
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, rodzicielstwo i rodzina, zaburzenia nastroju
- Jak pomóc córce z...
Jak pomóc córce z problemami psychicznymi i jak radzić sobie z własnymi emocjami w trudnej sytuacji rodzinnej?
Treść wrażliwaKatarzyna Szczypior-Bałwas
Wydaję się, że jest Pani w kryzysie emocjonalnym. Zbyt dużo rzeczy nałożyło się na Panią i rozumiem, że trudno z tym wszystkim sobie radzić. Cała trudna sytuacja z mężem i jego opuszczaniem Pani, obciążająca Panią opieka nad niepełnosprawnym synem oraz trudności w relacji z dorastającą córką, to zbyt wiele. Dobrze byłoby w tym wszystkim zadbać o siebie i swoją przestrzeń, bo widać, że emocje zalewają Panią, stąd odreagowanie w relacji z córką i Pani wybuch na nią.
Córka prawdopodobnie reaguje na całą obecną sytuację domową i duże napięcie, które jest w rodzinie, stąd jej reakcje. Wyraźnie widać, że cała rodzina przeżywa kryzys i duże zmęczenie. Może gdyby Pani znalazła przestrzeń na rozmowę z kimś, może specjalistą, który pomógłby Pani zrozumieć co się dzieje w Pani i w całym systemie rodzinnym, pomogłoby spojrzeń na wszystko z boku, nabrać dystansu i podjąć krok ku zmianom. Córka być może izoluje się w relacjach, gdyż widzi, że Pani też trudno korzystać z pomocy i wsparcia poza rodziną, a sama też pewnie przeżywa to wszystko i nie jest jej z tym łatwo.
Czasem wystarczy, że jedna osoba z rodziny zacznie dbać o siebie i zmieniać swoje dotychczasowe spojrzenie, a często podejmowa kroki ku zmianie, by cała rodzina na tym mogła skorzystać.
Życzę dużo wytrwałości i siły do podjęcia działań. Nie musi być Pani w tym wszystkim sama.
Pozdrawiam
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Kinga Osmulska
Dzień dobry,
czytając Pani wiadomość, widać ogromne przeciążenie, z jakim Pani funkcjonuje na co dzień. Opieka nad chorym dzieckiem, trudna sytuacja w małżeństwie, brak wsparcia i jednocześnie narastające trudności córki – to wszystko razem może przekraczać możliwości radzenia sobie jednej osoby. To, że momentami Pani „wybucha”, nie oznacza, że jest Pani „toksyczna” – to raczej sygnał silnego wyczerpania i przeciążenia psychicznego.
Jednocześnie bardzo ważne jest, żeby wyraźnie powiedzieć:
to, co mówi i przeżywa córka, wymaga pilnej i poważnej reakcji.
Objawy córki, których nie wolno bagatelizować
Z opisu wynika, że pojawiają się:
- wypowiedzi o śmierci („skoczę z mostu”, „życie nie ma sensu”),
- wycofanie, niechęć do szkoły i ludzi,
- możliwe objawy psychotyczne (słyszenie głosów, widzenie „zjaw”),
- pogorszenie funkcjonowania od dłuższego czasu.
To nie są typowe zachowania „manipulacyjne”. Nawet jeśli czasem nastolatek coś wyolbrzymia, to przy takich objawach należy przyjąć zasadę:
👉 lepiej potraktować to zbyt poważnie niż zbyt lekko.
Co zrobić w sprawie córki – konkretnie
Pilna konsultacja u psychiatry dzieci i młodzieży (nie tylko psycholog).
Jeśli córka ponownie mówi o chęci odebrania sobie życia lub objawy się nasilą – zgłoszenie do szpitala psychiatrycznego / na SOR.
Warto też wrócić do terapii, ale u specjalisty, który traktuje objawy poważnie i ma doświadczenie z młodzieżą.
Dodatkowo:
proszę starać się nie zostawiać córki samej w momentach dużego kryzysu,
ograniczyć ocenianie, a zamiast tego mówić: „widzę, że bardzo cierpisz, chcę Ci pomóc”.
Zadaje Pani bardzo ważne pytanie: „czy coś jest ze mną nie tak?”.
Z tego, co Pani opisuje:
jest Pani w długotrwałym stresie, doświadcza Pani samotności w relacji, nie ma Pani realnego wsparcia, dźwiga Pani ogrom odpowiedzialności.
W takich warunkach:
- wybuchy złości,
- poczucie winy,
- zmęczenie,
- chwiejność emocjonalna są naturalną reakcją organizmu, a nie dowodem „zaburzenia osobowości”.
Natomiast to ważny sygnał, że Pani również potrzebuje wsparcia:
- rozmowa z psychologiem/psychoterapeutą (dla Pani),
- jeśli to możliwe – włączenie kogokolwiek do pomocy przy synu,
- rozważenie wsparcia instytucjonalnego (np. opieka wytchnieniowa).
Bardzo ważne na koniec
W tej sytuacji mamy dwa równoległe kryzysy:
- córka – wymagająca pilnej diagnozy psychiatrycznej,
- Pani – skrajnie przeciążona i pozostawiona bez wsparcia.
Nie da się skutecznie pomóc córce, jeśli Pani całkowicie się wyczerpie. To nie jest egoizm – to warunek konieczny.
Proszę też pamiętać: to, że zdarzyło się Pani krzyknąć czy użyć mocnych słów, można naprawiać – ważniejsze jest to, co zrobi Pani dalej.
Trzymam za Panią bardzo mocno kciuki – to naprawdę trudna sytuacja, ale są możliwości realnej pomocy.
Z życzliwością i wsparciem,
Kinga Osmulska
Zuzanna Różycka
Dzień dobry, czytam w Pani wiadomości, że żyje Pani w ogromnym napięciu i przeciążeniu. Czuje się Pani osamotniona w opiece nad dziećmi, która dodatkowo obarczona jest poważnymi trudnościami. Co więcej mierzy się Pani z problemem alkoholizmu męża i zdrady, o której Pani pisze. Wydaje się, że Pani zachowania (krzyczenie na córkę) mogą wynikać bardziej z poczucia bezsilności, samotności, frustracji, zmęczenia, a wcale nie muszą oznaczać zaburzeń. Na pewno jednak warto zatroszczyć się o siebie i poszukać wsparcia u specjalisty: psychologa lub psychoterapeuty.
Co do Pani córki to objawy, o których Pani pisze są niepokojące: myśli samobójcze, słyszenie głosów, omamy wzrokowe, mówienie o nienawiści do innych ludzi. Wspomina Pani, że trwają już długo. Warto skonsultować się z psychiatrą, który ma doświadczenie w pracy z młodzieżą i umówić do niego córkę. Nawet jeśli byłyby to zmyślone objawy w celu "manipulacji" jak sugeruje psycholog, do którego chodziła córka, to są one na tyle poważne, że warto zasięgnąć drugiej opinii. Za tymi tzw. "manipulacjami" często kryją się konkretne trudności dorastającego człowieka, które trzeba zauważyć i się nimi zaopiekować.
Karolina Grabka
Dzień dobry,
Jeśli chodzi o córkę, to to, co Pani opisuje - myśli rezygnacyjne, mówienie o śmierci, wycofanie, niechęć do szkoły, a dodatkowo zgłaszanie widzenia czy słyszenia czegoś - zdecydowanie wymaga pogłębionej diagnostyki, najlepiej u psychiatry dzieci i młodzieży. Warto potraktować to poważnie i nie zakładać, że to manipulacja. Nawet jeśli czasem w zachowaniu nastolatków pojawiają się elementy wpływania na otoczenie, to takie objawy nie powinny być bagatelizowane. Można rozważyć jak najszybszy kontakt z poradnią zdrowia psychicznego dla dzieci i młodzieży albo oddziałem dziennym czy całodobowym, jeśli objawy się nasilają. W sytuacji, gdy pojawiają się wypowiedzi o odebraniu sobie życia, zawsze warto traktować to jako sygnał alarmowy i szukać specjalistycznej pomocy.
W codziennym kontakcie z córką pomocne może być stopniowe odchodzenie od presji i ocen w stronę prób zrozumienia tego, co ona przeżywa. To nie znaczy zgadzania się na wszystko, ale raczej stworzenie przestrzeni, w której może powiedzieć, co się z nią dzieje, bez obawy przed krytyką. Jednocześnie bardzo ważne jest Pani wsparcie. W tej sytuacji jest Pani sama w trudnej sytuacji i to naturalne, że pojawia się po czasie wyczerpanie. Warto rozważyć kontakt dla siebie - z psychologiem, terapeutą albo nawet grupą wsparcia dla opiekunów czy osób w podobnej sytuacji. W niektórych miastach możliwe jest skorzystanie z darmowej pomocy dla osób w których rodzinach ktoś zmaga się z alkoholizmem.
Pozdrawiam i życzę powodzenia,
Karolina Grabka
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Czytam Pani wiadomość jak historię kobiety, która od bardzo dawna niesie więcej, niż jeden człowiek powinien unieść i w którymś momencie to „za dużo” zaczyna wychodzić krzykiem, bezsilnością, czasem słowami, których później się żałuje. Dla mnie to nie jest „toksyczność” a raczej przeciążenie, które nie ma gdzie się rozładować.
Obok Pani jest dziewczynka, która mówi rzeczy, których nie mówi się „dla szkoły w chmurze”. Głosy, zjawy, słowa o skakaniu z mostu, to są sygnały, których się nie interpretuje, tylko sprawdza. Tu naprawdę potrzebny jest lekarz psychiatra dzieci i młodzieży i to możliwie szybko. Nie po to, żeby ją „nazwać”, tylko żeby ją ochronić.
I teraz chcę napisać coś ważnego, choć niewygodnego: Pani córka nie żyje obok tego domu: ona w nim oddycha. Widzi napięcie, czuje samotność, doświadcza braku oparcia ze strony ojca. Jej wycofanie i „nienawiść do ludzi” może być bardziej o bólu niż o charakterze. Nie musi Pani teraz być "idealną mamą". Wystarczy, że spróbuje Pani zrobić jedną zmianę: mniej walki, więcej obecności. Zamiast „dlaczego znowu nie poszłaś”, czasem: „widzę, że jest Ci bardzo ciężko”. Uważam też, że Pani… też potrzebuje miejsca, gdzie ktoś zobaczy Panią, nie tylko jako matkę od wszystkiego, gdyż bez wsparcia nawet najsilniejsi zaczynają pękać. Według mnie to nie jest sytuacja do „ogarnięcia się, tylko do sięgnięcia po realną pomoc, dla córki i dla Pani.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Piotr Ziomber
Szanowna Pani
Zarówno córka, jak i Pani wymagają realnej, pilnej pomocy i to nie jest „manipulacja”, tylko zespół bardzo poważnych sygnałów alarmowych.
To, co Pani opisuje u 15‑latki, to klasyczne czerwone flagi: powtarzające się wypowiedzi „mam wszystkiego dość”, „skoczę z mostu”, „życie nie ma sensu", to są myśli samobójcze, nawet jeśli ona mówi to czasem „pół żartem”.
wycofanie społeczne, niechodzenie do szkoły, apatia, doznania typu „widzę zjawy”, „słyszę głosy wołające mnie po imieniu” to mogą być omamy, które zdarzają się w ciężkiej depresji z objawami psychotycznymi albo w innych zaburzeniach z kręgu psychotycznego. Przy takich objawach NIGDY nie zatrzymujemy się na wniosku „manipuluje”, tylko traktujemy to jak stan potencjalnie zagrażający życiu i kierujemy dziecko do psychiatry dzieci i młodzieży.
Umówiłabym jak najszybszą wizytę u psychiatry dzieci i młodzieży (NFZ lub prywatnie, cokolwiek jest szybciej). Powód: myśli samobójcze + możliwe omamy + wycofanie funkcjonowania. Jeśli pojawi się zdanie wprost „zrobię sobie krzywdę”, „dzisiaj skoczę”, „już tego nie wytrzymam” jedziecie na najbliższy SOR psychiatryczny lub ogólny, niezależnie od tego, co mówi mąż czy szkoła. Idealnie by było gdyby to był duet współpraca psycholog + psychiatra (diagnoza + ewentualne leczenie farmakologiczne + psychoterapia). Nie wolno bagatelizować („przestań gadać głupoty”), nie wyśmiewać i nie karać za te słowa gdyż to nasila problem. Raczej: „Słyszę, że jest ci tak źle, że wolisz nie żyć. To bardzo poważne. Chcę, żebyś dostała pomoc i będę z tobą w tym procesie.” U części młodzieży z depresją i lękami szkolnymi szkoła staje się nie do udźwignięcia, więc pojawiają się pomysły edukacji domowej czy szkoły w chmurze a czasem to ucieczka, czasem realna ulga. Na razie priorytetem jest bezpieczeństwo i leczenie. Decyzje edukacyjne podejmuje się po diagnozie i być może lekarz zaleci nauczanie indywidualne, czasową przerwę od szkoły lub inne rozwiązanie. To, że Pani w złości krzyczy, wyzywa, nie znaczy, że jest Pani „z natury toksyczna” ale raczej, że jest Pani skrajnie przeciążona i wypalona. Opieka nad starszym synem z czterokończynowym porażeniem, mąż nadużywający alkoholu, do tego poczucie zdrady emocjonalnej to są warunki sprzyjające wypaleniu rodzicielskiemu i depresji.
Wypalenie opiekuna i rodzica opisuje się jako stan długotrwałego przeciążenia, wyczerpania emocjonalnego, złości, poczucia winy i bezradności to dokładnie to, co Pani opisuje.To NIE usprawiedliwia krzywdzących słów, ale je wyjaśnia. To zachowania, które wymagają zatrzymania i uświadomienia sobie: „tak, przekroczyłam granicę, zraniłam ją”, naprawy w formie przeproszenia córki wprost („to, jak na ciebie nakrzyczałam i jak cię nazwałam, było przemocą słowną; nie tak chcę z tobą rozmawiać, przepraszam”), zadbania o siebie, żeby takie wybuchy stawały się rzadsze. Przy takim obciążeniu naprawdę nikt „nie dałby rady” w pojedynkę. To nie jest kwestia tego, że Pani jest „słaba” czy „zaburzona”, tylko że realnie żyje Pani w przewlekłym kryzysie. Badania i praktyka jasno mówią, że opiekunowie osób z niepełnosprawnościami są w grupie wysokiego ryzyka wypalenia, depresji i zaburzeń lękowych i potrzebują własnego wsparcia psychologicznego, czasem leczenia i form pomocy wytchnieniowej (opieka wytchnieniowa, krótkie pobyty dzienne czy interwencyjne dla dziecka).
Konsultacja dla siebie z psychologiem lub psychoterapeutą z najlepiej kimś, kto zna temat wypalenia opiekunów, współuzależnienia i przemocy emocjonalnej w związku.
Sprawdzenie lokalnych form wsparcia wytchnieniowego w postaci domów krótkiego pobytu jak MOPS, PCPR, organizacje pozarządowe dla rodzin z osobami z niepełnosprawnościami, programy „opieki wytchnieniowej”.
Telefon zaufania, kiedy „ma Pani dość” dla dorosłych działa m.in. linia 116 123 (wsparcie emocjonalne w kryzysie).
To wszystko nie jest luksus, tylko warunek, żeby mogła Pani być wystarczająco dobrą mamą dla obojga dzieci.
Proponuję ustalić w domu prostą zasadę bezpieczeństwa jeśli córka mówi, że chce się zabić, że „zrobi coś sobie dziś, zaraz”, że „nie widzi żadnego wyjścia” to jest sygnał do natychmiastowego działania: szpital , SOR, telefon alarmowy, nie zostawianie jej samej. Można też razem z nią spisać prosty „plan bezpieczeństwa” (co robię, komu mówię, gdzie dzwonię, kiedy jest mi tak źle, że mam myśli samobójcze). Wytyczne dla młodzieży podkreślają, że normalizowanie szukania pomocy i jasna procedura obniżają ryzyko. Życzę dużo sił i powrotu do spokoju.

Zobacz podobne
Byłam z chłopakiem 2 lata, układało nam się dobrze od jakiegoś czasu. Chłopak przeszedł dużo w życiu, miał problemy w rodzinie. A to bardzo na nim się odbiło, potem my zaczęliśmy się coraz częściej kłócić, ale wiem, że mnie kochał.
Ostatnio zerwał ze mną, bo chciał odpocząć, bo stwierdził, że za dużo tego. Po 3 tygodniach wrócił do mnie, bo nie dawałam mu spokoju, bo bardzo za nim tęskniłam. Było już bardzo dobrze między nami. Wiadomo małe sprzeczki były między nami i dwa dni przed sylwestrem mnie zostawił, bo znowu stwierdził, że ma dość kłótni. Ja chciałam z nim zawsze rozmawiać, żeby dążyć do tego, żeby tych kłótni nie było. Załamałam się znowu, chciał się zastanowić czy jeszcze chce wrócić do mnie, ale ja strasznie byłam natrętna, wydzwaniałam do niego i wypisywałam, chciałam jakoś udowodnić mu, że może być lepiej między nami, ale żeby w to uwierzył.
Teraz mówi, że nie chce mnie znać i że mnie nie kocha, a ja wierzę nadal w to, że mnie gdzieś jeszcze kocha.
Wszędzie mnie zablokował, ale jak zadzwoniłam go przeprosić za to wszystko, to odebrał, chociaż taki plus a był strasznie źle nastawiony. Bardzo mi źle z tego powodu, że tak się stało, mi się wydaje, że ten chłopak jest bardzo zagubiony
Jestem wykończony psychicznie moim małżeństwem. Mam żonę i 4-letnią córkę, od paru lat moje małżeństwo wygląda jak życie ze współlokatorem. Żona każdą próbę rozmowy odbiera jak o atak, nie próbuje nawet zrozumieć tego, co do niej mówię, tylko od razu odwraca kota ogonem i atakuje mnie w stylu „a Ty to, a Ty tamto” nie słuchając w ogóle, co ja do niej mówię. Proponowałem kilkukrotnie wyjście na terapię rodzinną, ale nie jest zainteresowana. Sama poucza swoje koleżanki w sprawach rodzinnych, nie widząc swoich problemów. Nie mam pojęcia jak już z nią rozmawiać, dzielimy się obowiązkami w rozsądny sposób i tu nie mamy zastrzeżeń, chyba, że dochodzi do kłótni to wtedy często słyszę, że wszystko musi robić sama (nie musi i nie robi). Problem w tych obowiązkach jest też taki, że co chwilę mnie o coś prosi i ja to wykonuję. Niestety, jeśli ja o coś proszę, to na 99% tego nie zrobi, stąd od ponad roku raczej o nic ją już nie proszę, bo nie mogę na niej polegać. Dodatkowo żona jest uzależniona od telefonu, wolne chwile spędza przeglądając Instagram albo inne media, np, jeśli jedziemy gdzieś samochodem to cały czas coś „sprawdza”, podczas kolacji w restauracji coś „sprawdza” itp. Jestem tym już totalnie wykończony, przeprowadziliśmy się na 2 koniec Polski i nie mamy tu znajomych, nie mam nawet za bardzo z kim o tym porozmawiać i nie daję już rady. Zamknąłem się w sobie, zdarzy mi się czasem coś wypić już nawet z poczucia zrezygnowania i takiej wewnętrznej samotności - ani z żoną nie mam relacji, ani przyjaciół. Staram się tego unikać i znalazłem sobie fajne hobby, które daje mi trochę poczucia spokoju, ale wciąż czuję ogromną samotność. Strefa intymna w małżeństwie również nie istnieje, jeśli już do czegoś dochodzi to szybki stosunek w stylu zaspokojenia potrzeby fizjologicznej raz na 2-3 miesiące. Żona nawet od jakiegoś czasu naciska na drugie dziecko a ja, mimo iż chce, to nie chce mieć drugiego, bo czuje, że to małżeństwo niedługo się skończy. Co robić? Przed ślubem było kompletnie inaczej, minęło 6 lat, a ja jestem psychicznym wrakiem człowieka.

