Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z emocjami i wyrzutami sumienia po stracie ciąży?

Treść wrażliwa
Nie wiem jak sobie poradzić. Byłam w ciąży. Zaszłam bardzo szybko po porodzie, 5 miesięcy po, więc był to dla mnie ogromny szok. Na początku nie chciałam tej ciąży nie mogłam się z nią pogodzić bo nie czułam się gotowa na kolejne dziecko. Bałam się że sobie nie poradzę, że odbiorę siebie mojej córce i nie będę wystarczająca dla jednego i drugiego. Myślałam o najgorszym, chciałam się cieszyć ale nie potrafiłam. Wpadalam w histerię i panikę. Po 11 tygodniach kiedy już zmieniałam nastawienie, oswajałam się z myślą że dam sobie radę z dwójką maluchów, wyobrażałam przyszłość razem okazało się że serduszko mojego dziecka zatrzymało się. Nie mogę się otrząsnąć. Czuję ogromny smutek i pustkę że już nie ma go z nami. I jednocześnie nie mogę przestać się zadręczać że tak negatywnie podeszłam do tej ciąży, że nie umiałam się nią cieszyć a teraz została taka Putka. I nie będę mogła poznać i przeprosić swojego dziecka za tamte myśli. Jestem okropnym człowiekiem i matka. Te wyrzuty sumienia nie pozwalają mi przeżywać żałoby i żyć normalnie dla córki. Czuję się wyłączona z życia.
User Forum

Nieznanadusza

1 miesiąc temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Szanowna Pani, 

przede wszystkim proszę przyjąć moje najgłębsze kondolencje z powodu straty dziecka. Przeżywa Pani teraz podwójny, niewyobrażalny ból – stratę ciąży oraz potworne, niszczące poczucie winy, z którym zmaga się bardzo wiele kobiet w podobnej sytuacji.

Chcę Panią z całą mocą zapewnić - nie jest Pani okropnym człowiekiem ani złą matką. Szok, panika i przerażenie, które Pani czuła po zajściu w ciążę zaledwie 5 miesięcy po porodzie, były w pełni naturalną, biologiczną i psychologiczną reakcją Pani wycieńczonego organizmu. Miała Pani prawo czuć się niegotowa, zmęczona i pełna obaw o starszą córkę – to nie były złe myśli, to była troska odpowiedzialnej matki, która bała się, czy podoła tak ogromnemu wyzwaniu.

Myśli, nawet te najtrudniejsze i pełne lęku, nie mają mocy sprawczej. To nie Pani emocje zatrzymały serduszko dziecka – w tak wczesnym stadium ciąży decydują o tym wyłącznie czynniki niezależne od nas, najczęściej błędy genetyczne i natura, a nie stan psychiczny matki.

Zadręczanie się i chęć przepraszania dziecka to wyraz Pani ogromnej wrażliwości i miłości, która zdążyła się narodzić, a nie dowód na bycie „złą”. Pozwoliła sobie Pani na oswojenie tej sytuacji, otworzyła Pani serce, dlatego teraz ta pustka tak potwornie boli. Ma Pani pełne prawo do żałoby, do płaczu i do bycia na jakiś czas „wyłączoną z życia” – to nie odbiera Pani miłości do córki.

Jeśli te wyrzuty sumienia nie pozwolą Pani oddychać, proszę nie zostawać z tym samej. Bardzo gorąco zachęcam do kontaktu z psychologiem lub organizacjami wspierającymi kobiety po stracie, gdzie uzyska Pani profesjonalne i pełne empatii wsparcie, bez oceniania. Proszę być dla siebie łagodną – przeżyła Pani ogromną tragedię i zasługuje Pani teraz na opiekę i współczucie, a nie na karanie samej siebie.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Nie jesteś okropnym człowiekiem ani złą matką. To, co przeżywasz to ogromny smutek, pustkę, ale też dręczące wyrzuty sumienia z powodu początkowo niechcianej ciąży i jest to bardzo naturalne reakcje na traumę utraty dziecka, a nie dowód na Twoją złą naturę. Twoja reakcja była ludzka i zrozumiała. 

 5 miesięcy po porodzie to bardzo krótki czas i szok, strach o radzenie sobie z dwójką, obawa o wystarczalność dla córki to naturalne reakcje. Nagła, nieplanowana ciąża to ogromny szok emocjonalny, zwłaszcza tak szybko po porodzie Psychologowie potwierdzają natrętne myśli typu „co jeśli to moja wina", „bym złym człowiekiem", „nie zasługuję na bycie mamą" to naturalny etap żałoby po poronieniu. 

Nie zabrakło Ci miłości.  To, że nie mogłaś się cieszyć ciążą na początku, nie oznacza, że nie kochałaś dziecka. Zmieniałaś nastawienie, oswajałaś myśl o dwójce, wyobrażałaś przyszłość,  to przejaw ciepła i gotowości.

Poronienie nie było Twoją winą. Czucie winy za „negatywne podejście" to częsty mechanizm żałoby, ale nie ma związku przyczynowo skutkowego między początkowymi emocjami a zatrzymaniem się serduszka.

Możesz przeprosić swoje dziecko. Nawet jeśli nie poznasz go fizycznie, możesz  napisać list do dziecka z przeprosinami i wyznaniem miłości,  stworzyć pamiątkę (zdjęcie z USG, kartę ciąży, odcisk dłoni/stopy jeśli masz), pożegnać dziecko symbolicznie gdyż to pomaga w urealnieniu. 

Zawsze warto udać się do psychologa lub psychoterapeuty, żeby porozmawiać o emocjach i uzyskać opinię, czy przeżywanie żałoby jest prawidłowe.  W razie potrzeby psycholog zasugeruje wizytę u psychiatry. Konsultacja psychiatryczna jest konieczna natychmiast, jeśli pojawiają się myśli o bezsensie życia lub myśli samobójcze. Dołącz do grupy wsparcia Wymiana doświadczeń z innymi kobietami w podobnej sytuacji jest bardzo pomocna. 

 W Polsce działają organizacje jak Nagle Sami (żałoba po poronieniu) lub forum poronilam.pl Nie „poganiaj" siebie Nie zachęcaj się do natychmiastowego powrotu do aktywności gdyż to uniemożliwia pełne przeżycie żałoby.  Pozwól sobie przeżyć smutek, sama żałoba nie ma terminu. Dzieci czują stan emocjonalny matki, a leczenie się to też troska o nich.

Wiele kobiet po poronieniu zadaje sobie pytanie: „Czy to przeze mnie?", „Czy jestem złą matką?". Psycholog Jessica Zucker, która sama poroniła, pisze, że te wyrzuty sumienia to normalny etap żałoby, a nie dowód na złą naturę.

Proszę, nie zostawaj z tym sama. Jeśli nie masz teraz możliwości dotarcia do psychologa, spróbuj chociaż napisać list do swojego dziecka, wypisz wszystkie wyrzuty, przeprosiny, miłość, którą czujesz. To pierwszy krok do urealnienia straty i rozpoczęcia żałoby.

1 miesiąc temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Widzę w Pani ogromny ból, żałobę, poczucie winy i rozpacz po stracie dziecka. Uważam, że wiele kobiet po niespodziewanej ciąży przeżywa lęk, szok i ambiwalentne emocje, to nie czyni Pani złą matką ani złym człowiekiem. Serce i psychika czasem potrzebują czasu, by oswoić zmianę a to, że później zaczęła Pani wyobrażać sobie przyszłość z tym dzieckiem, pokazuje, że rodziła się w Pani więź i miłość. Wyrzuty sumienia są dziś częścią żałoby ale nie są prawdą o Pani. Sądzę, że bardzo potrzebuje Pani teraz czułości wobec samej siebie i wsparcia, by móc ten ból bezpiecznie przeżyć.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

1 miesiąc temu
Martyna Kaleta

Martyna Kaleta

Dzień dobry,

czytam to i mam poczucie bardzo dużego bólu, smutku i zagubienia. Jakby obok samej straty pojawiło się jeszcze coś bardzo ciężkiego – ogromne wyrzuty sumienia wobec siebie samej.

A jednocześnie to, co Pani opisuje na początku ciąży, brzmi bardzo po ludzku i bardzo naturalnie w takiej sytuacji. 

 

Ciąża kilka miesięcy po porodzie może być ogromnym szokiem – fizycznym, emocjonalnym, psychicznym. Wiele kobiet w takim momencie czuje lęk, przytłoczenie, ambiwalencję, czasem nawet niechęć czy panikę. To nie oznacza braku miłości ani bycia „złą matką”. Raczej próbę poradzenia sobie z czymś, na co nie było się gotowym.

Myśli w takich momentach często przychodzą same. Szczególnie kiedy jesteśmy przeciążeni i przestraszeni. I bardzo ważne jest to, żeby powiedzieć jasno: te myśli nie mają wpływu na utrzymanie ciąży.

 

To wszystko potrzebuje czasu. Żałoba po stracie ciąży często nie jest czymś, co „mija szybko”. I czasem zanim pojawi się akceptacja, trzeba najpierw pozwolić sobie poczuć smutek, pustkę, złość, żal… bez ciągłego oceniania siebie.

Mam też poczucie, że bardzo potrzebuje Pani teraz współczucia wobec samej siebie. Nie tłumaczenia się z tamtych myśli, tylko zobaczenia, że była wtedy Pani przestraszoną, przeciążoną kobietą, która próbowała odnaleźć się w bardzo trudnej sytuacji.

 

To nie odbiera Pani prawa do żałoby ani miłości do tego dziecka.

 

pozdrawiam serdecznie,

Martyna Kaleta

1 miesiąc temu
Justyna Kuszewska

Justyna Kuszewska

To, co się wydarzyło, jest ogromną stratą i naturalne jest, że pojawia się smutek, pustka i chaos emocji.

Ale myśl „jestem okropną matką” to nie fakt, tylko objaw silnego żalu i poczucia winy. W CBT wiemy, że myśli z okresu lęku i paniki w ciąży nie mają wpływu na to, co się stało.

Nie musisz się karać, żeby „odpokutować” tę stratę. Teraz ważniejsze jest przeżycie żałoby i bycie dla siebie i córki tu i teraz.

1 miesiąc temu
Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,

Przeżywa Pani bardzo bolesne połączenie żałoby, poczucia straty i ogromnych wyrzutów sumienia. Chciałabym w tym miejscu wyraźnie podkreślić, że lęk, panika czy ambiwalentne uczucia na początku nieplanowanej ciąży nie czynią Pani złą matką ani „okropnym człowiekiem”. Wiele kobiet po nagłej kolejnej ciąży doświadcza szoku, przerażenia i myśli „nie dam rady”, szczególnie tak krótko po porodzie. To była reakcja na ogromne przeciążenie i lęk, a nie brak miłości. Z czasem zaczęła Pani oswajać tę sytuację, wyobrażać sobie przyszłość i budować więź z dzieckiem, co pokazuje wyraźnie, że próbowała się Pani odnaleźć w tej nowej rzeczywistości. Śmierć dziecka nie wydarzyła się dlatego, że miała Pani trudne myśli czy emocje. Myśli nie mają takiej mocy sprawczej, choć poczucie winy po stracie często próbuje przekonać nas, że „mogłam kochać bardziej”, „powinnam była czuć inaczej”.

Ma Pani prawo przeżywać żałobę po utracie dziecka, nawet jeśli początek tej ciąży był pełen lęku i chaosu. Jedno nie wyklucza drugiego. Być może dziś najbardziej potrzebuje Pani nie karania siebie, ale współczucia wobec siebie samej - kobiety, która została przytłoczona sytuacją, a potem doświadczyła ogromnej straty.

 

Wszystkiego dobrego

Joanna Cichosz

1 miesiąc temu
Marta Lenarczyk

Marta Lenarczyk

Dzień dobry,

bardzo mnie porusza to, co Pani opisuje. Strata ciąży to ogromnie trudne doświadczenie, a kiedy towarzyszą jej jeszcze wyrzuty sumienia i myśli „to moja wina”, ten ból potrafi być jeszcze cięższy do uniesienia.

 

Trudne emocje, lęk, ambiwalencja czy nawet niechęć wobec nieplanowanej ciąży nie powodują obumarcia ciąży. Wiele kobiet, szczególnie gdy ciąża pojawia się niespodziewanie, bardzo szybko po porodzie lub w trudnym momencie życia, doświadcza szoku, lęku, złości, zagubienia czy sprzecznych uczuć, a to są ludzkie reakcje na ogromną zmianę, nie dowód bycia „złą matką”. Dodatkowo to, że z czasem zaczęła Pani oswajać tę myśl, wyobrażać sobie przyszłość i budować miejsce dla tego dziecka, pokazuje raczej, jak bardzo próbowała Pani się w tej sytuacji odnaleźć.

Po stracie często pojawia się potrzeba znalezienia przyczyny i bardzo łatwo skierować ból przeciwko sobie. Poczucie winy jest częstym elementem żałoby, ale to nie znaczy, że jest zgodne z faktami. I jeszcze jedna ważna rzecz, w Pani słowach wybrzmiewa ogromna surowość wobec samej siebie, a przecież znalazła się Pani w bardzo trudnej sytuacji.

 

Pani ogromny smutek, pustka, wyłączenie z życia, trudność w funkcjonowaniu, pokazuje, że przechodzi Pani przez bardzo obciążające doświadczenie i naprawdę nie powinna być z tym sama.

Myślę, że na tym etapie warto już poszukać wsparcia psychologa lub psychoterapeuty, najlepiej osoby pracującej z żałobą okołoporodową, stratą ciąży. Ten ciężar może być po prostu zbyt duży, by dźwigać go samotnie.


Marta Lenarczyk

1 miesiąc temu
Małgorzata Lis-Pawlik

Małgorzata Lis-Pawlik

Opisuje Pani sytuację bardzo trudną, ogromnej straty i bardzo intensywnych emocji w niedługim czasie. Najpierw poród i niewątpliwie ogrom emocji z nim związanych, odnajdywanie się w nowej roli mamy, a zaledwie kilka miesięcy później kolejna informacja o ciąży  zmieniająca ponownie Pani sytuacje. A teraz żałoba po nie narodzony dziecku

To co Pani opisuje jest zupełnie naturalne i zrozumiałe. 

Warto pamiętać, że  naprawdę można mieć bardzo złe myśli i być dobrym człowiekiem. Wydaje się, jakby   Pani obawiała się, że Pani wczesne myśli o 2gim dziecku je zabiły. Tak nie jest.

Pani opis brzmi też bardzo samotnie, jakby musiała Pani z tym ogromem zmian i uczuć radzić sobie sama. Jeśli ma Pani wspierająca relację z partnerem lub innymi bliskim osobami warto z tego skorzystać i dać sobie prawo do całej gamy uczuć.  Warto tez przemyśleć wsparcie psychoterapeutyczne, naprawdę nie musi, wręcz nie powinna,  Pani być  z tym sama. 

Powodzenia.

1 miesiąc temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Lęk, impulsywność i agresja – jak rozpoznać przyczynę?

Witam,

chcę wiedzieć, co mówią te objawy czy to jakieś zaburzenie? Borderline? Depresja? 

Nie, że chcę diagnozy, po prostu z ciekawości chcę opinii doświadczonych psychologów itp. 

Jak z państwa strony to wygląda? 

Objawy z tekstu: 

1. Psychiczne: Ciągłe uczucie pustki. Problemy z poczuciem rzeczywistości (derealizacja). Problemy z pamięcią i świadomością (nie pamięta, jak znalazła się w danym miejscu). Niezdolność do odczuwania szczęścia. 

Nasilony lęk (obawa o zdrowie, np. strach przed rakiem). 

Życie w ciągłym niepokoju i strachu. Niechęć do bycia samej, potrzeba stałej obecności bliskiej osoby. 

Silna reakcja emocjonalna na poczucie odrzucenia. 

Grożenie zrobieniem sobie krzywdy w sytuacjach zagrożenia porzuceniem. Skłonność do wyżywania się emocjonalnie na innych i impulsywność. Poczucie winy i żal po agresywnych zachowaniach. Myśli rezygnacyjne (brak chęci życia). 

 

2. Agresywne zachowania: Wyzywanie bliskich i partnera. Rzucanie się na innych, fizyczne ataki. 

Wyładowywanie frustracji w sposób destrukcyjny (przeklinanie, mówienie okrutnych słów). Potrzeba dominacji nad innymi. 

 

3. Impulsywność: Podejmowanie ryzykownych działań, takich jak kradzieże, czy włamywanie się dla emocji. 

Grożenie innym, manipulacja i przesadne reakcje na drobne bodźce. 

 

4. Relacyjne: Lęk przed odrzuceniem. Brak zrozumienia dla potrzeb partnera. Obwinianie innych za swoje emocje. 

 

5. Trauma: Wspomnienia z dzieciństwa dotyczące przemocy domowej (emocjonalnej i fizycznej w mniejszym stopniu- agresywny ojciec). Brak czułości i wsparcia emocjonalnego ze strony ojca. Doświadczanie manipulacji emocjonalnej i krzywdzących słów. Nieobecność ojca w życiu (brak zainteresowania dzieckiem, ciągłe wyjazdy do pracy na 1/2 tygodnie, przyjazd i znów).

Czy zgłosić się do psychologa? Przytłoczenie, lęk, obsesje i unikanie przez alkohol
Czy powinnam się zgłosić to psychologa z podejrzeniem jakiegoś konkretnego problemu? Od kilku lat ciągle czuję się przytłoczona. Nie mogę zwlec się z łóżka, rzeczy które kiedyś sprawiły mi radość już mnie nie cieszą. Jestem czymś ciągle zestresowana. Boję się że ktoś czyta mi w myślach, albo mnie obserwuje. Nie mogę dotykać rzeczy po innych osobach, albo muszę powtarzać niektóre czynności dopóki nie poczuje się lepiej bo mój mózg wmawia mi że jeśli tego nie zrobię to stanie się coś złego. Chwilowo uciszam moje problemy alkoholem choć wiem, ze to nie jest dobre rozwiązanie, ale jestem bardzo zmęczona i czasami potrzebuje się po prostu wyłączyć. Wydaje mi się, że powinnam się umówić na terapię, ale boję się tego co mogę tam usłyszeć.
Dzień dobry. Mam 13 lat oraz mam problem z atakami paniki.
Dzień dobry. Mam 13 lat oraz mam problem z atakami paniki. Od ponad roku doświadczam silnych napadów paniki. Wszystko zaczęło się w marcu 2022 roku. Pamiętam, że był to poniedziałek a na następny dzień bardzo nie chciało mi się iść do szkoły. Nagle zaczęło mi bardzo szybko bić serce. Zacząłem się denerwować, tętno było nadmiernie wysokie i nie wiedziałem, jak to opanować. Na myśl przychodziły mi dziesiątki złych myśli. Był to mój pierwszy atak paniki, więc był on o wyjątkowym nasileniu. Moja mama z bezradności zawiozła mnie do szpitala, było już późno, więc się trochę uspokoiłem i spędziłem noc w szpitalu. Mimo to, na następny dzień wciąż towarzyszyło mi poddenerwowanie. Następnie systematycznie co dwa/trzy tygodnie, regularnie występowały u mnie podobne ataki. W końcu postanowiłem pójść do psychologa, który nieco mnie uspokoił. Niestety około trzech miesięcy później (w lato) zaczęły mi dokuczać różne natręctwa myśli. (Miałem już podobne wcześniej ale nie o takich nasileniu). Były one różne, najwcześniej pojawiały się takie, aby wziąć nóż i zrobić sobie coś złego lub komuś innemu. Występowały takie, które kazały mi przestać oddychać. Moje natręctwa oraz stany lękowe lekko się uspokoiły mniej/więcej w listopadzie zeszłego roku, ale mimo to wciąż się pojawiały (lecz w mniejszym nasileniu). Przestałem wtedy również chodzić do psychologa, bo zacząłem czuć, że Pani psycholog pawała do mnie toksycznością i nie czułem się dobrze na jej wizytach. Wszystko było w miarę dobrze, aż do teraz. Moje stany lękowe oraz natręctwa powróciły. Pojawiły się też nowe, które ciężko mi wytłumaczyć. Na przykład czuję, że mam zatkaną jedną dziurkę w nosie lub w uchu i mnie to drażni mimo to, że robiłem różne badania, które nic nie wykazały. Ponownie zapisałem się do psychologa, ale innego. Ta Pani jest bardzo miła, ale nie czuję zmiany po wizytach z nią. Bardzo się boje i nie wiem co zrobić, czuje, że nikt nie jest w stanie mi pomóc i niebawem stanie się najgorsze. Wczoraj i przedwczoraj miałem napady paniki, dzisiaj również. Nie mam pojęcia, jak to opanować, w internecie nigdzie nie jest napisane o podobnych natręctwach, jakie ja mam. Boje się, że to nigdy nie przejdzie i będę tak miał do końca życia. Może mieć wpływ na to moja choroba. Kiedyś, jak miałem 5 lat, leżałem dwa lata w szpitalu, gdyż miałem guza mózgu. W tym czasie nie przejmowałem się tym bardzo, ale z perspektywy czasu, bardzo bym nie chciał do tego wrócić. Próbowałem różnych medytacji, głębokich oddechów lub relaksujących piosenek, aczkolwiek pomagają mi one tylko na chwilę, a później dalej się denerwuje. Czasem moje napady mają tak wielkie nasilenie, że muszę brać tabletki uspokajające (wiem, że nie powinienem, ale inaczej nie mogę wytrzymać). Bardzo proszę o szybką pomoc, ponieważ boje się o moje zdrowie psychiczne. Jestem młody, powinienem się rozwijać i cieszyć z życia, a nie ciągle zamartwiać, ale nie wiem jak to opanować. Bardzo, bardzo proszę o pomoc, nie wiem co zrobić, aby raz na zawsze pozbyć się moich lęków oraz natręctw.
Utknęłam w związku bez zaangażowania i podziału obowiązków – jak sobie z tym poradzić?
Mam 28 lat, mój partner również, jestem z nim od 5 lat, mieszkamy w moim mieszkaniu od 2 lat. Dzielimy się wydatkami po połowie, on zarabia różnie, ale raczej minimum 5 tyś. więcej niż ja. Nie jesteśmy zaręczeni, nie mamy dzieci. Nasze wspólne życie zaczyna być dla mnie co raz bardziej uciążliwe - nie idziemy do przodu, żyjemy z dnia na dzień. Dom w 80% ogarniam ja, swój samochód również ja. Partner żyje w swoim świecie - praca, odpoczynek po pracy przed TV, czasem siłownia, motor, również jeszcze studiuje, ja też. Co mi doskwiera, to ten brak myślenia o założeniu rodziny, gdzie zawsze o tym marzyła, ale również to, że on po prostu tak naprawdę w domu robi niewiele. Nie sprząta, czasem wyrzuca śmieci, odkurzy i coś ugotuje. Mówię i rozmawiam z nim o tym od wielu tygodni, ale nic się nie zmienia, więc ja po prostu na niego wybucham, bo czuję się zmęczona i przytłoczona. Prosiłam go wielokrotnie, żeby się rozstać, żeby się wyprowadził, i dalej nic. Na dwa dni jest dobrze, poproszę go, żeby coś zrobił w domu, on nie robi tego, i ja znowu wybucham. Nie umiem już tak żyć, zaczęłam czuć do siebie i do niego nienawiść. Bardzo bym chciała albo żeby to wszystko się zmieniło, albo żeby on naprawdę dał mi spokój, ponieważ czuję, że to już dla mnie za dużo. On mnie nie rozumie, mówię do niego, ale po prostu się czuję, jakbym mówiła do ściany. Jak z tego wyjść, jak sobie z tym poradzić?
Wstyd, że nie mam prawa jazdy w wieku 23 lat – poczucie niezaradności i lęk przed związkami
Czuję wstyd że nie mam prawa jazdy wiem że dla kobiet już jestem skreślony. Do tej pory boję się jeździć mknęły 4 lata i dalej nke mogę się przełamać i obawiam się że nigdy to się nie stanie. Wiem że jako mężczyzna jest to po prostu oznaka niezaradności. Czuje tylko ogromnym wstyd że mając 23 lata jestem po prostu zwykłym nieudacznikiem miezkajcym z rodzicami pracujący w tej samej pracy od 4 lat. A te prawo jazdy tylko mnie najbardziej zmartwiło szczególnie że dla kobiet jest to bardzo ważne więc o związkach mogę zapomnieć bo żadna kobieta i tak mnie nie zechce.
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.