Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Brak miłości i wsparcia w rodzinie, konflikt z mamą i poczucie bycia czarną owcą

Odkąd pamiętam nie okazywano mi miłości w rodzinie. A ostatnio mam słaby okres i to doskwiera mi bardziej. Mam poprostu żal że moi znajomi mogą powiedzieć że kochają swoją mamę a ja nie. Nie mam ojca i nie znam go i to też ostatnio jest dla mnie inne. Sama nie wiem. Jestem w jakimś dołku emocjonalnym też przez różne zdarzenia. Wujek ma problem do mnie że nie chodzę do kościoła kiedy poprostu mam uraz do tego i nie chce. Moja najlepszą przyjaciółka ignoruje mnie i nią już nie jest. Czuje się czasem jak czarną owca w rodzinie. Inna. Dziwna. Lubię samotność i mam inny styl. Wiele razy słyszałam komentarze od rodziny że nie powinnam farbować włosów bo naturalne mam ładne. Ale kiedy ich nienawidzę. Poprostu nie lubię swojej rodziny. U nas nie ma miłości wsparcia czy rozmowy. Jest krzyk surowość i tyle. Nawet szkołę za mnie matka wybierała.
Katarzyna Michalska

Katarzyna Michalska

Dziękuję za Pani wpis. 

Czytając go, widzę w Pani wiele bólu, samotności i żalu, związanych z brakiem bliskości i wsparcia w rodzinie. To naprawdę trudne doświadczenie - dorastać w domu, w którym brakuje ciepła i akceptacji, a obecne są krzyk i brak rozmowy.

Czuje Pani żal, że inni mogą mówić o miłości do swoich mam, a Pani tego nie czuje - to bardzo zrozumiałe. Warunki dorastania, jakie Pani opisała, nie sprzyjają budowaniu takich uczuć.

Widzę też, jak wiele rzeczy Panią teraz obciąża: relacja z przyjaciółką, napięcia w rodzinie, poczucie bycia „czarną owcą” oraz brak wpływu na własne decyzje. To naprawdę dużo jak na jedną osobę.

To, że lubi Pani samotność, ma swój styl i chce decydować o sobie, nie czyni Pani dziwną. To raczej przejaw Pani indywidualności i potrzeby bycia sobą. Ma Pani prawo nie chcieć chodzić do kościoła, decydować o swoim wyglądzie oraz czuć autentyczne emocje - takie jak złość, smutek czy żal - również wobec bliskich.

Jednocześnie nie musi Pani z tym wszystkim zostawać sama. Jeśli ma Pani taką możliwość, warto poszukać kogoś, z kim może Pani bezpiecznie porozmawiać - psychologa, pedagoga szkolnego albo innej zaufanej osoby dorosłej. Czasem już samo bycie wysłuchaną robi ogromną różnicę.

Na ten moment najważniejsze jest chyba to, żeby nie była Pani z tym sama i żeby ktoś mógł zobaczyć i usłyszeć to, co Pani przeżywa, bo to naprawdę ma znaczenie.

Pozdrawiam,

Katarzyna Michalska

1 dzień temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Magdalena Borkowska

Magdalena Borkowska

Pani Lily,

Musi Pani odczuwać potworną pustkę, którą czuje Pani, że nie da się niestety niczym innym wypełnić. I w Pani wypowiedzi czuję, że chciałaby Pani czuć się po prostu chciana i akceptowana. Czyli kochana. A przez to, że tej miłości Pani nie odczuwa, to pojawia się ta pustka... uświadomienie sobie tego uczucia można porównać do przeżywania żałoby. Przeżywa ją Pani, bo uświadomiła sobie Pani, jak bardzo brakuje Pani miłości. Zgaduję też, że mimo tego, że lubi Pani być samotna, to również brakuje Pani po prostu kogoś bliskiego z kim naprawdę można by było poczuć się sobą. I do tego czuć, że Wam na sobie wzajemnie bardzo zależy. 

Gdyby myślała Pani o wsparciu specjalisty, to proces tej żałoby mógłby stać się bardziej znośny. Bo wyobrażam sobie, że najgorsze w tym czasie jest utknięcie w tym uczuciu pustki... i to z poczuciem bycia samej, choć może mieć Pani ludzi wokoło. Musi Pani naprawdę cierpieć. 

Pozdrawiam Panią bardzo ciepło i życzę, by udało się otworzyć na relację (z kimś kogo pani zna, kimś nowym albo specjalistą), aby mogło być Pani trochę lżej.

Magdalena Borkowska

1 dzień temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Moim zdaniem niesie Pani w sobie bardzo dużo bólu związanego z brakiem miłości i bycia widzianą i to naprawdę może wracać ze zdwojoną siłą w trudniejszych momentach. To, że pojawia się żal, zazdrość czy poczucie bycia „inną”, jest bardzo ludzką reakcją na to, czego Pani nie dostała, a potrzebowała. Brzmi też tak, jakby przez lata ktoś decydował za Panią, zamiast Panią słuchać, dlatego dziś tak ważne staje się prawo do własnych wyborów, nawet jeśli innym się to nie podoba (jak w kwestii kościoła czy wyglądu). Uważam, że to nie czyni Pani „czarną owcą”, tylko osobą, która próbuje być sobą w trudnym środowisku.

Samotność, którą Pani wybiera, może być jednocześnie schronieniem i sygnałem, jak bardzo brakuje bezpiecznej bliskości a utrata przyjaciółki dodatkowo to pogłębia.

Sądzę, że najważniejsze teraz to nie dokładać sobie kolejnej warstwy krytyki („jestem dziwna”), tylko zacząć budować choć odrobinę łagodniejszą relację ze sobą taką, jakiej nie było wokół. I krok po kroku szukać ludzi, przy których można być sobą bez ocen. Ma Pani prawo do swoich uczuć i naprawdę zasługuje Pani na relacje, w których jest miejsce na ciepło, wybór i bycie sobą.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

1 dzień temu
Alicja Byszewska

Alicja Byszewska

To, co Pani czuje - żal, osamotnienie i zmęczenie - to normalna reakcja na nienormalną sytuację. Nie jest Pani „dziwna”, tylko próbuje przetrwać w domu, w którym brakuje wsparcia i akceptacji.

Prawdopodobnie doświadcza Pani żałoby po relacji: Ma Pani prawo czuć smutek, że nie ma z matką takiej więzi, jak inni, chociaż paradoksalnie wiele osób nie ma takiej dobrej więzi o jakiej marzy albo słyszy. Opłakuje potrzebę bezpieczeństwa, której ona nie zaspokaja tak jak Pani potrzebuje.

Pani wybory (kolor włosów, brak udziału w praktykach religijnych) to Pani granice. Rodzina próbuje je naruszyć, ale ma Pani prawo decydować o sobie. Rola „Czarnej Owcy” często staje się nią osoba, która jako jedyna w rodzinie ma odwagę być autentyczna i nie zgadza się na krzywdzące zasady. To naturalne, że wybiera Pani spokój w samotności zamiast krzyku i surowości, które spotykają ze strony bliskich.

 

Pani rodzina ma swoje ograniczenia, ale one nie definiują Pani wartości. Obecny stan to etap przejściowy - z czasem zbuduje Pani własną, „wybraną” rodzinę opartą na szacunku, a nie na przymusie. Warto również sięgnąć po wsparcie terapeutyczne w celu poukładania emocji, wzmocnienia poczucie własnej wartości i nauczania stawania granic w toksycznej relacji z rodziną.

Jeśli jest Pani w szkole, można zacząć od rozmowy z psychologiem szkolnym lub pedagogiem. Istnieją też darmowe telefony zaufania (np. 116 123 dla dorosłych lub 116 111 dla dzieci i młodzieży), gdzie może Pani zostać wysłuchana bez oceniania. Jeśli jest możliwość to poszukać tez wsparcia długoterminowego.

1 dzień temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

Poczucie wyobcowania, którego Pani doświadcza, jest naturalną reakcją na dorastanie w chłodnym, kontrolującym środowisku, gdzie zamiast wsparcia dominowały krzyk i narzucanie cudzej woli. Żal, który pojawia się przy porównywaniu swojej sytuacji do relacji znajomych, to forma żałoby po miłości, której nigdy Pani nie otrzymała, a która jest podstawową potrzebą każdego człowieka. Rodzinne komentarze dotyczące wyglądu, wiary czy wyboru szkoły to nic innego jak próba stłamszenia Pani autonomii, dlatego bycie „czarną owcą” w takim systemie jest paradoksalnie dowodem na to, że walczy Pani o swoją autentyczność i prawo do stanowienia o sobie. Warto przestać oceniać swój „dołek” jako słabość i spojrzeć na niego jak na sygnał, że czas zacząć budować własne życie w oparciu o wybrane przez siebie wartości, a nie o nierealne oczekiwania rodziny. Samotność, którą Pani lubi, może być bezpiecznym azylem, ale docelowo warto szukać relacji poza kręgiem rodzinnym, gdzie Pani inność zostanie uznana za atut, a nie za powód do krytyki. Skoro rodzina nie oferuje wsparcia, najważniejszą rzeczą jest teraz stanie się najlepszą opiekunką dla samej siebie i wyznaczenie twardych granic wobec osób, które zamiast kochać, próbują Panią kontrolować.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

1 dzień temu
Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,

Dorastanie w miejscu, w którym brakuje ciepła, wsparcia i akceptacji to trudne i bolesne doświadczenie. Dlatego teraz w trudniejszym dla Pani czasie, ten brak miłości jest bardziej odczuwalny. Poczucie bycia „inną” czy „czarną owcą” może pojawić się w rodzinach, w których nie ma przestrzeni na bycie sobą. To nie oznacza, że jest z Panią coś nie tak, po prostu nie miała Pani warunków, żeby być przyjętą taką, jaka Pani jest. Sporo decyzji było podejmowanych za Panią, za to mało było miejsca na Pani potrzeby (np. szkoła, wygląd, przekonania religijne). W takiej sytuacji to naturalne, że może się pojawić frustracja, żal i dystans wobec rodziny. Jednocześnie ważne, żeby spróbować oddzielić to, czego Pani nie dostała od bliskich, od tego, co może Pani budować dla siebie teraz. Relacje oparte na zrozumieniu i akceptacji można tworzyć także poza rodziną, choć po takich doświadczeniach może być nieco to trudniejsze i wymagające czasu. Pomocna może być wtedy rozmowa ze specjalistą, który wsparłby Panią w tym procesie.
Pozdrawiam serdecznie
Joanna Cichosz

15 godzin temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Jak dalej żyć po rozpadzie rodziny z powodu uzależnienia od hazardu i alkoholu?

Chciałbym opisać w skrócie swoją historię, bo już nie wiem, co mam zrobić. Jestem osobą uzależniona od hazardu i alkoholu, od dwóch lat borykam się z uzależnieniem w stopniu zaawansowanym. Rok temu odbyłem terapię zamkniętą, potem była kontynuowana indywidualna. Niestety od poprzedniego roku miałem już kilka wpadek, gdzie wpadałem w ciągi hazardowe i alkoholowe i zawsze to kończyło się drastycznie dla mnie i mojej rodziny. Mam żonę i córkę 2-letnia, Niestety po ostatnim moim potknięciu żona ostatecznie kazała mi l się wyprowadzić. Mieszkam obecnie u rodziców, czuje się na co dzień tragicznie mimo brania od kilku dni leki od psychiatry. Czuję, że moje życie się w jakimś stopniu zakończyło, nie wyobrażam sobie życia bez mojej żony, którą kocham strasznie mocno, ale uzależnienie kompletnie zniszczyło mi głowę. Tak naprawdę po tylu szansach, jakie otrzymywałem od rodziny i żony widzę swoją przyszłość tylko w czarnych barwach, bo ileż można takich sytuacji. 

Obecnie też pracuje, mam długi, które też niszczą mnie psychicznie. Tak naprawdę nie wiem co dalej, widzę jak inni męczą się, z mojego powodu, widzę ich smutek i tym bardziej się dobijam, że kolejny raz mi nie wyszło. Tak naprawdę nie mam woli życia już w sobie, trzyma mnie przy życiu córka... proszę o odpowiedź, co w mojej sytuacji powinienem w ogóle dalej robić, że sobą oprócz walki z uzależnieniem, bo to wiem i mam zalecenia, ale czuje ze wszystko już stracone, co dla mnie było najważniejsze, czyli bliskość żony, córki. Moja żona już widzę po niej, jest kompletnie obojętna, choć minęło kilka dni dopiero, uświadamia mnie ze, to koniec definitywny...jak mam dalej żyć i funkcjonować, bo nie widzę i nie czuje żadnej szansy dla siebie, żeby odzyskać spokojne życie, nie wyobrażam sobie życia bez mojej żony... z mojej perspektywy jestem już całkowicie skończony po tych kilku razach, kiedy mi nie wychodziło, ale tyle miałem szans na staniecie na nogi...nie daje rady już funkcjonować normalnie. Błagam o pomoc.

Jak radzić sobie z uzależnieniem alkoholowym i brakiem motywacji do życia?

Problem alkoholowy i niechęć do życia. Z czego może wynikać i jak sobie pomóc?

Jak sprawić, by były partner znów mnie pokochał?
Jak sprawić, by były partner znów mnie pokochał? Zraniłam go bardzo, do tego stopnia, że zrezygnował z bycia ze mną w związku, uważając mnie za toksyczną. Wciąż mamy kontakt, ale nie chce rozmawiać o „nas”. Spotykamy się co jakiś czas i twierdzi, że miłość może wrócić jeśli zobaczy moją zmianę. Ale co jeśli to nie wystarczy? Co mogę zrobić, żeby do mnie wrócił? Żeby znów mnie pokochał. Jest jakaś szansa, że skoro piszemy, rozmawiamy i czasem się spotykamy, to wrócimy do siebie? Mimo że teraz nie chce o tym rozmawiać.
Partnerka unika, boi się, nie pozwala się sobą zaopiekować przez traumę, którą przeżyła. Jak jej pomóc?
Witam, Moja dziewczyna Wiktoria ma dość głęboki problem. Ona nie chce iść do psychologa a chcę jej jakoś pomóc. W skrócie obwinia się za śmierć matki .Obie w tym samym czasie miały nowotwór uwarunkowany genetycznie. Wiktoria była zdiagnozowana a jej mama nie była. Mama Wiktorii ciągle się nią zajmowała w szpitalu i zaniedbała swoje zdrowie na rzecz córki Dziś Wika uważa, że to przez nią jej mama nie żyje. Przez tą traumę nie umie wejść w związek, bo po czasie, gdy zauważa, że komuś na niej zależy i że o nią dba, odsuwa się i dystansuje. Ponieważ podświadomie myśli, że to samo, co spotkało jej mamę spotka też jej partnera W tym przypadku mnie. Podświadomie myśli, że przez nią będę cierpiał .Bo jej mama zmarła, bo się nią opiekowała i mnie też czeka coś złego, bo o nią dbam. Ten mechanizm obronny w jej mózgu powoduje negatywne myśli, które ją odpychają ode mnie Druga sprawa, o której się dowiedziałem to, że nie szanuje siebie samej i nie zależy jej na jej zdrowiu . Mówiła też, że jedyne co trzyma ją przy życiu to jej dwa pieski .I że czasem myśli o skończeniu życia, ale nie chce się zabijać, bo było by przykro jej rodzinie. Nie wiem, jak mam jej pomóc, ale jakoś muszę Chcę być przy niej, bo ona też chce tylko myśli jej przeszkadzają. Udało mi się jej tylko wytłumaczyć, dlaczego tak ma, że gdy ktoś zaczyna się o nią starać to ona ucieka i miała tak już kilka razy w życiu. Dopiero mi udało się odkryć, czemu tak ma, więc chcę jej pomóc, bo ona nie chce iść do psychologa Przekonałem ją, że jej pomogę i że będę przy niej i że ma dla kogo żyć i tak dalej. Ale nie wiem, co mam robić dalej Przekonałem ją, żeby nie uciekała, bo zawsze będą ją męczyć te myśli i że musimy to we dwoje jakoś naprawić - to jej myślenie. Na dodatek ma małą pewność i wartość siebie Ciągle za wszystko przeprasza, bo się boi, że ktoś poczuje się przez nią źle Ma również dziwne odruchy, nie wiem jak to nazwać. Jest jakby strachliwa, gdy ktoś zrobi nawet mały ruch albo spadnie jej trochę włosów na brwi to tak jakby ją to przeraża, że aż odskakuje. Czasem, sporadycznie, ale nasila się z ilością stresu . Rok temu, gdy była w Niemczech miała załamanie, zamknęła się w sobie i się cięła Tak dała upust swoim emocjom.
Nie mogę sobie sama ze sobą poradzić. Podjęcie decyzji mnie paraliżuje. Czasami nie mogę spać a czasami bym spała czały czas. Czy to jakieś zaburzenie psychiczne?
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.