Katarzyna Michalska
Dziękuję za Pani wpis.
Czytając go, widzę w Pani wiele bólu, samotności i żalu, związanych z brakiem bliskości i wsparcia w rodzinie. To naprawdę trudne doświadczenie - dorastać w domu, w którym brakuje ciepła i akceptacji, a obecne są krzyk i brak rozmowy.
Czuje Pani żal, że inni mogą mówić o miłości do swoich mam, a Pani tego nie czuje - to bardzo zrozumiałe. Warunki dorastania, jakie Pani opisała, nie sprzyjają budowaniu takich uczuć.
Widzę też, jak wiele rzeczy Panią teraz obciąża: relacja z przyjaciółką, napięcia w rodzinie, poczucie bycia „czarną owcą” oraz brak wpływu na własne decyzje. To naprawdę dużo jak na jedną osobę.
To, że lubi Pani samotność, ma swój styl i chce decydować o sobie, nie czyni Pani dziwną. To raczej przejaw Pani indywidualności i potrzeby bycia sobą. Ma Pani prawo nie chcieć chodzić do kościoła, decydować o swoim wyglądzie oraz czuć autentyczne emocje - takie jak złość, smutek czy żal - również wobec bliskich.
Jednocześnie nie musi Pani z tym wszystkim zostawać sama. Jeśli ma Pani taką możliwość, warto poszukać kogoś, z kim może Pani bezpiecznie porozmawiać - psychologa, pedagoga szkolnego albo innej zaufanej osoby dorosłej. Czasem już samo bycie wysłuchaną robi ogromną różnicę.
Na ten moment najważniejsze jest chyba to, żeby nie była Pani z tym sama i żeby ktoś mógł zobaczyć i usłyszeć to, co Pani przeżywa, bo to naprawdę ma znaczenie.
Pozdrawiam,
Katarzyna Michalska
















