Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Brak motywacji i strach przed porażką po niezdanym egzaminie na prawo jazdy

Czuje się jak przegryw codziennie mam już dość życia i jest tylko gorzej wszystko zaczęło się od tego że poddałem prawo jazdy po 8 nieudanych razach 4 lata temu i do tej pory boje się spróbować ponownie. Dalej mieszkam z rodzicami pracuje w tej samej kategorii od 4 lat generalnie po prostu zawiodłem nie mam planu nie mam siły na nic po prostu jestem przegrywem widząc tych wszystkich ludzi co są normalni nie wiem studiują coś robią normalnie mogą jeździć bie boją się a ja nic mam dość życia nic mi nie sprawia radości
User Forum

Anonimowo

4 dni temu
Magdalena Góral

Magdalena Góral

Szanowny Panie,

dziękuję, że podzielił się Pan swoimi trudnościami. To, co Pan opisuje, brzmi jak bardzo obciążające i długotrwałe doświadczenie. Wiele nieudanych prób zdania prawa jazdy mogło podkopać Pana wiarę w siebie i sprawić, że pojawił się lęk przed kolejną próbą oraz przekonanie, że znów się nie uda. Takie doświadczenia często wpływają na nasze dalsze decyzje i mogą prowadzić do utraty poczucia sprawczości.

Z Pana wypowiedzi wynika również, że odczuwa Pan brak radości, spadek motywacji oraz porównuje się Pan z innymi, co dodatkowo pogłębia poczucie bycia „gorszym”. Warto podkreślić, że tego typu objawy mogą wskazywać na epizod depresyjny — a to jest stan, który można i warto leczyć. Wiele osób w podobnej sytuacji doświadcza bardzo zbliżonych myśli i emocji.

Zachęcam Pana do rozważenia kontaktu z psychoterapeutą. Szczególnie skuteczna, co potwierdzają badania, jest terapia w nurcie poznawczo-behawioralnym, która pomaga pracować nad negatywnymi przekonaniami i stopniowo odzyskiwać poczucie wpływu na swoje życie.

Jeśli pojawiają się u Pana myśli samobójcze lub poczucie, że sytuacja Pana przerasta, proszę nie zwlekać z szukaniem pomocy — warto skontaktować się z lekarzem psychiatrą. W sytuacji zagrożenia życia proszę zadzwonić pod numer alarmowy 112.

Nie jest Pan „przegrywem” — jest Pan osobą, która znalazła się w trudnym momencie życia i potrzebuje wsparcia. Z odpowiednią pomocą naprawdę można poczuć się lepiej i krok po kroku wrócić do równowagi.

 

Z pozdrowieniami

Magdalena Góral

2 dni temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Daria Dmowska

Daria Dmowska

Dzień dobry, 

 

rozumiem, że jesteś w bardzo trudnym momencie i słyszę, że czujesz ogromne zmęczenie oraz frustrację. To, co opisujesz, to nie niekoniecznie „bycie przegrywem”, to może być  efekt długotrwałego przeciążenia, lęku i porównań z innymi, które potrafią mocno podkopać poczucie własnej wartości.

 

Z perspektywy psychologicznej – unikanie (np. rezygnacja z prawa jazdy po niepowodzeniach) naturalnie wzmacnia lęk, ale jest to proces odwracalny. Z punktu widzenia coacha – jesteś w miejscu zatrzymania, brak planu nie oznacza braku możliwości, tylko potrzebę uporządkowania tych możliwości (zasobów) krok po kroku. Jako HRowiec widzę, że posiadasz 4 lata doświadczenia, a  to realny kapitał, który można wykorzystać. 

 

Praca nad zmianą, nad lękiem jest jest prostą drogą, lecz możesz zacząć od małych kroczków - np., wróć do jednej rzeczy, której unikasz, jednocześnie zadbaj o swój komfort (np., jazdy z instruktorem bez presji egzaminu). Warto również rozważyć rozmowę ze specjalistą, aby przegadać tematy związane z lękiem, brakiem kierunku. 

 

Serdecznie pozdrawiam, 

Daria Dmowska

 

1 dzień temu
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry,

Czytam Pana słowa i widzę ciężar. Widzę osobę, która patrzy na siebie przez pryzmat jednej porażki - egzaminu na prawo jazdy cztery lata temu - i całe życie potem zbudowała na tym fundamencie. To, że Pan nie, a potem przestał próbować - to nie czyni Pana przegrywem. To czyni Pana kimś, kto doświadcza czegoś bardzo realnego, bardzo bólowego.

To, że "nic nie sprawia radości" - to słowa kogoś, kto doświadcza czegoś, co psychologowie znają dobrze. Anhedonia, czyli niemożność przeżywania przyjemności z rzeczy, które kiedyś cieszyły. To nie jest marudzenie. To jest symptom. To jest rzeczywiste doświadczenie Pana ciała i umysłu.

A to poczucie bezsiły - "nie mam siły na nic" - to nie jest lenistwo. To jest wyczerpanie. Są ludzie, którzy przez lata funkcjonują w poczuciu, że coś zawiedzieli, że są gorsi od innych, że cały czas patrzą na siebie przez soczewkę porażki. I każdego dnia to poczucie się powiększa, bo każdy dzień to kolejny dowód - przynajmniej w głowie - że są nieudacznikami.

Mieszkanie z rodzicami, ta sama praca cztery lata, brak planów - Pana to widzi jako symbol porażki. Ale czy pan widzi, że przez cztery lata pan żyje? Że pan pracuje? To, że to nie jest to, co pan chciał, nie czyni tego bezcennym. To czyni to rzeczywistością, w której pan funkcjonuje.

A ten strach przed próbowaniem egzaminu ponownie - rozumiem to. Bo każda próba to potencjalna porażka, a Pana psychika już nie ma sił na kolejny dowód na swoją "gorszość". Każda nowa próba to dla Pana ryzyko, a w Panu jest już tyle bólu, że nie ma siły na więcej.

Porównywanie się z "normalnymi" ludźmi - oni studiują, jeżdżą, nie boją się - to zawsze boleje. Ale oni mają swoją historię bólu. Tylko jej nie widać. Pana historia jest widoczna, przynajmniej dla Pana i dlatego boli bardziej.

To co się przydarzyło - cztery lata temu, i to, co się z tym dzieje w Pana głowie odkąd to się stało - wymaga rozmowy z kimś, kto będzie w stanie słuchać bez osądzenia. Bez "no przecież możesz spróbować ponownie". Bez "po co się łamiesz". Po prostu: rozmowa.

 

Z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut psycholog psychotraumatolog 

2 dni temu
Karol Wąchała

Karol Wąchała

Dzień dobry,

to, co Pan opisuje, brzmi jak duże poczucie przytłoczenia, bezradności i rozczarowania sobą. Kiedy przez dłuższy czas coś nie idzie po naszej myśli, bardzo łatwo zacząć patrzeć na siebie w surowy i krytyczny sposób – tak jak Pan to teraz robi.

To, że pojawił się lęk po nieudanych próbach prawa jazdy czy brak energii i radości z życia, nie oznacza, że jest Pan „przegrywem”, tylko że prawdopodobnie mierzy się Pan z dużym napięciem i spadkiem nastroju. Wiele osób w takich momentach doświadcza podobnych trudności i poczucia utknięcia.

Na ten moment najważniejsze byłoby nie zostawać z tym samemu. Warto rozważyć rozmowę z psychologiem lub psychiatrą – szczególnie jeśli pojawia się myśl, że „ma Pan dość życia” i nic nie sprawia radości. To są sygnały, które naprawdę warto potraktować poważnie.

Z czasem można też małymi krokami wracać do działania (niekoniecznie od razu do prawa jazdy), ale najpierw dobrze zadbać o swoje samopoczucie i wsparcie.

Nie musi Pan przez to przechodzić sam.

2 dni temu
Zuzanna Różycka

Zuzanna Różycka

Dzień dobry, wyobrażam sobie jak to musi być dla Pana bardzo dokuczliwe uczucie, że mimo prób nie udało się Panu zdać egzaminu na prawo jazdy. Wydaje się, że mimo upływu lat nadal jest to wydarzenie, przez które się Pan definiuje. Warto zastanowić się, co to dla Pana znaczy: posiadać prawo jazdy? Czy ten dokument otworzyłby jakieś nowe możliwości czy ważne jest po prostu, żeby to prawo posiadać i ukończyć coś, co Pan zaczął/domknąć ten temat? Kiedy czytam, że pisze Pan o sobie jako o "przegrywie" wyobrażam sobie, że musi Pan czuć ogromną frustrację i złość na samego siebie, a może też rozczarowanie, kiedy porównuje się Pan z innymi ludźmi. Wspomina Pan o normalnych ludziach, którzy studiują, jeżdżą autem, ale to myślenie to pułapka - pozwala dostrzec to, czego Panu brakuje, ale jednocześnie tworzy iluzję, że ludzie, którzy studiują i mają prawko są szczęśliwi. Ciężko z krótkiej wiadomości uzyskać pełen obraz, ale wiem na pewno, że żeby 8 razy podchodzić do egzaminu trzeba mieć w sobie dużo hartu ducha i determinacji. Pisze Pan, że poddał temat, ale jednak mam wrażenie, że nadal tli się w Panu determinacja, żeby to uprawnienie zdobyć, a jeśli nie to, to na pewno coś w sobie zmienić. Szukanie porady, choćby poprzez zadanie pytania tutaj to pierwszy krok do tego, żeby jakąś zmianę zacząć wprowadzać. Objawy, które Pan opisuje: smutek, brak czerpania radości, lęk, brak chęci do życia mogą być objawami depresji i których nie należy bagatelizować. Zachęcam Pana do skorzystania z pomocy psychologa lub psychoterapeuty, z którym będzie Pan mógł również przyjrzeć się temu, co było i jest dla Pana ważne, jakich zmian Pan pragnie i w jaki sposób wprowadzić je w życie.

2 dni temu
Dominika Płoucha

Dominika Płoucha

Słyszę, że bardzo Pan cierpi, na pewno dobrze by było sprawdzić , czy nie boryka się Pan z depresją i w razie konieczności podjąć leczenie . Nawet jeżeli to tylko niezadowolenie ze swojego życia to i tak warto byłoby przyjrzeć się , gdzie leży źródło Pańskich problemów i popracować nad wzmocnieniem własnej wartości oraz motywacji do życia podczas procesu psychoterapii. Myślę, że to , że Pan tu napisał może być momentem przełomowym i uruchomić proces zmiany . To znak , że teraz ma Pan większą elastyczność i możliwość do zmiany swojego życia . 

2 dni temu
Agata Lamparska

Agata Lamparska

Dzień dobry, czasem tak bywa, że gdy podejmujemy próby wielokrotnie i nie ma sukcesu, to każdy kolejny raz staje się coraz trudniejszy, bo jest obarczony większym stresem i presją. Jednocześnie fakt czy ma się prawo jazdy lub nie nie świadczy o naszej wartości. Może ten cel na chwilę warto odłożyć, odpocząć, bo może presja jest teraz za duża i skupić się na czymś inny. Jeśli chodzi o przyszłość, podejmowanie studiów, pracy - każdy odkrywa siebie w innym czasie. Wiele osób długo szuka swojej ścieżki i nic w tym złego, ważne, żeby szukać, sprawdzać co mi pasuje, co mi sprawia trochę więcej radości niż inne rzeczy, w czym jestem dobry. I czasem po kilku nieudanych próbach mogą przychodzić takie myśli, że nie ma nic, odzywa się w ten sposób lęk. Wszyscy go czujemy, jest to absolutnie naturalne. Myślenie o sobie w taki sposób, o którym Pan pisze nie będzie Pana wspierać w podejmowaniu kolejnych działań. Myślę, że pomocne mogą być 2 drogi - 1. skoncentrować się na czymś, w czym jest Pan dobry (można o to zapytać rodzinę, znajomych, żeby zebrać informację zwrotną), 2. jeśli zbyt trudne jest podejmowanie prób, szukanie swojej ścieżki - zachęcam, aby poszukać wsparcia psychoterapeuty, aby pomógł Panu poradzić sobie z tym trudniejszym momencie, być może powstrzymuje Pana coś, co dobrze jest obejrzeć ze specjalistą, aby móc ruszyć dalej. 

2 dni temu
Marcelina Lipa

Marcelina Lipa

To, co Pan opisuje, brzmi jak duże zmęczenie i poczucie, że stoi Pan w miejscu, podczas gdy inni idą dalej. To naprawdę trudne doświadczenie i nic dziwnego, że pojawia się myśl „mam dość”.

To, że podchodził Pan do egzaminu aż 8 razy, pokazuje dużą wytrwałość, nawet jeśli dziś trudno to tak zobaczyć. Mieszkanie z rodzicami czy brak jasnego planu nie oznacza, że Pan zawiódł. Wiele osób jest w podobnym momencie i szuka swojej drogi.

To, że nic nie sprawia radości i pojawia się brak siły, może być sygnałem przeciążenia lub obniżonego nastroju, z którym nie musi Pan zostawać sam. Warto rozważyć rozmowę ze specjalistą (psycholog, psychiatra lub psychoterapeuta), żeby to wspólnie uporządkować.

Jeśli będzie Pan czuł, potrzebę jest wiele możliwości bezpłatnego wsparcia, np. telefon 116 123 (działa całodobowo). Na ten moment ważne jest, żeby nie zostawał Pan z tym sam.

 

Trzymam kciuki. Pozdrawiam serdecznie.

Marcelina Lipa

Psycholog

3 dni temu
Olga Jankowska

Olga Jankowska

Dzień dobry. To, co opisujesz brzmi jak ogromne zmęczenie, poczucie utknięcia na pewnym etapie życia i porównywanie się z innymi. Te rzeczy mogą znacznie obniżać poczucie własnej wartości, zatem nic dziwnego, że pojawia się myśl "jestem przegrywem". Natomiast nie jest to fakt, ale bardzo surowe spojrzenie na siebie, które może wykształcić się w trudnych, długo trwających sytuacjach. To, że nie zdałeś prawa jazdy i boisz się spróbować ponownie nie świadczy o tym, że jesteś "gorszy" – raczej o tym, że masz za sobą trudne doświadczenia, które mogły wpłynąć na Twoją pewność siebie i odczuwany strach. Wiele osób po takich sytuacjach unika kolejnych prób i jest to całkowicie normalne. Mam wrażenie, że jesteś wobec siebie bardzo wymagający i patrzysz na siebie głównie przez to, czego jeszcze nie udało Ci się zrobić. Jednocześnie pracujesz od 4 lat, funkcjonujesz i sięgasz po pomoc, by poprawić swoją sytuację – "przegryw" by tak nie robił. Zamiast myśleć w kategorii "co mam zrobić ze swoim życiem", możesz spróbować skupić się na małych krokach i zastanowić się, co jest możliwe tu i teraz (np. jedna decyzja i jedna mała zmiana w ciągu dnia). Takie rozłożenie sobie dążenia do celu na tzw. mikrokroki często z czasem przywraca poczucie sprawczości nad własnym życiem. Jeśli czujesz, że "masz dość życia" i nic nie sprawia Ci radości, to prawdopodobnie potrzebujesz profesjonalnego wsparcia. Rozmowa z psychologiem mogłaby Ci pomóc poukładać swoją sytuację i spojrzeć na siebie trochę łagodniej. Nie musisz być w tym sam. Trzymam za Ciebie kciuki i życzę wszystkiego dobrego :)

3 dni temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Treść Pana wiadomości, brzmi jak duże zmęczenie, poczucie porażki i utrata sensu i to są moim zdaniem bardzo poważne sygnały, nie „słabość”. Prawo jazdy nie definiuje Pana wartości. 8 nieudanych podejść to doświadczenie, które mogło zbudować silny lęk przed porażką i to właśnie ten lęk dziś Pana zatrzymuje, nie „bycie przegrywem”. Podobnie stagnacja w pracy i mieszkanie z rodzicami : to według mnie sytuacja życiowa, nie wyrok na całe życie. Najważniejsze teraz są dwie rzeczy:

Pana stan psychiczny (brak radości, „mam dość życia”): to wymaga wsparcia, najlepiej rozmowy ze specjalistą lub choćby telefonu zaufania. Nie warto z tym zostawać samemu. Małe kroki zamiast wielkich zmian czyli nie „ogarnąć całe życie”, tylko np. jedna decyzja: krótki spacer, jedna rzecz dziennie, którą Pan zrobi mimo braku siły. Proszę też spróbować złapać inną perspektywę: ci „wszyscy inni ludzie” też mają swoje trudności, tylko ich Pan nie widzi. Porównywanie się w takim stanie zawsze pogarsza samopoczucie. Na ten moment najważniejsze: nie jest Pan przegrywem, jest Pan człowiekiem, który utknął i potrzebuje wsparcia oraz małych, realnych kroków, żeby ruszyć dalej.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

3 dni temu
Iwona Magdalena Wolff

Iwona Magdalena Wolff

Doświadczenie porażki w młodym wieku może powodować mniejsze lub większe kryzysy emocjonalne, na które młody człowiek niekoniecznie jest przygotowany.  Warto przyjrzeć się swoim emocjom, odpowiedzieć też sobie na pytanie: czego oczekuję od życia i jakie są moje plany zawodowe? To jest też czas na określenie tożsamości, który nie należy do najłatwiejszych i niesie ze sobą rozterki. Może też warto sobie zadać pytanie, czy cieszę się i odczuwam radość tak jak dawniej, czy jest mi to bardziej obojętne. Jeśli odpowiedzi są twierdzące, zachęcam do skorzystania z konsultacji specjalistycznej, również nieodpłatnej, jeśli nie ma innej możliwości. 

4 dni temu
Anna Chodasewicz

Anna Chodasewicz

Dzień Dobry,

 

chciałabym zaprosić Pana do zatrzymania się na chwilę i docenienia tego kroku, który właśnie Pan zrobił, podzielenie się tym, co trudne, wymaga odwagi.


Zastanawiam się, co sprawiło, że właśnie dzisiaj zdecydował się Pan o tym napisać?


Czy to może być początek jakiejś, nawet bardzo małej zmiany?

Mam takie poczucie, że każdego dnia robi Pan wiele rzeczy, które wymagają siły, nawet jeśli dla Pana samego są one niewidoczne.

 

 Czy w ciągu dnia zdarzają się choć takie bardzo małe momenty, które są odrobinę mniej trudne? Co to mogłoby być maleńkiego z dnia dzisiejszego?

 

Za co — patrząc na dzisiejszy dzień — mógłby Pan choć odrobinę docenić sam siebie?


Dla mnie już sam fakt, że zdecydował się Pan o tym napisać, jest ważnym krokiem — pokazuje odwagę i chęć do zmiany.

 

Zastanawiam się, czy czasem to nie sama droga — te małe kroki i doświadczenia po drodze ,pokazują nowe możliwości, których wcześniej nie dostrzegliśmy.

 

Jaki najmniejszy krok mógłby Pan zrobić, żeby jutro było choć trochę inaczej niż dziś, taki naprawdę mały, ale możliwy do zrealizowania.

Proszę pozwolić sobie na docenienie siebie każdego dnia, za każdy mały kroku ku pozytywnym zmianom.

Pozdrawiam serdecznie

4 dni temu
Robert Kasperczyk

Robert Kasperczyk

Dzień dobry. 

Czytam Pana wpis i widzę dużo krytycznych uwag na swój temat, jakby postrzegał Pan siebie wyłącznie przez pryzmat, "czego nie osiągnąłem, co mi się w życiu nie udało".  Z reguły jest tak, że każdy z nas ma trudne momenty w żuciu i przykre doświadczenia. Czasem zdarza się, że one przysłaniają to, co pozytywne, co osiągnęliśmy, to co potencjalnie możemy docenić w naszym życiu. Często widzimy tylko "ciemną stronę księżyca".

W Pana wpisie widzę m.in. dużo żalu i pretensji do siebie, dużo złości skierowanej na siebie. Trudno mi się jest wypowiadać, ponieważ nie znam Pana historii, jednakże moje doświadczenie gabinetowe pokazuje, że w takich sytuacjach, gdy złość jest kierowana na siebie, warto się przyjrzeć, czego i kogo ta złość pierwotnie dotyczy? Może jest tak, że ta złość pierwotnie jest do kogoś innego niż Pan, jednakże było niemożliwe, aby można ją było bezpiecznie wyrazić. Stąd łatwiej ją skierować do siebie niż do kogoś, kogo ona rzeczywiście, pierwotnie dotyczy?

 

Dużo dobrego życzę i trzymam kciuki za Pana :)

Pozdrawiam,

Robert Kasperczyk

psychoterapeuta, coach, trener

4 dni temu
Klaudia Mrowczyk

Klaudia Mrowczyk

Witam "Anonimowo",

 

stan, który Pan opisuje brzmi dość poważnie - wydaję mi się, iż kontakt ze specjalistą (lekarz pierwszego kontaktu, psycholog lub psychiatra) może stanowić dobry pierwszy krok do poprawy funkcjonowania na co dzień. Trudności, których Pan doświadcza z pewnością mają jakąś przyczynę i można temu zaradzić, jednak by to się stało gorąco zachęcam do otworzenia się na kogoś, kto wysłucha, zrozumie i wspólnie z Panem zastanowi się co dalej. Jest Pan tutaj, na tym portalu. Poświęcił Pan na to swój czas i energię by opisać najważniejsze utrupienia. Widzę tutaj nadzieję - iskierkę, która może stanowić cenne zaczepienie się na drodze do Pana rozwoju, który jest w 100% możliwy. Decyzja jednak należy do Pana.

 

Pisze Pan, że boi się spróbować -> a jakby to było się nie bać ? :) 

Co Pan traci przez to, że się boi a co może zyskać, jeśli ponownie Pan zaryzykuje? 

Czyż nie jest tak, że zyski osiągnięte w przypadku tego działania przewyższają koszty, które wynikają z braku działań?

 

Pozdrawiam, Klaudia Mrowczyk

4 dni temu
Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

to, co Pan opisuje, brzmi jak bardzo trudny moment, w którym nagromadziło się poczucie porażki, porównywanie się do innych i brak nadziei na zmianę. Kiedy pisze Pan o sobie „jestem przegrywem”, to nie jest obiektywny opis Pana jako człowieka, tylko bardzo surowa i bolesna ocena, która często pojawia się przy obniżonym nastroju i długotrwałym poczuciu utknięcia.

Niepowodzenia z prawem jazdy mogły być dla Pana silnym ciosem, ale nie definiują Pana wartości ani tego, kim Pan jest. Podobnie praca czy mieszkanie z rodzicami – to są elementy sytuacji życiowej, a nie dowód na to, że „jest Pan nikim”. Porównywanie się do innych tylko wzmacnia to poczucie, bo widzi Pan u nich to, czego Panu brakuje, a nie widzi ich trudności ani własnych zasobów.

To, że pisze Pan „mam dość życia” i „nic mnie nie cieszy”, jest bardzo ważnym sygnałem, że jest Pan naprawdę przeciążony i potrzebuje wsparcia, a nie kolejnej krytyki wobec siebie. W takim stanie trudno mieć siłę, plan czy motywację – to nie jest lenistwo ani brak charakteru, tylko stan, który można zmieniać krok po kroku.

Na ten moment najważniejsze nie jest to, żeby od razu „ogarnąć całe życie”, tylko żeby nie zostawać z tym samemu i spróbować zrobić choć jeden mały krok w kierunku zmiany, nawet jeśli wydaje się niewielki.

Z życzliwością,

Kinga Osmulska

Psycholog, Psychoterapeutka


 

4 dni temu
Jolanta Ronowska

Jolanta Ronowska

Jeśli dobrze zrozumiałam Pana wpis, przeżywa Pan aktualnie duży kryzys psychiczny i kwestionuje Pan swoje dokonania w swoim życiu. Widzi je Pan w samych czarnych barwach, co sprawia, że nie ma Pan siły na kolejne plany, bo brakuje Panu nadziei na to, że może być lepiej. Jest to jednak przede wszystkim Pana postrzeganie, które oczywiście z czegoś wynika, zarówno z Pana wewnętrznego, jak i zewnętrznego świata, ale zachęcam Pana do sięgnięcia po specjalistyczną pomoc psychiatryczną i/lub psychoterapeutyczną, bo jestem przekonana, że zacznie Pan zauważać też dobre strony siebie i swojego życia. 

Niewiele mogę powiedzieć, po tym wpisie, ale ja na przykład jestem pełna podziwu, że próbował pan podejść do egzaminu na prawo jazdy aż 8 razy - wiele osób poddaje się znacznie szybciej, nigdy nie podchodzą do kursu albo nawet zdają, a potem nigdy nie siadają za kółko. Społeczna presja wokół prawa jazdy, standardy nauczania i egzaminowania oraz kultura jazdy w Polsce to bardzo wymagające, stresujące warunki, a Pan bardzo długo się nie poddawał. Myślę, że to zupełnie zrozumiałe, że mógł Pan mieć tego dość i z chcieć zrezygnować ze starań - to nie świadczy o Pana wartości. 

4 dni temu

Zobacz podobne

Depresja u 12-latka z WZJG. Leczenie farmakologiczne i psychoterapia - kiedy spodziewać się poprawy?

Witam, syn 12 lat zmaga się z depresją, myślę, że od około roku. Choruje przewlekle na WZJG spadki nastroju prędzej występowały głównie podczas zaostrzenia choroby i dolegliwości bólowych. Dopiero 3 tygodnie temu została rozpoznana depresja i wdrożone leczenie. Prędzej jego zachowanie było tłumaczone przez lekarzy złym samopoczuciem w związku z chorobą. Zaczęliśmy leczenie, gdy po poprawie stanu zdrowia i ustąpieniu dolegliwości bólowych samopoczucie się nie poprawiło. Przyjmuje bioxetin oraz uczęszcza raz w tygodniu na psychoterapię. Cały czas leży, wstaje tylko na posiłki, nie ma na nic ochoty ani siły, martwi mnie również spowolnienie psychoruchowe porusza się tak wolno, że przejście kilka metrów do łazienki zajmuje mu kilka minut. 

Kiedy możemy się spodziewać jakiejś poprawy?

Mąż nie wychodzi z nałogu, nie jest już odpowiednim partnerem. Chciałabym wziąć rozwód, ale boję się samotności. Chcę miłości
Mój mąż leczy się na chorobę dwubiegunową. Problemem jest nadużywanie przez niego alkoholu. Robi się po nim chamski i kłótliwy. Tłumaczy, że pije, bo albo jest gruby, albo boli, bo kręgosłup, bo przecież ma z nim problem, albo ze względu na absencję seksualną. Czuję, że te wymówki mają na celu manipulowanie moją osobą oraz wzbudzenia wyrzutów sumienia. Mamy dziecko, które bardzo przeżywa tę stresującą sytuację. Próbowałam użyć argumentu rozwodu, ale nic to nie daje. Mąż wręcz twierdzi, że w takim wypadku muszę go spłacić, bo przecież nie będzie miał gdzie mieszkać i straszy mnie zabraniem dziecka. Mój lekarz stwierdził, że mam depresję. Czy w takiej sytuacji ze względu na dobro głównie dziecka powinnam zdecydować się na rozwód? Czuję, że tak, ale nie wiem jak sobie z tym poradzić. Wolałabym pomóc mężowi wyjść z nałogu i tworzyć szczęśliwą rodzinę, ale obawiam się, że będzie mi nadal brakowało tego czegoś. Wolnej chwili, niezależności przy podejmowaniu decyzji. Za każdym razem muszę się tłumaczyć mężowi gdzie wychodzę, z kim rozmawiam przez telefon itd. Czuję, że się duszę w tym związku i mam wrażenie, że czasami już sama nie wiem czego chcę. Z jednej strony chciałabym zostawić męża. Z drugiej boję się samotności, nie potrafię żyć sama. Chcę kochać i być kochaną, ale czy lepiej szukać czegoś nowego, czy lepiej ratować to co jest...
W każdej pracy czuję się tragicznie, cierpię i ciężko mi się funkcjonuje. Dlaczego tak jest, nie wiem co się dzieje?
Witam, proszę o jakąś poradę/pomoc, gdyż nie rozumiem co się dzieje, otóż mam problem z podjęciem jakiejkolwiek pracy, nie z powodu lenistwa, tylko emocjonalnego stanu, problem polega na tym, że jakiejkolwiek pracy bym się nie podjął to zaczynam się czuć strasznie, jest mi smutno, chce mi się płakać, czuję się normalnie jakbym chciał się do kogoś przytulić i leżeć cały dzień w łóżku. Dodam, że psychiatra, u którego bywam stwierdził, że mam depresje ze stanami lękowymi (fobia społeczna), leczyłem się 3 miesiące, z mojej winy nie odnowiłem recepty i chciałem podjąć się pracy...była super, cieszyłem się po 1 dniu, jak wróciłem do domu- żyć mi się nie chciało i płakałem. Z innymi pracami było to samo, w przeszłości tak samo się czułem i po kilku dniach max nie dawałem rady psychicznie i rzucałem je bez słowa. Dlaczego tak się dzieje? Jak to leczyć? jak mówię o tym znajomym to patrzą na mnie jak na debila, a ja sam nie potrafię tego wytłumaczyć, wiem, że muszę zacząć pracować albo nigdy z domu nie wyjdę, ale czegokolwiek się nie podejmę, czuję się tak strasznie, źle, gorzej niż jak nic nie robię i siedzę w domu, że po prostu nie daje rady. Są na to jakieś leki? wiem że psycholog/terapia byłaby wskazana, ale ja naprawdę nie mam czasu na miesięczne "leczenie", ja potrzebuje jak najszybciej iść do pracy i zacząć zarabiać na siebie, mam chęci, chcę pracować, no ale nie daję rady przez ten mój psychiczny stan, co to jest? Oczywiście powiem o tym mojemu psychiatrze, ale to dopiero za 2-3 tygodnie na spotkaniu, a chciałbym się dowiedzieć już teraz co to jest, jak to leczyć i czy leki pomogą, jeśli tak, to jakiego typu?
Jak wspierać córkę w depresji i samouszkodzeniach?
Witam. Córka ma 12lat, ma depresje,zdarzają jej się samookaleczenia. Chodzimy do psychologa. Staram się wspierać córkę, choć czasem jest bardzo ciężko. Jak mogę jej pomóc? Chcę odzyskać moje dziecko...
Mam dwie córeczki, męża, jestem zdrowa, ale nie umiem być szczęśliwa.
Dobry wieczór. Mam dwie córeczki, męża, jestem zdrowa, ale nie umiem być szczęśliwa. Czasami chciałabym zniknąć, chyba nikt by nie zauważył...
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.