- Strona główna
- Forum
- kryzysy, rozwój i praca, zaburzenia nastroju
- Jak poradzić sobie...
Jak poradzić sobie z poczuciem przegranej po niezdaniu prawa jazdy?
Anonimowo
Katarzyna Rosenbajger
Witam,
dziękuję, że Pan o tym napisał. To, co Pan opisuje, brzmi jak bardzo silne poczucie porażki i obniżone poczucie własnej wartości, które narastało przez dłuższy czas.
Warto zatrzymać się na jednej ważnej rzeczy: niezdanie prawa jazdy nie jest „życiową porażką” ani miarą wartości człowieka. To po prostu umiejętność, której Pan jeszcze nie opanował w danym momencie. 8 nieudanych podejść mówi raczej o dużym stresie, presji lub trudności w warunkach egzaminacyjnych, a nie o Pana „byciu nikim”.
To, że pracuje Pan od 4 lat w jednym miejscu, wbrew temu jak Pan to ocenia, jest oznaką stabilności i odpowiedzialności. Wielu ludzi w Pana wieku nie ma takiej ciągłości. Porównywanie się do osób studiujących czy „osiągających więcej” bardzo często zniekształca obraz własnego życia, bo widzimy wtedy tylko ich zewnętrzne osiągnięcia, a nie ich trudności.
To, co Pan teraz przeżywa, brzmi bardziej jak stan przeciążenia i obniżonego nastroju niż obiektywna ocena Pana życia. Myśli typu „jestem nikim” są myślami, a nie faktami i często pojawiają się, kiedy człowiek jest wobec siebie zbyt surowy i zmęczony.
Warto spróbować zmienić perspektywę z „co mi nie wyszło” na „co już mam i co mogę dalej budować w swoim tempie”. Pana życie nie jest „zatrzymane”, jest po prostu inne niż to, które Pan myślał, że będzie miał.
Jeśli te myśli utrzymują się często i wpływają na Pana samopoczucie, bardzo pomocna mogłaby być rozmowa z psychologiem, który mógłby panu pomóc inaczej pracować z tym wewnętrznym krytykiem i presją, którą pan na ten moment na siebie nakłada.
I to, że Pan o tym mówi/ pisze o tym oraz szuka pomocy, nie jest oznaką słabości, tylko dokładnie odwrotnie.
K Rosenbajger
Psycholog
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Kinga Osmulska
Dzień dobry,
to, co Pan opisuje, to nie jest „bycie przegrywem”, tylko moment zatrzymania i silnego porównywania się do innych, które bardzo obniża poczucie własnej wartości.
Odpowiadając wprost:
- brak prawa jazdy nie definiuje Pana jako mężczyzny ani człowieka,
- praca od kilku lat to nie porażka, tylko stabilność,
- bycie „w tyle” to często sposób myślenia, nie fakt.
Ma Pan 23 lata – to etap szukania kierunku, a nie moment, w którym „powinno być już wszystko osiągnięte”.
Najważniejsze pytanie nie brzmi „dlaczego jestem nikim”, tylko:
👉 co mogę zmienić małym krokiem, żeby poczuć, że idę do przodu?
Z życzliwością,
Kinga Osmulska
Psycholog, psychoterapeutka
Cezary Szadkowski
Dzień dobry
Na początek napiszę, że ja zdawałem 9 razy. Takie życie, choć też wywoływało to wtedy irytację (dzisiaj raczej uśmiech jako ciekawostka).
Rozumiem, że czuje się Pan zawiedziony swoimi dokonaniami, ale zwrot „nic nie osiągnąłem” jest nieadekwatny i powoduje, że jeszcze gorzej patrzy Pan na swoje dokonania.
To co Pan obecnie odczuwa można zmienić, chociaż może to chwilę potrwać.
Proszę skorzystać z pomocy jakiegoś psychologa lub psychoterapeuty bo dzięki temu poprawi Pan nie tylko myślenie o sobie ale i swoje życie.
Pozdrawiam serdecznie
Cezary Szadkowski
Anna Tomczyk
Witam
To co Pan czuje jest bardzo trudne, jednak niezdany egzamin czy brak studiów nie definiują Pana wartości jako człowieka. Ma Pan pracę, dba o siebie - to już są realne kroki, które wiele osób odkłada. To, że Pan czuje się „w tyle”, wynika często z porównywania się do innych, a każdy ma swoją drogę i tempo. Warto spróbować skupić się na małych krokach - co może Pan zmienić lub poprawić teraz, zamiast oceniać całe swoje życie. Jeśli te myśli są bardzo nasilone, rozmowa ze specjalistą naprawdę może pomóc poukładać to wszystko. Przemyśleć co chciałby Pan robić, jak widzi Pan siebie w przyszłości, obrać kierunek działań, sprawdzić, gdzie może Pan być sprawczy i działać, co można zaplanować na teraz, co zostawić na dalszy plan. Sama zdawałam prawo jazdy 7 razy, jak zrozumiałam dlaczego mi się nie udawało - zdałam bez problemu:) Często rozmowa z osobą z zewnątrz, specjalistą - pomaga.
Pozdrawiam, ciepło
Anna Tomczyk, psychoterapeutka
Katarzyna Świdzińska
Dzień dobry,
To, co czujesz, jest zrozumiałe, ale sposób, w jaki o sobie myślisz, jest dla Ciebie niesprawiedliwy. Nie jesteś przegrywem, tylko kimś, kto miał trudne doświadczenie i zaczął przez nie oceniać całe swoje życie. Masz 23 lata, pracujesz od 4 lat, dbasz o zdrowie - to są konkretne dowody, że działasz i jesteś wytrwały. Porównywanie się do innych zniekształca obraz, bo widzisz tylko ich sukcesy, nie ich trudności. Nie musisz być „gdzieś dalej” w tym wieku, to nie wyścig. Spróbuj zamiast tego skupić się na jednym małym kroku do przodu dla siebie, nie dla innych. To wystarczy na start.
Pozdrawiam,
Katarzyna Świdzińska, Psycholog
Karolina Grabka
Dzień dobry :)
Sposób, w jaki Pan o sobie mówi, opiera się na bardzo surowych i całościowych ocenach. Pojawiają się określenia, które nie odnoszą się do konkretnych sytuacji, tylko obejmują Pana jako osobę w całości. To sprawia, że pojedyncze doświadczenia zaczynają mieć znaczenie dużo szersze, niż same w sobie. Widać też, że ważnym punktem odniesienia są inni ludzie. Porównania, które się pojawiają, skupiają się głównie na tych osobach, które spełniają pewne wyobrażenia o „osiąganiu czegoś”. W takiej perspektywie łatwo o wniosek, że jest się „w tyle”, bo uwaga kieruje się tylko na wybrany fragment rzeczywistości. W tym, co Pan opisuje, jest też przekonanie, że obecna sytuacja mówi coś trwałego o Panu jako człowieku - jakby definiowała całość Pana możliwości i przyszłości. Do tego dochodzą sztywne oczekiwania wobec siebie, związane z tym, co „powinno się” osiągnąć w określonym wieku.
Jednocześnie pojawiają się elementy świadczące o działaniu i utrzymywaniu pewnej stabilności, które nie są włączane do ogólnej oceny siebie. To sprawia, że obraz własnej osoby staje się jednostronny i skupiony głównie na tym, co jest postrzegane jako porażka.
W takiej sytuacji pomocne może być stopniowe oddzielanie faktów od ocen. Czyli zauważanie, co jest konkretnym wydarzeniem (np. niezdany egzamin), a co interpretacją tego wydarzenia („jestem przegrywem”). To pozwala zobaczyć, że jedno nie musi automatycznie oznaczać drugiego. Można też przyglądać się temu, na czym opierane są porównania z innymi - jakie informacje są brane pod uwagę, a jakie pomijane. Często jest to wybiórczy obraz, który wzmacnia negatywne wnioski. Chodzi o to, żeby obraz siebie był bardziej pełny, a nie oparty wyłącznie na jednym obszarze. Czasami warto też sprawdzić, skąd biorą się te surowe standardy wobec siebie i na ile są one realistyczne oraz użyteczne w codziennym funkcjonowaniu.
Pozdrawiam i życzę powodzenia,
Karolina Grabka
Bożena Nagórska
Szanowny Panie,
poczucie bycia „w tyle” i ocenianie siebie przez pryzmat niezdanych egzaminów czy braku studiów to pułapka, w którą wpada wielu młodych mężczyzn, mierząc się z nierealnymi oczekiwaniami otoczenia. Warto jednak spojrzeć na fakty. W wieku 23 lat ma Pan stałą pracę od czterech lat, co świadczy o odpowiedzialności i stabilności, której wielu Pana rówieśników dopiero będzie się uczyć. Inwestycja w zdrowie i leczenie ortodontyczne to również realne, dojrzałe dbanie o siebie i swoją przyszłość, a nie powód do wstydu.
Prawo jazdy jest tylko umiejętnością techniczną, a nie miarą Pana wartości jako człowieka czy mężczyzny – wiele osób z różnych przyczyn nie prowadzi aut i buduje satysfakcjonujące życie. To, co teraz Pan czuje, to prawdopodobnie silny kryzys poczucia własnej wartości, a nie obiektywny obraz rzeczywistości. Zamiast patrzeć na to, co robią inni, proszę spróbować docenić własną pracowitość i konsekwencję, bo to one są fundamentem do wprowadzania zmian w tempie, które będzie dobre dla Pana, a nie dla obserwatorów na forum czy w mediach.
Pozwodzenia
Bożena Nagórska
Daria Składanowska
Dzień dobry,
Dziekuję za wiadomość. Jedno niepowodzenie (nawet kilka razy) nie definiuje Pana.
Ma Pan 23 lata i już 4 lata doświadczenia zawodowego to nie jest „nic”.
Warto:
*porozmawiać z psychologiem żeby odbudować pewność siebie,
*skorzystać z doradcy kariery aby znaleźć konkretny kierunek i plan działania zawodowego.
Nie musi Pan wiedzieć wszystkiego od razu. Wystarczy pierwszy krok.
Życzę wszystkiego dobrego.
Daria Składanowska
Doradca kariery, Psycholog
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Doskonale Pana rozumiem, gdyż sam podchodziłem kilka razy do egzaminu z prawa jazdy wiele lat temu i każdy kończył się wynikiem negatywnym. Wtedy myślałem podobnie jak Pan. Jednak z czasem zrozumiałem, że niepowodzenia nie mogą mnie definiować gdyż posiadanie prawa jazdy nie sprawia, że będę lepszy lub gorszy.
To, co Pan opisuje, brzmi jak mieszanka obniżonej samooceny, silnych porównań społecznych, zawstydzenia z powodu jednej porażki (prawo jazdy) rozciągniętej na całe „ja”.
Psychologia pokazuje, że kiedy ktoś zaczyna powtarzać sobie „jestem porażką”, traktuje pojedyncze niepowodzenia jak dowód na bycie gorszym człowiekiem, zamiast jak konkretną sytuację, którą można przepracować. Porównywanie się do ludzi, którzy (z zewnątrz) wyglądają na bardziej „do przodu” bardzo często zwiększa poczucie bezwartościowości, a nie motywację.
Proszę zrozumieć różnicę różnicę między „zawiodłem w czymś” a „jestem przegrywem”.
„Nie zdałem prawa jazdy 8 razy” to fakt.
„Jestem nikim” to myśl, interpretacja którą da się zakwestionować i zmienić.
Proszę zauważyć selektywną uwagę w postaci widzi Pan „tych, co studiują i osiągają”, ale nie widzi, ile osób w Pana wieku jest dokładnie tam, gdzie Pan albo w gorszej sytuacji (te osoby zwykle mniej krzyczą o tym w social mediach).
Zalecam zatrzymania auto-hejtu bo badania i praktyka kliniczna pokazują, że ciągłe negatywne gadanie do siebie („jestem nikim”) podcina motywację i zwiększa ryzyko depresji, zamiast „kopnąć w tyłek do działania”.
Ćwiczenie na teraz (dosłownie): Proszę zapisać na kartce zdanie „Jestem przegrywem, nic nie osiągnąłem”. Pod spodem wypisać fakty ZA, fakty PRZECIW (np. 4 lata w pracy w tym samym miejscu, dbanie o zdrowie, leczenie zębów, że szuka Pan pomocy, że pisze o tym a to wszystko są realne działania, nie „nic”).
Najbardziej pomaga połączenie dwóch rzeczy: pracy z myślami i małych, konkretnych działań. Warto uporządkować „sukces” i „porażkę” po swojemu i zapytać siebie na serio: Co dla mnie znaczy „coś osiągnąć” (konkretnie, nie ogólnie)? Co jest realne do wykonania w najbliższych 6–12 miesiącach, a nie „w całym życiu”?
Wiele osób widzi siebie jako „porażkę”, bo trzyma się nierealistycznych standardów i oczekiwań, które nigdy nie były dopasowane do ich realnej sytuacji.
Warto ustalić jeden mały cel rozwojowy na przykład kurs lub szkolenie zawodowe lub językowe (online, wieczorowy),
poprawę CV i szukanie jednej „oczko wyżej” pracy albo awansu w obecnej, powolny powrót do tematu prawa jazdy (ale już inaczej, np. z innym instruktorem, wsparciem psychologicznym).
Badania nad tzw. „aktywacją behawioralną” pokazują, że małe, zaplanowane kroki i zadania życiowe, wykonywane regularnie, realnie poprawiają samopoczucie i poczucie sprawczości.
Warto ograniczyć toksyczne porównania i obserwując innych, zadawaj sobie pytanie: „Czy ja widzę tylko ich efekt końcowy, a nie proces i kulisy?”.
Teoria porównań społecznych pokazuje, że ciągłe patrzenie na „lepszych” bez kontekstu mocno zaniża samoocenę.
Kiedy warto poszukać terapeuty
Powodzenia.

