
Dlaczego ludzie milczą przy różniących się opinii od większości, mimo mocnych argumentów
Ania
Anna Olechowska
Droga Aniu,
Może to wynikać z wielu aspektów. Czyjejś niechęci do kłótni, nieumiejętności wyrażenia swojego zdania, ale także jest to dosyć znany efekt w psychologii społecznej. Jednostce może być trudno po prostu sprzeciwić się grupie:) Jeśli byłabyś zainteresowana tematem - zachęcam Cię do zapoznania się z badaniami Solomona Ascha na temat presji społecznej.
Pozdrawiam ciepło,
Anna Olechowska
Psycholożka & Certyfikowana Psychoterapeutka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Fala Wsparcia
Droga Aniu,
Może to wynikać z tego, że te osoby nie chcą się kłócić, wyróżniać się, stąd wolą milczeć.
Dużo na ten temat mówi psychologia społeczna, zwłaszcza temat wpływu społecznego. Zachęcamy więc do lektury.
Pozdrawiamy ciepło,
Zespół Fali Wsparcia
Michał Koliński
Ludzie często milczą w takich sytuacjach, bo boją się odrzucenia, krytyki lub wyśmiania. Nawet jeśli mają mocne argumenty, presja społeczna i poczucie, że „wszyscy myślą inaczej”, może sprawić, że wstrzymają się od wypowiedzi. To zjawisko nazywamy spiralą milczenia – im więcej osób milczy, tym silniejsze wrażenie, że ich pogląd jest „niebezpieczny” do wyrażenia, co prowadzi do narastającej samotności i wycofania.
Urszula Żachowska
Dzień dobry,
zapewne może to sie wydarzać z wielu różnych powodów, a odpowiedzi są zależne od kontekstu sytuacji, kontekstu psychologicznego danej osoby, historii jej życia i relacji. Niemożliwym jest jednoznacznie odpowiedzieć na tak ogólne pytanie.
Pozdrawiam
Urszula Żachowska

Zobacz podobne
Witam, w przeszłości w wieku 11 ,12 lat doświadczyłam molestowania, gwałtu powtarzającego się ze strony kuzyna. Teraz mam 22 lata . Dopiero w wieku 16 lat ( jak doszło do mnie co tak naprawdę się wydarzyło) zdecydowałam się opowiedzieć co się wydarzyło .
Moje funkcjonowanie w tamtym czasie znacznie się pogorszyło . Doświadczałam nawracających, natrętnych myśli związanych z tamtymi wydarzeniami . Towarzyszył mi też ścisk w żołądku . Moja koncentracja znacznie się pogorszyła, w szkole nie potrafiłam się skupić . Trafiłam do terapeutki . Terapeutka stwierdziła, że mam objawy PTSD . Zaczęłam terapię z terapeutka poznawczo-behawioralną '' Metodą przedłużonej ekspozycji . Po rocznej terapii poczułam ulgę, objawy, które mi towarzyszyły znikły...
Później w wieku 22 lat ( czyli teraz obecnie ) zaczęłam doświadczać na nowo jak dla mnie wtedy dziwnych zachowań . Miałam strach przed bliskim kontaktami z mężczyzną , trudności w zaufaniu mężczyznom, zbudowania jakiegoś związku czegoś więcej . Na dodatek ciągle doszukiwałam się jakiś groźnych niebezpiecznych sytuacji, które mogą się stać ( albo ze zostanę napadnięta , albo porwana albo jakiś mężczyzna zrobi mi znowu krzywdę ) miałam jakieś takie strachy , cały czas byłam też w trybie czuwania, że cos może się stać, jakiś mężczyzna szedł koło mnie dłużej, ja zmieniałam drogę czy się zatrzymywałam, bo zawsze wydawało mi się to podejrzane i miałam w głowie jakieś straszne scenariusze. Albo co chwile zatrzymywanie się i rozglądanie czy nie ma za mną nikogo czy nikt za mną nie idzie...
Na dodatek trzymało się mnie poczucie winy za sytuacje z przeszłości i obwiniane, że mogłam zrobić coś więcej by się bronić . Kiedy objawy zaczęły się nasilać, a mnie psuło to komfort i jakość życia , postanowiłam udać się po pomoc . Tym razem ( trochę z braku wyboru ) w moim miejscu zamieszkania poszłam do terapeuty- mężczyzny. To też terapeuta poznawczo-behawioralny . Chociaż na początku nie chciałam iść do mężczyzny, bo stwierdziłam, że to za trudne i ze swobodniej o tego typu tematach będzie mi rozmawiać z kobietą . Za namową najbliższej przyjaciółki i trochę też z braku wyboru zdecydowałam się na terapię u tego specjalisty. Jak określiła moja przyjaciółka może to być dla mnie wręcz dobre, pomocne - praca z mężczyzną . I racja to był strzał w dziesiątkę, czuje się bardzo zaopiekowania, na dodatek terapeuta jest bardzo empatyczny i wspierający . On podczas sesji stwierdził, że to są mimo wszystko dalej objawy PTSD wiedząc, że już jestem po jednej terapii . Pracujemy teraz terapią '' Przetwarzania poznawczego w zespole stresu pourazowego " bardzo ciężka jest dla mnie ta terapia, ale wiem, że jest konieczna, żeby poczuć ulgę . Zresztą terapeuta powiedział, że nie proponowałby mi takiej terapii, gdyby nie wiedział, że tego nie udźwignę.. a wierzył, że to udźwignę .Jest to dla mnie cholernie trudna terapia mam wrażenie, że cięższa niż terapia '' Przedłużonej ekspozycji '' chociaż ta też była bardzo trudna. Czuje, że powoli dochodzę do siebie..
