Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy zmiana klas w szkole może szkodzić zdrowiu psychicznemu dziecka?

Treść wrażliwa
Zarówno ja jak kilkoro rodziców jesteśmy załamani i czujemy się bezsilni. Sprawa dotyczy szkoły do której uczęszczają nasze dzieci. Na zakończenie roku klas 3 dyrekcja postanowiła że wymiesza wszystkich w klasie 4. Były spotkania z rodzicami indywidualne oraz zebrania, zapewniali że będą brane pod uwagę relacje dzieci i że żadne dziecko nie zostanie odizolowane o przyjaciół, że będzie miało przynajmniej 1-2 najbliższe os. w klasie. Szkoła dała dzieciom ankiety w ktorych każdy mógł napisać kogo darzy sympatia ale też z kim ma złe relacje. Mój syn wymienił około 5 kolegów z którymi przez 3 lata nawiązał bardzo bliskie relacje, zaprzyjaźnili się chłopcy i bardzo zżyli z sobą, dogadują się . Wymienił też jednego chłopca z którym ciągle ma problemy, który nie umie się z nim bawić, przeklną i dokucza mu. Efekt jest taki że mój syn który jest bardzo grzecznym dzieckiem trafił do klasy właśnie z tym chłopcem którego nie lubi a pozostali jego przyjaciele znaleźli się w innej klasie. Został od nich odizolowany i a jego ankieta i słowo zostało zlekceważone. Taką sytuację ma jeszcze kilkoro rodziców i są bardzo zdenerwowani, załamani, nie wiemy co robić. Chcemy walczyć o nasze dzieci i uważamy że to bardzo je krzywdzi. Syn nie chce iść do szkoły od września i wiem że ta zmiana bardzo źle mu zrobi ponieważ już raz się przeprowadzaliśmy w zerówce i bardzo źle to znosił. Syn ma depresję i płacze od tygodnia a dyrektorka nie chce wogole rozmawiać o zmianach w klas oraz o przenoszeniu uczniów. Twierdzi że syn dostanie we wrześniu psychologa i że będzie dobrze. Powinno się zaradzac stresowi i zrobić coś by dziecko nie przeżywało tego zamiast go leczyć z depresji we wrzeniu. W szkole ogólnie już były takie przypadki że jakiś chłopiec robił demolkę w klasie, wywracał ławki, krzesła a potem chciał wyskoczyć z okna z piętra. Czy my rodzice mamy słuszność uważając że szkoła źle postępuje i że to nie jest dobre dla naszych dzieci? Chcemy walczyć i potrzebujemy wsparcia,że walczymy słusznie
Michał Kłak

Michał Kłak

Dzień dobry, 
Czytajac wypowiedź przyszlo mi do głowy pytanie - czy jako grupa rodzicow było to zgłaszane organowi nadzorującemu? 
Dziwnym wydaje się mieszanie uczniów bez konkretnego powodu. Relacje rówieśnicze są bardzo ważne na każdym etapie rozwoju psychocznego dzieci i mlodzieży. „Dawanie” psychologa rowniez wydaje się nietypowe w tej sytuacji (zamiast profilaktyki „leczenie”, przy czym szkoła to nie miejsce na psychoterapię).  
Trzymam kciuki za pomyślne rozwiązanie sprawy. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Edyta Kotula

Edyta Kotula

Dzień dobry, 

Myślę, że macie prawo czuć złość, smutek i bezsilność. Każdy rodzic chciałby chronić swoje dziecko przed niepotrzebnym cierpieniem. Nie chodzi nawet o samo mieszanie klas, bo czasem szkoły mają ku temu swoje powody. Problem w tym, że rodzicom i dzieciom obiecano, że będą brane pod uwagę ich relacje i że nikt nie zostanie całkowicie odcięty od najbliższych kolegów. Jeśli tak się nie stało, to trudno się dziwić Waszemu rozczarowaniu.To, że stajecie po stronie swoich dzieci, pokazuje tylko, jak bardzo są dla Was ważne. Nie widzę w tym przesady ani szukania problemów. Widzę rodziców, którzy chcą, żeby dzieci czuły się bezpiecznie i nie musiały przeżywać niepotrzebnego cierpienia.

Mam też nadzieję, że ta historia nie jest jeszcze zamknięta. Czasem dorośli potrzebują czasu, żeby usłyszeć i zrozumieć, jak bardzo ich decyzje wpływają na dzieci. Rodzice mają prawo zadawać pytania, prosić o wyjaśnienia, przedstawiać swoje argumenty i zabiegać o rozwiązania, które ich zdaniem będą służyły dzieciom. Jednocześnie dobrze jest prowadzić ten dialog w sposób spokojny i oparty na faktach, bo wtedy łatwiej skupić uwagę na tym, co najważniejsze-potrzebach dzieci. Niezależnie od tego, jak potoczy się ta sytuacja, Pana syn ma obok siebie najważniejsze osoby, rodziców, którzy go słuchają, rozumieją i nie zostawiają samego z jego lękiem. 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Rozumiem, że cała ta sytuacja budzi w Państwu dużo emocji, zwłaszcza gdy widzą Państwo cierpienie swoich dzieci. Relacje rówieśnicze w wieku szkolnym mają ogromne znaczenie dla poczucia bezpieczeństwa, a nagłe rozdzielenie bliskich kolegów może być dla niektórych dzieci bardzo trudnym doświadczeniem.

Jednocześnie na podstawie opisu trudno mi ocenić, jakie były wszystkie przesłanki, którymi kierowała się szkoła przy tworzeniu nowych klas. Samo mieszanie klas nie jest działaniem nieprawidłowym, jednak jeśli wcześniej zapewniano rodziców i dzieci, że zostaną uwzględnione ich najważniejsze relacje, a w części przypadków tak się nie stało, naturalne jest poczucie rozczarowania i potrzeba uzyskania wyjaśnień.Szczególnej uwagi wymaga sytuacja Pani syna. Jeśli rzeczywiście choruje na depresję i tak silnie przeżywa tę zmianę, warto, aby szkoła uwzględniła jego indywidualne potrzeby oraz dokumentację medyczną, jeśli taka jest dostępna. Zdecydowanie lepiej zapobiegać pogłębianiu się kryzysu niż reagować dopiero wtedy, gdy trudności się nasilą.

Myślę, że warto, aby rodzice występowali wspólnie, spokojnie przedstawiając swoje argumenty i prosząc o ponowne przeanalizowanie najbardziej problematycznych przypadków. Taki dialog, oparty na dobru dzieci, zwykle przynosi lepsze efekty niż eskalowanie konfliktu. Życzę Państwu, aby udało się znaleźć rozwiązanie, które pozwoli dzieciom rozpocząć nowy rok szkolny z poczuciem bezpieczeństwa.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Jagoda Jek

Jagoda Jek

To, że jest Pan zły i rozczarowany, jest całkowicie zrozumiałe. Szczególnie jeśli szkoła zapowiadała uwzględnienie relacji między dziećmi, przeprowadziła ankiety, a efekt okazał się zupełnie inny. Nic dziwnego, że zarówno Pan, jak i syn możecie czuć się zawiedzeni i potraktowani niesprawiedliwie.

Jednocześnie trudno jednoznacznie ocenić, czy sama decyzja o wymieszaniu klas była błędna. Niektóre szkoły decydują się na takie rozwiązanie z różnych powodów i u części dzieci rzeczywiście może ono przynieść korzyści. Problemem wydaje się jednak sposób przeprowadzenia całego procesu. Jeżeli dzieci i rodzice usłyszeli, że ich opinie będą brane pod uwagę, a następnie stało się inaczej bez wyjaśnienia, naturalne jest poczucie utraty zaufania.

Szczególnie niepokojące jest to, że syn trafił do klasy z uczniem, którego wskazywał jako osobę dokuczającą mu. Taka informacja powinna zostać potraktowana bardzo poważnie, ponieważ poczucie bezpieczeństwa dziecka w szkole jest niezwykle ważne.

W tej sytuacji warto skupić się nie tylko na sporze z dyrekcją, ale przede wszystkim na wsparciu syna. Dzieci często czerpią poczucie bezpieczeństwa z reakcji rodziców. Dobrze, aby wiedział, że jego emocje są zrozumiałe, ale jednocześnie usłyszał, że nowa klasa nie musi oznaczać, że będzie samotny czy nieszczęśliwy przez kolejne lata.

Jeżeli ma Pan poczucie, że szkoła zlekceważyła zgłaszane trudności i nie prowadzi z rodzicami rzeczowego dialogu, warto nadal spokojnie, ale stanowczo domagać się wyjaśnień oraz przedstawienia powodów takiego podziału klas. Bez względu na ostateczną decyzję, rodzice mają prawo oczekiwać szacunku, transparentności i uwzględnienia kwestii bezpieczeństwa oraz dobrostanu swoich dzieci.

Jakub Pawłowski

Jakub Pawłowski

Jako psycholog uważam, że największym problemem nie jest samo wymieszanie klas, ale sposób, w jaki zostało to przeprowadzone i brak indywidualnego uwzględnienia potrzeb części dzieci. Dla dziecka relacje rówieśnicze są jednym z najważniejszych czynników chroniących jego dobrostan psychiczny. Nagłe odizolowanie od bliskich kolegów i umieszczenie w klasie z dzieckiem, z którym od dawna doświadcza konfliktów, może być źródłem bardzo silnego stresu.

Jednocześnie warto zachować ostrożność z wyciąganiem wniosków, że sama decyzja szkoły spowodowała depresję. Jeśli jednak dziecko już wcześniej miało trudności emocjonalne, a obecnie od tygodnia intensywnie płacze, odmawia pójścia do szkoły i bardzo przeżywa całą sytuację, są to sygnały, których nie powinno się bagatelizować. W takiej sytuacji szkoła powinna podjąć dialog z rodzicami i rozważyć, czy w indywidualnym przypadku zmiana klasy rzeczywiście służy dobru dziecka.

Rozumiem frustrację rodziców. Walka o dobro dziecka nie jest przesadą, jeśli opiera się na faktach i trosce o jego zdrowie psychiczne. 


Mateusz Gapski

Mateusz Gapski

Dzień dobry, Jako rodzic rozumiem państwa frustrację, złość oraz poczucie bezradności. Ale nie są państwo bezradni. Taką sprawę należy zgłosić do kuratorium oświaty. Urząd ten nie może zlekceważyć takiej sprawy, zwłaszcza kiedy jest zgłaszana przez kilkoro osób. Z pozdrowieniami Mateusz Gapski 

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Mają Państwo oczywiście prawo do własnych racji, ale jeżeli rozmowa z dyrekcją nic nowego nie wnosi może warto jednak napisać petycje wyżej. Wczoraj nie było zawartych pewnych informacji, jakie pojawiają się w tym wpisie i to zmienia postać rzeczy.  Należy wręcz chronić dziecko przed destruktywnymi zachowaniami innych dzieci. Jak reagują wychowawcy, pedagodzy czy też psycholog szkolny aby zmienić zachowanie dziecka, które jest agresywne i wulgarne? Tym bardziej, że syn choruje na depresję.  Dzieci dopiero wchodzą w świat, w którym uczą się co jest dobre i co złe, a ich osobowość zaczyna się kształtować, ale jest to najważniejszy czas w ich życiu.  Dyrekcja ma obowiązek brać pod uwagę dobro dziecka jak i liczyć się z uwagami rodziców. Z jednej strony dyrekcja nie robi nic złego, z drugiej jednak priorytetem jest ochrona dziecka i jego uczuć. Proszę rozważyć zgłoszenie sprawy do kuratorium, chociaż nie ma pewności czy coś to da. Dla mnie także jest dziwne dawanie dzieciom ankiet i pytania o stosunek do innych dzieci. Sam jestem pedagogiem, chociaż nigdy nie pracowałem w zawodzie ale nie słyszałem o takich praktykach. Życzę, aby wszystko zakończyło się pozytywnie dla Państwa. 

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

Państwa oburzenie i poczucie bezsilności są w pełni uzasadnione, ponieważ szkoła złamała dane rodzicom obietnice, a zlekceważenie ankiety i umieszczenie wrażliwego chłopca z rówieśnikiem, który mu dokucza, bezpośrednio zagraża jego dobrostanowi psychicznemu.

Cóż mogę poradzić? Proszę ponownie udać się do dyrekcji szkoły i szczerze porozmawiać o zaistniałej sytuacji. Przedstawienie Państwa perspektywy i spokojny, rzeczowy dialog powinien wpłynąć na pozytywne rozwiązanie problemu. 

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry. Rozumiem Państwa niepokój. Jeśli szkoła deklarowała uwzględnienie relacji rówieśniczych, a ostatecznie dzieci zostały odizolowane od najbliższych kolegów i połączone z osobami, z którymi mają trudności, to rodzice mają prawo oczekiwać wyjaśnień. Dobrostan psychiczny dziecka powinien być jednym z kluczowych kryteriów przy podejmowaniu takich decyzji. Warto nadal spokojnie, ale stanowczo zabiegać o dialog z dyrekcją i szukać rozwiązania, które będzie uwzględniało potrzeby dzieci.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

Zobacz podobne

Od pewnego czasu (od 8 miesięcy) cały czas płaczę.
Od pewnego czasu (od 8 miesięcy) cały czas płaczę. Kompletnie nie chcę mi się żyć. Zdarzyło się, że się ciełam, ale przeszło mi to, bo zrozumiałam, że nie ma sensu, ale ogólnie najchętniej to zamknęłabym się w pokoju i nie wychodziła. Czy powinnam coś z tym zrobić ??
Jestem osobą nastoletnią, która czuje pustkę - żaden psychiatra nie ma obecnie terminu...
Witam, mam problem otóż jestem osobą nastoletnią, żaden psychiatra obecnie nie ma terminu. Z dnia na dzień czuje się coraz gorzej, nie mam siły na nic, czuje emocjonalną pustkę. Od ponad dwóch lat mam obniżone samoopoczucie, ale teraz kompletnie nie czuje szczęścia. Tracę siły, wpadam w ataki paniki coraz częściej, boje sie wychodzić, wydaje mi sie że każdy mnie obaduje gdy na mnie spojrzy.
Zaburzenia lękowe i nastroju u mamy 6-latki: obawy o stratę i napady płaczu
Witam. Od dłuższego czasu mam zaburzenia lękowe i nastroju. Jestem mamą 6 letniej dziewczynki. Co raz bardziej boje się że może się coś stać i ja stracę, boje się o nią każdego dnia. Przez głowę przechodzą mi różne myśli, a w naszym życiu wszystko jest dobrze. Mam kochającego partnera który troszczy się o nas mimo że nie jest biologicznym ojcem małej. Mój nastrój czasami wpływa na nasze rozmowy. W pewnym momencie znowu łapie dól i nie potrafię się uśmiechnąć. Nie wiem dlaczego tak się dzieje. W tygodniu gdy Partner wyjeżdża w trasy ja wieczorami mam napady płaczu. Nigdy tak nie bylo...
Jak poradzić sobie z poczuciem zdrady po odkryciu męża oglądającego nagie kobiety?
Hej.. jakiś czas temu mąż przyznał się do oglądania nagich kobiet (po tym jak to odkryłam przypadkowo) . Powiedział że był z tym u psychologa, brał leki ale dostał radę że jeśli sam też nie będzie chciał przestać tego robić nic się nie zmieni. Mieliśmy wcześniej mały kryzys w związku, ponieważ czułam się zraniona przez kłamstwo. Doprowadziło to do tego że miesiąc żyliśmy bez współżycia, kontaktów cielesnych. Ja też nie umiałam na niego spojrzeć jak na człowieka. Mam zaburzenia psychiczne i bardzo biorę wszystko dosłownie i emocjonalnie. Gdy zobaczyłam te kobiety wpadłam w niekontrolowany szał, uczucie zdrady, byłam nie do przekonania. Rzucałam wszystkim wokół, czułam się źle i płakałam wiele dni. Tłumaczył to tym że nie było żadnych zbliżeń i dlatego sięgnął po to. To mnie zabolało- bardzo, chociaż nie bardziej niż to że na tych profilach kobiet były wszystkie jego fetysze. To mnie trafiło najmocniej. Poczułam że nigdy nic w naszym związku i seksualności nie było prawdziwe. Poczułam się nieatrakcyjna, niewystarczająca. Rozmawialiśmy na ten temat wiele razy . Nie wiem jak sobie poradzić z tym i jak pomóc jemu skoro terapia nie zadziałała mimo tego że uczęszczał na nią wiele lat. Najgorsze jest to że byłam w tamtym momencie skora do zerwania wieloletniego związku. Po prostu. Dla mnie jest to zdradą. Dałam mu szansę. Zaczęliśmy wszystko od nowa. Ale dla mnie nic nie jest dobrze , często robię mu niemiłe żarty o tą sytuację sama nie wiem co ma to na celu. Chciałam zrobić jakiś schemat że ma pracować na moje zaufanie ale niestety dla moich zaburzeń na drugi dzień już wszystko w porządku , zachowuję się normalnie i tak dalej. Ale uczucie jest silne. Nie wiem co z tym zrobić
Partner spłyca potrzeby i problemy, które mu komunikuję. Mamy trudną sytuację finansową, do tego dochodzi potencjalna duża zmiana zawodowo-życiowa. Nie wiem, co robić.
Postanowiłam wejść w związek z facetem, który przez ponad rok siedział biernie w domu bez pracy, ponieważ zdiagnozowano mu lekką depresję. Wierzyłam, że z tego wyjdzie, widziałam w nim potencjał, ale bałam sie zarazem niektórych jego zachowań. Mimo że ciągle zaznaczał, że chciałby być ze mną, ja zwlekałam rok, zanim zgodziłam się dać mu szansę. Z przyjaciół, weszliśmy w związek, kiedy zaczęłam zauważać porządne zmiany. Miałam rację. Wracał do siebie, łapał wiatr w skrzydła, ruszył przed siebie i zaczął dojrzalej myśleć. Przeprowadziłam się do niego i razem znaleźliśmy pracę. On popracował pół roku i znów trach… brak stabilizacji. Z jednej pracy przerzucono go do innego biura, żeby lepiej dogadał się z pracownikami… tam może i lepiej się dogadywał, ale nie osiągał dobrych wyników w sprzedaży. Takim sposobem popracował pół roku tu i tu, niedługo potem dano mu wypowiedzenie. Wrócił wcześniej do domu, niż wskazywał na to grafik. Był załamany, ale potem obrócił to w coś dobrego, bo zdobył czas na naukę obrony i poprawki licencjatu. Zgodziłam się z tym. Lepiej niech skupi się na edukacji, a praca nie zając - nie ucieknie, powtarzałam. Niedługo minie rok jak tu jestem. Stała praca okazała się zającem nie do prześcignięcia. Minął miesiąc… dwa… poświęcił minimum poszukiwaniom. Ale w końcu praca wpadła sama, zobaczył reklamę na fb o taksówkach. Teraz pracuje na umowę zlecenie 2-3 dni w tygodniu od grudnia. W czasie świąt oczywiście robił sobie więcej wolnego niż statystyczny Polak. Ostatnio zachorował, poświęcał dużo uwagi na zgłoszenia filmiku na YT, konkursowego, znalazł pracę w Grecji za 1000 euro, ale zrezygnował. Mówił, że ze względu na mnie - poniekąd mu wierzę, ale z drugiej strony czy to nie za małe zarobki, byśmy wspólnie opłacali mieszkanie w PL (w którym bym została), jego zakwaterowanie i studia, nawet z moją małą podwyżką, która w tym miesiącu dostałam? To byłaby jego szansa… owszem… ale ja nie znam języka, uczę się, ale zajmie mi to długo. Nie umiem się na niczym skupić. Wszystko mnie męczy i trapi ostatnimi czasy. Chciałabym więcej stabilizacji, jest krucho z pieniędzmi… a on się dziwi, że moja wypłata tak szybko niknie… wiara w niego zaczyna ze mnie ulatywać, bo do tego wszystkiego dochodzą kłótnie. Czasem nie słucha co do niego mówię, gdy w czymś się nie zgadzamy… a potem spłyca problem i zarzuca mi coś, co nie jest prawdą. Zdenerwowana krzyczę, potem on krzyczy, a gdy uspokajam się, chcę pogadać, on jest obrażony. Czuję się bardzo samotna w tym związku od jakiegoś czasu. Irracjonalne sytuacje mnie męczą, np. przez brak pieniędzy dziś, gdy szukał pracy, zasugerowałam mu, żeby wysłał CV tam, gdzie go przyjmą, a nie tam gdzie chce, skoro nie ma odezwu. Myślałam, że tego nie robi, bo już tyle czekam na to, by było stabilniej finansowo… Powiedział, że „jak śmiem się odzywać, będzie robił co chce i mam nic nie mówić”. Bardzo mnie bolą takie reakcje. Ostatnio zestresowałam się, że zachorował i że też zachoruję, więc powiedziałam, żeby chusteczki wrzucał do kosza, bo to na pewno pomoże nie rozprzestrzenianiu się zarazków. Potem dodałam, że może jestem nerwowa, ale naprawdę się stresuje chorobowym i wszystkim. Zaczął krzyczeć, że robię mu wojnę o chusteczkę. Znów spłycił to, co chciałam przekazać. Czuję się już głupia. Wiem, czasem przesadzam, pracuję nad sobą, ale czy w takich momentach to problem we mnie czy w nim? Nie wiem co robić.
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.