Dzień dobry,
czytając Pani wiadomość, widać ogromne przeciążenie, z jakim Pani funkcjonuje na co dzień. Opieka nad chorym dzieckiem, trudna sytuacja w małżeństwie, brak wsparcia i jednocześnie narastające trudności córki – to wszystko razem może przekraczać możliwości radzenia sobie jednej osoby. To, że momentami Pani „wybucha”, nie oznacza, że jest Pani „toksyczna” – to raczej sygnał silnego wyczerpania i przeciążenia psychicznego.
Jednocześnie bardzo ważne jest, żeby wyraźnie powiedzieć:
to, co mówi i przeżywa córka, wymaga pilnej i poważnej reakcji.
Objawy córki, których nie wolno bagatelizować
Z opisu wynika, że pojawiają się:
- wypowiedzi o śmierci („skoczę z mostu”, „życie nie ma sensu”),
- wycofanie, niechęć do szkoły i ludzi,
- możliwe objawy psychotyczne (słyszenie głosów, widzenie „zjaw”),
- pogorszenie funkcjonowania od dłuższego czasu.
To nie są typowe zachowania „manipulacyjne”. Nawet jeśli czasem nastolatek coś wyolbrzymia, to przy takich objawach należy przyjąć zasadę:
👉 lepiej potraktować to zbyt poważnie niż zbyt lekko.
Co zrobić w sprawie córki – konkretnie
Pilna konsultacja u psychiatry dzieci i młodzieży (nie tylko psycholog).
Jeśli córka ponownie mówi o chęci odebrania sobie życia lub objawy się nasilą – zgłoszenie do szpitala psychiatrycznego / na SOR.
Warto też wrócić do terapii, ale u specjalisty, który traktuje objawy poważnie i ma doświadczenie z młodzieżą.
Dodatkowo:
proszę starać się nie zostawiać córki samej w momentach dużego kryzysu,
ograniczyć ocenianie, a zamiast tego mówić: „widzę, że bardzo cierpisz, chcę Ci pomóc”.
Zadaje Pani bardzo ważne pytanie: „czy coś jest ze mną nie tak?”.
Z tego, co Pani opisuje:
jest Pani w długotrwałym stresie, doświadcza Pani samotności w relacji, nie ma Pani realnego wsparcia, dźwiga Pani ogrom odpowiedzialności.
W takich warunkach:
- wybuchy złości,
- poczucie winy,
- zmęczenie,
- chwiejność emocjonalna są naturalną reakcją organizmu, a nie dowodem „zaburzenia osobowości”.
Natomiast to ważny sygnał, że Pani również potrzebuje wsparcia:
- rozmowa z psychologiem/psychoterapeutą (dla Pani),
- jeśli to możliwe – włączenie kogokolwiek do pomocy przy synu,
- rozważenie wsparcia instytucjonalnego (np. opieka wytchnieniowa).
Bardzo ważne na koniec
W tej sytuacji mamy dwa równoległe kryzysy:
- córka – wymagająca pilnej diagnozy psychiatrycznej,
- Pani – skrajnie przeciążona i pozostawiona bez wsparcia.
Nie da się skutecznie pomóc córce, jeśli Pani całkowicie się wyczerpie. To nie jest egoizm – to warunek konieczny.
Proszę też pamiętać: to, że zdarzyło się Pani krzyknąć czy użyć mocnych słów, można naprawiać – ważniejsze jest to, co zrobi Pani dalej.
Trzymam za Panią bardzo mocno kciuki – to naprawdę trudna sytuacja, ale są możliwości realnej pomocy.
Z życzliwością i wsparciem,
Kinga Osmulska