Łukasz Dyłka
Dzień dobry.
Rozumiem, że Panu zależy, ale w tej sytuacji najważniejsze jest nie to, żeby ją przekonać, że „Pan nie chciał”, tylko to, że ona poczuła się zagrożona. Dla niej ta sytuacja mogła być na tyle silna, że zakończyła relację i odcięła kontakt. To trzeba uszanować.
Jeśli kobieta zablokowała Pana i nie chce rozmawiać, kolejne wiadomości, próby wyjaśniania albo szukanie kontaktu innymi drogami mogą tylko pogorszyć sprawę. Nawet jeśli Pana intencją jest przeproszenie, ona może to odbierać jako presję albo dalsze naruszanie granic.
Najbardziej odpowiedzialne, co może Pan teraz zrobić, to zatrzymać kontakt. Nie pisać, nie dzwonić, nie prosić znajomych o pośrednictwo, nie pojawiać się pod jej domem czy pracą. Jeśli kiedyś sama będzie chciała rozmawiać, wtedy można spokojnie przeprosić bez tłumaczenia się i bez oczekiwania, że wróci.
Warto też bardzo uczciwie przyjrzeć się sobie: co dokładnie wydarzyło się podczas kłótni? Czy podniósł Pan głos, zbliżył się za bardzo, zastawił drogę, wykonał gwałtowny gest, rzucił czymś, groził, nie pozwalał odejść? Czasem ktoś mówi „nie chciałem skrzywdzić”, ale druga osoba bała się nie bez powodu. Nie chodzi o to, żeby się karać, tylko żeby zrozumieć, co w Pana zachowaniu mogło uruchomić u niej strach.
Jeśli chce Pan coś realnie naprawić, zacząłbym nie od odzyskiwania tej relacji, tylko od pracy nad sobą: reakcjami w konflikcie, złością, impulsywnością, sposobem przepraszania i przyjmowaniem odmowy. Psycholog lub terapeuta może w tym bardzo pomóc.
Czy da się coś jeszcze zrobić z tą relacją? Na ten moment wygląda na to, że nie. A paradoksalnie jedynym dojrzałym zachowaniem, które może cokolwiek zmienić w jej obrazie Pana, jest uszanowanie jej decyzji i ciszy. Miłość czy zależenie na kimś nie daje prawa do naciskania, gdy druga osoba mówi „koniec” i odcina kontakt.
Łukasz Dyłka















