Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak pomóc córce z problemami psychicznymi i jak radzić sobie z własnymi emocjami w trudnej sytuacji rodzinnej?

Treść wrażliwa
Dzień dobry Jestem mamą 15latki, która od dłuższego czasu mówi, że ma wszystkiego dość, że może skoczy z mostu, że życie jest bez sensu. Nie chce chodzić do szkoły bo,, po co?,"i twierdzi, że czasem w nocy widzi jakieś zjawy i słyszy głosy jakby ktoś wołał ją po imieniu. Była kilka razy u psychologa, który stwierdził, że córka prawdopodobnie manipuluje, bo chce mieć szkołę w chmurze. Dodam jeszcze, że mało wychodzi z domu, ma dwie bliższe koleżanki z którymi widuje się w szkole, twierdzi że jest aspołeczna i nienawidzi ludzi. Taka sytuacja trwa właściwie od lat, ale przez ostatnie trzy lata się nasiliła. W domu mamy sytuację taką, że mąż czesto pije alkohol,wraca nad ranem do tego jest jeszcze starszy syn z czterokonczynowym porażeniem mózgowym, którym praktycznie sama się zajmuję. Będąc w takiej sytuacji, sama już sobie nie radzę psychicznie z tym ,że ostatnio odkryłam po 24 latach małżeństwa, jak mąż spędza czas z przyjaciółmi od piwa zachowując się jak singiel i zabawia się w najlepsze z przyjaciółką po czym w oczy się tego wyparł. Myślę, że tak jest za każdym razem, czuję się zdradzana emocjonalnie, a on nie ma sobie nic do zarzucenia. Nie przejmuje się problemami córki, wyśmiewa ją. Ja dziś też, kiedy kolejny raz nie poszła do szkoły, bo jednej koleżanki też nie będzie, nawrzeszczałam na nią i zwyzywałam od idiotek,debili i leni .Wiem, że nie powinnam, ale psychicznie już nie daję rady. W związku z tym mam pytanie Co mam robić w związku z córką? Czy ja może mam jakieś zaburzenia, bo ostatnio łapię się na tym, że mam toksyczne zachowanie? Pozdrawiam EB
Katarzyna Szczypior-Bałwas

Katarzyna Szczypior-Bałwas

Wydaję się, że jest Pani w kryzysie emocjonalnym. Zbyt dużo rzeczy nałożyło się na Panią i rozumiem, że trudno z tym wszystkim sobie radzić. Cała trudna sytuacja z mężem i jego opuszczaniem Pani, obciążająca Panią opieka nad niepełnosprawnym synem oraz trudności w relacji z dorastającą córką, to zbyt wiele. Dobrze byłoby w tym wszystkim zadbać o siebie i swoją przestrzeń, bo widać, że emocje zalewają Panią, stąd odreagowanie w relacji z córką i Pani wybuch na nią. 

Córka prawdopodobnie reaguje na całą obecną sytuację domową i duże napięcie, które jest w rodzinie, stąd jej reakcje. Wyraźnie widać, że cała rodzina przeżywa kryzys i duże zmęczenie. Może gdyby Pani znalazła przestrzeń na rozmowę z kimś, może specjalistą, który pomógłby Pani zrozumieć co się dzieje w Pani i w całym systemie rodzinnym, pomogłoby spojrzeń na wszystko z boku, nabrać dystansu i podjąć krok ku zmianom. Córka być może izoluje się w relacjach, gdyż widzi, że Pani też trudno korzystać z pomocy i wsparcia poza rodziną, a sama też pewnie przeżywa to wszystko i nie jest jej z tym łatwo.

Czasem wystarczy, że jedna osoba z rodziny zacznie dbać o siebie i zmieniać swoje dotychczasowe spojrzenie,  a często podejmowa  kroki ku zmianie, by cała rodzina na tym mogła skorzystać. 

Życzę dużo wytrwałości i siły do podjęcia działań. Nie musi być Pani w tym wszystkim sama.

Pozdrawiam

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

czytając Pani wiadomość, widać ogromne przeciążenie, z jakim Pani funkcjonuje na co dzień. Opieka nad chorym dzieckiem, trudna sytuacja w małżeństwie, brak wsparcia i jednocześnie narastające trudności córki – to wszystko razem może przekraczać możliwości radzenia sobie jednej osoby. To, że momentami Pani „wybucha”, nie oznacza, że jest Pani „toksyczna” – to raczej sygnał silnego wyczerpania i przeciążenia psychicznego.

Jednocześnie bardzo ważne jest, żeby wyraźnie powiedzieć:

to, co mówi i przeżywa córka, wymaga pilnej i poważnej reakcji.

Objawy córki, których nie wolno bagatelizować

Z opisu wynika, że pojawiają się:

- wypowiedzi o śmierci („skoczę z mostu”, „życie nie ma sensu”),

- wycofanie, niechęć do szkoły i ludzi,

- możliwe objawy psychotyczne (słyszenie głosów, widzenie „zjaw”),

- pogorszenie funkcjonowania od dłuższego czasu.

To nie są typowe zachowania „manipulacyjne”. Nawet jeśli czasem nastolatek coś wyolbrzymia, to przy takich objawach należy przyjąć zasadę:

👉 lepiej potraktować to zbyt poważnie niż zbyt lekko.

Co zrobić w sprawie córki – konkretnie

Pilna konsultacja u psychiatry dzieci i młodzieży (nie tylko psycholog).

Jeśli córka ponownie mówi o chęci odebrania sobie życia lub objawy się nasilą – zgłoszenie do szpitala psychiatrycznego / na SOR.

Warto też wrócić do terapii, ale u specjalisty, który traktuje objawy poważnie i ma doświadczenie z młodzieżą.

Dodatkowo:

proszę starać się nie zostawiać córki samej w momentach dużego kryzysu,

ograniczyć ocenianie, a zamiast tego mówić: „widzę, że bardzo cierpisz, chcę Ci pomóc”.

 

Zadaje Pani bardzo ważne pytanie: „czy coś jest ze mną nie tak?”.

Z tego, co Pani opisuje:

jest Pani w długotrwałym stresie, doświadcza Pani samotności w relacji, nie ma Pani realnego wsparcia, dźwiga Pani ogrom odpowiedzialności.

W takich warunkach:

- wybuchy złości,

- poczucie winy,

- zmęczenie,

- chwiejność emocjonalna są naturalną reakcją organizmu, a nie dowodem „zaburzenia osobowości”.

Natomiast to ważny sygnał, że Pani również potrzebuje wsparcia:

- rozmowa z psychologiem/psychoterapeutą (dla Pani),

- jeśli to możliwe – włączenie kogokolwiek do pomocy przy synu,

- rozważenie wsparcia instytucjonalnego (np. opieka wytchnieniowa).

Bardzo ważne na koniec

W tej sytuacji mamy dwa równoległe kryzysy:

- córka – wymagająca pilnej diagnozy psychiatrycznej,

- Pani – skrajnie przeciążona i pozostawiona bez wsparcia.

Nie da się skutecznie pomóc córce, jeśli Pani całkowicie się wyczerpie. To nie jest egoizm – to warunek konieczny.

Proszę też pamiętać: to, że zdarzyło się Pani krzyknąć czy użyć mocnych słów, można naprawiać – ważniejsze jest to, co zrobi Pani dalej.

Trzymam za Panią bardzo mocno kciuki – to naprawdę trudna sytuacja, ale są możliwości realnej pomocy.

Z życzliwością i wsparciem,

Kinga Osmulska 

 


 

Zuzanna Różycka

Zuzanna Różycka

Dzień dobry, czytam w Pani wiadomości, że żyje Pani w ogromnym napięciu i przeciążeniu. Czuje się Pani osamotniona w opiece nad dziećmi, która dodatkowo obarczona jest poważnymi trudnościami. Co więcej mierzy się Pani z problemem alkoholizmu męża i zdrady, o której Pani pisze. Wydaje się, że Pani zachowania (krzyczenie na córkę) mogą wynikać bardziej z poczucia bezsilności, samotności, frustracji, zmęczenia, a wcale nie muszą oznaczać zaburzeń. Na pewno jednak warto zatroszczyć się o siebie i poszukać wsparcia u specjalisty: psychologa lub psychoterapeuty.

Co do Pani córki to objawy, o których Pani pisze są niepokojące: myśli samobójcze, słyszenie głosów, omamy wzrokowe, mówienie o nienawiści do innych ludzi. Wspomina Pani, że trwają już długo. Warto skonsultować się z psychiatrą, który ma doświadczenie w pracy z młodzieżą i umówić do niego córkę. Nawet jeśli byłyby to zmyślone objawy w celu "manipulacji" jak sugeruje psycholog, do którego chodziła córka, to są one na tyle poważne, że warto zasięgnąć drugiej opinii. Za tymi tzw. "manipulacjami" często kryją się konkretne trudności dorastającego człowieka, które trzeba zauważyć i się nimi zaopiekować.

Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry,

Jeśli chodzi o córkę, to to, co Pani opisuje - myśli rezygnacyjne, mówienie o śmierci, wycofanie, niechęć do szkoły, a dodatkowo zgłaszanie widzenia czy słyszenia czegoś - zdecydowanie wymaga pogłębionej diagnostyki, najlepiej u psychiatry dzieci i młodzieży. Warto potraktować to poważnie i nie zakładać, że to manipulacja. Nawet jeśli czasem w zachowaniu nastolatków pojawiają się elementy wpływania na otoczenie, to takie objawy nie powinny być bagatelizowane. Można rozważyć jak najszybszy kontakt z poradnią zdrowia psychicznego dla dzieci i młodzieży albo oddziałem dziennym czy całodobowym, jeśli objawy się nasilają. W sytuacji, gdy pojawiają się wypowiedzi o odebraniu sobie życia, zawsze warto traktować to jako sygnał alarmowy i szukać specjalistycznej pomocy.

W codziennym kontakcie z córką pomocne może być stopniowe odchodzenie od presji i ocen w stronę prób zrozumienia tego, co ona przeżywa. To nie znaczy zgadzania się na wszystko, ale raczej stworzenie przestrzeni, w której może powiedzieć, co się z nią dzieje, bez obawy przed krytyką. Jednocześnie bardzo ważne jest Pani wsparcie. W tej sytuacji jest Pani sama w trudnej sytuacji i to naturalne, że pojawia się po czasie wyczerpanie. Warto rozważyć kontakt dla siebie - z psychologiem, terapeutą albo nawet grupą wsparcia dla opiekunów czy osób w podobnej sytuacji. W niektórych miastach możliwe jest skorzystanie z darmowej pomocy dla osób w których rodzinach ktoś zmaga się z alkoholizmem. 

Pozdrawiam i życzę powodzenia,
Karolina Grabka

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Czytam Pani wiadomość jak historię kobiety, która od bardzo dawna niesie więcej, niż jeden człowiek powinien unieść i w którymś momencie to „za dużo” zaczyna wychodzić krzykiem, bezsilnością, czasem słowami, których później się żałuje. Dla mnie to nie jest „toksyczność” a raczej przeciążenie, które nie ma gdzie się rozładować.

Obok Pani jest dziewczynka, która mówi rzeczy, których nie mówi się „dla szkoły w chmurze”. Głosy, zjawy, słowa o skakaniu z mostu, to są sygnały, których się nie interpretuje, tylko sprawdza. Tu naprawdę potrzebny jest lekarz psychiatra dzieci i młodzieży i to możliwie szybko. Nie po to, żeby ją „nazwać”, tylko żeby ją ochronić.

I teraz chcę napisać coś ważnego, choć niewygodnego: Pani córka nie żyje obok tego domu: ona w nim oddycha. Widzi napięcie, czuje samotność, doświadcza braku oparcia ze strony ojca. Jej wycofanie i „nienawiść do ludzi” może być bardziej o bólu niż o charakterze. Nie musi Pani teraz być "idealną mamą". Wystarczy, że spróbuje Pani zrobić jedną zmianę: mniej walki, więcej obecności. Zamiast „dlaczego znowu nie poszłaś”, czasem: „widzę, że jest Ci bardzo ciężko”. Uważam też, że Pani… też potrzebuje miejsca, gdzie ktoś zobaczy Panią, nie tylko jako matkę od wszystkiego, gdyż bez wsparcia nawet najsilniejsi zaczynają pękać. Według mnie to nie jest sytuacja do „ogarnięcia się, tylko do sięgnięcia po realną pomoc, dla córki i dla Pani. 

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Szanowna Pani

 

 Zarówno córka, jak i Pani wymagają realnej, pilnej pomocy i to nie jest „manipulacja”, tylko zespół bardzo poważnych sygnałów alarmowych.

To, co Pani opisuje u 15‑latki, to klasyczne czerwone flagi: powtarzające się wypowiedzi „mam wszystkiego dość”, „skoczę z mostu”, „życie nie ma sensu",  to są myśli samobójcze, nawet jeśli ona mówi to czasem „pół żartem”.

wycofanie społeczne, niechodzenie do szkoły, apatia,  doznania typu „widzę zjawy”, „słyszę głosy wołające mnie po imieniu” to mogą być omamy, które zdarzają się w ciężkiej depresji z objawami psychotycznymi albo w innych zaburzeniach z kręgu psychotycznego.​ Przy takich objawach NIGDY nie zatrzymujemy się na wniosku „manipuluje”, tylko traktujemy to jak stan potencjalnie zagrażający życiu i kierujemy dziecko do psychiatry dzieci i młodzieży.

Umówiłabym jak najszybszą wizytę u psychiatry dzieci i młodzieży (NFZ lub prywatnie, cokolwiek jest szybciej). Powód: myśli samobójcze + możliwe omamy + wycofanie funkcjonowania. Jeśli pojawi się zdanie wprost „zrobię sobie krzywdę”, „dzisiaj skoczę”, „już tego nie wytrzymam”  jedziecie na najbliższy SOR psychiatryczny lub ogólny, niezależnie od tego, co mówi mąż czy szkoła.  Idealnie by było gdyby to był duet  współpraca psycholog + psychiatra (diagnoza + ewentualne leczenie farmakologiczne + psychoterapia). Nie wolno  bagatelizować („przestań gadać głupoty”), nie wyśmiewać i nie karać za te słowa gdyż  to nasila problem.​ Raczej: „Słyszę, że jest ci tak źle, że wolisz nie żyć. To bardzo poważne. Chcę, żebyś dostała pomoc i będę z tobą w tym procesie.”​ U części młodzieży z depresją i lękami szkolnymi szkoła staje się nie do udźwignięcia, więc pojawiają się pomysły edukacji domowej czy szkoły w chmurze a czasem to ucieczka, czasem realna ulga.​ Na razie priorytetem jest bezpieczeństwo i leczenie. Decyzje edukacyjne podejmuje się po diagnozie i być może lekarz zaleci nauczanie indywidualne, czasową przerwę od szkoły lub inne rozwiązanie. To, że Pani w złości krzyczy, wyzywa, nie znaczy, że jest Pani „z natury toksyczna” ale raczej, że jest Pani skrajnie przeciążona i wypalona. Opieka nad starszym synem z czterokończynowym porażeniem, mąż nadużywający alkoholu, do tego poczucie zdrady emocjonalnej to są warunki sprzyjające wypaleniu rodzicielskiemu i depresji. 

 Wypalenie opiekuna i rodzica opisuje się jako stan długotrwałego przeciążenia, wyczerpania emocjonalnego, złości, poczucia winy i bezradności to dokładnie to, co Pani opisuje.​To NIE usprawiedliwia krzywdzących słów, ale je wyjaśnia. To zachowania, które wymagają zatrzymania i uświadomienia sobie: „tak, przekroczyłam granicę, zraniłam ją”, naprawy w formie przeproszenia córki wprost („to, jak na ciebie nakrzyczałam i jak cię nazwałam, było przemocą słowną; nie tak chcę z tobą rozmawiać, przepraszam”), zadbania o siebie, żeby takie wybuchy stawały się rzadsze. Przy takim obciążeniu naprawdę nikt „nie dałby rady” w pojedynkę. To nie jest kwestia tego, że Pani jest „słaba” czy „zaburzona”, tylko że realnie żyje Pani w przewlekłym kryzysie. Badania i praktyka jasno mówią, że  opiekunowie osób z niepełnosprawnościami są w grupie wysokiego ryzyka wypalenia, depresji i zaburzeń lękowych  i potrzebują własnego wsparcia psychologicznego, czasem leczenia i form pomocy wytchnieniowej (opieka wytchnieniowa, krótkie pobyty dzienne czy interwencyjne dla dziecka). 

Konsultacja dla siebie z psychologiem lub psychoterapeutą z najlepiej kimś, kto zna temat wypalenia opiekunów, współuzależnienia i przemocy emocjonalnej w związku.​

Sprawdzenie lokalnych form wsparcia wytchnieniowego w postaci domów krótkiego pobytu jak MOPS, PCPR, organizacje pozarządowe dla rodzin z osobami z niepełnosprawnościami, programy „opieki wytchnieniowej”.

Telefon zaufania, kiedy „ma Pani dość”  dla dorosłych działa m.in. linia 116 123 (wsparcie emocjonalne w kryzysie).​

To wszystko nie jest luksus, tylko warunek, żeby mogła Pani być wystarczająco dobrą mamą dla obojga dzieci.

Proponuję ustalić w domu prostą zasadę bezpieczeństwa  jeśli córka mówi, że chce się zabić, że „zrobi coś sobie dziś, zaraz”, że „nie widzi żadnego wyjścia” to jest sygnał do natychmiastowego działania: szpital , SOR, telefon alarmowy, nie zostawianie jej samej. Można też razem z nią spisać prosty „plan bezpieczeństwa” (co robię, komu mówię, gdzie dzwonię, kiedy jest mi tak źle, że mam myśli samobójcze). Wytyczne dla młodzieży podkreślają, że normalizowanie szukania pomocy i jasna procedura obniżają ryzyko. Życzę dużo sił i powrotu do spokoju.

 

 

Zobacz podobne

Problem dotyczy mojej relacji z mężem i jego relacji z dziećmi i ze mną.
Witam Problem dotyczy mojej relacji z mężem i jego relacji z dziećmi i ze mną. Czeka nas bardzo poważna rozmowa na temat dalszej wspólnej przyszłości. Czuję strach przed tą rozmową, boję się jego reakcji oraz tego, co będzie dalej. Boję się tego, że odpuszczę kolejny raz i nic się nie zmieni. Wiem również, że kryzysową sytuację zmienić muszę. Mąż jest osobą bardzo dynamiczną, energiczną, przemądrzałą i egoistyczną. Zawsze na pierwszym miejscu stawia siebie i swoje sprawy. Oczekuje, że cały świat będzie się kręcił tylko wokół niego. Do tego jest hałaśliwy, wulgarny i nieprzewidywalny. Na przestrzeni ostatnich 3 lat zdarzyło się tak wiele złych rzeczy, że czuję, że więcej nie wytrzymam, nie dam rady. Obraża się na mnie, o co tylko się da. Ostatnio obraził się o to, że popsuł się samochód. Mój samochód. Więc wina również moja. Potrafi nie odzywać się tygodniami. Dom, dzieci i wszystkie z tym związane obowiązki są tylko na mojej głowie. Dodam, że pracuję na pełen etat, także żeby wszystko ogarnąć, jestem na nogach od 6 do 23 bez przerwy. Dzieci są zawsze ze mną, jego to nie interesuje. Mąż prowadzi własną firmę i uważa, że skoro pracuje i zarabia, nie mam prawa już niczego więcej od niego wymagać. Ze wszystkim jestem sama i nie mam już siły. Krzyczy na dzieci, starszy syn nie rozumie, czemu tata taki jest. Z synem chodziłam do psychologa, bo w wyniku braku akceptacji ze strony ojca, zaczął być agresywny wobec innych dzieci. Poza tym mąż jest chyba uzależniony od telefonu i internetu. Nie rozstaje się z telefonem. Całymi dniami potrafi grać i oglądać. Nie liczy się z nami, nie szanuje nas, nie docenia i często traktuje jak powietrze, a dom jak hotel. To wszystko trwa już kilka lat, ale naprawdę źle jest od 2-3 lat. W ostatnim czasie sama już nie daję rady. Jestem znerwicowana, włosy wypadają mi garściami, boli mnie brzuch, źle sypiam i jestem cały czas rozdrażniona i wystraszona. Boję się jego powrotów do domu. Nigdy nie wiem, czego mam się spodziewać. W ostatnim czasie również zdarzyło się, że w środku nocy znalazłam go na klatce schodowej pijanego, leżał zarzygany i bez kontaktu pod drzwiami. Wpuściłam go do domu, ale kazałam zdjąć te brudne ubrania. A on wszedł do wanny i tam poszedł spać. Rano o niczym nie pamiętał... Takich sytuacji było więcej, przytaczam tylko te, najbardziej absurdalne. Postanowiłam ratować siebie i dzieci. Chcę postawić mu ultimatum, albo pójdzie na terapię do psychologa i zacznie być dojrzałym facetem, mężem i ojcem, albo chcę zamieszkać sama z dziećmi bez niego. Czy to ma sens? Czy on się ocknie?
Załamanie po zerwaniu z partnerem - jak sobie poradzić?

Byłam z chłopakiem 2 lata, układało nam się dobrze od jakiegoś czasu. Chłopak przeszedł dużo w życiu, miał problemy w rodzinie. A to bardzo na nim się odbiło, potem my zaczęliśmy się coraz częściej kłócić, ale wiem, że mnie kochał. 

Ostatnio zerwał ze mną, bo chciał odpocząć, bo stwierdził, że za dużo tego. Po 3 tygodniach wrócił do mnie, bo nie dawałam mu spokoju, bo bardzo za nim tęskniłam. Było już bardzo dobrze między nami. Wiadomo małe sprzeczki były między nami i dwa dni przed sylwestrem mnie zostawił, bo znowu stwierdził, że ma dość kłótni. Ja chciałam z nim zawsze rozmawiać, żeby dążyć do tego, żeby tych kłótni nie było. Załamałam się znowu, chciał się zastanowić czy jeszcze chce wrócić do mnie, ale ja strasznie byłam natrętna, wydzwaniałam do niego i wypisywałam, chciałam jakoś udowodnić mu, że może być lepiej między nami, ale żeby w to uwierzył. 

Teraz mówi, że nie chce mnie znać i że mnie nie kocha, a ja wierzę nadal w to, że mnie gdzieś jeszcze kocha. 

Wszędzie mnie zablokował, ale jak zadzwoniłam go przeprosić za to wszystko, to odebrał, chociaż taki plus a był strasznie źle nastawiony. Bardzo mi źle z tego powodu, że tak się stało, mi się wydaje, że ten chłopak jest bardzo zagubiony

Jak rozmawiać z żoną gdy czuję się samotny i przytłoczony w małżeństwie?

Jestem wykończony psychicznie moim małżeństwem. Mam żonę i 4-letnią córkę, od paru lat moje małżeństwo wygląda jak życie ze współlokatorem. Żona każdą próbę rozmowy odbiera jak o atak, nie próbuje nawet zrozumieć tego, co do niej mówię, tylko od razu odwraca kota ogonem i atakuje mnie w stylu „a Ty to, a Ty tamto” nie słuchając w ogóle, co ja do niej mówię. Proponowałem kilkukrotnie wyjście na terapię rodzinną, ale nie jest zainteresowana. Sama poucza swoje koleżanki w sprawach rodzinnych, nie widząc swoich problemów. Nie mam pojęcia jak już z nią rozmawiać, dzielimy się obowiązkami w rozsądny sposób i tu nie mamy zastrzeżeń, chyba, że dochodzi do kłótni to wtedy często słyszę, że wszystko musi robić sama (nie musi i nie robi). Problem w tych obowiązkach jest też taki, że co chwilę mnie o coś prosi i ja to wykonuję. Niestety, jeśli ja o coś proszę, to na 99% tego nie zrobi, stąd od ponad roku raczej o nic ją już nie proszę, bo nie mogę na niej polegać. Dodatkowo żona jest uzależniona od telefonu, wolne chwile spędza przeglądając Instagram albo inne media, np, jeśli jedziemy gdzieś samochodem to cały czas coś „sprawdza”, podczas kolacji w restauracji coś „sprawdza” itp. Jestem tym już totalnie wykończony, przeprowadziliśmy się na 2 koniec Polski i nie mamy tu znajomych, nie mam nawet za bardzo z kim o tym porozmawiać i nie daję już rady. Zamknąłem się w sobie, zdarzy mi się czasem coś wypić już nawet z poczucia zrezygnowania i takiej wewnętrznej samotności - ani z żoną nie mam relacji, ani przyjaciół. Staram się tego unikać i znalazłem sobie fajne hobby, które daje mi trochę poczucia spokoju, ale wciąż czuję ogromną samotność. Strefa intymna w małżeństwie również nie istnieje, jeśli już do czegoś dochodzi to szybki stosunek w stylu zaspokojenia potrzeby fizjologicznej raz na 2-3 miesiące. Żona nawet od jakiegoś czasu naciska na drugie dziecko a ja, mimo iż chce, to nie chce mieć drugiego, bo czuje, że to małżeństwo niedługo się skończy. Co robić? Przed ślubem było kompletnie inaczej, minęło 6 lat, a ja jestem psychicznym wrakiem człowieka.

Witam. Jestem z dziewczyną 8 lat
Witam. Jestem z dziewczyną 8 lat. Mamy ponad 25 lat. Ogólnie na co dzień się dogadujemy i rzadko się kłócimy. Jak się kłócimy, to głównie z mojego powodu i przychodzę do was z pytaniem. Dlaczego mając własną dziewczynę tyle lat, czasem nie umiem się pohamować i nie wypisywać do dziewczyn czasem niestosownych rzeczy? Najgorsze jest to, że jest to chwilowe, do czasu upustu emocji, albo przyłapania przez dziewczynę. Ogólnie to nie uprawiamy w ogóle sexu, ale to też nie jest chyba powodem tego pisania. Nie chciałbym tego robić, ale nawet sam nie wiem, dlaczego to robię, nie umiem znaleźć logicznego rozwiązania.
Mam bardzo trudny czas, narzeczony nawiązał relację z inną kobietą.
Witam, mam bardzo trudny czas, narzeczony nawiązał relację z inną kobietą. W moim odczuciu ona stała się dla niego ważniejsza, twierdzi, że mają więcej wspólnych pasji, jest bardziej pewniejsza siebie, mimo że chce on ratować nasz związek, to ja każdego dnia czuje, że to wszystko mnie przerasta. Słowa, które powiedział, bardzo mnie zabolały, że nie rozumie, dlaczego będąc ze mną, ciągnie go do innej. Mam wrażenie, że to ja tylko kocham, mimo że przez to, co się wydarzyło w całym naszym związku, wstawienie się za mną czy po mojej stronie nigdy nie było mocną stroną. Ale ja już się czuje zbyt samotna, każdego dnia to wraca ta myśl, że on nie wie, czy kocha mnie, czy tamtą. Męczy mnie to od środka strasznie, a nie chce nikomu z otoczenia o tym mówić, bo bardzo się tego wstydzę, pogubiłam się w życiu. Zawsze byłam skryta nieśmiała, ale teraz już całkiem mam wrażenie, że się zamykam na wszystkich. Jak mam postępować, żeby to przetrwało i bym mogła być osoba, która chce ?
zaburzenia zachowania

Zaburzenia zachowania - przyczyny, objawy i metody wsparcia

Zaburzenia zachowania to problem zdrowotny wpływający na życie osoby i jej otoczenia. Warto poznać objawy, by w razie potrzeby wiedzieć, kiedy skonsultować się ze specjalistą. Wczesna diagnoza i leczenie mogą znacząco poprawić jakość życia.