Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak pomóc 11-letniej córce, która unika szkoły? Problemy z dyrekcją oraz nauczycielami

Witam. Mam problem z 11 letnia córka, która bardzo ,na kazdy możliwy sposób unika chodzenia do szkoły. Byłam u dyrektorki o pomoc ,a usłyszałam, że ona może przyjechać do nas rano ,jak córka nie będzie chciała i ona ja zabierze do szkoły. No dla mnie technika szok. Ale dyrektorka jest też kuratorem sądowym, wiec ma swoje techniki. Byłam w sprawie córki u wychowawczyni ,która miała rozmawiać z moją córka na osobności, tymczasem moje dziecko wróciło że szkoły, wieczorem się rozpłakało i się okazało, że pani na forum klasy poruszyła temat nieobecności mojego dziecka w szkole. Na drugi dzien byłam u pani ,wyjaśniła, że musiała tak zrobić, bo dzieci zaczęły się dopytywać o moje dziecko, mówiły, że widziały córkę gdzieś tam poza szkola ,a moja córka nigdzie nie wychodziła, jak nie szła do szkoły, ale to nie ważne. Nawet nie mieszkamy w tej samej miejscowości co szkoła. Poprosiłam wychowawczynie o wystawienie odpowiedniego dokumentu ,żeby moja córkę zbadali w poradni psychologicznej . Po tej rozmowie wychowawczyni na forum klasy córka powiedziała mi ,że pani od polskiego ( jej wychowawczyni) mówi, że córka nie czyta lektur,a córka czyta wszystkie lektury ,przygotowuje się do sprawdzianów, zwyczajnie sobie z czymś nie radzi. To bolało moje dziecko i mówiła córka, że każdy od niej więcej wymaga ,a ona nie da rady. Ja jako rodzic wymagam tylko by chodziła do szkoły, uczyła się i odrabiała lekcje ,jak dostanie zła ocenę tj 1 ,to żeby poprawiła, o ile uzna ,że chce. Nie zmuszam dziecka do zdobywania super ocen. Ma się uczyć, bo jej się to przyda ,ale nie ma się uczyć dla ocen ,ma rozumieć materiał i być na bieżąco. Od dziecka nie jestem w stanie nic więcej wyciągnąć, poza tym, że nienawidzi szkoły i klasy. 5 klasa, syn jest w 7 ,też ma takie uczucia, ale chodzi. A córka ciągle coś, a to brzuszek boli ,dzisiaj kostka. Dzisiaj rano budziłam ją normalnie do szkoły. Idę do niej do łóżka i z nią leżymy kwadrans. Później zaczynam ja ubierać, bo ona to porządny śpioch ( jak jej zależy gdzieś jechać, to się ubiorze sama ,wstanie wcześniej niż reszta ,nawet do szkoły) ,ale na codzień to jest walka. Podczas ubierania jej ciągle mówiła nie . W łazience pomogłam jej się ogarnąć, ale nie było współpracy z jej strony. Ubrałam jej buty ,plecak na swoje plecy i zaprowadziłam ją do auta. Nie chciała, ciągle mówiła nie ,ale nie mówiła czemu. Zawiozłam ją pod szkołę, nie chciała wyjsc z auta ,była walka, tj musiałam ją z auta wyjąć i auto zamknąć. Ale ona i tak nie chciała iść do szkoły. Powód, rzekomo ból kostki. Mówiłam jej ,może cię kostka boleć, ale nie masz jej spuchniętej, mało tego wczoraj też mówiła, że kostka boli ,a była z koleżankami bardzo aktywna na podwórku. Mówiłam jej ,że nie ma nawet siniaka ,nic, a jak zakładałam jej skarpetkę, to nawet nic nie jęknęła, stąd wiem ,że wymyśliła ból kostki. Co jaj mam z tym dzieckiem zrobić, gdzie szukać pomocy ? Nie chce iść do psychologa ,nie chce z nami rozmawiać. My tylko wiemy ,że nienawidzi szkoły i klasy, albo ,że ona nie wie co się dzieje. Nie mam już sił. Czekają nas konsekwencje prawne ,bo dziecko ewidentnie miga się od obowiązku nauczania. Mówiła, że chce na domowe nauczanie ,ale ona w domu nigdy nie robi nic sama od siebie. A do tego dyrektorka nie daje zgody i znajoma psycholog też mówi definitywnie nie .
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam Panią,

 

Z tego, co Pani opisuje, widać jak bardzo się Pani stara i jak dużo wysiłku wkłada w to, żeby córce pomóc. Jednocześnie mam poczucie, że zarówno Pani, jak i córka jesteście już bardzo zmęczone tą sytuacją. U wielu dzieci w tym wieku silna niechęć do szkoły nie wynika z lenistwa ale z jakiegoś przeciążenia np. emocjonalnego, społecznego albo z poczucia, że sobie z czymś nie radzą. Czasem dziecko samo nie potrafi jeszcze nazwać, co dokładnie je przerasta.Bóle brzucha, kostki, unikanie wyjścia z domu,to wszystko bywa też sposobem, w jaki ciało dziecka pokazuje stres lub lęk związany ze szkołą. Bardzo poruszyło mnie też to, że córka powiedziała, że „wszyscy od niej więcej wymagają i ona nie da rady”: w tym zdaniu często kryje się dużo napięcia i poczucia bycia pod presją.Może warto na chwilę spróbować przesunąć akcent z pytania „jak ją zmusić do szkoły” na „co w tej szkole jest dla niej tak trudne, że aż ciało mówi stop”. Kilka pytań, które mogą pomóc w refleksji: czy córka ma w klasie choć jedną osobę, przy której czuje się bezpiecznie?

 czy wcześniej zdarzyło się coś w relacjach z rówieśnikami lub nauczycielem, co mogło ją zawstydzić albo zranić?

kiedy zaczęła się ta silna niechęć do szkoły czy zbiegło się to z jakimś wydarzeniem?

w jakich sytuacjach widzi Pani, że córka czuje się pewniej i spokojniej?

Jeśli dziecko nie chce rozmawiać z psychologiem „od razu”, czasem pomaga zacząć od spokojnej konsultacji rodzica z psychologiem dziecięcym lub w poradni psychologiczno-pedagogicznej czyli bez presji na dziecko, żeby już na pierwszym spotkaniu wszystko mówiło. Specjalista może też pomóc Pani ustalić, czy chodzi bardziej o lęk szkolny, przeciążenie wymaganiami, czy trudności w relacjach w klasie.Proszę też pamiętać, że to nie wygląda na sytuację „złego wychowania” ani „leniwego dziecka”. Raczej na sygnał, że córka z czymś sobie nie radzi i bardzo potrzebuje dorosłych, którzy spróbują zrozumieć, co dokładnie się w niej dzieje.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Witam Panią 

 

 Rozumiem, że sytuacja z córką jest bardzo trudna i wyczerpująca, a unikanie szkoły może być objawem fobii szkolnej lub problemów emocjonalnych, a brak rozmowy pogarsza sprawę. Kluczowe jest szybkie skierowanie jej na profesjonalną diagnozę, mimo oporu, bo konsekwencje prawne rosną.

Proszę nie zapominać, że nieobecności powyżej 50% w miesiącu grożą upomnieniem dyrektora, potem grzywną do 10 tys. zł , nadzorem kuratora lub sprawą w sądzie rodzinnym. Dyrektorka jako kurator może interweniować, ale lepiej działać profilaktycznie z poradnią, by uniknąć eskalacji.

Dyrektor może odmówić, jeśli uzna, że warunki nie są odpowiednie (np. brak programu zgodnego z podstawą programową), ale decyzja musi być uzasadniona i wtedy warto się  odwołać się do kuratorium oświaty w ciągu 14 dni. W Pani przypadku, skoro córka nie uczy się sama, to nie najlepsze wyjście. Potrzebne jest skupienie się na terapii i wsparciu szkolnym. Proszę unikać siłowego zabierania , a zamiast tego  budować zaufanie przez spokojne rozmowy wieczorem, wzmacnianie sukcesów. Można poprosić o pomoc psychologa lub pedagoga o indywidualne sesje i unikanie omawiania na forum klasy.​ 

 

 

 

Anna Banasik

Anna Banasik

Dzień dobry,

 

Rozumiem, że sytuacja może być bardzo obciążająca emocjonalnie, zarówno dla Pani, jak i dla córki, dlatego dobrze, że stara się Pani uzyskać specjalistyczną pomoc. To, co Pani opisuje, wskazuje, że za takim unikaniem stoją silne emocje, takie lęk czy przeciążenie. Objawy somatyczne, takie jak ból brzucha czy kostki mogą być realną odpowiedzią na stres czy inne emocje, a nie „wymówką”, jak mogłoby się wydawać.

 

Warto zwrócić uwagę na to, że córka ugłaśnia nienawiść względem szkoły, ujawnia także przeciążenie i poczucie wysokich wymagań względem niej, które po prostu mogą ją przerastać. W tej sytuacji warto przede wszystkim rozważyć diagnozę albo wizytę u psychologa pomimo niechęci dziecka. Jest to kluczowe również z prawnego punktu widzenia, żeby pokazać, że podejmuje Pani kroki w tym kierunku.

W zakresie emocji należy nazywać i akceptować emocje, które może odczuwać córka. Warto używać takich słów, jak „widzę, że jest Ci bardzo trudno”, "widzę, że jesteś zdenerwowana", "czy chciałabyś o tym porozmawiać?". Dzieci uczą się przez modelowanie, dlatego warto również wprowadzić normalizację i pokazywanie Pani uczuć, np. "jestem teraz troszkę zmęczona, czy możemy porozmawiać za chwilę?", "mój szef dzisiaj bardzo mnie zdenerwował...". Dziecko uczy się, że odczuwane przez nią emocje są normalne.

 

W związku z tym, że problem dotyczy szkoły warto przyjrzeć się sytuacji w klasie, w szkole, może warto porozmawiać z innymi rodzicami. W zakresie obecności należy wprowadzać małe kroki, stopniowo przychodzić na 1-2 lekcje, aby sprawdzić czy jakiś nauczyciel lub przedmiot może być dodatkowym źródłem napięcia.

 

Edukacja domowa zwykle nie rozwiązuje problemu, jeśli jego źródłem są emocje, dlatego warto wstrzymać się z tą decyzją.

Cała sytuacja wskazuje, że córka być może sobie z czymś nie radzi i nie umie tego inaczej pokazać. Warto poprosić o pomoc psychologa szkolnego i przede wszystkim nie omawiać problemów na forum klasy.

 

Pozdrawiam

Anna Banasik

Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry, 

Rozumiem, że ta sytuacja może być dla Pani bardzo wyczerpująca i budzić bezradność — szczególnie kiedy mimo dużego zaangażowania nie widać poprawy.

Z tego, co Pani opisuje, możliwe, że zachowanie córki nie wynika z „niechęci” czy lenistwa, tylko z trudności, z którymi ona sama nie potrafi sobie poradzić ani ich nazwać. U dzieci w tym wieku bardzo często opór przed szkołą bywa sposobem radzenia sobie z napięciem — możliwe, że:

- doświadcza silnego stresu związanego ze szkołą lub klasą

- czuje się przeciążona wymaganiami (nawet jeśli obiektywnie nie są one wysokie)

- ma trudności w relacjach rówieśniczych lub poczucie bycia ocenianą

- nie radzi sobie z emocjami i napięcie „wychodzi” w postaci objawów somatycznych (np. ból brzucha, kostki)

To, że mówi „nie wiem” albo nie chce rozmawiać, też jest częste — możliwe, że sama nie rozumie, co się z nią dzieje, albo wstydzi się o tym mówić.

Zwraca uwagę również to, że:

- sytuacja w szkole (np. poruszenie tematu na forum klasy) mogła zwiększyć jej napięcie i poczucie wstydu

- presja poranna i „siłowe” doprowadzanie do szkoły, choć zrozumiałe, mogą dodatkowo nasilać opór i lęk.

Możliwe, że to, co Pani widzi jako „wymyślanie” (np. ból kostki), jest dla niej realnym sposobem uniknięcia bardzo trudnej dla niej sytuacji.

Gdzie szukać pomocy:

- poradnia psychologiczno-pedagogiczna — to bardzo dobry kierunek (warto doprowadzić do diagnozy, nawet jeśli dziecko nie jest chętne)

- psycholog dziecięcy — czasem potrzeba kilku prób, zanim dziecko się otworzy 

- w niektórych przypadkach także konsultacja psychiatry dziecięcego (jeśli objawy się nasilają)

 

To, że córka „nie chce iść do psychologa”, jest częste — możliwe, że odbiera to jako coś strasznego lub oceniającego. Czasem pomaga przedstawienie tego jako:

👉 „miejsce, gdzie ktoś pomoże Ci, żeby było Ci lżej”, a nie „bo jest z Tobą problem”.

Na ten moment pomocne może być:

- więcej ciekawości niż przekonywania („widzę, że to dla Ciebie trudne” zamiast „przecież nic Ci nie jest”)

- nazywanie emocji, nawet jeśli córka ich nie potwierdza

- ograniczenie walki siłowej, na ile to możliwe — bo ona często pogłębia opór. 

Rozumiem też Pani lęk przed konsekwencjami prawnymi — to realne obciążenie. Jednocześnie możliwe, że kluczowe jest teraz nie tylko „doprowadzenie do szkoły”, ale zrozumienie, dlaczego szkoła stała się dla niej tak trudnym miejscem.

To jest sytuacja, która zdecydowanie wymaga wsparcia specjalisty — nie dlatego, że ktoś „robi coś źle”, ale dlatego, że dziecko najprawdopodobniej mierzy się z czymś, co ją przerasta.

Życzę Pani dużo siły i spokoju

Kinga Osmulska 

Psycholog, Psychoterapeutka


 

Łukasz Dyłka

Łukasz Dyłka

To, co opisujesz, jest bardzo trudne i widać, że robisz naprawdę dużo, żeby to ogarnąć. I pierwsza ważna rzecz: to nie wygląda na „złe zachowanie” czy lenistwo. Bardziej na dziecko, które sobie z czymś nie radzi i reaguje unikaniem.

To unikanie szkoły, bóle brzucha, kostki, „nie wiem czemu” – to bardzo często sposób, w jaki dzieci pokazują napięcie, lęk albo przeciążenie. One często same nie potrafią powiedzieć, co dokładnie jest nie tak. Dlatego pojawia się „nie wiem” i objawy z ciała.

 

Z Twojego opisu widać kilka rzeczy, które mogą mieć znaczenie:

 

Szkoła nie jest dla niej bezpiecznym miejscem.
Sytuacja z omawianiem jej nieobecności na forum klasy to dla wielu dzieci coś bardzo zawstydzającego. Do tego komentarze typu „nie czyta lektur” – nawet jeśli nieprawdziwe – mogą ją dodatkowo podkopywać.

Może czuć, że „nie daje rady”.
To zdanie, które powiedziała, jest bardzo ważne. Dzieci w takim stanie często nie uciekają od szkoły jako miejsca, tylko od poczucia porażki, wstydu albo presji.

 

Unikanie się nakręca.
Im więcej sytuacji, w których „ledwo ją dowozisz”, wyciągasz z auta itd., tym bardziej jej ciało i głowa uczą się: szkoła = zagrożenie.

 

I teraz najważniejsze: siłowe doprowadzanie do szkoły na dłuższą metę zwykle pogarsza sprawę. Rozumiem, że boisz się konsekwencji prawnych, ale to nie jest rozwiązanie przyczynowe.

 

Co możesz zrobić tu i teraz:

Po pierwsze – trochę zdjąć napięcie w rozmowie.
Nie pytania typu „dlaczego nie chcesz iść”, tylko raczej:
„Widzę, że to dla Ciebie bardzo trudne. Nie musisz teraz tłumaczyć. Jestem obok.”


Dla niej może to być pierwszy krok do otwarcia się, bo teraz jest raczej w trybie obrony.

 

Po drugie – bardzo konkretna rozmowa ze szkołą
To, co zrobiła wychowawczyni, nie było ok. Warto jasno postawić granicę:
– żadnych rozmów o dziecku na forum klasy
– potrzebujecie indywidualnego podejścia
– możliwe dostosowania (mniej odpytywania, wsparcie, ktoś „bezpieczny” w szkole)

 

Jeśli się da – rozmowa z pedagogiem/psychologiem szkolnym.

 

Po trzecie – poradnia psychologiczno-pedagogiczna
To bardzo dobry kierunek. Nawet jeśli córka „nie chce”, często pierwsze spotkania i tak się odbywają, a dziecko stopniowo się otwiera. Tam można dostać też konkretne zalecenia dla szkoły.

 

Po czwarte – małe kroki zamiast „pełnej szkoły”
Czasem pomaga odciążenie:
– przyjście tylko na kilka lekcji
– wejście do szkoły bez presji „całego dnia”
– nawet samo przyjście pod szkołę i wrócenie
To brzmi dziwnie, ale często działa lepiej niż walka „albo wszystko, albo nic”.

 

Po piąte – oddzielenie „obowiązku” od emocji
Możesz mówić:
„Szkoła jest obowiązkiem, ale widzę, że coś Cię tam bardzo męczy i chcę Ci pomóc to ogarnąć”


Czyli: granica + wsparcie, a nie tylko jedno z nich.

 

Co do nauczania domowego – na ten moment to raczej ucieczka od problemu, nie rozwiązanie. Jeśli ona już teraz nic nie robi sama, to faktycznie może to pogłębić trudności.

 

Najważniejsze, co z tego wszystkiego wybrzmiewa:
Twoja córka nie walczy z Tobą. Ona walczy z czymś, czego nie umie nazwać i co ją przerasta.

I naprawdę nie jesteś z tym sama – to coraz częstszy problem w tym wieku. Tylko wymaga podejścia bardziej „co się z nią dzieje” niż „jak ją zmusić”.

Serdeczności
Łukasz Dyłka
pedagog, psycholog

dep.pop

Darmowy test na depresję poporodową (Edynburska Skala Depresji Poporodowej)

Zobacz podobne

7-letnie dziecko nagle zmieniło zachowanie. Buntuje się.
Mój partner ma dziecko w wieku 7 lat. Dziewczynka ułożona, ma świadomość rozpadu związku rodziców. Wszystko było dobrze, oboje zmieniliśmy pracę, aby móc pełnić opiekę nad dzieckiem (opieka naprzemienną tydzień na tydzień). Od dwóch miesięcy jest problem z komunikacją, spełnianiem jej obowiązków (nauka literek i czytania), sprzątania po sobie i w swoim pokoju. Zaczęła robić olbrzymie histerie i używać sformułowania "chce do mamy". Nigdy takiego zachowania nie przejawiała, wręcz nie chciała wracać od nas. Co robimy źle, jak możemy temu zaradzić?
Jak radzić sobie z zazdrością i samotnością w dążeniu do macierzyństwa?

Jak sobie poradzić z takim problemem? 

Jestem od kilku lat samotną singielką. Mam 26 lat, ciężko mi znaleźć niestety partnera w tych czasach. 

Chcę założyć już rodzinę, być mamą, ale nie mogę się ciągle tego doczekać. Zmagam się z takim problemem, że jeżeli dowiem się, że ktoś z rodziny czy nawet znajoma osoba, jest w ciąży wpadam, że tak powiem w szał, dopada mnie zazdrość. 

Ok rok temu, gdy dowiedziałam się, że siostra będzie miała dziecko, płakałam po tej informacji z zazdrości chyba z 2 godziny, byłam wręcz zła, nie mogłam się wtedy opanować. 

Tak jest za każdym razem, a mi się ciągle nie udaje, a lata mi uciekają. Jak sobie z tym poradzić.

Jestem samotną matką, którą przytłacza życie - nie potrafię sobie już z tym poradzić
Jestem sama z córką i nie daje już rady, brakuje mi sił na wszystko. Rozstałam się z ojcem mojej córki prawie 4 lata temu, zaczynałam wszystko od zera bo wrocilysmy do mojego rodzinnego miasta. Byłam bez pieniędzy, bez mieszkania, pracy i przedszkola dla córki wiem że na dzień dzisiejszy dużo osiągnęłam bo wynajmuje mieszkanie, mam pracę nie na pełny etat ale zarabiam na opłaty do tego mam alimenty i świadczenie 800+, córka jest zadbana i chodzi do przedszkola, jest uśmiechniętym i energicznym dzieckiem bardzo ja kocham, ona jeździ co drugi weekend do swojego taty mają dobry kontakt. Niestety moja rodzina odwróciła się ode mnie po rozstaniu z ojcem córki, ciągle wmawiają mi że nie daje sobie z niczym rady, w niczym mi nie pomagają i ciągle tylko dołują dlatego zerwałam z nimi kontakty. W związkach też mi ciągle nie wychodzi jestem znów świeżo po rozstaniu gdzie naprawdę pokochałam tego mężczyznę i nie chciałam się rozstawać ale on nie był do końca przekonany czego chce mówił że z jednej strony bardzo mu ma mnie zależy i nie potrafi ze mnie zrezygnować dlatego czeka aż to ja go zostawię a z drugiej strony wie że nie da mi nigdy tego co ja bym chciała czyli ślubu i drugiego dziecka, byliśmy razem 1,5 roku i nie potrafię się z tym pogodzić bo jest fajnym i wartościowym facetem. Finansowo też nie jest kolorowo, wszystko drożeje, czynsz, jedzenie itp. mam wrażenie że pracuje tylko po to żeby opłacać rachunki i opiekunkę dla córki bo pracę kończę później i nie mam jak jej odebrać z przedszkola. Psychicznie nie daje już rady czuje się jak najgorsza matka na świecie bo nerwowo już nie wytrzymuje i ciągle krzyczę ma córkę a później tego żałuję,mało czasu z nią spędzam, jestem po prostu kłębkiem nerwów bo nie wiem już jak i za co mamy żyć. Przerosło mnie życie, mam 27 lat a czuje się tak wyczerpana że brakuje mi ma wszystko sił najchętniej to gdzieś bym uciekła tak żeby nikt mnie nie znalazł. Nigdy nie miałam takiego prawdziwego spokoju i poczucia bezpieczeństwa,pochodzę z rodziny w której ojciec pił i od 8 roku życia nie miałam z nim kontaktu on tez się mną nigdy nie interesował i chyba przez to mam ogromny strach i lęk przed odrzuceniem, boję się porzucenia, boję się kolejnego dnia nie wiem już co robić. Bardzo chciałabym zwolnić, odpocząć, zresetować się ale nie mogę bo wszystko jest na mojej głowie i chyba też nie potrafię. To jest straszne uczucie
Czy odizolowanie dziecka od rodziny partnera wpłynie na jego rozwój i relacje?
Mam rocznego synka i drugiego który ma miesiąc. Dwa miesiące temu chciałam odejść od partnera. Partner zawiadomił rodzinę. Przyszła jego mama zaczęła mnie straszyć i wyzywać, mówiła że zabierze mi dzieci. Bardzo przyzwyczaiła się do pierwszego syna. W kłótni mówiła "to mój syn" zamiast wnuczek.. Po calej klotni zostałam w mieszkaniu. Z partnerem probujemy pracowac nad związkiem.. Ale czuje niepokoj, kiedy zabiera starszego syna do jego rodziny. Nie jestem nigdy za tym, najchetniej calkowicie odseparowalabym go od nich. Przede wszystkim dlatego, żeby nie nastawili go z czasem przeciw mnie i druga sprawa to nie chce, aby przejął ich paskudne cechy. Czy dla jego dobra moge cos takiego zrobic nie czując że robie mu krzywdę? Zabronić parterowi zabierania dzieci do nich, walczyć o to? Czy zaburzę mu rozwój odlaczajac go od rodziny partnera? Czy zrobie mu jakas krzywde tym zachowaniem i wplynie to na jego relacje rodzinne w przyszlosci kiedy bedzie tworzyl własną rodzinę? Czy przez to ze bym go od nich odlaczyla w integracjach spolecznych w szkole moze miec problem z komunikacją?
Partner po 20 latach związku nagle zerwał kontakt - co robić?
Witam.Moj życiowy partner z którym byliśmy ponad 20 lat .mamy dorosłe dzieci i dom .wyjechał do pracy do innego miasta 5 miesięcy temu wracał do domu co drugi weekend często do siebie dzwoniliśmy można powiedzieć że w każdej wolnej chwili .wracał do domu stęskniony było między nami bardzo dobrze jak by ten wyjazd jeszcze nas do siebie zbliżył . Jednak kiedyś przypadkiem dowiedziałam się że chodzi z kolegami do dyskoteki nawet się z nim o to nie poklucilam bo pomyślałam że poprostu poszedł z kolegami na piwo bo co innego by mógł tam robic facet przed 50 .po jakimś czasie jednak odkryłam że esemesuje z jakąś kobieta zrobiłam mu awanturę jednak stwierdził że umówił się z nią tylko na kawę więc wybaczyłam mówił że kocha i tylko ja się dla niego liczę i zerwał z nią całkowicie kontakt jednak po dwóch tygodniach w sobotę wyłączył telefon wieczorem kiedy rano zadzwoniłam zrobił mi awanturę że sobie coś wmawiam że telefon poprostu padł.jeszcze tego samego dnia wieczorem przestał się odzywać wyłączył telefon dowiedziałam się że zwolnił się z pracy i się do niej przeprowadził od kolegów się dowiedziałam że odszedł do wogule innej kobiety niż ta z którą się umawial na kawę zadzwonił raz w tygodniu i powiedział żebym go mieszkała kiedyś wruci do domu że niewie kiedy ale wruci i że nie jest u kobiety tylko zmienił pracę co jest absurdalne bo nawet nie załatwił formalności w tej pracy od tej pory niema ma wyłączony telefon .jestem zdruzgotana jak mógł mnie zostawić bez słowa wyjaśnienia po tylu latach i tak poprostu zerwać kontakt jak byśmy byli sobie obcy jak byśmy niemieli dzieci jak byśmy niemieli wspólnego domu mija już drugi tydzień od kiedy się nie odzywa nawet niewiem gdzie go szukać bo koledzy wiedzą tylko że poszedł d kobiety ale niewiedza gdzie policji niepowiadomie bo przecież powiedział że mam go nie szukać co mam robić w tej sytuacji.
mutyzm1

Mutyzm - przyczyny, objawy i skuteczne metody pomocy

Czy Twoje dziecko nie mówi w określonych sytuacjach społecznych, mimo że swobodnie komunikuje się w znanym otoczeniu? Może to być mutyzm wybiórczy – zaburzenie lękowe, które wymaga odpowiedniego wsparcia.