Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z emocjami po zdradzie męża? Brak intymności i zrozumienia w związku

Witam. Mam 49 lat.nie mogę poradzić sobie z emocjami i natłokiem myśli, jakie mnie nękają. Doświadczyłam zdrady męża.niby doszliśmy do porozumienie, że nie rozchodzimy się, ale mąż nie przyznaje się do tego, pomimo moich dowodów na ta zdradę Nie okazuje mi uczuć, nie dotyka nawet przez przypadek, nie chce rozmawiać. Boję się rozstania, jak sobie poradzę. Do końca nie jestem przekonana czy chce odejść. Brakuje mi zapewnienia ze strony męża, że jednak chce być ze mną. Nie wiem, co mam zrobić. Mam ogromny mętlik w głowie. Prawie większość dnia płacze z tego wszystkiego i nie widzę w życiu nic pozytywnego. Jak sobie z tym wszystkim poradzić? Dodam, że mąż nie chce iść na żadną wspólną terapię, bo twierdzi, że jemu to niepotrzebne. Nie bierze pod uwagę mnie i moich potrzeb. Sex nie istnieje. Nie ma żadnych rozmów, żadnych dotykowy, żadnych żartów, nic, co by miało związek z intymnością. Mi bardzo brakuje, chociażby przytulenia. Mąż mówi wtedy, że on nie chce, nie potrzebuje. A ja? Ja muszę go zrozumieć, on mnie nie? Czuję się taka nie potrzebna, nieważna. jak by mnie nie było, to tez by było dobrze.jemu.

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Ogromnie współczuję Pani tej sytuacji. Doświadczenie zdrady w relacji potrafi samo w sobie zachwiać naszym poczuciem wartości i bezpieczeństwa. Dodatkowo, partner nie chce rozmawiać, nie przyznaje się mimo dowodów, odrzuca Panią. Czytając Pani wpis, odniosłam wrażenie, że to na Pani barkach leżą starania o tę relację. Partner sprawia wrażenie obojętnego, niedostępnego, zaniedbuje Pani potrzeby, a dodatkowo nie wykazuje chęci skorzystania ze wspólnej terapii. Myślę, że warto zadać sobie pytanie, czy jest Pani w stanie być w relacji, w której nie czuje się Pani ważna, kochana, zauważana? Jak widzi Pani tę relację i siebie za miesiąc, pół roku, rok? Pani obawy przed rozstaniem są zupełnie zrozumiałe i naturalne, jednak warto się zastanowić, czy to przypadkiem nie lęk jest głównym powodem trwania w obecnej relacji. Nie ma Pani wpływu na partnera, ale może Pani sama spróbować zadbać o siebie, np. podczas spotkania z psychologiem, który pomoże uporządkować myśli.

 

Pozdrawiam ciepło,

Justyna Bejmert 

Psycholog 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Adam Gruźlewski

Adam Gruźlewski

Szanowna Pani,

 

dziękuję za podzielenie się swoją historią i emocjami z nią związanymi. Rozumiem, że znajduje się Pani w wyjątkowo trudnej sytuacji, która wywołuje ogromny ból i poczucie osamotnienia. Doświadczenie zdrady i brak otwartości ze strony męża, połączone z zaniedbaniem potrzeb emocjonalnych i fizycznych, to mieszanka, która może prowadzić do silnego poczucia lęku i dezorientacji. Mętlik w głowie i częsty płacz są naturalnymi reakcjami na tak głębokie zranienie i brak wsparcia w związku. Ważne jest, aby w tej chwili zaopiekowała się Pani sobą, a najlepszym pierwszym krokiem może być poszukanie indywidualnej terapii, gdzie w bezpiecznej przestrzeni można przepracować targające Panią emocje, odzyskać poczucie własnej wartości i zastanowić się, co jest dla Pani najlepsze w tej trudnej sytuacji.

 

Pozdrawiam serdecznie

Adam Gruźlewski

psycholog, psychotraumatolog

Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Dzień dobry

Zdrada, brak bliskości i poczucia bezpieczeństwa w relacji mogą prowadzić do silnego kryzysu emocjonalnego, poczucia samotności i zwątpienia w siebie. Pani potrzeby - bliskości, rozmowy, wsparcia - są absolutnie naturalne i zasługują na szacunek oraz uwzględnienie. To nie jest Pani „wina”, że ich Pani potrzebuje. Brak gotowości męża do rozmowy czy terapii może pogłębiać Pani poczucie odrzucenia, ale warto pamiętać, że jego decyzje nie definiują Pani wartości. W tej sytuacji najważniejsze jest, by zadbała Pani o siebie: o swoje emocje, zdrowie psychiczne i poczucie godności. Rozważenie indywidualnej terapii może być dla Pani ogromnym wsparciem - to przestrzeń, w której można uporządkować myśli, odzyskać siłę i zrozumieć, czego Pani naprawdę potrzebuje i pragnie.

Nie musi Pani przechodzić przez to sama. Proszę pamiętać, że ma Pani prawo do miłości, szacunku i obecności drugiego człowieka - nie tylko jako żony, ale przede wszystkim jako kobiety i osoby. 

Trzymam mocno kciuki!
Martyna Jarosz
psycholog

Patrycja Kurowska

Patrycja Kurowska

Dzień dobry, 

 

w Pani opisie pojawia się wiele trudnych doświadczeń – zdrada, brak bliskości, unikanie rozmów i poczucie, że Pani potrzeby są pomijane. Takie okoliczności mogą powodować silne napięcie emocjonalne, poczucie odrzucenia i brak poczucia bezpieczeństwa w relacji.

 

W takiej sytuacji wsparciem może być psychoterapia indywidualna. To przestrzeń, w której mogłaby Pani swobodnie mówić o swoich przeżyciach, uporządkować emocje i myśli oraz pracować nad odzyskaniem wewnętrznej równowagi.

 

Jeżeli w przyszłości pojawiłaby się gotowość ze strony męża, terapia par mogłaby pomóc w odbudowaniu komunikacji, zrozumienia i ewentualnie bliskości. Obecnie jednak najważniejsze wydaje się, aby miała Pani bezpieczne, profesjonalne wsparcie skupione na Pani potrzebach i dobrostanie. 

 

Z serdecznością,

Patrycja Kurowska

Malwina Wamej

Malwina Wamej

Dzień dobry,

 

Pani emocje są normalną reakcją na traumatyczne doświadczenie zdrady i odrzucenia emocjonalnego. W tej chwili najważniejsze jest odzyskanie minimalnej stabilności psychicznej poprzez zadbanie o siebie, wsparcie z zewnątrz i stopniowe wyznaczanie granic. Decyzje dotyczące przyszłości związku należy podejmować dopiero wtedy, gdy Pani poczuje się nieco silniejsza.

Obecnie cała odpowiedzialność za „rozumienie” spoczywa na Pani – mąż oczekuje, że dostosuje się Pani do jego potrzeb, ignorując Pani własne.

W zdrowym związku obie strony biorą pod uwagę uczucia drugiej osoby. Jeśli tego nie ma, warto zacząć wyznaczać małe granice:

„Potrzebuję z Tobą porozmawiać o tym, co się stało, żeby móc być w tym związku.”

„Dotyk i bliskość są dla mnie ważne – jeśli tego nie ma, bardzo cierpię.”

Tymczasem Pani mąż odmawia rozmów, dotyku, wspólnej terapii i zaspokajania Pani podstawowych potrzeb emocjonalnych. To powoduje, że Pani czuje się niewidzialna i nieistotna i nie jest to„przesadna wrażliwość” – tylko normalna reakcja na brak więzi.

 

Pozdrawiam serdecznie

Malwina Wamej

Psychoterapeutka

Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Droga A.m.

 

wspominasz o samotnym życiu w małżeństwie. Doświadczyłaś zdrady, ale przy tym też unieważnienia tego, co czujesz i myślisz. To ogromnie przykre. Proszę, pomyśl, czy największą trudnością w tym wszystkim jest ta zdrada, czy być może to, że od wielu, wielu lat tak naprawdę dla Twojego męża to małżeństwo nie jest ważne?

 

Sugeruję, abyś zadbała o siebie. O tą kruchą i smutną dziewczynę, która jest w Tobie. Przecież wiesz, że tej dziewczynie od życia należy się dużo więcej niż to, w czym tkwi.. Jesteś piękna, mądra i dobra. Nie zapominaj o tym. 

 

Przytoczę Ci bardzo piękną i krótką historyjkę:

- Masz jeszcze dla mnie jakąś radę?

- Tak. Nie mierz swojej wartości tym, jak jesteś traktowany. 

 

P.s. Zawalcz o siebie. Dla siebie. Może warto porozmawiać o tym z psychologiem?:)

 

Ściskam Cię serdecznie,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

 

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Z Twojej wiadomości wybrzmiewa przede wszystkim ogromna samotność. Trudno poradzić sobie z bólem po podejrzeniu lub doświadczeniu zdrady, a jeszcze trudniej, gdy druga osoba nie chce rozmawiać, zaprzecza, odrzuca bliskość i nie jest gotowa wspólnie pracować nad relacją. Nic dziwnego, że w takiej sytuacji pojawia się mętlik, płacz i lęk przed przyszłością.

Piszesz, że najbardziej brakuje Ci czułości, rozmowy i zapewnienia, że jesteś ważna. To pokazuje, że cierpisz nie tylko z powodu samej zdrady, ale także z powodu długotrwałego braku emocjonalnej i fizycznej bliskości. Relacja wymaga zaangażowania obu stron, dlatego trudno odbudowywać zaufanie i poczucie bezpieczeństwa, jeśli tylko jedna osoba podejmuje wysiłek.

Nie da się przez internet odpowiedzieć, czy powinnaś odejść, czy zostać. Warto jednak zadać sobie pytanie, czego potrzebujesz, aby móc czuć się w tej relacji bezpiecznie i czy widzisz ze strony męża gotowość do uwzględnienia także Twoich potrzeb.

Piszesz również, że przez większość dnia płaczesz i nie widzisz nic pozytywnego. Jeśli taki stan utrzymuje się od dłuższego czasu i coraz bardziej utrudnia codzienne funkcjonowanie, warto rozważyć konsultację z psychologiem lub psychiatrą. Nawet jeśli mąż nie chce uczestniczyć w terapii, Ty nie musisz zostawać z tym wszystkim sama.

~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Jestem czujna wobec reakcji innych, czuję się odrzucana - czy to cecha, jak sobie pomóc?
Zauważyłam, jak i rodzice zwrócili uwagę, że bardzo skupiam się na jakiś reakcjach, minach, słowach, albo nawet jakimś spojrzeniu u innych osób i od razu uważam je za negatywne, że ta osoba mnie nie lubi, albo jest zła. Zazwyczaj nie są to zachowania pozytywne, a wręcz okazują nienawiść. Często moje obserwacje nie są prawdą, a ja chciałabym się dowiedzieć, dlaczego tak bardzo zwracam uwagę na zachowania okazujące wobec mnie niechęć i jeśli się da, to tego pozbyć. Jeśli to może być jakaś wskazówka - odkąd pamiętam jestem odrzucana przez ludzi. Nie mam pojęcia dlaczego, pytałam kilku osób czy mam jakąś cechę charakteru, która może na to wpływać, ale niczego się nie dowiedziałam.
Jak odnaleźć sens życia i ustalić cel zawodowy w wieku 30 lat?

Od lat męczy mnie codziennie, dosłownie codziennie jedna myśl. Co robić w życiu? Do czego się nadaje? Mam 30 lat. Nie mam dzieci ani męża. Mam partnera. Niestety tak potoczyło mi sie życie ,choć chciałabym mieć pełna, normalna rodzinę. Do tego mieszkamy za granicą i mam kiepska prace, nie dość, ze fizyczna to jeszcze kiepsko płatna. Czuję, że mogę więcej. W Polsce cale życie pracowałam w biurze, mam wyższe wykształcenie. Niestety sytuacje życiowe z partnerem doprowadziły mnie do takiego miejsca, ze niewiele mnie cieszy. Czuję się, jakbym utknęła. Zawsze miałam tak, ze nie wiedziałam, co chce robić. Od samego skończenia szkoły średniej, czyli już ponad 10 lat męczą mnie myśli ze cięgle nie wiem, co robić. Mam wiele zainteresowań, za wiele. Chciałam być dentysta, dietetykiem, kosmetologiem, psychologiem, stylistka rzęs, stylistka paznokci itp. Mnóstwo pomysłów, a na końcu nic nie wyszło i skończyłam w pracy fizycznej, która jest ponad moje siły. Zawsze się na czymś zafiksuje, a potem mi mija i znowu czas zobojętnienia i braku motywacji i pomysłu na siebie.. Dlaczego tak jest? Jak w końcu sie określić czego chce i do tego dążyć. Jestem konsekwentna, ale tylko wtedy gdy mam jasno wyznaczony cel. A teraz się motam i czuje, ze tracę czas i życie. Czuję się, jakbym była za stara na zrobienie jeszcze czegoś w życiu, choć mam dopiero 30 lat... I męczy mnie to wszystko do tego stopnia, ze czuje się czasem jakbym już wariowała od tych myśli. Ciągle tez mam strach, ze jak coś wybiorę, to zle wybiorę i nie będę się do tego nadawać. Nie mam pojecia co robic, jak poradzić sobie z tymi obsesyjnymi myślami.

Jak rozmawiać z żoną gdy czuję się samotny i przytłoczony w małżeństwie?

Jestem wykończony psychicznie moim małżeństwem. Mam żonę i 4-letnią córkę, od paru lat moje małżeństwo wygląda jak życie ze współlokatorem. Żona każdą próbę rozmowy odbiera jak o atak, nie próbuje nawet zrozumieć tego, co do niej mówię, tylko od razu odwraca kota ogonem i atakuje mnie w stylu „a Ty to, a Ty tamto” nie słuchając w ogóle, co ja do niej mówię. Proponowałem kilkukrotnie wyjście na terapię rodzinną, ale nie jest zainteresowana. Sama poucza swoje koleżanki w sprawach rodzinnych, nie widząc swoich problemów. Nie mam pojęcia jak już z nią rozmawiać, dzielimy się obowiązkami w rozsądny sposób i tu nie mamy zastrzeżeń, chyba, że dochodzi do kłótni to wtedy często słyszę, że wszystko musi robić sama (nie musi i nie robi). Problem w tych obowiązkach jest też taki, że co chwilę mnie o coś prosi i ja to wykonuję. Niestety, jeśli ja o coś proszę, to na 99% tego nie zrobi, stąd od ponad roku raczej o nic ją już nie proszę, bo nie mogę na niej polegać. Dodatkowo żona jest uzależniona od telefonu, wolne chwile spędza przeglądając Instagram albo inne media, np, jeśli jedziemy gdzieś samochodem to cały czas coś „sprawdza”, podczas kolacji w restauracji coś „sprawdza” itp. Jestem tym już totalnie wykończony, przeprowadziliśmy się na 2 koniec Polski i nie mamy tu znajomych, nie mam nawet za bardzo z kim o tym porozmawiać i nie daję już rady. Zamknąłem się w sobie, zdarzy mi się czasem coś wypić już nawet z poczucia zrezygnowania i takiej wewnętrznej samotności - ani z żoną nie mam relacji, ani przyjaciół. Staram się tego unikać i znalazłem sobie fajne hobby, które daje mi trochę poczucia spokoju, ale wciąż czuję ogromną samotność. Strefa intymna w małżeństwie również nie istnieje, jeśli już do czegoś dochodzi to szybki stosunek w stylu zaspokojenia potrzeby fizjologicznej raz na 2-3 miesiące. Żona nawet od jakiegoś czasu naciska na drugie dziecko a ja, mimo iż chce, to nie chce mieć drugiego, bo czuje, że to małżeństwo niedługo się skończy. Co robić? Przed ślubem było kompletnie inaczej, minęło 6 lat, a ja jestem psychicznym wrakiem człowieka.

Jak radzić sobie z diagnozą anoreksji i towarzyszącymi myślami natrętnymi?
Dzień dobry wszystkim! Przechodzę swego rodzaju kryzys i potrzebuję, aby ktoś pomógł mi wyciszyć moje własne myśli, które były zawsze natrętne, lecz ostatnio przybierają na sile. Została mi ostatnio zdiagnozowana anoreksja i bardzo trudno jest mi tę diagnozę zaakceptować, nie do końca w nią wierzę. Nie dlatego, że nie ufam swojej psychiatrze, prowadzi mnie od trzech lat i wyciągnęła z niejednego dołu. Rzecz w tym, że za każdym razem, gdy w przestrzeni publicznej podnosi się temat zaburzeń odżywiania pokazywane są przypadki osób, które były tak bardzo zanurzone w chorobie, że były wygłodzone, potrzebowały sondy, pomocy logopedy lub fizjoterapeuty, ponieważ były tak wyniszczone chorobą, że musiały się od nowa nauczyć mówić, chodzić. Nie zrozumcie mnie źle, to jest potrzebne i dobrze, że jest to omawiane, ale ponieważ jest to główny sposób pokazywania problemu, dodatkowo wzmacniany przez kryteria DSM chociażby, ja w głowie cały czas miałam i nadal mam "Nie jesteś w tak złym stanie, więc wszystko jest dobrze, nie masz problemu". Gdy dostałam diagnozę anoreksji, byłam w szoku. Jak mogę być niedożywiona skoro moje BMI jest w normie? Po co mi dietetyk? Po co mi refeeding skoro nie jestem wychudzona? Czuję się jakbym dawała wszystkim tym prawdziwie chorym w twarz, mówiąc, że też choruję. Część mnie widzi problem (np. wtedy, gdy orientuję się jak bardzo boję się jedzenia i przybrania na wadze, jak cały czas liczę kalorie i wszystko skrupulatnie ważę, jak bardzo wycofuję się z życia, by nie zakłócać swojej rutyny, jak bardzo wpływa na moje emocje i postępowanie każda najdrobniejsza zmiana na wadze, gdy słyszę, że jestem blada, gdy jestem tak osłabiona i serce tak zwalnia, że nie mam siły chodzić, myśleć), udało mi się na tyle wygłuszyć ten głos z tyłu głowy, by powiedzieć terapeucie o tej diagnozie i o tym co się ze mną dzieje obecnie, o swoich emocjach, ale i tak czuję się jak oszust i dręczy mnie poczucie winy po każdej sesji, która tę kwestię porusza, nawet mimo tego, że terapeuta sama wprost powiedziała, że problem jest i waga nie ma tu nic do rzeczy. Rozumiem, że to głos choroby, która broni się przed leczeniem, ale ten głos jest bardzo przekonujący, zwłaszcza przy tych wszystkich wywiadach i materiałach, nie tylko na internecie, które mój mózg postrzega jako dowód tego, co słyszę w głowie. Nie pomaga też to, że chyba mam zaburzoną percepcję swojego ciała. Inni mówią mi, że jestem za chuda, że widać mi wszystkie kości, ale ja tego nie widzę. Widzę za to miejsca, w których gromadzi się tłuszcz. Kolejną sesję mam za jakiś czas, na pewno omówię te natrętne myśli z terapeutą, ale jak mogę radzić sobie z tym teraz, gdy jestem sama? Jak zwalczać tę chęć, by się wycofać z tego tematu i skupić na głównym problemie, który mnie do terapeuty zaprowadził? Jak radzić sobie z tymi wszystkimi emocjami i uczuciami tu i teraz? Z góry dziękuję za wszystkie wskazówki i życzę miłego dnia!
Mąż jest bardzo krytykujący, a jego zachowania wyglądają, jak z ciężkiego dzieciństwa. Co mam zrobić?
Mam problem. Mąż zachorował na depresję kilka lat temu, temat się ciągnie, bo psychoterapia na NFZ, mam wrażenie, że poprawa jest, ale niewielka. Objawami depresji była apatia, brak apetytu, senność, i od dłuższego czasu czepianie się o wszystko. Jak już zdiagnozowana była depresja i wjechały leki to była drastyczna zmiana, bez czepiania, docenianie mnie - mimo męża złego samopoczucia, czułam się doceniona. Po czasie terapii i brania leków, znowu słyszę pretensje, że bałagan (choć był czas, że mąż sam mówił, że ma wywalone w bałagan - mamy remont domu już długi czas i nie da się mieć porządku, bo mało miejsca, wszystko na kupie, ale staram się w miarę, żeby było jak w normalnym domu). Doszło czepianie się córki, bo tego nie robi, prania sama nie zbierze, a to gary w zlewie. I tak nie jest ciągle, rozmawiamy szczerze, zwierzamy sie sobie, ale nadchodzi moment czepialstwa i mam dość. W dzieciństwie mąż musiał ciągle sprzątać w pokoju, miał przydzielane zadania domowe i mógł wyjść, jak skończy, ojciec był „trudny” chociaż teraz stara się nadrobić. Ale nadal potrafi się czepiać wszystkich, męża, swojej żony, tylko córkę jedyną traktuje jak jajko, bo ona umie się mocno postawić, Jak to wszystko ugryźć? Myślę, że ma to spore korzenie w dzieciństwie, bo jednak widzę takie same zachowania jak z opowieści męża. Jest mi totalnie przykro, pracuję we własnej firmie, tyram niczym na na 3 etaty- tyle obowiązków do wykonania w 8-9 godzin dziennie to psychicznie jestem dojechana, wracam do domu, coś zrobię i siadam , bo brak mi sił. I słyszę „ja robię, a ty siedzisz” „chociaż byś zrobiła to czy tamto”. Weekendy sprzątam całe dnie, gotuję, piorę itd. I mąż umie też docenić, mimo to ja nie czepiam się, nie krytykuję, jak nie ma siły mówię - siądź i pierdziel robotę w domu… nie zając, nie ucieknie. Nie ma tak, że wypominam, że tego nie zrobil czy tamtego… Czy to depresja? Charakter? Czy wpływ ojca „troche tyrana”?
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.