Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Podoba mi się matka mojej partnerki, boję się, że jest ze mną źle

Witam czy to jest normalne i co mam zrobić z tym. Mam kobietę, jestem z nią 10 lat, ona ma matkę i ojca, matka szczupła, ładnie się ubiera, ma śliczne piersi, kiedyś widziałem ją w przezroczystych legginsach, przez które było widać zwykłe figi w kropki, od wtedy cały czas chcę się z nią zbliżyć, ale nie mam jak, za to się onanizuję, a spermę zawsze daję do kremów czy płynu do kąpieli. Boję się, że jest ze mną naprawdę źle!
TwójPsycholog

TwójPsycholog

Dzień dobry, 

Słyszę, że ma Pan różne pragnienia i fantazje związane z matką swojej kobiety. Warto jednocześnie , aby zastanawiam się Pan nad realnością tej sytuacji - na ile możliwy jest ten związek? Czy ma szanse powodzenia? Co może Pan zyskać, a co stracić próbując zrealizować swoje fantazje? 
Natomiast z kwestiami związanymi z onanizacją i umieszczaniem spermy w różnych kosmetykach proponuje zwrócić się do seksuologa, z którym będzie Pan miał szanse omówić cała tę sytuację i poradzić sobie z uciążliwym zachowaniem. 

Pozdrawiam
Magdalena Bilińska Zakrzewicz

2 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zobacz podobne

Związek bez pociągu fizycznego: szansa na przyszłość i rozwój
Witam. Jestem w związku od 1.5 roku. Mój partner skończy w tym roku 32 lata ja 31. Oboje mieszkamy w tym samym mieście, nie mieszamy razem. Spotykamy się codziennie 2-3h w zależności od rytmu pracy w weekendy ok 6-8h. Mój partner mieszka ze swoją matką natomiast ja samotnie. Podczas naszego związku nie doszło nigdy do stosunku. (tylko całujemy się, przytulamy). Po roku związku spytałam go o uczucia jakie żywi do mnie. Stwierdził ,że 'nie wie co czuje, że dobrze mi ze mną i lubi się ze mną spotykać i nie potrafi zdefiniować tego co ma w środku, kiedy to ja byłam pewna że żywię do niego miłość. Po 2h otrzymałam wiadomość, że przeprasza i z głębi serca mnie kocha i nigdy nie poznał takiej kobiety z tak dobrym sercem. Po kilku miesiącach mój partner podczas jednej z rozmów o naszym związku stwierdził, że czuje pociąg emocjonalny ale nie wie czy fizyczny i nie wie czym jest to spowodowane i to go przeraża. I chciałby mieć ta pewność. Że walczy ze sobą i to dla niego trudne i czuje, że przygniata to go psychicznie bo chciałby jednocześnie czuć pociąg emocjonalny i fizyczny do mojej osoby. Myślał, że mu się to odmieni w przeciągu naszych spotkań. Dodał że lubi się ze mną przytulać i całować ale to co innego. I nie wie dlaczego musi z tym walczyć, że kocha mnie i jednocześnie siebie nienawidzi że nie potrafi mi tego często okazać i chciałby żywić do mnie tak silne uczucie jak ja. Dodał też że choć nigdy nie był w fizycznej relacji z kobietą to sądzi że 'związek to silny pociąg do 2giej osoby a on specjalnie go nie czuje. Zadeklarował, wsparcie psychologiczne, że musi z kimś to przepracować bo nie da rady sam i zrobi to dla mnie by uczynić związek szczęśliwym. W jednej z wypowiedzi odparł też, że boi się przyszłości, że gdybyśmy byli małżeństwem to boi się że zawiedzie i nie spełni moich oczekiwań bądź sam nie będzie miał ochoty na współżycie bo nie będę dla niego pociągająca. W listopadzie mój partner odbył poradę psychologiczną jednocześnie stwierdzając , że moja sylwetka przyczynia mnie do kompleksów (jestem szczupłą osobą) i to moje 'kompleksy' nt ciała są problemem jego psychiki. Pracuję nad swoim ciałem i chcę przytyć. Po półtora roku spytałam się go jak widzi naszą dalszą przyszłość i jaki ma do niej punkt odniesienia. Stwierdził, że nie potrafi odpowiedzieć mi na moje pytanie, że nie zależy to od niego i nie wie jak to będzie dalej się układać. Kolejnego dnia odbyliśmy rozmowę w której zdefiniował ze 'moje schorzenie i defekt' jest problemem naszego związku i moje kompleksy jakie jego zdaniem posiadam. Wciąż deklarował że mnie kocha ale przeraża go przyszłość, współżycie, ze nie da rady/ nie spełni oczekiwań. Ja z mojej strony sądziłam, że gdzieś z jego strony będzie zarys wspólnej rodziny i przyszłości jednak mój partner to oddalał w czasie. Przez raniące słowa dot mojej osoby jako schorzenie/defekt zakończyłam związek. Nie mniej jednak mój partner stwierdzał że wciąż będzie mnie kochał mimo wszystko czy mu wybaczę czy nie i kocha moje serce i uśmiech, że jestem wyjątkową osobą. Mój partner nie potrafi rozmawiać na ciężkie tematy/podejmować samodzielnie dorosłych decyzji, co wielokrotnie przewijało się w przeciągu naszego związku nie mniej jednak go kochałam bo mimo wszystko był dobrym człowiekiem. W trakcie naszego związku mój partner zauważyłam ze przybierał czasem 'twarz jokera', lub prowadził słowotok pod nosem którego nikt nie słyszał. Wielokrotnie zwracałam mu uwagę na ten fakt ale nie uzyskałam odpowiedzi i przygaszał rozmowę o tym. Nie widzę przyszłości z moim parterem, lecz czasami i ja przez te sytuacje mam mętlik w głowie, bo nadal go kocham. Proszę o pomoc, czy dla 'własnej ochrony' lepiej nie wracać do partnera, czy dać mu kolejną szansę. Pozdrawiam
Czy moje życie romantyczne odbiega od normy? Introwertyczność i nieśmiałość w relacjach
Dzień dobry! Jestem 25-letnią kobietą z niepełnosprawnością, prawdopodobna neuroatypowością (nie diagnozowałam się jeszcze, bo sytuacja finansowa mi nie pozwalała i jeszcze jakiś czas pozwalać nie będzie) i chorobą przewlekłą. Jestem introwertyczna, nieśmiała, spokojna, wrażliwa i empatyczna, szczególnie do ludzi z niepełnosprawnościami i chorobami, ale też trochę zakompleksiona przez swoją chorobę i niepełnosprawność. Od wieku nastoletniego w relacjach z płcią przeciwną jestem (wcześniej nie miałam żadnych problemów w relacjach z płcią przeciwną, wręcz przeciwnie - wolałam jako dziewczynka towarzystwo chłopców niż dziewczynek, bo lepiej się z nimi dogadywałam) aż za bardzo ostrożna i efekt jest taki, że w zasadzie nigdy nie miałam partnera, czy nawet chłopaka. Już jako nastolatka skupiałam się raczej na nauce i na inwestowaniu w siebie, bo to była rzecz, w której jestem dobra, efekt jest taki, że w tym roku kończę dobre i wymagające studia - lekarski. Nie wiem, czy to normalne, ale nigdy nie jarały mnie wyskoki typu palenie, picie (zdrowie - biorę na stałe leki, mój stan zdrowia stopniowo się pogarsza, do dziś dbam o zdrowie jak tylko mogę i często chodzę po lekarzach, żeby mieć w miarę dobre samopoczucie i się trzymać, więc z tym nigdy nie eksperymentowałam i nie eksperymentuję), czy imprezowanie, nigdy nie byłam stadna, raczej od końca podstawówki trzymałam się na uboczu. Kompletnie nie rozumiałam też nastoletnich „motyli w brzuchu” (a potem szybki związek, szybki seks, eksperymentowanie - jasne, miałam wtedy kilka cichych zauroczeń, ale już wtedy rozumiałam, że zauroczenie to nie jest miłość i że często ono szybko stygnie kiedy przychodzi codzienność i porządnie poznamy drugiego człowieka) i do tej pory w pewien sposób nie rozumiem szybkich związków opartych na zauroczeniu, które miały być do grobowej deski, jeszcze z ładną instagramową oprawą, a które przy pierwszej trudnej sytuacji się rozpadają - w sumie to wtedy patrzałam na to jak na trochę niedojrzałość obu stron, ale takie związki w wieku nastoletnim to może nie wiem, element czy etap rozwoju emocjonalnego, który u mnie z jakichś powodów nie wystąpił? W zasadzie już od wczesnej młodości od związku oczekiwałam nie tylko partnerstwa romantycznego (wiadomo, sprawy romantyczno-erotyczne to dla mnie też bardzo ważna część związku, bo nie jestem osobą aseksualną), ale też intelektualnego - żeby partner podzielał moje zainteresowania i żeby było zawsze o czym porozmawiać i żeby się wspierać kiedy przyjdzie trudny moment. Nie miałam od liceum też dużego prywatnego kontaktu z mężczyznami - w klasie miałam 5 chłopaków, 4 zajętych i 1 gej. Na studiach taka sama proporcja - na grupę seminaryjną dosłownie kilku chłopaków, wszyscy zajęci i także 1 gej (w 6-osobowej grupie klinicznej miałam same dziewczyny, w parze klinicznej jestem z koleżanką, z którą kumpluje się od 1 roku w sumie najbardziej, poznałyśmy się na forum dotyczącym rekrutacji na studia). Nie mam też starszego ani choć w przybliżonym wieku kuzynostwa ani rodzeństwa, bo jestem najstarsza i to dużo od nich starsza - może gdybym miała miałabym troszkę inny tryb życia, bo miałabym większy kontakt prywatnie z większą liczbą osób starszych lub w zbliżonym wieku poznanymi przez nich? Od końca liceum jednak coraz częściej odczuwam, obserwując rówieśników, którzy są już w poważnych związkach/po ślubach/ mają dzieci albo już poważne związki niedawno skończyli, że chyba coś jest ze mną nie tak i czuję się jakaś zacofana w tych kwestiach i myślę, że przetraciłam swoje najlepsze lata na takie rzeczy i że coś ważnego mnie ominęło. Dodam jeszcze tylko, że nie miałam emocjonalnie nieobecnych i niedojrzałych rodziców rodziców, którzy mieli że tak powiem większościowy tryb życia (młodo związek, młodo ślub, szybko dziecko) którzy nie są zbytnio zadowoleni z mojego trybu i mają to za lenistwo. Prosiłabym o poradę co najlepiej żebym z tym zrobiła i czy coś faktycznie jest ze mną nie tak. Dziękuję z góry za odpowiedzi!
Czuję częściej obojętność, w nocy czasami jest płacz, mniej mi się chce niż kiedyś.
Czuję częściej obojętność, w nocy czasami jest płacz, mniej mi się chce niż kiedyś. Z czego to może być?
Jak poradzić sobie z potrzebą bliskości i seksualności będąc samotnym rodzicem?
Mam straszną ochotę na seks. Ale nie mam stałego partnera a ze względu na to że mam małe dziecko nie jest to czas na poznanie nikogo. Co mam zrobić ze swoimi potrzebami
Problemy z intymnością w małżeństwie i brak bliskości po ślubie - co robić?

Jestem po ślubie z żoną 4 miesiące, a współżycia jeszcze nie było, miało być po ślubie, ale byłem spięty, potem 3 razy się spóźniłem pół godziny i nici z tego, teraz żona mieszka ze mną od dwóch tygodni i śpimy osobno, ciągle się kłóci ze mną, a ja jej odpowiedziałem, że niczego od niej nie oczekuje, a ona że powinienem, bo jestem mężczyzną. Wyremontowałem mieszkanie, zapłaciłem za cały ślub, obrączki i inne rzeczy i w dodatku daje jej 2500 zł i płace pożyczkę w banku, ale relacja szwankuje między nami - co mam robić? Nie mogę jej pocałować, przytulić, chwycić za rękę, nie ma między nami czułości i bliskości pomóżcie

kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!