
Silny lęk separacyjny i regres emocjonalny u 5‑latki po przedszkolu i zmianie zasypiania – jak jej pomóc?
Magdalena
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Proszę porozmawiać z opiekunkami przedszkola, gdyż możliwe , że wydarzyło się coś, co dla Państwa może być bez znaczenia, a dla córki nawet traumatyczne. Zachowanie dziecka może mieć związek z różnymi czynnikami i trzeba się temu dobrze przyjrzeć. jeżeli w szkole jest psycholog, to także proszę z nim porozmawiać. Obawia się przedszkola, być może jest to związane z konkretnymi dziećmi, a raczej ich zachowaniami, jakie są nieakceptowane przez córkę, ale przyczyn może być wiele.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
Sytuacja córki wskazuje na przeciążenie układu nerwowego, które objawia się regresem emocjonalnym i trudnościami z separacją. Powrót lęku przed przedszkolem oraz intensywne wybuchy złości po powrocie do domu to objawy kumulowania napięcia – dziecko przez cały dzień bardzo stara się sprostać wymaganiom grupy, a po powrocie do bezpiecznej relacji z rodzicami następuje gwałtowne rozładowanie nagromadzonego stresu. Kluczowym czynnikiem wpływającym na obecny stan może być niedawna zmiana warunków spania; dla dziecka o tak wysokiej wrażliwości, która wcześniej objawiała się lękami nocnymi, wyprowadzka z sypialni rodziców po czterech latach jest ogromną zmianą obniżającą bazowe poczucie bezpieczeństwa. Dodatkowo uzależnienie nastroju od obecności jednej koleżanki sprawia, że każde wyjście do przedszkola staje się dla niej sytuacją niepewną i lękotwórczą, zamiast być bezpieczną rutyną. Warto rozważyć, czy proces usamodzielniania w nocy nie nastąpił w zbyt trudnym momencie i czy córka nie potrzebuje teraz znacznie więcej bliskości fizycznej wieczorami, aby „doładować” poczucie bezpieczeństwa przed porannym rozstaniem. Ważne jest, aby traktować jej popołudniowe wybuchy nie jako niegrzeczność, lecz jako sygnał wyczerpania, oraz wspólnie z nauczycielami pomóc jej budować szerszą sieć relacji w grupie, by brak jednej osoby nie paraliżował jej funkcjonowania. Jeśli regres będzie się utrzymywał, ponowna konsultacja z psychologiem dziecięcym pomoże ocenić, czy obecny system wsparcia jest wystarczający dla jej wysokich potrzeb emocjonalnych.
Wszystkiego dobrego
Bożena Nagórska
Agnieszka Włoszycka
Pani Magdaleno,
Z Pani opisu, wygląda to moim zdaniem jak powrót lęku separacyjnego po zmianach i większym obciążeniu emocjonalnym. Sądzę, że córka „trzyma się” w przedszkolu, a napięcie rozładowuje dopiero przy Pani czyli tam, gdzie czuje się najbezpieczniej. Nowe spanie osobno, silna więź z koleżanką, poranki: to wszystko mogło naruszyć jej poczucie stałości.
Sądzę, że to nie musi oznaczać problemu „na stałe”, raczej chwilową trudność w regulacji.Może pomóc więcej przewidywalności i „mostów” między domem a przedszkolem: stały rytuał rozstania, coś od Ciebie przy niej (np. mały przedmiot), krótkie, spokojne pożegnanie bez przeciągania.Do przyjrzenia się: co dokładnie dzieje się tuż przed wybuchem :czy widać pierwsze sygnały napięcia?
czy od czasu zmiany spania pojawiło się więcej lęku także wieczorem? czego ona najbardziej potrzebuje w momencie rozstania: słów, bliskości, przewidywalności? Myślę, że to wygląda jak etap, w którym potrzebuje trochę więcej Pani „emocjonalnej obecności", żeby znów poczuć grunt pod nogami.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Rafał Hille
dobrze jest spojrzeć na problem całościowo i z boku na własną rodzinę, problemy dzieci mają zawsze swoje tło, nie daje Pani zbyt wielu szczegółów, trudno określić z tego co ma największy wpływ na córkę, dzieci leczy się w kontekście całego otoczenia również rodzinnego, najczęściej jest to oddziaływanie terapeutyczne na całą rodzinę, nie tylko n dziecko
Karol Barra
Dzień dobry,
opisuje Pani bardzo uważnie i szczegółowo sytuację córki – to duża wartość, bo pokazuje, jak dobrze jest Pani z nią w kontakcie i jak trafnie wychwytuje Pani zmiany w jej funkcjonowaniu.
To, co Pani obserwuje, można rozumieć jako regres rozwojowy związany z przeciążeniem emocjonalnym, a nie jako „cofnięcie się” w sensie zaburzenia. U dzieci w wieku przedszkolnym takie okresowe nawroty trudności są stosunkowo częste, szczególnie gdy nakłada się kilka czynników jednocześnie.
W opisie widzę kilka możliwych obszarów, które mogą mieć znaczenie:
1. Zmiany i potrzeba bezpieczeństwa
Rozpoczęcie spania w osobnym pokoju to dla dziecka duża zmiana – nawet jeśli wydaje się „naturalnym krokiem”. Dla córki, która wcześniej spała z Państwem, mogło to oznaczać utratę ważnego źródła poczucia bezpieczeństwa. Często takie zmiany „ujawniają się” nie w nocy, ale właśnie w ciągu dnia – np. poprzez większy lęk przy rozstaniach.
2. Lęk separacyjny (nawracający)
Silne reakcje przy rozstaniach, myślenie o przedszkolu już w weekend czy „przyklejanie się” do mamy wskazują na nasilony lęk separacyjny. To, że córka dobrze funkcjonuje w grupie, jest bardzo ważną informacją – oznacza, że trudność nie dotyczy samego przedszkola, tylko momentu rozstania i poczucia oddzielenia od Pani.
3. Przeciążenie po dniu w przedszkolu
Intensywne wybuchy emocji po powrocie do domu często są efektem „trzymania się w ryzach” przez wiele godzin. Dziecko, które w przedszkolu funkcjonuje dobrze, może po powrocie „rozładowywać” napięcie tam, gdzie czuje się najbezpieczniej – czyli przy rodzicu.
4. Relacje rówieśnicze
Silne przywiązanie do jednej koleżanki i zależność od jej obecności mogą zwiększać poczucie niepewności. Dla dziecka może to oznaczać: „poradzę sobie tylko wtedy, gdy ona tam będzie”.
Co może Pani zrobić, żeby ją wesprzeć?
1. Wzmocnienie poczucia bezpieczeństwa
Na ten moment warto rozważyć, czy zmiana związana ze spaniem nie była dla niej zbyt trudna. Czasem pomocne jest częściowe „cofnięcie” zmiany lub wprowadzenie większej bliskości wieczorem (np. dłuższy rytuał zasypiania, obecność rodzica).
2. Praca z rozstaniami – przewidywalność i rytuały
krótkie, stałe pożegnanie (bez przedłużania),
komunikaty typu: „Wiem, że jest Ci trudno, wrócę po obiedzie” – spokojne, ale pewne,
stały schemat poranka, który się nie zmienia.
3. „Odbarczanie” po przedszkolu
Po powrocie warto dać córce przestrzeń na regulację:
czas tylko z rodzicem (nawet 15–20 minut),
brak nadmiaru pytań i bodźców,
akceptacja emocji („widzę, że było Ci dziś trudno”).
4. Nazywanie emocji zamiast rozmowy „wprost”
Jeśli nie chce rozmawiać, można mówić za nią:
„Zastanawiam się, czy rano czujesz trochę strachu, kiedy się rozstajemy…” – bez nacisku na odpowiedź.
5. Wzmacnianie niezależności od jednej relacji
Delikatnie zachęcać do innych kontaktów, ale bez presji – raczej poszerzanie niż „odrywanie” od tej jednej koleżanki.
Jeśli trudności będą się utrzymywać, nasilać lub pojawią się dodatkowe objawy (np. problemy ze snem, wycofanie, nasilony lęk w innych sytuacjach), warto rozważyć ponowną konsultację psychologiczną – najlepiej z osobą pracującą rozwojowo z dziećmi i rodziną.
Na koniec ważna rzecz: to, że córka po epizodach wraca do równowagi i dobrze funkcjonuje w przedszkolu, jest bardzo dobrym prognostykiem. Jej system emocjonalny działa prawidłowo – tylko chwilowo jest przeciążony i potrzebuje więcej wsparcia oraz poczucia bezpieczeństwa.
Pozdrawiam serdecznie.

Zobacz podobne
Jakie są najlepsze sposoby leczenia nerwicy?
Męczę się od dziecka od czasu kiedy mnie wyśmiewano, teraz gdy jestem dorosła, nerwica nabrała na sile i nawet gdy nic się nie dzieje, a jestem wśród ludzi, robi mi się słabo w miejscach publicznych lub gdy zbyt dużo ludzi zwróci na mnie uwagę.
Boję się pójść na siłownię, mimo że lubię sport.
Dodatkowo, gdy widzę, że ktoś się mną interesuje, ja jestem pewna, że to fałszywe i tak naprawdę ta osoba chce mi zaszkodzić. Jest to wykańczające... Daje sprzeczne sygnały, unikam i ta osoba rezygnuje. Jedynie z tą osobą przez komunikatory się nie boję rozmawiać, bo wtedy na mnie nie patrzy tylko wtedy już te osoby nie są zainteresowane
Cześć:) Jestem tutaj nowa. Trochę nie wiem od czego zacząć, ponieważ stronię od poradnictwa w mediach społecznościowych, zadawania pytań itd. Jednak zapisałam się do grupy "specjalistycznej" i liczę na Wasze doświadczenie. Myślę, że jestem osobą wysoko wrażliwą, jednak nigdy nie odwiedzałam gabinetu psychologa, psychoterapeuty czy psychiatry. Planuję. Chciałabym, ale w ramach nieodpłatnej pomocy, NFZ (?) Mam małą pewność siebie i ludzie to widzą, wydaje mi się też, że wykorzystują. Ale po kolei.
Piszę do Was z pytaniem jak radzicie sobie w sytuacjach w życiu codziennym od których nie można uciec? Chodzi mi o sytuacje, które zdarzają się w życiu i jesteście ich uczestnikami. Podam kilka przykładów: jedziecie autem i kierowca za Wami uderzył w Wasz samochód, bo się zagapił (3 razy miałam taką sytuację, dwa razy próbowano obarczyć mnie winą, więc wezałam policję - winny był kierowca drugiego auta. W sumie nie chciałam być złośliwa i organizować komuś mandatu na kupę kasy, ale bałam się.... bałam się, że on na mnie krzyczy, że jutro wymyśli coś by jednak wymigać się od odpowiedzialności i włączyła mi się reakcja obronna: "jesteś niewinna dzwoń po policję"), sąsiedzi w bloku codziennie robią imprezy głośne i nie możecie spać (próbowaliście rozmawiać grzecznie, ale sąsiedzi Was wyśmiali i teraz często robią podśmiechujki gdy Was widzą), na studiach zostałam skrzyczana przez prowadzącą zajęcia (na egzaminie), co ciekawe była to pani od przedmiotu psychologicznego - chodziło o to, że według niej jestem nieprzygotowana na egzamin (byłam! uczyłam się i zaczęłam podawać literaturę, z której korzystałam do nauki, oczywiście, grzecznie i spokojnie - wyrzuciła mnie za drzwi), a ja się denerwowałam i dlatego wiem, że nie mówiłam logicznie:( Na poprawkę nie odważyłam się pójść. Stałam pod drzwiami i nie weszłam. Podobnie, zdarzają się różne sytuacje w pracy. Zazwyczaj kończy się tak, że jestem bardzo nieakceptowana/nielubiana przez otoczenie - sąsiedzi nie mówią mi dzień dobry (i to nie jedni), w pracy ludzie chodzą na piwo, mnie nikt nie zaprasza (lub opowiadają sobie różne historie, gdy wchodzę to milczą i patrzą na mnie), nie mam też żadnej koleżanki. Bardzo się "gotuję" w sytuacjach stresowych - to widać: pocę się, trzęsą mi się ręce,, głośno oddycham, sapię, mylę wyrazy, zaczynam mówić jakbym miała wada wymowy lub całkowicie milczę (!) i stoję kilka minut w jednym punkcie (!) ). Nie umiem sama nawiązać relacji, a dzisiaj jest tak, że inni też sami nie zaczynają rozmowy/znajomości. Brakuje mi wokół siebie ludzi (koleżanek, kogoś zaufanego z kim można rozmawiać tak w realnym życiu), więc nie mam z kim o tym pogadać i poprosić o poradę, opinie czy doświadczenia tych osób. Wielu rzeczy nie robię przez emocje, stres, np. nigdzie nie wychodzę, nie mogę się przemóc do wielu rzeczy.

