
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Poczucie stałości...
Poczucie stałości uczuć między mną a byłą partnerką, chyba sprawia, że nie czuję miłości i zachwytu.
Dzień dobry,
rozstałem się(32) z dziewczyną (28) trzy miesiące temu z powodu wątpliwości, które wypaliły moje uczucia do niej.
Odchodziłem z myślą o tym, że zatęsknię i będę wiedział, że jest tą jedyną. Oboje żyjemy nadzieją, że jeśli jesteśmy sobie pisani to będziemy ze sobą.
Nie wyobrażam sobie, że mogę wejść z kimś innym w relację i ona podobnie, tkwię w tej nadziei już trzeci miesiąc - myślałem, że już się pozbierałem, ale jednak nie. Nie wiem czy to miłość, czy jakieś inne psychiczne uwikłanie.
Marzę o tym, że pewnego razu zreflektuję się i będę za nią latał, jak pies, ale obawiam się, że moja wiedza o tym, że ona dalej mnie kocha napędza moje niezdecydowanie.
Marzę o tym, żeby było jak dawniej, ale ja już nie patrzę na nią jak kiedyś, choć jest wspaniałą osobą.
Może gdyby dała mi jasno do zrozumienia, że już o mnie nie myśli, wzbudziła we mnie zazdrość (choć wiem jak dziwnie to brzmi) to bym się ogarnął?
Chciałbym znowu czuć w sobie tę miłość, poczucie straty, a czuję jakieś zawieszenie - ani w tę ani w tę. Gdy przestaję myśleć o niej, o nas, to robię wszystko, żeby nie zapomnieć, mieć nadzieję na naszą wspólną przyszłość, czytam historie szczęśliwych powrotów, piszę do niej.
Miałem nadzieję, że po czasie polecę do niej z kwiatami, jak w hollywoodzkich produkcjach i będę żebrał o wybaczenie, a ja chyba po prostu wiem, że mam ją w garści (sama mi to powiedziała) i to odsuwa w czasie ten proces?
Co zrobić, żeby znowu poczuć tę miłość, wzniecić w sobie chęć walki...
Tyle jest jeszcze rzeczy, które chciałbym z nią zrobić...
K.
2 lata temu
TwójPsycholog
Dzień dobry,
Niestety nie ma żadnej uniwersalnej recepty na to, w jaki sposób można się zakochiwać, pielęgnować i rozwijać uczucie oraz pracować nad relacją, która przygasła. Z Pana opisu wynika, ze sam nie jest Pan przekonany czy ta praca nad relacją właśnie jest czymś, czego Pan potrzebuje. Jasno jednak słyszę o pewnego rodzaju utknięciu i poczuciu, ze żadne rozwiązanie nie jest dla Pana satysfakcjonujące. Gorąco polecam skorzystanie z krótkiego cyklu konsultacji psychologicznych, które mogłyby rzucić nowe światło na sytuacje i Pana uczucia, pomoc zrozumieć to utknięcie oraz rozpoznać potrzeby. W towarzystwie neutralnej osoby takie rozważania nabierają zupełnie nowego brzmienia. Pozdrowienia
2 lata temu

Zobacz podobne
Jak pomóc przyjaciółce, która żyje w iluzji i kłamstwie po trudnym rozstaniu?
Dzień dobry! Od kilku dni nie mogę przestać myśleć o mojej przyjaciółce. Jest 37 letnią singielką, która około rok wcześniej rozstała się że swoim partnerem a moim bardzo dobrym znajomym. To było bardzo trudne dla niej rozstanie. Od tego czasu zaczęła opowiadać mi o pewnym mężczyźnie którego poznała. Był on absolutnym ideałem, zapatrzonym w nią absolutnie. Pilot, Włoch, z pięknym mieszkaniem oraz samochodem. Moja przyjaciółka pracuje w magazynie układając palety. Cieszyłam się jej szczęściem, widzę w niej wiele zalet. Lecz z czasem jej historie zaczęły być niewiarygodne. Gdy jej pies był chory miał on jej zaproponować przewiezienie go helikopterem do innego kraju oraz opłacić leczenie (jej pies znajduje się w innym kraju pod opieką jej siostry). Zapytana o jego zdjęcie powiedziała, że nie lubi być fotografowany; nie akceptuje social mediow. Nawet gdy byli na weselu nie miała ani jednego zdjecia. Szybko zrozumialam, ze mnie okłamuje, tymbardziej, że często łapałam ją na kłamstwie w przeszłości. Trzymała mnie daleko od swoich innych znajomych, co było dziwne biorąc pod uwagę fakt, że w przeszłości się lubiliśmy. Razem z chłopakiem postanowiliśmy zorganizować wyjście na stand up. Zaprosiliśmy jej przyjaciela. W drodze powrotnej zapytaliśmy go wprost czy kiedykolwiek widział tego mężczyznę. Zaśmiał się i wprost nazwał go wymyślonym przyjacielem. Większość opowiedzianych przez nią jemu historii pokrywała się z tym co powodziala mi, za wyjątkiem jednej. Tej w której niby poznałam go na moich urodzinach. Bardzo się o nią martwię. Coś we mnie pękło. Ona żyje w tej iluzji i wszystkim o tym opowiada. Mi, mojemu partnerowi, swoim pozostałym znajomym oraz swojej rodzinie. Serce mi peka gdy pomyślę, że tydzień w którym rzekomo była na wakacjach we Włoszech pewnie siedziała sama w swoim łóżku w wynajętym pokoju i codziennie pisała mi jak wspaniale bawi się na wakacjach. Nie wiem co powinnam zrobić. Czy powinnam ją skonfrontować? Powinnam powiedzieć jej, że wiem, że kłamie? Że, przeraża mnie, że żyje tą iluzją? Do tej pory, udaję, że wierze w to co mówi, jednak staram się ucinać temat tego mężczyzny. Jak mam się zachować?
Miesiąc temu zerwał ze mną chłopak. Bardzo cierpię z tego powodu, po rozstaniu spotkaliśmy się kilka razy, wiem, że z jednej strony był to błąd, a z drugiej widzę po jego zachowaniu, że w jakiś sposób mu zależy
Dzień dobry, miesiąc temu zerwał ze mną chłopak. Bardzo cierpię z tego powodu, po rozstaniu spotkaliśmy się kilka razy, wiem, że z jednej strony był to błąd, a z drugiej widzę po jego zachowaniu, że w jakiś sposób mu zależy. Mówił, że to wszystko nie jest łatwe, że przywiązał się do mnie. Gdy się widzimy to przytula mnie czule, zachowuje się jak ktoś komu jednak zależy. Sama nie wiem co mam robić, wiem, że to moja wina, bo byłam niemiła dla niego, krytykowałam go i kłóciłam się z nim. Od zerwania z poprzednim chłopakiem miałam problem z panowaniem nad nerwami, źle to wpłynęło na moją psychikę, przez co wyżywałam się na obecnym. Żałuję, że tak się zachowywałam, on nie zasługiwał na takie traktowanie, ale czasu nie wrócę, chcę naprawić teraz to co zepsułam. Byłam i nadal jestem mu wierna, kocham go i potrzebuję go, ale nie wiem czy walka ma sens. On cały czas powtarza, żebym dała sobie spokój, że nie potrafi mi już zaufać, że boi się, że znowu nam nie wyjdzie. Dziwne jest to, że jak z nim rozmawiam lub widzimy się, to jest smutny, przybity. Zapytałam go czy mnie kocha, to odpowiedział, że nie, ale poznałam go na tyle, że wiem, że kłamie, czuję, że boi się przyznać jak jest na prawdę. Mam mętlik w głowie, zależy mi na nim, ale on na każdym kroku próbuje mi pokazać, że ma mnie gdzieś... czuje inaczej i boję się, że jak odpuszczę to będę żałowała, że nie walczyłam do końca.
Chcę iść na terapię, ale wątpię, że doceni moje starania. Chcę też aby on poszedł, ale on nie czuje potrzeby. Nie wiem już co mam robić :(
Jaki nurt terapii wybrać na trudności z emocjami i lękiem przed oceną?
Dzień dobry! Od zawsze mam problemy w relacjach międzyludzkich, na przestrzeni ostatnich lat wszedłem w swój pierwszy związek, który pomógł mi powoli zmierzyć się z tymi problemami, jednocześnie również zacząłem uczęszczać na wsparcie psychologiczne (wydaje mi się że utrzymane w systemie CBT). Jednak widzę, że to ciągle za mało i chciałbym rozpocząć prawdziwą terapię, ale potrzebuję pomocy w wybraniu odpowiedniego nurtu. Na moje problemy składa się: - trudność w nazywaniu emocji, które czuję (nie przychodzi mi to od razu, muszę się nad nimi zastanowić, a kiedyś nie byłem w stanie w ogóle) - wyrażanie tych emocji - lęk przed oceną, gdy te emocje wyrażam - brak wiary w siebie i podważanie swojego zdania (zwłaszcza, gdy ktoś inny mi przeczy) - racjonalizowanie wszystkiego, podchodzenie do wszystkiego racjonalnie, a nie emocjonalnie - gdy ktoś mówi coś do mnie w emocjach, często automatycznie zaczynam wcielać się bardziej w rolę "psychologa" i analizować sytuację, zamiast wykazać się empatią i podejść emocjonalnie Myślę że problemy z emocjami wzięły się od rodziców, a zwłaszcza od ojca, który zawsze wyznawał zasadę "Po co mam ładnie dobierać słowa i uważać co mówię, skoro chodzi o przekazanie wiadomości", natomiast matka była zawsze bardzo protekcjonalna i była "zadowalaczem" (robiła wszystko by innym było dobrze, myślę że często nie myśląc jak ona sama się czuje). Tak więc wracając do pytania - jaki nurt terapii pasowałby do moich problemów? Dziękuję!
Nie podoba mi się, że mąż jeździ na wyjazdy z kolegami "bez żon".
Dzień dobry
Jestem w związku od 12 lat (2 lata w małżeństwie) od zawsze był problem z wyjazdami męża z kolegami ,nigdy mi się to nie podobało, ale rozumiałam, że póki nie jesteśmy małżeństwem, niech jedzie i się to zakończy po ślubie.
Niestety na kolejne propozycje kolegów o wyjazd bez żon ,mój mąż nawet nie zapytał mnie co o tym sądzę, tylko dowiaduje się w momencie jego SMS z kolegami, że maja taki pomysł .
Powiedziałam mu co sądzę na ten temat, że mi się to nie podoba i nie pozwolę, żeby koledzy wprowadzali w nasze życie swoje reguły .
Nigdy nie rozumiałam, czemu nie zaproponują wspólnego wyjazdu z żonami, podkreślę, że jeden z kolegów jest po rozwodzie, także nie musi się z nikim liczyć .
Proszę mi powiedzieć czy moja reakcja jest normalna i czy mam racje ?
Potrzebuje porady specjalisty (psychologa)
Pozdrawiam
Mąż po 20 latach małżeństwa stwierdził, że nie chce ze mną być...
Dzień dobry Po prawie 20 latach mąż oświadczył mi że nie chce już ze mną być. Nie chce podjąć próby ratowania małżeństwa - chce być sam. Nie potrafię się w tym wszystkim odnaleźć, zrozumieć że z dnia na dzień można chcieć zakończyć to co nas łączyło. Jasne jak każde małżeństwo mieliśmy swoje lepsze i gorsze chwile - ale jeszcze dwa miesiące temu byliśmy na rodzinnych wakacjach i było wszystko ok.
