Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak pomóc córce z problemami psychicznymi i jak radzić sobie z własnymi emocjami w trudnej sytuacji rodzinnej?

Treść wrażliwa
Dzień dobry Jestem mamą 15latki, która od dłuższego czasu mówi, że ma wszystkiego dość, że może skoczy z mostu, że życie jest bez sensu. Nie chce chodzić do szkoły bo,, po co?,"i twierdzi, że czasem w nocy widzi jakieś zjawy i słyszy głosy jakby ktoś wołał ją po imieniu. Była kilka razy u psychologa, który stwierdził, że córka prawdopodobnie manipuluje, bo chce mieć szkołę w chmurze. Dodam jeszcze, że mało wychodzi z domu, ma dwie bliższe koleżanki z którymi widuje się w szkole, twierdzi że jest aspołeczna i nienawidzi ludzi. Taka sytuacja trwa właściwie od lat, ale przez ostatnie trzy lata się nasiliła. W domu mamy sytuację taką, że mąż czesto pije alkohol,wraca nad ranem do tego jest jeszcze starszy syn z czterokonczynowym porażeniem mózgowym, którym praktycznie sama się zajmuję. Będąc w takiej sytuacji, sama już sobie nie radzę psychicznie z tym ,że ostatnio odkryłam po 24 latach małżeństwa, jak mąż spędza czas z przyjaciółmi od piwa zachowując się jak singiel i zabawia się w najlepsze z przyjaciółką po czym w oczy się tego wyparł. Myślę, że tak jest za każdym razem, czuję się zdradzana emocjonalnie, a on nie ma sobie nic do zarzucenia. Nie przejmuje się problemami córki, wyśmiewa ją. Ja dziś też, kiedy kolejny raz nie poszła do szkoły, bo jednej koleżanki też nie będzie, nawrzeszczałam na nią i zwyzywałam od idiotek,debili i leni .Wiem, że nie powinnam, ale psychicznie już nie daję rady. W związku z tym mam pytanie Co mam robić w związku z córką? Czy ja może mam jakieś zaburzenia, bo ostatnio łapię się na tym, że mam toksyczne zachowanie? Pozdrawiam EB
Katarzyna Szczypior-Bałwas

Katarzyna Szczypior-Bałwas

Wydaję się, że jest Pani w kryzysie emocjonalnym. Zbyt dużo rzeczy nałożyło się na Panią i rozumiem, że trudno z tym wszystkim sobie radzić. Cała trudna sytuacja z mężem i jego opuszczaniem Pani, obciążająca Panią opieka nad niepełnosprawnym synem oraz trudności w relacji z dorastającą córką, to zbyt wiele. Dobrze byłoby w tym wszystkim zadbać o siebie i swoją przestrzeń, bo widać, że emocje zalewają Panią, stąd odreagowanie w relacji z córką i Pani wybuch na nią. 

Córka prawdopodobnie reaguje na całą obecną sytuację domową i duże napięcie, które jest w rodzinie, stąd jej reakcje. Wyraźnie widać, że cała rodzina przeżywa kryzys i duże zmęczenie. Może gdyby Pani znalazła przestrzeń na rozmowę z kimś, może specjalistą, który pomógłby Pani zrozumieć co się dzieje w Pani i w całym systemie rodzinnym, pomogłoby spojrzeń na wszystko z boku, nabrać dystansu i podjąć krok ku zmianom. Córka być może izoluje się w relacjach, gdyż widzi, że Pani też trudno korzystać z pomocy i wsparcia poza rodziną, a sama też pewnie przeżywa to wszystko i nie jest jej z tym łatwo.

Czasem wystarczy, że jedna osoba z rodziny zacznie dbać o siebie i zmieniać swoje dotychczasowe spojrzenie,  a często podejmowa  kroki ku zmianie, by cała rodzina na tym mogła skorzystać. 

Życzę dużo wytrwałości i siły do podjęcia działań. Nie musi być Pani w tym wszystkim sama.

Pozdrawiam

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

czytając Pani wiadomość, widać ogromne przeciążenie, z jakim Pani funkcjonuje na co dzień. Opieka nad chorym dzieckiem, trudna sytuacja w małżeństwie, brak wsparcia i jednocześnie narastające trudności córki – to wszystko razem może przekraczać możliwości radzenia sobie jednej osoby. To, że momentami Pani „wybucha”, nie oznacza, że jest Pani „toksyczna” – to raczej sygnał silnego wyczerpania i przeciążenia psychicznego.

Jednocześnie bardzo ważne jest, żeby wyraźnie powiedzieć:

to, co mówi i przeżywa córka, wymaga pilnej i poważnej reakcji.

Objawy córki, których nie wolno bagatelizować

Z opisu wynika, że pojawiają się:

- wypowiedzi o śmierci („skoczę z mostu”, „życie nie ma sensu”),

- wycofanie, niechęć do szkoły i ludzi,

- możliwe objawy psychotyczne (słyszenie głosów, widzenie „zjaw”),

- pogorszenie funkcjonowania od dłuższego czasu.

To nie są typowe zachowania „manipulacyjne”. Nawet jeśli czasem nastolatek coś wyolbrzymia, to przy takich objawach należy przyjąć zasadę:

👉 lepiej potraktować to zbyt poważnie niż zbyt lekko.

Co zrobić w sprawie córki – konkretnie

Pilna konsultacja u psychiatry dzieci i młodzieży (nie tylko psycholog).

Jeśli córka ponownie mówi o chęci odebrania sobie życia lub objawy się nasilą – zgłoszenie do szpitala psychiatrycznego / na SOR.

Warto też wrócić do terapii, ale u specjalisty, który traktuje objawy poważnie i ma doświadczenie z młodzieżą.

Dodatkowo:

proszę starać się nie zostawiać córki samej w momentach dużego kryzysu,

ograniczyć ocenianie, a zamiast tego mówić: „widzę, że bardzo cierpisz, chcę Ci pomóc”.

 

Zadaje Pani bardzo ważne pytanie: „czy coś jest ze mną nie tak?”.

Z tego, co Pani opisuje:

jest Pani w długotrwałym stresie, doświadcza Pani samotności w relacji, nie ma Pani realnego wsparcia, dźwiga Pani ogrom odpowiedzialności.

W takich warunkach:

- wybuchy złości,

- poczucie winy,

- zmęczenie,

- chwiejność emocjonalna są naturalną reakcją organizmu, a nie dowodem „zaburzenia osobowości”.

Natomiast to ważny sygnał, że Pani również potrzebuje wsparcia:

- rozmowa z psychologiem/psychoterapeutą (dla Pani),

- jeśli to możliwe – włączenie kogokolwiek do pomocy przy synu,

- rozważenie wsparcia instytucjonalnego (np. opieka wytchnieniowa).

Bardzo ważne na koniec

W tej sytuacji mamy dwa równoległe kryzysy:

- córka – wymagająca pilnej diagnozy psychiatrycznej,

- Pani – skrajnie przeciążona i pozostawiona bez wsparcia.

Nie da się skutecznie pomóc córce, jeśli Pani całkowicie się wyczerpie. To nie jest egoizm – to warunek konieczny.

Proszę też pamiętać: to, że zdarzyło się Pani krzyknąć czy użyć mocnych słów, można naprawiać – ważniejsze jest to, co zrobi Pani dalej.

Trzymam za Panią bardzo mocno kciuki – to naprawdę trudna sytuacja, ale są możliwości realnej pomocy.

Z życzliwością i wsparciem,

Kinga Osmulska 

 


 

Zuzanna Różycka

Zuzanna Różycka

Dzień dobry, czytam w Pani wiadomości, że żyje Pani w ogromnym napięciu i przeciążeniu. Czuje się Pani osamotniona w opiece nad dziećmi, która dodatkowo obarczona jest poważnymi trudnościami. Co więcej mierzy się Pani z problemem alkoholizmu męża i zdrady, o której Pani pisze. Wydaje się, że Pani zachowania (krzyczenie na córkę) mogą wynikać bardziej z poczucia bezsilności, samotności, frustracji, zmęczenia, a wcale nie muszą oznaczać zaburzeń. Na pewno jednak warto zatroszczyć się o siebie i poszukać wsparcia u specjalisty: psychologa lub psychoterapeuty.

Co do Pani córki to objawy, o których Pani pisze są niepokojące: myśli samobójcze, słyszenie głosów, omamy wzrokowe, mówienie o nienawiści do innych ludzi. Wspomina Pani, że trwają już długo. Warto skonsultować się z psychiatrą, który ma doświadczenie w pracy z młodzieżą i umówić do niego córkę. Nawet jeśli byłyby to zmyślone objawy w celu "manipulacji" jak sugeruje psycholog, do którego chodziła córka, to są one na tyle poważne, że warto zasięgnąć drugiej opinii. Za tymi tzw. "manipulacjami" często kryją się konkretne trudności dorastającego człowieka, które trzeba zauważyć i się nimi zaopiekować.

Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry,

Jeśli chodzi o córkę, to to, co Pani opisuje - myśli rezygnacyjne, mówienie o śmierci, wycofanie, niechęć do szkoły, a dodatkowo zgłaszanie widzenia czy słyszenia czegoś - zdecydowanie wymaga pogłębionej diagnostyki, najlepiej u psychiatry dzieci i młodzieży. Warto potraktować to poważnie i nie zakładać, że to manipulacja. Nawet jeśli czasem w zachowaniu nastolatków pojawiają się elementy wpływania na otoczenie, to takie objawy nie powinny być bagatelizowane. Można rozważyć jak najszybszy kontakt z poradnią zdrowia psychicznego dla dzieci i młodzieży albo oddziałem dziennym czy całodobowym, jeśli objawy się nasilają. W sytuacji, gdy pojawiają się wypowiedzi o odebraniu sobie życia, zawsze warto traktować to jako sygnał alarmowy i szukać specjalistycznej pomocy.

W codziennym kontakcie z córką pomocne może być stopniowe odchodzenie od presji i ocen w stronę prób zrozumienia tego, co ona przeżywa. To nie znaczy zgadzania się na wszystko, ale raczej stworzenie przestrzeni, w której może powiedzieć, co się z nią dzieje, bez obawy przed krytyką. Jednocześnie bardzo ważne jest Pani wsparcie. W tej sytuacji jest Pani sama w trudnej sytuacji i to naturalne, że pojawia się po czasie wyczerpanie. Warto rozważyć kontakt dla siebie - z psychologiem, terapeutą albo nawet grupą wsparcia dla opiekunów czy osób w podobnej sytuacji. W niektórych miastach możliwe jest skorzystanie z darmowej pomocy dla osób w których rodzinach ktoś zmaga się z alkoholizmem. 

Pozdrawiam i życzę powodzenia,
Karolina Grabka

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Czytam Pani wiadomość jak historię kobiety, która od bardzo dawna niesie więcej, niż jeden człowiek powinien unieść i w którymś momencie to „za dużo” zaczyna wychodzić krzykiem, bezsilnością, czasem słowami, których później się żałuje. Dla mnie to nie jest „toksyczność” a raczej przeciążenie, które nie ma gdzie się rozładować.

Obok Pani jest dziewczynka, która mówi rzeczy, których nie mówi się „dla szkoły w chmurze”. Głosy, zjawy, słowa o skakaniu z mostu, to są sygnały, których się nie interpretuje, tylko sprawdza. Tu naprawdę potrzebny jest lekarz psychiatra dzieci i młodzieży i to możliwie szybko. Nie po to, żeby ją „nazwać”, tylko żeby ją ochronić.

I teraz chcę napisać coś ważnego, choć niewygodnego: Pani córka nie żyje obok tego domu: ona w nim oddycha. Widzi napięcie, czuje samotność, doświadcza braku oparcia ze strony ojca. Jej wycofanie i „nienawiść do ludzi” może być bardziej o bólu niż o charakterze. Nie musi Pani teraz być "idealną mamą". Wystarczy, że spróbuje Pani zrobić jedną zmianę: mniej walki, więcej obecności. Zamiast „dlaczego znowu nie poszłaś”, czasem: „widzę, że jest Ci bardzo ciężko”. Uważam też, że Pani… też potrzebuje miejsca, gdzie ktoś zobaczy Panią, nie tylko jako matkę od wszystkiego, gdyż bez wsparcia nawet najsilniejsi zaczynają pękać. Według mnie to nie jest sytuacja do „ogarnięcia się, tylko do sięgnięcia po realną pomoc, dla córki i dla Pani. 

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Szanowna Pani

 

 Zarówno córka, jak i Pani wymagają realnej, pilnej pomocy i to nie jest „manipulacja”, tylko zespół bardzo poważnych sygnałów alarmowych.

To, co Pani opisuje u 15‑latki, to klasyczne czerwone flagi: powtarzające się wypowiedzi „mam wszystkiego dość”, „skoczę z mostu”, „życie nie ma sensu",  to są myśli samobójcze, nawet jeśli ona mówi to czasem „pół żartem”.

wycofanie społeczne, niechodzenie do szkoły, apatia,  doznania typu „widzę zjawy”, „słyszę głosy wołające mnie po imieniu” to mogą być omamy, które zdarzają się w ciężkiej depresji z objawami psychotycznymi albo w innych zaburzeniach z kręgu psychotycznego.​ Przy takich objawach NIGDY nie zatrzymujemy się na wniosku „manipuluje”, tylko traktujemy to jak stan potencjalnie zagrażający życiu i kierujemy dziecko do psychiatry dzieci i młodzieży.

Umówiłabym jak najszybszą wizytę u psychiatry dzieci i młodzieży (NFZ lub prywatnie, cokolwiek jest szybciej). Powód: myśli samobójcze + możliwe omamy + wycofanie funkcjonowania. Jeśli pojawi się zdanie wprost „zrobię sobie krzywdę”, „dzisiaj skoczę”, „już tego nie wytrzymam”  jedziecie na najbliższy SOR psychiatryczny lub ogólny, niezależnie od tego, co mówi mąż czy szkoła.  Idealnie by było gdyby to był duet  współpraca psycholog + psychiatra (diagnoza + ewentualne leczenie farmakologiczne + psychoterapia). Nie wolno  bagatelizować („przestań gadać głupoty”), nie wyśmiewać i nie karać za te słowa gdyż  to nasila problem.​ Raczej: „Słyszę, że jest ci tak źle, że wolisz nie żyć. To bardzo poważne. Chcę, żebyś dostała pomoc i będę z tobą w tym procesie.”​ U części młodzieży z depresją i lękami szkolnymi szkoła staje się nie do udźwignięcia, więc pojawiają się pomysły edukacji domowej czy szkoły w chmurze a czasem to ucieczka, czasem realna ulga.​ Na razie priorytetem jest bezpieczeństwo i leczenie. Decyzje edukacyjne podejmuje się po diagnozie i być może lekarz zaleci nauczanie indywidualne, czasową przerwę od szkoły lub inne rozwiązanie. To, że Pani w złości krzyczy, wyzywa, nie znaczy, że jest Pani „z natury toksyczna” ale raczej, że jest Pani skrajnie przeciążona i wypalona. Opieka nad starszym synem z czterokończynowym porażeniem, mąż nadużywający alkoholu, do tego poczucie zdrady emocjonalnej to są warunki sprzyjające wypaleniu rodzicielskiemu i depresji. 

 Wypalenie opiekuna i rodzica opisuje się jako stan długotrwałego przeciążenia, wyczerpania emocjonalnego, złości, poczucia winy i bezradności to dokładnie to, co Pani opisuje.​To NIE usprawiedliwia krzywdzących słów, ale je wyjaśnia. To zachowania, które wymagają zatrzymania i uświadomienia sobie: „tak, przekroczyłam granicę, zraniłam ją”, naprawy w formie przeproszenia córki wprost („to, jak na ciebie nakrzyczałam i jak cię nazwałam, było przemocą słowną; nie tak chcę z tobą rozmawiać, przepraszam”), zadbania o siebie, żeby takie wybuchy stawały się rzadsze. Przy takim obciążeniu naprawdę nikt „nie dałby rady” w pojedynkę. To nie jest kwestia tego, że Pani jest „słaba” czy „zaburzona”, tylko że realnie żyje Pani w przewlekłym kryzysie. Badania i praktyka jasno mówią, że  opiekunowie osób z niepełnosprawnościami są w grupie wysokiego ryzyka wypalenia, depresji i zaburzeń lękowych  i potrzebują własnego wsparcia psychologicznego, czasem leczenia i form pomocy wytchnieniowej (opieka wytchnieniowa, krótkie pobyty dzienne czy interwencyjne dla dziecka). 

Konsultacja dla siebie z psychologiem lub psychoterapeutą z najlepiej kimś, kto zna temat wypalenia opiekunów, współuzależnienia i przemocy emocjonalnej w związku.​

Sprawdzenie lokalnych form wsparcia wytchnieniowego w postaci domów krótkiego pobytu jak MOPS, PCPR, organizacje pozarządowe dla rodzin z osobami z niepełnosprawnościami, programy „opieki wytchnieniowej”.

Telefon zaufania, kiedy „ma Pani dość”  dla dorosłych działa m.in. linia 116 123 (wsparcie emocjonalne w kryzysie).​

To wszystko nie jest luksus, tylko warunek, żeby mogła Pani być wystarczająco dobrą mamą dla obojga dzieci.

Proponuję ustalić w domu prostą zasadę bezpieczeństwa  jeśli córka mówi, że chce się zabić, że „zrobi coś sobie dziś, zaraz”, że „nie widzi żadnego wyjścia” to jest sygnał do natychmiastowego działania: szpital , SOR, telefon alarmowy, nie zostawianie jej samej. Można też razem z nią spisać prosty „plan bezpieczeństwa” (co robię, komu mówię, gdzie dzwonię, kiedy jest mi tak źle, że mam myśli samobójcze). Wytyczne dla młodzieży podkreślają, że normalizowanie szukania pomocy i jasna procedura obniżają ryzyko. Życzę dużo sił i powrotu do spokoju.

 

 

terapia czy psycholog

Czy to moment na terapię lub wizytę u psychologa?

Zobacz podobne

Mąż nie chce włączyć lokalizacji telefonu. Wiele razy mnie zawiódł kłamstwem.
Dzień dobry Czy pomysł aby małżonkowie mieli wzajemnie włączoną w telefonach opcję lokalizacji to zły pomysł? Ja nie mam z tym problemu, jednak mój mąż nie chce się zgodzić na coś takiego. Twierdząc, że nie da mi się kontrolować. Dodam, że niejednokrotnie zawiódł moje zaufanie. Potrafi mnie okłamać prosto w oczy… składa obietnice bez pokrycia. Nie mówi mi o wszystkim twierdząc, że nie musi mi się tłumaczyć
Presja rodziny, problemy zdrowotne mamy, uzależnienie od alkoholu - jestem przytłoczona i zła.

Moja mama ma 62 lata. Jest alkoholiczka. Moi rodzice mieszkają sami. My z siostrą nie mieszkamy w naszym mieście rodzinnym. Mój tata jest kierowcą zawodowym. Pracuje od poniedziałku do piątku po 12 godzin dziennie. Moja mama w tamtym roku już raz trafiła do szpitala przez alkohol. Dowiedzieliśmy się wtedy, że jest alkoholiczka. Lekarze mówili, że jedną nogą była w grobie. Cały okres leczenia szpitalnego okropnie wspominam. Byłam załamana, płakałam każdego dnia. Po wyjściu ze szpitala, wydawało się, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Zawoziłam ją na wszystkie badania, wszystkie wizyty u specjalistów. Po wyjściu ze szpitala to ja z moim tatą dawaliśmy jej leki. Była mega poprawa. W wynikach badań, w wyglądzie w zachowaniu. Po miesiącu, kiedy odzyskiwała siły, uparła się, ze ona sama będzie brać leki. Po około 3 miesiącach od wyjścia ze szpitala zaczęła znów pić. Nie przyznawała się. Nawet gdy siostra przyłapała ją z wódką, to kłamała w żywe oczy, że to nie jej wódka! Mama zaczęła mieć zwidy. Widziała, rzeczy, osoby i sytuacje, których nie było. Byliśmy tym przerażeni. Bałam się do niej przyjeżdżać. Lekarz rodzinny pokierował mamę do psychiatry. Dostała leki na zwidy, które miały jej pomóc. Lekarz zastrzegł, ze absolutnie nie można przy tych lekach pic alkoholu. 16 maja jej stan się pogorszył. Tata zadzwonił po siostrę. Pojechała do rodziców i zadzwonili po pogotowie. Lekarz powiedział, że to była ostatnia chwila na pogotowie, bo nie dożyłaby do rana. Znów jest w szpitalu. Minęły już 3 tygodnie. Mama jest na tą chwilę osobą leżącą. Mówi bardzo niewyraźnie, niezrozumiale. Musi się bardzo postarać, żeby powiedzieć coś normalnie. Lekarze mówią, że taki stan może jej zostać. Wyszło jej zatrucie amoniakiem, oraz uszkodzenie mózgu i móżdżku i wiele, wiele innych. Nie chce naszej pomocy. Gdy przychodzę, odwraca głowę, nie chce ćwiczyć siadania i wstawania (zalecenie lekarza), nie chce dać sobie obciąć paznokci, przemyć twarzy. Nie potrafi sama wziąć butelki i się napić, nie potrafi przełykać. Jest bardzo niemiła, bluźni do nas, jakbyśmy byli kimś obcym dla niej. Gdy była zdrowa, nigdy taka nie była. Co się ze mną stało? Że zamiast współczucia czuje złość? Nie chce mi się płakać, nie chce do niej chodzić. Przez j zachowanie czuje niechęć, ale sumienie mi nie pozwala. Mamy wyniki się poprawiły. Ale przez uszkodzenie mózgu, może zostać osobą leżącą. Jej życiu nic nie zagraża. Niedługo ma być wypisana do domu. Jestem zestresowana. Przez tę sytuację jestem nerwowa do moich dzieci. Nie poznaje siebie! Jestem tak na nią zła!!!! Jak mogła tak sobie zniszczyć życie! Nawet nie mogę płakać. Czuje się oceniana z każdej strony. Siostry mojej mamy powiedziały mi: ,,ona czuła się samotna! Jak można pracować po 12 godzin i żeby ona sama była tyle czasu. Czuła się nierozumiana." Ogólnie teraz ja, Moja siostra i tata jesteśmy wszyscy złem świata, bo nie jesteśmy idealna rodzina i mama leży w szpitalu przez nas. Tak uważa jej rodzina. Co im odpowiadać na te ataki? Mój tata poblokował ich numery to do mnie dzwonią. Dobija mnie ta sytuacja. I jeszcze jedno. W lutym rezerwowaliśmy wakacje. Wyjazd mamy w piątek. Jedziemy do Chorwacji. Nie potrafię cieszyć się z wakacji. No jak to wygląda: mama w szpitalu a my z siostrą co? Wakacje? Co powiedzą inni? Znowu będziemy te najgorsze. Ze zamiast być u mamy to się relaksujemy. Czuje, ze potrzebuje odetchnąć. Nie wiem, co robić. Jestem o krok od odwołania. To wszystko miażdży mnie psychicznie. Czemu czuje złość do niej?

Czuję ogromne uciski i zawroty głowy, martwię się, że to przez sytuację życiową mojego brata. Nadszarpnęło to moją pewność siebie, możliwość radzenia sobie. Co zrobić?
Witam, mam problem z uporczywym bólem głowy, czuję jakby coś uciekało mi głowę, ściągało, czuję to w okolicy czoła, oraz ucisk z tyłu głowy, do tego doszły zawroty głowy, w kontaktach( rozmowach z innymi ludźmi) mam problemy rodzinne, związane z bratem, który w kwietniu tego roku próbował targnąć się na swoje życie ( choruje na schizofrenię od kilku lat), gdy był w szpitalu, po tym wydarzeniu przez około miesiąc było wszystko w porządku tzn, że mój nastrój " powiedzmy, że był ok", ponieważ miałam nadzieję, że będzie wszystko dobrze, ale gdy po powrocie ze szpitala zauważyłam, że zachowanie mojego brata obróciło się o 180 stopni, to zaczęłam się martwić. Na co dzień pracuję, ogólnie jestem otwartą osobą, przeważnie uśmiechniętą i radosną, ale chyba to wydarzenie sprawiło u mnie natłok myśli i zmartwień, które wywołały u mnie ból głowy i zawroty głowy. Byłam bardziej zdenerwowana w środku w sobie, chociaż na zewnątrz nie pokazywałam tego. Do tego mój brat stał się bardziej nerwowy i porywczy, kiedy nigdy taki nie był. Chciałabym, aby wszystko wróciło do normy, ponieważ wiem, że jestem wartościową osobą, ale wydaje mi się, że ta sytuacja wywołała u mnie lęki oraz ten ból głowy, brakuje mi na pewno pewności siebie. Myślę, że to wszystko jest przez przewlekły stres, który zżera mnie od środka. Kiedyś potrafiłam robić się czerwona w niewygodnych pytaniach dla mnie, ale do tego się przyzwyczaiłam - raczej to jest dyskomfort urody. Chciałabym się pozbyć bólu oraz zawrotów głowy, czy będę musiała brać jakieś leki przeciwlękowe albo depresyjne, chociaż uważam, że nie muszę ich brać, wystarczy, że jakoś przepracuję ten temat.
Dziecko po samookaleczeniach znów trafia do szpitala psychiatrycznego
Dziecko trafiło do szpitala psychiatrycznego z powodu samookaleczenia. Po powrocie sytuacja się powtarza
Apatia i brak celów w życiu: Jak radzić sobie z chronicznym smutkiem i bezsensem?
Od lat borykam się z apatią. Nie mam planów na siebie. Na swoje życie. Na jutrzejszy dzień. Nawet na dzisiejszy. Stałą pracę zaczęłam na początku stycznia - od tego czasu miałam tylko 1 dzień "wolny" - ze względu na przeprowadzkę do kawalerki. Nie umiem przestać pracować. Mam wtedy poczucie straty pieniędzy, czasu. Liceum skończyłam w kwietniu ubiegłego roku. W tym czasie mieszkałam u rodziców. Od maja aż do września wyszłam z domu - dosłownie z domu, choćby do psa - jakieś 3 razy. Nigdzie indziej. Potrafiłam całymi dniami spać, marnować czas. Nie mam ambicji, planów na siebie, a mój stan apatii utrzymuje się ze mną aż od czasów gimnazjalnych. Do tego chroniczny smutek i żal wynikający właśnie z tego braku pomysłu, planu. Nie mam znajomych, przyjaciół, kolegów nawet. Nie przesadzam. Mój Messenger jest używany tylko do komunikacji z mamą, a aplikacja od SMS tylko do zaoytan do klientów. Nikogo z rodziny nie kojarzę. Sióstr, kuzynów, wujków, dziadków nie mam. Jestem adoptowana, może dlatego nie znam nikogo. Nigdzie nie wychodzę. Nie chcę. Nie czuję potrzeby. Nie umiem. A jednocześnie przygnębia mnie to, że nie chcę i nie czuję potrzeby. Jestem aseksualna. Chyba. I aromatyczna. Chyba. Te samodiagnozy nie są najlepsze. Ale tak czuję od lat. I to też mnie boli. Czuję się wybrakowana. Chciałabym czuć cokolwiek. A jedyne co czuję, to wypalenie, smutek i bezsens wszystkiego. Nie mam celu. Najchętniej skinczylabym to wszystko. Ale w sumie po co? Nikomu nie wadzę w życiu, bo nikogo nie mam. Dużo razy w poprzednich latach pisałam długie wypociny na temat tego, co jest nie tak. Kilka razy dłuższe niż ten wpis, który obecnie czytasz. Wszyscy kierują do psychologów, psychiatrów, seksuologów. A mnie na to nie stać. Nie stać mnie, żeby odłożyć sobie chociaż 200 zł na poczet mojego zdrowia psychicznego. Czuję się żałośnie. Nie lubię się użalać. Nie robię tego. Mam nadzieję. Po prostu wiem, że nikt by nawet nie zauważył, że mnie nie ma. Że zniknęłam. Z rodzicami też nie mam super więzi, tolerujemy się. Cóż. Niby umrzeć byłoby szybciej, ale skoro moje życie to nędzna wegetacja, wychodzę z założenia, że mogę się przemęczyć jeszcze trochę. Ale z drugiej strony... Po co? Jestem zmęczona tą nicością.
dojrzewanie

Okres dojrzewania - co warto wiedzieć o zmianach i wyzwaniach

Okres dojrzewania to wyjątkowy i wymagający etap zmian fizycznych, emocjonalnych i społecznych. Zrozumienie tych procesów jest kluczowe dla nastolatków, ich rodziców i opiekunów, by lepiej radzić sobie z wyzwaniami i wspierać rozwój młodego człowieka.