Left ArrowWstecz

Czy problem z relacją z mamą prowadzi do mojej niskiej samooceny i pracoholizmu?

Dzień dobry. Po krótce opiszę, co mnie nurtuje. Staram się znaleźć odpowiedź, czy to ze mną jest problem i czas nad sobą popracować, czy z moją rodziną. Bardzo bym chciała uzyskać chociaż namiastkę odpowiedzi i kierunkowskaz. Chodzi o relacje z moją mamą. Moje relacje z mamą od zawsze były nie takie jak z pozostałym rodzeństwem. Na każdym kroku mama próbowała mi udowodnić, że nic nie umiem, że się nie nadaję i że nic nie wiem. Nigdy nie chwaliła, nie powiedziała słowa wręcz, czasem wrzucała takie półsłówka między wierszami, żeby wbić mi szpileczkę, że nie wystarczająco coś dobrze zrobiłam lub że się na tym w ogóle nie znam, że lepiej mam coś zostawić. A ja jak mantra starałam się jednak udowodnić, że jest inaczej. I tak całe życie - szkoła, studia, praca, kariera zawodowa - zawsze chciałam udowodnić, że umiem, potrafię, żeby tylko spojrzała łaskawym okiem i rzuciła „dobra robota, jestem dumna". Dodam, że na prawdę świetnie sobie radzę, zawsze najlepsza, itp. Wiem, że to banalne, ale mam 36 lat, męża, dzieci, a ja jakby coraz bardziej oczekuję tej aprobaty mamy (dodam, że budujemy nowy dom i teraz mieszkamy z moją rodziną, z mamą, co pewnie to wszystko utrudnia). Takie dziwne docinki, jak ja to mówię „szpileczki", są na różnych płaszczyznach - od właśnie pracy, rodziny, wychowywania dzieci, ważnych decyzji, po komentowanie tego, co jem, albo co kupuję w sklepie. Mam tak, że uciekam szybko do domu z zakupami, żeby nie gapiła się, co kupiłam, i tego nie komentowała. Boję się kupić piwo mężowi w sklepie, jak jestem z mamą, bo będzie to komentować i rozpowiadać, jaka jestem najgorsza, mojemu rodzeństwu. To plotkowanie o mnie też jest notoryczne z moim rodzeństwem. Mama zawsze zdaje relacje, co robię, siostrze i bratu - ma z nimi bardzo dobry kontakt. Dzwonią do siebie kilka razy dziennie, a ja nawet nie umiem z nią porozmawiać przy herbacie, a mieszkamy pod jednym dachem. Ta sytuacja zaczęła narastać, jak doszły dzieci i mąż. Frustruje się, że nic się nie odzywam, że nie umiem postawić granicy. Mąż to widzi i w sumie nie umie mi pomóc, bo to jest w mojej głowie od zawsze, tam zakotwiczone - że mama to mama, nie mogę jej nic powiedzieć. Czasami, jak próbowałam, to robiła się wielka awantura. Strach przed mamą - co powie, co pomyśli i jak to przekaże mojemu rodzeństwu. Nie wiem, dlaczego, pomimo tego, że miałam w miarę dobry kontakt z siostrą i bratem, teraz się do nich nie odzywam, unikam ich. A dodam jeszcze, że mama, jak już ze mną rozmawia, to rozmowa zawsze schodzi na siostrę i brata - ile to mają, ile zarabiają, że się im powodzi. Może przesadzam, ale czuję się wtedy porównywana, że ja jestem do niczego. Nie wiem, dokąd mnie to zaprowadzi, ale z roku na rok jest coraz gorzej. Dodam, że w miarę wszyscy zarabiamy podobnie, każdy się stara i żyje tak, jak tylko może. A ja przez te komentarze mamy, może jej nieświadome - nie wiem - staję się pracoholiczką. Myślę, że mogę więcej, że ja też potrafię. Myślę sobie, dlaczego o nich mówi tak dobrze, a mi nie powie dobrego słowa. Wiem, jak to się czyta, ale na prawdę mam z tym ogromny problem. Na dodatek widzę, że moja mama to widzi - że mnie to irytuje, że nie chcę słuchać wychwalania rodzeństwa - a robi to, żeby mnie wybić i zgnoić. Nie wiem, czy to moja zazdrość, zawiść, ale poprostu zaczynam tych ludzi nienawidzieć. Mama ogólnie - dodam, że jest straszną egoistką. Długo by pisać, ale tylko ona i ona. Jak coś jej potrzeba albo gdzieś zawieź, to to jest najważniejsze. Nie wiem, czy uda mi się tak szczerze już zmienić poglądy na ich temat, normalnie usiąść, porozmawiać, ale nie chcę sama się robić toksyczną osobą. Chcę dać dobry dom moim dzieciom i dobry przykład, a te wszystkie sytuacje powyżej czasami mnie tak denerwują, że nie mam na nic ochoty. Jestem zła, beznadziejna, że się do niczego nie nadaję, nerwowa. Wiem, że to idiotyczne, ale mnie to zżera od środka. Najchętniej nie chciałabym tych ludzi widzieć i o nich słyszeć - do takiego stopnia to urosło w mojej głowie. Dodam, że mama, delikatnie mówiąc, nie lubi mojego męża... wyrzucane z domu, kłótnie, awantury. To tylko dodatek do tego problemu, że nie umiem postawić granicy. Mam wrażenie, że teraz całe moje życie skierowałam na „opinię" mamy - co powie, żeby tylko nie urazić, żeby powiedziała siostrze i bratu, jaka jestem zaradna. Żeby udowodnić, że dam radę. Czy jest jakaś nadzieja, żeby to sobie jakoś wytłumaczyć? Może to ja jestem egoistką i tylko myślę o sobie, żeby mnie zauważono, a siostrze i bratu zazdroszczę w tym zachłannym świecie. Proszę o poradę, bo czasami mam takie czarne myśli, że tylko czekam, aż ci ludzie znikną z mojego życia.

User Forum

Kasia

6 miesięcy temu
Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry Pani Kasiu,

 

To, co Pani opisuje, absolutnie nie jest przesadą ani zazdrością. To naturalna reakcja osoby, która przez wiele lat żyła w relacji z mamą bardzo krytyczną, wymagającą i emocjonalnie niedostępną. Pani zachowania, takie jak potrzeba udowadniania swojej wartości, lęk przed oceną, poczucie winy, unikanie kontaktów, pracoholizm, a nawet myśli o tym, by rodzina „zniknęła z życia”, są skutkiem długotrwałego funkcjonowania w środowisku, w którym była Pani raniona, porównywana i umniejszana.

 

Widać, że bardzo pragnie Pani jednego, choć raz usłyszeć od mamy, że jest Pani dobra, wystarczająca, że jest Pani kimś, z kogo można być dumnym. To całkowicie naturalne pragnienie dziecka, ale mama nigdy tego nie dała i dziś nadal tego nie daje. Jej komentarze, drobne uszczypliwości, porównywanie z rodzeństwem, kontrolowanie Pani wyborów, opowiadanie innym o Pani, ignorowanie potrzeb i ciągłe podkreślanie osiągnięć rodzeństwa to nie są neutralne sytuacje. To zachowania, które noszą znamiona emocjonalnej przemocy i które przez lata nauczyły Panią funkcjonować w ciągłym napięciu oraz starać się zasłużyć na akceptację, której mama prawdopodobnie nie potrafi dać.

 

Mieszkanie razem tylko pogłębia te trudności. Obecność mamy, jej komentarze i porównania sprawiają, że uruchamiają się w Pani stare schematy myślenia i emocji. To całkowicie zrozumiałe, że przy niej czuje się Pani jak mała dziewczynka, która nie może powiedzieć, co naprawdę myśli, bo boi się odrzucenia albo awantury.

To, co Pani przeżywa, nie oznacza, że jest Pani słaba albo „zła”. To oznacza jedynie, że przez lata nie było Pani wolno stawiać granic i dbać o siebie. Teraz, jako dorosła osoba, widzi Pani, jak bardzo tego brakuje, i to powoduje ogromne napięcie. Pani reakcje nie są problemem. Problemem jest to, jak mama traktowała i nadal traktuje Panią, a także to, że przez lata nie była Pani nauczona, że ma prawo do własnych potrzeb, wyborów i prywatności.

 

Zmiana mamy jest bardzo mało prawdopodobna, bo ona najpewniej funkcjonuje w taki sposób całe życie. Natomiast Pani może zacząć zmieniać swoje podejście i sposób reagowania. Może Pani odzyskać poczucie własnej wartości niezależnie od opinii mamy, nauczyć się stawiać małe granice, budować kontakt z rodzeństwem bez jej udziału i zacząć patrzeć na siebie jak na osobę kompetentną i wartościową, niezależnie od tego, co mama mówi.

 

To wszystko jest możliwe, ale wymaga wsparcia, dlatego naprawdę warto, by skorzystała Pani z psychoterapii. Terapia pomoże Pani zrozumieć źródło tych emocji, przepracować schematy powstałe w dzieciństwie i stopniowo odzyskiwać wewnętrzny spokój. Widać, że ma Pani ogromną świadomość i bardzo dużo siły, skoro potrafi Pani to wszystko nazwać i opisać. To dobry znak i punkt wyjścia do dalszej pracy.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Weronika Wardzińska

6 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Wiktoria Waszczuk

Wiktoria Waszczuk

Dzień dobry,
To, co Pani opisała, jest bardzo obciążające i naprawdę porusza.
Jest w tym wiele lat niezauważenia, porównań, mikro-komentarzy, które ranią bardziej niż jedna duża kłótnia.
I nic dziwnego, że te doświadczenia gromadziły się w Pani, aż zaczęły wpływać na Pani poczucie własnej wartości, relacje z rodzeństwem i codzienne funkcjonowanie.

Chciałabym powiedzieć Pani wyraźnie: Pani uczucia są normalne i adekwatne. Nie przesadza Pani.
Nie jest „egoizmem” pragnąć od mamy ciepła, uznania czy szacunku:) To piękna potrzeba i naturalna każdego dziecka, a także dorosłego.

To, że tak długo próbowała Pani „zasłużyć” na dobre słowo, pokazuje, jak bardzo Pani zależy. A jednocześnie jak bardzo została Pani z tym sama.

Mieszkanie pod jednym dachem z kimś, kto Cię rani, wzmacnia napięcie i niepokój. To, że ucieka Pani z zakupów, że boi się komentarzy, że w środku narasta złość i zmęczenie, a jest to sygnał, że funkcjonuje Pani w chronicznym stresie. Nie oznacza to, że jest Pani złą córką. Oznacza to, że jest Pani człowiekiem, który ma swoje granice.

Może pomóc spojrzenie na to podczas konsultacji ze specjalistą i nie po to, żeby „naprawić Panią”, ale żeby mogła  Pani odzyskać spokój, znaleźć swoje zdanie, zrozumieć, jak się chronić i jak wrócić do kontaktu ze sobą, a nie z tym, czego mama oczekuje.

To, że o tym Pani pisze, jest pierwszym krokiem ku zmianie.
Życzę dużo siły:)

Pozdrawiam,
Psycholog Wiktoria Waszczuk

6 miesięcy temu
Karolina Rak

Karolina Rak

Dzień dobry,

 

Pani Kasiu widzę, jak wiele zmagań kosztuje Panią ten schemat stawiania opinii mamy na pierwszym miejscu. Jak wiele sytuacji w Pani życiu jest podporządkowanych jej opinii, słowom, komentarzom lub lękowi przed tym. Słyszę też, jak bardzo jest Pani zmęczona życiem w taki sposób i jak wiele Pani traci poprzez tkwienie w tym położeniu. Słyszę też, że ma Pani chęć życia na własnych zasadach, kierując się dobrem swojej rodziny, swoimi wartościami i preferencjami. Dlatego myślę, że w Pani sytuacji bardzo efektywne byłoby podjęcie psychoterapii - gdzie miałaby Pani ochotę przeżyć emocje związane z dyskryminowaniem Pani przez mamę, zastanowić się nad tym, jak naprawdę chciałaby, żeby wyglądało Pani życie i jakimi wartościami pani chce się kierować, a także uzyskałaby Pani wsparcie we wdrażaniu tego w życie mimo potencjalnych trudności. Fakt, że szuka już Pani pomocy i zasięgnęła Pani tu porady, pokazuje, że nie ma w Pani zgody na dalsze funkcjonowanie w taki sposób i Pani gotowość do sięgnięcia po pomoc.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina Rak 

Psycholożka i psychoterapeutka in spe

6 miesięcy temu

Zobacz podobne

14-letni syn ma depresję, nie chce pójść na psychoterapię. Co my, jako rodzice, możemy zrobić, by mu pomóc?
Mój 14 letni syn ma depresje. Ma zaleconą psychoterapię, jednak nie chce iść do psychologa, jedynie chodzi na wizyty do psychiatry. Co możemy zrobić jako rodzice, jak mu pomóc wyjść z depresji?
Od ponad 10 lat jestem w związku z rozwodnikiem. Rozwód odbył się z jego winy.
Dzień dobry Od ponad 10 lat jestem w związku z rozwodnikiem. Rozwód odbył się z jego winy. Partner ma dorosłą córkę z poprzedniego związku. Podczas imprez, na których jest jego córka, Partner nie zwraca na mnie uwagi. Ponad tego przypadkiem usłyszałam, jak żalił się córce, że jej mama jest najpiękniejsza i nie ma co jej porównywać do mnie, albo podczas słuchania muzyki dzwoni do córki i mówi, że bardzo się wzruszył i dedykuje tę piosenkę wiadomo komu... Sądzę, że zachowanie mojego partnera prowadzi do tego, że jego córka mnie nie lubi. Co sądzicie o takim zachowaniu?
Rodzice uważają, że mój mąż ich nie szanuje. Uważają pewne zwroty czy normalne słowa za obraźliwe, jak temu zapobiec?
Dzień dobry, może moje pytanie wyda się dosyć dziwne, ale nie wiem jak sobie z tym poradzić. Chodzi o moich rodziców, którzy uważają, że jeżeli mój mąż nie mówi do nich tato, mamo to ich nie szanuje i lekceważy. Wiecznie są o to awantury i pretensje. Wydaje mi się, że są zazdrośni, bo ja do teściów mówię mamo i tato. Na dzień matki mój mąż nie złożył życzeń mojej mamie, która w odwecie nie przyszła na jego urodziny...uważam, że to ona lekceważy jego, a nie w drugą stronę, dodam, że mój mąż zawsze jest grzeczny i uprzejmy w stosunku do moich rodziców (pomaga kiedy jest o to proszony). Jestem tym wszystkim zmęczona, nie wiem co robić jak wytłumaczyć rodzicom, że to nie zwroty jakich się używa świadczą o szacunku ( oczywiście jeśli są kulturalne). Dziękuję za jakąkolwiek podpowiedź .
Od jakiegoś czasu córka pisze z jakimś starszym chłopakiem
Mam problem z córką 15 letnia. Dowiedziałam się od mamy przyjaciółki (Ola) mojej córki, że od jakiegoś czasu córka pisze z jakimś starszym chłopakiem. Przyjaciółka martwi się i nią, ponieważ ten chłopak pisał do niej, żeby przestała zajmować czas mojej córce, bo ona nie ma wtedy czasu dla niego. Po rozmowie z córką okazało się, że chłopak ma niby 18 lat, ale ja mam obawy, że córka kłamie. Prosiłam o zakończenie znajomości, ale myślę, że córka tego nie zrobi. Nie wiem, jak z nią rozmawiać. Od czego zacząć ? Proszę o pomoc. Magda
Jak zakończyć przemoc domową i chronić dzieci w obliczu agresywnego partnera?
Witam . Pisze , ponieważ jestem ofiarą przemocy domowej i nie potrafię tego zakończyć . Wczoraj mąż zrobił po raz drugi - szarpał mnie przy dzieciach i chciał wyrzucić na dwór rozebraną . To jest po raz drugi przekroczenie granicy ! Zaczynam się go bać , nie wiem co zrobić . Chciałabym z nim porozmawiać ale jest bardzo nerwowy to jest z człowiek który nigdy nie przyznaje się do winy . Najchętniej bym uciekła a tkwię w tym dla dzieci . Mamy 3 dzieci 4,2 i 10 miesięczna córkę . Mąż prowadzi działalność prywatną jest bardzo nerwowy agresywny ma problem z narkotykami do których się nie przyznaje . Nigdy nie są jego . Potrafi cały dzień jak jest w domu poniżać mnie i zmacać się psychicznie . Wczoraj po raz drugi kiedy chciałam wyprowadzić się z dziećmi zaczął mnie szarpać i chciał wyrzucić na dwór gołą ! Mam wrażanie że będąc z nim krzywdzę dzieci . Nie mam pojęcia co mam zrobić mam taki mętlik w głowie . Jestem trzeźwo stąpająca kobietą po ziemi a nie wiem co ze mną się stało . Chwilami nie mam ochoty żyć
problemy wychowawcze

Problemy wychowawcze - jak je rozpoznawać i skutecznie rozwiązywać?

Problemy wychowawcze to powszechne wyzwanie dla rodziców. Zrozumienie ich przyczyn i skutecznych metod rozwiązywania jest kluczowe dla rozwoju dziecka. Oto praktyczne wskazówki pomagające radzić sobie z trudnościami wychowawczymi.