Left ArrowWstecz

Jak złagodzić swoje emocje dotyczące uczucia do osoby będącej w związku?

Witam, Emocje są trudne i niekoniecznie zależne od nas. Od pewnego czasu podoba mi się ktoś, jednak ta osoba jest w związku małżeńskim i ma rodzinę. Wiem, że nie powinnam nic w tym kierunku robić, jednak emocje te są dla mnie bardzo trudne, codziennie mnie męczą. Nie wiem co zrobić z tą sytuacją. Wiem, że terapia byłaby najlepszym rozwiązaniem, ale ta opcja jest dla mnie za droga, nie mam też osób z którymi mogłabym o tym porozmawiać. Co mogę zrobić w takiej sytuacji żeby złagodzić moje emocje?
Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz

Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz

Dzień dobry,

tak jak Pani napisała emocje często są trudne i wpływa na nie wiele czynników. Emocje też są źródłem informacji, co się z nami dzieje. Z tego co Pani pisze tych emocji związanych z niełatwą sytuacją jest wiele, może też Pani zastanowić się jakie to emocje np. złość, smutek, bezradność itp. 

Tak jak Pani napisała w takich trudnych, stresowych sytuacjach dobrze jest porozmawiać z kimś życzliwym, ale nie czuje Pani aby ktoś taki był w Pani otoczeniu. Nie wszystkie odczucia wymagają terapii natomiast na pewno warto udać się na konsultację psychologiczną, często jedno czy kilka takich spotkań jest pomocnych. Jeżeli względy finansowe nie pozwalają Pani na taką wizytę zapraszam na portalu TwójPsycholog jest również opcja darmowych konsultacji lub darmowy numer dla osób w kryzysach psychicznych 116123.

Pozdrawiam

3 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Przeszłe słowa babci zostały we mnie tak silnie, że żyję w strachu przed jej oceną. Nie daję już rady.
Witam, mam problem, mianowicie ja mieszkam z babcią i mam ogromny problem z przeszłością. Wiem, że najlepszym wyjściem byłoby się od niej wyprowadzić, ale nie mogę, nie mam gdzie, ani za co, no więc może da się to rozwiązać w inny sposób. To zdarzyło się chyba w 2017 roku, a może w 16, dokładnie nie pamiętam, a zatem około 6 lat temu, wtedy tylko dlatego, że ja, jak to młody chłopak, nie zawsze robi mądre rzeczy, glośno sztucznie bekałem, no tak lubiłem i ona w pewnym momencie zareagowała ogromną złością, krzykiem, nazwała mnie zboczeńcem i że jak taki zboczony jestem to, żebym sobie dziewczynę znalazł - tamte słowa zabolały mnie bardzo, tak że po dziś dzień boje się chodzić do łazienki, do pokoju nie zamykam drzwi, bo skoro "jestem zboczeńcem" to nie wiadomo, co ja tam robię, po prostu notorycznie mam wrażenie, że babcia mnie o coś podejrzewa i osądza, telefon też unikam głosu, bo jak w jakimś filmie czy bajce pojawią się podejrzane odgłosy no to właśnie wiadomo, że bym się bardzo bał, co ona pomyśli. Druga sytuacja zdarzyła się chyba jakoś tak samo też w tym okresie, o ile pamietam te wydarzenia odbyły się blisko siebie. Przyjechał mój brat i odebrał go jego ojciec, ja wtedy byłem w ostrym konflikcie z babcią i mój brat doniósł mi, że słyszał jak babcia jego ojcu mówi o mnie, że do niczego się nie nadaję, tylko na magazyn, to również bardzo mnie zabolało, od tamtej pory wszystko robię w tajemnicy po dziś dzień, nawet jak się uczę czy coś oglądam ukrywam się z tym ,jakby to była najbardziej strzeżona informacja świata, bo skoro "nadaje się tylko na magazyn" i mimo że te słowa były wypowiedziane około 6 lat temu, to mają wpływ na moje życie po dziś dzień. Ja jestem Katolikiem, wiem, że należy wybaczać i ja wybaczam świadomie, ale niestety jest jeszcze podświadomość, nad którą kompletnie nie panuję, nie wiem czy to trauma? Bo świadomie wybaczam, źle jej nie życzę, ale codziennie żyję w strachu, bardzo się jej boję, bardzo boję się powtórki z tamtych lat, a dodatkowo te słowa jakby zaprogramowany mnie tak, że zachowuję się tak, jak to opisałem. Tak jak mówię, codziennie marzę o tym, by się usamodzielnić, by zamieszkać samemu, modlę się o to, uczę się, ale bez efektów, stąd wiem, że mój cel - mieszkanie samemu- może nie zostać osiągnięty lub zostać, ale nie wiadomo za ile, a ja potrzebuję pomocy tu i teraz, bo jest mi bardzo ciężko wytrzymać. Z tego powodu reaguję obronnie, obrażam się na nią za byle co, cały czas tamte wydarzenia noszę w sercu i najmniejsze jej jakieś źle interpretowane przeze mnie słowo staje się u mnie powodem do potężnej złości podsycanej strachem przeszłością. Ja już tak nie chcę, wyprowadzić się raczej na razie nie mogę, jak więc dalej mam z nią żyć? Jak uwolnić sie od strachu???
Brak zaangażowania ze strony chłopaka - jest przytwierdzony do pracy i rodziny, ja jestem poniżej tych priorytetów
Witam. Od dłuższego czasu mam problem ze swoim chłopakiem. Uważam, że nie poświęca mi on wystarczająco czasu oraz nie angażuje się w nasz związek tak, jak ja. Na codzień studiujemy w dwóch różnych miastach oddalonych o 200 km. Okazje do spotkań mamy od święta i w wakacje. Obecny letni czas chciałam wykorzystać maksymalnie na wspólne spotkania i rozmowy, bo wiem, że od października nie będzie takiej możliwości. Do tej pory zawsze myślałam w pierwszej kolejności o moim chłopaki i naszym związku, bardzo się zaangażowałam. Ale też rozczarowałam... U niego na pierwszym miejscu jest praca i pomoc dla rodziców. Ja jestem na końcu. Zdarzyła się taka sytuacja, że przez 4 dni się nie widzieliśmy, bo on pomagał tacie. A wcześniej obiecał, że będziemy się częściej widywać. Dwa razy przeprowadziłam z nim także rozmowę i jasno zasygnalizowałam, że chciałabym spędzić z nim więcej czasu (ogólnie i sam na sam - nie w domu z rodzicami czy rodzeństwem tylko gdzieś indziej). Chciałabym, żeby to on wyszedł z jakąś inicjatywą - np. zaprosił mnie na spacer, do kina czy na rowery, nawet dwie godzinki na łonie natury by mi nie przeszkadzały. Chciałabym, żeby się zaangażował. Dotychczas to ja coś proponowałam albo uzgadnialiśmy wspólnie. Brakuje mi jego spontanicznej propozycji czy decyzji o jakiejś wspólnej aktywności. Czy ja za dużo od niego wymagam? Czy mam prawo oczekiwać czegoś od niego? Nie sądziłam, że aż tak bardzo się rozczaruję i stracę motywację do starania się, żeby nasz związek przetrwał. Co powinnam zrobić w tej sytuacji? A może to ze mną coś jest nie tak?
Jak poradzić sobie z emocjami i myślami po rozstaniu/porzuceniu?
Jak poradzić sobie z emocjami i myślami po rozstaniu/porzuceniu? Mój były partner byliśmy razem 11 lat, odszedł z dnia na dzień, zostawił mnie i nasze dziecko (9 lat). Traktuje nas jak obce, oczernia przed obcymi ludźmi, kontakt przyjedzie raz na tydzień, dziecko jest niepełnosprawne intelektualnie. Opieka po mojej stronie 24h/7 (jestem na świadczeniu pielęgnacyjnym). Ma kobietę starszą od siebie o 15 lat, odszedł do niej i jej dzieci. Ja nie radzę sobie, czuję wściekłość i żal do niego. Przed nim nie miałam nikogo, mam 28 lat, on ma 32. Sama opieka nad dzieckiem wykańcza mnie psychicznie, a on jeszcze dokłada (nie płaci nic) i funduje stres.
Dzień dobry, Chciałabym zapytać o to czy istnieje jakakolwiek szansa,
Dzień dobry, Chciałabym zapytać o to czy istnieje jakakolwiek szansa, aby mój partner-zdiagnozowany podczas pobytu w szpitalu psychiatrycznym po udawanej próbie samobójczej dla zwrócenia na siebie uwagi-jako osoba z dysocjalnym zaburzeniem osobowości, zmieniła kiedykolwiek swoje postępowanie i schemat działania wobec mnie i naszego dziecka. Stosował wyrafinowane techniki przemocy psychicznej i finansowej. Odeszliśmy od niego z dzieckiem. Teraz mówi, że nas kocha, a wcześniej twierdził, że mnie tylko na początku związku a 6-letniego syna nie, ponieważ powiedział mu, że bardziej kocha mamę. Czy istnieje jakakolwiek bezpieczna opcja powrotu do tego człowieka? Czy terapia małżeńska może cokolwiek pomoc?
Jestem z dziewczyną od 9 lat. Nigdy przed nią nie miałem innej partnerki. Ona miała 3 partnerów.
Dzień dobry, Jestem z dziewczyną od 9 lat. Nigdy przed nią nie miałem innej partnerki. Ona miała 3 partnerów. Mimo, że wszystko nam się układa, zaczęła przerażać mnie myśl, że będę miał tylko jedną partnerkę seksualną w życiu. Zżera mnie ciekawość do innej kobiety (tylko w sferze seksualnej). Zastanawiam się nad jednorazową zdradą z ekskluzywną prostytutką. Domyślam się, że w oczach mojej dziewczyny byłoby to obrzydliwe - myślę, że to normalny odruch jak jest się z kimś w związku - to samo mam jak pomyśle, że ona robiła to kiedyś z innymi - taka natura. Wkurza mnie, że nie spróbowałem tego przed związkiem, nie byłoby wtedy zdrady, ale nie myślałem o tym wtedy. A teraz jestem w sytuacji, w której jednorazowa zdrada wydaje się najlepszą opcją. 1 sytuacja Jestem wierny do końca i nieszczęśliwy, bo z narastającą ciekawością, z poczuciem, że coś w życiu mnie ominęło przez przypadek. 2 sytuacja Zdradzam jednorazowo, zachowuję tajemnicę, jestem zaspokojony, dziewczyna o niczym nie wie, nie cierpi z tego powodu, związek trwa dalej, a my w nim szczęśliwi. 3 sytuacja Nie chcąc zdradzić i nie chcąc w życiu czegoś ominąć, zmuszony jestem rozstać się z dziewczyną. Ja po części zaspokojony, ale z drugiej strony oboje będziemy cierpieć z powodu rozpadu udanego związku. 4 sytuacja Powiedzieć jej o mojej potrzebie - wątpię by się zgodziła i uważam, że to ryzykowne zagranie, które może skończyć się rozstaniem. Zastanawiałem się, jakbym ja postąpił w takiej sytuacji i dochodzę do wniosku, że obrzydzałoby mnie to, ale zgodziłbym się na to, by ona spełniła swoją taką potrzebę (bez emocji, romansu, czysta fizyczność) i chciałbym znać jak najmniej szczegółów tego spotkania. Nie myślałem, że będę kiedyś przed taką decyzją. Jakbym wiedział, wyszalałbym się przed związkiem, ale popełniłem błąd. Analizuję teraz sytuacje, jak tylko mogę, żeby nie popełnić kolejnego błędu. Chciałbym zasięgnąć opinii kogoś z zewnątrz.
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!