
- Strona główna
- Forum
- rodzicielstwo i rodzina
- Mam trudności w...
Mam trudności w komunikacji z mężem, obarcza mnie. W tym wszystkim mam też trudności z relacją z synem.
Malutka
Justyna Papurzyńska-Parab
Dzień dobry,
Pojawienie się małego członka rodziny to duże wyzwanie dla wszystkich. Może być chaotycznie, pojawia się zmęczenie, stres, zdenerwowanie, a stąd już prosta droga do konfliktów i nieporozumień. W takiej sytuacji, kiedy komunikacja szwankuje, ciężko jest wyrazić swoje potrzeby i troski w jasny i zrozumiały sposób, za to dużo łatwiej jest się ponieść emocjom i frustracji. Tutaj jedynym sposobem jest szczera i otwarta rozmowa z mężem, najlepiej na neutralnym gruncie. Może mają Państwo możliwość zorganizowania opieki nad dziećmi przez kogoś z rodziny, a sami spędzić kilka godzin w jakimś przyjemnym, spokojnym miejscu, gdzie moglibyście porozmawiać i dowiedzieć się, czego każde z Was potrzebuje? Jeśli chodzi o relację z synem, tutaj również potrzeba dobrej komunikacji i współpracy z mężem. Pani doświadczenie pobytu w szpitalu należy do przeszłości, natomiast dzisiaj i teraz nadal ma Pani możliwość spędzać czas ze starszym dzieckiem, a dziecko nadal potrzebuje mamy. Myślę, że warto porozmawiać z mężem, żeby udało się stworzyć przestrzeń tylko dla Pani i starszego dziecka, żebyście mogli spędzić czas tylko razem, tak, aby mogła Pani pokazać dziecku, że interesuje się Pani jego życiem, jego problemami, nadal jest on dla Pani ważny i zależy Pani na dbaniu o tą relację. Żeby jednak doszło do takich rozwiązań i takich działań, potrzeba stworzyć sobie warunki i przestrzeń do nich. Szczera rozmowa z mężem jest tutaj kluczowa. Powodzenia!
Pozdrawiam serdecznie,
Justyna Papurzyńska- Parab

Zobacz podobne
Moja mama kiedyś ukarała mnie i moją siostrę jak przeskrobałyśmy coś tym, że kazała spakować się w reklamówki z biedronki i siedzieć pod drzwiami dopóki nie przemyślimy sobie swojego zachowania... Albo dostałam rózgę od rodziców jak byłam młodsza z karteczką " jak będziesz grzeczna do świąt to dostaniesz prezent pod choinkę" Było też tak, że w 2020 mieliśmy najgorszą Wigilię w życiu... Rodzice nie zrobili nam kolacji, bo moja najmłodsza siostra przeskrobała coś... Nie było wtedy nic. Choinki. Łamania się opłatkiem. Śpiewania kolęd. Prezentów. Siedzieliśmy wtedy każdy w swoim pokoju. A ja jeszcze pamiętam, że tato wtedy powiedział, że to kara dla nas.. To bardzo się odbiło na mnie... Albo ostatnio byłam z mężem w domu rodzinnym i co mnie zaskoczyło, to : Na drzwiach wejściowych była napisana karteczka: Nie trzaskać drzwiami ! Na lusterku w tym miejscu gdzie są buty itd. Jest napisane nie zostawiać włączonych ładowarek ! Nie pryskać lakierem ! A na murku przy kominku jest napisane : Nie kłaść mokrych ręczników! Normalnie jak w jakimś więzieniu... Już nie mówiąc o tych wszystkich chwilach, kiedy byłam wyśmiewana. Przypomniało mi się też to, jak kiedyś niechcący pobiłam lampkę taty, to tato jeszcze gorzej ją pobił...a jak pobiłam pokrywkę od cukiernicy to mama powiedziała, że dla ciebie to wszystko jest niechcący i że mam dwie lewe ręce... Już nie mówiąc o tych sytuacjach kiedy byłam gówniara... Przepraszam, musiałam się wygadać.

