- Strona główna
- Forum
- rodzicielstwo i rodzina, związki i relacje
- Jak podjąć decyzję...
Jak podjąć decyzję o miejscu zamieszkania po ślubie, by zadowolić rodzinę i siebie?
vverka96
Agnieszka Włoszycka
Witam,
Dziękujemy za wiadomość.
Proszę pani, rozumiem, że stoi Pani przed trudnym wyborem i odczuwa presję oczekiwań innych, być może pomocne będzie zatrzymanie się i zadanie sobie kilku pytań:
Co jest dla mnie i mojej rodziny najważniejsze na co dzień: spokój i przestrzeń, czy bliski kontakt z rodzicami i teściami?Jakie konsekwencje każdej decyzji będą realne w codziennym życiu, a które wynikają głównie z moich obaw?
Czy mogę znaleźć kompromis, który pozwoli zadowolić innych, nie tracąc przy tym własnej przestrzeni i poczucia komfortu?
Czasem spojrzenie na wybór przez pryzmat codziennej praktyki pomaga zobaczyć, co naprawdę jest dla nas istotne.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Piotr Ziomber
Pani sytuacja pokazuje typowy konflikt w młodym małżeństwie z dzieckiem, gdzie różnice w stylach planowania i presja zewnętrzna komplikują decyzje. Kluczowe jest skupienie się na waszej wspólnocie jako pary, a nie na opiniach rodziny.
Główne kwestie to brak zgody co do natychmiastowego mieszkania, lokalizacji oraz konkretnej działki. Dochodzi tutaj się presja rodziny, która wzmacnia w Pani poczucie winy i trudność w asertywności.
Widzę tutaj potrzebę nauki mówienia "ja" zamiast ulegania: np. "Czuję niepokój, gdy decyzje zależą od innych, bo potrzebuję naszej niezależności jako rodziny". Zalecam ćwiczenia wizualizacji spokojnych rozmów z rodzicami i mężem, by odmawiać bez agresji. To pomoże uniknąć żalu z zadowolenia innych kosztem siebie.
Proszę zaplanować spokojną rozmowę: wyraź swoje obawy (dojazdy, przestrzeń dla dziecka), wysłuchania jego argumentów , szukaj kompromisu, np. tymczasowy wynajem w Warszawie na rok, by przetestować życie w stolicy. Ustalcie wspólny budżet i priorytety gdyż takie zachowania dają poczucie współsprawstwa i buduje to buduje zespół
Wybierzcie opcję dającą balans, bliskość rodziny wspiera, ale osobno chroni granice.
Możecie zacząć od terapii par, co pomoże w kryzysie decyzyjnym i komunikacji. Zróbcie listę priorytetów we dwoje, bez konsultacji z rodziną. Jeśli presja rodziców jest silna, ograniczcie rozmowy o decyzjach. To wzmocni Pani poczucie własnej wartości. Powodzenia.
Iwona Chrzanowska
Dzień dobry,
przy tak złożonych wyzwaniach, nie jest możliwe udzielenie porady na forum. Warto skorzystać z konsultacji u psychologa i omówić to z czym się Pani zmaga i wspólnie poszukać rozwiązania.
Z pozdrowieniami
Iwona Chrzanowska
Psycholożka
Daria Składanowska
Dzień dobry,
słyszę w Twojej historii ogromną liczbę rozterek i emocji – zarówno dotyczących decyzji o mieszkaniu, jak i wpływu rodziny na Wasze życie. Czujesz presję z różnych stron – rodziców, teściów, własnych oczekiwań i poczucia bezpieczeństwa. W takiej sytuacji rozmowa z psychologiem może pomóc uporządkować myśli i emocje, zrozumieć, co jest dla Ciebie najważniejsze, i znaleźć sposób na podjęcie decyzji bez poczucia winy czy nadmiernej presji. To może dać Ci jasność i spokój w tym skomplikowanym procesie.
Pozdrawiam,
Składanowska Daria
Zobacz podobne
Mamy problem, z którym widzę, że boryka się mój syn.
Chyba coraz bardziej unika sytuacji, które kiedyś go nie stresowały. Każde wyjście do szkoły czy spotkanie z rówieśnikami to dla niego spory spadek nastroju i nie do końca wiem, co mogę zrobić, żeby go wesprzeć.
Próbuję być dla niego wsparciem, ale czuję, że dotychczasowe metody nie są skuteczne. Czy ktoś mógłby doradzić, jakie podejścia są dobre w pracy z dzieckiem, które zmaga się z lękami? Próbowałem rozmawiać z synem o jego uczuciach, ale często ma problem z otworzeniem się, co nam to utrudnia.
Jakie kroki mogę podjąć, żeby stworzyć dla niego bezpieczne i wspierające środowisko? Wiem, że każdy młody człowiek jest inny, ale może istnieją sprawdzone strategie, które pomagają w takich sytuacjach.
Czy terapia rodzinna pomogłaby nam, jako rodzinie lepiej zrozumieć, jak wspierać syna? Jakie pytania powinienem zadać sobie i jemu, żeby zrozumieć źródło jego lęków?
Dziękujemy
Witam, Od dłuższego czasu męczy mnie pewien problem i chciałabym prosić o radę. Chodzi o moich rodziców.
Od zawsze byli nadopiekuńczy i chcieli kontrolować wszystko, co robię. Pomimo to, że mam już prawie 20 lat, to sytuacja nie uległa zmianie. Mój ojciec pozwala mi na większość rzeczy, jednak moja mama przesadza. Nigdy mi nie pozwala jeździć do mojego chłopaka, który mieszka ok. 30 minut od mojego miasta, a jeżeli tam już jeździłam, to za zgodą ojca, a potem mama była na mnie obrażona. Mam dosyć tego, że chce za mnie decydować w każdej kwestii, bo mimo tego, że z nimi mieszkam, to powinnam mieć jakieś swoje zdanie. Takich sytuacji było dużo, ale szkoda o nich pisać. Chciałabym jedynie napomknąć o najnowszej, ponieważ zachowanie mojej matki mnie bardzo wkurzyło.
Uparłam się, że na sylwestra pojadę do swojego chłopaka, gdyż przez moją matkę on cały czas musiał do mnie przyjeżdżać, a nie ja do niego i u nas był już chyba z 30 razy a ja u niego z 5.
Miałam zostać na 4 dni, ale zdecydowałam i zostałam na 2 tygodnie. Chciałam w końcu mieć swój wybór, dlatego postanowiłam dłużej zostać. Moja mama zaczęła mi robić o to problemy, mówić, że kobiecie nie przystaje siedzieć u obcych ludzi tyle czasu (chociaż mama chłopaka sama mnie przekonała, żebym została) i no moja zrobiła z tego aferę.
Obraziła się na mnie i przestała do mnie pisać i się odzywać.
Jak zadzwoniłam do ojca, żeby powiedzieć, kiedy wrócę, to on po prostu powiedział, że okej i tyle, ale moja mama przesadziła. Następnego dnia ojciec zadzwonił do mnie i się drze, że przeze mnie mama płacze i że nie je. Sam potem powiedział, że wzięła go na litość i się okropnie zachowała. Jak tylko wróciłam do domu, to dalej miała focha, a potem skarżyła się ojcu, że to ja mam ją w dupie. Nie wiem, czy to przez to, że mnie nie było 2 tygodnie w domu, ale odkąd tu jestem, to czuje się nieswojo i smutno.
U chłopaka miałam z kim porozmawiać i miło spędzałam czas, a u mnie jest po prostu chłodno. Myślałam nad znalezieniem pracy lub stażu gdzieś obok niego i żeby się do niego wprowadzić (to nie byłby problem), bo po prostu u siebie czuje się fatalnie, jakbym była gościem. Nie wiem, co robić, bo mogę przez to stracić kontakt z rodzicami, ale z drugiej strony nie wyrabiam w domu i cały czas marzę, żeby wrócić do domu chłopaka, bo było mi tam lepiej. Powiem jeszcze, że mój brat wyprowadził się w bardzo młodym wieku, bo też miał dosyć rodziców.
Czy wyprowadzka do chłopaka to dobry pomysł, czy mam poczekać?

