Left ArrowWstecz

Jak pomóc córce z problemami psychicznymi i jak radzić sobie z własnymi emocjami w trudnej sytuacji rodzinnej?

Treść wrażliwa
Dzień dobry Jestem mamą 15latki, która od dłuższego czasu mówi, że ma wszystkiego dość, że może skoczy z mostu, że życie jest bez sensu. Nie chce chodzić do szkoły bo,, po co?,"i twierdzi, że czasem w nocy widzi jakieś zjawy i słyszy głosy jakby ktoś wołał ją po imieniu. Była kilka razy u psychologa, który stwierdził, że córka prawdopodobnie manipuluje, bo chce mieć szkołę w chmurze. Dodam jeszcze, że mało wychodzi z domu, ma dwie bliższe koleżanki z którymi widuje się w szkole, twierdzi że jest aspołeczna i nienawidzi ludzi. Taka sytuacja trwa właściwie od lat, ale przez ostatnie trzy lata się nasiliła. W domu mamy sytuację taką, że mąż czesto pije alkohol,wraca nad ranem do tego jest jeszcze starszy syn z czterokonczynowym porażeniem mózgowym, którym praktycznie sama się zajmuję. Będąc w takiej sytuacji, sama już sobie nie radzę psychicznie z tym ,że ostatnio odkryłam po 24 latach małżeństwa, jak mąż spędza czas z przyjaciółmi od piwa zachowując się jak singiel i zabawia się w najlepsze z przyjaciółką po czym w oczy się tego wyparł. Myślę, że tak jest za każdym razem, czuję się zdradzana emocjonalnie, a on nie ma sobie nic do zarzucenia. Nie przejmuje się problemami córki, wyśmiewa ją. Ja dziś też, kiedy kolejny raz nie poszła do szkoły, bo jednej koleżanki też nie będzie, nawrzeszczałam na nią i zwyzywałam od idiotek,debili i leni .Wiem, że nie powinnam, ale psychicznie już nie daję rady. W związku z tym mam pytanie Co mam robić w związku z córką? Czy ja może mam jakieś zaburzenia, bo ostatnio łapię się na tym, że mam toksyczne zachowanie? Pozdrawiam EB
User Forum

EB

3 miesiące temu
Katarzyna Szczypior-Bałwas

Katarzyna Szczypior-Bałwas

Wydaję się, że jest Pani w kryzysie emocjonalnym. Zbyt dużo rzeczy nałożyło się na Panią i rozumiem, że trudno z tym wszystkim sobie radzić. Cała trudna sytuacja z mężem i jego opuszczaniem Pani, obciążająca Panią opieka nad niepełnosprawnym synem oraz trudności w relacji z dorastającą córką, to zbyt wiele. Dobrze byłoby w tym wszystkim zadbać o siebie i swoją przestrzeń, bo widać, że emocje zalewają Panią, stąd odreagowanie w relacji z córką i Pani wybuch na nią. 

Córka prawdopodobnie reaguje na całą obecną sytuację domową i duże napięcie, które jest w rodzinie, stąd jej reakcje. Wyraźnie widać, że cała rodzina przeżywa kryzys i duże zmęczenie. Może gdyby Pani znalazła przestrzeń na rozmowę z kimś, może specjalistą, który pomógłby Pani zrozumieć co się dzieje w Pani i w całym systemie rodzinnym, pomogłoby spojrzeń na wszystko z boku, nabrać dystansu i podjąć krok ku zmianom. Córka być może izoluje się w relacjach, gdyż widzi, że Pani też trudno korzystać z pomocy i wsparcia poza rodziną, a sama też pewnie przeżywa to wszystko i nie jest jej z tym łatwo.

Czasem wystarczy, że jedna osoba z rodziny zacznie dbać o siebie i zmieniać swoje dotychczasowe spojrzenie,  a często podejmowa  kroki ku zmianie, by cała rodzina na tym mogła skorzystać. 

Życzę dużo wytrwałości i siły do podjęcia działań. Nie musi być Pani w tym wszystkim sama.

Pozdrawiam

3 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

czytając Pani wiadomość, widać ogromne przeciążenie, z jakim Pani funkcjonuje na co dzień. Opieka nad chorym dzieckiem, trudna sytuacja w małżeństwie, brak wsparcia i jednocześnie narastające trudności córki – to wszystko razem może przekraczać możliwości radzenia sobie jednej osoby. To, że momentami Pani „wybucha”, nie oznacza, że jest Pani „toksyczna” – to raczej sygnał silnego wyczerpania i przeciążenia psychicznego.

Jednocześnie bardzo ważne jest, żeby wyraźnie powiedzieć:

to, co mówi i przeżywa córka, wymaga pilnej i poważnej reakcji.

Objawy córki, których nie wolno bagatelizować

Z opisu wynika, że pojawiają się:

- wypowiedzi o śmierci („skoczę z mostu”, „życie nie ma sensu”),

- wycofanie, niechęć do szkoły i ludzi,

- możliwe objawy psychotyczne (słyszenie głosów, widzenie „zjaw”),

- pogorszenie funkcjonowania od dłuższego czasu.

To nie są typowe zachowania „manipulacyjne”. Nawet jeśli czasem nastolatek coś wyolbrzymia, to przy takich objawach należy przyjąć zasadę:

👉 lepiej potraktować to zbyt poważnie niż zbyt lekko.

Co zrobić w sprawie córki – konkretnie

Pilna konsultacja u psychiatry dzieci i młodzieży (nie tylko psycholog).

Jeśli córka ponownie mówi o chęci odebrania sobie życia lub objawy się nasilą – zgłoszenie do szpitala psychiatrycznego / na SOR.

Warto też wrócić do terapii, ale u specjalisty, który traktuje objawy poważnie i ma doświadczenie z młodzieżą.

Dodatkowo:

proszę starać się nie zostawiać córki samej w momentach dużego kryzysu,

ograniczyć ocenianie, a zamiast tego mówić: „widzę, że bardzo cierpisz, chcę Ci pomóc”.

 

Zadaje Pani bardzo ważne pytanie: „czy coś jest ze mną nie tak?”.

Z tego, co Pani opisuje:

jest Pani w długotrwałym stresie, doświadcza Pani samotności w relacji, nie ma Pani realnego wsparcia, dźwiga Pani ogrom odpowiedzialności.

W takich warunkach:

- wybuchy złości,

- poczucie winy,

- zmęczenie,

- chwiejność emocjonalna są naturalną reakcją organizmu, a nie dowodem „zaburzenia osobowości”.

Natomiast to ważny sygnał, że Pani również potrzebuje wsparcia:

- rozmowa z psychologiem/psychoterapeutą (dla Pani),

- jeśli to możliwe – włączenie kogokolwiek do pomocy przy synu,

- rozważenie wsparcia instytucjonalnego (np. opieka wytchnieniowa).

Bardzo ważne na koniec

W tej sytuacji mamy dwa równoległe kryzysy:

- córka – wymagająca pilnej diagnozy psychiatrycznej,

- Pani – skrajnie przeciążona i pozostawiona bez wsparcia.

Nie da się skutecznie pomóc córce, jeśli Pani całkowicie się wyczerpie. To nie jest egoizm – to warunek konieczny.

Proszę też pamiętać: to, że zdarzyło się Pani krzyknąć czy użyć mocnych słów, można naprawiać – ważniejsze jest to, co zrobi Pani dalej.

Trzymam za Panią bardzo mocno kciuki – to naprawdę trudna sytuacja, ale są możliwości realnej pomocy.

Z życzliwością i wsparciem,

Kinga Osmulska 

 


 

3 miesiące temu
Zuzanna Różycka

Zuzanna Różycka

Dzień dobry, czytam w Pani wiadomości, że żyje Pani w ogromnym napięciu i przeciążeniu. Czuje się Pani osamotniona w opiece nad dziećmi, która dodatkowo obarczona jest poważnymi trudnościami. Co więcej mierzy się Pani z problemem alkoholizmu męża i zdrady, o której Pani pisze. Wydaje się, że Pani zachowania (krzyczenie na córkę) mogą wynikać bardziej z poczucia bezsilności, samotności, frustracji, zmęczenia, a wcale nie muszą oznaczać zaburzeń. Na pewno jednak warto zatroszczyć się o siebie i poszukać wsparcia u specjalisty: psychologa lub psychoterapeuty.

Co do Pani córki to objawy, o których Pani pisze są niepokojące: myśli samobójcze, słyszenie głosów, omamy wzrokowe, mówienie o nienawiści do innych ludzi. Wspomina Pani, że trwają już długo. Warto skonsultować się z psychiatrą, który ma doświadczenie w pracy z młodzieżą i umówić do niego córkę. Nawet jeśli byłyby to zmyślone objawy w celu "manipulacji" jak sugeruje psycholog, do którego chodziła córka, to są one na tyle poważne, że warto zasięgnąć drugiej opinii. Za tymi tzw. "manipulacjami" często kryją się konkretne trudności dorastającego człowieka, które trzeba zauważyć i się nimi zaopiekować.

3 miesiące temu
Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry,

Jeśli chodzi o córkę, to to, co Pani opisuje - myśli rezygnacyjne, mówienie o śmierci, wycofanie, niechęć do szkoły, a dodatkowo zgłaszanie widzenia czy słyszenia czegoś - zdecydowanie wymaga pogłębionej diagnostyki, najlepiej u psychiatry dzieci i młodzieży. Warto potraktować to poważnie i nie zakładać, że to manipulacja. Nawet jeśli czasem w zachowaniu nastolatków pojawiają się elementy wpływania na otoczenie, to takie objawy nie powinny być bagatelizowane. Można rozważyć jak najszybszy kontakt z poradnią zdrowia psychicznego dla dzieci i młodzieży albo oddziałem dziennym czy całodobowym, jeśli objawy się nasilają. W sytuacji, gdy pojawiają się wypowiedzi o odebraniu sobie życia, zawsze warto traktować to jako sygnał alarmowy i szukać specjalistycznej pomocy.

W codziennym kontakcie z córką pomocne może być stopniowe odchodzenie od presji i ocen w stronę prób zrozumienia tego, co ona przeżywa. To nie znaczy zgadzania się na wszystko, ale raczej stworzenie przestrzeni, w której może powiedzieć, co się z nią dzieje, bez obawy przed krytyką. Jednocześnie bardzo ważne jest Pani wsparcie. W tej sytuacji jest Pani sama w trudnej sytuacji i to naturalne, że pojawia się po czasie wyczerpanie. Warto rozważyć kontakt dla siebie - z psychologiem, terapeutą albo nawet grupą wsparcia dla opiekunów czy osób w podobnej sytuacji. W niektórych miastach możliwe jest skorzystanie z darmowej pomocy dla osób w których rodzinach ktoś zmaga się z alkoholizmem. 

Pozdrawiam i życzę powodzenia,
Karolina Grabka

3 miesiące temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Czytam Pani wiadomość jak historię kobiety, która od bardzo dawna niesie więcej, niż jeden człowiek powinien unieść i w którymś momencie to „za dużo” zaczyna wychodzić krzykiem, bezsilnością, czasem słowami, których później się żałuje. Dla mnie to nie jest „toksyczność” a raczej przeciążenie, które nie ma gdzie się rozładować.

Obok Pani jest dziewczynka, która mówi rzeczy, których nie mówi się „dla szkoły w chmurze”. Głosy, zjawy, słowa o skakaniu z mostu, to są sygnały, których się nie interpretuje, tylko sprawdza. Tu naprawdę potrzebny jest lekarz psychiatra dzieci i młodzieży i to możliwie szybko. Nie po to, żeby ją „nazwać”, tylko żeby ją ochronić.

I teraz chcę napisać coś ważnego, choć niewygodnego: Pani córka nie żyje obok tego domu: ona w nim oddycha. Widzi napięcie, czuje samotność, doświadcza braku oparcia ze strony ojca. Jej wycofanie i „nienawiść do ludzi” może być bardziej o bólu niż o charakterze. Nie musi Pani teraz być "idealną mamą". Wystarczy, że spróbuje Pani zrobić jedną zmianę: mniej walki, więcej obecności. Zamiast „dlaczego znowu nie poszłaś”, czasem: „widzę, że jest Ci bardzo ciężko”. Uważam też, że Pani… też potrzebuje miejsca, gdzie ktoś zobaczy Panią, nie tylko jako matkę od wszystkiego, gdyż bez wsparcia nawet najsilniejsi zaczynają pękać. Według mnie to nie jest sytuacja do „ogarnięcia się, tylko do sięgnięcia po realną pomoc, dla córki i dla Pani. 

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

2 miesiące temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Szanowna Pani

 

 Zarówno córka, jak i Pani wymagają realnej, pilnej pomocy i to nie jest „manipulacja”, tylko zespół bardzo poważnych sygnałów alarmowych.

To, co Pani opisuje u 15‑latki, to klasyczne czerwone flagi: powtarzające się wypowiedzi „mam wszystkiego dość”, „skoczę z mostu”, „życie nie ma sensu",  to są myśli samobójcze, nawet jeśli ona mówi to czasem „pół żartem”.

wycofanie społeczne, niechodzenie do szkoły, apatia,  doznania typu „widzę zjawy”, „słyszę głosy wołające mnie po imieniu” to mogą być omamy, które zdarzają się w ciężkiej depresji z objawami psychotycznymi albo w innych zaburzeniach z kręgu psychotycznego.​ Przy takich objawach NIGDY nie zatrzymujemy się na wniosku „manipuluje”, tylko traktujemy to jak stan potencjalnie zagrażający życiu i kierujemy dziecko do psychiatry dzieci i młodzieży.

Umówiłabym jak najszybszą wizytę u psychiatry dzieci i młodzieży (NFZ lub prywatnie, cokolwiek jest szybciej). Powód: myśli samobójcze + możliwe omamy + wycofanie funkcjonowania. Jeśli pojawi się zdanie wprost „zrobię sobie krzywdę”, „dzisiaj skoczę”, „już tego nie wytrzymam”  jedziecie na najbliższy SOR psychiatryczny lub ogólny, niezależnie od tego, co mówi mąż czy szkoła.  Idealnie by było gdyby to był duet  współpraca psycholog + psychiatra (diagnoza + ewentualne leczenie farmakologiczne + psychoterapia). Nie wolno  bagatelizować („przestań gadać głupoty”), nie wyśmiewać i nie karać za te słowa gdyż  to nasila problem.​ Raczej: „Słyszę, że jest ci tak źle, że wolisz nie żyć. To bardzo poważne. Chcę, żebyś dostała pomoc i będę z tobą w tym procesie.”​ U części młodzieży z depresją i lękami szkolnymi szkoła staje się nie do udźwignięcia, więc pojawiają się pomysły edukacji domowej czy szkoły w chmurze a czasem to ucieczka, czasem realna ulga.​ Na razie priorytetem jest bezpieczeństwo i leczenie. Decyzje edukacyjne podejmuje się po diagnozie i być może lekarz zaleci nauczanie indywidualne, czasową przerwę od szkoły lub inne rozwiązanie. To, że Pani w złości krzyczy, wyzywa, nie znaczy, że jest Pani „z natury toksyczna” ale raczej, że jest Pani skrajnie przeciążona i wypalona. Opieka nad starszym synem z czterokończynowym porażeniem, mąż nadużywający alkoholu, do tego poczucie zdrady emocjonalnej to są warunki sprzyjające wypaleniu rodzicielskiemu i depresji. 

 Wypalenie opiekuna i rodzica opisuje się jako stan długotrwałego przeciążenia, wyczerpania emocjonalnego, złości, poczucia winy i bezradności to dokładnie to, co Pani opisuje.​To NIE usprawiedliwia krzywdzących słów, ale je wyjaśnia. To zachowania, które wymagają zatrzymania i uświadomienia sobie: „tak, przekroczyłam granicę, zraniłam ją”, naprawy w formie przeproszenia córki wprost („to, jak na ciebie nakrzyczałam i jak cię nazwałam, było przemocą słowną; nie tak chcę z tobą rozmawiać, przepraszam”), zadbania o siebie, żeby takie wybuchy stawały się rzadsze. Przy takim obciążeniu naprawdę nikt „nie dałby rady” w pojedynkę. To nie jest kwestia tego, że Pani jest „słaba” czy „zaburzona”, tylko że realnie żyje Pani w przewlekłym kryzysie. Badania i praktyka jasno mówią, że  opiekunowie osób z niepełnosprawnościami są w grupie wysokiego ryzyka wypalenia, depresji i zaburzeń lękowych  i potrzebują własnego wsparcia psychologicznego, czasem leczenia i form pomocy wytchnieniowej (opieka wytchnieniowa, krótkie pobyty dzienne czy interwencyjne dla dziecka). 

Konsultacja dla siebie z psychologiem lub psychoterapeutą z najlepiej kimś, kto zna temat wypalenia opiekunów, współuzależnienia i przemocy emocjonalnej w związku.​

Sprawdzenie lokalnych form wsparcia wytchnieniowego w postaci domów krótkiego pobytu jak MOPS, PCPR, organizacje pozarządowe dla rodzin z osobami z niepełnosprawnościami, programy „opieki wytchnieniowej”.

Telefon zaufania, kiedy „ma Pani dość”  dla dorosłych działa m.in. linia 116 123 (wsparcie emocjonalne w kryzysie).​

To wszystko nie jest luksus, tylko warunek, żeby mogła Pani być wystarczająco dobrą mamą dla obojga dzieci.

Proponuję ustalić w domu prostą zasadę bezpieczeństwa  jeśli córka mówi, że chce się zabić, że „zrobi coś sobie dziś, zaraz”, że „nie widzi żadnego wyjścia” to jest sygnał do natychmiastowego działania: szpital , SOR, telefon alarmowy, nie zostawianie jej samej. Można też razem z nią spisać prosty „plan bezpieczeństwa” (co robię, komu mówię, gdzie dzwonię, kiedy jest mi tak źle, że mam myśli samobójcze). Wytyczne dla młodzieży podkreślają, że normalizowanie szukania pomocy i jasna procedura obniżają ryzyko. Życzę dużo sił i powrotu do spokoju.

 

 

3 miesiące temu
dep.pop

Darmowy test na depresję poporodową (Edynburska Skala Depresji Poporodowej)

Zobacz podobne

Witam. Jakiego typu specjalista i rodzaj terapii będzie dla mnie odpowiedni?
Witam. Jakiego typu specjalista i rodzaj terapii będzie dla mnie odpowiedni? Mam od pewnego momentu problemy z gniewem (zawsze byłem bardzo spokojnym i cierpliwym człowiekiem) bardzo częste moje słowa są błędnie interpretowane przez innych. Bardzo mocno uderzają we mnie nawet najmniejsze złośliwości (nigdy tak nie było), aż doprowadzają mnie do płaczu. Do tego zaczęły pojawiać się najprawdopodobniej ataki paniki. Staram się pracować nad sobą, ale dochodzę do jakiegoś momentu progresu i nagle albo nie jestem w stanie pójść dalej, albo wszystko znika i od nowa jest to samo (te blokady progresu w różnych dziedzinach życia mam od wielu lat). Czuję się, jakby w życiu nic mi nie wychodziło i wszystko, za co się wezmę prędzej czy później i tak miało się rozsypać. Do tego dochodzi bardzo wysoka zazdrość, spowodowana, między innymi, niskim poczuciem wartości i traumami z przeszłości (byłem bardzo długi czas zdradzany i oszukiwany przez moją ex). Przez to wszystko mój związek od kilku miesięcy intensywnie się sypie. Sądzę, że potrzebuję psychologa.
Gnębienie psychiczne przez męża - co robić?
Witam niewiem wogóle od czego zaczynąc od jakiegś czasu mysle o rozwodzie mam męża ktory mnie gnębi psychicznie wyzywa od najgorszych itp. Mamy dwoje dzieci proszę o poradę.
Czuję się wyłączona. Mam póki co tylko pecha, jeśli chodzi o wygląd mojego życia. Chcę mieć sprawczość.

Mam taki problem, iż moje życie nie wygląda zupełnie tak, jak chcę. Nie wiem nawet, jak dojść tam, gdzie chcę, ponieważ chcę mieć pracę, od pół roku jeszcze jej nie znalazłam, nie mam też przyjaciół ani znajomych. 

Nie wiem, jak spędzać dzień, nie wiem, gdzie zamieszkać. Wróciłam właśnie zza granicy rozczarowana, bo ani nie nawiązałam głębszych znajomości, czas spędzałam sama, ani też nic większego z tego nie wyszło i zastanawiam się - czy tak ogólnie wygląda życie? 2 lata temu byłam na praktykach za granicą, w kraju europejskim i ludzie byli bardzo zajęci sobą, nie otwarci na mnie, nie znałam języka, kobieta, która była moim supervisorem była dla mnie oschła i wykluczała mnie z zadań, które miała mi dawać. 

Pojęcia nie mam, czym mogę jeszcze się kierować, bo jak dotąd mam ogromnego pecha. Nie podobała mi się rola osoby odsuniętej na bok, a niestety często ludzi młodych, jeszcze niedoświadczonych albo mało doświadczonych traktuje się protekcjonalnie, a dla mnie ważne jest, by czuć się szanowaną. 

Chciałabym także móc mieć sprawczość i chociaż zadecydować o tym, by wprowadzić ciekawe aktywności do mojego życia. Myślałam o tym i nie wiem, za co się zabrać, bo nie interesuje mnie w zasadzie aktywność sama w sobie, typu: sport, malarstwo, ale chodzi o sposób wykonania: to znaczy, co czuję wtedy, gdzie się znajduję, z jakimi ludźmi itp. Nie wspominając o tym, że hobby często jest drogie, a ja teraz nie mam pracy. 

Jestem bardzo zmęczona tą sytuacją, bo poprzez to wykluczenie czuję się jakbym była poza. 

Mam też problemy z koncentracją i nie mam takiej jasności umysłu przez to wszystko. W zasadzie to ciężko mi cokolwiek teraz ocenić, bo czuję się wyłączona.

Depresja, brak wsparcia partnera, agresja i zaniedbanie w 5-letnim związku – czy to koniec relacji?
Choruję na depresję i jestem w 5 letnim związku. Ostatnio było mi bardzo ciężko. Pół roku leczę się farmakologicznie. Po roku terapii przerwałam ją, bo czułam się przytłoczona. Mój partner stał się nerwowy i ostatnio nie mogłam na nim polegać. Wybuchy złości objawiały się np. rzuconym krzesłem, krzykiem, uderzeniem w biurko w sytuacjach w ogóle nie adekwatnych do sytuacji. Jestem tym zmęczona. Dodatkowo nie zwraca uwagi na to jak ja się czuję. Nic mu sie nie chce, nie sprząta po sobie, pije sporo alkoholu, ale on nie widzi w tym problemu. Poprosze go o wyjście z psem gdy nie mam siły wstać z łóżka albo jestem po intensywnym dniu (on siedział w domu przed komputerem) i słyszę tylko, że mu się nie chce wychodzić. W mieszkaniu jest ostatnio strasznie brudno. Ja nie mam siły sprzątać, a on sam nie zrobi nic. Poprosiłam go tylko o umycie łazienki, a on nie zrobił nic. Ja wszystko posprzątam gdy mam odrobine więcej siły. O siebie też za bardzo nie dba. Za każdym razem mnie przeprasza i składa obietnice poprawy bez pokrycia albo udaje, że nic się nie stało. Czuję już ostatnio tylko obojętność względem niego. Czasem pojawia się smutek. Nie wiem czy to wynik depresji czy zraziłam się do niego i straciłam uczucia jakimi go darzyłam. Nie ma między nami głębszej więzi emocjonalnej ani intymności, nie mówiąc już o jakiś stosunkach. Nie mam na to ochoty, a on się tym nie przejmuje. Nie inicjuje żadnej rozmowy. Jedynie ciągle mówi, że mnie kocha, pyta o zbliżenia i mnie dotyka na co ja nie mam ochoty. Przyjaciółka mówi mi, że zasługuje na więcej. Nie wiem już czy stałam się dla niego mniej ważna i jest mu tak po prostu wygodnie czy coś innego jest na rzeczy, bo on unika rozmowy. Szkoda mi tej relacji, czuje sie bezsilna i staram sie skupić na sobie, jednak jest to trudne momentami. Boję się przyszłości i nie wiem czy chcę przyszłości z nim i czy czeka na mnie może coś lepszego czy też nie.
Od 3 miesięcy moja mama ciężko choruje i nie radzę sobie z jej choroba i jej bezradnością.
Od 3 miesięcy moja mama ciężko choruje i nie radzę sobie z jej choroba i jej bezradnością. Pomagam, jak mogę (myję, przewijam, karmię) a tato i tak obwinia mnie, że nie opiekuje się mama. Mam 33 lata i jestem już sama po przejściach, bo zostałam wdowa w wieku 29 lat
zaburzenia zachowania

Zaburzenia zachowania - przyczyny, objawy i metody wsparcia

Zaburzenia zachowania to problem zdrowotny wpływający na życie osoby i jej otoczenia. Warto poznać objawy, by w razie potrzeby wiedzieć, kiedy skonsultować się ze specjalistą. Wczesna diagnoza i leczenie mogą znacząco poprawić jakość życia.