
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, traumy, zdrowie seksualne
- Dzień dobry. Nie...
Dzień dobry. Nie wiem ,czy dobrze trafiłem
Ktoś123q
TwójPsycholog
Dzień dobry,
Może Pan skorzystać z bezpłatnej pomocy psychologicznej - w poradniach zdrowia psychicznego, punktach/centrach interwencji kryzysowej. Dostępny jest również telefon zaufania pod numerem 116 123.
Pozdrawiam
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Magdalena Mnichowska
Dzień dobry,
Myślę, że udanie się do specjalisty byłoby dobrym pomysłem. Mógłby Pan wtedy spokojnie i w bezpiecznej atmosferze przyjrzeć się swoim emocjom i motywacjom, a także konsekwencjom i wyciągnąć konstruktywne wnioski na przyszłość. Nie wiem w jakim mieście Pan mieszka, ale w wielu miastach są dostępne ośrodki interwencji kryzysowej, centra zdrowia psychicznego i poradnie na nfz. Centra zdrowia psychicznego mają w wymogach, że powinny przeprowadzić wstępną rozmowę z pacjentem w ciągu 72h od zgłoszenia. Proszę poszukać tam pomocy, terapeuci i psychologowie pomogą Panu poukładać sobie tę sytuację w głowie i są zobowiązani do zachowania tajemnicy zawodowej. Mam nadzieję, że ta informacja jakoś Panu pomoże. Życzę Panu wszystkiego dobrego! ;)
Marek Dudek
Jeśli nie stać Pana na płatną konsultację, to proszę udać się do lekarza rodzinnego i skierowanie na konsultację psychologiczną NFZ. Proszę też poszukać specjalisty na tym portalu, który przyjmuje także darmowo. Wielu Psychologów ma kilka miejsc niskopłatnych lub darmowych.
Pozdrawiam
Marek Dudek

Zobacz podobne
Witam serdecznie! Mam problem w relacji z mężem- jesteśmy razem już 14 lat, w tym roku (o ile dotrwamy) będzie nasza 10 rocznica ślubu. Od jakichś 6 lat w naszym związku jest burzliwie, ale ostatnio jest totalny armagedon- kłótnie, ciche dni, żądania rozwodu, "wyprowadzki" na kanapę, brak bliskości, chamskie odzywki...Mam wrażenie,że to koniec. Ja nie chcę seksu- mąż bardzo przytył, nie dba o siebie-pomimo że ma zalecenia lekarskie związane ze stanem przedcukrzycowym potrafi np.wieczorem zjeść całą paczkę żelek, a na moje stwierdzenia że przecież miał zmienić nawyki żywieniowe stwierdza,że "nie,bo po co mu takie życie", albo że ma to gdzieś. Ma bardzo słomiany zapał-miał ćwiczyć i nie zrobił w tym temacie dosłownie nic,bo jest ciągle zmęczony. Nie widzi,że to błędne koło.Bywa też dla mnie bardzo nieprzyjemny, nie chce współdzielić obowiązków domowych,ma humory-nigdy nie wiadomo w jakim nastroju wróci z pracy. Myślę,że chodzi mu o ten nieszczęsny seks,bo ten ma wielkie znaczenie dla niego, ma on bardzo duże potrzeby,gdzie współżycie 1-2 razy w tygodniu to za mało, natomiast dla mnie to optymalna liczba, szczególnie w sytuacji, kiedy on coraz mniej mnie pociąga (z uwagi na nadwagę i przede wszystkim zachowanie), mogę się też nie kochać w ogóle, szczególnie po kłótni, czy jakichś chamskich odzywkach z jego strony. Tak zamyka się błędne koło nieporozumień w naszym związku,bo on chce seksu, a ja coraz mniej i nie sprawa mi on przyjemności. Próbowałam mu komunikować,żeby się za siebie wziął,zrzucił kilka kg i przede wszystkim zmienił nawyki żywieniowe i swoje zachowanie wobec mnie,ale on nie wykazuje realnej chęci zmiany, za to zaczyna ataki w stylu "jak ci się nie podobam, to sobie zmień". Czy jest tu co ratować, a jeśli tak,to jak?

