Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z wyrzutami sumienia po niechcianej ciąży i poronieniu?

Jak często zdarza się że kobiety zachodząc w ciążę nie chcą tej ciąży i dziecka? Mam wrażenie że jestem jedyna. Mam straszne wyrzuty sumienia że nie chciałam ciąży i mówiłam że wolę poronić a teraz kiedy na prawdę poroniłam oddałabym wszystko żeby móc cofnąć czas cieszyć się ciążą i żeby ten maluch ze mną był. Fakt o kolejnej ciąży 5 miesięcy po porodzie aż tak może przerazić człowieka? Czy to hormony czy to ja jestem zła? :( Jak poradzić sobie z tymi okropnymi wyrzutami sumienia, których nigdy już nie naprawię.
User Forum

Anonimowo

2 dni temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za kontak z nami.

Słychać tu bardzo silne poczucie winy, żal i też tęsknotę za czymś, co zostało utracone. Jednocześnie pojawia się miłość do tego dziecka i ból po stracie, te emocje mogą się ze sobą ścierać i to potrafi bardzo męczyć.

Wiele kobiet doświadcza ambiwalencji w ciąży, zwłaszcza gdy jest krótko po porodzie. Strach, przeciążenie, hormony, brak zasobów a to też potrafi wywołać myśli, które później samej trudno zaakceptować.

Zastanawiam się: co było wtedy w Pani najsilniejsze: lęk, zmęczenie, poczucie braku kontroli?
i co dziś najbardziej boli: sama strata, czy te słowa, które kiedyś padły? Te „wyrzuty sumienia” często są próbą odzyskania kontroli nad czymś, czego już nie da się cofnąć.

 

Może pomóc coś bardzo konkretnego, delikatnego:

Proszę spróbować odróżniać myśli z tamtego czasu od tego, co czuje Pani teraz. Wtedy działał lęk i przeciążenie, dziś mówi żal i miłość, to dwie różne „wersje Pani”, które przeżywały coś bardzo trudnego.

Pomocne bywa też napisanie listu do siebie z tamtego okresu, nie po to, żeby się usprawiedliwiać ale żeby zobaczyć: „co ja wtedy naprawdę przeżywałam?”

Mam ważne pytanie do Pani: czy potrafi Pani dziś choć trochę zobaczyć tamtą siebie nie jako „złą”, ale jako przestraszoną i przeciążoną kobietę?

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

2 dni temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,
Rozumiem, że teraz możesz Pani patrzeć na tamte myśli przez pryzmat straty i obwiniać siebie, ale lęk, szok i niechęć wobec nieplanowanej ciąży tak krótko po poprzednim porodzie zdarzają się znacznie częściej, niż się wydaje. To nie świadczy o tym, że była Pani złą matką ani że nie kochała swojego dziecka. Czasem dopiero później pojawia się oswajanie sytuacji i przywiązanie. Ciąża 5 miesięcy po porodzie potrafi przerazić psychicznie i fizycznie. Organizm jest zmęczony, hormony nadal są rozchwiane, dochodzi lęk o siebie, starsze dziecko i przyszłość. Takie reakcje są czymś naprawdę naturalnym. To, że dziś Pani tęskni i cierpi nie jest „karą” za tamte myśli. Strata ciąży nie wydarzyła się dlatego, że miała Pani ambiwalentne emocje. Myślę, że teraz potrzebuje Pani przede wszystkim pozwolenia sobie na żałobę, a nie karania się za emocje, nad którymi wtedy trudno było zapanować. To, że dziś tak bardzo boli Panią ta strata, pokazuje nie brak miłości, tylko to, że więź z dzieckiem pomimo trudnej sytuacji zdążyła się pojawić.
Wszystkiego dobrego,
Joanna Cichosz

2 dni temu
Łukasz Dyłka

Łukasz Dyłka

Dzień dobry.

 

Nie jest Pani zła. Jest Pani po stracie i w ogromnym poczuciu winy.

 

To, że ciąża 5 miesięcy po porodzie mogła Panią przerazić, jest zrozumiałe. Organizm i psychika po porodzie nadal mogą być przeciążone: zmęczeniem, hormonami, opieką nad małym dzieckiem, lękiem, poczuciem utraty kontroli i pytaniem „jak ja sobie poradzę?”. Można nie chcieć ciąży, bać się jej, czuć złość albo panikę, a później po poronieniu bardzo cierpieć i tęsknić za dzieckiem. Te uczucia mogą istnieć obok siebie.

 

Myśli wypowiedziane w strachu nie spowodowały poronienia. To, że powiedziała Pani „wolę poronić”, nie znaczy, że Pani to sprawiła. Poczucie winy po poronieniu jest bardzo częste, ale nie jest dowodem winy.

Teraz potrzebuje Pani nie karania siebie, tylko żałoby i wsparcia. Może Pani opłakiwać dziecko, nawet jeśli na początku ciąży czuła Pani lęk, niechęć albo przerażenie. To nie przekreśla miłości. To pokazuje, że była Pani w bardzo trudnym stanie.

 

Warto porozmawiać z kimś bezpiecznym: psychologiem, położną, lekarzem, terapeutą albo grupą wsparcia po stracie ciąży. Jeśli poczucie winy jest tak silne, że nie może Pani spać, jeść, funkcjonować albo pojawiają się myśli, że nie chce Pani żyć, proszę szukać pilnej pomocy.

 

Proszę spróbować powiedzieć sobie jedno zdanie: „Bałam się tej ciąży, ale nie chciałam skrzywdzić mojego dziecka. Straciłam je i mam prawo cierpieć”. To może być pierwszy krok do tego, żeby nie zamieniać żałoby w karanie siebie.

Dużo chwil czułości dla siebie
Łukasz Dyłka

2 dni temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,
to, co Pani czuje, nie jest rzadkie ani oznaką, że jest Pani „zła”.. 

W ciąży i po porodzie mogą pojawiać się silne lęki i ambiwalentne myśli.

Wyrzuty sumienia po stracie są bardzo częste, ale nie oznaczają, że wtedy naprawdę chciała Pani czegoś złego często to była reakcja przeciążenia i emocji. Warto dać sobie czas i wsparcie, bo z tym nie musi Pani zostać sama.

Pozdrawiam, 

Składanowska D

1 dzień temu
Martyna Kaleta

Martyna Kaleta

Dzień dobry,

To, co Pani czuje, jest dużo częstsze, niż może się wydawać. I naprawdę nie jest Pani jedyną kobietą, która po nieplanowanej albo bardzo szybkiej kolejnej ciąży czuła lęk, przerażenie, niezgodę czy nawet myśli typu „nie dam rady”. Szczególnie kilka miesięcy po porodzie, kiedy organizm, psychika i całe życie są jeszcze bardzo świeżo po ogromnej zmianie.

Bardzo ważne jest to, żeby powiedzieć jasno: to nie Pani myśli spowodowały poronienie.

Człowiek w silnym stresie, przeciążeniu czy lęku często myśli bardzo różne rzeczy. Szczególnie kiedy czuje się przytłoczony sytuacją. To nie czyni Pani złą osobą ani złą matką. Raczej kobietą, która była bardzo przestraszona i próbowała sobie poradzić z czymś, co ją przerosło.

Myślę, że obok żałoby po dziecku niesie Pani teraz jeszcze ogromne poczucie winy. A to bardzo utrudnia przeżywanie samej straty i bycie dla siebie łagodną. To wszystko potrzebuje czasu. I dużo współczucia wobec samej siebie.

Bo mam poczucie, że teraz patrzy Pani na siebie z tamtego czasu bardzo surowo, zamiast zobaczyć kobietę, która była zmęczona, przestraszona i nie wiedziała, jak sobie poradzić z kolejną ciążą tak szybko po porodzie.

Ta łagodność i wyrozumiałość wobec siebie potrafi dużo zmienić. Tak samo jak czas.

 

pozdrawiam,

Martyna Kaleta

1 dzień temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Źle mieszka mi się z partnerką, chciałbym się wyprowadzić. Przechodzę kryzys, mam myśli samobójcze.
Mam problem, mieszkam z dziewczyną od 4 lat w jednym pokoju , tłumie w sobie to w jakim bałaganie żyjemy i raz na jakiś czas wybucham z tego powodu, bałagan jest głównie jej . Po takim wybuchu po znowu jakimś czasie wybucham z powodu finansów , zarabiam 2 razy więcej od niej , dostaję więc na życie i mieszkanie , tylko ja nic z tego nie mam i żyję w tym bajzlu, chce się uwolnić i wyprowadzić, ale od 2 lat mi to się nie udało, czuję, że stosuje jakieś psychologiczne triki, przez które rezygnuje, i ostatnimi czasy siada mi psychika, mam myśli samobójcze, w których nie czuję zawahania, gdybym miał to zrobić Co ja moge zrobić dalej ze swoim życiem, nie mam rodziny ani znajomych, moje życie to głównie praca.
Witam, jestem z mężem od 20 lat, 5 lat po ślubie, mamy 3-letnie dziecko.
Witam, jestem z mężem od 20 lat, 5 lat po ślubie, mamy 3-letnie dziecko. Nurtuje mnie pytanie, bo od roku stał się niedostępny, agresywny. W ostatnim czasie był w Polsce na 2 tygodnie, sam wrócił zadowolony, lecz nie to mnie martwi, bo znalazłam ślady pisania z kochanką na whatsapp i numer tel. Zadzwoniłam do niej, ale nie powiedziała, kim jest. Potem opowiedziałam mężowi o sytuacji, że wiem, że z kimś pisał i nawet się spotkał. Pytanie - nie wiem, kim jest mój mąż, mimo że żyjemy razem tak długo, nie wiem, z jakim typem psychotypu mam do czynienia i czy warto ratować związek?
Przychodzę do Państwa, ponieważ chcę uzyskać odpowiedź
Dzień dobry Przychodzę do Państwa, ponieważ chcę uzyskać odpowiedź na nurtujące mnie pytanie, mianowicie zastanawiam się, czy mogę mieć autyzm. Wszystko wygląda tak, że mam 24 lata i od kiedy tylko pamiętam, miałem problemy w kontaktach z innymi ludźmi i z samodzielnością. Wszystko zaczęło się we wczesnych latach szkolnych, nie byłem lubiany właściwie nawet,nie wiem czemu, nigdy nie potrafiłem się dogadać z ludźmi zawsze byłem odrzucany potem przyszła szkoła średnia i wszystko obróciło się o 180 stopni, znajdowałem się w dużych grupach znajomych, przeważnie byłem w centrum uwagi, udzielałem się gdzie tylko się dało, ale ciągle miałem problem z budowaniem trwałych relacji często zdarzało mi się z byle powodu odciąć od znajomych by potem ci do mnie wracali, często nie rozumiem ludzi, czemu się śmieją, bądź denerwują a mimo to przeważnie, to ja jestem tym najzabawniejszym w grupie i wydaje mi się, że to jest słowo klucz, w grupie zazwyczaj się odnajduję do czasu, aż z byle powodu nie chcę się odciąć od wszystkiego, jeszcze większym problemem jest dla mnie to, że nie potrafię znaleźć miłości każdy mój związek kończył się z wydaje mi się mojego powodu podczas gdy wszyscy znajomi mają już tą "drugą połowę" ja cały czas boję się zrobić jakikolwiek krok do przodu, mimo że bardzo brakuje mi drugiego człowieka mam też duży problem ze skupieniem i systematycznością dawniej potrafiłem bez przerwy uczyć się tego co mi się podobało a teraz gdy chcę do tego przysiąść czuję taką pustkę to, co robię, nie daje mi już takiej satysfakcji, jak kiedyś, zaczynam być coraz bardziej zdesperowany, nie chcę kiedyś skończyć całkiem sam i z niczym często też zdarzają mi się nagłe napady chyba ostrego stresu do tego stopnia, że momentami duszę się z nerwów.
Jak radzić sobie z depresją po rozwodzie? Samotność, brak motywacji, myśli samobójcze

Witam, na wstępie zaznaczam, że od 9 lat leczę się na depresję, w tym czasie zażywałem leki, odstawiałem, było bardzo źle, następnie zaczynałem brać na nowo i wszystko wracało do normy, było stabilnie. Od pewnego czasu, ok. 3 miesięcy pomimo brania leków jestem w totalnym psychicznym dołku, w styczniu się rozwiodłem, od listopada zeszłego roku mieszkam sam. Ale od około jak już wspomniałem, 3 miesiące czuje, że jestem sam, nie mam nikogo, wcześniej chciałem być sam, cieszyłem się, jednak teraz wiem, że moje myślenie było błędem, nie potrafię sobie poradzić z otaczającym światem, mam obniżony nastrój, nic mnie nie cieszy, wcześniej chodziłem z uśmiechem do pracy, teraz na samą myśl o tym nie chce mi się żyć, nie chce mi się wstawać, wracam z pracy, idę spać, w pracy śpię, nie mogę się na niczym skupić, nic mi nie przynosi radości, wegetuję, do tego dochodzą myśli, że co ja tu robię? Po co ja się męczę? Nienawidzę tego, tak naprawdę rozwód był z mojej winy, bo tego chciałem, teraz żałuję, wcześniej było mi źle, teraz jest jeszcze gorzej, przypominam sobie dobre chwile z żoną, to jest bardzo dobrą osobą, teraz widzę, że popełniłem bardzo duży błąd, zacząłem pić więcej alkoholu, bardzo zaniedbałem siebie, przytyłem, nie mam siły się do niczego zmotywować, chciałbym uciec, ale nie mam dokąd… wszystko mnie przytłacza…. Czuję, że w pewnym momencie pęknę… że nie dam rady tego wszystkiego ogarnąć, poskładać, chciałbym powiedzieć byłej żonie, że bardzo jej dziękuję za to, jaką była, że mi jej brakuje… boję się że w pewnym momencie nie dźwignę tego wszystkiego…. Że już nie będę miał siły… nie wiem co mam robić? Rezygnacja, brak motywacji, brak chęci, przygnębienie, przytłoczenie, samotność, przegrane życie… myśli samobójcze… nie potrafię nawiązać relacji… zostałem sam… nie mam nikogo… w środku krzyczę, na zewnątrz udaję że jest super… jak mogę sobie pomóc?

Związek na odległość bez wspólnej wizji rodzicielstwa – jak rozmawiać o rozstaniu i pragnieniu dzieci?
Witam, od roku jestem w zwiazku na odleglosc, mamy po 39 lat. Ja nie mam dzieci - partnerka tak. Problem polega na tym, ze ja na pewno jeszcze dzieci chce a ona mowi, ze nie - byly chwile kiedy wspomniala, ze moglaby miec ale musi byc pewna ze jej nie zostawie - potem temu zaprzeczyla, oznajmila, ze cos innego przez to chciala przekazac. Faktycznie byla to jednorazowa “prawie deklaracja”. Ostatnio powiedziala, ze troche nie rozumie tego, ze ja chce dzieci w przyszlosci skoro ona od poczatku mowi, ze dzieci nie chce - ja wlasciwie nigdy nie powiedzialem, ze ich bie chce. Tkwimy w czyms bez przyszlosci… wiemy o tym oboje ale nie chcemy poruszac tego tematu. Mysle, ze w srodku moja nieswiadomisc to czuje i wiemy ze “tracimy czas”. Nie wiem jak zaczac taka rozmowe, nie chcialbym i jednoczesnie chcial to zakonczyc - mocni ambiwalentne. Chce isc do przodu w zyciu ale wpadlismy oboje w jakies bledne kolo…
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.