
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zaburzenia lękowe
- Jak przełamać lęk...
Jak przełamać lęk przed pomocą psychologiczną przy myślach samobójczych i fobii przed oceną
Anna Kapelska
Dzień dobry,
Dziękuję, że tym się Pan dzieli.
Pan już zrobił pierwszy krok - to bardzo ważne. Podjął Pan działanie. To, że na pierwszym spotkaniu nie powiedział Pan o tych myślach i snach, to nic złego - są osoby, które potrzebują czasu, by się otworzyć, zbudować relację, zaufać psychologowi / terapeucie i powiedzieć o tym, co naprawdę nas trapi. Proszę nie rezygnować z profesjonalnego wsparcia. Powoli, małymi krokami. Życzę powodzenia i wszystkiego dobrego!
Psycholog Anna Kapelska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Katarzyna Jadwiga Lewińska
Drogi Autorze,
Świetnie, że udałeś się po pomoc!
Relacja z terapeutą wymaga czasu i potrzebne jest zaufanie. Jednak, jeśli Twoje myśli się powtarzają, zachęcam do niezwłocznego kontaktu telefonicznego na numer 116 123 - jest to łatwiejsza forma kontaktu, a myśli samobójczych nie wolno lekceważyć. Osoby tam pracujące są przeszkolone do interwencji, mogą Ci pomóc w kolejnych krokach.
Pozdrawiam serdecznie,
Katarzyna J. Lewińska
psychoterapeutka i processworkerka
Justyna Bejmert
Dzień dobry, to bardzo dobrze, że zapisałeś się do psychologa i masz już ten pierwszy krok za sobą. To pokazuje, ze pomimo trudności z jakimi się mierzysz, jest w Tobie dużo siły i chęci do walki o siebie. To, że nie powiedziałeś o wszystkim od razu jest zupełnie zrozumiałe i bardzo częste. Otwarcie się wymaga czasu i zaufania. Daj sobie czas, nie pośpieszaj siebie. Możesz też spróbować opowiedzieć na sesji o oporze czy obawach, które odczuwasz. To ludzkie. Trzymam za Ciebie kciuki!
Justyna Bejmert
psycholog
Zuzanna Barełkowska-Wamberska
Dzień dobry,
Rozumiem, że może być to problem, którym trudno podzielić się na pierwszej wizycie. Warto zastanowić się co blokuje Pana przed podzieleniem się trudnościami. Być może jest to lęk przed reakcją specjalisty, tego co będzie jak wypowie Pan to na głos, obawa przed emocjami z którymi wiążą się myśli samobójcze, wstyd. Można również zacząć od oznajmienia, że ma Pan problem, o którym trudno Panu mówić. Ważne jednak, aby poinformował Pan psychologa o myślach samobójczych. Tylko w taki sposób otrzyma Pan adekwatną pomoc.
Zuzanna Barełkowska-Wamberska
Psycholog
Kamil Gołuszka
To bardzo ważne, że zdecydowałeś się szukać pomocy. Robisz to nadal, pisząc też tutaj. Myślę, że na początku potrzebujesz zaufać i dać się poprowadzić w terapii. To jest proces, więc też nie wymagaj od siebie więcej niż na początku możesz. Ważne jest jednak, byś mówił tam wszystko, co Cię przygniata i boli. Tylko w ten sposób to będzie miało sens.
Aleksandra Żochowska
Dzień dobry,
to bardzo ważne, że zdecydował się Pan sięgnąć po wsparcie. To zrozumiałe, że może czuć Pan stres przed poruszeniem tematu myśli samobójczych. Nie jest łatwo mówić o takich rzeczach - zwłaszcza kiedy jestesmy przyzwyczajeni do trzymania ich w sobie. To normalne, że może potrzebować Pan trochę czasu na pełniejsze otworzenie się. Jednocześnie temat myśli samobójczych jest czymś bardzo istotnym i nie można go pomijać. Takie myśli są objawem emocjonalnego przeciążenia i to ważne, aby Pana specjalista/specjaliści od zdrowia psychicznego o tym wiedzieli. Dzięki temu będą w stanie lepiej Pana zrozumieć, a tym samym - lepiej dopasować swoją pomoc do Pana potrzeb i trudności. Wielu osobom pomaga zapisanie swoich trudności na kartce i zabranie jej potem ze sobą na wizytę. Można albo przeczytać zapisany tekst, albo wręczyć kartkę specjaliście do samodzielnego przeczytania. Wiem, że wielu osobom borykającym się z podobnym problemem, pomaga ten sposób. Pomyślałam, że może też Pan zacząć rozmowę od nazwania swoich uczuć np. "Chciałbym coś powiedzieć i czuję przez to teraz silny stres. Trochę się niepokoję tym, że... Jednocześnie uważam, że to ważny temat".
Trzymam kciuki, aby udało się Panu poruszyć ten temat. Przesyłam dużo ciepła i odwagi. Powodzenia!
Aleksandra Żochowska
Piotr Kochowicz
Dzień dobry,
bardzo dobrze, że zrobił Pan pierwszy krok. Nie o wszystkim da się powiedzieć podczas pierwszego spotkania z psychologiem. Proszę poruszyć te tematy na kolejnym! Psycholog zweryfikuje czy jest w stanie zaoferować Panu adekwatną pomoc, a jeśli uzna, że nie jest w stanie tego zrobić, pokieruje do odpowiedniego specjalisty.
Niestety prostej odpowiedzi jak przełamać lęk nie ma. To wymaga nakładu pracy. Dla każdego inny sposób będzie dobry. I właśnie temu ma służyć wywiad przeprowadzany przez psychologa, żeby ustalić co będzie dla Pana najbardziej korzystne i dobrać odpowiedni sposób leczenia.
Życzę wszystkiego dobrego i pozdrawiam,
Piotr Kochowicz
Malwina Wamej
Dzień dobry,
To, co Pan opisuje, jest bardzo poważnym i jednocześnie bardzo ludzkim doświadczeniem. Ambiwalencja między chęcią życia a chęcią zniknięcia jest jednym z najtrudniejszych stanów psychicznych, ale też takim, z którym terapeuci spotykają się często i są na niego przygotowani.
Lęk przed oceną i ujawnieniem myśli samobójczych jest zrozumiały. Wiele osób obawia się reakcji, utraty kontroli albo bycia uznanym za słabego. Warto jednak wiedzieć, że psycholog nie ocenia i nie karze za myśli. Myśli samobójcze nie są dowodem porażki, lecz sygnałem ogromnego przeciążenia.
Pierwszym, bardzo ważnym krokiem było samo zapisanie się i przyjście na wywiad. Kolejnym , być może trudniejszym, jest nazwanie tego, co naprawdę się dzieje, nawet jeśli na początku tylko częściowo, jednym zdaniem.
Zawieszenie, które Pan opisuje, jest niezwykle wyczerpujące i właśnie dlatego nie warto zostawać z nim samemu. Jeśli w którymkolwiek momencie poczuje Pan, że ryzyko jest wysokie, sięgnięcie po natychmiastową pomoc (telefon zaufania, izba przyjęć, kontakt z kimś zaufanym) nie jest porażką, lecz aktem dbania o życie.
To, że jednocześnie chce i nie chce Pan żyć, oznacza, że jest w Panu część, która bardzo chce pomocy. Warto dać jej głos, krok po kroku, we własnym tempie.
Pozdrawiam
Malwina Wamej
Jolanta Ronowska
Dzień dobry,
wyobrażam sobie ten ciężar, jak musi Pan czuć pod natłokiem tych myśli i snów. Na pewno łatwiej byłoby go nieść przy czyjejś pomocy, najlepiej specjalistycznej. I Pan to wie i już dąży Pan do tego. Myślę, że pisząc tutaj o myślach samobójczych, stopniowo przełamuje Pan lęk przed wniesieniem tego w kontakcie z psychologiem. Może to jeden z kroków, na razie nieco łatwiejszy, który pokaż Panu, że można sięgnąć po pomoc i nie być odrzuconym czy ocenionym?
Te próby udowadniają też, że chociaż jest w Panu część, która nie chce żyć, to jest też część, która chce żyć. I widać nawet, że to ona teraz Pana prowadzi. Mam nadzieję, że poprowadzi Pana ku kolejnym krokom na drodze ku zadbaniu o swoje dobro.
Pozdrawiam Pana serdecznie
- Jola Ronowska
Dagmara Kubik
Dzień dobry.
To, co Pan opisuje, brzmi jak bardzo trudne i bolesne doświadczenie. Myśli samobójcze i przytłaczające fale myśli nie są czymś, co trzeba „udźwignąć samemu”. Często pojawiają się wtedy, gdy cierpienie przekracza możliwości radzenia sobie w pojedynkę.
Rozumiem, że powiedzenie wprost jak się Pan czuje może być wyzwaniem, ale proszę pamiętać: psycholog jest właśnie po to, by usłyszeć także to, co najtrudniejsze. Można powiedzieć o tym dokładnie tak, jak Pan napisał tutaj — nie musi to być idealnie ułożone.
W tej chwili najważniejsze jest bezpieczeństwo. Jeśli myśli samobójcze się nasilają lub czuje Pan, że może Pan sobie zrobić krzywdę, proszę szukać pilnej pomocy (telefon zaufania, SOR, bliska osoba). To nie jest porażka ani cofanie się, ale dbanie o życie w momencie, gdy jest ono zagrożone.
Życzę dużo siły i pozdrawiam serdecznie.

Zobacz podobne
Dzień dobry, mam prawie 25 lat, mam fobię społeczną od dziecka, doświadczam epizodów depresyjnych, mam część symptomów agorafobii, od półtora roku zaczęłam doświadczać ataków paniki i stają się one częstsze, częściej się samookaleczam, do tego prawdopodobnie mam zaburzenie osobowości borderline (nie byłam jeszcze badana testami, ale 2 psychologów, psychiatra i inny lekarz mi tak powiedzieli). Jestem w terapii od ponad roku, ale ostatnio jest tylko gorzej. Dużo zmian nastąpiło w moim życiu, w tym ukończenie studiów, coming out po prawie dekadzie ukrywania się, mam zamieszkać bez rodziców w maju (mam zamieszkać z moją dziewczyną), ale pozostaję bez pracy. Nigdy nie pracowałam.
Boli mnie to, że wszyscy oskarżają mnie o lenistwo, a ja jestem przerażona nawet, by rozmawiać na temat pracy, nawet jak nie o mnie chodzi. Czasem dosłownie mnie paraliżuje, nie mogę się ruszyć, nic powiedzieć, tylko czuję, jak cała się trzęsę.
Okropnie boję się ludzi. Do tego przeraźliwie boję się być sama. Boję się wszystkiego, co jest z pracą związane do tego stopnia, że czuję, że nie mogę oddychać lub robię się agresywna.
Moja sytuacja domowa się pogorszyła przez to jeszcze bardziej. Boję się pracować gdziekolwiek, ale jeszcze bardziej boję się pracować w zawodzie, ale jednocześnie tego chcę.
Boję się też najczęściej przyznawać do tego, kim jestem a jestem psychologiem, bo czuję jak wtedy zmienia się sposób, w jaki inni na mnie patrzą. Czuję się tak ze strony różnych ludzi, też ze strony innych psychologów, psychiatrów, terapeutów, bo się boję, że znowu, po raz n-ty to usłyszę, że powinnam być jakaś, nie powinnam tego czy tamtego i że nawet nad własnym życiem nie panuję, a co dopiero innym pomagać.
Staram się, studia z wyróżnieniem ukończyłam, dwa razy publikacje mi obiecano, pomagam ludziom czasem chociaż online, ale to i tak wszystko nie ma znaczenia, bo nadal pozostaje uwięziona w swoich problemach.
Bardzo bałam się napisać nawet tutaj, bo boję się oceny. Wieczorem przed wigilią miałam swoją pierwszą wizytę u psychiatry i, mimo że powiedziałam, że nie chcę leków i strasznie się ich boję i tak mi je przepisała i umówiła się na następną wizytę. Wykupiłam je pod naciskiem innych.
Wszyscy chcą, żebym je brała i nie wymyślała, a ja okropnie boję się je brać. Dostałam krople betesda (escitalopram) i mam zacząć od 1 kropelki i tak dobić do 10 dziennie, powoli skoro tak się boję, ale wcale nie boję się mniej. Nie potrafię ani myśleć o tym, ani nie myśleć o tym, że mam je brać.
Nawet nie mogę na ten lek patrzeć. Wiele razy dziennie zaczynam o tym myśleć i robi mi się niedobrze, słabo, gorąco, ciężko mi oddychać i czuję nagłe przypływy lęku.
Boję się wszystkich efektów ubocznych, które ten lek może wywołać, a czego najbardziej przeraża mnie to, od ilu ludzi słyszałam, że od tego przytyło i ile to było kg.
Jak myślę o tym, że wywołuje to też często dysfunkcje seksualne (a wiem, że czasem się one utrzymują nawet po zakończeniu farmakoterapii), to też mi skręca żołądek.
Jednak najbardziej przeraża mnie wzrost wagi.
Moja dziewczyna (a wcześniej też rodzice) się martwi tym, co robię od ostatnich paru miesięcy, ciągle sprawdzam kalorie wszystkiego i je liczę, ciągle się ważę, kombinuję jak powstrzymać głód. Zaczęło się od tego, że dobiłam do początków otyłości w parę lat, po tym, jak miałam wcześniej wagę w normie, i teraz w końcu zaczęłam chudnąć i przeraża mnie wizja, żeby przytyć choćby trochę, a co dopiero kilkanaście czy kilkadziesiąt kg, a od wielu osób to słyszałam. Poza tym boję się nawet swojego strachu, swojej reakcji na lek zaraz po zażyciu. Pani psychiatra też zwróciła mi na to uwagę, że moje lęki wiążą się też z zażywaniem różnych substancji, np. kiedyś wzięłam xanax i akurat coś mnie zakuło w głowie po paru sekundach i zaczęłam nagle myśleć, że guz mózgu albo padaczka albo, że umrę i dostałam ataku paniki.
Tak samo było, jak dostałam znieczulenie u dentysty i jeszcze w innych przypadkach. Oczywiście rozmawiam z terapeutką o wszystkim lub o większości spraw, ale postanowiłam napisać też tutaj, bo czuję, że już nie mam siły i nie wiem, co mam robić... dużo problemów się skumulowało, a rozwiązania na nie są tylko kolejnymi problemami lub drogą do nich...
Bardzo proszę o poradę i z góry bardzo dziękuję

