Left ArrowWstecz
Jak poradzić sobie z rozstaniem kochanej osoby do innego, jeśli się nadal ją kocha?
Adrianna Stawarz

Adrianna Stawarz

Dzień dobry. Warto udać się na terapię i przyjrzeć się temu, dlaczego tak trudno jest się rozstać. Nie ma uniwersalnego sposobu, który pomoże poradzić sobie z tym. Każdy człowiek ze swoimi potrzebami, potrzebuje indywidualnego zrozumienia problemu. Z poważaniem. Adrianna Stawarz
3 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zobacz podobne

Jak pozbyć się uczucia, że dla swoich rodziców jest się nic niewartym, że ich zawiedliśmy?
Witam. Nie da się w takim skrócie wszystkiego opisać, ale jak pozbyć się uczucia, że dla swoich rodziców jest się nic niewartym, że ich zawiedliśmy, ciągły żal do nich, że mnie nie kochają ?
Partnerka porusza tematy związane z ex, które są dla mnie drażliwe, partnerka wie, że postawiłem granicę.
Dzień dobry, chciałbym prosić o interpretację i wyjaśnieje pewnych zachowań i poradę co robić. Żyję z partnerką w związku na odległość, wymusza to na nas obecna sytuacja. Z tego powodu utrzymujemy w relacji zasadę, że o wszystkim sobie mówimy i relacjonujemy tak, żeby nie tworzyć jakiś sytuacji niedopowiedzianych lub sytuacji, że o czymś się nie powiedziało, jesteśmy ze sobą szczerzy. Dbam o to, żeby partnerka czuła się pewnie i bezpiecznie w relacji, dbam o zaufanie. Pewnego wieczoru podczas przygotowywania kolacji dla siebie i partnerki(wcześniej spędziliśmy miło czas, oglądaliśmy film, śmialiśmy się, rozmawialiśmy) , partnerka przeglądała mój telefon- nie mam z tym problemu, bo nie mam nic do ukrycia, jestem z nią szczery. Usłyszałem, że robi zrzuty ekranu, zapytałem co tam porabiasz. Odpowiedziała mi "zobaczysz", uznałem, że to nic istotnego na tą chwilę. Wróciłem do przygotowywania posiłku, partnerka weszła do kuchni i zadała mi pytanie trochę z wyrzutem, trochę tak, żeby wbić szpileczkę. "Znalazłam wiadomości do kobiety, której pisałeś, że kochasz swoją ex, mi mówiłeś, że nie kochałeś swojej ex." (Dla wyjaśnienia wiadomość do owej kobiety była wiadomością do siostry ex, wiadomość była wysłana ok pół roku do roku czasu przed związkiem z obecną partnerką. Z obecną partnerką jestem już ponad rok) mocno mnie zdenerwowała ta sytuacja, bo nie jest to pierwsza sytuacja, w której moja partnerka szuka w moim telefonie informacji o ex i sprawdza czy to, co jej mówię, jest prawdą. Temat ex jest dla mnie tematem drażliwym i partnerka o tym wie, pomimo tego porusza ten temat przy rozmowach i w kłótniach. Temat ex jest dla mnie niewygodny dlatego, że chce zamknąć definitywnie za sobą ten rozdział życia, z byłą partnerką mi się nie układało, była to toksyczna relacja, z tego co się później dowiedziałem, podchodzę jednak do tego, że wina leży po obu stronach zawsze. Z obecną partnerką dogaduje się świetnie, jest mi z nią bardzo dobrze, bardzo się staram o nią i pokazuje jak bardzo mi na niej zależy, mówię jej o tym, że jest dla mnie wyjątkowa. Pomimo tych słów i czynów moja partnerka nie potrafi w pełni mi zaufać. Niejednokrotnie usłyszałem stwierdzenie, że dla ex też się starałem i mi na niej zależało, jest to dla mnie demotywujące. Frustruje mnie to, w skrajnych sytuacjach doprowadza do gniewu. Czuję, że mogę się starać być z nią szczery, nie dawać jej powodów do zmartwień, a i tak ona tego nie doceni i skwituje to "dla ex byłeś taki sam, a teraz z nią nie jesteś, ze mną może być tak samo". Zdarza mi się w złości rzucić obelgą w stronę mojej partnerki, jestem tego świadomy, że nie powinienem tego robić, gdy emocje opadną, przepraszam za obelgę, ale nie czuję się winny awantury. Tłumaczę partnerce dobrze wiesz, że nie chce poruszać tematu ex, jest to temat drażliwy, chcę definitywnie uciąć rozmowy czy nawiązania do niej, skupmy się na nas, na tym co jest tu i teraz, a nie wypominaniu mi co robiłem, a czego nie robiłem z ex, bo to przeszłość. Ja nie nawiązuje do ex obecnej partnerki, bo uważam, że jest to nie istotne. Partnerka twierdzi, że ja mam wpływ na to co mnie denerwuje i to moja wina jak reaguje na dany temat, po części się z tym zgodzę. Ale jeśli wie, że ten temat jest niewygodny, to go nie poruszam. Powtarzam jej przenośnie, że jeśli dźga się psa patykiem to nie zdziw się, że zaszczeka na ciebie, a jeśli dalej będziesz to robić to Cię ugryzie, bo nie możesz mieć potem do psa pretensji. Wydaje mi się, że jest to dobra przenośnia. Można dywagować, że pies to zwierzę, a ludzie powinni być mądrzejsi, ale jednak człowiek jest zwierzęciem, też mamy swoje instynkty. Bardzo proszę o rady co robić i interpretację.
Nocne spotkania z przyjacielem - czy to słuszny wybór?

Witam, Piszę z pytaniem, odnoście przyjaźni. 

Od wielu lat mam przyjaciela, przez dłuższy czas spotykaliśmy się, bo tak wygodniej było w nocy. Przez to ze strony rodziców miałem dziwne pytania, a czemu nie w dzień? Wiadomo, nic złego nie robiliśmy. Spotkania w nocy nam pasowały.

Przyjaciel przyzwyczaił się do takiej formy spotkań i jest mu wygodniej tak, a ja po ożenieniu się mam teraz problem z tym, że moja żona też dziwnie patrzy na te spotkania. I dalej pytanie, czy rezygnować z takich nocek, czy przejść na tylko dzienne spotkania (z tym że w dzień ciężko spotkać się ), według przyjaciela i on uważa, że to rodzice czy żona mają problem, a ja mam robić to, co uważam za słuszne. Tylko co jest słuszne ? Pozdrawiam

Jak poradzić sobie z ignorancją emocji w związku? Brak wsparcia i szacunku partnera
Witam, potrzebuje pomocy. Jestem w związku już rok. tlumacze partnerowi że nie może być obojętny i mnie lekcewazyc gdy coś do niego mówię. Za każdym razem gdy mi na czymś zależy słyszę tylko od niego "ychym" wogole nie reaguje. Gdy jest już napięta sytuacja bo ja zaczynam po chwili źle się czuć gdy on nie odpowiada i nic sobie z tego nie robi co mówię...pytam go czy mu na mnie zależy? Czy chce żebym się wyniosła? Bo zachowuje się tak jakby było mu wszystko jedno czy z nim będę czy nie. To on po dłuższym czasie odpowiada że mam sobie robić co chce. A na pytanie czy mu zależy mówi że nie wie że mam sobie sama odpowiedzieć. Dla mnie to nie jest odpowiedź. Bo jeśli ktoś kocha to mówi tak. A jak nie czuje miłości to mówi nie. Po wszystkim on stwierdza że ja się awanturuje. I on niczego nie chce. Nie ważne czy ja go kocham i czego ja chce ważne że on chce mieć spokój. Ja nie wiem co się z nim dzieje. Tak jest od początku. Po ciszy dłuższej on uprawia że mną sex tak jakby próbował emocje z siebie wyrzucić i się w sexie warzywa. A ja dalej nie wiem czy on coś czuję i co mam o tym myśleć. Czuje się ignorowana tak jakby on mnie traktował przedmiotowo jakby tylko na potrzebach swoich mu zalezalo tylko rozmawia o pieniądzach jedzeniu i sexie. Ma niewybredne żarty jest w stanie skomentować placz zranionego dziecka "co beczysz mazgaju". Na niemowlaki mówi że to są "kaszojady". Mnie jest w stanie ścisnąć i śmieje się z tego że mnie to bolało. Czuje się jakby nie szanował moich myśli moich uczuć. Mialam mieć z nim dziecko ale straciłam je (poronilam) a on gdy oglądaliśmy film kobieta roniła i z dróg różnych leciało dużo krwi, to on z uśmiechem na twarzy spytał "ty też tak mialas?" Zastanawiam się czy on jest normalny bo to jak mnie traktuje nie jest normalne. Proszę o odpowiedź. Co mam zrobić gdy do niego nic nie dociera. Nawet mówi wprost że mam sobie założyć randki na internecie i mam sobie kogoś innego poszukać. To jest podłe i przykre. Ja już nie mam siły nie wiem co robić. Bo do niego nic nie trafia. Przez niego się denerwuje i mam częściej ataki migreny.
Na początku października poznałam nowych znajomych z różnych państw w ramach wymiany. Wśród nich była między innymi grupka Turków. Z jednym z nich się zakumplowałam
Postaram się opisać krótko, ale niestety jest to trochę skomplikowana sytuacja albo ja po prostu za dużo myślę, ale sobie nie radzę emocjonalnie z tym wszystkim. Na początku października poznałam nowych znajomych z różnych państw w ramach wymiany. Wśród nich była między innymi grupka Turków. Z jednym z nich się zakumplowałam i wpadł mi w oko. Potem jednak dowiedziałam się, że ma dziewczynę, więc odpuściłam. Po tym czasie zaczął do mnie pisać inny z nich i tak bardzo urzekł mnie swoją inteligencją, że po paru spotkaniach się zakochałam, ze wzajemnością. Nie traktowałam go jako "nagrody pocieszenia"; byliśmy bardzo zakochani, nie przypominałam sobie, żebym była kiedyś tak zakochana. Niestety potem wszystko zaczęło się psuć, bo wyszły różnice kulturowe, szczególnie w rolach w związku (chciał, abym jako żona była taką "poddaną"), a na dodatek po zerwaniu zaczęła się bardzo ciężka przemoc psychiczna, którą psychoterapeutycznie leczyłam, w międzyczasie żyjąc w strachu i ukrywając się do czasu jego powrotu do Turcji. Jestem studentką psychologii i wtedy z panią psycholog wstępnie oszacowałyśmy, że ten chłopak mógł mieć zaburzenia osobowości borderline, a także tak urojeniowo reagować po wzięciu zbyt dużej ilości leku Adderall (mimo że nie miał ku temu powodów), do czego się przyznawał. Po zerwaniu jeszcze dwa miesiące przekonywał mnie, bym do niego wróciła i była jego żoną, aż w końcu odpuścił. Przez cały czas trwania związku kumplowałam się z tym pierwszym kolegą, który wpadł mi w oko i który zresztą był kumplem mojego ówczesnego chłopaka. Później zerwał on z dziewczyną. Po moim zerwaniu pomagałam mu w różnych sprawach, aż w końcu zaczęliśmy się do siebie zbliżać i zostaliśmy parą. Nie była to romantyczna miłość jak z tym pierwszym chłopakiem, ale była bardzo głęboka, on był zupełnie inny. Również był z Turcji. Ten pierwszy miał taką władczą osobowość, a ten drugi był skromniejszy, zawsze się super dogadywaliśmy. Moja rodzina i przyjaciele bardzo mocno przeżyli tę sytuację z pierwszym chłopakiem, związaną z przemocą psychiczną, dlatego nie mówiłam im na początku o drugim związku z Turkiem, by ich nie ranić. Potem dopiero powiedziałam. On zawsze mówił, że to przetrwamy razem. Jedyne co mnie niepokoiło czasem to fakt, że mało rozmawialiśmy, gdy nie byliśmy razem fizycznie. Jestem aktywną osobą, więc często miałam bardzo zajęte dni i czasem trudno się było zobaczyć, jednak zawsze to rozumiał. Mówił, że nie chce mnie stracić, że mnie kocha i że jestem pierwszą dziewczyną, której mówi, że chce ją za żonę. To mi się wydawało takie prawdziwe. Po jakimś czasie coraz częściej dyskutowaliśmy o tym, że za mało rozmawiamy. Głównie to ja na to narzekałam, bo ja do niego pisałam lub dzwoniłam praktycznie cały czas. Później miałam jedną losową sytuację, w której go potrzebowałam, ale się źle zrozumieliśmy i trochę pokłóciliśmy. Wtedy powiedział mi, że nie czuje się sobą, że ma bardzo zły czas od dwóch ostatnich tygodni i że sądzi, że ma depresję. Od tamtego czasu wspierałam go najlepiej, jak mogłam, jednak on coraz bardziej się dystansował, chcąc być sam. Tęsknił za Turcją. Trzy dni temu napisał mi, że nie chce być teraz z nikim w relacji, bo wie, że nie da siebie w 100% i że najpierw musi odnaleźć siebie. Że mnie kocha, ale że on nie jest tym, kogo ja chcę. Od tamtej pory nie piszemy. Z jednej strony rozumiem, że to może być depresja, ale z drugiej bardzo mnie to boli. Bałam się wchodzić w następną relację po ciężkich przeżyciach psychicznych z byłym partnerem, jego kolegą, ale on mi obiecał, że będzie lepiej, że mam mu zaufać. Co mogę teraz zrobić? Praktycznie z dnia na dzień się zmienił i wyrzucił to wszystko do śmietnika. A może się założył z tym moim byłym chłopakiem? Bardzo dziękuję za odpowiedź i przepraszam, za tak długie pytanie, ale już naprawdę nie wiem, co robić, czuję, że to moja wina :(
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!