
- Strona główna
- Forum
- zaburzenia lękowe, zaburzenia nastroju, związki i relacje
- Niepewność uczuć i...
Niepewność uczuć i wątpliwości w pierwszym związku - jak sobie poradzić?
Anonimowo
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
To, co teraz przeżywasz, to zupełnie naturalny etap dorastania, w którym Twoje uczucia, potrzeby i tożsamość dopiero się kształtują. Twoje wahania nie oznaczają, że jesteś złą osobą - to po prostu wynik Twojej wrażliwości i lęku przed zranieniem.
W wieku 16 lat opinia rówieśników ma ogromną siłę, dlatego słowa koleżanki tak łatwo zachwiały Twoją pewnością siebie. Zaczęliście związek bardzo szybko i równie szybko przeszliście do intymności, co stworzyło silną więź biologiczną i emocjonalną, ale nie dało Ci czasu na spokojne sprawdzenie, czy chłopak naprawdę Ci się podoba i czy to dojrzałe uczucie. To całkowicie normalne, że czujesz sprzeczność: z jednej strony tęsknisz za bliskością i bezpiecznym przywiązaniem, a z drugiej strony Twoja naturalna ciekawość sprawia, że rozglądasz się za innymi.
Nie musisz od razu wiedzieć, czy to miłość na całe życie. Moja rada: daj sobie czas, nie wracaj do niego pod wpływem impulsu i nie szukaj od razu nowej relacji. Pozwól emocjom opaść, odetchnij i skup się na sobie, a jeśli natłok myśli nadal będzie Cię męczył, porozmawiaj z psychologiem szkolnym, który pomoże Ci bez oceniania poukładać te uczucia.
Pozdrawiam
Bożena Nagórska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Marta Lenarczyk
Dzień dobry,
W wieku 16 lat emocje w relacjach potrafią być bardzo intensywne i zmienne, szczególnie kiedy pojawia się stres, opinia innych osób i dużo analizowania własnych uczuć.
Mam wrażenie, że po komentarzu koleżanki zaczęła Pani bardziej sprawdzać swoje uczucia i szukać stuprocentowej pewności, czy to na pewno miłość. Czasem jednak staje się tak, że im bardziej próbujemy mieć całkowitą pewność, tym większy często pojawia się chaos i wątpliwości.
To, że czasem Pani tęskni, czuje więź i chce wrócić, a innym razem ma wątpliwości albo zauważa innych chłopaków, nie jest niczym nienormalnym. Uczucia, szczególnie pierwsze, silne relacje - nie zawsze są czarno-białe.
Na ten moment chyba najważniejsze byłoby:
- nie podejmować kolejnych impulsywnych decyzji pod wpływem lęku,
- dać sobie trochę czasu i przestrzeni zamiast ciągle analizować, czy to już miłość czy nie
- bardziej zaobserwować, jak się Pani czuła w tej relacji na co dzień, czy czuła się Pani ważna, spokojna, bezpieczna i sobą.
Nie musi Pani już teraz wiedzieć, czy to TEN chłopak na całe życie. To ogromna presja nawet dla dorosłych osób.
Jeśli czuje Pani, że myśli zaczynają Panią bardzo męczyć, trudno je zatrzymać, pojawia się ciągłe analizowanie relacji i emocji albo duży lęk, warto porozmawiać z psychologiem, szczególnie że jest Pani bardzo wrażliwą osobą i prawdopodobnie mocno przeżywa relacje. Czasem kilka rozmów pomaga uporządkować emocje i nauczyć się trochę spokojniej przeżywać niepewność.
Marta Lenarczyk
Joanna Cichosz
Dzień dobry,
Twoje odczucia i myśli wcale nie muszą oznaczać, że go nie kochasz. Wygląda na to, że po prostu przestraszyłaś się własnych wątpliwości i zaczęłaś traktować je jak dowód, że „coś jest nie tak”. Pojedynczy komentarz koleżanki po prostu uruchomił lawinę myśli. Uczucia nie są stałe i pewność „na 100%” praktycznie nie istnieje. To naturalne, że czasem ktoś nam się podoba bardziej, czasem mniej, że zauważamy innych ludzi albo mamy momenty zwątpienia. To nie przekreśla relacji, jako całości. Mam też wrażenie, że próbujesz ciągle sprawdzać swoje uczucia i znaleźć idealną odpowiedź: „kocham czy nie kocham?”. Im bardziej się to analizuje, tym większy robi się chaos i lęk.
Na ten moment nie musisz wiedzieć, czy to „TEN jedyny chłopak”. Masz 16 lat, dopiero uczysz się relacji, bliskości i samej siebie. Daj sobie trochę czasu. Zamiast pytać „czy na pewno go kocham?”, spróbuj pomyśleć: „czy dobrze się przy nim czułam, czy był dla mnie ważny, czy chciałam z nim być?”. To zwykle mówi więcej niż ciągle analizowanie "tak" czy "nie"?. Spojrzenie na innego chłopaka, nie oznacza automatycznie braku uczuć. To jest naturalne i ludzkie.
Pozdrawiam serdecznie,
Joanna Cichosz
Łukasz Dyłka
Dzień dobry.
To, co opisujesz, nie musi oznaczać, że „coś jest z Tobą nie tak” albo że od razu źle wybrałaś. Masz 16 lat, pierwsze silniejsze relacje potrafią być bardzo intensywne, a uczucia w tym wieku często nie są stałe i oczywiste każdego dnia.
Wygląda na to, że jedno zdanie koleżanki bardzo mocno uruchomiło w Tobie lęk i analizowanie: „czy on mi się podoba?”, „czy go kocham?”, „czy to ten?”, „a co jeśli go skrzywdzę?”. Im bardziej próbujesz znaleźć stuprocentową pewność, tym bardziej myśli zaczynają się zapętlać. To może być bardzo męczące.
Warto pamiętać, że miłość czy zauroczenie nie polegają na tym, że cały czas czujesz pewność. Można kogoś lubić, tęsknić, być przywiązanym, a jednocześnie mieć wątpliwości, zauważać jego wady albo czasem spojrzeć na kogoś innego. To nie przekreśla automatycznie uczuć.
Nie podejmowałbym teraz kolejnej decyzji pod wpływem paniki, ani szybkiego powrotu, ani całkowitego odcinania. Daj sobie trochę czasu na uspokojenie myśli. Możesz zadać sobie prostsze pytania: „Czy dobrze się przy nim czułam?”, „Czy był dla mnie dobry?”, „Czy chciałabym z nim spokojnie porozmawiać, bez obiecywania wielkiego powrotu?”.
Jeśli będziecie rozmawiać, warto być uczciwą, ale delikatną. Nie mówić: „koleżanka powiedziała, że jesteś brzydki”, tylko raczej: „Pogubiłam się w swoich emocjach, przestraszyłam się wątpliwości i zareagowałam impulsywnie. Potrzebuję czasu, żeby zrozumieć, co czuję”.
Ważne też, żeby nie zmuszać się do bliskości fizycznej, jeśli nie jesteś pewna albo czujesz presję. Masz prawo zwolnić tempo. Relacja nie musi rozwijać się bardzo szybko, żeby była wartościowa.
Jeśli te myśli są natrętne, nie dają Ci spokoju, ciągle analizujesz uczucia i nie umiesz się wyciszyć, porozmawiaj z psychologiem szkolnym albo inną zaufaną dorosłą osobą. Czasem problemem nie jest sam chłopak, tylko lęk przed zrobieniem błędu, skrzywdzeniem kogoś albo podjęciem „złej” decyzji.
Na ten moment nie musisz wiedzieć, czy to „ten jedyny”. Wystarczy spokojnie sprawdzić, co czujesz, gdy przestajesz się zmuszać do natychmiastowej odpowiedzi.
Łukasz Dyłka, pedagog, psycholog
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Czytając Twoją wiadomość mam poczucie, że jest w Tobie dużo lęku, zagubienia i presji, by „na pewno wiedzieć”, co się czuje a uczucia (szczególnie w pierwszych relacjach), często bywają zmienne, niejednoznaczne i pełne wątpliwości i to nie oznacza od razu, że relacja była „nieprawdziwa”.
Sądzę, że bardzo wpłynęła na Ciebie opinia koleżanki i od tego momentu zaczęłaś może bardziej słuchać swoich lęków niż własnego doświadczenia z tym chłopakiem? Co sądzisz? Warto moim zdaniem zadać sobie pytanie:
jak czułam się przy nim zanim pojawiły się cudze słowa? czy bardziej tęsknię za nim, czy za poczuciem bezpieczeństwa i bliskości? czego tak naprawdę się boję: że to nie „ten”, czy że mogłabym popełnić błąd?
Nie musisz dziś znać wszystkich odpowiedzi. Czasem im mocniej próbujemy „sprawdzić”, czy kochamy, tym bardziej gubimy kontakt z własnymi emocjami, tak myślę.
Z pozdrowieniami,
Agnieska Włoszycka
Martyna Kaleta
Dzień dobry,
mam poczucie, że to, co teraz przeżywasz, jest bardzo intensywne i bardzo „pierwsze”. A takie pierwsze uczucia, relacje i zagubienie w tym wieku naprawdę potrafią być ogromne. Człowiek dopiero uczy się siebie w relacji, swoich emocji, tego czym jest bliskość, zauroczenie, przywiązanie czy lęk przed zranieniem.
Wiele osób w Twoim wieku przeżywa podobne historie – tylko rzadko mówi się o tym tak otwarcie.
To, że czasem masz wątpliwości, patrzysz na innych chłopaków albo nie czujesz cały czas „motyli”, naprawdę nie oznacza automatycznie, że uczucia są nieprawdziwe.
3 rzeczy, które mogą Ci teraz pomóc:
1. spróbuj na chwilę przestać podejmować kolejne impulsywne decyzje.
2. mniej pytaj siebie „czy to na pewno miłość?”, a bardziej „jak się czuję przy tej osobie?”. Bez rozkładania wszystkiego na części.
3. spróbuj trochę odpuścić ciągłe sprawdzanie swoich uczuć. Bo kiedy człowiek obsesyjnie analizuje emocje, bardzo łatwo traci z nimi naturalny kontakt.
Mam też poczucie, że jesteś bardzo wrażliwą osobą i mocno przeżywasz relacje. I to nie jest coś złego. Tylko czasem taka wrażliwość sprawia, że jedna myśl albo komentarz potrafią bardzo mocno zachwiać poczuciem pewności.
Daj sobie trochę czasu. Nie musisz już teraz wiedzieć „na zawsze”, co czujesz i czy to jest TEN chłopak. Relacje nie zawsze od razu dają pełną pewność.
Pozdrawiam
Martyna Kaleta
Piotr Ziomber
Dzień dobry
To, co piszesz, brzmi jak mocny chaos emocjonalny po relacji, która była dla Ciebie ważna. To nie znaczy, że z Tobą jest coś nie tak ale raczej że jesteś bardzo zaangażowana, wrażliwa i próbujesz zrozumieć uczucia, które nie są całkiem proste.Możesz nadal go lubić i być do niego przywiązana, ale jednocześnie mieć wątpliwości co do miłości.
To, że czasem spoglądasz na innych chłopaków, nie unieważnia więzi, którą czujesz do niego.
Jedna przykra uwaga koleżanki mogła uruchomić w Tobie lęk: „a jeśli on jednak nie jest idealny dla mnie?”
Często po rozstaniu człowiek czuje pustkę nie dlatego, że na pewno chce wrócić, tylko dlatego, że traci bezpieczeństwo, bliskość i przyzwyczajenie.
Miłość w Twoim wieku często nie jest jeszcze czymś czystym i pewnym od początku do końca. Może być mieszanką
zauroczenia, przywiązania, tęsknoty, potrzeby bycia ważną dla kogoś, i realnej sympatii.
To, że nie umiesz teraz powiedzieć „na 100% kocham” albo „na 100% nie kocham”, jest normalne. Nie musisz podejmować decyzji pod presją idealnej pewności. Nie zmuszaj się do natychmiastowej odpowiedzi, czy to „ten jedyny”. Nie oceniaj uczuć po jednym słowie koleżanki. Nie wracaj do niego tylko po to, żeby uciszyć pustkę.
Nie skreślaj siebie za to, że masz wątpliwości. Daj sobie trochę czasu bez podejmowania wielkich decyzji.
Zastanów się, czy przy nim czułaś spokój, szacunek i bezpieczeństwo bo to jest ważniejsze niż sam wygląd.
Porozmawiaj z kimś dorosłym, komu ufasz, na przykład starszą siostrą, mamą, psychologiem szkolnym albo zaufaną ciocią. To, że masz ochotę kiedyś do niego wrócić, nie jest błędem. Ale jeśli wrócisz, to tylko wtedy, gdy będziesz czuła, że chcesz jego, a nie samej ulgi od samotności. Jeśli nadal jest w Tobie dużo lęku i niepewności, lepiej najpierw poukładać siebie niż wchodzić z powrotem w relację.
Nie musisz teraz wiedzieć, czy to była wielka miłość. Możliwe, że to była bardzo ważna relacja, do której nadal jesteś emocjonalnie przywiązana, i to już samo w sobie jest wystarczająco trudne. Daj sobie prawo do wątpliwości bez karania siebie.

Zobacz podobne
Witam,
narzeczony chyba nie do końca akceptuje moich synów 19 i 30 lat.
Wypowiada się o nich w naszych rozmowach w bardzo niepochlebny sposób (młodszy to poj*b filozof i itp, starszy też nie lepszy). Natomiast w ich towarzystwie jest poprawny (synowie nie mieszkają z nami). Sprawa dotyczy wigilii, niezbyt chce, aby dzieci przyjechały do nas, raczej do ojca niech pojadą, a my do jego siostry. Zaproponowałam, abyśmy spędzili je każdy z własną rodziną, jeśli nie chce spędzać je z moimi dziećmi, to się bardzo oburzył i nie będzie wyjeżdżał z własnego domu.
Trudno mi tę sytuację ogarnąć...
Nie pomaga fakt, że narzeczony jest już chyba uzależniony od alkoholu, bo 2-4 piwa dziennie po pracy, to już raczej podchodzi pod uzależnienie, do tego nie panuje nad własnymi emocjami, wybuchowy itp. Sytuacja z dziś - miałam spotkanie wigilijne z koleżankami z KGW. Wyjeżdżając było wszystko ok, jeszcze mnie poganiał, że się spóźnię, a wróciłam po paru godzinach i było na powitanie -spadaj, bo on sam siedział w domu w niedzielę.
Aby nie zaogniać sytuacji, poszłam do sypialni czytać książkę, to on po chwili do mnie z focha je..łam.
Coraz częściej myślę o wyprowadzce, bo to już zaczyna być ponad moje siły.
Witam, chciałabym prosić o poradę. Mam 20 lat, nadal mieszkam z rodzicami i studiuję zaocznie w Poznaniu. W przyszłym tygodniu mam finałowe egzaminy, jednak sytuacja w domu nie pozwala mi się uczyć. Moi rodzice cały czas się kłócą albo nie odzywają się do siebie. Zazwyczaj problemem są pieniądze albo ja. Od dwóch lat jestem w związku, jednak przez większą część tego czasu to mój chłopak musiał przyjeżdżać do mnie, a nie ja do niego, ponieważ mama miała z tym problem. Za każdym razem zabraniała mi do niego jeździć, a jeżeli próbowałam się buntować, kazała mi się pakować i wyprowadzić do niego. Wcześniej wystarczyło, żebym po prostu odpuściła i prosiła chłopaka, żeby po raz kolejny przyjechał do mnie. Był moment, kiedy chciał zerwać, ponieważ miał dość tego, że nie mogę do niego przyjechać.
Od początku tego roku zaczęłam się buntować i spędziłam u niego Sylwestra, dwa tygodnie w styczniu, a także luty, marzec i maj. Jak wcześniej wspomniałam, w przyszłym tygodniu mam egzaminy i chciałam teraz do niego pojechać nie tylko po to, by spędzić z nim czas, ale też żeby się pouczyć i nieco zrelaksować. Mój chłopak mieszka na wsi – przebywanie tam bardzo mnie uspokaja, zwłaszcza że sama mieszkam w mieście.
Zawsze w domu byłam narażona na stres, bo mój ojciec był alkoholikiem przez siedemnaście pierwszych lat mojego życia, a mama szantażuje mnie emocjonalnie przy każdej okazji i płacze z byle powodu, kiedy tylko nie chcę jej słuchać. Ostatnio, w nerwowej sytuacji, zaczęło boleć mnie serce, źle się czułam i dostałam palpitacji, co może być spowodowane ciągłym stresem.
Dzisiaj powiedziałam rodzicom, że może pojadę do chłopaka, żeby się pouczyć. Ojciec zaakceptował ten fakt, ponieważ twierdzi, że jestem dorosła, wiem, co robię i niczego mi nie zabroni. Matka zrobiła mi awanturę: powiedziała, że i tak za często tam jeżdżę, że siedzę tam za darmo, nie dokładając się do niczego, i że mnie tam nie chcą. Zapytała, czy nie jest mi wstyd, że jako dziewczyna cały czas siedzę u chłopaka. Dodała, że wie, iż nie będę się tam uczyć, choć jest to częściowy powód, dla którego chcę jechać.
Odpowiedziałam, że gdyby mnie tam nie chcieli, nie proponowaliby mi przyjazdu, tylko powiedzieliby wprost. Po drugie, w zeszłym roku przed maturą byłam zmuszona jechać z nią na wieś do dziadka, gdzie byli mój brat, jego dziewczyna i jej syn – kiedy tylko chciałam się pouczyć, on biegał, hałasował i trzaskał, przez co nauka była niemożliwa.
Mama zapytała, kiedy jadę, a gdy odpowiedziałam, że nie wiem, stwierdziła, że mam się porządnie spakować, a najlepiej wyprowadzić. Potem powiedziała, że najlepiej byłoby, gdyby to ona się wyprowadziła, bo wtedy byłaby szczęśliwa z ojcem.
Przykro mi, że własna mama tak mnie stresuje przed egzaminami, ale nic z tym nie mogę zrobić. Nie wiem, co mam zrobić. Raczej pojadę do chłopaka, ale czy to będzie moment, w którym naprawdę się do niego wyprowadzę – bo mama mnie wyrzuci z domu – nie wiem.

