Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak pomóc 13-letniemu synowi z bólem brzucha, dietą bezglutenową i stresem szkolnym?

Syn 13 lat. Od 8 lat na diecie bezglutenowej. Teraz dodatkowo zostało zdiagnozowane Sibo z uwagi na ciągle bóle brzucha które nasilały się podczas stresu. O szkole nie wypowiada się dobrze, ma kilku kolegów którzy mu dokuczają, że jest mały, słaby itp. Był pod opieką psychologa w wieku 9 lat przez rok ( stres zw z nauką zdalna). Szybko z tego wyszedł W wieku 11 lat chodzi do fundacji oferującej opiekę psychologiczna, gdzie stwierdzili że Syn nie ma problemów z nawiązywaniem kontaktów, jedyne co stwierdzili to to, że jest w nim dużo złości i po roku czasu uznali temat za skończony, nic nie pomogli. Teraz Od września jest pod opieką pedagoga, który rozmawia z nim o stresie szkolnym. A wrażenie że spotkania pomagaja, ale teraz dodatkowa dieta nie pomogą synowi, wręcz przeciwnie- jest załamany. Słyszałam kilka razy na przestrzeni kilku lat, że jego życie jest bez sensu, nie potrafi dogadać się z młodszym bratem- też zgłaszane psychologom. Mam wrażenie ze psycholodzy nie chcą mu pomoc.

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za wiadomość.

Czytam Pani słowa z dużym poruszeniem... widać, jak bardzo jest Pani uważną, troskliwą mamą, która od lat walczy o dobro syna i nie poddaje się mimo kolejnych trudności. To ogromnie ważne, bo dla dziecka świadomość, że ma po swojej stronie kogoś, kto go widzi i wierzy w jego cierpienie, jest jednym z najsilniejszych czynników chroniących.

U syna spotyka się teraz kilka obciążeń naraz: przewlekłe dolegliwości somatyczne, stres szkolny, doświadczenia dokuczania i poczucie bycia „innym”. To naturalne, że w takiej sytuacji pojawia się złość, smutek i zdania o bezsensie, to tylko sygnał przeciążenia. Warto potraktować to jako wołanie o głębsze wsparcie, nie jako porażkę wcześniejszej pomocy.

Najważniejsze na teraz:

dużo codziennego bycia razem bez naprawiania – słuchanie, nazywanie jego emocji („widzę, jak bardzo Ci trudno”),

wzmocnienie poczucia wpływu w małych rzeczach (wybory, decyzje dotyczące dnia, diety) oraz poszukanie specjalisty, który pracuje z dziećmi z chorobami przewlekłymi i doświadczeniem przemocy rówieśniczej, to bardzo konkretna specjalizacja i robi dużą różnicę.

Nie jest Pani w tym sama i to, że Pani szuka dalej, jest dla syna ogromnym zasobem. Z mojej perspektuwy to nie wygląda na brak pomocy ze strony psychologów, raczej na potrzebę pomocy bardziej dopasowanej do jego historii choć jedniczenie rozumiem, że Pani jako mama może i ma prawo tak to odczuwać.

 

Zapraszamy do ponownego kontaktu tu na forum, w razie potrzeby.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Pani Ewo, 

sytuacja Pani syna jest złożona, ponieważ ból fizyczny, w tym SIBO/dieta i cierpienie psychiczne tj. poczucie odrzucenia w szkole tworzą błędne koło. Z perspektywy psychologicznej bóle brzucha nasilające się w stresie to klasyczna somatyzacja – ciało „krzyczy” o emocjach, których 13-latek nie potrafi nazwać lub rozładować. To, że specjaliści uznali temat za skończony z powodu „braku problemów z kontaktami”, mogło być powierzchowną oceną.  Złość, o której wspominali, jest często maską depresji u dzieci i młodzieży. Kolejna restrykcyjna dieta w wieku dojrzewania, gdy rówieśnicy budują poczucie wspólnoty m.in. przez wspólne jedzenie, może być dla niego odczuwana jako kolejna bariera i powód do izolacji, co pogłębia poczucie beznadziei. Syn potrzebuje kompleksowego wsparcia, które połączy dietetykę z terapią np. poznawczo-behawioralną, nakierowaną na regulację emocji i budowanie poczucia własnej wartości niezależnie od warunków fizycznych, aby wypowiedzi o „życiu bez sensu” nie przerodziły się w głębszy kryzys afektywny.

 

Wszystkiego dobrego.

Psycholog Bożena Nagórska

 

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

  To, co Pani opisuje, wygląda jak nałożenie się kilku trudnych warstw: przewlekłe problemy z jelitami (gluten, teraz SIBO), stres szkolny z elementami przemocy rówieśniczej, duża ilość złości i od dawna powracające komunikaty w stylu „moje życie nie ma sensu”. Odnosi Pani wrażenie, że „psycholodzy nie chcą mu pomóc”, ale system wsparcia bywa bardzo poszatkowany, a opieka doraźna zamiast długofalowej zostawia rodzica z poczuciem bezradności.

Co może dawać jego objawy

SIBO i przewlekłe problemy jelitowe są silnie powiązane z lękiem, drażliwością, wahaniami nastroju, a czasem objawami depresyjnymi i to nie jest „w jego głowie”, to realna oś jelita–mózg.

Stres szkolny, lęk przed oceną, dokuczanie („jesteś mały, słaby”) bardzo często nasilają ból brzucha, bo stres uruchamia układ autonomiczny i realne skurcze przewodu pokarmowego. Długotrwały ból, poczucie inności (dieta, wrażliwość), konflikty z bratem i hejt rówieśniczy są typowymi czynnikami ryzyka dla myśli rezygnacyjnych u nastolatków.

  Przy powtarzających się stwierdzeniach typu „życie nie ma sensu” zaleca się ocenę psychiatryczną, nawet jeśli nie ma planu samobójczego, jednak jest to już poziom, który nie powinien zostawać tylko na poziomie pedagoga czy krótkiej interwencji psychologicznej. Wskazania do pilnej konsultacji psychiatry dziecięcego to m.in.: nasilone myśli rezygnacyjne, wycofywanie się z życia, przewlekły smutek/rozdrażnienie, trudności w funkcjonowaniu szkolnym, do tego przewlekła choroba somatyczna.

W Pani sytuacji rozsądny byłby ruch jak umówienie syna do psychiatry dziecięcego, równolegle poszukanie psychoterapeuty pracującego z nastolatkami somatyzującymi stres (np. nurt CBT/terapia bólu przewlekłego, podejście do osi jelita–mózg).

 

 Zalecam nazwać problem wprost: „Widzę, że jest Ci bardzo ciężko. ból brzucha, nowa dieta, szkoła, komentarze kolegów. Rozumiem, że możesz mieć już dość i czuć, że to nie ma sensu.” Proszę nie dyskutować z jego emocjami („nie przesadzaj”, „inni mają gorzej”), tylko zbudować most: „Twoje uczucia są ważne. Chcę, żeby ktoś Ci pomógł na serio, a nie na chwilę.”​ Wspólnie ustalić plan: „Chcę, żebyśmy razem poszli do specjalisty, który lepiej rozumie, jak ból brzucha, stres i myśli typu ‘nie widzę sensu’ łączą się ze sobą. Nie dlatego, że jest z Tobą coś nie tak, tylko dlatego, że masz za dużo na raz.” Przy młodszym bracie warto pamiętać, że nasilona złość często jest „wierzchem góry lodowej”, kiedy pod spodem bywa bezradność, zazdrość o zdrowie, poczucie bycia „tym słabszym” i „tym innym”. Czasem krótkie, ale regularne indywidualne „czas tylko z mamą”, nawet 20–30 minut tygodniowo, paradoksalnie redukuje napięcie między rodzeństwem, bo starszy nie walczy już tak mocno o uwagę.

To, że „koledzy dokuczają”, to nie „normalna część dorastania”, tylko forma przemocy rówieśniczej; szkoła ma obowiązek reagować. Pedagog może (i powinien) przeprowadzić interwencję w klasie, rozmowy indywidualne z uczniami, zaproponować program antyprzemocowy, ale często wymaga to Pani bardzo konkretnego, pisemnego zgłoszenia (mail/wniosek do wychowawcy, pedagoga, dyrekcji).

Warto poprosić pedagoga o: jasny plan: co szkoła zrobi, aby zatrzymać wyzwiska; monitorowanie sytuacji w klasie;

wsparcie w budowaniu pozycji syna w grupie (np. włączenie go w konkretne aktywności, koła zainteresowań).

  Dla 13‑latka dodatkowe restrykcje dietetyczne to silny cios w poczucie normalności i przynależności do grupy. Dobrze, jeśli gastroenterolog/dietetyk kliniczny wyraźnie określi, jak długo ma trwać zaostrzenie diety i jaki jest plan „powrotu do normalności” (etapy), pomoże znaleźć „bezpieczne zamienniki” ulubionych rzeczy (żeby dieta nie była tylko listą zakazów), uwzględni aspekty społeczne (co może jeść w szkole, na urodzinach kolegów).

Równolegle ważne jest wytłumaczenie synowi, że objawy psychiczne przy SIBO i bólu brzucha są czymś biologicznym, a nie znakiem, że jest „słaby” – często sama ta informacja obniża wstyd i opór przed pomocą.

 

Iwona Wójcik-Muzyka

Iwona Wójcik-Muzyka

Z opisu wynika, że Pani syn mierzy się jednocześnie z kilkoma bardzo obciążającymi rzeczami: przewlekłym bólem brzucha i dietą, stresem szkolnym oraz trudnymi relacjami z rówieśnikami. To naprawdę dużo jak na 13-latka. Nic dziwnego, że Pani widzi w nim złość, przygnębienie czy momenty załamania. W takiej sytuacji organizm i psychika wzajemnie na siebie wpływają – stres nasila ból brzucha, a ból i ograniczenia dietetyczne zwiększają napięcie i poczucie „bycia innym”.

Bardzo porusza to, że kilka razy mówił, iż jego życie jest bez sensu. Nawet jeśli nie mówi tego często, to są to słowa, których nie można bagatelizować. Warto wprost, spokojnie zapytać:
– „Czy zdarza Ci się myśleć o zrobieniu sobie krzywdy?”
– „Czy to są tylko myśli, czy pojawia się jakiś plan?”
Takie pytania nie „podsuną pomysłu”, a mogą dać Pani realną wiedzę o tym, jak bardzo jest mu trudno. Jeśli kiedykolwiek pojawi się realne zagrożenie bezpieczeństwa – trzeba pilnie zgłosić się do psychiatry dziecięcego lub na SOR. Doraźnie dostępne jest też całodobowe wsparcie: 800 70 2222 (Centrum Wsparcia) oraz 116 111 (telefon zaufania dla dzieci i młodzieży).

To, że w szkole są docinki, wyśmiewanie czy podważanie jego siły, może bardzo podkopywać jego poczucie wartości. Dla wrażliwego nastolatka to często silniejszy stresor niż sama nauka. Warto umówić się na konkretne spotkanie z wychowawcą i pedagogiem szkolnym, nie tylko „porozmawiać”, ale ustalić plan reagowania: kto monitoruje sytuację, jak zgłaszać incydenty, jakie są konsekwencje. Dziecko powinno czuć, że dorośli biorą sprawę na serio.

Złość, o której wspominali wcześniejsi specjaliści, często nie jest problemem samym w sobie, tylko sygnałem, że pod spodem jest lęk, wstyd, poczucie bycia gorszym czy przeciążenie. Chłopcom w tym wieku bywa trudniej mówić o bezradności – łatwiej pokazać złość. Dlatego ważna jest terapia, która nie tylko „rozmawia”, ale uczy konkretnych umiejętności: jak regulować napięcie, jak radzić sobie z zaczepkami, jak wzmacniać poczucie sprawczości.

Jeśli ma Pani poczucie, że dotychczasowa pomoc była nieskuteczna, to nie musi oznaczać, że „nikt nie chce pomóc”. Czasem po prostu forma wsparcia nie była dobrze dopasowana. Warto szukać terapeuty, który pracuje z młodzieżą w nurcie poznawczo-behawioralnym lub integracyjnym, ma doświadczenie w stresie szkolnym i objawach psychosomatycznych oraz jasno określa cele pracy. Już po kilku spotkaniach powinien być ustalony konkretny plan.

W domu może Pani zrobić kilka drobnych, ale bardzo ważnych rzeczy:
– codziennie 10–15 minut spokojnej obecności z synem bez rad i ocen (to buduje poczucie bezpieczeństwa),
– zamiast pytać „jak było w szkole?”, spróbować: „Co dziś było dla Ciebie najtrudniejsze?” albo „W czym mogę Ci pomóc?”,
– zauważać i nazywać jego wysiłek, nie tylko efekty („Widzę, że mimo bólu poszedłeś dziś do szkoły – to wymagało siły”),
– wspólnie szukać jednej małej rzeczy tygodniowo, na którą ma wpływ (aktywność fizyczna, hobby, spotkanie z życzliwą osobą).

Przy chorobach jelit i SIBO bardzo ważna jest współpraca z lekarzem, ale też równoległe obniżanie napięcia. Oś jelita–mózg działa dwukierunkowo – dlatego praca nad stresem realnie może zmniejszać dolegliwości bólowe.

Najważniejsze jest to, że Pani widzi, że syn cierpi i szuka dla niego pomocy. To ogromnie ważny czynnik ochronny. W takiej sytuacji potrzebna jest cierpliwość, konsekwencja i dobrze dopasowane wsparcie – ale jest możliwe wyjście z tego kręgu bólu i stresu.

 

Dominika Płoucha

Dominika Płoucha

Dzień dobry, często  pod złością kryje się lęk , najwidoczniej problemy syna trwają nadal , należałoby rozpatrzeć jego dylematy przy wsparciu całego systemu (całej rodziny ).Zachęcam do terapii rodzinnej. Jeżeli chodzi o szkołę można zebrać cały zespół psychologiczno -pedagogiczny (dyrektor, pedagog, psycholog, wychowawca +rodzice, aby wspólnie zastanowić się nad sytuacją w szkole . Pozdrawiam 

Krzysztof Petters

Krzysztof Petters

Pani Ewo,

Opisuje Pani sytuację, w której nakłada się kilka obciążających czynników: przewlekłe trudności zdrowotne, stres szkolny, doświadczenie dokuczania ze strony rówieśników oraz narastające obniżenie nastroju syna. W takiej sytuacji szczególnie ważne jest spojrzenie nie tylko na samo dziecko, ale na funkcjonowanie całej rodziny i jego najbliższego otoczenia.

Myślę, że bardzo ważne byłoby włączenie w proces wsparcia oboje rodziców oraz wspólne przyjrzenie się temu, co na co dzień wzmacnia syna, a co może nieświadomie utrudniać mu radzenie sobie z emocjami i stresem. Dzieci często wyrażają napięcie poprzez ciało (np. bóle brzucha nasilające się w stresie), dlatego równoległa praca nad sferą emocjonalną i relacyjną jest bardzo istotna.

Wypowiedzi o braku sensu życia są sygnałem, którego nie należy bagatelizować. Warto ponownie zgłosić się do terapeuty dzieci i młodzieży ale najlepiej w nurcie systemowym lub rodzinnym. Wówczas możliwe będzie zrozumienie dynamiki całej rodziny i wsparcie całego systemu rodzinnego, nie tylko pracy indywidualnej z synem.

Czasem problem nie polega na „braku pomocy”, lecz na tym, że potrzebna jest inna forma pracy, która objęłaby relacje rodzinne oraz sytuację szkolną.

Z wyrazami szacunku,
Krzysztof Petters
psycholog, psychoterapeuta

Iwona Chrzanowska

Iwona Chrzanowska

Dzień dobry,

sytuacja w jakiej się znalazł syn jest dla niego bardzo stresująca i po prostu sobie z nią nie radzi. Gdy pisze Pani, że psycholodzy nie chcą mu pomóc pojawia się we mnie pytanie, na ile syn nie znalazł się sam z problemem, którego nie potrafi unieść i na ile ma wsparcie w rodzinie. Jeśli osoba w rodzinie doświadcza trudności - cierpi cały system rodzinny, ale też system rodzinny może wspierać tą osobę w jej trudności (w tym wypadku syna). W takiej sytuacji warto skorzystać z konsultacji/ terapii rodzinnej. 
 

Z pozdrowieniami

Iwona Chrzanowska

Psycholog

Zobacz podobne

4-letnia córka doświadcza stresu w przedszkolu i objawów somatycznych - czy zrobić przerwę?
Dzień dobry. Córka ma 4 lata i 2 miesiące. Jest bardzo pogodna, wesoła, samodzielna i bardzo lubi zabawy z dziećmi na placu zabaw czy z kuzynostwem. Zabiega wręcz o nie - sama podchodzi, wita się i proponuje zabawę. Generalnie rozwój przebiega w naszej i nie tylko ocenie prawidłowo. Dziecko zżyte z rodzicami, jeszcze z nami śpi, ale nie ma też problemów jak ma na 2h zostać z babcią czy iść gdzieś bez jednego z rodziców. Postanowiliśmy od września posłać ją do przedszkola. Mieliśmy przygodę z jedną placówką, gdzie po 3 dniach zrezygnowaliśmy (z uwagi na nieodpowiednią grupę oraz same informacje od córki, że chce gdzieś indziej). Przepisaliśmy do innego przedszkola gdzie pierwsza reakcja córki była pozytywna. Sumarycznie przechodziła już tam 21 dni bo w międzyczasie miała tydzień choroby. Pierwsze 2 tygodnie nie było raczej problemów, rano raz chętniej raz mniej chętnie ale szła do przedszkola z pozytywnym nastawieniem. Wszystko zmieniło się w zeszły piątek, kiedy została nieco dłużej już na leżakowanie. Mocno wtedy się zestresowała, zwymiotowała, płacz itd. Od tego momentu wróciliśmy do odbierania ją zaraz po obiedzie (jak wcześniej - łącznie ok 4, 4,5h) do dziś włącznie córka już mniej chętnie chciała iść do przedszkola, ale co najtrudniejsze jej reakcją zawsze był silny stres - wymioty, a raczej takie jakby zbieranie się na wymioty i bule brzucha. No i daje znać, że nie za bardzo chce chodzić chociaż nie ma histerii, jest raczej płacz delikatny i duży smutek i ten wyczuwalny stres i napięcie. Córka również kategorycznie nie chce rozmawiać o tym stresie, smutku. Zatyka nam buzie rękami albo sama mówi, że kiedyś porozmawiamy. Po przedszkolu przez jakiś czas było dobrze - bawiła się w przedszkole, wspominała i była podekscytowana tym co było i co będzie następnego dnia. Niestety ostatnie 2, 3 dni zmiana i już nawet tego nie było. Panie wychowawczynie dawały feedback że było coraz lepiej, że się uspokajała, nieco się jeszcze w grupie wstydziła no i na śniadaniu ciężko z jedzeniem. Najgorsze, że pojawiały się też te objawy somatyczne chociaż no bez płaczu i wymiotowania pokarmem ale jednak. W moim odczuciu to jednak nie było tam dobrze skoro te objawy w przedszkolu były. Zrobiliśmy w piątek córce jeden dzień przerwy, aby mogła się zregenerować psychicznie, zmniejszyć napięcie. Weekend był świetny, wesoły i daliśmy jej dużo poczucia bezpieczeństwa. Wczoraj w niedzielę po obiedzie poruszyliśmy temat przedszkola, że będzie chodzić teraz na krótko, obierzemy ją przed obiadkiem nawet, że tam na nią czekają i tęsknią. Leżakowania nie będzie itd... Córka od razu zareagowała emocjonalnie stresem i płaczem. Udało się od niej uzyskać informację że nie lubi przedszkola, nie lubi pań i dzieci. Generalnie bardzo na nie i to w dzień przed jakimkolwiek pójściem tam... Zdajemy sobie sprawę, że może to taki drugi etap adaptacji, ale to jednak już trochę trwa, a nie ma nic lepiej, a jest gorzej... Po wczorajszej sytuacji podjęliśmy decyzję, że robimy kilkumiesięczną przerwę i spróbujemy na wiosnę - być może w innej placówce. Córka będzie miała wtedy ok 4 lat i 10 m-cy. Przez ten czas postaramy się wprowadzić kilka zmian przygotowujących do tego, m.in. uczęszczanie na jakieś zajęcia grupowe, częstsze zostawianie z babcią bez rodziców, więcej zasad samodzielności w domu itd itd. Nie ukrywam, że bijemy się z myślami czy podjęliśmy słuszną decyzję - czy córka za te pół roku będzie bardziej gotowa na przedszkole? Czy nie będzie gorzej... Dużo czytaliśmy i uwierzyliśmy, że to, że tak się zachowuje to nie jest wymuszanie niepójścia do przedszkola bo nie lubi tylko faktycznie jakiś lęk, reakcja obronna organizmu z którą ona nie do końca jeszcze potrafi sobie poradzić... Prosimy zatem o poradę. Dziękuję.
Jak radzić sobie z oskarżeniami o zaniedbanie dzieci?
Jakiś czas temu, miałam spotkanie z psychologiem dziecięcym w przedszkolu. Chciałabym zweryfikować parę informacji. Zostało mi zadane pytanie czy wiem jak są postrzegane moje dzieci. Zaznaczę, że jesteśmy rodziną wielodzietną. Powiedziałam, z uśmiechem na twarzy, że chętnie się dowiem. I usłyszałam JAK DZIECI ZANIEDBANE. To mocne słowa, dlatego zapytałam co się na to składa. I dostałam odpowiedź, oczywiście wszystko było mocno rozwinięte, ale ja to po prostu spisze: czasem przykrótkie spodnie, zdarzy się, że i syn ma dziurę na kolanie (ale takie spodnie sama też kupuję ze sklepu albo wyciera podczas zabawy na kolanach), rozczochrane włosy (też nie zawsze, córka czasem nie chce się rano czesać, zdaniem Pani psycholog córki kurtka nie nadaje się na zime(kurtka kupiona puchowa w Zarze na dziale z kurtkami zimowymi), czasem mąż spóźnił się i polityka tego przedszkola jest taka, że za każdą rozpoczętą godzinę ponad normę płaci się 50zł(bez jakiego potwierdzenia przyjęcia płatności). I tak to mniej więcej zostało nam przedstawione. Ja z mężem prowadzimy firmę eventową i ustaliliśmy, że on bierze w zimowym sezonie mniej zleceń, a w lecie odwrotnie i to mąż w zimę odbiera dzieci. Usłyszałam, że to mąż się bardziej stara, a ja nie, bo nie ma mnie codziennie w przedszkolu. Napisałam wcześniej ten wpis ale chciała bym dodać jeszcze parę do niego. Na początku w gabinecie i tym sformułowaniem poczułam się na maxa źle…w życiu bym nie podejrzewałam że ktoś tak może o nas pomyśleć-nawet w 1%. Zwłaszcza, że mam wsparcie w mamie która jest socjologiem, oboje z mężem pracujemy, każdy weekend spędzamy wspólnie. Jeździmy na rowerach, układamy puzzle, gotujemy razem i razem wszyscy wyjeżdżamy. Staramy się dzieciom dawać jak najwięcej wspólnego czasu. Do tych twierdzeń przewinęło się też o tym że agresja ma różne przejawy. Np. U nas jest zasada że u nas na wszystko jest czas. Jak w przedszkolu. Jest czas na jedzenie itp. Ale po obiedzie nie ma opcji że nagle ktoś kto powiedział że jeść nie będzie nagle stwierdzi że chce i się mu daje. Czeka się wtedy na kolację czy obiad. W między czasie też nie ma słodyczy. Kiedy w domu jest wybuch złości dzieci, reagujemy w taki sposób że dzieci mają możliwość pójść w miejsce gdzie mogą się wyciszyć i dopiero po tym momencie rozmawiamy. I że to wszystko to jest agresja w stosunku do dziecka. Na końcu całej wizyty usłyszałam, że gdybym nie przyszła to Pani psycholog skierowała by sprawę do OPS i pewnie była by niebieska karta z marszu. Po tym całym spotkaniu, byłam dosłownie zmiażdżona. Wzięłam wolne na tydzień bo ciężko mi było się pozbierać. Zrezygnowałam z pracy, żeby odbierać dzieci wcześniej i nie dawać placówce kolejnych ale. Natomiast, cały czas nie daje mi to spokoju i odbija się echem to wszystko w mojej głowie…stąd kieruje się tutaj. Żeby zobaczyć inną perspektywę.
Czy muszę zgodzić się na wizytę u psychologa dla dziecka z podejrzeniem ADHD w przedszkolu?

Witam man pewnie problem, który praktycznie jest tylko w przedszkolu na co dzień żywe dziecko, bez żadnych objawów zaburzeń, nikt inny nie skarży się, panie w przedszkolu raz chwała za poprawę, raz zarzucają adhd, czy inne zaburzenie, bo syn nie chce słuchać czasami, jak maluje, czasem śpiewa sobie, bo lubi tak, ale tłumaczenia pomagają czy muszę zgadzać się na wizytę psychologa, jeżeli będą mi kazać.

Jak radzić sobie z nasileniem derealizacji i depersonalizacji w stresującym okresie?
Dzień dobry, postaram się szybko opisać swój problem. Od dłuższego czasu leczę OCD, któremu towarzyszy derealizacja i depersonalizacja. Pierwsze zaburzenie już jest na akceptowalnym przeze mnie poziomie, męczą mnie wprawdzie natrętne myśli, lecz nie wywołują one jak dawniej lęku. Samo odrealnienie też ostatnio było na normalnym poziomie, natomiast od półtora tygodnia moje funkcjonowanie z dnia na dzień jest coraz trudniejsze, właśnie przez to. Mam teraz stresujący czas i nie wiem czy to nie jest powodem nasilenia tych objawów, chociaż ja raczej ciągle jestem w stresie więc jakby patrzeć na to w ten sposób to ciągle powinno to być takie rozchwiane, a wcześniej było spokojnie. Ostatnio ciągle dopadają mnie takie stany, nieraz patrzę na coś czy kogoś i wiem, że to jest znajome ale z drugiej strony wydaje się takie sztuczne?? Ciężko to opisać, takie odczucia mam też wobec siebie. Byłam na konsultacji psychiatrycznej, leków nie dostałam a teraz akurat gdy mam przed sobą bardzo ważny czas (egzaminy w szkole) nie mogę sobie pozwolić na tkwienie w tym. Nie mam jak teraz skontaktować się z terapeutą, a ostatni raz byłam chyba na początku miesiąca, ostatnio ze względu na sporo spraw na głowie nie jestem w stanie chodzić tam regularnie. Nie wiem, czy jest coś, co mogłoby teraz jakoś pomóc mi do czasu jednej z tych wizyt?? Metody od terapeuty działają, ale raczej w chwili pojawienia się stanu, bo te, które miały mi pomóc im jakoś zapobiegać są niemożliwe, nie umiem ich obecnie zrealizować i czuję się bezsilna. Są jakieś leki ziołowe na to, cokolwiek, bym mogła przetrwać ten czas?? W szkole nie mam wsparcia, pedagog i psycholog szkolny mnie prawdopodobnie nie lubią tzn. zawsze jak przyjdę, to wysyłają na lekcje, zamiast wysłuchać. :(( Źle mi z tym, że piszę tu, bo przecież chodzę do psychologa i widzę jakieś efekty a jest gorzej, ale nie mam jak teraz się z nim spotkać a wolę na własną rękę nic nie działać, bo już kiedyś tylko wpędziłam się własnym "leczeniem" w gorszy dołek.
Kryzys w małżeństwie: jak radzić sobie z przemocą słowną i fizyczną męża oraz skutkami dla dzieci?

Od trzech lat żyjemy z mężem w kryzysie. Ciągle kłótnie obrażanie, w tym wszystkim uczestniczą dzieci. Mój 12-letni syn powiedział mi dziś ,,tata jedzie po tobie każdego dnia i że on już nie ma sił i że nie wytrzymuje w tym domu. Agresja męża słowna, jak i fizyczna przeniosła się również na syna, który ma już swoje zdanie i nazywa to, co się dzieje po imieniu i otwarcie mówi, co czuje. Mąż mówi mi, że to ja swoim zachowaniem prowokuje go do takiego zachowania, że jestem głupią, pusta idiotka psychopatka itp inne i ze, jak nie pójdę do psychologa albo nie powiem mu co dalej z nami, to on mi pokaże. Daje mi czas do końca kwietnia… Czuję się zastraszona, jest godzina 23, a ja nawet nie wiem, czy będę spała w sypialni, bo nie wiem, czy mąż mi pozwoli, bo gdy mamy gorsze dni, to mówi, że to jest jego dom jego sypialnia i nie życzy sobie, abym z spała, bo na to nie zasługuje, a gdy mimo wszystko idę spać do sypialni, to w złości mnie wykopuje z łóżka lub włącza telewizor bardzo głośno bym nie mogła spać. Masakra .

nietrzymanie moczu u dzieci

Nietrzymanie moczu u dzieci - przyczyny, objawy i leczenie

Czy Twoje dziecko zmaga się z problemem nietrzymania moczu? Nie jesteś sam! Ten powszechny problem dotyka wielu rodzin, ale istnieją skuteczne sposoby radzenia sobie z nim. Poznaj przyczyny, objawy i metody leczenia.