ale moja mama zmarła kilka godzin temu, gdy jechała do pracy. Nie potrafię sobię z tym poradzić. Co robić ? Chodzę na psychoterapię CBT ale wizyte mam dopiero we wtorek.
7 odpowiedzi
Silna nieśmiałość, lęk przed wychodzeniem z domu i kontaktami z ludźmi – czy to lęk społeczny?
Przez jakiś czas szukam odpowiedzi na moje rozterki, bo coraz częściej mój mózg mówi mi, że coś sobie wymyślam. Mam 18 lat i dopiero co wchodzę w dorosłość, ale już wcześniej zauważyłam, że moja nieśmiałość jest dość uciążliwa i większa niż u innych. Mało tego, nieustannie czuje napięcie i niepewności. Zdaje sobie sprawę, że każdy podczas wchodzenia w nowy etap życia się stresuję, ale mam wrażenie, że odczuwam to dwa razy bardziej niż moi rówieśnicy. Zastanawiam się czy nie mam do czynienia z czymś w rodzaju lęku społecznego, czy to już moje wyolbrzymianie. Nie mam problemu wyjść z domu gdy jestes z kimś, ale problem pojawia się gdy wchodzę sama. Czuje wtedy niepokój, czuje niepokój jak wychodzę sama do sklepu, komunikacji miejskiej, czy gdziekolwiek indziej i ciągle mam wrażenie że ktoś na mnie patrzy. Mam problem z odbieraniem telefonów, a jak musze z kimś porozmawiać np kurierem drżą mi ręce, pocą się i zaczynam się jąkać. Odwlekam, jak najbardziej się da ważne rzeczy takie jak prawo jazdy, pierwsza praca itd. bo panicznie się ich boje. Mam wrażenie, że to wszystko śmiesznie brzmi i każdy by mnie oceniał dlatego nikt o tym nie wie. Czuje się przez to gorsza od innych, głupsza i jak taka głupiutka dziewczynka do popychania. Zaczęłam się przez to nienawidzić i potępiać. Myślałam o terapii, ale znów to jest coś czego się boje.
5 odpowiedzi
Jak radzić sobie z mamą z nerwicą lękową, gdy sama jestem w leczeniu onkologicznym?
Dzień dobry. Mama ma nerwicę lękowa. Problem dla mnie jako osoby która z nią mieszka i opiekuje się nią polega na tym że przed jakimkolwiek wyjściem wiele razy pyta czy już wychodzimy. Pogania mnie i wymusza wcześniejsze wyjście. Na przykład ubiera się i wychodzi przed dom i już czeka. Próbowałam nie mówić o której wychodzimy i na odwrót też wiedząc ciągle pyta. Jak postępować bo jest to męczące dla mnie takie wymuszanie wszystkiego na tu i teraz na już. Jestem jedynaczką i obecnie leczę się onkologicznie, chemioterapie i jest mi ciężko psychicznie. Nie chcę się irytować na mamę ale to i wiele innych zachowań jest bardzo męczące dla mnie. Poproszę o radę.
7 odpowiedzi
Jak radzić sobie w cięższych okresach życia? Do kogo lepiej się udać i gdzie mogę znaleźć dobry termin na NFZ? Walczę z uzależnieniem, zaburzeniami nastroju, teraz czuję, że przyszła depresja.
Witam. Mam na imię Darek mam 36 lat. Mam pytanie. Jak sobie poradzić z okresem, gdzie moje życie wywróciło się do góry nogami? We wrześniu wyjechałem za granicę do Holandii do pracy, po miesiącu wróciłem. Pracowałem w dwóch firmach i nie utrzymałem tego. Po powrocie po trzech tygodniach poszedłem do pracy na szkolenie i nie zaliczyłem testu, tak że też lipa. W moim życiu miewałem stany depresyjne, depresję, próby samobójcze, po których i tak bym sobie nic nie zrobił. Po pierwszej byłem w szpitalu psychiatrycznym 5 tygodni. To było w roku 2018. Od stycznia 2019 trzeźwieję od hazardu. Chodzę na wspólnotę AH. Przechodziłem terapię zamkniętą, jak i dochodzeniową przez 1.9 roku. Jestem osobą, która zyskuje na poznaniu i rozmowie 1 na 1. W grupie zawsze było ciężko się odnaleźć i tym razem. Introwertyzm - kiedyś zaakceptowałem, że jestem trochę odludkiem. Moje pytanie brzmi: Jak zapanować nad stanami, gdzie potrafię się rozczulać nad sobą w trudnych sytuacjach? Mam przyjaciół, z którymi mogę o wszystkim porozmawiać. Zastanawiam się, gdzie będzie lepiej się udać do psychiatry czy psychologa, żeby być pod stałą opieką na NFZ - nie stać mnie na prywatnego. Teraz mam wrażenie, że jest depresja, wszystko przychodzi z trudem, jest brak koncentracji w ważnych zadaniach i czuję, że umysł jest ociężały. Przy porodzie miałem mikrouszkodzenie mózgu, wadę wymowy w późniejszych latach. Mówić zacząłem jak miałem 3 lata. Na koniec napiszę, że są dni kiedy podejrzewam choroby typu autyzm, dwubiegunowość nie patrząc, że jestem hazardzistą, który jest trzeźwy prawie 5 lat to jest cud w moim życiu. Dziękuję za to, że ktoś to przeczyta te wypociny i dziękuję za odpowiedź.
6 odpowiedzi
Zmagam się z OCD i silnie zmiennym nastrojem. Myślę, że to ChAD. Trwa to już bardzo długo.
Witam! Mam 21 lat i już od 16 roku życia mam stwierdzoną nerwice lękową, ale do sedna. Zaczęło się około czerwiec, lipiec 2022 roku. Pamiętam, że w tamtym okresie czułam się cudownie, miałam w sobie takiego 'powera', zawsze myślałam, że to dlatego, że wyszłam z toksycznego związku i odżywam na nowo. Nie były to dziwne zachowania, czułam większą pewność siebie itd i wszystko było w porządku. Zaś przyszedł wrzesień i była MASAKRA. Potrafiłam leżeć cały dzień w łóżku i płakać, nie brać kąpieli przez nawet dwa tygodnie i chodzić w tych samych ubraniach. Nie interesowało mnie nic. Byłam ja i swoja udręka i wtedy nie widziałam nic w tym złego... Trwało to dosyć długo, ale w październiku zaczęłam dochodzić do siebie, ale odeszło jedno i przyszło drugie. Zaczęłam mieć natrętne myśli i zachowania, robienie czegoś po parę razy, aby było dobrze w mojej głowie. Typowe zachowania zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych. I wtedy też nie wiedziałam co mi dolega i postanowiłam udać się do psychologa. Niestety był to straszny niewypał, Pani chyba myślała, że robię sobie z niej żarty i na koniec wizyty powiedziała coś w stylu ' mam nadzieję, że na następnej wizycie już nie będzie Pani tak robić'. Dokładnie też nie pamiętam, gdyż jak wspomniałam wcześniej, nie był to najlepszy okres. Oczywiście już nigdy nie zjawiłam się w gabinecie tej Pani. I jakoś tak żyłam przez następnie miesiące i się do tego w jakiś sposób przyzwyczaiłam. Z października stał się czerwiec (przez te miesiące nadal dokuczały mi te kompulsje) i zmarła moja babcia. Już od tygodnia wcześniej miałam znowu nawrót tego, co było we wrześniu, takie stany depresyjne. Miesiąc po śmierci babci czułam się jakby nic się nie stało. Wiem, że brzmi to strasznie, ale wtedy nie miałam o tym pojęcia. Byłam pewna, że to już za mną. Wydawałam wtedy dużo pieniędzy, chodziłam na imprezy, koncerty, wyjazdy. Wydawało się to świetne. Nie miałam żadnych zachowań, które były ryzykowne i niebezpieczne, po prostu czułam się zdrowa i szczęśliwa, bardzo szczęśliwa, jakbym cudownie ozdrowiała. I to również sobie trwało przez jakiś czas i znowu bum. Niechęć do życia, płacz, mogę wymieniać, a wymieniać... Powtórka z rozrywki. Po tym złym okresie, tak to nazywam, był okres normalny, czyli żyje nadal z OCD, ale jest stabilnie. Wreszcie zdecydowałam się na psychologa. Drugie podejście. Stało się to w styczniu już tego roku ( opisane wydarzenia dzieją się od czerwiec, lipiec 2022 do teraz, czyli kwiecień 2024). Pierwsza wizyta u psychologa i zdiagnozowano i OCD i nerwica lękowa, z którą już żyje bardzo długo. Również było coś mówione o ChAD, ale raczej to nie miało być to. I zgłosiłam się tam właśnie dlatego, że miałam taki inny dziwny stan, czyli bałam się pójść spać bo wydawało mi się, że dom się spali i potrafiłam nie spać całe noce, żeby czuwać. Wydawało mi się, że widzę jakieś zjawy, duchy i odgłosy, ale nie w głowie tylko np. w pokoju. Teraz sama nie wiem czy moja głowa robiła to specjalnie czy nie.. Bałam się jeździć samochodem, że kogoś potrące i zrobię mu krzywdę oraz miałam dziwne napady złości, nie często, ale coś było. Raz chciałam iść z nożem poprzecinać opony, byle tylko nie jeżdzić samochodem i działo się to w ataku paniki. Nie do końca to pamiętałam i mama mi to pózniej opowiadała.. I zaraz niedługo po tym okresie, jakoś w lutym znowu czułam się dziwnie. Potrafiłam śmiać się z rzeczy, które dla których nawet nie były śmieszne, nie skończyłam mówić jednego i zaczęłam mówić już coś innego, śpiewałam dużo i miałam energie, ale były to krótkie stany około paru minut i trwało około tydzień i gdy skończyłam np się z czegoś śmiać to czułam, że coś jest nie tak, że normalnie się tak nie zachowuje. W tym czasie była myśl o hospitalizacji mnie, do czego nie doszło. Teraz mamy kwiecień, dzisiaj byłam na pierwszej wizycie u psychiatry, która jak mi się zdaje też myśli czy nie jest to choroba afektywna dwubiegunowa, że któryś z tych zdarzeń była to hipomania Zostały przepisane mi leki. Parogen i stabilizator lamotrix. Teraz muszę obserwować, jak się będę czuć i zachowywać. Pewnie nie wszystko opisałam i może wydawać się to straszne o czym zdaje sobie sprawę. Niestety moja głowa nie daje sobie powiedzieć, że naprawdę mogę być chora na ChAD. Cały dzień myślę i jest to dla mnie trudne i jest mi również przykro bo wiem, że nie jestem już tą samą osobą co dwa lata temu. Czuję się strasznie. Nie mam też dużego wsparcia ani nikogo komu mogłabym się wygadać... Boję się jak myślę, że któryś z tych stanów może nawrócić. Nie mam też dużej wiedzy o tej chorobie co również daje mi kolejny powód do stresu. Jeżeli ktoś dotrwał do końca, proszę o rade, cokolwiek. Wiem tez, że nie każdy jest tutaj lekarzem, ale może ma wiedze i wypowie się coś na ten przypadek. Życzę dużo siły każdemu, z czymkolwiek się zmaga!!!!
1 odpowiedź

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: Dwie osoby rozmawiają przez telefon z puszek

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.