Left ArrowWstecz
Dlaczego czasem rozmawiam z sobą albo mam dziwne lęki?
Iwona Kaźmierczak

Iwona Kaźmierczak

Pani Isabel, rozmawianie samemu ze sobą nie jest samo w sobie niczym niepokojącym. Wielu osobom pomaga to np. w koncentracji na zadaniu. Jeśli chodzi o lęki - zależy czego one dotyczą oraz jakie mają nasilenie. Ludzie w naturalny sposób odczuwają lęk, ma on za zadanie nas chronić. Jeśli Pani lęki wydają się "dziwne" to warto by było to skonsultować ze specjalistą. Pozdrawiam
3 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

terapia czy psycholog

Czy to moment na terapię lub wizytę u psychologa?

Zobacz podobne

Jak pomóc narzeczonej podejrzewanej o schizofrenię i zmagającą się z bólem głowy oraz lękami?
Cześć, bardzo proszę o pomoc i wskazówki bo już zaczynam opadać z sił i odczuwam niemoc. Podejrzewam u narzeczonej schizofrenie (chyba paranoidalną) w jej rodzinie 2 lata temu starszy brat został zdiagnozowany z tą przypadłością. Narzeczona odczuwa od pół roku w losowych momentach dnia bóle głowy i "piszczenie w uszach" którego nie potrafi opisać. Rok temu mówiła, że nie czuje się bezpiecznie w pracy, że ludzie z jej służbowego otoczenia chcą jej uprzykrzyć życie i ją obgadują (a wiem że była lubiana w pracy bo znałem część tych osób). Później zaczęły się pytanie odnośnie możliwości podsłuchiwania jej telefonu (czy tak się da i czy ktoś z pracy mógł jej tak zrobić) oraz pozycji GPS telefonu, co wzbudziło moje obawy. Później poszła do psychologa albo psychiatry żeby załatwić sobie zwolnienie z pracy bo nie chciała już tam dłużej chodzić, dostała po prostu jakieś małe żółte tabletki na uspokojenie i na lepszy sen. Pół roku temu zwolniła się z pracy. Obecnie szuka pracy i piszę pracę licencjacką, którą twierdzi że nie jest w stanie ukończyć bo "Ci ludzie z pracy" się na nią uwzięli i dalej wpływają na jej życie powodując te bóle głowy i piszczenie w uszach w momencie jak siada do pisania pracy oraz, że bywa śledzona. Była z tymi bólami głowy u neurologa (TK i rezonans magnetyczny), laryngologa, badała kręgosłup (na potencjalne uciski kręgów) i nic nie wyszło. Powoli mam wrażenie, że wchodzi też początek depresji bo twierdzi, że po co się starać i cokolwiek robić skoro i tak nic się nie zmieni. Jak tylko wspominam o psychiatrze to twierdzi, że już była i bierze te leki i nic nie pomaga i że ja jej nie wierzę i chce na siłę zrobić z niej wariatkę bo szufladkuje ją ze względu na to, że jej brat choruje. Ma również straszne wahania nastrojów, jednego dnia kocha mnie i wyznaje mi miłość i snuje ze mną dalsze plany na przyszłość, a następnego, że życie nie ma sensu bo ona nie ma na nie wpływu tylko osoby trzecie i po co się starać. Kocham ją całym sercem i chce pomóc w jakikolwiek sposób ale mam wrażenie, że sam sobie nie poradzę Zastanawiałem się, czy na spokojnie nie porozmawiać z jej Mamą i wprowadzić ją w temat (mama mieszka na drugim końcu Polski ale rozmawiają ze sobą codziennie przez telefon, ale narzeczona się kryje i nic praktycznie o tym nie mówi), żeby może jakoś razem ją wspierać. Sam już nie wiem co mam robić i wszelkie sposoby pomocy wskazówki będą dla mnie bardzo cenne. Z góry dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Pozdrawiam
Jak zaakceptować samotność
Jak przygotować się do samotności Od 5 laf mam dość życia i teraz jest moment w którym dosłownej nic mnie nie cieszy chce zaakceptować samotność i moje bezsensowne życie nie chcd słyszeć o żadnych terapiach bo i tak nie pomogą więc jak to zaakceptować
Jak pomóc mężowi z depresją po narodzinach dziecka, gdy nie chce pomocy specjalisty?

Mój mąż choruje na depresję, ale nie chce pomocy specjalisty. Ten stan utrzymuje się od kilku miesięcy (narodziny dziecka), chociaż już przez 2 miesiące widziałam poprawę, to od dwóch tygodni znowu jest gorzej. Jest zobojętniały, wycofany, nie ma ochoty na bliskość, często nie chce jeść, ma problemy ze snem. Jak mogę mu pomóc? Staram się mu powtarzać, że go kocham i jest dla mnie ważny, ale mam wrażenie, że jemu jest to obojętne, mówię żeby spróbował zrobić coś co wcześniej sprawiało mu przyjemność, ale cokolwiek mówię to jak zderzenie ze ścianą.

Jak przestać rozpamiętywać traumę z przeszłości i pokonać uczucie samotności?

Jako uczennica 6 klasy szkoły podstawowej i gimnazjum byłam psychicznie dręczona głównie przez rówieśników, ale nie tylko. Chociaż od tamtej pory minęło ok. 20 lat, nadal pamiętam wszystkie najbardziej bolesne sytuacje tak dokładnie, jakby miały miejsce wczoraj. Czasami, bez powodu je sobie przypominam i nie mogę skupić się na niczym innym. Czuję się wtedy bardzo przygnębiona. Tak samo boli mnie świadomość, że moja klasowa wychowawczyni o wszystkim wiedziała, ale nie zrobiła nic, aby mi pomóc. W trakcie jednej z godzin wychowawczych w obecności całej klasy powiedziała, że widzi, że klasa mnie odtrąca, ale że to ja się izoluję, jestem zbyt nieśmiała i wycofana i to ja jestem winna, że klasa mnie nie lubi. Miała do mnie pretensje, że nie angażuję się w życie klasy, gdy ja bałam się, że znowu będą mnie wyśmiewać. Myślałam, że się z tym uporałam, ale od kilku miesięcy znowu dręczą mnie te wspomnienia. Porównuję się z tymi, którzy mi dokuczali i widzę, że im powiodło się lepiej niż mnie. Mają rodziny, dzieci, przyjaciół, a ja jestem samotna i mam wrażenie, że gdybym zniknęła, to nikt by tego nie zauważył. Większość z nich dalej mieszka w tej samej miejscowości co ja i gdy się mijamy, udają, że mnie nie znają. Mam poczucie, że oni wszyscy mieli rację i że jestem beznadziejna oraz gorsza i świat byłby lepszy beze mnie. Czasem jestem tak smutna, że chce mi się płakać i nie mam na nic siły. Nie umiem sobie z tym poradzić, mam poczucie winy, że ciągle zawodzę innych. Czasami czuję się tak, jakby ludzie obok mnie nie istnieli, byli tylko wytworem mojej wyobraźni i nikt mnie nie dostrzegał. Nie potrafię się zdobyć na zwierzenie się komuś lub wizytę u specjalisty, bo podświadomie boję się, że zareagują tak jak kiedyś moja wychowawczyni i wcale mi nie pomogą. Co powinnam zrobić, aby wreszcie poczuć się lepiej?

Od pół roku bardzo źle się czuję, nic mnie nie cieszy, nie mam na nic siły, miewam wahania nastroju. Tylko sen jest dla mnie do wytrzymania. Nie wiem co się dzieje i co robić?
Dzień dobry, mam 16 lat i już chodzę do 2 klasy technikum. Nie czuję się najlepiej, wręcz fatalnie. Wszystko się to zaczęło rok temu, gdy poszłam do szkoły średniej, wtedy z dnia na dzień czułam coraz większą pustkę, to co wcześniej mnie cieszyło, czyli moje pasje, zainteresowania nagłe się stały obojętne. Myślałam wtedy, że to minie, że po prostu mam gorsze dni, ale to poczucie pustki towarzyszy mi aż do dziś. Do dziś nie potrafię się niczym cieszyć, mogę próbować nawet na siłę, żeby cokolwiek mnie cieszyło ale nic z tego. Miałam iść wtedy do psychologa, ale byłam już tak zmęczona, że tej pomocy odmówiłam, co jakiś czas nawracały mnie myśli czy nie pójść po pomoc i nawet jeśli pojawiła się u mnie chęć, aby o tą pomoc poprosić to później znowu miałam chwile, gdzie odrzucałam i tak w kółko do dziś. Także od około 4-5 miesięcy mam intensywne zmiany zachowania, w momentach, gdy potrafię siedzieć przygnębiona patrząc się w punkt, to za chwilę potrafię być bardzo energiczna i entuzjastyczna albo za chwilę potrafię być wręcz wściekła na cały świat, że każdy jest przeciwko mnie. Jeśli chodzi o relacje międzyludzkie to od momentu kiedy się zaczęłam źle czuć zaczynałam się początkowo odizolowywać od moich przyjaciół. Gdy oni się martwili co się dzieje to zazwyczaj im nic nie mówiłam, a właśnie od 4-5 miesięcy kiedy się pojawiły zmiany zachowania to wiele moich przyjaźni na tym ucierpiało, zaczęłam obwiniać ich, że to przez nich cierpię, przez co oni nie wiedzieli o co chodzi, byłam dla nich bardzo impulsywna i chciałam za wszelką cenę ich odpychać ode mnie, a potem do mnie przyciągnąć. Skutki tego są teraz takie, że się ani z nimi ani w ogóle z nikim nie potrafię się dogadać, bo przez to jak się czuje i przez to, że ja cierpię to bliscy dla mnie ludzie też powinni. Zmiany zachowania zaczynają mnie już wyczerpywać, bo są tak silne i ciężkie do kontrolowania, że jedyny odpoczynek od tych uczuć to tylko sen. Tylko bym leżała w łóżku użalając się nad sobą i walić sobie w głowie i karać się za to. Próbowałam porozmawiać z moją mamą o tym problemie, to co czuje, ale nie mogłam od niej dostać zrozumienia i do dziś nie dostałam, mimo że serio kocham moją mamę, darzę ją szacunkiem, to jak tylko był temat o moim stanie psychicznym, było traktowane jako ''nic wielkiego'' i odczuwałam wrażenie, że nie rozumie i nawet nie próbuje mnie zrozumieć, a wręcz nie chciała traktować moich problemów na poważnie. Jedynie na kogo mogę liczyć teraz to na mojego tatę, który obserwuje i pilnuje tego jak się czuje, on wie doskonale o tym co się u mnie dzieje. Zastanawiam się tylko co teraz robić? Gdzie się udać po pomoc? Ten mój stan długo trwa i mam go powoli już dość. Totalnie nie rozumiem co się dzieje i co robić.
BorderLine

Borderline – przyczyny, objawy i metody leczenia

Osobowość borderline to złożone zaburzenie psychiczne, które może znacząco wpływać na życie osoby dotkniętej tym schorzeniem oraz jej bliskich. W tym artykule przyjrzymy się bliżej przyczynom, objawom i metodom leczenia tego zaburzenia.