
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zaburzenia nastroju, związki i relacje
- Jak poradzić sobie...
Jak poradzić sobie z przywiązaniem do toksycznej byłej partnerki po 7‑letnim związku i rozstaniu
Treść wrażliwaAnonimowo
Dominika Poźniak
To, co Pan przeżywa, jest zrozumiałe po tak długiej i intensywnej relacji - szczególnie, jeśli była to pierwsza miłość. Przeżył Pan wieloletni stres i mogło to wpłynąć na Pana zdrowie psychiczne.
Pomocne może być zadanie sobie pytania: za czym Pan właściwie tęskni? Za nią jako osobą, czy za poczuciem bycia w relacji, bliskością, rolą jaką Pan miał w Waszym życiu, codziennością? To często są dwie różne rzeczy.
Czy może być tak, że jest Pan teraz w momencie, w którym w pewnym sensie odbudowuje swoje życie od nowa? Taki proces wymaga czasu i czasami działania trochę wbrew temu, co podpowiadają emocje - tak jak wtedy, kiedy pozostał Pan przy decyzji, że nie chce wracać do tej relacji.
Jeśli czuje Pan, że ten etap zaczyna Pana przytłaczać i odbiera energię do życia, kilka rozmów z psychologiem może bardzo pomóc to poukładać i domknąć ten rozdział tak, żeby nie wracać do niego w kółko i móc spokojniej odbudowywać swoją codzienność.
Pozdrawiam,
Dominika Poźniak
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Szymon Leszczyński
Dzień dobry
Na wstępie chciałem panu pogratulować postawienia jasnej granicy byłej partnerce.
To dowód pana siły i szacunku do samego siebie - po latach pełnej huśtawki emocjonalnej relacji i zdradzie.
To świetny początek.
Rozstanie to nie tylko strata bliskiej osoby, ale też wszystkiego co się z tym wiąże - przyszłości, wspólnego czasu ale też znajomych.
Dlaczego te myśli nadal wracają ?
- uzależnienie od doświadczania silnych emocji
- nierozwiązane i nie przepracowane (jeszcze) trudne doświadczenia
- brak całkowitego zakończenia relacji - była partnerka wzbudza nadzieję na ponowne otwarcie i może uruchamia w panu te miłe wspomnienia z relacji
- pustka po związku, codzienności, rutyny, bliskości, wspomnień
Moje porady
- całkowite zerwanie kontaktu, łącznie z social-media
- do rozważenia usunięcie zdjęć czy przedmiotów, prezentów, ewentualnie schowanie i wrócenie do nich po jakimś czasie
- zaakceptowanie że przechodzi pan proces żałoby i nagłego odcięcia się od doświadczania silnych emocji
- zainwestowanie w siebie - praca nad poczuciem własnej wartości, samooceny, sprawności fizycznej, hobby
- rozwijanie w sobie umiejętności komunikacyjnych i socjalnych oraz stopniowe budowanie własnej (bez byłej partnerki) sieci bliskich i dalszych relacji oraz sieci wsparcia
Proszę pamiętać że to jest proces i wymaga czasu, cierpliwości i pracy nad sobą.
Powodzenia
Jeżeli chciałaby Pan uporządkować sobie w głowie wspomniane wyżej kwestie, spojrzeć z innej perspektywy warto, aby rozważył pan konsultację psychologiczną.
Powodzenia
Szymon Leszczyński
Bożena Nagórska
Dzień dobry
To, czego Pan doświadcza, to bardzo silna i bolesna reakcja na wyjście z relacji o charakterze przemocowym, w której mechanizmy takie jak szantaż emocjonalny czy manipulacja stworzyły toksyczną, ale niezwykle trudną do przerwania więź. Po siedmiu latach życia w ciągłym napięciu Pana umysł i układ nerwowy są przyzwyczajone do silnych bodźców, dlatego nagły powrót kontaktu z byłą partnerką zadziałał jak wyzwalacz, przywracając wspomnienia i emocje z podwojoną siłą. Fakt, że mimo oszustw i zdrad wciąż o niej Pan myśli, nie jest oznaką słabości, lecz wynikiem tzw. więzi traumatycznej, która sprawia, że racjonalna wiedza o doznanych krzywdach walczy z irracjonalną tęsknotą za chwilami bliskości.
Proszę uznać, że postawienie jasnej granicy i odmowa powrotu do tego, co Pana niszczyło, jest ogromnym sukcesem i aktem samoobrony, nawet jeśli teraz czuje się Pan zdruzgotany. Brak motywacji oraz poczucie osamotnienia po utracie znajomych to naturalny stan po tak długotrwałym wycieńczeniu emocjonalnym – Pana organizm potrzebuje czasu na regenerację w warunkach całkowitego braku kontaktu z osobą, która Pana krzywdziła. Zamiast walczyć z powracającymi myślami, warto spróbować spojrzeć na nie jak na echo przeszłości, które z czasem będzie słabnąć, o ile nie da Pan sobie szansy na ponowne wciągnięcie w tę relację. Odbudowa kręgu znajomych i sensu życia to proces powolny, ale możliwy, gdy tylko odzyska Pan spokój wynikający z poczucia bezpieczeństwa i braku manipulacji w swoim otoczeniu.
Powodzenia
Bożena Nagórska
Karolina Rzeszowska-Świgut
Dzień dobry,
Dziękuję, za list, to wymaga odwagi, żeby nazwać to wprost — i dobrze, że to zrobiłeś.
Chcę powiedzieć Ci, że to, co czujesz, nie jest słabością. To jest normalna reakcja na coś, co było bardzo trudnego.
Siedem lat to nie jest mały fragment życia. To pierwsza miłość, pierwsze głębokie przywiązanie, pierwszy człowiek, z którym budowałeś coś poważnego. Mózg i serce nie rozliczają się z tego w osiem miesięcy — zwłaszcza gdy przez cały ten czas były wystawiane na szantaż emocjonalny, groźby, manipulację i w końcu zdradę. To nie był zwykły związek. To był związek, który prawdopodobnie zostawił w Tobie głęboki ślad — i ten ślad domaga się teraz uwagi.
To, że tęsknisz za nią, nie znaczy, że tęsknisz za nią taką, jaka była. Tęsknisz za poczuciem bliskości, za byciem ważnym dla kogoś, za tym, co sobie wyobrażałeś, że mogłoby być. To jest zupełnie różne — i warto to od siebie odróżnić.
To spotkanie sprzed kilku dni zrobiło dokładnie to, co takie spotkania robią zawsze — otworzyło wszystko od nowa. Mózg dostał sygnał: "ona istnieje, jest blisko, może coś się zmieni". I zareagował tak, jak jest zaprogramowany — nadzieją. Nawet jeśli rozum wie swoje.
Napisałeś, że jasno powiedziałeś jej, żeby dała Ci spokój. To była bardzo ważna decyzja.
Myśli nie znikną dlatego, że tego chcesz. Ale możesz zmienić to, co z nimi robisz. Zamiast walczyć z nimi i frustrować się, że wracają — pozwól im być, zauważ je, i świadomie wróć do tego, co robisz. To nie jest łatwe, ale jest możliwe do nauczenia.
z poważaniem
Karolina Rzeszowska-Świgut
psycholog, psychotraumatolog
Daria Składanowska
Dzień dobry,
to, co Pan opisuje, brzmi jak bardzo obciążające doświadczenie.
Po tak długiej i intensywnej relacji , w której było dużo trudnych i raniących sytuacji – to naturalne, że emocje i myśli wracają, nawet po czasie.
Słyszę też, jak dużo w tym jest z jednej strony świadomości i decyzji, żeby do tego nie wracać, a z drugiej – silnego przywiązania, które wciąż daje o sobie znać.
To, że Pan tak to nazywa i o tym mówi, jest ważne. W tym wszystkim nie jest Pan sam. Jeśli poczuje Pan gotowość, rozmowa z psychologiem może być bezpieczną przestrzenią, żeby to wszystko spokojnie poukładać i zostać w tym wysłuchanym :)
Życzę wszystkiego dobrego.
Składanowska Daria
Zuzanna Różycka
Dzień dobry, pisze Pan o tym, że podjął Pan decyzję, że związek z byłą partnerką się skończył i że nie chce Pan wracać do tej relacji. Podaje Pan konkretne argumenty: traumatyczne przeżycia, kiedy byliście w związku, utratę znajomych, myśli depresyjne, które pozostały w efekcie wyczerpania emocjonalnego po rozstaniu. Byliście razem 7 lat i w ciągu tego czasu doświadczył Pan licznych zranień i emocjonalnych wstrząsów. To długi czas i regeneracja emocjonalna też musi potrwać, aby na nowo odzyskał Pan równowagę. Mam wrażenie, że wyrzuca Pan sobie, że mimo historii tej relacji po spotkaniu i wymianie wiadomości powróciły do Pana myśli o byłej partnerce. Jest to jednak całkowicie naturalne. Była bardzo ważną i bliską osobą, z którą wiązał Pan na pewno różne nadzieje i plany. Kiedy związek się rozpadł i zrozumiał Pan, co się działo przez te lata, stracił Pan nie tylko partnerkę, ale także szansę na realizację marzeń, które były dla Pana ważne w tamtej relacji. Czuje się Pan samotny - wspomina Pan, że nie ma ludzi wokół, więc automatycznie myśli biegną do ostatniej osoby, z którą był Pan blisko. To, co może Pan zrobić to spróbować przekierować myśli na siebie - jak chciałby Pan odbudować swoje życie? Czy są jacyś dawni znajomi, do których mógłby się Pan odezwać? Czy ma Pan obecnie wsparcie kogoś z bliskich, może z rodziny? Co kiedyś sprawiało Panu przyjemność, a do czego mógłby Pan wrócić? Warto też dbać o z pozoru drobne rzeczy, ale takie, które mają niebagatelny wpływ na samopoczucie: to, co Pan je, odpowiednią liczbę godzin snu, sprawianie sobie drobnych przyjemności. Proszę sobie nie wyrzucać, że nie potrafi Pan tak od razu pozbyć się myśli o byłej partnerce. Niech Pan będzie wobec siebie wyrozumiały. Proszę zauważać, że te myśli się pojawiają i akceptować, że ten proces odcinania się trwa. One będą bladły stopniowo, w miarę jak będzie Pan odbudowywał siebie. Jeśli poczuje się Pan mocno przytłoczony warto zwrócić się do psychologa lub psychoterapeuty po wsparcie.
Beata Mazurek - Bugaj
Dzień dobry,
Z tego co Pan pisze można wywnioskować, że ta relacja miała toksyczny charakter i bardzo dobrze, że Pan ją przerwał. Jednak fizyczne rozstanie to jedno, a przepracowanie tego, czego Pan doświadczył - to drugie.
Serdecznie pozdrawiam,
Beata Mazurek - Bugaj
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Powiedzenie "stara miłość nie rdzewieje" czasami się sprawdza, co jest widoczne na Pana przykładzie. Szanowny Panie, przeszedł Pan przez piekło i niestety wszedł w coś w rodzaju uzależnienia co jest częste w takich przypadkach. Dla Pana dobra powinien Pan udać się na terapie w nurcie terapii schematów, gdyż istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że powiela Pan schematy wyniesione z rodziny. Bardzo panu współczuję tego, przez co Pan przeszedł i osobiście radzę zamknąć ten rozdział, gdyż osobiście nie wierzę w cudowne zmiany.
Jakub Butkiewicz
Szanowny Panie,
Często w takich sytuacjach, nasze przekonania lub poczucie winy zniekształcają obraz rzeczywistości. Praca nad odróżnieniem faktów od emocjonalnych interpretacji bywa kluczowa, by odzyskać spokój.
Pan jasno postawił granicę i się określił co do relacji, jednak sama świadoma decyzja to często za mało by przerwać pętlę niechcianych emocji, myśli, lub zachowań.
Biorąc pod uwagę, że opisuje Pan ten stan jako „niszczący psychicznie”, a dodatkowo czuje się Pan osamotniony w tym procesie, warto zastanowić się, czy wspólne zbadanie tych mechanizmów z psychologiem nie przyspieszyłoby Pana powrotu do równowagi. Profesjonalna perspektywa pomaga czasem zauważyć błędy w myśleniu i schematy, których sami nie jesteśmy w stanie dostrzec.
Serdecznie pozdrawiam
Patrycja Wójcik
Dzień dobry,
słyszę w Pana słowach ogromne zmęczenie tą sytuacją i ciężar, jaki pozostał po relacji, która przez siedem lat była głównym punktem odniesienia. Siedem lat to bardzo długi czas, zwłaszcza gdy mowa o pierwszej miłości, która kształtuje nasze postrzeganie bliskości i samego siebie.
Wydaje się, że doświadcza Pan teraz silnego konfliktu wewnętrznego. Z jednej strony ma Pan jasną, racjonalną wiedzę o tym, co działo się w tym związku – o szantażu, manipulacji i zdradzie – i ta część Pana podjęła decyzję o ochronie siebie. Z drugiej strony jest ta część emocjonalna, która mimo doznanych krzywd, nadal jest silnie przywiązana do obrazu tej relacji lub samej osoby.
Oto kilka perspektyw, które mogą pomóc Panu zrozumieć, co dzieje się w Pana wnętrzu - Relacje, w których występują skrajne emocje – od wielkiej bliskości po lęk (groźby samobójcze, szantaż) – tworzą specyficzny rodzaj więzi, który w psychologii często nazywamy traumatycznym przywiązaniem. W takich związkach mózg przyzwyczaja się do ciągłych wyrzutów kortyzolu (stresu) i dopaminy (chwil ulgi/pojednania). Pana obecne cierpienie i natrętne myśli mogą być formą „głodu” tych intensywnych bodźców, mimo że wiadomo, jak bardzo były one dla Pana niszczące.
Kolejna kwestia, to to, co wydarzyło się po ostatnim spotkaniu i wymianie wiadomości, jest naturalną reakcją układu nerwowego. Przez 8 miesięcy budował Pan nową rzeczywistość, a krótki kontakt fizyczny i zapewnienia o zmianie mogły na nowo otworzyć ranę, która nie zdążyła się jeszcze w pełni zabliźnić. Deklaracja byłej partnerki, że „chce o Pana walczyć”, jest potężnym bodźcem emocjonalnym, który uderza prosto w Pana empatię i być może dawną potrzebę bycia dla niej ratunkiem.
Zauważa Pan również, że stracił znajomych i czuje Pan brak motywacji. To sprawia, że Pana myśli naturalnie kierują się w stronę przeszłości, bo teraźniejszość wydaje się jałowa i bolesna. Kiedy nie ma wokół nas ludzi i nowych bodźców, umysł wraca do tego, co zna najlepiej – nawet jeśli to „znane” było toksyczne.
Warto przyjrzeć się temu, co te wszystkie myśli próbują Panu powiedzieć. Czy są one wyrazem tęsknoty za realną osobą, czy może tęsknotą za poczuciem bycia potrzebnym lub za bezpieczeństwem, którego w tamtym związku w rzeczywistości brakowało?
Proces odzyskiwania siebie po relacji opartej na kontroli i manipulacji nie jest liniowy. Nawroty trudnych myśli nie oznaczają, że decyzja o odejściu była błędna ani że stoi się w miejscu. Są one częścią oczyszczania się z mechanizmów, w których żyło przez jakiś czas.
Kinga Osmulska
Dzień dobry,
to, co Pan przeżywa, jest bardzo zrozumiałe – szczególnie przy tak długiej i intensywnej relacji. To była pierwsza miłość, wiele lat razem, dużo emocji… a jednocześnie dużo trudnych doświadczeń. Takie więzi nie „wyłączają się” szybko, nawet jeśli rozum mówi jasno, że nie chce Pan do tego wracać.
To, że po ponownym kontakcie myśli wróciły ze zdwojoną siłą, jest naturalne. Organizm niejako „przypomniał sobie” tę relację – emocjonalnie, nie logicznie.
W Pana słowach widać bardzo ważną rzecz:
świadomość, że nie chce Pan wracać do tego, co było.
I jednocześnie druga część – która tęskni, wraca myślami, „ciągnie”.
To nie jest sprzeczność, tylko dwie różne warstwy: rozum i przywiązanie.
Im silniejsze było przywiązanie (zwłaszcza jeśli było też dużo napięcia, niepewności, emocjonalnych skrajności), tym trudniej się od niego odłączyć. To nie świadczy o słabości, tylko o sile tej więzi.
To, co dodatkowo to nasila, to samotność i brak ludzi wokół – wtedy myśli naturalnie wracają tam, gdzie kiedyś była bliskość.
To, że jest Panu ciężko i „pusto”, też ma sens w tej sytuacji.
Jeśli robi się bardzo przytłaczająco, można porozmawiać anonimowo:
116 123
800 70 2222
To, co Pan czuje, nie oznacza, że musi Pan do tej relacji wracać – tylko że proces odłączania jeszcze trwa.
Pozdrawiam ,
Kinga Osmulska
Psycholog, Psychoterapeutka

Zobacz podobne
Dzień dobry. Mój mąż z pozoru to normalny, w miarę cichy i opanowany człowiek (tak postrzegają go ludzie wokół). Ma dobrą pracę, dobre zarobki, ale wszędzie widzi problem i jak nawet coś niewielkiego się pojawia, to zachowuje się, jakby walił się świat i wyżywa się na mnie, reagując nerwowo i złością. W pracy jest specjalista, ale zawsze daje sobie wejść na głowę, a potem narzeka, że ma za dużo wszystkiego. Często narzeka na pracę, ale nie robi nic, aby znaleźć inną. Dodatkowo ostatnio zachował się okropnie u moich rodziców, po prostu nagle się na coś obraził (nikt nie wiedział, za co) usiadł z "dziobem"w telefonie i się do nikogo nie odzywał przez prawie cały dzień. Dowiedziałam się po powrocie do domu, że z którejś rozmowy wywnioskował, że jego teściowe głosowali w wyborach na kogoś, komu on jest przeciwny. I nie da.się mu przetłumaczyć, że to nie jego sprawa i polityka nie powinna psuć relacji rodzinnych. Czuję się z tym strasznie do dziś, jest mi ciężko na duszy i stresuje się czy teraz pojadę sama z dziećmi na święta, czy on zechce też jechać. Dodam, że mieszkamy za granicą, więc rodziców odwiedzamy rzadko. Jest też człowiekiem, który nie potrafi rozmawiać, często przyznaje mi rację, że jego zachowanie jest głupie, ale i tak wiecznie się to powtarza. A ja mam wieczny ból brzucha, stresując się, jak zareaguje na jakąkolwiek niezbyt pozytywna informacja.
Jak sobie poradzić z takim problemem?
Jestem od kilku lat samotną singielką. Mam 26 lat, ciężko mi znaleźć niestety partnera w tych czasach.
Chcę założyć już rodzinę, być mamą, ale nie mogę się ciągle tego doczekać. Zmagam się z takim problemem, że jeżeli dowiem się, że ktoś z rodziny czy nawet znajoma osoba, jest w ciąży wpadam, że tak powiem w szał, dopada mnie zazdrość.
Ok rok temu, gdy dowiedziałam się, że siostra będzie miała dziecko, płakałam po tej informacji z zazdrości chyba z 2 godziny, byłam wręcz zła, nie mogłam się wtedy opanować.
Tak jest za każdym razem, a mi się ciągle nie udaje, a lata mi uciekają. Jak sobie z tym poradzić.

