Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Brak motywacji i strach przed porażką po niezdanym egzaminie na prawo jazdy

Czuje się jak przegryw codziennie mam już dość życia i jest tylko gorzej wszystko zaczęło się od tego że poddałem prawo jazdy po 8 nieudanych razach 4 lata temu i do tej pory boje się spróbować ponownie. Dalej mieszkam z rodzicami pracuje w tej samej kategorii od 4 lat generalnie po prostu zawiodłem nie mam planu nie mam siły na nic po prostu jestem przegrywem widząc tych wszystkich ludzi co są normalni nie wiem studiują coś robią normalnie mogą jeździć bie boją się a ja nic mam dość życia nic mi nie sprawia radości
User Forum

Anonimowo

1 miesiąc temu
Magdalena Góral

Magdalena Góral

Szanowny Panie,

dziękuję, że podzielił się Pan swoimi trudnościami. To, co Pan opisuje, brzmi jak bardzo obciążające i długotrwałe doświadczenie. Wiele nieudanych prób zdania prawa jazdy mogło podkopać Pana wiarę w siebie i sprawić, że pojawił się lęk przed kolejną próbą oraz przekonanie, że znów się nie uda. Takie doświadczenia często wpływają na nasze dalsze decyzje i mogą prowadzić do utraty poczucia sprawczości.

Z Pana wypowiedzi wynika również, że odczuwa Pan brak radości, spadek motywacji oraz porównuje się Pan z innymi, co dodatkowo pogłębia poczucie bycia „gorszym”. Warto podkreślić, że tego typu objawy mogą wskazywać na epizod depresyjny — a to jest stan, który można i warto leczyć. Wiele osób w podobnej sytuacji doświadcza bardzo zbliżonych myśli i emocji.

Zachęcam Pana do rozważenia kontaktu z psychoterapeutą. Szczególnie skuteczna, co potwierdzają badania, jest terapia w nurcie poznawczo-behawioralnym, która pomaga pracować nad negatywnymi przekonaniami i stopniowo odzyskiwać poczucie wpływu na swoje życie.

Jeśli pojawiają się u Pana myśli samobójcze lub poczucie, że sytuacja Pana przerasta, proszę nie zwlekać z szukaniem pomocy — warto skontaktować się z lekarzem psychiatrą. W sytuacji zagrożenia życia proszę zadzwonić pod numer alarmowy 112.

Nie jest Pan „przegrywem” — jest Pan osobą, która znalazła się w trudnym momencie życia i potrzebuje wsparcia. Z odpowiednią pomocą naprawdę można poczuć się lepiej i krok po kroku wrócić do równowagi.

 

Z pozdrowieniami

Magdalena Góral

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Daria Dmowska

Daria Dmowska

Dzień dobry, 

 

rozumiem, że jesteś w bardzo trudnym momencie i słyszę, że czujesz ogromne zmęczenie oraz frustrację. To, co opisujesz, to nie niekoniecznie „bycie przegrywem”, to może być  efekt długotrwałego przeciążenia, lęku i porównań z innymi, które potrafią mocno podkopać poczucie własnej wartości.

 

Z perspektywy psychologicznej – unikanie (np. rezygnacja z prawa jazdy po niepowodzeniach) naturalnie wzmacnia lęk, ale jest to proces odwracalny. Z punktu widzenia coacha – jesteś w miejscu zatrzymania, brak planu nie oznacza braku możliwości, tylko potrzebę uporządkowania tych możliwości (zasobów) krok po kroku. Jako HRowiec widzę, że posiadasz 4 lata doświadczenia, a  to realny kapitał, który można wykorzystać. 

 

Praca nad zmianą, nad lękiem jest jest prostą drogą, lecz możesz zacząć od małych kroczków - np., wróć do jednej rzeczy, której unikasz, jednocześnie zadbaj o swój komfort (np., jazdy z instruktorem bez presji egzaminu). Warto również rozważyć rozmowę ze specjalistą, aby przegadać tematy związane z lękiem, brakiem kierunku. 

 

Serdecznie pozdrawiam, 

Daria Dmowska

 

1 miesiąc temu
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry,

Czytam Pana słowa i widzę ciężar. Widzę osobę, która patrzy na siebie przez pryzmat jednej porażki - egzaminu na prawo jazdy cztery lata temu - i całe życie potem zbudowała na tym fundamencie. To, że Pan nie, a potem przestał próbować - to nie czyni Pana przegrywem. To czyni Pana kimś, kto doświadcza czegoś bardzo realnego, bardzo bólowego.

To, że "nic nie sprawia radości" - to słowa kogoś, kto doświadcza czegoś, co psychologowie znają dobrze. Anhedonia, czyli niemożność przeżywania przyjemności z rzeczy, które kiedyś cieszyły. To nie jest marudzenie. To jest symptom. To jest rzeczywiste doświadczenie Pana ciała i umysłu.

A to poczucie bezsiły - "nie mam siły na nic" - to nie jest lenistwo. To jest wyczerpanie. Są ludzie, którzy przez lata funkcjonują w poczuciu, że coś zawiedzieli, że są gorsi od innych, że cały czas patrzą na siebie przez soczewkę porażki. I każdego dnia to poczucie się powiększa, bo każdy dzień to kolejny dowód - przynajmniej w głowie - że są nieudacznikami.

Mieszkanie z rodzicami, ta sama praca cztery lata, brak planów - Pana to widzi jako symbol porażki. Ale czy pan widzi, że przez cztery lata pan żyje? Że pan pracuje? To, że to nie jest to, co pan chciał, nie czyni tego bezcennym. To czyni to rzeczywistością, w której pan funkcjonuje.

A ten strach przed próbowaniem egzaminu ponownie - rozumiem to. Bo każda próba to potencjalna porażka, a Pana psychika już nie ma sił na kolejny dowód na swoją "gorszość". Każda nowa próba to dla Pana ryzyko, a w Panu jest już tyle bólu, że nie ma siły na więcej.

Porównywanie się z "normalnymi" ludźmi - oni studiują, jeżdżą, nie boją się - to zawsze boleje. Ale oni mają swoją historię bólu. Tylko jej nie widać. Pana historia jest widoczna, przynajmniej dla Pana i dlatego boli bardziej.

To co się przydarzyło - cztery lata temu, i to, co się z tym dzieje w Pana głowie odkąd to się stało - wymaga rozmowy z kimś, kto będzie w stanie słuchać bez osądzenia. Bez "no przecież możesz spróbować ponownie". Bez "po co się łamiesz". Po prostu: rozmowa.

 

Z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut psycholog psychotraumatolog 

1 miesiąc temu
Karol Wąchała

Karol Wąchała

Dzień dobry,

to, co Pan opisuje, brzmi jak duże poczucie przytłoczenia, bezradności i rozczarowania sobą. Kiedy przez dłuższy czas coś nie idzie po naszej myśli, bardzo łatwo zacząć patrzeć na siebie w surowy i krytyczny sposób – tak jak Pan to teraz robi.

To, że pojawił się lęk po nieudanych próbach prawa jazdy czy brak energii i radości z życia, nie oznacza, że jest Pan „przegrywem”, tylko że prawdopodobnie mierzy się Pan z dużym napięciem i spadkiem nastroju. Wiele osób w takich momentach doświadcza podobnych trudności i poczucia utknięcia.

Na ten moment najważniejsze byłoby nie zostawać z tym samemu. Warto rozważyć rozmowę z psychologiem lub psychiatrą – szczególnie jeśli pojawia się myśl, że „ma Pan dość życia” i nic nie sprawia radości. To są sygnały, które naprawdę warto potraktować poważnie.

Z czasem można też małymi krokami wracać do działania (niekoniecznie od razu do prawa jazdy), ale najpierw dobrze zadbać o swoje samopoczucie i wsparcie.

Nie musi Pan przez to przechodzić sam.

1 miesiąc temu
Zuzanna Różycka

Zuzanna Różycka

Dzień dobry, wyobrażam sobie jak to musi być dla Pana bardzo dokuczliwe uczucie, że mimo prób nie udało się Panu zdać egzaminu na prawo jazdy. Wydaje się, że mimo upływu lat nadal jest to wydarzenie, przez które się Pan definiuje. Warto zastanowić się, co to dla Pana znaczy: posiadać prawo jazdy? Czy ten dokument otworzyłby jakieś nowe możliwości czy ważne jest po prostu, żeby to prawo posiadać i ukończyć coś, co Pan zaczął/domknąć ten temat? Kiedy czytam, że pisze Pan o sobie jako o "przegrywie" wyobrażam sobie, że musi Pan czuć ogromną frustrację i złość na samego siebie, a może też rozczarowanie, kiedy porównuje się Pan z innymi ludźmi. Wspomina Pan o normalnych ludziach, którzy studiują, jeżdżą autem, ale to myślenie to pułapka - pozwala dostrzec to, czego Panu brakuje, ale jednocześnie tworzy iluzję, że ludzie, którzy studiują i mają prawko są szczęśliwi. Ciężko z krótkiej wiadomości uzyskać pełen obraz, ale wiem na pewno, że żeby 8 razy podchodzić do egzaminu trzeba mieć w sobie dużo hartu ducha i determinacji. Pisze Pan, że poddał temat, ale jednak mam wrażenie, że nadal tli się w Panu determinacja, żeby to uprawnienie zdobyć, a jeśli nie to, to na pewno coś w sobie zmienić. Szukanie porady, choćby poprzez zadanie pytania tutaj to pierwszy krok do tego, żeby jakąś zmianę zacząć wprowadzać. Objawy, które Pan opisuje: smutek, brak czerpania radości, lęk, brak chęci do życia mogą być objawami depresji i których nie należy bagatelizować. Zachęcam Pana do skorzystania z pomocy psychologa lub psychoterapeuty, z którym będzie Pan mógł również przyjrzeć się temu, co było i jest dla Pana ważne, jakich zmian Pan pragnie i w jaki sposób wprowadzić je w życie.

1 miesiąc temu
Dominika Płoucha

Dominika Płoucha

Słyszę, że bardzo Pan cierpi, na pewno dobrze by było sprawdzić , czy nie boryka się Pan z depresją i w razie konieczności podjąć leczenie . Nawet jeżeli to tylko niezadowolenie ze swojego życia to i tak warto byłoby przyjrzeć się , gdzie leży źródło Pańskich problemów i popracować nad wzmocnieniem własnej wartości oraz motywacji do życia podczas procesu psychoterapii. Myślę, że to , że Pan tu napisał może być momentem przełomowym i uruchomić proces zmiany . To znak , że teraz ma Pan większą elastyczność i możliwość do zmiany swojego życia . 

1 miesiąc temu
Agata Lamparska

Agata Lamparska

Dzień dobry, czasem tak bywa, że gdy podejmujemy próby wielokrotnie i nie ma sukcesu, to każdy kolejny raz staje się coraz trudniejszy, bo jest obarczony większym stresem i presją. Jednocześnie fakt czy ma się prawo jazdy lub nie nie świadczy o naszej wartości. Może ten cel na chwilę warto odłożyć, odpocząć, bo może presja jest teraz za duża i skupić się na czymś inny. Jeśli chodzi o przyszłość, podejmowanie studiów, pracy - każdy odkrywa siebie w innym czasie. Wiele osób długo szuka swojej ścieżki i nic w tym złego, ważne, żeby szukać, sprawdzać co mi pasuje, co mi sprawia trochę więcej radości niż inne rzeczy, w czym jestem dobry. I czasem po kilku nieudanych próbach mogą przychodzić takie myśli, że nie ma nic, odzywa się w ten sposób lęk. Wszyscy go czujemy, jest to absolutnie naturalne. Myślenie o sobie w taki sposób, o którym Pan pisze nie będzie Pana wspierać w podejmowaniu kolejnych działań. Myślę, że pomocne mogą być 2 drogi - 1. skoncentrować się na czymś, w czym jest Pan dobry (można o to zapytać rodzinę, znajomych, żeby zebrać informację zwrotną), 2. jeśli zbyt trudne jest podejmowanie prób, szukanie swojej ścieżki - zachęcam, aby poszukać wsparcia psychoterapeuty, aby pomógł Panu poradzić sobie z tym trudniejszym momencie, być może powstrzymuje Pana coś, co dobrze jest obejrzeć ze specjalistą, aby móc ruszyć dalej. 

1 miesiąc temu
Marcelina Lipa

Marcelina Lipa

To, co Pan opisuje, brzmi jak duże zmęczenie i poczucie, że stoi Pan w miejscu, podczas gdy inni idą dalej. To naprawdę trudne doświadczenie i nic dziwnego, że pojawia się myśl „mam dość”.

To, że podchodził Pan do egzaminu aż 8 razy, pokazuje dużą wytrwałość, nawet jeśli dziś trudno to tak zobaczyć. Mieszkanie z rodzicami czy brak jasnego planu nie oznacza, że Pan zawiódł. Wiele osób jest w podobnym momencie i szuka swojej drogi.

To, że nic nie sprawia radości i pojawia się brak siły, może być sygnałem przeciążenia lub obniżonego nastroju, z którym nie musi Pan zostawać sam. Warto rozważyć rozmowę ze specjalistą (psycholog, psychiatra lub psychoterapeuta), żeby to wspólnie uporządkować.

Jeśli będzie Pan czuł, potrzebę jest wiele możliwości bezpłatnego wsparcia, np. telefon 116 123 (działa całodobowo). Na ten moment ważne jest, żeby nie zostawał Pan z tym sam.

 

Trzymam kciuki. Pozdrawiam serdecznie.

Marcelina Lipa

Psycholog

mniej niż godzinę temu
Olga Jankowska

Olga Jankowska

Dzień dobry. To, co opisujesz brzmi jak ogromne zmęczenie, poczucie utknięcia na pewnym etapie życia i porównywanie się z innymi. Te rzeczy mogą znacznie obniżać poczucie własnej wartości, zatem nic dziwnego, że pojawia się myśl "jestem przegrywem". Natomiast nie jest to fakt, ale bardzo surowe spojrzenie na siebie, które może wykształcić się w trudnych, długo trwających sytuacjach. To, że nie zdałeś prawa jazdy i boisz się spróbować ponownie nie świadczy o tym, że jesteś "gorszy" – raczej o tym, że masz za sobą trudne doświadczenia, które mogły wpłynąć na Twoją pewność siebie i odczuwany strach. Wiele osób po takich sytuacjach unika kolejnych prób i jest to całkowicie normalne. Mam wrażenie, że jesteś wobec siebie bardzo wymagający i patrzysz na siebie głównie przez to, czego jeszcze nie udało Ci się zrobić. Jednocześnie pracujesz od 4 lat, funkcjonujesz i sięgasz po pomoc, by poprawić swoją sytuację – "przegryw" by tak nie robił. Zamiast myśleć w kategorii "co mam zrobić ze swoim życiem", możesz spróbować skupić się na małych krokach i zastanowić się, co jest możliwe tu i teraz (np. jedna decyzja i jedna mała zmiana w ciągu dnia). Takie rozłożenie sobie dążenia do celu na tzw. mikrokroki często z czasem przywraca poczucie sprawczości nad własnym życiem. Jeśli czujesz, że "masz dość życia" i nic nie sprawia Ci radości, to prawdopodobnie potrzebujesz profesjonalnego wsparcia. Rozmowa z psychologiem mogłaby Ci pomóc poukładać swoją sytuację i spojrzeć na siebie trochę łagodniej. Nie musisz być w tym sam. Trzymam za Ciebie kciuki i życzę wszystkiego dobrego :)

1 miesiąc temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Treść Pana wiadomości, brzmi jak duże zmęczenie, poczucie porażki i utrata sensu i to są moim zdaniem bardzo poważne sygnały, nie „słabość”. Prawo jazdy nie definiuje Pana wartości. 8 nieudanych podejść to doświadczenie, które mogło zbudować silny lęk przed porażką i to właśnie ten lęk dziś Pana zatrzymuje, nie „bycie przegrywem”. Podobnie stagnacja w pracy i mieszkanie z rodzicami : to według mnie sytuacja życiowa, nie wyrok na całe życie. Najważniejsze teraz są dwie rzeczy:

Pana stan psychiczny (brak radości, „mam dość życia”): to wymaga wsparcia, najlepiej rozmowy ze specjalistą lub choćby telefonu zaufania. Nie warto z tym zostawać samemu. Małe kroki zamiast wielkich zmian czyli nie „ogarnąć całe życie”, tylko np. jedna decyzja: krótki spacer, jedna rzecz dziennie, którą Pan zrobi mimo braku siły. Proszę też spróbować złapać inną perspektywę: ci „wszyscy inni ludzie” też mają swoje trudności, tylko ich Pan nie widzi. Porównywanie się w takim stanie zawsze pogarsza samopoczucie. Na ten moment najważniejsze: nie jest Pan przegrywem, jest Pan człowiekiem, który utknął i potrzebuje wsparcia oraz małych, realnych kroków, żeby ruszyć dalej.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

1 miesiąc temu
Iwona Magdalena Wolff

Iwona Magdalena Wolff

Doświadczenie porażki w młodym wieku może powodować mniejsze lub większe kryzysy emocjonalne, na które młody człowiek niekoniecznie jest przygotowany.  Warto przyjrzeć się swoim emocjom, odpowiedzieć też sobie na pytanie: czego oczekuję od życia i jakie są moje plany zawodowe? To jest też czas na określenie tożsamości, który nie należy do najłatwiejszych i niesie ze sobą rozterki. Może też warto sobie zadać pytanie, czy cieszę się i odczuwam radość tak jak dawniej, czy jest mi to bardziej obojętne. Jeśli odpowiedzi są twierdzące, zachęcam do skorzystania z konsultacji specjalistycznej, również nieodpłatnej, jeśli nie ma innej możliwości. 

1 miesiąc temu
Anna Chodasewicz

Anna Chodasewicz

Dzień Dobry,

 

chciałabym zaprosić Pana do zatrzymania się na chwilę i docenienia tego kroku, który właśnie Pan zrobił, podzielenie się tym, co trudne, wymaga odwagi.


Zastanawiam się, co sprawiło, że właśnie dzisiaj zdecydował się Pan o tym napisać?


Czy to może być początek jakiejś, nawet bardzo małej zmiany?

Mam takie poczucie, że każdego dnia robi Pan wiele rzeczy, które wymagają siły, nawet jeśli dla Pana samego są one niewidoczne.

 

 Czy w ciągu dnia zdarzają się choć takie bardzo małe momenty, które są odrobinę mniej trudne? Co to mogłoby być maleńkiego z dnia dzisiejszego?

 

Za co — patrząc na dzisiejszy dzień — mógłby Pan choć odrobinę docenić sam siebie?


Dla mnie już sam fakt, że zdecydował się Pan o tym napisać, jest ważnym krokiem — pokazuje odwagę i chęć do zmiany.

 

Zastanawiam się, czy czasem to nie sama droga — te małe kroki i doświadczenia po drodze ,pokazują nowe możliwości, których wcześniej nie dostrzegliśmy.

 

Jaki najmniejszy krok mógłby Pan zrobić, żeby jutro było choć trochę inaczej niż dziś, taki naprawdę mały, ale możliwy do zrealizowania.

Proszę pozwolić sobie na docenienie siebie każdego dnia, za każdy mały kroku ku pozytywnym zmianom.

Pozdrawiam serdecznie

1 miesiąc temu
Robert Kasperczyk

Robert Kasperczyk

Dzień dobry. 

Czytam Pana wpis i widzę dużo krytycznych uwag na swój temat, jakby postrzegał Pan siebie wyłącznie przez pryzmat, "czego nie osiągnąłem, co mi się w życiu nie udało".  Z reguły jest tak, że każdy z nas ma trudne momenty w żuciu i przykre doświadczenia. Czasem zdarza się, że one przysłaniają to, co pozytywne, co osiągnęliśmy, to co potencjalnie możemy docenić w naszym życiu. Często widzimy tylko "ciemną stronę księżyca".

W Pana wpisie widzę m.in. dużo żalu i pretensji do siebie, dużo złości skierowanej na siebie. Trudno mi się jest wypowiadać, ponieważ nie znam Pana historii, jednakże moje doświadczenie gabinetowe pokazuje, że w takich sytuacjach, gdy złość jest kierowana na siebie, warto się przyjrzeć, czego i kogo ta złość pierwotnie dotyczy? Może jest tak, że ta złość pierwotnie jest do kogoś innego niż Pan, jednakże było niemożliwe, aby można ją było bezpiecznie wyrazić. Stąd łatwiej ją skierować do siebie niż do kogoś, kogo ona rzeczywiście, pierwotnie dotyczy?

 

Dużo dobrego życzę i trzymam kciuki za Pana :)

Pozdrawiam,

Robert Kasperczyk

psychoterapeuta, coach, trener

1 miesiąc temu
Klaudia Mrowczyk

Klaudia Mrowczyk

Witam "Anonimowo",

 

stan, który Pan opisuje brzmi dość poważnie - wydaję mi się, iż kontakt ze specjalistą (lekarz pierwszego kontaktu, psycholog lub psychiatra) może stanowić dobry pierwszy krok do poprawy funkcjonowania na co dzień. Trudności, których Pan doświadcza z pewnością mają jakąś przyczynę i można temu zaradzić, jednak by to się stało gorąco zachęcam do otworzenia się na kogoś, kto wysłucha, zrozumie i wspólnie z Panem zastanowi się co dalej. Jest Pan tutaj, na tym portalu. Poświęcił Pan na to swój czas i energię by opisać najważniejsze utrupienia. Widzę tutaj nadzieję - iskierkę, która może stanowić cenne zaczepienie się na drodze do Pana rozwoju, który jest w 100% możliwy. Decyzja jednak należy do Pana.

 

Pisze Pan, że boi się spróbować -> a jakby to było się nie bać ? :) 

Co Pan traci przez to, że się boi a co może zyskać, jeśli ponownie Pan zaryzykuje? 

Czyż nie jest tak, że zyski osiągnięte w przypadku tego działania przewyższają koszty, które wynikają z braku działań?

 

Pozdrawiam, Klaudia Mrowczyk

1 miesiąc temu
Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

to, co Pan opisuje, brzmi jak bardzo trudny moment, w którym nagromadziło się poczucie porażki, porównywanie się do innych i brak nadziei na zmianę. Kiedy pisze Pan o sobie „jestem przegrywem”, to nie jest obiektywny opis Pana jako człowieka, tylko bardzo surowa i bolesna ocena, która często pojawia się przy obniżonym nastroju i długotrwałym poczuciu utknięcia.

Niepowodzenia z prawem jazdy mogły być dla Pana silnym ciosem, ale nie definiują Pana wartości ani tego, kim Pan jest. Podobnie praca czy mieszkanie z rodzicami – to są elementy sytuacji życiowej, a nie dowód na to, że „jest Pan nikim”. Porównywanie się do innych tylko wzmacnia to poczucie, bo widzi Pan u nich to, czego Panu brakuje, a nie widzi ich trudności ani własnych zasobów.

To, że pisze Pan „mam dość życia” i „nic mnie nie cieszy”, jest bardzo ważnym sygnałem, że jest Pan naprawdę przeciążony i potrzebuje wsparcia, a nie kolejnej krytyki wobec siebie. W takim stanie trudno mieć siłę, plan czy motywację – to nie jest lenistwo ani brak charakteru, tylko stan, który można zmieniać krok po kroku.

Na ten moment najważniejsze nie jest to, żeby od razu „ogarnąć całe życie”, tylko żeby nie zostawać z tym samemu i spróbować zrobić choć jeden mały krok w kierunku zmiany, nawet jeśli wydaje się niewielki.

Z życzliwością,

Kinga Osmulska

Psycholog, Psychoterapeutka


 

1 miesiąc temu
Jolanta Ronowska

Jolanta Ronowska

Jeśli dobrze zrozumiałam Pana wpis, przeżywa Pan aktualnie duży kryzys psychiczny i kwestionuje Pan swoje dokonania w swoim życiu. Widzi je Pan w samych czarnych barwach, co sprawia, że nie ma Pan siły na kolejne plany, bo brakuje Panu nadziei na to, że może być lepiej. Jest to jednak przede wszystkim Pana postrzeganie, które oczywiście z czegoś wynika, zarówno z Pana wewnętrznego, jak i zewnętrznego świata, ale zachęcam Pana do sięgnięcia po specjalistyczną pomoc psychiatryczną i/lub psychoterapeutyczną, bo jestem przekonana, że zacznie Pan zauważać też dobre strony siebie i swojego życia. 

Niewiele mogę powiedzieć, po tym wpisie, ale ja na przykład jestem pełna podziwu, że próbował pan podejść do egzaminu na prawo jazdy aż 8 razy - wiele osób poddaje się znacznie szybciej, nigdy nie podchodzą do kursu albo nawet zdają, a potem nigdy nie siadają za kółko. Społeczna presja wokół prawa jazdy, standardy nauczania i egzaminowania oraz kultura jazdy w Polsce to bardzo wymagające, stresujące warunki, a Pan bardzo długo się nie poddawał. Myślę, że to zupełnie zrozumiałe, że mógł Pan mieć tego dość i z chcieć zrezygnować ze starań - to nie świadczy o Pana wartości. 

1 miesiąc temu
pracoholizm

Darmowy test na uzależnienie od pracy (aut. Bryan E. Robinson)

Zobacz podobne

Od pół roku bardzo źle się czuję, nic mnie nie cieszy, nie mam na nic siły, miewam wahania nastroju. Tylko sen jest dla mnie do wytrzymania. Nie wiem co się dzieje i co robić?
Dzień dobry, mam 16 lat i już chodzę do 2 klasy technikum. Nie czuję się najlepiej, wręcz fatalnie. Wszystko się to zaczęło rok temu, gdy poszłam do szkoły średniej, wtedy z dnia na dzień czułam coraz większą pustkę, to co wcześniej mnie cieszyło, czyli moje pasje, zainteresowania nagłe się stały obojętne. Myślałam wtedy, że to minie, że po prostu mam gorsze dni, ale to poczucie pustki towarzyszy mi aż do dziś. Do dziś nie potrafię się niczym cieszyć, mogę próbować nawet na siłę, żeby cokolwiek mnie cieszyło ale nic z tego. Miałam iść wtedy do psychologa, ale byłam już tak zmęczona, że tej pomocy odmówiłam, co jakiś czas nawracały mnie myśli czy nie pójść po pomoc i nawet jeśli pojawiła się u mnie chęć, aby o tą pomoc poprosić to później znowu miałam chwile, gdzie odrzucałam i tak w kółko do dziś. Także od około 4-5 miesięcy mam intensywne zmiany zachowania, w momentach, gdy potrafię siedzieć przygnębiona patrząc się w punkt, to za chwilę potrafię być bardzo energiczna i entuzjastyczna albo za chwilę potrafię być wręcz wściekła na cały świat, że każdy jest przeciwko mnie. Jeśli chodzi o relacje międzyludzkie to od momentu kiedy się zaczęłam źle czuć zaczynałam się początkowo odizolowywać od moich przyjaciół. Gdy oni się martwili co się dzieje to zazwyczaj im nic nie mówiłam, a właśnie od 4-5 miesięcy kiedy się pojawiły zmiany zachowania to wiele moich przyjaźni na tym ucierpiało, zaczęłam obwiniać ich, że to przez nich cierpię, przez co oni nie wiedzieli o co chodzi, byłam dla nich bardzo impulsywna i chciałam za wszelką cenę ich odpychać ode mnie, a potem do mnie przyciągnąć. Skutki tego są teraz takie, że się ani z nimi ani w ogóle z nikim nie potrafię się dogadać, bo przez to jak się czuje i przez to, że ja cierpię to bliscy dla mnie ludzie też powinni. Zmiany zachowania zaczynają mnie już wyczerpywać, bo są tak silne i ciężkie do kontrolowania, że jedyny odpoczynek od tych uczuć to tylko sen. Tylko bym leżała w łóżku użalając się nad sobą i walić sobie w głowie i karać się za to. Próbowałam porozmawiać z moją mamą o tym problemie, to co czuje, ale nie mogłam od niej dostać zrozumienia i do dziś nie dostałam, mimo że serio kocham moją mamę, darzę ją szacunkiem, to jak tylko był temat o moim stanie psychicznym, było traktowane jako ''nic wielkiego'' i odczuwałam wrażenie, że nie rozumie i nawet nie próbuje mnie zrozumieć, a wręcz nie chciała traktować moich problemów na poważnie. Jedynie na kogo mogę liczyć teraz to na mojego tatę, który obserwuje i pilnuje tego jak się czuje, on wie doskonale o tym co się u mnie dzieje. Zastanawiam się tylko co teraz robić? Gdzie się udać po pomoc? Ten mój stan długo trwa i mam go powoli już dość. Totalnie nie rozumiem co się dzieje i co robić.
Z moim chłopakiem oboje mamy po 16 lat. Poznaliśmy się półtora roku temu, po miesiącu weszliśmy w związek. Oboje mieliśmy ciężkie dzieciństwo.
Z moim chłopakiem oboje mamy po 16 lat. Poznaliśmy się półtora roku temu, po miesiącu weszliśmy w związek. Oboje mieliśmy ciężkie dzieciństwo. Gdy go poznałam cierpiał na depresję(wtedy jeszcze niezdiagnozowaną). Zawsze robiłam wszystko żeby mu pomóc, zawsze przy nim byłam, starałam się żeby poczuł się lepiej. Cały czas namawiałam go na to, żeby poprosił swoją babcię (ma tylko ją), żeby zapisała go do psychologa. Niestety nie posluchał, dopiero po próbie samobójczej zaczął brać leki, z początku nie chciał, ale udało mi się go przekonać, zaczęlo po jakimś czasie być z nim lepiej. Mimo to nie usłyszałam nawet głupiego dziękuję, nie potrafił mnie docenić. Mimo to zawsze miał we mnie wsparcie, cały czas bardzo go kochałam. W te wakacje było między nami lepiej, jednak we wrześniu nagle zaczął ze mną ciągle zrywać, później przepraszając i wracając do mnie, raz mnie nawet uderzył, po paru takich zerwaniach było względnie dobrze, obiecał mi że to już się nie powtórzy. Dzień później znowu to zrobił, przez to że doradził mu tak jego wujek (argumentując to tym, że mój ojciec go wręcz nienawidzi, przez jego wygląd, status społeczny, w przeciwieństwie do mojego chłopaka, ja pochodzę z bogatej rodziny, co nie podobało się moim rodzicom) Napisał do mojego ojca wiadomość w której twierdził że nasze zerwanie to jego wina. To wszystko działo się z rana, pojechałam całkiem załamana do centrum miasta, rozmyślając o tym dlaczego on taki jest o dlaczego nie potrafi mnie docenić, myślałam wtedy nawet o samobójstwie, zaczęłam się obwiniać za całe zło na tym świecie. W tym czasie zadzwonił do mnie, było około północy, przepraszał mnie, mówił że nie chcę żyć beze mnie. Dałam mu ostatnią szansę, jesteśmy razem do dziś jednak nie wiem czy nie lepiej byłoby jakbym mimo tego że bardzo go kocham zakończyła wtedy ten związek, przez to co mi robił cały czas cierpię, codziennie płaczę, prawie w ogóle nie śpię, nie jem i nie potrafię się pogodzić z tym dlaczego on mi zrobił wszystko co zrobił (większości nawet nie wymieniałam). Czuję że bardzo potrzebuję pomocy, ale nie mam jeszcze 18 lat i nie mogę sama iść do psychologa, a moi rodzice nie chcą mnie zapisać, bo jak twierdzą nie ma potrzeby. Całe dzieciństwo i przez całą podstawówkę byłam przez całą klasę wyzywana, bita i poniżana, nigdy nie miałam znajomych. Pozbierałam się po tym jednak teraz kilka najbardziej traumatycznych wydarzeń z mojego życia połączyło się jakby w jedną całość i nie wiem jak sobie z tym wszystkim poradzić. Przez mój stan zaniedbuję wszystkie swoje obowiązki i zawodzę wszystkie bliskie mi osoby. Mój chłopak stara się mnie wspierać jednak to nic nie daje, mam wrażenie że nie jestem teraz dla niego dobrą dziewczyną, że jego też zaniedbuję
Mam problem z radzeniem sobie z nerwami, stresem. Cały czas czuję się poddenerwowana
Witam. Mam problem z radzeniem sobie z nerwami, stresem. Cały czas czuję się poddenerwowana, czuję czasem jak drżę, a szczególnie ręce. Od ponad roku z tym się zmagam i czuję, że to się nasila. Gdy tylko pomyślę, że muszę jechać gdzieś coś załatwić czy podpisać jakiś dokument w urzędzie, to na samą myśl już się bardzo denerwuję, zaczęłam rezygnować z pójścia do sklepu, gdy stanę w kolejce nagle napada mnie stres, że cała drżę i mocno trzęsą mi się ręce, że nie jestem w stanie zapłacić za zakupy. Problem nie pojawia się, gdy jadę na zakupy z narzeczonym, lecz gdy wiem, że muszę gdzieś iść i załatwić coś sama. Unikam wyjścia np. na uroczystość takie jak chrzciny czy urodziny, gdzie wiem, że będzie więcej osób, odnoszę wrażenie, że będą się na mnie patrzeć a mi będą drżeć ręce ze stresu. Na co dzień zajmuję się synem w domu przez większość dnia. Mam problem okulistyczny widoczny od ponad 10 lat, starałam zawsze się pogodzić z tym problemem, zawsze się tego wstydziłam, ale nie miewałam takiego problemu, że aż tak się denerwowałam i trzęsły mi się ręce (nie wiem czy to może mieć związek z tym). Najczęściej spotykam się z rodziną. Przy nich jeszcze czuję się w miarę swobodnie, ale każde spotkanie z obcą osobą (lekarz, urzędnik i inne) bardzo mnie stresują. Co to może być, czy jest konieczna wizyta u psychologa ?
Nie potrafię się zebrać
Nie potrafię się zebrać do kupy. Brak chęci na życie i stres, kłopoty ze zdrowiem i zmiana pracy. Po 12 latach wróciłem z UK do Pl, posypało mi się życie z kobietą i zdrowie kuleje i czas się zebrać na badania i lekarzy a ja nie mam siły na nic....
Nie czuję poprawy podczas leczenia psychiatrycznego
Leczę się psychiatrycznie od 16 r życia wiem jakie mam choroby czy te leki napewno mi pomogą ja gdy nie czuję zmiany a mam myśli takie same
samorealizacja

Samorealizacja – jak ją osiągnąć i dlaczego jest ważna?

Odkryj, jak osiągnąć samorealizację i dlaczego jest ona kluczowa dla Twojego dobrostanu? Poznaj praktyczne kroki, które pomogą Ci wykorzystać pełnię swojego potencjału i osiągnąć życiową satysfakcję. Zacznij swoją podróż ku samorealizacji już dziś!