Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Dyskomfort po seksualnych i seksistowskich żartach w pracy - adekwatna reakcja czy unikanie?

Czy moja reakcja jest proporcjonalna, czy to raczej unikanie? Pracuję w obecnej firmie od czterech miesięcy. Ostatnio podczas wspólnego śniadania szef opowiadał o korzystaniu z usług prostytutek na wyjazdach służbowych, o tym, kogo było słychać podczas orgazmu, a także o żarcie polegającym na ubrudzeniu łazienki kosmetykiem przypominającym spermę. Innym wmówiono później, że jeden z pracowników się tam masturbował. Pojawiły się też komentarze o tym, że kobiety z niektórych krajów są brzydkie. Wszyscy poza mną się śmiali, a ja czułam duży dyskomfort. Nikt nie mówił tego bezpośrednio do mnie i pierwszy raz w ciągu tych czterech miesięcy rozmowa zaszła aż tak daleko. Mimo to nadal o niej myślę, czuję silną niechęć do tej firmy i mam ochotę się zwolnić. W diagnozie wskazano u mnie cechy osobowości unikającej, fobię społeczną i zaburzenia depresyjne. Wcześniej również źle czułam się w wielu miejscach i miałam potrzebę wycofania się. Czy mój dyskomfort w tej sytuacji był adekwatny? Czy jednak długie przeżywanie jednego zdarzenia i chęć odejścia z pracy mogą już wynikać z nadmiernej wrażliwości albo unikania? Jak odróżnić stawianie granic od uciekania przed każdym większym dyskomfortem?
Wiktoria Woldan

Wiktoria Woldan

Dzień dobry,

Przede wszystkim chciałabym podkreślić, że Pani reakcja wydaje mi się całkowicie zrozumiała. Opisuje Pani sytuację, w której podczas wspólnego śniadania pojawiły się bardzo seksualne, wulgarne treści, opowiadane dodatkowo przez przełożonego. Wiele osób mogłoby odczuwać w takiej sytuacji dyskomfort, zażenowanie czy poczucie przekroczenia granic, szczególnie jeśli oczekują od miejsca pracy profesjonalizmu i wzajemnego szacunku.

Z perspektywy poznawczo-behawioralnej warto zwrócić uwagę, że emocje często dostarczają nam ważnych informacji o tym, czy dana sytuacja jest zgodna z naszymi wartościami. To, że nadal Pani o tym myśli, nie musi oznaczać nadmiernej wrażliwości. Czasami wracamy myślami do wydarzeń, które były dla nas szczególnie nieprzyjemne lub zaskakujące, ponieważ próbujemy nadać im znaczenie i ocenić, czy jesteśmy w bezpiecznym dla siebie środowisku.

Jednocześnie rozumiem, skąd bierze się Pani wątpliwość. Skoro wcześniej zdarzało się Pani wycofywać z różnych miejsc i ma Pani świadomość własnych trudności, może pojawiać się myśl: „A może znowu przesadzam?”. Warto jednak uważać na automatyczne podważanie własnych odczuć tylko dlatego, że w przeszłości doświadczała Pani lęku czy tendencji unikających. Sam fakt posiadania takich trudności nie oznacza, że każda reakcja dyskomfortu jest nieadekwatna.

Pomocne może być zadanie sobie pytania: gdyby identyczną historię opowiedziała mi bliska osoba, czy uznałabym jej reakcję za przesadną? Bardzo często okazuje się, że wobec innych jesteśmy znacznie bardziej wyrozumiali niż wobec siebie.

Jeśli chodzi o chęć odejścia z pracy, nie podejmowałabym pochopnie wniosku, że wynika ona wyłącznie z unikania. Warto przyjrzeć się temu, czy było to jednorazowe zdarzenie, czy raczej sygnał szerszej kultury organizacyjnej, która nie jest zgodna z Pani wartościami. 

Pozdrawiam serdecznie,
Wiktoria


Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Katarzyna Brożyna

Katarzyna Brożyna

Szanowna Pani,

Na postawie Pani wypowiedzi nie da się jednoznacznie stwierdzić czy z Pani strony to unikanie. Jednak może sobie Pani zadać kilka pytań wspomagających.


Prosze zwrócić uwagę na następujące kwestie:

- jakie uczucia Pani towarzyszą, kiedy myśli Pani o tej sytuacji? Czy to faktycznie lęk czy może coś innego?

- czy uczucie słabnie z czasem? Jeżeli tak, to czy Pani racjonalna ocena sytuacji się zmienia? 
- co powiedziałaby osoba z zewnątrz? Czy komuś z Pani otoczenia takie rozmowy byłyby obojętne lub sprawiłyby przyjemność?


I na zakończenie:

W większości organizacji takie rozmowy o seksie nie są uznawane za normę, a za przekroczenie granic i mogą być zgłoszone do działu HR. Ludzie śmieją się z takich wypowiedzi z różnych powodów: dyskomfort, chęć przypodobania się szefowi lub wstyd przed przyznaniem, że budzi to dyskomfort. Jest też również grono osób, które w takich rozmowach dobrze się odnajdują. 

Pozdrawiam 

Katarzyna Brożyna

Psycholog

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Pani dyskomfort wydaje mi się całkowicie zrozumiały. Rozmowa prowadzona przez szefa w miejscu pracy o seksie, prostytutkach czy masturbacji może przekraczać Pani granice, nawet jeśli nie była skierowana bezpośrednio do Pani.

Jednocześnie sama chęć odejścia nie musi jeszcze oznaczać unikania. Przy Pani historii warto jednak sprawdzić, czy chce Pani uciec od konkretnego zachowania w tej firmie, czy od samego napięcia, które ono w Pani wywołało. Można dać sobie chwilę i obserwować, czy to jednorazowe zdarzenie, czy element szerszej kultury tego miejsca.

Pomocne może być pytanie: „Gdybym nie miała lęku społecznego, czy nadal uznałabym tę sytuację za niekomfortową?” To może pomóc oddzielić własne granice od lękowego unikania.

 

Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Pani dyskomfort w tej sytuacji był adekwatny i uzasadniony, ponieważ zachowanie szefa przekroczyło granice profesjonalizmu. Świadomość posiadania rysu osobowości unikającej może budzić wątpliwości co do własnych reakcji, jednak niechęć do przebywania w tak toksycznym środowisku jest zdrową, obronną odpowiedzią organizmu, a nie objawem zaburzenia. Różnica między stawianiem granic a ucieczką polega na tym, że dbanie o siebie chroni Pani godność i poczucie bezpieczeństwa tam, gdzie łamane są podstawowe normy społeczne. Warto dać sobie czas na spokojne poszukanie nowej pracy na własnych warunkach, zamiast podejmować impulsywne decyzje, ale też bez wmawiania sobie nadmiernej wrażliwości.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

Patrycja Okarmus

Patrycja Okarmus

Dzień dobry,

 

to, że ma Pani zdiagnozowane cechy osobowości unikającej, fobię społeczną i zaburzenia depresyjne daje pewien kontekst i jednocześnie nie unieważnia Pani odczuć. 

Opisana przez Panią rozmowa miała wyraźnie seksualny i wulgarny charakter. Dla części osób taki humor może być akceptowalny, dla innych nie. Natomiast komentarze dotyczące wyglądu kobiet z określonych krajów są uprzedmiotawiające i dyskryminujące i nie powinny mieć miejsca w środowisku pracy.

 

To, że inni się śmiali, nie oznacza, że wszyscy czuli się w tej sytuacji komfortowo. Warto zauważyć, że rozmowa była prowadzona przez szefa, więc występuje tu element władzy a wtedy trudniej się z czymś otwarcie nie zgodzić. 

Nawet jeśli Pani współpracownicy dobrze się bawili, to nie odbiera Pani prawa do odczuwania dyskomfortu i warto mu się przyjrzeć. Co było dla Pani najtrudniejsze w tej sytuacji? Jakie emocje się pojawiły? Czego Pani potrzebowała?

 

Chęć odejścia z pracy może wynikać z Pani utrwalonego wzorca zachowania, na który sama Pani wskazuje – kiedy pojawia się trudność, to chcę się jak najszybciej wycofać – i temu też warto się przyjrzeć. Z czego zatem wynika chęć odejścia? Czy to była jednorazowa sytuacja? Jak się Pani czuje na co dzień w tym środowisku? Można mieć skłonność do unikania i jednocześnie rzeczywiście znaleźć się w miejscu, które nam po prostu nie odpowiada.


Czy w związku z diagnozą korzysta pani z pomocy psychologicznej? 

Może warto byłoby przeanalizować wspomniane przez Panią sytuacje ze specjalistą? Czasem trudno samodzielnie rozpoznać, co w danej sytuacji uruchamia zachowania unikające, co jest sygnałem, że zostały naruszone nasze granice, a co wskazuje na niezgodność z naszymi wartościami. 

Z czasem może się Pani nauczyć lepiej rozpoznawać swoje potrzeby i ufać własnym odczuciom.

 

I tego też Pani serdecznie życzę!

 

Adam Bułacz

Adam Bułacz

Dzień dobry,
Bardzo trudno jest jednoznacznie odpowiedzieć na tak złożoną kwestię jak nasze granice oraz adekwatność naszych reakcji. W opisanej przez Panią sytuację to co może pomóc to czy nasze przeżycia są spójne z naszymi wartościami, czy powtarzają się wobec różnych czy tych samych osób, jak to wpływa na ogólne fukncjonowanie. W odpowiedzi na te pytania często pomaga psychoterapia wglądowa, która ułatwia nam reagować bardziej adekwatnie na zróżnicowany świat wokół nas.
Z pozdrowieniami, Adam Bułacz

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

  Nie jest to do przyjęcia w żadnym wypadku. Jest to naruszenie granice osób trzecich, naruszenie potrzeb bezpieczeństwa jak i żarty które są przekroczeniem kompetencji szefa w stosunku do pracownika. To może nawet podlegać pod molestowanie seksualne i jest karane w polskim prawie. Tutaj trzeba rozróżnić dwa aspekty. Pierwszy to takowy, ze padły treści o podtekście seksualnym, poniżające innych a szef był ich twórcą lub współtwórcą. Drugi aspekt to Pani  reakcja, wywołana określonymi słowami. Pojawiły się niechciane emocje, które mogą rzutować na Pani dalsze bezpieczeństwo i dobrostan w miejscu pracy. Musi Pani zadbać o swoje bezpieczeństwo i jasno postawić granice, gdyż samo odejście z pracy nie jest tożsame z unikaniem. O unikaniu częściej mówimy wtedy, gdy działanie służy głównie szybkiemu obniżeniu lęku, mimo że sytuacja byłaby zasadniczo bezpieczna, możliwa do sprawdzenia lub zmiany, a koszt wycofania jest duży i wzmacnia przekonanie „nie poradzę sobie”. Co może Pani zrobić? Zapisywać dane zdarzenia w miarę dokładnie, z podaniem daty, godziny i osób w niej uczestniczących, sprawdzić czy są jakieś procedury w HR lub osoby, które mogą Panią wesprzeć. W mojej opinii najlepiej jest bezpieczni rozglądać się też a inną praca, która da Pani spokój. Nie trzeba czekać, aż sytuacja spełni prawną definicję mobbingu, aby uznać ją za niezgodną z własnymi standardami. PIP wyraźnie odróżnia mobbing  zwykle wymagający długotrwałego, uporczywego nękania  od niepożądanego zachowania seksualnego, które może naruszać godność także jako pojedyncze zdarzenie, ale na to musi mieć też Pani dowody. W mojej ocenie w Pani przypadku najlepiej by było zmienić miejsce pracy. Potrzebuje Pani spokoju a takie wydarzenia niestety nie dają tej gwarancji. 

Marta Listwan tel. 604432102

Marta Listwan tel. 604432102

Tak, Pani dyskomfort był adekwatny. Seksualne opowieści i żarty o masturbacji czy prostytucji w miejscu pracy mogą być dla kogoś wyraźnie przekraczające, niezależnie od tego, że inni się śmiali.

Natomiast sama chęć odejścia nie musi jeszcze oznaczać unikania, ale warto sprawdzić, czy chce Pani odejść dlatego, że ta kultura pracy rzeczywiście Pani nie odpowiada, czy przede wszystkim po to, żeby pozbyć się napięcia.

Przy skłonności do unikania łatwo zacząć traktować każdą chęć wycofania się jako „objaw”, ale to byłoby równie niekorzystne. Dałabym sobie trochę czasu i zobaczyła, czy takie sytuacje się powtarzają. Jednorazowy dyskomfort nie musi oznaczać, że trzeba odejść, ale też nie trzeba go sobie wmawiać, że jest nieuzasadniony.

 

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Moim zdaniem sam fakt, że poczułaś dyskomfort, jest całkowicie zrozumiały. Rozmowa o prostytutkach, szczegółach seksualnych czy żartach dotyczących masturbacji podczas wspólnego śniadania w pracy może przekraczać czyjeś granice, nawet jeśli pozostali uczestnicy odbierają ją jako zabawną. Nie trzeba być jej bezpośrednim adresatem, żeby czuć się w takiej rozmowie niekomfortowo.

Jednocześnie czym innym jest „to zachowanie mi nie odpowiada”, a czym innym „muszę natychmiast odejść z pracy, bo nie jestem w stanie znieść, że coś takiego się wydarzyło”. Przy cechach unikających i lęku społecznym warto właśnie temu drugiemu wnioskowi przyjrzeć się spokojniej.

Pomocne może być zadanie sobie kilku pytań:

Czy to był jednorazowy incydent, czy w firmie regularnie pojawiają się podobne rozmowy?

Czy poza tym czuję się w tej pracy bezpiecznie i dobrze?

Czy mogę postawić granicę, np. wyłączyć się z takich rozmów albo powiedzieć „nie czuję się komfortowo przy takich tematach”?

Czy chcę odejść dlatego, że wartości tej firmy rzeczywiście mi nie odpowiadają, czy dlatego, że chcę jak najszybciej pozbyć się nieprzyjemnego napięcia?

To ostatnie jest szczególnie ważne. Unikanie często przynosi natychmiastową ulgę, ale utrwala przekonanie, że dyskomfortu nie da się wytrzymać. Z kolei stawianie granicy może oznaczać pozostanie w sytuacji, która nie jest idealna, ale jednocześnie świadome decydowanie, na co się zgadzamy.

Nie oznacza to jednak, że powinnaś za wszelką cenę zostać w tej firmie. Jeśli okaże się, że taki sposób komunikacji jest tam normą i jest sprzeczny z Twoimi wartościami, odejście może być rozsądną decyzją, a nie „ucieczką”.

Na razie dałabym sobie trochę czasu przed podejmowaniem decyzji. Jedno nieprzyjemne wydarzenie nie musi przesądzać o całej pracy, ale Twojego dyskomfortu również nie trzeba unieważniać tylko dlatego, że inni się śmiali.

~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry. Pani dyskomfort w opisanej sytuacji jest zrozumiały, rozmowy o tak seksualnym i obraźliwym charakterze w miejscu pracy mogą przekraczać Pani granice niezależnie od wcześniejszej diagnozy.

Warto jednak oddzielić sam dyskomfort od decyzji o odejściu z pracy. Przy tendencji do unikania pomocne jest sprawdzenie, czy przed wycofaniem próbowała Pani innych możliwości: postawienia granicy, opuszczenia podobnej rozmowy czy zgłoszenia problemu. Jeśli każda trudna sytuacja prowadzi do potrzeby natychmiastowej rezygnacji, może działać mechanizm unikania. Jeżeli natomiast problem się powtarza mimo stawiania granic, odejście może być świadomą decyzją chroniącą własny komfort, a nie „ucieczką”.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 


dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Podoba mi się mój szef, jednak jest żonaty. Co mogę zrobić żeby łatwiej mi się pracowało, żeby pozbyć się uczuć?

Podoba mi się mój szef, jednak jest żonaty. Co mogę zrobić, żeby łatwiej mi się pracowało, jak pozbyć się uczuć? Dystansowanie się nie pomaga zbytnio, bo on ze mną flirtuje od 3 lat, pracy również nie chcę zmieniać. Ostatnio moje stanowisko pracy się nieco zmieniło, a z tym również jego zachowanie, zaczął się bardziej izolować, pomyślałam, że to moja szansa, żeby się zdystansować i ogarnąć emocje, jednak on cały czas ma zmienne zachowania, tydzień się do mnie nie odzywał, po czym potem znowu zaczął się mną interesować i flirtować. Sama nie wiem już co robić, żeby przestał grać w kotka i myszkę i mieszać w moich emocjach. Boję się rozmowy, bo jest moim szefem i boję się, że będzie udawał, że wcale nie flirtował i że ja sobie coś wymyśliłam. Wiem też, że ta relacja do niczego nie prowadzi, więc chcę po prostu potrafić kontrolować moje emocje, żeby nie miały na mnie takiego wpływu i nie utrudniały mi codziennego funkcjonowania, a przez jego zachowanie co chwilę o nim myślę, w pracy i poza nią. Jak mogę sobie poradzić z niechcianymi uczuciami?

Witam, sama nie wiem, do kogo powinnam zwrócić się o pomoc. Ciężko jest mi również wyrazić w sposób precyzyjny mój stan, który bywa zmienny z dnia na dzień.
Witam, sama nie wiem, do kogo powinnam zwrócić się o pomoc. Ciężko jest mi również wyrazić w sposób precyzyjny mój stan, który bywa zmienny z dnia na dzień. Odkąd pamiętam, jestem osobą niezwykle ambitną. Zawsze zależało mi na nauce, ale także często angażowałam się w wiele innych aktywności poza szkołą, takie jak śpiewania, nauka języków obcych, sport, podróże. Mój własny rozwój i aktywne działanie od zawsze sprawiało mi dużą satysfakcję, mimo że środowisko, w którym się otaczałam, nie dostarczało mi w tym odpowiedniego wsparcia. Nie mieliśmy tych samych priorytetów w życiu, ani podobnych pasji, nad czym bardzo ubolewałam, bo często ukrywałam moje problemy, pomysły, marzenia, sukcesy. Nie chciałam się z nikim dzielić tym wszystkim. Miałam wrażenie, że to nieskromne, że tak nie wypada, a poza tym oni mają inne zainteresowania i pasję, więc nie do końca się zrozumiemy. Z czasem niektóre relacje same się zakończyły, niektóre nadal utrzymywałam, ale nie czułam, że się w nich rozwijam, że mogę dzielić z kimś wspólne pasje, czy aktywnie spędzać czas. Za każdym razem, gdy chciałam zrobić coś ciekawego np. wyjechać w góry na weekend, wyjść na miasto, koncert usłyszałam słowa "super pomysł, jedziemy", po czym, gdy przychodziło co do czego, pojawiało się mnóstwo wymówek. W ostatnim czasie sporo w moim życiu się wydarzyło, szczególnie w trakcie pandemii. Byłam w klasie maturalnej, gdzie zajęcia były prowadzone zdalnie. Od gimnazjum i później przez okres liceum pasjonowały mnie języki obce, marzyłam o wymianie językowej (jednak moja szkoła nie oferowała takiej możliwości), pomyślałam więc o studiach za granicą, to było moje marzenie. W klasie maturalnej zaczęłam wszystko planować, dowiedziałam się wszystkich możliwych informacji na ten temat, rozmawiałam z mnóstwem osób. Byłam przekonana, że jest to do zrealizowania, ale brakowało mi tego wsparcia od ludzi obok, którzy nie potrafili mnie zrozumieć. Po maturze, która niestety nie poszła mi tak, jak chciałam, od razu poszłam do pracy na czas wakacji. Stwierdziłam, że wezmę sobie rok przerwy między studiami, aby móc lepiej się przygotować formalnie i zgromadzić oszczędności, które pomógłby mi w dalszej realizacji planu. W tamtym czasie straciłam kontakt z większością moich znajomych. Zostałam z tym wszystkim sama. Moi rodzice starali się wesprzeć mnie w moich planach, jednak czułam, że nie wierzą w ich realizacje. Sądzili, że to bardzo wymagający pomysł. Nie chciałam już obarczać innych moimi wymysłami, zaczęłam sama przygotowywać się do egzaminu językowego niezbędnego na studia, szukać lokum i tak dalej. Miałam wtedy jeszcze kontakt z jedną koleżanką ze szkoły średniej, mówiłam jej o moich planach, ale nie czułam, że do końca się rozumiemy. Zmieniłam pracę, gdzie środowisko było zupełnie różne, ludzi dużo ode mnie starszych, ustatkowanych, mających własne rodziny, stałą pracę i tak dalej. W tym miejscu trudno mi było znaleźć kogoś, z kim mogłabym nawiązać wspólny język. Mimo to, poza pracą próbowałam jeszcze szukać wsparcia w internecie i też nadal kontynuowałam przygotowania do egzaminu. Z czasem jednak straciłam wiarę, że mi się uda. Patrzyłam tylko, jak inni układają sobie życie na studiach, jak nawiązują nowe znajomości i jak ciekawie spędzają czas. Było mi przykro, byłam zła na siebie, że postawiłam tak wysoko, że wpadłam na pomysł nie do zrealizowania. Nie miałam się do kogo zwrócić, nie czułam, że ktokolwiek mnie rozumie, nie wiedziałam już co robić. Rodzina zbuntowała się przeciwko mnie, że popełniłam duży błąd, nie idąc na studia po liceum. Z biegiem czasu wybiłam sobie z głowy pomysł związany ze studiami za granicą. Przekonałam się, że jednak to chyba nie dla mnie, nie jestem w stanie zarobić tyle pieniędzy, mieszkać tak daleko od domu. Pomyślałam, że przecież uczelnie w Polsce oferują dużo ciekawych możliwości związanych z wymianami studenckimi typu Erasmus+. W czasie przerwy przemyślałam wszystko, zastanowiłam się poważnie nad tym, czego tak naprawdę chciałabym się uczyć, co w zasadzie najbardziej mnie interesuje. Wcześniej myślałam o psychologii po angielsku (właśnie za granicą). Jednak stwierdziłam, że przecież mogę studiować w Polsce i wyjechać na wymianę. Wzięłam się więc do działania i zaczęłam przygotowywać się ponownie do matury. W czasie mojego gap year z racji tego, że pracowałam, bardzo chciałam zacząć podróżować (w tani sposób). Pomyślałam, że później nie będę miała już tak wiele czasu. Jednak nie mogłam liczyć na moich znajomych. Informowałam ich zawsze dużo wcześniej, żeby mogli mieć możliwość zgromadzenia oszczędności. Uznawali zazwyczaj pomysł za świetny, jednak, gdy już przychodziło co do czego, to chętnych brakowało. Strasznie mnie to drażniło, że nie miałam z kim wykorzystać tego wolnego czasu w ciekawy sposób. Udało mi się poprawić maturę w maju, miałam jeszcze sporo wolnego czasu, więc stwierdziłam, że sama zacznę podróżować. Początkowo bardzo się bałam i stresowałam, ale pokonałam swój lęk, ostatecznie udało mi się odwiedzić trzy kraje. Może i niewiele, ale cieszę się, że przestałam czekać na innych i zaczęłam działać samodzielnie. W wakacje otrzymałam wyniki z uczelni, bardzo chciałam dostać się na studia dzienne (podobała mi się wizja mieszkania w akademiku i ogólnie życia studenckiego), ale dostałam się tylko na zaoczne. Tak też zrobiłam, stwierdziłam, że spróbuję. W końcu psychologia jest czymś, z czym chcę wiązać przyszłość, a poza tym będę mogła zdobywać doświadczenie w pracy. Od października łączyłam pracę ze studiami, byłam bardzo zafascynowana i z przyjemnością przykładałam się do nauki. Pod koniec roku straciłam pracę i przez dwa miesiące siedziałam w domu. Miałam wtedy sporo czasu na przygotowywania się do zaliczeń i egzaminów, jednocześnie też próbowałam znaleźć nową pracę, gdyż czułam, że moim rodzicom może to trochę przeszkadzać. Zresztą często pytali mnie, czy udało mi się już coś znaleźć itp. Nikt jednak się nie odzywał. Zastanawiałam się, czy nie znaleźć sobie może pracy związanej już z moim zawodem lub może podjąć jakiś staż. Sama już nie wiem, co mam robić, czego ja właściwie chcę. Boję się, że przez to nie będę już miała czasu na inne aktywności poza studiami. Chciałabym też jak najlepiej wykorzystać ten czas na studiach, poznać nowych ludzi, mieć czas na wyjścia itp. Z drugiej strony boję się, że faktycznie, jeśli nie zacznę działać w tym kierunku, to faktycznie będę żałować, że nie zaczęłam już zdobywać doświadczenia. Wszystkie osoby, które poznałam na studiach, studiowały wcześniej dziennie i miały też okazje skorzystania jeszcze z "życia studenckiego" i dobrze wspominają ten okres. Ja czuje się źle, że nie miałam szansy spróbować. Z jednak strony chciałabym studiować dziennie, chciałabym tego doświadczyć, ale teraz to nie wiem, czy uda mi się zmienić tryb i czy w ogóle mam szansę, czy to ma sens. Z drugiej strony fajnie jest zdobywać doświadczenie, pracować i mieć czas na inne rzeczy. Jeśli chodzi o relację, staram się być jak najbardziej otwarta na nowe znajomości. Nadal jestem bardzo ambitna i chciałabym realizować mnóstwo moich pomysłów, poznałam już kilka osób, jednak nie trafiłam jeszcze na osobę podobną do mnie. Cały czas czekam, że pojawi się ktoś, komu będę mogła się zwierzyć, kto zawsze będzie obok, z kim będę mogła wyjść na miasto, kto będzie chciał podróżować tak jak ja i przede wszystkim mnie zrozumie. Chciałabym podjąć terapię, czy konsultację psychologiczną, z kimś, kto pomógłby mi przepracować i przeanalizować wszystkie wydarzenia, które prawdopodobnie wpłynęły na mój stan, ale także to jak wygląda moje życie. Czuję, że posiadam mnóstwo schematów i przekonań, które blokują mnie przed osiągnięciem poczucia satysfakcji w życiu i budowaniu wartościowych relacji. Moja historia jest dosyć długa (i tak wiele wątków pominęłam) i z pewnością trudno jest wyczytać z niej, jaką naprawdę jestem osobą. Chciałabym jednak, aby ktoś zechciał wesprzeć mnie w tym, co przeżywam i pomógł odnaleźć mi właściwy kierunek w życiu.
Chaos w głowie, chcę spokoju i zadowolenia z tego, co mam, ale nie mogę tego osiągnąć.
Chaos w głowie, chcę spokoju i zadowolenia z tego, co mam, ale nie mogę tego osiągnąć. Ciągle mi się wydaje, że jestem nie w tym miejscu, co powinnam. Czy to już początek depresji?
Lęk przed podjęciem pierwszej pracy w gastronomii i stres po otrzymaniu ofert pracy
Chciałam znaleźć pracę w gastronomii Nie mam za dużo doświadczenia ale jestem chętna do nauki mimo to odzew jest mały, domyślałam się też że może być spowodowane w jakimś stopniu moim wiekiem i nie chcą zatrudniać dwudziestulatkow bo większość mojego rocznika potrafi być wybredna Ale jak już się odezwie ktoś w chodzi mi panika że jednak nie dam rady że się nie nadaje Też niestety porównuje się do chłopaka który znalazł swoją pierwszą pracę bardzo szybko i do tego podoba mu się plus atmosfera jest przyjazna Zazdroszczę bo również tak bym chciała szybciej znaleźć i coś co będzie mi się podobało. Chciałabym zarabiać podobnie jak chłopak bo mamy podobne doświadczenie i zależy mi na umowie zlecenie. Dobija mnie fakt że w moim miescie nikt się nie odzywa i aktualnie mam 2 propozycje za miastem tyle że już będę musiała wydawać jakaś część wypłaty na paliwo, mimo że aktualnie czekam na dzień próbny najlepiej bym sie poddała już Jak nie mam pracy jest źle że jej nie mam Ale jak już pojawia się jakaś możliwość to zaczynam się stresować i pojawia się chęć zrezygnowania mimo że wiem że to błędne koło
Witam, jak poradzić sobie ze strachem przed ludźmi.
Witam, jak poradzić sobie ze strachem przed ludźmi. Prz spotkaniu z kimś, nogi robią się jak galareta, zatyka mnie i nie mogę oddychać, trzęsę się cały i ogólnie odcina mi mózg, ogólnie mam problem z wyrażaniem uczuć od dziecka i myślę, ze mam jakiś autyzm czy ADHD,add, bo nie ogarniałem od zawsze różnych informacji, gdzie rówieśnicy wszystko ogarniali, mam ogromne problemy w zapamiętywaniu informacji od czasów szkolnych. Obecnie mam 33 lata i jak widzę zaradność wiedzę inteligencje u osób w osobnym wieku, a nawet u młodszych osobników to nie chce mi się żyć. Wszyscy już się żenią, mają dzieci, a ja po prostu odstaję od innych, czuję, że mózg zatrzymał się w wieku szkolnym i nie dorównuje niczym innym. Przepraszam za chaotyczną pisownię, ale pisząc to, mam pustkę w głowie. Pozdrawiam
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.