Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak pomóc 13-letniemu synowi z bólem brzucha, dietą bezglutenową i stresem szkolnym?

Syn 13 lat. Od 8 lat na diecie bezglutenowej. Teraz dodatkowo zostało zdiagnozowane Sibo z uwagi na ciągle bóle brzucha które nasilały się podczas stresu. O szkole nie wypowiada się dobrze, ma kilku kolegów którzy mu dokuczają, że jest mały, słaby itp. Był pod opieką psychologa w wieku 9 lat przez rok ( stres zw z nauką zdalna). Szybko z tego wyszedł W wieku 11 lat chodzi do fundacji oferującej opiekę psychologiczna, gdzie stwierdzili że Syn nie ma problemów z nawiązywaniem kontaktów, jedyne co stwierdzili to to, że jest w nim dużo złości i po roku czasu uznali temat za skończony, nic nie pomogli. Teraz Od września jest pod opieką pedagoga, który rozmawia z nim o stresie szkolnym. A wrażenie że spotkania pomagaja, ale teraz dodatkowa dieta nie pomogą synowi, wręcz przeciwnie- jest załamany. Słyszałam kilka razy na przestrzeni kilku lat, że jego życie jest bez sensu, nie potrafi dogadać się z młodszym bratem- też zgłaszane psychologom. Mam wrażenie ze psycholodzy nie chcą mu pomoc.

User Forum

Ewa

2 miesiące temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za wiadomość.

Czytam Pani słowa z dużym poruszeniem... widać, jak bardzo jest Pani uważną, troskliwą mamą, która od lat walczy o dobro syna i nie poddaje się mimo kolejnych trudności. To ogromnie ważne, bo dla dziecka świadomość, że ma po swojej stronie kogoś, kto go widzi i wierzy w jego cierpienie, jest jednym z najsilniejszych czynników chroniących.

U syna spotyka się teraz kilka obciążeń naraz: przewlekłe dolegliwości somatyczne, stres szkolny, doświadczenia dokuczania i poczucie bycia „innym”. To naturalne, że w takiej sytuacji pojawia się złość, smutek i zdania o bezsensie, to tylko sygnał przeciążenia. Warto potraktować to jako wołanie o głębsze wsparcie, nie jako porażkę wcześniejszej pomocy.

Najważniejsze na teraz:

dużo codziennego bycia razem bez naprawiania – słuchanie, nazywanie jego emocji („widzę, jak bardzo Ci trudno”),

wzmocnienie poczucia wpływu w małych rzeczach (wybory, decyzje dotyczące dnia, diety) oraz poszukanie specjalisty, który pracuje z dziećmi z chorobami przewlekłymi i doświadczeniem przemocy rówieśniczej, to bardzo konkretna specjalizacja i robi dużą różnicę.

Nie jest Pani w tym sama i to, że Pani szuka dalej, jest dla syna ogromnym zasobem. Z mojej perspektuwy to nie wygląda na brak pomocy ze strony psychologów, raczej na potrzebę pomocy bardziej dopasowanej do jego historii choć jedniczenie rozumiem, że Pani jako mama może i ma prawo tak to odczuwać.

 

Zapraszamy do ponownego kontaktu tu na forum, w razie potrzeby.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

 

2 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Pani Ewo, 

sytuacja Pani syna jest złożona, ponieważ ból fizyczny, w tym SIBO/dieta i cierpienie psychiczne tj. poczucie odrzucenia w szkole tworzą błędne koło. Z perspektywy psychologicznej bóle brzucha nasilające się w stresie to klasyczna somatyzacja – ciało „krzyczy” o emocjach, których 13-latek nie potrafi nazwać lub rozładować. To, że specjaliści uznali temat za skończony z powodu „braku problemów z kontaktami”, mogło być powierzchowną oceną.  Złość, o której wspominali, jest często maską depresji u dzieci i młodzieży. Kolejna restrykcyjna dieta w wieku dojrzewania, gdy rówieśnicy budują poczucie wspólnoty m.in. przez wspólne jedzenie, może być dla niego odczuwana jako kolejna bariera i powód do izolacji, co pogłębia poczucie beznadziei. Syn potrzebuje kompleksowego wsparcia, które połączy dietetykę z terapią np. poznawczo-behawioralną, nakierowaną na regulację emocji i budowanie poczucia własnej wartości niezależnie od warunków fizycznych, aby wypowiedzi o „życiu bez sensu” nie przerodziły się w głębszy kryzys afektywny.

 

Wszystkiego dobrego.

Psycholog Bożena Nagórska

 

2 miesiące temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

  To, co Pani opisuje, wygląda jak nałożenie się kilku trudnych warstw: przewlekłe problemy z jelitami (gluten, teraz SIBO), stres szkolny z elementami przemocy rówieśniczej, duża ilość złości i od dawna powracające komunikaty w stylu „moje życie nie ma sensu”. Odnosi Pani wrażenie, że „psycholodzy nie chcą mu pomóc”, ale system wsparcia bywa bardzo poszatkowany, a opieka doraźna zamiast długofalowej zostawia rodzica z poczuciem bezradności.

Co może dawać jego objawy

SIBO i przewlekłe problemy jelitowe są silnie powiązane z lękiem, drażliwością, wahaniami nastroju, a czasem objawami depresyjnymi i to nie jest „w jego głowie”, to realna oś jelita–mózg.

Stres szkolny, lęk przed oceną, dokuczanie („jesteś mały, słaby”) bardzo często nasilają ból brzucha, bo stres uruchamia układ autonomiczny i realne skurcze przewodu pokarmowego. Długotrwały ból, poczucie inności (dieta, wrażliwość), konflikty z bratem i hejt rówieśniczy są typowymi czynnikami ryzyka dla myśli rezygnacyjnych u nastolatków.

  Przy powtarzających się stwierdzeniach typu „życie nie ma sensu” zaleca się ocenę psychiatryczną, nawet jeśli nie ma planu samobójczego, jednak jest to już poziom, który nie powinien zostawać tylko na poziomie pedagoga czy krótkiej interwencji psychologicznej. Wskazania do pilnej konsultacji psychiatry dziecięcego to m.in.: nasilone myśli rezygnacyjne, wycofywanie się z życia, przewlekły smutek/rozdrażnienie, trudności w funkcjonowaniu szkolnym, do tego przewlekła choroba somatyczna.

W Pani sytuacji rozsądny byłby ruch jak umówienie syna do psychiatry dziecięcego, równolegle poszukanie psychoterapeuty pracującego z nastolatkami somatyzującymi stres (np. nurt CBT/terapia bólu przewlekłego, podejście do osi jelita–mózg).

 

 Zalecam nazwać problem wprost: „Widzę, że jest Ci bardzo ciężko. ból brzucha, nowa dieta, szkoła, komentarze kolegów. Rozumiem, że możesz mieć już dość i czuć, że to nie ma sensu.” Proszę nie dyskutować z jego emocjami („nie przesadzaj”, „inni mają gorzej”), tylko zbudować most: „Twoje uczucia są ważne. Chcę, żeby ktoś Ci pomógł na serio, a nie na chwilę.”​ Wspólnie ustalić plan: „Chcę, żebyśmy razem poszli do specjalisty, który lepiej rozumie, jak ból brzucha, stres i myśli typu ‘nie widzę sensu’ łączą się ze sobą. Nie dlatego, że jest z Tobą coś nie tak, tylko dlatego, że masz za dużo na raz.” Przy młodszym bracie warto pamiętać, że nasilona złość często jest „wierzchem góry lodowej”, kiedy pod spodem bywa bezradność, zazdrość o zdrowie, poczucie bycia „tym słabszym” i „tym innym”. Czasem krótkie, ale regularne indywidualne „czas tylko z mamą”, nawet 20–30 minut tygodniowo, paradoksalnie redukuje napięcie między rodzeństwem, bo starszy nie walczy już tak mocno o uwagę.

To, że „koledzy dokuczają”, to nie „normalna część dorastania”, tylko forma przemocy rówieśniczej; szkoła ma obowiązek reagować. Pedagog może (i powinien) przeprowadzić interwencję w klasie, rozmowy indywidualne z uczniami, zaproponować program antyprzemocowy, ale często wymaga to Pani bardzo konkretnego, pisemnego zgłoszenia (mail/wniosek do wychowawcy, pedagoga, dyrekcji).

Warto poprosić pedagoga o: jasny plan: co szkoła zrobi, aby zatrzymać wyzwiska; monitorowanie sytuacji w klasie;

wsparcie w budowaniu pozycji syna w grupie (np. włączenie go w konkretne aktywności, koła zainteresowań).

  Dla 13‑latka dodatkowe restrykcje dietetyczne to silny cios w poczucie normalności i przynależności do grupy. Dobrze, jeśli gastroenterolog/dietetyk kliniczny wyraźnie określi, jak długo ma trwać zaostrzenie diety i jaki jest plan „powrotu do normalności” (etapy), pomoże znaleźć „bezpieczne zamienniki” ulubionych rzeczy (żeby dieta nie była tylko listą zakazów), uwzględni aspekty społeczne (co może jeść w szkole, na urodzinach kolegów).

Równolegle ważne jest wytłumaczenie synowi, że objawy psychiczne przy SIBO i bólu brzucha są czymś biologicznym, a nie znakiem, że jest „słaby” – często sama ta informacja obniża wstyd i opór przed pomocą.

 

2 miesiące temu
Iwona Wójcik-Muzyka

Iwona Wójcik-Muzyka

Z opisu wynika, że Pani syn mierzy się jednocześnie z kilkoma bardzo obciążającymi rzeczami: przewlekłym bólem brzucha i dietą, stresem szkolnym oraz trudnymi relacjami z rówieśnikami. To naprawdę dużo jak na 13-latka. Nic dziwnego, że Pani widzi w nim złość, przygnębienie czy momenty załamania. W takiej sytuacji organizm i psychika wzajemnie na siebie wpływają – stres nasila ból brzucha, a ból i ograniczenia dietetyczne zwiększają napięcie i poczucie „bycia innym”.

Bardzo porusza to, że kilka razy mówił, iż jego życie jest bez sensu. Nawet jeśli nie mówi tego często, to są to słowa, których nie można bagatelizować. Warto wprost, spokojnie zapytać:
– „Czy zdarza Ci się myśleć o zrobieniu sobie krzywdy?”
– „Czy to są tylko myśli, czy pojawia się jakiś plan?”
Takie pytania nie „podsuną pomysłu”, a mogą dać Pani realną wiedzę o tym, jak bardzo jest mu trudno. Jeśli kiedykolwiek pojawi się realne zagrożenie bezpieczeństwa – trzeba pilnie zgłosić się do psychiatry dziecięcego lub na SOR. Doraźnie dostępne jest też całodobowe wsparcie: 800 70 2222 (Centrum Wsparcia) oraz 116 111 (telefon zaufania dla dzieci i młodzieży).

To, że w szkole są docinki, wyśmiewanie czy podważanie jego siły, może bardzo podkopywać jego poczucie wartości. Dla wrażliwego nastolatka to często silniejszy stresor niż sama nauka. Warto umówić się na konkretne spotkanie z wychowawcą i pedagogiem szkolnym, nie tylko „porozmawiać”, ale ustalić plan reagowania: kto monitoruje sytuację, jak zgłaszać incydenty, jakie są konsekwencje. Dziecko powinno czuć, że dorośli biorą sprawę na serio.

Złość, o której wspominali wcześniejsi specjaliści, często nie jest problemem samym w sobie, tylko sygnałem, że pod spodem jest lęk, wstyd, poczucie bycia gorszym czy przeciążenie. Chłopcom w tym wieku bywa trudniej mówić o bezradności – łatwiej pokazać złość. Dlatego ważna jest terapia, która nie tylko „rozmawia”, ale uczy konkretnych umiejętności: jak regulować napięcie, jak radzić sobie z zaczepkami, jak wzmacniać poczucie sprawczości.

Jeśli ma Pani poczucie, że dotychczasowa pomoc była nieskuteczna, to nie musi oznaczać, że „nikt nie chce pomóc”. Czasem po prostu forma wsparcia nie była dobrze dopasowana. Warto szukać terapeuty, który pracuje z młodzieżą w nurcie poznawczo-behawioralnym lub integracyjnym, ma doświadczenie w stresie szkolnym i objawach psychosomatycznych oraz jasno określa cele pracy. Już po kilku spotkaniach powinien być ustalony konkretny plan.

W domu może Pani zrobić kilka drobnych, ale bardzo ważnych rzeczy:
– codziennie 10–15 minut spokojnej obecności z synem bez rad i ocen (to buduje poczucie bezpieczeństwa),
– zamiast pytać „jak było w szkole?”, spróbować: „Co dziś było dla Ciebie najtrudniejsze?” albo „W czym mogę Ci pomóc?”,
– zauważać i nazywać jego wysiłek, nie tylko efekty („Widzę, że mimo bólu poszedłeś dziś do szkoły – to wymagało siły”),
– wspólnie szukać jednej małej rzeczy tygodniowo, na którą ma wpływ (aktywność fizyczna, hobby, spotkanie z życzliwą osobą).

Przy chorobach jelit i SIBO bardzo ważna jest współpraca z lekarzem, ale też równoległe obniżanie napięcia. Oś jelita–mózg działa dwukierunkowo – dlatego praca nad stresem realnie może zmniejszać dolegliwości bólowe.

Najważniejsze jest to, że Pani widzi, że syn cierpi i szuka dla niego pomocy. To ogromnie ważny czynnik ochronny. W takiej sytuacji potrzebna jest cierpliwość, konsekwencja i dobrze dopasowane wsparcie – ale jest możliwe wyjście z tego kręgu bólu i stresu.

 

2 miesiące temu
Dominika Płoucha

Dominika Płoucha

Dzień dobry, często  pod złością kryje się lęk , najwidoczniej problemy syna trwają nadal , należałoby rozpatrzeć jego dylematy przy wsparciu całego systemu (całej rodziny ).Zachęcam do terapii rodzinnej. Jeżeli chodzi o szkołę można zebrać cały zespół psychologiczno -pedagogiczny (dyrektor, pedagog, psycholog, wychowawca +rodzice, aby wspólnie zastanowić się nad sytuacją w szkole . Pozdrawiam 

2 miesiące temu
Krzysztof Petters

Krzysztof Petters

Pani Ewo,

Opisuje Pani sytuację, w której nakłada się kilka obciążających czynników: przewlekłe trudności zdrowotne, stres szkolny, doświadczenie dokuczania ze strony rówieśników oraz narastające obniżenie nastroju syna. W takiej sytuacji szczególnie ważne jest spojrzenie nie tylko na samo dziecko, ale na funkcjonowanie całej rodziny i jego najbliższego otoczenia.

Myślę, że bardzo ważne byłoby włączenie w proces wsparcia oboje rodziców oraz wspólne przyjrzenie się temu, co na co dzień wzmacnia syna, a co może nieświadomie utrudniać mu radzenie sobie z emocjami i stresem. Dzieci często wyrażają napięcie poprzez ciało (np. bóle brzucha nasilające się w stresie), dlatego równoległa praca nad sferą emocjonalną i relacyjną jest bardzo istotna.

Wypowiedzi o braku sensu życia są sygnałem, którego nie należy bagatelizować. Warto ponownie zgłosić się do terapeuty dzieci i młodzieży ale najlepiej w nurcie systemowym lub rodzinnym. Wówczas możliwe będzie zrozumienie dynamiki całej rodziny i wsparcie całego systemu rodzinnego, nie tylko pracy indywidualnej z synem.

Czasem problem nie polega na „braku pomocy”, lecz na tym, że potrzebna jest inna forma pracy, która objęłaby relacje rodzinne oraz sytuację szkolną.

Z wyrazami szacunku,
Krzysztof Petters
psycholog, psychoterapeuta

1 miesiąc temu
Iwona Chrzanowska

Iwona Chrzanowska

Dzień dobry,

sytuacja w jakiej się znalazł syn jest dla niego bardzo stresująca i po prostu sobie z nią nie radzi. Gdy pisze Pani, że psycholodzy nie chcą mu pomóc pojawia się we mnie pytanie, na ile syn nie znalazł się sam z problemem, którego nie potrafi unieść i na ile ma wsparcie w rodzinie. Jeśli osoba w rodzinie doświadcza trudności - cierpi cały system rodzinny, ale też system rodzinny może wspierać tą osobę w jej trudności (w tym wypadku syna). W takiej sytuacji warto skorzystać z konsultacji/ terapii rodzinnej. 
 

Z pozdrowieniami

Iwona Chrzanowska

Psycholog

1 miesiąc temu

Zobacz podobne

Już od ponad miesiąca/2 mam problemy w relacji z moim "przyjacielem".
Już od ponad miesiąca/2 mam problemy w relacji z moim "przyjacielem". Zaczynając od początku, poznaliśmy się na letnim obozie. Tam on zaczął, mnie podrywać, ja na początku nie byłam przekonana, lecz za ciągła namową przyjaciół i jego, weszłam w to. I mogę powiedzieć, nie było co żałować, było wręcz bajecznie, tak jak zawsze marzyłam. Jednak czar mojej pięknej bajki prysł, gdy skończył się Leto wyjazd i trzeba było wracać do domu. Mieszkamy daleko od siebie, więc reakcje, jaką zaczęliśmy tworzyć, musiała być na odległość, co jemu się nie podobało. I tak właśnie, po upływie 2 tygodni zerwał ze mną, przyznam, że byłam bardzo załamana i nie potrafiłam sobie tego przyswoić. Zaznaczę również tutaj, że mój "przyjaciel" zaproponował mi wtedy przyjaźń, którą na początku odrzuciłam, lecz w końcu zgodziłam się na to. Nie pamiętam dokładnie, jak wyglądały tego początki, były wręcz takie zwykłe, jakie to mają przyjaciele. Potem relacja zaczęła (wiem głupi to zabrzmi) wyglądać jak związek, ale nie taki formalny, wręcz przeciwnie taki jaki był na koloniach, podobało mi się to. Choć przyznam chciałam więcej, w sensie mieć go już tak formalnie jako mojego chłopaka. Ale cóż czekałam, kochałam go, a czułam, że on mnie też. W naszej relacji płynęło wspaniałe, uczucie wzajemnie miłości, troski i tego, co najlepsze. Rzadko, a nawet prawie w całe się nie kłóciliśmy, było no idealnie. Ale no, znowu bajka nie trwa tak długo, jak chcemy... po naszym ostatnim spotkaniu, gdzie oboje wyznaliśmy sobie miłość. Wszystko się zepsuło... z dnia na dzień całe uczucia z jego strony zaczęły gasnąć, jego zainteresowanie, troską znikało w mgnieniu oka. Nie chciałam tego, więc walczyłam, biłam się o to, rozmawiałam z nim. Ale nic to nie dawało, ukrywał to przede mną, nie chciał rozmawiać, zmieniał szybko tematy tak, że nie rozpoznawałam tego. Przez to też, relacja zaczęła się psuć, pojawiały się kłótnie, zgrzyty. No po prostu wszystko, co złe, a dobre uczucia przepadły w zapomnienie. Zaczęłam dowiadywać się o nim, okropne rzeczy, co robił, co ukrywał. Nie wiedziałam, czy to prawda, ale zdawałam sobie sprawę, że nie powiedziałbym mi tego, skłamałby kolejny raz... Moje uczucia gasły, gasły aż zgasły nie bardzo, ale jednak. Nabrałam podobnego zachowania jak on do mnie, pociskałam go, leciałam na ciągłej ironii itp. ale nie dlatego, że taka jestem czy coś. Wręcz przeciwnie chciałam zwrócić jego uwagę, aby zainteresował się mną i naszą relacją. Jednak nic go to nie ruszało, niczego się nie domyślał, więc ja to wszystko ciągnęłam dalej. Przed paroma dniami, pokłóciliśmy się znowu, o to samo co zwykle, czyli naszą relację. Kolejny raz się wyglądałam, a on? Nic, nie chciał nic wyjaśnić, powiedzieć czy wytłumaczyć. Nawet nie miał jak się spotkać... jest to dla mnie żałosne, niby przepraszał, niby żałował. Ale skąd mam mieć pewność czy to szczere? Czy może znowu kłamie i czeka, aż mi przejdzie? Proszę o pomoc, co powinnam z nim uczynić. Czekać na poprawę czy zerwać wszelkie kontakty teraz, czy może jeszcze poczekać aż będę blisko niego i wtedy jak nic się nie zmieni to skończy? Lub może macie swoją własną propozycję. Radźcie co zrobić.
Dobry wieczór, mam problem natury niecodziennej
Dobry wieczór, mam problem natury niecodziennej dla mnie natomiast mam problemy, jak to mona było się domyślić, ale wyglądają one następująco. Mam problemy z panowaniem nad emocjami, boję się ciągle, że mi albo moim bliskim stanie się krzywda, boję się większych grup, nie daje sobie rady z decyzjami, moja dziewczyna ma mnie przez to coraz bardziej dość. Z jednej strony chciałbym, żeby było po mojemu, a z drugiej czuje, że ktoś musi wybrać za mnie, nie panuję nad emocjami każda błahostka czy to muzyka, czy głupie sytuacje sprawiają, że jestem zły smutny wesoły albo inne tego typu skrajne emocje. Dodam, że nigdy bym się nie zniżył do poziomu rękoczynów, których nigdy nie stosowałem i nie mam zamiaru stosować i nie panuję nad emocjami, tymi skrajnymi wpadam amok w atak paniki i nie idzie mi nic wytłumaczyć i jestem ciągle nieszczęśliwy, co jest ze mną nie tak? Jestem na coś chory? Jestem nienormalny? Proszę o pomoc, nie radzę sobie już sam, a z dnia na dzień jest coraz gorzej... Chce mi się płakać, jak to piszę, a jeszcze chwile temu kłóciłem się z bliskimi i wmawiałem sobie, że nie zasługuje na nic co dobre.
Moja 16-letnia córka nie chce zrobić testu na obecność narkotyków. Co mam zrobić?
Moja 16-letnia córka nie chce zrobić testu na obecność narkotyków. Co mam zrobić?
Czy pediatra zauważyłby FAS u dziecka zajmując się nim od urodzenia do 2 roku życia?

Czy pediatra zauważyłby, że dziecko może mieć FAS, zajmując się nim od urodzenia do 2 roku życia?

Pytanie dotyczy amnezji dziecięcej.
Pytanie dotyczy amnezji dziecięcej. Nie pamiętamy z reguły nic oprócz epizodów czasami aż do 10 roku życia niektórzy ponoć nawet dłużej. Jak w takim razie tłumaczyć to, co robiliśmy w dzieciństwie. Jaką mamy gwarancje, że rodzice dobrze nas wychowali, że nie mieliśmy skłonności, żeby kogoś bić, robić krzywdę itp. Czytałam, że terroryści np. od małego wychowują dzieci na morderców, tak ich uczą więc mt mając amnezje dziecięca jako dorośli jedyne co możemy to wierzyć w to, że byliśmy dobrymi dziećmi?
dojrzewanie

Okres dojrzewania - co warto wiedzieć o zmianach i wyzwaniach

Okres dojrzewania to wyjątkowy i wymagający etap zmian fizycznych, emocjonalnych i społecznych. Zrozumienie tych procesów jest kluczowe dla nastolatków, ich rodziców i opiekunów, by lepiej radzić sobie z wyzwaniami i wspierać rozwój młodego człowieka.