
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, rodzicielstwo i rodzina, zaburzenia nastroju
- Jak radzić sobie z...
Jak radzić sobie z wyrzutami sumienia po niechcianej ciąży i poronieniu?
Anonimowo
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Dziękujemy za kontak z nami.
Słychać tu bardzo silne poczucie winy, żal i też tęsknotę za czymś, co zostało utracone. Jednocześnie pojawia się miłość do tego dziecka i ból po stracie, te emocje mogą się ze sobą ścierać i to potrafi bardzo męczyć.
Wiele kobiet doświadcza ambiwalencji w ciąży, zwłaszcza gdy jest krótko po porodzie. Strach, przeciążenie, hormony, brak zasobów a to też potrafi wywołać myśli, które później samej trudno zaakceptować.
Zastanawiam się: co było wtedy w Pani najsilniejsze: lęk, zmęczenie, poczucie braku kontroli?
i co dziś najbardziej boli: sama strata, czy te słowa, które kiedyś padły? Te „wyrzuty sumienia” często są próbą odzyskania kontroli nad czymś, czego już nie da się cofnąć.
Może pomóc coś bardzo konkretnego, delikatnego:
Proszę spróbować odróżniać myśli z tamtego czasu od tego, co czuje Pani teraz. Wtedy działał lęk i przeciążenie, dziś mówi żal i miłość, to dwie różne „wersje Pani”, które przeżywały coś bardzo trudnego.
Pomocne bywa też napisanie listu do siebie z tamtego okresu, nie po to, żeby się usprawiedliwiać ale żeby zobaczyć: „co ja wtedy naprawdę przeżywałam?”
Mam ważne pytanie do Pani: czy potrafi Pani dziś choć trochę zobaczyć tamtą siebie nie jako „złą”, ale jako przestraszoną i przeciążoną kobietę?
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Joanna Cichosz
Dzień dobry,
Rozumiem, że teraz możesz Pani patrzeć na tamte myśli przez pryzmat straty i obwiniać siebie, ale lęk, szok i niechęć wobec nieplanowanej ciąży tak krótko po poprzednim porodzie zdarzają się znacznie częściej, niż się wydaje. To nie świadczy o tym, że była Pani złą matką ani że nie kochała swojego dziecka. Czasem dopiero później pojawia się oswajanie sytuacji i przywiązanie. Ciąża 5 miesięcy po porodzie potrafi przerazić psychicznie i fizycznie. Organizm jest zmęczony, hormony nadal są rozchwiane, dochodzi lęk o siebie, starsze dziecko i przyszłość. Takie reakcje są czymś naprawdę naturalnym. To, że dziś Pani tęskni i cierpi nie jest „karą” za tamte myśli. Strata ciąży nie wydarzyła się dlatego, że miała Pani ambiwalentne emocje. Myślę, że teraz potrzebuje Pani przede wszystkim pozwolenia sobie na żałobę, a nie karania się za emocje, nad którymi wtedy trudno było zapanować. To, że dziś tak bardzo boli Panią ta strata, pokazuje nie brak miłości, tylko to, że więź z dzieckiem pomimo trudnej sytuacji zdążyła się pojawić.
Wszystkiego dobrego,
Joanna Cichosz
Łukasz Dyłka
Dzień dobry.
Nie jest Pani zła. Jest Pani po stracie i w ogromnym poczuciu winy.
To, że ciąża 5 miesięcy po porodzie mogła Panią przerazić, jest zrozumiałe. Organizm i psychika po porodzie nadal mogą być przeciążone: zmęczeniem, hormonami, opieką nad małym dzieckiem, lękiem, poczuciem utraty kontroli i pytaniem „jak ja sobie poradzę?”. Można nie chcieć ciąży, bać się jej, czuć złość albo panikę, a później po poronieniu bardzo cierpieć i tęsknić za dzieckiem. Te uczucia mogą istnieć obok siebie.
Myśli wypowiedziane w strachu nie spowodowały poronienia. To, że powiedziała Pani „wolę poronić”, nie znaczy, że Pani to sprawiła. Poczucie winy po poronieniu jest bardzo częste, ale nie jest dowodem winy.
Teraz potrzebuje Pani nie karania siebie, tylko żałoby i wsparcia. Może Pani opłakiwać dziecko, nawet jeśli na początku ciąży czuła Pani lęk, niechęć albo przerażenie. To nie przekreśla miłości. To pokazuje, że była Pani w bardzo trudnym stanie.
Warto porozmawiać z kimś bezpiecznym: psychologiem, położną, lekarzem, terapeutą albo grupą wsparcia po stracie ciąży. Jeśli poczucie winy jest tak silne, że nie może Pani spać, jeść, funkcjonować albo pojawiają się myśli, że nie chce Pani żyć, proszę szukać pilnej pomocy.
Proszę spróbować powiedzieć sobie jedno zdanie: „Bałam się tej ciąży, ale nie chciałam skrzywdzić mojego dziecka. Straciłam je i mam prawo cierpieć”. To może być pierwszy krok do tego, żeby nie zamieniać żałoby w karanie siebie.
Dużo chwil czułości dla siebie
Łukasz Dyłka
Daria Składanowska
Dzień dobry,
to, co Pani czuje, nie jest rzadkie ani oznaką, że jest Pani „zła”..
W ciąży i po porodzie mogą pojawiać się silne lęki i ambiwalentne myśli.
Wyrzuty sumienia po stracie są bardzo częste, ale nie oznaczają, że wtedy naprawdę chciała Pani czegoś złego często to była reakcja przeciążenia i emocji. Warto dać sobie czas i wsparcie, bo z tym nie musi Pani zostać sama.
Pozdrawiam,
Składanowska D
Martyna Kaleta
Dzień dobry,
To, co Pani czuje, jest dużo częstsze, niż może się wydawać. I naprawdę nie jest Pani jedyną kobietą, która po nieplanowanej albo bardzo szybkiej kolejnej ciąży czuła lęk, przerażenie, niezgodę czy nawet myśli typu „nie dam rady”. Szczególnie kilka miesięcy po porodzie, kiedy organizm, psychika i całe życie są jeszcze bardzo świeżo po ogromnej zmianie.
Bardzo ważne jest to, żeby powiedzieć jasno: to nie Pani myśli spowodowały poronienie.
Człowiek w silnym stresie, przeciążeniu czy lęku często myśli bardzo różne rzeczy. Szczególnie kiedy czuje się przytłoczony sytuacją. To nie czyni Pani złą osobą ani złą matką. Raczej kobietą, która była bardzo przestraszona i próbowała sobie poradzić z czymś, co ją przerosło.
Myślę, że obok żałoby po dziecku niesie Pani teraz jeszcze ogromne poczucie winy. A to bardzo utrudnia przeżywanie samej straty i bycie dla siebie łagodną. To wszystko potrzebuje czasu. I dużo współczucia wobec samej siebie.
Bo mam poczucie, że teraz patrzy Pani na siebie z tamtego czasu bardzo surowo, zamiast zobaczyć kobietę, która była zmęczona, przestraszona i nie wiedziała, jak sobie poradzić z kolejną ciążą tak szybko po porodzie.
Ta łagodność i wyrozumiałość wobec siebie potrafi dużo zmienić. Tak samo jak czas.
pozdrawiam,
Martyna Kaleta

Zobacz podobne
Witam, na wstępie zaznaczam, że od 9 lat leczę się na depresję, w tym czasie zażywałem leki, odstawiałem, było bardzo źle, następnie zaczynałem brać na nowo i wszystko wracało do normy, było stabilnie. Od pewnego czasu, ok. 3 miesięcy pomimo brania leków jestem w totalnym psychicznym dołku, w styczniu się rozwiodłem, od listopada zeszłego roku mieszkam sam. Ale od około jak już wspomniałem, 3 miesiące czuje, że jestem sam, nie mam nikogo, wcześniej chciałem być sam, cieszyłem się, jednak teraz wiem, że moje myślenie było błędem, nie potrafię sobie poradzić z otaczającym światem, mam obniżony nastrój, nic mnie nie cieszy, wcześniej chodziłem z uśmiechem do pracy, teraz na samą myśl o tym nie chce mi się żyć, nie chce mi się wstawać, wracam z pracy, idę spać, w pracy śpię, nie mogę się na niczym skupić, nic mi nie przynosi radości, wegetuję, do tego dochodzą myśli, że co ja tu robię? Po co ja się męczę? Nienawidzę tego, tak naprawdę rozwód był z mojej winy, bo tego chciałem, teraz żałuję, wcześniej było mi źle, teraz jest jeszcze gorzej, przypominam sobie dobre chwile z żoną, to jest bardzo dobrą osobą, teraz widzę, że popełniłem bardzo duży błąd, zacząłem pić więcej alkoholu, bardzo zaniedbałem siebie, przytyłem, nie mam siły się do niczego zmotywować, chciałbym uciec, ale nie mam dokąd… wszystko mnie przytłacza…. Czuję, że w pewnym momencie pęknę… że nie dam rady tego wszystkiego ogarnąć, poskładać, chciałbym powiedzieć byłej żonie, że bardzo jej dziękuję za to, jaką była, że mi jej brakuje… boję się że w pewnym momencie nie dźwignę tego wszystkiego…. Że już nie będę miał siły… nie wiem co mam robić? Rezygnacja, brak motywacji, brak chęci, przygnębienie, przytłoczenie, samotność, przegrane życie… myśli samobójcze… nie potrafię nawiązać relacji… zostałem sam… nie mam nikogo… w środku krzyczę, na zewnątrz udaję że jest super… jak mogę sobie pomóc?
