Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z przywiązaniem do toksycznej byłej partnerki po 7‑letnim związku i rozstaniu

Treść wrażliwa
Dzień dobry, zmagam się z bardzo silnym przywiązaniem emocjonalnym do byłej partnerki była moją pierwszą miłością. Byliśmy razem 7 lat. W trakcie związku znosiłem wiele trudnych sytuacji: szantaż emocjonalny, grożenie samobójstwem, przedstawianie mnie jako złej osoby przed innymi ludźmi. Na końcu zostałem też oszukany i zdradzony. Od rozstania minęło już 8 miesięcy, ale myśli o niej wracają praktycznie codziennie. Kilka dni temu przypadkowo się spotkaliśmy chwilę porozmawialiśmy, a później wymieniliśmy się dłuższymi wiadomościami SMS od tego momentu mysli wrociły z podwójną silą. Zapewniała mnie, że się zmieniła i że chce o mnie walczyć lecz jasno powiedziałem że ma mnie zostawić w spokoju Ja nie chcę ponownie przechodzić przez to wszystko, co było wcześniej. Problem w tym, że mimo tej świadomości, myśli o niej nie dają mi spokoju i bardzo mnie to męczy, a wręcz niszczy psychicznie. Dodatkowo przez ten związek straciłem znajomych i obecnie nie mam wokół siebie ludzi. Nie mam też motywacji ani ochoty na nic, żeby czymś zająć głowę. Jak sobie poradzić z takim przywiązaniem i powracającymi myślami?
Dominika Poźniak

Dominika Poźniak

To, co Pan przeżywa, jest zrozumiałe po tak długiej i intensywnej relacji - szczególnie, jeśli była to pierwsza miłość. Przeżył Pan wieloletni stres i mogło to wpłynąć na Pana zdrowie psychiczne. 

 

Pomocne może być zadanie sobie pytania: za czym Pan właściwie tęskni? Za nią jako osobą, czy za poczuciem bycia w relacji, bliskością, rolą jaką Pan miał w Waszym życiu, codziennością? To często są dwie różne rzeczy. 
 

Czy może być tak, że jest Pan teraz w momencie, w którym w pewnym sensie odbudowuje swoje życie od nowa? Taki proces wymaga czasu i czasami działania trochę wbrew temu, co podpowiadają emocje - tak jak wtedy, kiedy pozostał Pan przy decyzji, że nie chce wracać do tej relacji.
 

Jeśli czuje Pan, że ten etap zaczyna Pana przytłaczać i odbiera energię do życia, kilka rozmów z psychologiem może bardzo pomóc to poukładać i domknąć ten rozdział tak, żeby nie wracać do niego w kółko i móc spokojniej odbudowywać swoją codzienność.


Pozdrawiam,

Dominika Poźniak

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Szymon Leszczyński

Szymon Leszczyński

Dzień dobry
 

Na wstępie chciałem panu pogratulować postawienia jasnej granicy byłej partnerce.
To dowód pana siły i szacunku do samego siebie - po latach pełnej huśtawki emocjonalnej relacji i zdradzie. 
To świetny początek.
 

Rozstanie to nie tylko strata bliskiej osoby, ale też wszystkiego co się z tym wiąże - przyszłości, wspólnego czasu ale też znajomych.
 

Dlaczego te myśli nadal wracają ?
 

- uzależnienie od doświadczania silnych emocji
- nierozwiązane i nie przepracowane (jeszcze) trudne doświadczenia
- brak całkowitego zakończenia relacji - była partnerka wzbudza nadzieję na ponowne otwarcie i może uruchamia w panu te miłe wspomnienia z relacji
- pustka po związku, codzienności, rutyny, bliskości, wspomnień
 

Moje porady
 

- całkowite zerwanie kontaktu, łącznie z social-media  
- do rozważenia usunięcie zdjęć czy przedmiotów, prezentów, ewentualnie schowanie i wrócenie do nich po jakimś czasie
- zaakceptowanie że przechodzi pan proces żałoby i nagłego odcięcia się od doświadczania silnych emocji
- zainwestowanie w siebie - praca nad poczuciem własnej wartości, samooceny, sprawności fizycznej, hobby
- rozwijanie w sobie umiejętności komunikacyjnych i socjalnych oraz stopniowe budowanie własnej (bez byłej partnerki) sieci bliskich i dalszych relacji oraz sieci wsparcia
 

Proszę pamiętać że to jest proces i wymaga czasu, cierpliwości i pracy nad sobą.
 

Powodzenia
 

Jeżeli chciałaby Pan uporządkować sobie w głowie wspomniane wyżej  kwestie, spojrzeć z innej perspektywy warto, aby rozważył pan konsultację psychologiczną.

Powodzenia 
Szymon Leszczyński

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

To, czego Pan doświadcza, to bardzo silna i bolesna reakcja na wyjście z relacji o charakterze przemocowym, w której mechanizmy takie jak szantaż emocjonalny czy manipulacja stworzyły toksyczną, ale niezwykle trudną do przerwania więź. Po siedmiu latach życia w ciągłym napięciu Pana umysł i układ nerwowy są przyzwyczajone do silnych bodźców, dlatego nagły powrót kontaktu z byłą partnerką zadziałał jak wyzwalacz, przywracając wspomnienia i emocje z podwojoną siłą. Fakt, że mimo oszustw i zdrad wciąż o niej Pan myśli, nie jest oznaką słabości, lecz wynikiem tzw. więzi traumatycznej, która sprawia, że racjonalna wiedza o doznanych krzywdach walczy z irracjonalną tęsknotą za chwilami bliskości.

Proszę uznać, że postawienie jasnej granicy i odmowa powrotu do tego, co Pana niszczyło, jest ogromnym sukcesem i aktem samoobrony, nawet jeśli teraz czuje się Pan zdruzgotany. Brak motywacji oraz poczucie osamotnienia po utracie znajomych to naturalny stan po tak długotrwałym wycieńczeniu emocjonalnym – Pana organizm potrzebuje czasu na regenerację w warunkach całkowitego braku kontaktu z osobą, która Pana krzywdziła. Zamiast walczyć z powracającymi myślami, warto spróbować spojrzeć na nie jak na echo przeszłości, które z czasem będzie słabnąć, o ile nie da Pan sobie szansy na ponowne wciągnięcie w tę relację. Odbudowa kręgu znajomych i sensu życia to proces powolny, ale możliwy, gdy tylko odzyska Pan spokój wynikający z poczucia bezpieczeństwa i braku manipulacji w swoim otoczeniu.

 

Powodzenia

Bożena Nagórska

Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry,

Dziękuję, za list, to wymaga odwagi, żeby nazwać to wprost — i dobrze, że to zrobiłeś.

Chcę powiedzieć Ci, że to, co czujesz, nie jest słabością. To jest normalna reakcja na coś, co było bardzo trudnego. 

Siedem lat to nie jest mały fragment życia. To pierwsza miłość, pierwsze głębokie przywiązanie, pierwszy człowiek, z którym budowałeś coś poważnego. Mózg i serce nie rozliczają się z tego w osiem miesięcy — zwłaszcza gdy przez cały ten czas były wystawiane na szantaż emocjonalny, groźby, manipulację i w końcu zdradę. To nie był zwykły związek. To był związek, który prawdopodobnie zostawił w Tobie głęboki ślad — i ten ślad domaga się teraz uwagi.

To, że tęsknisz za nią, nie znaczy, że tęsknisz za nią taką, jaka była. Tęsknisz za poczuciem bliskości, za byciem ważnym dla kogoś, za tym, co sobie wyobrażałeś, że mogłoby być. To jest zupełnie różne — i warto to od siebie odróżnić.

To spotkanie sprzed kilku dni zrobiło dokładnie to, co takie spotkania robią zawsze — otworzyło wszystko od nowa. Mózg dostał sygnał: "ona istnieje, jest blisko, może coś się zmieni". I zareagował tak, jak jest zaprogramowany — nadzieją. Nawet jeśli rozum wie swoje.

Napisałeś, że jasno powiedziałeś jej, żeby dała Ci spokój. To była bardzo ważna decyzja. 

Myśli nie znikną dlatego, że tego chcesz. Ale możesz zmienić to, co z nimi robisz. Zamiast walczyć z nimi i frustrować się, że wracają — pozwól im być, zauważ je, i świadomie wróć do tego, co robisz. To nie jest łatwe, ale jest możliwe do nauczenia.

 

z poważaniem

Karolina Rzeszowska-Świgut

psycholog, psychotraumatolog

 

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry, 

 

to, co Pan opisuje, brzmi jak bardzo obciążające doświadczenie. 

 

Po tak długiej i intensywnej relacji , w której było dużo trudnych i raniących sytuacji – to naturalne, że emocje i myśli wracają, nawet po czasie. 

 

Słyszę też, jak dużo w tym jest z jednej strony świadomości i decyzji, żeby do tego nie wracać, a z drugiej – silnego przywiązania, które wciąż daje o sobie znać. 

 

To, że Pan tak to nazywa i o tym mówi, jest ważne. W tym wszystkim nie jest Pan sam. Jeśli poczuje Pan gotowość, rozmowa z psychologiem może być bezpieczną przestrzenią, żeby to wszystko spokojnie poukładać i zostać w tym wysłuchanym :)

 

Życzę wszystkiego dobrego. 

Składanowska Daria 

 

Zuzanna Różycka

Zuzanna Różycka

Dzień dobry, pisze Pan o tym, że podjął Pan decyzję, że związek z byłą partnerką się skończył i że nie chce Pan wracać do tej relacji. Podaje Pan konkretne argumenty: traumatyczne przeżycia, kiedy byliście w związku, utratę znajomych, myśli depresyjne, które pozostały w efekcie wyczerpania emocjonalnego po rozstaniu. Byliście razem 7 lat i w ciągu tego czasu doświadczył Pan licznych zranień i emocjonalnych wstrząsów. To długi czas i regeneracja emocjonalna też musi potrwać, aby na nowo odzyskał Pan równowagę. Mam wrażenie, że wyrzuca Pan sobie, że mimo historii tej relacji po spotkaniu i wymianie wiadomości powróciły do Pana myśli o byłej partnerce. Jest to jednak całkowicie naturalne. Była bardzo ważną i bliską osobą, z którą wiązał Pan na pewno różne nadzieje i plany. Kiedy związek się rozpadł i zrozumiał Pan, co się działo przez te lata, stracił Pan nie tylko partnerkę, ale także szansę na realizację marzeń, które były dla Pana ważne w tamtej relacji. Czuje się Pan samotny - wspomina Pan, że nie ma ludzi wokół, więc automatycznie myśli biegną do ostatniej osoby, z którą był Pan blisko. To, co może Pan zrobić to spróbować przekierować myśli na siebie - jak chciałby Pan odbudować swoje życie? Czy są jacyś dawni znajomi, do których mógłby się Pan odezwać? Czy ma Pan obecnie wsparcie kogoś z bliskich, może z rodziny? Co kiedyś sprawiało Panu przyjemność, a do czego mógłby Pan wrócić? Warto też dbać o z pozoru drobne rzeczy, ale takie, które mają niebagatelny wpływ na samopoczucie: to, co Pan je, odpowiednią liczbę godzin snu, sprawianie sobie drobnych przyjemności. Proszę sobie nie wyrzucać, że nie potrafi Pan tak od razu pozbyć się myśli o byłej partnerce. Niech Pan będzie wobec siebie wyrozumiały. Proszę zauważać, że te myśli się pojawiają i akceptować, że ten proces odcinania się trwa. One będą bladły stopniowo, w miarę jak będzie Pan odbudowywał siebie. Jeśli poczuje się Pan mocno przytłoczony warto zwrócić się do psychologa lub psychoterapeuty po wsparcie.

Beata Mazurek - Bugaj

Beata Mazurek - Bugaj

Dzień dobry, 

Z tego co Pan pisze można wywnioskować, że ta relacja miała toksyczny charakter i bardzo dobrze, że Pan ją przerwał. Jednak fizyczne rozstanie to jedno, a przepracowanie tego, czego Pan doświadczył - to drugie. 

 

Serdecznie pozdrawiam, 

Beata Mazurek - Bugaj 

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Powiedzenie "stara miłość nie rdzewieje" czasami się sprawdza, co jest widoczne na Pana przykładzie. Szanowny Panie, przeszedł Pan przez piekło i niestety wszedł w coś w rodzaju uzależnienia co jest częste w takich przypadkach. Dla Pana dobra powinien Pan udać się na terapie w nurcie terapii schematów, gdyż istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że powiela Pan schematy wyniesione z rodziny. Bardzo panu współczuję tego, przez co Pan przeszedł i osobiście radzę zamknąć ten rozdział, gdyż osobiście nie wierzę w cudowne zmiany. 

 

 

Jakub Butkiewicz

Jakub Butkiewicz

Szanowny Panie,

Często w takich sytuacjach, nasze przekonania lub poczucie winy zniekształcają obraz rzeczywistości. Praca nad odróżnieniem faktów od emocjonalnych interpretacji bywa kluczowa, by odzyskać spokój.

Pan jasno postawił granicę i się określił co do relacji, jednak sama świadoma decyzja to często za mało by przerwać pętlę niechcianych emocji, myśli, lub zachowań.

Biorąc pod uwagę, że opisuje Pan ten stan jako „niszczący psychicznie”, a dodatkowo czuje się Pan osamotniony w tym procesie, warto zastanowić się, czy wspólne zbadanie tych mechanizmów z psychologiem nie przyspieszyłoby Pana powrotu do równowagi. Profesjonalna perspektywa pomaga czasem zauważyć błędy w myśleniu i schematy, których sami nie jesteśmy w stanie dostrzec.

 

Serdecznie pozdrawiam

 

Patrycja Wójcik

Patrycja Wójcik

Dzień dobry,

słyszę w Pana słowach ogromne zmęczenie tą sytuacją i ciężar, jaki pozostał po relacji, która przez siedem lat była głównym punktem odniesienia. Siedem lat to bardzo długi czas, zwłaszcza gdy mowa o pierwszej miłości, która kształtuje nasze postrzeganie bliskości i samego siebie.

Wydaje się, że doświadcza Pan teraz silnego konfliktu wewnętrznego. Z jednej strony ma Pan jasną, racjonalną wiedzę o tym, co działo się w tym związku – o szantażu, manipulacji i zdradzie – i ta część Pana podjęła decyzję o ochronie siebie. Z drugiej strony jest ta część emocjonalna, która mimo doznanych krzywd, nadal jest silnie przywiązana do obrazu tej relacji lub samej osoby.

Oto kilka perspektyw, które mogą pomóc Panu zrozumieć, co dzieje się w Pana wnętrzu - Relacje, w których występują skrajne emocje – od wielkiej bliskości po lęk (groźby samobójcze, szantaż) – tworzą specyficzny rodzaj więzi, który w psychologii często nazywamy traumatycznym przywiązaniem. W takich związkach mózg przyzwyczaja się do ciągłych wyrzutów kortyzolu (stresu) i dopaminy (chwil ulgi/pojednania). Pana obecne cierpienie i natrętne myśli mogą być formą „głodu” tych intensywnych bodźców, mimo że wiadomo, jak bardzo były one dla Pana niszczące.

Kolejna kwestia, to to, co wydarzyło się po ostatnim spotkaniu i wymianie wiadomości, jest naturalną reakcją układu nerwowego. Przez 8 miesięcy budował Pan nową rzeczywistość, a krótki kontakt fizyczny i zapewnienia o zmianie mogły na nowo otworzyć ranę, która nie zdążyła się jeszcze w pełni zabliźnić. Deklaracja byłej partnerki, że „chce o Pana walczyć”, jest potężnym bodźcem emocjonalnym, który uderza prosto w Pana empatię i być może dawną potrzebę bycia dla niej ratunkiem.

Zauważa Pan również, że stracił znajomych i czuje Pan brak motywacji. To sprawia, że Pana myśli naturalnie kierują się w stronę przeszłości, bo teraźniejszość wydaje się jałowa i bolesna. Kiedy nie ma wokół nas ludzi i nowych bodźców, umysł wraca do tego, co zna najlepiej – nawet jeśli to „znane” było toksyczne.

 

Warto przyjrzeć się temu, co te wszystkie myśli próbują Panu powiedzieć. Czy są one wyrazem tęsknoty za realną osobą, czy może tęsknotą za poczuciem bycia potrzebnym lub za bezpieczeństwem, którego w tamtym związku w rzeczywistości brakowało?

Proces odzyskiwania siebie po relacji opartej na kontroli i manipulacji nie jest liniowy. Nawroty trudnych myśli nie oznaczają, że decyzja o odejściu była błędna ani że stoi się w miejscu. Są one częścią oczyszczania się z mechanizmów, w których żyło przez jakiś czas.

Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

to, co Pan przeżywa, jest bardzo zrozumiałe – szczególnie przy tak długiej i intensywnej relacji. To była pierwsza miłość, wiele lat razem, dużo emocji… a jednocześnie dużo trudnych doświadczeń. Takie więzi nie „wyłączają się” szybko, nawet jeśli rozum mówi jasno, że nie chce Pan do tego wracać.

To, że po ponownym kontakcie myśli wróciły ze zdwojoną siłą, jest naturalne. Organizm niejako „przypomniał sobie” tę relację – emocjonalnie, nie logicznie.

W Pana słowach widać bardzo ważną rzecz:

świadomość, że nie chce Pan wracać do tego, co było.

I jednocześnie druga część – która tęskni, wraca myślami, „ciągnie”.

To nie jest sprzeczność, tylko dwie różne warstwy: rozum i przywiązanie.

Im silniejsze było przywiązanie (zwłaszcza jeśli było też dużo napięcia, niepewności, emocjonalnych skrajności), tym trudniej się od niego odłączyć. To nie świadczy o słabości, tylko o sile tej więzi.

To, co dodatkowo to nasila, to samotność i brak ludzi wokół – wtedy myśli naturalnie wracają tam, gdzie kiedyś była bliskość.

To, że jest Panu ciężko i „pusto”, też ma sens w tej sytuacji.

Jeśli robi się bardzo przytłaczająco, można porozmawiać anonimowo:

116 123

800 70 2222

To, co Pan czuje, nie oznacza, że musi Pan do tej relacji wracać – tylko że proces odłączania jeszcze trwa.

Pozdrawiam ,

Kinga Osmulska 

Psycholog, Psychoterapeutka


 

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Mój chłopak ma depresje - jak mogę mu pomóc?
Jestem w związku 5 lat, mój chłopak po raz 3 przechodzi przez depresję, powtarza że ma kryzys w związku, chce nas ratować ale nie wie jak. Gdy zapytałam że nie potrafię zrozumieć problemu pomiędzy nami to powiedział że problemem są jego uczucia. Przy wcześniejszej depresji było podobnie, chodził na terapię i wyszedł z tego. Teraz też chodzi na terapię ale chyba teraz jest o wiele ciężej. Czuję się bezsilna, co mam robić? To jest najważniejsza osoba w moim życiu
Brak chęci do życia, samotność, niskie poczucie własnej wartości i brak doświadczeń w relacjach – jak sobie z tym poradzić?
Jak żyć z ciągłym bólem i brakiem chęci do życia? Chciałbym wreszcie chyba przyzwyczaić się do tego że moje życie będzie samotne w bólu i bez żadnego sensu. Mam takie myśli od paru lat i tak naprawdę wydaje mi się że to jest moment w którym muszę zrozumieć że to już jest moje życie pełne smutku codziennego płaczu bez nadziei i samemu. Tak naprawdę wszystko zaczęło się w szkole zawszę byłem zamknięty w sobie i miałem może paru kolegów. Byłem gnębiony przez jakiś 2 chłopaków a później jakieś 2 dziewczyny zaczęły za mną łazić śmiać się. Oczywiście były komentarze że o lubią cię ale super ale wiem że jestem głupi ale widziałem że to tylko forma zabawy dla nich że zwykły brzydki nieśmiały chłopak. Bałem się dziewczyn i dalej się boje w szkołach nie miałem z nimi dobrego kontaktu wstydziłem się siebie.Od tamtego momentu wiedziałem że koleżanki to nie dla mnie nie przeszkadzało mi to że nie miałem dziewczyny itp. czułem że trudno jak będę starszy to się znajdzie ale teraz wiem że to nie prawda.Szczególnie że później gdy miałem z 20 lat i w pracy jedna dziewczyna zapytała się mnje czy miałem dziewczynę powiedziałem że nie nie miałem. To zaaregowala z takim zdziwieniem że jak to tak że to bardzo dziwne.Na początku mi to nie przeszkadzało ,ale później nawet to zaczęło mi siedzieć w głowie zacząłem patrzeć na Internecie różne posty od starszych facetów i czytałem chyba codziennie jak w tym wieku to już czerwona flaga że jest to nietypowe że jako mężczyzna będzie gorzej że dla kobiet to jest dziwne że nie chcą uczyć podstawowych rzeczy dorosłego faceta a robię się coraz starszy brzydki i będzie tylko gorzej.Poza tym ta sama dziewczyna wyśmiała starszego ode mnie chłopaka co też nigdy nie miał dziewczyny to tylko pokazało mi jak dla kobiet brak doświadczenia od razu cię skreśla. Z resztą widząc jak status pieniądze doświadczenie seksualne są ważne zdałem sobie sprawę że po prostu i tak nie mam szans.Pomyślałem że może to lepiej. Do tego wyglądam jak dziecko często ludzie mylą mój wiek przez co wiem że dla dziewczyn zwyczajnie wyglądam jak dzieciak nigdy nie byłem przystojny jestem brzydki więc unikam wzroku bo i tak czuję ogormny wstyd przechodząc koło nich szczególnie jak na mnie spojrzą. Później doszło porównywanie się szczególnie po tym jak poddałem prawo jazdy nie czuję się męski bo mam już 23 lata a dalej nie chcę jeździć. Mój starszy brat jest o wiele lepszy ma prawo jazdy dziewczynę on zawszę był przystojny. Do tego mieszkam z rodzicami co bardziej jest upokarzające jako mężczyzna. Będzie tylko gorzej czuje się i tak jak nieudacznik codziennie. Pracuje w tej samej pracy od 4 lat i generalnie to nie mam żadnych osiągnięć codziennie jest mi smutno bo widzę że jestem nikim że tak naprawdę to żaden ze mnie mężczyzna nie mam planów na życie na nic codziennie porównuje się z innymi i jak ktoś się mnie pyta jakie mam plany to nie wiem co odpowiedzieć czuję wstyd bo nie mam żadnych planów.Z resztą po co mam liczyć na jakieś związki jak one mogą wejść na aplikację randkowe i tam znaleźć multum lepszych ode mnie poza tym nigdy bym nie założył profilu na tych aplikacjach chyba bym się spalił ze wstydu. Poza tym widzę dużo postów o tym jak jest dużo prawiczków co bardziej mnie dobija bo widzę jak będzie tylko gorzej. Myślałem że w tym wieku będzie inaczej ale wiem że będzie tylko gorzej już teraz nie mając żadnych doświadczeń z kobietami jest to dziwne odpychające ominęły mnie pierwsze związki co mnie boli bo ominęło mnie wszystko i będzie po prostu za późno i tak jestem nikim a moja przyszłość jest po prostu nijaka. Do tego nie pomaga to że zawsze byłem zamknięty w sobie intorwertyczny mam paru kolegów ale nawet przy nich czuje się jak śmieć bo są po prostu lepsi będę miał samotne smutne życie bo i tak żaden ze mnie facet zwykły nieudacznik
Problem z alkoholem w związku - jak sobie radzić?
Dzień dobry. Na wstępie przepraszam, że mogę pisać trochę nieskładnie, ale nadal jestem pełna emocji. Od dwóch lat jestem w związku z chłopakiem, który jak się okazało ma problem z alkoholem. Zauważyłam to rok temu kiedy zamieszkaliśmy razem - chce podać kilka przykładów trudnych dla mnie sytuacji które od tamtego czasu wystąpiły. - Sierpień 2025 - wychodzenie z psem, do piwnicy, do samochodu pod różnymi pretekstami a jak się później okazało żeby się napić. Po jednej z większych kłótni pojechałam spać do domu moich rodziców. Następnego dnia przyjechał przeprosić (ale nie sam z siebie, ja mu dałam do zrozumienia że już dawno powinien stać pod moimi drzwiami). Przeprosił i musiał na chwilę po coś wyjść. Wrócił pijany. Przegadaliśmy i dłuższy czas było okej. - luty 2026 - trochę się pochorowałam i mój troskliwy chłopak kazał mi leżeć w łóżku a on się wszystkim zajmował. Jak się okazało był to świetny pretekst żeby pić nie zauważonym w kuchni. - Maj 2026 - poszliśmy na urodziny i trochę za dużo wypił o czym go poinformowałam - obiecał że więcej dzisiejszego dnia nie wypije. Jednak długo czekać nie musiałam bo po chwili przyszedł jego kolega i polał mu Kieliszek wódki. Mimo że siedziałam obok bez zastanowienia go wypił, a potem wypił jędzę kolejnych innych. Skończyło się tak, że ja przepłakałam pół imprezy a on musiał zostać odprowadzony do taksówki. Następnego dnia usłyszałam że nie potrafię się bawić i robię problem z niczego. Dopiero koledzy w pracy uświadomili go, że jednak problem jest. Przepraszam nie usłyszałam. - Czerwiec 2026 - tydzień temu (środa) podczas spaceru z psem wypił piwa i wrócił do domu wypity. Pokłóciliśmy się o to i przez kolejne dni się do niego nie odzywałam. Przed wczoraj dowiedziałam się, że mimo to w czwartek wypił setkę a przez weekend butelkę wódki. Od dwóch dni niemal bez przerwy płacze. Nie potrafię odbudować do niego zaufania. Niemal codziennie zastanawiam się czy dzisiaj coś wypije czy nie, sprawdzam szafki i piwnicę. Czuję się dla niego przez te sytuacje nieważna. Po ostatnich sytuacjach powiedziałam, że albo idzie na terapię albo się rozstajemy - usłyszałam że nie pójdzie bo nie problemu, napicie się kilka razy w tygodniu jest normalne. Dopiero po rozmowie z kolegami stwierdził, że jednak się zapisze na terapię - mam wrażenie że mimo to nadal nie widzi problemu. Ja cały czas płaczę a on nic z tym nie robi, wypomina mi, że ja mu wykrzykuje to jak się zachowuje i jak się z tym czuje - twierdzi że tylko wbijam mu szpileczki. I z tym akurat ma rację, ale ja już nie mam siły. Coraz bardziej chce odejść a jednocześnie się tego boję. Nie mam pojęcia co robić
Związek na odległość – brak entuzjazmu partnerki i poczucie niezrozumienia
Witam. Zwiazek na odleglosc. Rozne jezyki wsparcia i milosci… Po roku czasu oznajmilem swojej partnerce, ze jak sie uda to byc moze wreszcie zjade za 3 tygodnie i zostane na dluzej - zobacze jak wszystko sie uklada i wyglada zeby moc zdecydowac o powrocie do kraju. Bylem zadowolony sam z tej decyzji ktora zalezala od mozliwosci pracy zdalnej, co jednak niestety sie nie udalo. Problemem przynajmniej dla mnie jest to, ze spodziewalem sie jakiegos entuzjazmu, jakiejs pozytywnej reakcji. Jakichs slow albo chociaz jednego “wreszcie”. Dostalem w odpowiedzi jednak bardziej odpowiedz ksiegowej “wiesz musisz to sobie dobrze przemyslec, czy znajdziesz prace, czy bedzie Ci sie to tutaj oplacac, zeby potem nie bylo, ze to moja wina, bo tam wrocic juz nie bedziesz mogl. Sprawilo to u mnie bardzo duze rozczarowanie i zawod. Dzisiaj ona tlumaczy to tym, ze “to byly tylko slowa, gadanie z ktorego nic nie wyniknelo a ona chce konkretow a przypuszczen, dlatego nie nastawia sie zeby sie nie rozczarowac”. Ale nawet jednego “byloby super”…. Dzisiaj planowalismy lot na krotki urlop w zwiazku z feriami jej dziecka. Jednak bilety bardzo drogie i rozwazam moze zmiane planow… rozmawialismy chwile o tym, ona mowi “to jednak moze nie przylecimy bo ta cena jest kosmiczna ja jednak na pewno wezme urlop, zeby spedzic go tutaj z dzieckiem” na co w kolejnej wiadomosci napisala “a Ty przyjezdzasz w lutym”. Odebralem to dosyc byc moze negatywnie bez potrzeby… ale poczulem sie jak ktos na doczepke - najwazniejsze zorganizowac czas dziecku a Ty tez moze bedziesz? Nie poczulem “wreszcie wezme urlop, musisz byc zebysmy go wykorzystali - skoro nie przylecimy to Ty do nas?”… Nie wiem co mam myslec ani o swoim zachowaniu/wrazliwosci ani o jej…
Witam. Mam problem z kolegą, z którym kiedyś pracowałam. Ja jestem w stałym związku od 10 lat. Jednak czuje coś w rodzaju słabości do tego kolegi.
Witam. Mam problem z kolegą, z którym kiedyś pracowałam. Ja jestem w stałym związku od 10 lat. Jednak czuje coś w rodzaju słabości do tego kolegi. Nigdy między nami do niczego nie doszło, nigdy nie okazywaliśmy sobie zainteresowania większego, nie flirtowaliśmy. Ale podobał mi się fizycznie i pod względem charakteru. Ale kiedy zastanowię się, czy chciałabym z nim czegokolwiek więcej, to odpowiedź brzmi nie, nie chciałabym z nim bliskości fizycznej, ani relacji partnerskiej. Ale chciałabym, żeby on uważał, że jestem atrakcyjna. Nie potrafię tego wytłumaczyć. Ostatnio spotkaliśmy się na imprezie firmowej. Rozmawiałam z nim, może trochę flirtowałam, chyba na skutek wypicia alkoholu. Potem gadałam z koleżankami z pracy i wychwalałam, jaki to on nie był fajny i kompetentny. Teraz mi wstyd, boję się, że one pomyślą, że ja na niego lecę. Nie wiem, czemu tak mówiłam, trochę za dużo wypiłam i byłam za szczera. Okropnie mi głupio, że tak go chwaliłam. Boję się, że te dziewczyny sobie coś pomyślą, a przecież wiedzą, że mam męża. Ja często po alkoholu powtarzam jedną rzecz po kilka razy. Boję się, że i tym razem tak się skupiłam na mówieniu o tym facecie, że one nabiorą jakichś podejrzeń. A nie jestem z nimi na tyle blisko, żeby zapytać je wprost lub wyprowadzić z błędu. Nie umiem sobie z tym poradzić. A z tym kolegą… rozmawialiśmy dużo, powiedział, jestem idealna, że nie muszę nic zmieniać. Obwiniam się za to, że ma to dla mnie znaczenie, że on mi to powiedział. Że wracam do tego myślami. Że jestem w związku, kocham mojego męża, niczego mi nie brakuje, a jednak cieszę się, że podobam się koledze. Nie chce, żeby ktokolwiek wiedział lub myślał, że mam takie myśli. Jest mi wstyd. Nie wiem, z jakiego powodu właśnie ten facet mi tak utkwił w głowie. Nie jest ani zbyt przystojny, po prostu zawsze się dogadywaliśmy i był mi przyjazny. Ale ja naprawdę nie chciałabym z nim nic, nawet gdybym była wolna. Nie rozumiem swoich emocji.
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.