Jak pomóc 13-letniemu synowi z bólem brzucha, dietą bezglutenową i stresem szkolnym?
Syn 13 lat. Od 8 lat na diecie bezglutenowej. Teraz dodatkowo zostało zdiagnozowane Sibo z uwagi na ciągle bóle brzucha które nasilały się podczas stresu. O szkole nie wypowiada się dobrze, ma kilku kolegów którzy mu dokuczają, że jest mały, słaby itp. Był pod opieką psychologa w wieku 9 lat przez rok ( stres zw z nauką zdalna). Szybko z tego wyszedł W wieku 11 lat chodzi do fundacji oferującej opiekę psychologiczna, gdzie stwierdzili że Syn nie ma problemów z nawiązywaniem kontaktów, jedyne co stwierdzili to to, że jest w nim dużo złości i po roku czasu uznali temat za skończony, nic nie pomogli. Teraz Od września jest pod opieką pedagoga, który rozmawia z nim o stresie szkolnym. A wrażenie że spotkania pomagaja, ale teraz dodatkowa dieta nie pomogą synowi, wręcz przeciwnie- jest załamany. Słyszałam kilka razy na przestrzeni kilku lat, że jego życie jest bez sensu, nie potrafi dogadać się z młodszym bratem- też zgłaszane psychologom. Mam wrażenie ze psycholodzy nie chcą mu pomoc.
Ewa
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Dziękujemy za wiadomość.
Czytam Pani słowa z dużym poruszeniem... widać, jak bardzo jest Pani uważną, troskliwą mamą, która od lat walczy o dobro syna i nie poddaje się mimo kolejnych trudności. To ogromnie ważne, bo dla dziecka świadomość, że ma po swojej stronie kogoś, kto go widzi i wierzy w jego cierpienie, jest jednym z najsilniejszych czynników chroniących.
U syna spotyka się teraz kilka obciążeń naraz: przewlekłe dolegliwości somatyczne, stres szkolny, doświadczenia dokuczania i poczucie bycia „innym”. To naturalne, że w takiej sytuacji pojawia się złość, smutek i zdania o bezsensie, to tylko sygnał przeciążenia. Warto potraktować to jako wołanie o głębsze wsparcie, nie jako porażkę wcześniejszej pomocy.
Najważniejsze na teraz:
dużo codziennego bycia razem bez naprawiania – słuchanie, nazywanie jego emocji („widzę, jak bardzo Ci trudno”),
wzmocnienie poczucia wpływu w małych rzeczach (wybory, decyzje dotyczące dnia, diety) oraz poszukanie specjalisty, który pracuje z dziećmi z chorobami przewlekłymi i doświadczeniem przemocy rówieśniczej, to bardzo konkretna specjalizacja i robi dużą różnicę.
Nie jest Pani w tym sama i to, że Pani szuka dalej, jest dla syna ogromnym zasobem. Z mojej perspektuwy to nie wygląda na brak pomocy ze strony psychologów, raczej na potrzebę pomocy bardziej dopasowanej do jego historii choć jedniczenie rozumiem, że Pani jako mama może i ma prawo tak to odczuwać.
Zapraszamy do ponownego kontaktu tu na forum, w razie potrzeby.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Bożena Nagórska
Pani Ewo,
sytuacja Pani syna jest złożona, ponieważ ból fizyczny, w tym SIBO/dieta i cierpienie psychiczne tj. poczucie odrzucenia w szkole tworzą błędne koło. Z perspektywy psychologicznej bóle brzucha nasilające się w stresie to klasyczna somatyzacja – ciało „krzyczy” o emocjach, których 13-latek nie potrafi nazwać lub rozładować. To, że specjaliści uznali temat za skończony z powodu „braku problemów z kontaktami”, mogło być powierzchowną oceną. Złość, o której wspominali, jest często maską depresji u dzieci i młodzieży. Kolejna restrykcyjna dieta w wieku dojrzewania, gdy rówieśnicy budują poczucie wspólnoty m.in. przez wspólne jedzenie, może być dla niego odczuwana jako kolejna bariera i powód do izolacji, co pogłębia poczucie beznadziei. Syn potrzebuje kompleksowego wsparcia, które połączy dietetykę z terapią np. poznawczo-behawioralną, nakierowaną na regulację emocji i budowanie poczucia własnej wartości niezależnie od warunków fizycznych, aby wypowiedzi o „życiu bez sensu” nie przerodziły się w głębszy kryzys afektywny.
Wszystkiego dobrego.
Psycholog Bożena Nagórska
Piotr Ziomber
To, co Pani opisuje, wygląda jak nałożenie się kilku trudnych warstw: przewlekłe problemy z jelitami (gluten, teraz SIBO), stres szkolny z elementami przemocy rówieśniczej, duża ilość złości i od dawna powracające komunikaty w stylu „moje życie nie ma sensu”. Odnosi Pani wrażenie, że „psycholodzy nie chcą mu pomóc”, ale system wsparcia bywa bardzo poszatkowany, a opieka doraźna zamiast długofalowej zostawia rodzica z poczuciem bezradności.
Co może dawać jego objawy
SIBO i przewlekłe problemy jelitowe są silnie powiązane z lękiem, drażliwością, wahaniami nastroju, a czasem objawami depresyjnymi i to nie jest „w jego głowie”, to realna oś jelita–mózg.
Stres szkolny, lęk przed oceną, dokuczanie („jesteś mały, słaby”) bardzo często nasilają ból brzucha, bo stres uruchamia układ autonomiczny i realne skurcze przewodu pokarmowego. Długotrwały ból, poczucie inności (dieta, wrażliwość), konflikty z bratem i hejt rówieśniczy są typowymi czynnikami ryzyka dla myśli rezygnacyjnych u nastolatków.
Przy powtarzających się stwierdzeniach typu „życie nie ma sensu” zaleca się ocenę psychiatryczną, nawet jeśli nie ma planu samobójczego, jednak jest to już poziom, który nie powinien zostawać tylko na poziomie pedagoga czy krótkiej interwencji psychologicznej. Wskazania do pilnej konsultacji psychiatry dziecięcego to m.in.: nasilone myśli rezygnacyjne, wycofywanie się z życia, przewlekły smutek/rozdrażnienie, trudności w funkcjonowaniu szkolnym, do tego przewlekła choroba somatyczna.
W Pani sytuacji rozsądny byłby ruch jak umówienie syna do psychiatry dziecięcego, równolegle poszukanie psychoterapeuty pracującego z nastolatkami somatyzującymi stres (np. nurt CBT/terapia bólu przewlekłego, podejście do osi jelita–mózg).
Zalecam nazwać problem wprost: „Widzę, że jest Ci bardzo ciężko. ból brzucha, nowa dieta, szkoła, komentarze kolegów. Rozumiem, że możesz mieć już dość i czuć, że to nie ma sensu.” Proszę nie dyskutować z jego emocjami („nie przesadzaj”, „inni mają gorzej”), tylko zbudować most: „Twoje uczucia są ważne. Chcę, żeby ktoś Ci pomógł na serio, a nie na chwilę.” Wspólnie ustalić plan: „Chcę, żebyśmy razem poszli do specjalisty, który lepiej rozumie, jak ból brzucha, stres i myśli typu ‘nie widzę sensu’ łączą się ze sobą. Nie dlatego, że jest z Tobą coś nie tak, tylko dlatego, że masz za dużo na raz.” Przy młodszym bracie warto pamiętać, że nasilona złość często jest „wierzchem góry lodowej”, kiedy pod spodem bywa bezradność, zazdrość o zdrowie, poczucie bycia „tym słabszym” i „tym innym”. Czasem krótkie, ale regularne indywidualne „czas tylko z mamą”, nawet 20–30 minut tygodniowo, paradoksalnie redukuje napięcie między rodzeństwem, bo starszy nie walczy już tak mocno o uwagę.
To, że „koledzy dokuczają”, to nie „normalna część dorastania”, tylko forma przemocy rówieśniczej; szkoła ma obowiązek reagować. Pedagog może (i powinien) przeprowadzić interwencję w klasie, rozmowy indywidualne z uczniami, zaproponować program antyprzemocowy, ale często wymaga to Pani bardzo konkretnego, pisemnego zgłoszenia (mail/wniosek do wychowawcy, pedagoga, dyrekcji).
Warto poprosić pedagoga o: jasny plan: co szkoła zrobi, aby zatrzymać wyzwiska; monitorowanie sytuacji w klasie;
wsparcie w budowaniu pozycji syna w grupie (np. włączenie go w konkretne aktywności, koła zainteresowań).
Dla 13‑latka dodatkowe restrykcje dietetyczne to silny cios w poczucie normalności i przynależności do grupy. Dobrze, jeśli gastroenterolog/dietetyk kliniczny wyraźnie określi, jak długo ma trwać zaostrzenie diety i jaki jest plan „powrotu do normalności” (etapy), pomoże znaleźć „bezpieczne zamienniki” ulubionych rzeczy (żeby dieta nie była tylko listą zakazów), uwzględni aspekty społeczne (co może jeść w szkole, na urodzinach kolegów).
Równolegle ważne jest wytłumaczenie synowi, że objawy psychiczne przy SIBO i bólu brzucha są czymś biologicznym, a nie znakiem, że jest „słaby” – często sama ta informacja obniża wstyd i opór przed pomocą.
Iwona Wójcik-Muzyka
Z opisu wynika, że Pani syn mierzy się jednocześnie z kilkoma bardzo obciążającymi rzeczami: przewlekłym bólem brzucha i dietą, stresem szkolnym oraz trudnymi relacjami z rówieśnikami. To naprawdę dużo jak na 13-latka. Nic dziwnego, że Pani widzi w nim złość, przygnębienie czy momenty załamania. W takiej sytuacji organizm i psychika wzajemnie na siebie wpływają – stres nasila ból brzucha, a ból i ograniczenia dietetyczne zwiększają napięcie i poczucie „bycia innym”.
Bardzo porusza to, że kilka razy mówił, iż jego życie jest bez sensu. Nawet jeśli nie mówi tego często, to są to słowa, których nie można bagatelizować. Warto wprost, spokojnie zapytać:
– „Czy zdarza Ci się myśleć o zrobieniu sobie krzywdy?”
– „Czy to są tylko myśli, czy pojawia się jakiś plan?”
Takie pytania nie „podsuną pomysłu”, a mogą dać Pani realną wiedzę o tym, jak bardzo jest mu trudno. Jeśli kiedykolwiek pojawi się realne zagrożenie bezpieczeństwa – trzeba pilnie zgłosić się do psychiatry dziecięcego lub na SOR. Doraźnie dostępne jest też całodobowe wsparcie: 800 70 2222 (Centrum Wsparcia) oraz 116 111 (telefon zaufania dla dzieci i młodzieży).
To, że w szkole są docinki, wyśmiewanie czy podważanie jego siły, może bardzo podkopywać jego poczucie wartości. Dla wrażliwego nastolatka to często silniejszy stresor niż sama nauka. Warto umówić się na konkretne spotkanie z wychowawcą i pedagogiem szkolnym, nie tylko „porozmawiać”, ale ustalić plan reagowania: kto monitoruje sytuację, jak zgłaszać incydenty, jakie są konsekwencje. Dziecko powinno czuć, że dorośli biorą sprawę na serio.
Złość, o której wspominali wcześniejsi specjaliści, często nie jest problemem samym w sobie, tylko sygnałem, że pod spodem jest lęk, wstyd, poczucie bycia gorszym czy przeciążenie. Chłopcom w tym wieku bywa trudniej mówić o bezradności – łatwiej pokazać złość. Dlatego ważna jest terapia, która nie tylko „rozmawia”, ale uczy konkretnych umiejętności: jak regulować napięcie, jak radzić sobie z zaczepkami, jak wzmacniać poczucie sprawczości.
Jeśli ma Pani poczucie, że dotychczasowa pomoc była nieskuteczna, to nie musi oznaczać, że „nikt nie chce pomóc”. Czasem po prostu forma wsparcia nie była dobrze dopasowana. Warto szukać terapeuty, który pracuje z młodzieżą w nurcie poznawczo-behawioralnym lub integracyjnym, ma doświadczenie w stresie szkolnym i objawach psychosomatycznych oraz jasno określa cele pracy. Już po kilku spotkaniach powinien być ustalony konkretny plan.
W domu może Pani zrobić kilka drobnych, ale bardzo ważnych rzeczy:
– codziennie 10–15 minut spokojnej obecności z synem bez rad i ocen (to buduje poczucie bezpieczeństwa),
– zamiast pytać „jak było w szkole?”, spróbować: „Co dziś było dla Ciebie najtrudniejsze?” albo „W czym mogę Ci pomóc?”,
– zauważać i nazywać jego wysiłek, nie tylko efekty („Widzę, że mimo bólu poszedłeś dziś do szkoły – to wymagało siły”),
– wspólnie szukać jednej małej rzeczy tygodniowo, na którą ma wpływ (aktywność fizyczna, hobby, spotkanie z życzliwą osobą).
Przy chorobach jelit i SIBO bardzo ważna jest współpraca z lekarzem, ale też równoległe obniżanie napięcia. Oś jelita–mózg działa dwukierunkowo – dlatego praca nad stresem realnie może zmniejszać dolegliwości bólowe.
Najważniejsze jest to, że Pani widzi, że syn cierpi i szuka dla niego pomocy. To ogromnie ważny czynnik ochronny. W takiej sytuacji potrzebna jest cierpliwość, konsekwencja i dobrze dopasowane wsparcie – ale jest możliwe wyjście z tego kręgu bólu i stresu.
Dominika Płoucha
Dzień dobry, często pod złością kryje się lęk , najwidoczniej problemy syna trwają nadal , należałoby rozpatrzeć jego dylematy przy wsparciu całego systemu (całej rodziny ).Zachęcam do terapii rodzinnej. Jeżeli chodzi o szkołę można zebrać cały zespół psychologiczno -pedagogiczny (dyrektor, pedagog, psycholog, wychowawca +rodzice, aby wspólnie zastanowić się nad sytuacją w szkole . Pozdrawiam
Zobacz podobne
Mam trochę nietypową sprawę. Zauważyłam, że moja córka, choć jest jeszcze młoda, zaczyna martwić się tematem aborcji i praw kobiet. Nie wiem, skąd dokładnie wzięły się te obawy, ale widzę, że wpływa to na jej nastrój. Unika rozmów o ciąży, a jak tylko w mediach pojawiają się te tematy, robi się niespokojna albo szybko zmienia temat.
Nie chcę jej zbytnio naciskać, ale jednocześnie czuję, że powinnam jakoś zareagować, żeby jej pomóc. Zastanawiam się, czy rozmawiać z nią wprost o tych sprawach, czy może lepiej unikać tego tematu, żeby nie dokładać stresu. Może ktoś miał podobną sytuację? Czy to dobry moment, żeby wprowadzić takie tematy do naszych rozmów w rodzinie, czy raczej powinnam poczekać, aż sama będzie gotowa?
Myślałam też, czy nie porozmawiać o tym z psychologiem dziecięcym, żeby dowiedzieć się, jak to ugryźć i skąd mogą się brać takie lęki. Ale z drugiej strony boję się, że to może sprawić, że jeszcze bardziej zacznie się tym martwić. Co Państwo myślą? Jak mogę najlepiej wspierać córkę w takim momencie?
Szanowni Państwo, mój synek (23 miesiące) zaczął bardzo chętnie przytulać się do innych dzieci. Zdarza się, że robi to zbyt mocno i nachalnie, nie zwracając uwagi na reakcję innych dzieci.
Co najlepiej zrobić w takiej sytuacji?
Żeby zachować strefę komfortu innych dzieci, ale jednocześnie nie zniechęcać mojego synka do okazywania sympatii innym.

