Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Silny lęk separacyjny i regres emocjonalny u 5‑latki po przedszkolu i zmianie zasypiania – jak jej pomóc?

Moja córka za miesiąc kończy 5 lat. Do żłobka poszła w wieku 1,5 roku, a od 2,5 roku uczęszcza do przedszkola (tego samego co starsza siostra). Adaptacje były dla niej bardzo trudne — długo nie chciała zostawać, silnie przeżywała rozstania, ale po kilku tygodniach zwykle się stabilizowała. W wieku ok. 2 lat przez 9 miesięcy miała silne lęki nocne (potwierdzone przez psychologa) — wybudzenia z intensywnym płaczem, brak kontaktu, niemożność uspokojenia. Epizody trwały nawet ponad 20 minut. Po tym czasie nagle ustąpiły i przez kolejne ponad 2 lata córka funkcjonowała prawidłowo. Od 2–3 miesięcy obserwujemy regres. Córka ma duże trudności z regulacją emocji — szczególnie po przedszkolu szybko wpada w złość, histerię, krzyk, potrafi reagować bardzo intensywnie nawet na drobne sytuacje. Takie napady trwają długo, a po ich zakończeniu wraca do normalnego funkcjonowania. Nie chce o tym rozmawiać. Największy problem to poranki i rozstania. Już w weekend przeżywa konieczność pójścia do przedszkola. Rano reaguje silnym lękiem — ucieka, płacze, nie chce wejść do sali, mocno się mnie trzyma. Każde rozstanie jest bardzo trudne. Według psychologa przedszkolnego córka w grupie funkcjonuje dobrze — jest kontaktowa, otwarta, dostosowuje się do zasad. Problem dotyczy głównie rozstań. Dodatkowo jest bardzo związana z jedną koleżanką — jej nieobecność powoduje duży niepokój i niechęć do pójścia do przedszkola. Niedawno wprowadziliśmy też zmianę — córka zaczęła spać w osobnym pokoju z siostrą, wcześniej przez całe życie spała z nami. Nie wiemy, jak najlepiej jej pomóc i skąd może wynikać ten regres
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

  Proszę porozmawiać z opiekunkami przedszkola, gdyż możliwe , że wydarzyło się coś, co dla Państwa może być bez znaczenia, a dla córki nawet traumatyczne. Zachowanie dziecka może mieć związek z różnymi czynnikami i trzeba się temu dobrze przyjrzeć. jeżeli w szkole jest psycholog, to także proszę z nim porozmawiać. Obawia się przedszkola, być może jest to związane z konkretnymi dziećmi, a raczej ich zachowaniami, jakie są nieakceptowane przez córkę, ale przyczyn może być wiele. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Sytuacja córki wskazuje na przeciążenie układu nerwowego, które objawia się regresem emocjonalnym i trudnościami z separacją. Powrót lęku przed przedszkolem oraz intensywne wybuchy złości po powrocie do domu to objawy kumulowania napięcia – dziecko przez cały dzień bardzo stara się sprostać wymaganiom grupy, a po powrocie do bezpiecznej relacji z rodzicami następuje gwałtowne rozładowanie nagromadzonego stresu. Kluczowym czynnikiem wpływającym na obecny stan może być niedawna zmiana warunków spania; dla dziecka o tak wysokiej wrażliwości, która wcześniej objawiała się lękami nocnymi, wyprowadzka z sypialni rodziców po czterech latach jest ogromną zmianą obniżającą bazowe poczucie bezpieczeństwa. Dodatkowo uzależnienie nastroju od obecności jednej koleżanki sprawia, że każde wyjście do przedszkola staje się dla niej sytuacją niepewną i lękotwórczą, zamiast być bezpieczną rutyną. Warto rozważyć, czy proces usamodzielniania w nocy nie nastąpił w zbyt trudnym momencie i czy córka nie potrzebuje teraz znacznie więcej bliskości fizycznej wieczorami, aby „doładować” poczucie bezpieczeństwa przed porannym rozstaniem. Ważne jest, aby traktować jej popołudniowe wybuchy nie jako niegrzeczność, lecz jako sygnał wyczerpania, oraz wspólnie z nauczycielami pomóc jej budować szerszą sieć relacji w grupie, by brak jednej osoby nie paraliżował jej funkcjonowania. Jeśli regres będzie się utrzymywał, ponowna konsultacja z psychologiem dziecięcym pomoże ocenić, czy obecny system wsparcia jest wystarczający dla jej wysokich potrzeb emocjonalnych.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Pani Magdaleno,

 

Z Pani opisu, wygląda to moim zdaniem jak powrót lęku separacyjnego po zmianach i większym obciążeniu emocjonalnym. Sądzę, że córka „trzyma się” w przedszkolu, a napięcie rozładowuje dopiero przy Pani czyli tam, gdzie czuje się najbezpieczniej. Nowe spanie osobno, silna więź z koleżanką, poranki: to wszystko mogło naruszyć jej poczucie stałości.

Sądzę, że to nie musi oznaczać problemu „na stałe”, raczej chwilową trudność w regulacji.Może pomóc więcej przewidywalności i „mostów” między domem a przedszkolem: stały rytuał rozstania, coś od Ciebie przy niej (np. mały przedmiot), krótkie, spokojne pożegnanie bez przeciągania.Do przyjrzenia się: co dokładnie dzieje się tuż przed wybuchem :czy widać pierwsze sygnały napięcia?

czy od czasu zmiany spania pojawiło się więcej lęku także wieczorem? czego ona najbardziej potrzebuje w momencie rozstania: słów, bliskości, przewidywalności? Myślę, że to wygląda jak etap, w którym potrzebuje trochę więcej Pani „emocjonalnej obecności", żeby znów poczuć grunt pod nogami.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Rafał Hille

Rafał Hille

dobrze jest spojrzeć na problem całościowo i z boku na własną rodzinę, problemy dzieci mają zawsze swoje tło, nie daje Pani zbyt wielu szczegółów, trudno określić z tego co ma największy wpływ na córkę, dzieci leczy się w kontekście całego otoczenia również rodzinnego, najczęściej jest to oddziaływanie terapeutyczne na całą rodzinę, nie tylko n dziecko

Karol Barra

Karol Barra

Dzień dobry,

opisuje Pani bardzo uważnie i szczegółowo sytuację córki – to duża wartość, bo pokazuje, jak dobrze jest Pani z nią w kontakcie i jak trafnie wychwytuje Pani zmiany w jej funkcjonowaniu.

To, co Pani obserwuje, można rozumieć jako regres rozwojowy związany z przeciążeniem emocjonalnym, a nie jako „cofnięcie się” w sensie zaburzenia. U dzieci w wieku przedszkolnym takie okresowe nawroty trudności są stosunkowo częste, szczególnie gdy nakłada się kilka czynników jednocześnie.

W opisie widzę kilka możliwych obszarów, które mogą mieć znaczenie:

1. Zmiany i potrzeba bezpieczeństwa
Rozpoczęcie spania w osobnym pokoju to dla dziecka duża zmiana – nawet jeśli wydaje się „naturalnym krokiem”. Dla córki, która wcześniej spała z Państwem, mogło to oznaczać utratę ważnego źródła poczucia bezpieczeństwa. Często takie zmiany „ujawniają się” nie w nocy, ale właśnie w ciągu dnia – np. poprzez większy lęk przy rozstaniach.

2. Lęk separacyjny (nawracający)
Silne reakcje przy rozstaniach, myślenie o przedszkolu już w weekend czy „przyklejanie się” do mamy wskazują na nasilony lęk separacyjny. To, że córka dobrze funkcjonuje w grupie, jest bardzo ważną informacją – oznacza, że trudność nie dotyczy samego przedszkola, tylko momentu rozstania i poczucia oddzielenia od Pani.

3. Przeciążenie po dniu w przedszkolu
Intensywne wybuchy emocji po powrocie do domu często są efektem „trzymania się w ryzach” przez wiele godzin. Dziecko, które w przedszkolu funkcjonuje dobrze, może po powrocie „rozładowywać” napięcie tam, gdzie czuje się najbezpieczniej – czyli przy rodzicu.

4. Relacje rówieśnicze
Silne przywiązanie do jednej koleżanki i zależność od jej obecności mogą zwiększać poczucie niepewności. Dla dziecka może to oznaczać: „poradzę sobie tylko wtedy, gdy ona tam będzie”.

 

Co może Pani zrobić, żeby ją wesprzeć?

1. Wzmocnienie poczucia bezpieczeństwa
Na ten moment warto rozważyć, czy zmiana związana ze spaniem nie była dla niej zbyt trudna. Czasem pomocne jest częściowe „cofnięcie” zmiany lub wprowadzenie większej bliskości wieczorem (np. dłuższy rytuał zasypiania, obecność rodzica).

2. Praca z rozstaniami – przewidywalność i rytuały

krótkie, stałe pożegnanie (bez przedłużania),

komunikaty typu: „Wiem, że jest Ci trudno, wrócę po obiedzie” – spokojne, ale pewne,

stały schemat poranka, który się nie zmienia.

3. „Odbarczanie” po przedszkolu
Po powrocie warto dać córce przestrzeń na regulację:

czas tylko z rodzicem (nawet 15–20 minut),

brak nadmiaru pytań i bodźców,

akceptacja emocji („widzę, że było Ci dziś trudno”).

4. Nazywanie emocji zamiast rozmowy „wprost”
Jeśli nie chce rozmawiać, można mówić za nią:
„Zastanawiam się, czy rano czujesz trochę strachu, kiedy się rozstajemy…” – bez nacisku na odpowiedź.

5. Wzmacnianie niezależności od jednej relacji
Delikatnie zachęcać do innych kontaktów, ale bez presji – raczej poszerzanie niż „odrywanie” od tej jednej koleżanki.

 

Jeśli trudności będą się utrzymywać, nasilać lub pojawią się dodatkowe objawy (np. problemy ze snem, wycofanie, nasilony lęk w innych sytuacjach), warto rozważyć ponowną konsultację psychologiczną – najlepiej z osobą pracującą rozwojowo z dziećmi i rodziną.

 

Na koniec ważna rzecz: to, że córka po epizodach wraca do równowagi i dobrze funkcjonuje w przedszkolu, jest bardzo dobrym prognostykiem. Jej system emocjonalny działa prawidłowo – tylko chwilowo jest przeciążony i potrzebuje więcej wsparcia oraz poczucia bezpieczeństwa.

Pozdrawiam serdecznie.

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Nie radzę sobie z natręctwami
Mam ocd, ostatnio nie radzę sobie z natręctwami, ciągle czyszcze telefon szmatką bo zafiksowałam się na tym punkcie a dziś mi spadł na biurko z kilku metrow bez okładki, był bardzo drogi (dla mnie) i martwię się przez co nie moge spac ze coś z nim się stanie... Czy nic mu się nie stało i nadal jest jak nowy? Wiem jak to brzmi ale potrzebuje pytać o to i się upewniać...
Jak przezwyciężyć perfekcjonizm i związany z nim stres?
Mam problem z perfekcjonizmem. Chyba od zawsze mam z tym problem, ale dopiero teraz to do mnie dotarło. Czuję się niewystarczająca, dlatego ciągle szukam potwierdzenia u innych. Bardzo tego nie lubię, bo odbiera mi autentyczność. To jest niezwykle męczące, bo rzadko bywam z siebie tak szczerze zadowolona, naprawdę rzadko. Będąc perfekcjonistą, ludzie potrafią się na "śmierć" zapracować i doprowadzić tym do wypalenia, albo hamują się przed działaniem. Jestem tym drugim typem. Chyba robię to ze strachu - przed porażką na pewno, ale myślę że przed czymś jeszcze, na pewno istnieje więcej powodów. Boję się ryzyka, ale nie rozumiem dlaczego. Mam świadomość, że ludzie nie są idealni i nie będą. A jednak sama katuję się za mikro błędy i nie doceniam wysiłku jaki wkładam. To ile energii i czasu poświęcam. Czuję, że nie ufam sobie i to jest wynik traumy z przed kilku lat. Staram się sobie zaufać, ale nie potrafię. Jest to o tyle trudne, że wewnętrznie/podświadomie wierzę, że nie jestem tego warta. Przez to wszystko mimo realnych chęci i motywacji ciągle sabotuję siebie. Niby jestem świadoma konsekwencji, ale nie czuję zagrożenia. Głównie dlatego popełniam te same błędy, oraz żyję w ciągłej stagnacji. Kolejnymi winnym mojego stanu jest prokrastynacja, która wynika z perfekcjonizmu i wygody jaką odnalazłam w dyskomforcie. Ciągle żyję w stresie. Mniejszym, czy większym, ale myślę i czuję że to nie ustępuje. Ciągłe napięcie, przez które (według mnie) tak często boli mnie głowa. Stresuję się, bo widzę ile czasu straciłam i ile tracę teraz. Mój cenny czas, moje życie. Widzę jak przelatuje mi przez palce, ale nie mogę się za siebie zabrać i coś z tym zrobić. Trochę jakbym żyła w pętli. Przeraża mnie to, bo dużo tracę. Obiecuję sobie lepsze jutro, ale tą obietnice składam sobie od lat i jest tak samo bezustannie. Sama sobie na tacy podaję masę rozwiązań, które realnie mogą pomóc, ale z jakiegoś powodu dzień mija za dniem i do niczego się nie stosuję. Żyję z myślą, że za rok kończę szkołę i straciłam swoje nastoletnie (licealne) lata, a dzieciństwa nie pamiętam. Wszystko dlatego że nie potrafię żyć tym co tu i teraz. Tracę dużo, bo się boję, ale czego? Już nie jestem pewna. Nie ufam sobie. Nie czuję satysfakcji z mojego życia. Czuję, że nie zasługuję na to co mi dane. Odbieram sobie i innym (jestem skąpa i mam niską samoocenę). Zrobiłam się bardzo aspołeczna. Koniec końców, nie ważne gdzie jestem - wszędzie czuję się samotna. A nawet jak próbuję się otworzyć na coś nowego to nagle zasypuję się masą wymówek, żeby tego nie zrobić. - a to tylko skrawek tego co chciałam zapisać. Nie chcę też się nie wiadomo jak rozpisywać, więc skupiłam się na tym co na ten moment myślę, że jest moim największym problemem. Co mogę z tym zrobić? Naczytałam się różnych sposobów, które niby mają pomóc wyjść z tego błędnego koła, ale czuję że to nie trafia do sedna problemu.
Dzień dobry :) Co mam zrobić, żeby przełamać lęk przed lekami?
Dzień dobry :) Co mam zrobić, żeby przełamać lęk przed lekami? Mam przepisane od psychiatry wenlafaksynę na zaburzenia lękowe, ale panicznie się ich boję, że wystąpią skutki uboczne. Z jednej strony wiem, że te leki są po to, aby mi pomóc, ale no niestety mam taką blokadę. Wcześniej leczyłam się już psychiatrycznie i nic strasznego nie działo mi się po lekach, ale wtedy przez pierwsze dwa tygodnie brałam Alpragen, a w tym przypadku nie wiem czy mogę łączyć go z wenlafaksyną, ponieważ zapomniałam spytać lekarza. W dodatku boję się, że po lekach wystąpią wymioty, których panicznie się boję.
Jestem Sandra i mam 16 lat. Od kilku tygodni mam problem z moja mamą i nie wiem jak sobie z tym poradzić.
Dzień dobry. Jestem Sandra i mam 16 lat. Od kilku tygodni mam problem z moja mamą i nie wiem jak sobie z tym poradzić. Mam już mętlik w głowie, ale już mówię o co chodzi. Ponieważ jestem jedynaczką i mieszkam z mamą sama od zawsze, moja mama ma 35 lat jest wysoka ładna. I miała kilku partnerów ale jakoś nigdy nie spędzałam z nimi dużo czasu, ma też sporo koleżanek, czegoś ja nie mogę powiedzieć. Niestety od kilku tygodni mam dziwną sytuację. Od kilku tygodni moja mama wychodzi w piątek, a czasami w sobotę na noc i wraca na następny dzień po południu albo nawet wieczorem. To dla mnie bardzo stresujące i dziwne bo mama mówi mi że jej nie będzie, wróci rano i mam iść spać. Wieczorem przyjeżdża po nią jakiś koleś w czarnym samochodzie, a czasami jest ich dwóch. To dla mnie jakieś nie zrozumiałe. Czasami widziałam dwóch mężczyzn i widziałam jak jeden wychodzi i obściskuję mamę. Nie rozumiem tego. Kim są i czego chcą. Kiedy pytałam mamę to powiedziała że czasami chodzi na imprezy z koleżankami i kolegami, raz mówi że impreza firmowa a raz że spotkanie po latach i inne takie kłamstwa. Nie wiem co mam zrobić. Nie rozumiem jej. Moja koleżanka powiedziała mi że może jeden z nich to jej chłopak. Powiedziała też że może uprawia z nimi seks albo ją czymś szantażują. Nie wiem co zrobić. Boję się tego. Koleżanka powiedziała że może ma dwóch chłopaków. Nie rozumiem. To jest chore jakieś. Co powinnam zrobić? Wyprowadzić się? Bo nie chcę już mieszkać z nią. To jakieś wszystko chore.
Nie potrafię utrzymać pracy. Choruję na depresję.
Witam. Moim problem jest to, że nie potrafię utrzymać żadnej pracy. Najdłużej udało mi się przepracować 4 miesiące, po tym czasie trafiałam do psychiatry z powodu depresji i zaburzeń lękowych, poszłam na zwolnienie i już z niego nie wróciłam. W każdej innej pracy powtarza się ten sam scenariusz. Raz nawet zwolniłam się po 2 dniach. 3 miesiące temu dostałam kolejną pracę i myślałam, że tym razem będzie inaczej. Niestety ok. 2 tygodni temu wróciły lęki i depresja. Przebywam na zwolnieniu lekarskim i boję się powrotu do pracy. Chyba już do niej nie wrócę. Dodam, że w każdej pracy według opinii przełożonych radziłam sobie bardzo dobrze. Odchodziłam z dnia na dzień, bo „coś pękło”. Mam wyższe wykształcenie, wszystkie moje dotychczasowe prace były biurowe, urzędowe. Zaczynam myśleć, że może lepiej bym się w prostej pracy fizycznej, np. sprzątaniu.
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!