Left ArrowWstecz

Jak złagodzić swoje emocje dotyczące uczucia do osoby będącej w związku?

Witam, Emocje są trudne i niekoniecznie zależne od nas. Od pewnego czasu podoba mi się ktoś, jednak ta osoba jest w związku małżeńskim i ma rodzinę. Wiem, że nie powinnam nic w tym kierunku robić, jednak emocje te są dla mnie bardzo trudne, codziennie mnie męczą. Nie wiem co zrobić z tą sytuacją. Wiem, że terapia byłaby najlepszym rozwiązaniem, ale ta opcja jest dla mnie za droga, nie mam też osób z którymi mogłabym o tym porozmawiać. Co mogę zrobić w takiej sytuacji żeby złagodzić moje emocje?
Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz

Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz

Dzień dobry,

tak jak Pani napisała emocje często są trudne i wpływa na nie wiele czynników. Emocje też są źródłem informacji, co się z nami dzieje. Z tego co Pani pisze tych emocji związanych z niełatwą sytuacją jest wiele, może też Pani zastanowić się jakie to emocje np. złość, smutek, bezradność itp. 

Tak jak Pani napisała w takich trudnych, stresowych sytuacjach dobrze jest porozmawiać z kimś życzliwym, ale nie czuje Pani aby ktoś taki był w Pani otoczeniu. Nie wszystkie odczucia wymagają terapii natomiast na pewno warto udać się na konsultację psychologiczną, często jedno czy kilka takich spotkań jest pomocnych. Jeżeli względy finansowe nie pozwalają Pani na taką wizytę zapraszam na portalu TwójPsycholog jest również opcja darmowych konsultacji lub darmowy numer dla osób w kryzysach psychicznych 116123.

Pozdrawiam

3 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

W decyzjach hamuje mnie lęk przed oceną innych. Czy to normalne, jak sobie z tym poradzić?
Mam 17 lat, ostatnio znalazłam pracę, w której nie czuję się dobrze i chciałabym z niej odejść, jednak boję się to zrobić, bo mam wrażenie, że zawiodę wszystkich dookoła. Pracuje tam co prawda tylko miesiąc, ale już wiem, że nie jest to coś dla mnie. Odkąd pamiętam mam w głowie "zakodowane", że jeśli zrobię coś inaczej niż chcą tego inni, to ich zawiodę. Nie wiem z czego to wynika. Praca jest tylko aktualnym przykładem, ponieważ takich sytuacji jest dużo więcej. Ciągle mam z głowie pytania "czy mama się nie obrazi" , "czy powinnam to zrobić skoro inni tego nie chcą" mam wrażenie, że boję się żyć własnym życiem, bo to co powiedzą inni tak mnie martwi. Skąd to się wzięło? Jest to normalne?(chociaż w małym stopniu) Co mogę z tym zrobić?
Czy dać byłemu partnerowi drugą szansę po raniących słowach i braku planów na wspólną przyszłość?
Witam. 3 miesiące temu zakończyłam związek z partnerem, m.in ze względu na to, że finalnie nazwał mnie defektem i schorzeniem, ze względu na moją szczupłą budowę i brak z jego strony po blisko 2 latach związku wspólnych planów na przyszłość. Bliższy zarys mojej historii można znaleźć pod linkiem https://twojpsycholog.pl/forum/pytanie/zwiazek-bez-pociagu-fizycznego-szansa-na-przyszlosc-i-rozwoj-5286 . Po zakończeniu związku podjęłam psychoterapię, która nadal trwa, by uleczyć rany i dojść do siebie( spotkania co tydzień lub dwa). Kilka dni temu spotkałam byłego partnera w sklepie przy kasie samoobsługowej. Bo zasygnalizowaniu do niego odezwu 'czesć' (partner był odwrócony plecami) odpowiedział na przywitanie ale nie przystał na rozmowę. Sądziłam, że stoi pod sklepem i chce jednak zamienić kilka zdań. Jednak moje myślenie było inne i już widziałam go w oddali w swoim aucie na ulicy. Po tym zdarzeniu zdecydowałam się napisać do niego wiadomość, że sądziłam że zamienimy kilka zdań po prostu i zabolał mnie fakt, że nie miał odwagi porozmawiać. W odpowiedzi na moją wiadomość partner napisał że pierwotnie planował poczekać pod sklepem, lecz obawiał się że jednak nie będe chciał z nim rozmawiać i czuje on wstyd i wciąż głupio mu że tak bardzo mnie zawiódł i do dziś nie może tego 'przetrawić' i chyba sam sobie nie wybaczy mimo, że ja mu wybaczyłam. Oznajmił też, że nie ma dnia by o mnie nie myślał, lecz nie chce już by przez niego płakała czy była smutna. Na tę wiadomość odpisałam że dla mnie dialog był otwarty skoro powiedziałam sama ze swojej strony cześć i oznajmiłam że po rozstaniu zapisałam się na terapię by poczuć się silniejszą. Po tej wiadomości ponownie oznajmił że 'pamięta o mnie' i dziękuje 1 jeszcze ze mu wybaczyłam i to on sam sobie jeszcze musi wybaczyć. Powyższe spotkanie i 'wywody' partnera zasiały w mojej głowie chaos. W moim sercu narodziła się myśl, by dać 2gą szansę, lecz gdy przechodzę do punktu 'b' co by z jego strony miało się zmienić to nie widzę odpowiedzi i stary schemat zdarzeń. Sądzę, że 'całe rozsypane domino' można by jakoś poskładać, gdyby partner nie mieszkał już z matką, jednak ze względu na jego silne przywiązanie do niej sądzę, że to kompletnie nie możliwe i nigdy nie 'odetnie pępowiny' mimo że aktualnie jest już 32 letnim mężczyzną. Przez to spotkanie mam gorsze dni a sesję ktorą mam z moim psychoterapeuta dopiero w sobotę, i jeszcze większe psychosomatyczne bóle niż wcześniej. Proszę uprzejmie o poradę, czy rzeczywiście przepracować ból i oswoić się z faktem, że ze strony partnera nie zobaczę już realnej zmiany i nie wchodzić ponowne w związek? Chciałabym chronić siebie jednak uczucia jakie jeszcze są we mnie co do partnera mimo ran całkiem tworzą chaos. Pozdrawiam
Gdzie mam swoją miłość?
Gdzie mam swoją miłość?
Jak odszyfrować niektóre zachowania kolegi z pracy?
Witam, nie znam sie na relacjach miedzy ludzkich I nie potrafie odszyfrowac niektorych zachowan. Prosze o interpretacje. Pracuje od wielu lat z jednym mezczyzna, ktory zawsze traktowal mnie dobrze I czasem pojawial sie w moich snach. Jednak nigdy nie myslalam o nim powazniej gdyz uwazalam, ze to nie moj typ. Od jakiegos czasu wszystko sie zmienilo. Zakonczylam swoj wieloletni zwiazek I ow mezczyzna zaczal mnie traktowac inaczej. Tzn.jeszcze lepiej niz przedtem. Wspiera mnie emocjonalnie, udziela porad, odwozi do domu po pracy, rozwesela, zartuje. Pyta o rozne rzeczy jak sobie radze I naprawde mnie skucha, bo pamieta o czym mowie I zadaje pytania. Widzial juz moje lzy. Powiedzialam mu kiedys w emocjach dlaczego nie moge spotkac mezczyzny takiego jak Ty, tylko zawsze trafiam na byle kogo, ze chcialabym miec takiego facet, ktory jest spokojny, dobry, madry , ma klase itd. Odpowiedzial mi , ze wszystko pomalu metoda malych kroczkow. Ciagle sie zastanawiam co on o mnie mysli. Pamieta o wszystkich rzeczach ,ktore kiedykolwiek mowilam, jest zawsze usmiechniety, wyroxumialy. Zakochalam sie w nim bez pamieci. Mysle ze to trwa juz od dawna jednak blokowalo mnie to, ze bylam w zwiazku. Chcialabym zeby ktos obiektywnie spojrzal na jego zachowanie wzgledem mnie I podpowiedzial mi co powinnam zrobic, jak sie zachowac, czy on tez moze czuc to co ja. Bede wdzieczna.
Jak odzyskać sens życia po utracie relacji i śmierci bliskiej osoby?
Dzień dobry. W październiku 2024 roku poznałem w Internecie bardzo atrakcyjną kobietę: wykształconą, elokwentną, utytułowaną lekarkę z Niemiec. Do tego, jak wynikało ze zdjęć, wyjątkowo urodziwą, o kilkanaście lat młodszą i zaangażowaną w działalność charytatywną. Słowem: ideał. W dodatku napisała do mnie pierwsza, a z jej kolejnych wpisów wynikało, że jest sapioseksualna, noetyczna i uwielbia poezję. Okazało się nawet, że nie przeszkadza jej mój wiek, status (jestem bibliotekarzem) czy brak prawa jazdy. Znajomość rozwijała się szybko. Wymienialiśmy esemesy, zdjęcia, nagrania, wiersze, a po dwóch miesiącach planowaliśmy już wspólną przyszłość. Nie spodziewałem się, że w moim wieku (wtedy miałem 60 lat) doświadczę czegoś tak pięknego. Pędziłem po pracy, by nagrywać nowe teksty, dobierać muzykę i rozmawiać do 1-2 godziny w nocy. To stało się rytuałem. Niestety, później, w styczniu 2025 roku, przyszła ciężka choroba mojego Taty. Nie miałem w związku z tym tyle czasu, a nawet sił. Zdarzało się, że wyczerpany zasypiałem podczas wymiany wiadomości. Coś zaczęło się psuć. Ostatecznie w marcu moja sympatia zerwała znajomość. Do tego doszła śmierć Taty w kwietniu. Niestety, nie potrafiłem się z tym pogodzić i zamiast milczeć - zasypywałem tę kobietę wiadomościami. A także pretensjami, że mnie ignoruje (bo z uwagi na koniec bliskiej relacji odpisywała, co zrozumiałe, rzadko). Dlatego w końcu zostałem zablokowany i dziś nie mam już możliwości kontaktu. Tęsknię jednak tak bardzo, że nie potrafię na niczym się skupić. Śpię maksymalnie, z przerwami, po 4-5 godzin. Życie straciło dla mnie sens. Po pracy wracam i kładę się do łóżka, lecz sen nie przychodzi. Chwilami czuję, jakby brakowało mi powietrza. Najgorsze jest poczucie straconej szansy. Tego, że nie potrafiłem wykrzesać z siebie entuzjazmu. A po rozstaniu - nie potrafiłem poczekać. Co mógłbym zrobić, by powstać do wartościowego życia? Z uwagi na mój wiek (obecnie prawie 62 lata) czekanie dwa-trzy lata aż tęsknota i melancholia same wyblakną i się rozproszą - to bardzo długo...
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.