Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak pogodzić żałobę po śmierci bliskiego z pracą i codziennością?

Cześć, piszę tutaj, bo nie potrafię sobie poradzić z tym, co czuję. Mój dziadek niedawno zmarł. Odszedł w cierpieniu i mam wrażenie, że wszystko stało się zbyt szybko. Był dla mnie kimś bardzo bliskim - domem. Od jego śmierci czuję ogromny smutek i pustkę. Myśl o tym, że już go nie zobaczę, strasznie boli. Nie mogę się pogodzić z tym, że tak cierpiał przed odejściem — to mnie prześladuje. Staram się normalnie funkcjonować, ale wciąż wracam myślami do ostatnich chwil i łzy same napływają do oczu. Nie potrafię patrzeć na jego zdjęcia. Każde jedno przypomina mi, jak bardzo go brakuje - kiedy widzę jego uśmiech. To strasznie boli. Chciałabym cofnąć czas i zrobić wszystko aby był szybciej zdiagnozowany. Może to by go uratowało. Od tego czasu w ogóle nie potrafię się skupić. W pracy wszystko mi się sypie, trudno mi zebrać myśli i wykonywać nawet proste rzeczy. Mam wrażenie, że funkcjonuję jakby obok – niby jestem, ale nic do mnie nie dociera... :( Nie wiem, jak pogodzić życie w pracy z żałobą. Dochodzi do tego wiecznie niezadowolony szef, który był nawet zdziwiony i niezadowolony, że biorę cały dzień wolnego w dzień pogrzebu! Życie mi się sypie i to właśnie czuję!

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Droga N. Tak bardzo mi przykro z powodu tego, co przeżywasz. Strata bliskiej osoby to ogromny cios, a za nim idzie ból, złość, smutek czy wyrzuty sumienia, że mogliśmy zrobić więcej. To wszystko, co odczuwasz jest zupełnie naturalne, chociaż bardzo trudne. Pozwól sobie na łzy, nie walcz z tym uczuciem, bo na nie niestety nie ma złotej recepty, chociaż chciałabym taką dać, by choć trochę ulżyć Ci w cierpieniu. Jeśli masz obok kogoś bliskiego, zaufanego, spróbuj wyrazić wszystko, co czujesz. Rozważ też spotkanie z psychologiem, ktore może pomóc Ci przejść przez ten trudny czas. Jestem z Tobą myślami, 

 

Justyna Bejmert

Psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Daria Składanowska

Daria Składanowska

 

Dzień dobry Pani,

 

bardzo mi przykro z powodu śmierci Pani Dziadka. Żałoba jest procesem, który wymaga czasu, cierpliwości i życzliwości wobec siebie.

 

Nie musi Pani przechodzić przez to sama. Zachęcam do skorzystania z bezpłatnego wsparcia psychologicznego, rozmowa z psychologiem może pomóc uporządkować emocje i stopniowo odzyskać równowagę:

-116 123 – Linia Wsparcia dla osób dorosłych w kryzysie emocjonalnym (czynna codziennie 14:00–22:00)
-800 70 2222 – Centrum Wsparcia dla Osób w Kryzysie Psychicznym (czynne 24/7, również czat i e-mail)
-116 111 – Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży (czynny 24/7, także czat online)
-800 108 108 – Linia ITAKA dla osób po stracie bliskich (czynna codziennie 14:00–17:00)

 

Może się Pani również zgłosić do najbliższego Ośrodka Interwencji Kryzysowej lub Poradni Zdrowia Psychicznego, gdzie wsparcie jest bezpłatne i nie wymaga skierowania. 

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

Psycholog, Doradca kariery

 

 

Sylwia Harbacz-Mbengue

Sylwia Harbacz-Mbengue

Dzień dobry,

To co Pani czuje to głęboka i naturalna reakcja w żałobie. 

Myślenie, że nie miała Pani kontroli nad jego diagnozą powoduje odczucie żalu, które jest normalne. Proszę spróbować myśleć " zrobiłam co mogłam, byłam przy Nim". 

Bardzo mocno przeżywa Pani żałobę. Może byłoby możliwe wziąć kilka dni wolnego. Jeśli nie, proszę spróbować ograniczyć oczekiwania wobec siebie i robić tylko to, co jest konieczne.

Dobrze byłoby poszykać wsparcia, np. otaczać się bliskimi ludźmi, pozwolić sobie na łzy i smutek.

Żałoba nie ma wyznaczonych granic czasowych i każdy przeżywa ją inaczej.

 

Pozdrawiam

Sylwia Harbacz- Mbengue

Psycholog

Elza Grabińska

Elza Grabińska

Szanowna Pani,

proszę dać sobie czas na żałobę. Najbliższy czas po stracie bliskiej osoby jest pełen bólu, smutku i poczucia pustki. To, co Pani czuje, jest częścią procesu pożegnania kogoś, kto był bardzo ważny. Warto pozwolić sobie na te emocje, nie tłumić ich i nie oczekiwać od siebie funkcjonowania jak przed tym wydarzeniem od razu.

Może Pani spróbować zapisać rzeczy, które lubiła robić z dziadkiem, wspomnienia, które budziły ciepło, a za jakiś czas, gdy emocje trochę opadną, w chwilach tęsknoty wracać do nich lub robić te rzeczy w jego pamięci. To pomaga zachować więź z nim w inny sposób. Spokojniejszy, ale wciąż bliski.

 

Wszystkiego dobrego,

Elza Grabińska, psycholog.

Linnea Rasmusson

Linnea Rasmusson

Dzień dobry,

 

W takiej sytuacji proszę zobaczyć jakie Pani ma możliwości, żeby wziąć urlop chorobowy na jakiś czas, aby Pani mogła przejść żałobę w spokoju. Jeśli wpływa to na pracę, naprawdę nie widzę przeszkody, aby taki urlop został Pani przyznany. W trakcie urlopu proszę postarać się skupić na pozytywnych aspektach wspomnień, to co budziło ciepło i radość. Aspekty diagnozy, cierpienia i choroby już Pani tu nic nie zrobi i nie zmieni. Pielęgnacja pozytywnych wspomnień i pozwolenie sobie na płacz i łzy jest bardzo ważne i oczyszczające. 

 

Pozdrawiam serdecznie,

Linnea Rasmusson

Psycholog

Fala Wsparcia

Fala Wsparcia

Droga N.,

Ogromnie współczujemy sytuacji, o której piszesz. Śmierć dziadka, niezrozumienie szefa - nie wyobrażamy sobie, jak trudny czas przeszłaś. W takim momencie tym bardziej zachęcamy do podjęcia terapii, która pomoże poradzić sobie z żałobą. Zasługujesz na życie warte przeżycia.

Pozdrawiamy ciepło,

Zespół Fali Wsparcia

Izabela Piórkowska

Izabela Piórkowska

Witaj. Śmierć bliskiej osoby stanowi najczęściej bolesne doświadczenie. Zmagasz się z nieprzyjemnymi emocjami, trudnymi, które są ciężkie do zniesienia. Warto je zaakceptować, pobyć w nich, pozwolić sobie na płacz i jednocześnie poszukać na co możesz mieć wpływ, by sobie pomóc w tej sytuacji. Kto może Cię wesprzeć rozmową, by uporządkować myśli? Pozdrawiam serdecznie...

Michał Koliński

Michał Koliński

Bardzo mi przykro z powodu śmierci Twojego dziadka. To naturalne, że czujesz smutek, pustkę i trudność w skupieniu - żałoba potrafi całkowicie wyczerpać emocjonalnie. Myśli o jego cierpieniu i poczucie winy są częścią procesu po stracie, choć teraz mogą wydawać się nie do zniesienia. Daj sobie czas i prawo do przeżywania tego, co czujesz. Jeśli ból nie słabnie i trudno Ci funkcjonować, warto poszukać wsparcia terapeuty - spotkanie naprawdę pomaga uporządkować emocje i wrócić do równowagi. Pozdrawiam serdecznie 

 

Usunięty Specjalista_tka

Usunięty Specjalista_tka

Witam

Jestem psychologiem, ale również lekarzem. Przekonałem się sam, ze jakkolwiek bym się nie starał, czasami nie potrafię uratować życia. To jest bardzo przykre, ale prawdziwe. Napatrzyłem się na ludzi cierpiących w tym ostatnim okresie życia i mogłem jedynie podawać leki minimalizujące ból i lęk. I to było wszystko, co mogłem zrobić. Odejście bliskiego człowieka to straszne wydarzenie, szczególnie gdy towarzyszy temu cierpienie. To jest taka sytuacja graniczna, jak pisał Karl Jaspers. Z niej nie można się wycofać ani jaj obejść. Żałobę musimy przeżyć dla siebie i dla tej osoby która odeszła. Pani dziadek był z pewnością tym, który Panią kochał. On nie chciałby, aby jego odejście pozostawiło w Pani jedynie ból i żal po jego stracie. Jestem przekonany, że byłby z Pani dumny, gdy wróci Pani do normalnego życia, jednocześnie zawsze o nim pamiętając. Teraz patrzy na Panią tam z góry i martwi się Pani cierpieniem. I on już nic nie może z tym zrobić, ale Pani może i powinna. Żałoba jest naturalna, jednak gdy trwa zbyt długo i nie pozwala nam funkcjonować, trzeba coś z nią zrobić. Sama sobie Pani z nią chyba nie poradzi, Proponuję zatem kontakt z psychoterapeutą lub psychologiem najlepiej z takim, który w takich kwestiach ma doświadczenie. 

 

Życzę wszystkiego dobrego i dużo siły

Piotr Jeliński

psycholog i lekarz medycyny 

Usunięty Specjalista_tka

Urszula Małek

Urszula Małek

To naturalne, że czujesz smutek, pustkę i bezradność, zwłaszcza że był dla Ciebie kimś bliskim i dawał poczucie bezpieczeństwa.

To, że wracają do Ciebie myśli o jego cierpieniu i ostatnich chwilach, jest normalną próbą oswojenia straty. Żałoba potrzebuje czasu i przestrzeni, a presja, by „funkcjonować normalnie”, może tylko pogłębiać cierpienie.

Warto pozwolić sobie na te uczucia i szukać wsparcia u kogoś, kto potrafi wysłuchać bez oceniania. To, że piszesz tutaj, pokazuje, że troszczysz się o siebie i próbujesz znaleźć sposób, by unieść ten ciężar. Daj sobie czas i bądź ze sobą w tym, co czujesz.

Marcin Kuszyński

Marcin Kuszyński

Dzień dobry,

 

To niesamowite, jak silna więź łączyła Ciebie z dziadkiem. Warto mieć świadomość, że stan, który przeżywasz to naturalny stan, w którym przeplatać mogą się naprzemiennie różne emocje od smutku przez złość i inne, może to być także wiele emocji naraz, niekoniecznie pojedynczo występujące. 

 

Niestety najnowsze klasyfikacje znacząco skróciły naturalność występowania tego stanu - dotychczas był to rok, a nawet dłużej, zawsze należy ten stan traktować indywidualnie. Może on trwać dłużej w przypadku bardzo ważnych relacji, choć nie musi. 

 

Pomocne w przeżywaniu straty może być nazwanie emocji i odniesienie ich do konkretnych potrzeb za którymi one stoją, a które ta relacja zaspokajała. W takim przypadku świetnym z mojej perspektywy mogą być karty uczuć i potrzeb czy plakat Empatify. W zależności od Twoich preferencji, możesz powspominać dziadka z bliskimi, udać się na grób i wyrazić to wszystko, czego potrzebujesz. 

 

Wiedz, że z tytułu śmierci osoby bliskiej przysługuje Tobie zwolnienie L4. Gdyby natomiast intensywność doznawanych emocji w Pana/Pani odczuciu nie zmieniała się w perspektywie czasowej lub jakoś zaczęła niepokoić, warto zasięgnąć porady specjalistycznej.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Marcin Kuszyński 

 

Psycholog, certyfikowany terapeuta TSR, psychoterapeuta w procesie certyfikacji 

Zobacz podobne

Witam, mam taki problem, mam wrażenie, że moja 9 letnia córka boi się taty swojego.
Witam, mam taki problem, mam wrażenie, że moja 9 letnia córka boi się taty swojego. Boi się go, np. obudzić, cały czas pyta czy go kocham, albo żeby taty nie denerwować, boi się czasami odebrać telefon, żeby tata nie był zły. Czy to o czymś świadczy? Znajomi i rodzina mówią mi też, że tylko ze mną zachowuje się bardziej swobodnie- śpiewa, tańczy itd, a gdy jest jej tata to siedzi po prostu. Proszę o odpowiedź.
Paranoja partnerki oskarżająca o podawanie heroiny - jak sobie poradzić i co zrobić dla dziecka?

Witam. Chciałbym opowiedzieć moją historię. We wrześniu zeszłego roku moja partnerka wyrzuciła mnie z domu, oskarżając o podawanie heroiny jej i naszej 8-letniej córce. Od tego czasu cały czas oskarża mnie, że w jakiś sposób podałem naszej córce i czasem jej heroinę. Heroina wzięła się z tego, Kasia podejrzewała mnie o branie narkotyków od kilku lat. Robiła mi testy na obecność narkotyków, które nigdy nic nie wykazały. Ja nie protestowałem, ponieważ nie biorę niczego takiego. W połowie sierpnia wzięła trochę kreatyny z mojego pojemnika i zaniosła na policję. Tam test pokazał, że to heroina/morfina. Był to najprawdopodobniej błąd testu. Sprawa została umorzona po jakimś czasie, ale wg Kasi ja cały czas biorę i podaję heroinę jej i naszej córce. Na początku jak mnie wyrzuciła z domu, ograniczyła mi kontakt z córką, ale z czasem jej zachowanie się uspokoiło. Na początku również oskarżyła całą moją rodzinę i nawet swojego brata o branie heroiny. Cały początek to było zachowanie, które osoby z nią rozmawiające opisywały jako paranoiczka. Wiele razy twierdziła, że jest pod wpływem tej substancji, ale sama nie chciała sobie zrobić testu. Kiedy mi mówiła, że jestem i proponowałem, w takim razie pojedźmy na policję, niech mnie zbadają, to za każdym razem odmawiała. Z czasem jej stan się uspokoił, przestała izolować córkę ode mnie, ponieważ wie, że córka mnie potrzebuje. Zaczęła tylko mi mówić, że ona wie, co ja robię i ona nie może z tym nic zrobić, może tylko ją leczyć. I leczy naszą córkę bańkami, wodą z cytryną. Już we wrześniu założyłem sprawę o opiekę nad dzieckiem. Nie jesteśmy małżeństwem i jest to moja jedyna droga do jakiejkolwiek diagnozy i leczenia. Na 10 lipca mamy zlecone przez sąd badanie przez biegłych (2 psychiatrów i 1 psycholog). Będziemy badani my oraz relacje z córką. W tej chwili sytuacja wygląda tak, że Kasia zerwała kontakt z całą swoją rodziną. Utrzymuje go jedynie z jedną koleżanką i jej matką. Ogólnie poza tą sprawą narkotyków, zachowuje się w miarę normalnie, po prostu uważa, że moim jedynym życiowym celem jest podanie jej i naszej córce heroiny. Przez cały ten czas mieliśmy momenty, w których zbliżaliśmy się do siebie. Mogłem spędzać kilka dni w domu, ale za każdym razem wystarczył kaszel, albo kichnięcie i Kasia była pewna, że podałem heroinę i wyrzucała mnie z domu. Chciałem zapytać, czy ktokolwiek z Was przechodził przez coś takiego. Brakuje mi już sił i nie wiem, nawet czy badanie, diagnoza i ewentualne leczenie może coś pomóc. Każde moje działanie jest odbierane jako atak i próba kontroli.

Jak wspierać córkę, która jest perfekcjonistką, samotnikiem i przeżywa problemy emocjonalne?
Dzien dobry, Mam pytanie odnosnie mojej 20letniej corki. Od kiedy pamietam byla perfekcjonistka, raczej typem samotnika, nie umiala funkcjonowac z dziecmi, wolala ksiazki, jest i byla placzliwa, bardzo wobec siebie surowa. Byla i jest wzorową uczennicą. Studiuje dwa kierunki scisle (jej wybor). Teraz jest na wymianie zagranicznej. Jest jedynaczka. Nigdy z mezem jej do niczego nie zmuszalismy, mamy z nia bardzo dobry kontakt, wszystko nam mowi…Zawsze ja we wszystkim wspieramy. Martwi nas, ze stala sie bardzo placzliwa, depresyjna, ogranicza keontakty z ludzmi do minimum. Kazda najmniejsza trudnosc urasta do rangi problemu konca swiata:( Wczoraj oznajmila ze na 4roku chce mieszkac w studio, bo jak ma zly dzien to nie chce wychodzic do wspolnej kuchni:( Zajada stres snakami. Ma grupe specyficznych znajomych (transgenicznych, homoseksualnych), sama okreslila sie jako bi (my to akceptujemy!) Staramy sie ja wspierac, tlumaczyc (rozmowa jej pomaga, zrzuca to z siebie). Czemu ona tak ma, czy popelnilismy jakis blad? Jak mozemy jej pomoc, na co zwrócić uwagę? Czy jej zachowanie jest oznaka jakiegos zaburzenia? Dziekuje za wszelka pomoc.
Jestem młodą kobietą po 20 roku życia i od jakiegoś czasu przechodzę transformację psychiczną, w zasadzie nie miałam wyjścia
Dzień dobry. Jestem młodą kobietą po 20 roku życia i od jakiegoś czasu przechodzę transformację psychiczną, w zasadzie nie miałam wyjścia, gdyż kilka lat temu zaczęłam mieć obsesyjne myśli i uczucia, które się nasilały i utrudniały mocno moje życie. Teraz jestem w znacznie lepszym miejscu emocjonalnie, mimo że moje życie wygląda źle. Jedynymi osobami, które mam to moi rodzice, nie mam koleżanek ani chłopaka. Po skończeniu w tym roku studiów wiem, że wyprowadzam się za granicę i mam dobre przeczucia, wiem, że jestem w stanie osiągnąć sukces. Jednak gdy próbuję się zrelaksować i skupić na moich celach, jest w mojej głowie coś, co mnie wytrąca z pozytywnych uczuć i emocji. Codziennie jestem w huśtawce emocjonalnej i dotyczy to konkretnej rzeczy: gdy czuję, że czuję się świetnie i chcę się skupić na sobie i swoich celach, pojawia się lęk przed moją matką i obawa, że znowu powtórzą się sytuacje z przeszłości. Dopiero ostatnio odkryłam, że to przez nią miałam te obsesje, i gdy dotarłam do wnętrza siebie, zrozumiałam przyczynę, obsesje zniknęły w 98%. Jest to duży sukces, natomiast nadal blokuje mnie ten lęk, ponieważ mojej mamie zdarzało się wyżywać na mnie, to znaczy drzeć, ale to strasznie głośno, tak że aż głowa mi pękała. Czułam się wtedy bardzo pokrzywdzona i ona wtedy zachowuje się jakby była po prostu opętana, czasem potrafiła rzucać przedmiotami, wzrok jakby chciała zabić, zaciśnięte zęby, czuć było od niej nienawiść. Brzmi to strasznie i takie było, natomiast druga jej strona jest łagodna i dobra. Jest to dla mnie strasznie trudne, nie umiem się z tym pogodzić i jak widać, siedzi to we mnie i dosłownie nie pozwala iść dalej. Jedynie jestem w stanie się zupełnie odprężyć, gdy powiem sobie, że nie będzie jej już w moim życiu, jednak nie jestem w stanie tego zrobić. Lubię spędzać z nią czas i nie mam nikogo innego niż moi rodzice. Gdy rozmawiałam z nią parę razy na temat tego, że jej zachowanie jest niedopuszczalne i przez nią miałam nerwicę natręctw, twierdzi, iż kobiety są emocjonalne i nawet Jezus, gdy się zdenerwował to potrafił rzucać przedmiotami. Co za tłumaczenie. Ojciec, gdy był przy tych rozmowach, pyta się mnie, o czym ja mówię, twierdzi, że przecież nic takiego nie miało miejsca. Ostatnio, gdy miałam mieć wyrywany ząb mądrości, bałam się przez kilka tygodni przed tym, czy ona na mnie nie nawrzeszczy, że rachunek był zbyt wysoki. Raz, gdy byłyśmy razem w samolocie i wylała na mnie herbatę to nic nie powiedziałą, ale gdy potem ja przez przypadek na nią wylałam, bo ona się wtedy wierciła to przeklnęła mówiąc przy tym moje imię. Gdy byliśmy razem z moim tatą na wycieczce, to darła się na niego wniebogłosy, bo nie było miejsca do parkowania. Albo nawet jak się nie drze, to jest bardzo ofochana bez powodu, za każdym razem, gdy gdzieś razem jechaliśmy, to wszczynała kłótnie z moim ojcem bez powodu. I tak dalej, jest jeszcze wiele innych przykładów. Nie da się jej uspokoić, gdy wpada w furię, potrafi drzeć się jak opętana osoba przez długi czas. Nigdy nie widziałam kogokolwiek zachowującego się bardziej agresywnie niż ona wtedy. Czuję wtedy straszny lęk i napięcie, to jest jakby stres pourazowy. Nie wiem, jak sobie z tym poradzić, na co dzień bardzo mi przeszkadza to, że czuję napięcie, mimo że mieszkam sama i chyba od 2 lat mojej matce nie zdarzyły się takie ataki furii, jednak ja wciąż je pamiętam. Jednak czuję je tylko wtedy gdy chcę się "otworzyć" na lepszą wersję siebie, którą mam w sobie i moja mama też potrafi być dobrą osobą, jednak życie w niepewności i z taką przeszłością, która jest ciężka do zaakceptowania.... Potrafię się od tego wszystkiego zdystansować, jednak czuję, że wtedy jestem trochę obok i nie mam do końca kontaktu ze sobą. Nie mogę żyć w takiej sytuacji, która wygląda jak bez wyjścia. Nie umiem jej zaufać, bo oczywiste jest, że takie sytuacje się powtórzą. Parę razy udało mi się ostatnio czuć zupełnie dobrze, ale wtedy gdy myślę o tym, że mam spędzić czas znowu z rodzicami, nie wiem, jak się zachowywać. Nie umiem udawać, że nic się nie stało. A z matką odbyłam już kilka rozmów i powiedziała z tego, co pamiętam, że się postara, jednak już nawet tego nie jestem pewna. Natomiast ojciec jest kompletnie zaślepiony i nigdy nie potrafił postawić granicy, był zupełnie bierny i nie bronił mnie. Nawet rozmawiając z nimi o tym, mam wrażenie, że wyolbrzymiam. Nie wiem, jak mam się rozwinąć i jednocześnie umieć z nimi żyć, bo nie chcę tracić z nimi kontaktu. Mam dosyć tych kontrastów, które mam w głowie i obrazów przeszłości - często matka kochająca, ale czasami diabeł. Moje emocjonalne życie przez to jest rozdarte. Kiedyś byłam długo w mrocznych miejscach w głowie, teraz jest znacznie lepiej, ale dalej emocje z przeszłości zostały w głowie. Nawet gdy ostatnio stwierdziłam, że nie mogę sobie najwidoczniej pozwolić na pełnię szczęścia, to najwidoczniej na razie sobie odpuszczę, nagle wszystko się emocjonalnie obniża: mam pesymistyczną wersją przyszłości. Potrzebuję porady.
Mam 17 lat, a mama z bratem uzależnieni od alkoholu będą sądzeni. Co ja mam począć?

Jak mam poradzić sobie z alkoholizmem w rodzinie?

Moja mama i brat są uzależnieni, ostatnio zostali aresztowani i będą sądzeni za kilka paragrafów, grozi im do 8 lat więzienia, są oskarżeni o napaść na funkcjonariusza publicznego, oszustwo, pobicie i znęcanie się psychiczne i fizyczne.

Ja mam 17 lat, mam dość tego wszystkiego po prostu...nie mieszkam u siebie w domu, mieszkam u znajomego księdza (jestem w Oazie) a o całej sytuacji dowiedziałem się od policji. I jak mam sobie tak psychicznie z tym poradzić, bo jest bardzo ciężko...?

nietrzymanie moczu u dzieci

Nietrzymanie moczu u dzieci - przyczyny, objawy i leczenie

Czy Twoje dziecko zmaga się z problemem nietrzymania moczu? Nie jesteś sam! Ten powszechny problem dotyka wielu rodzin, ale istnieją skuteczne sposoby radzenia sobie z nim. Poznaj przyczyny, objawy i metody leczenia.