Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak przełamać lęk przed pomocą psychologiczną przy myślach samobójczych i fobii przed oceną

Wiem że potrzebuję pomocy, nawet się zapisałem do psychologa. Nie radzę sobie z myślami w sensie przytłaczają mnie falami. Mam myśli samobójcze i ostatnio sny nawet ... Jednak ciężko mi iść po pomoc w sensie już zrobiłem pierwszy krok zrobili wywiad ale nie powiedziałem o tym tylko o fobii przed oceną i porażką... Ciężko jest tkwić w takim zawieszenie gdy chcesz i nie chcesz żyć Jak przełamać lęk?
User Forum

ibron

1 miesiąc temu
Anna Kapelska

Anna Kapelska

Dzień dobry,

 

Dziękuję, że tym się Pan dzieli. 

Pan już zrobił pierwszy krok - to bardzo ważne. Podjął Pan działanie. To, że na pierwszym spotkaniu nie powiedział Pan o tych myślach i snach, to nic złego - są osoby, które potrzebują czasu, by się otworzyć, zbudować relację, zaufać psychologowi / terapeucie i powiedzieć o tym, co naprawdę nas trapi. Proszę nie rezygnować z profesjonalnego wsparcia. Powoli, małymi krokami. Życzę powodzenia i wszystkiego dobrego!

Psycholog Anna Kapelska

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Katarzyna Jadwiga Lewińska

Katarzyna Jadwiga Lewińska

Drogi Autorze,

Świetnie, że udałeś się po pomoc! 

Relacja z terapeutą wymaga czasu i potrzebne jest zaufanie. Jednak, jeśli Twoje myśli się powtarzają, zachęcam do niezwłocznego kontaktu telefonicznego na numer 116 123 - jest to łatwiejsza forma kontaktu, a myśli samobójczych nie wolno lekceważyć. Osoby tam pracujące są przeszkolone do interwencji, mogą Ci pomóc w kolejnych krokach.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Katarzyna J. Lewińska 

psychoterapeutka i processworkerka 

 

1 miesiąc temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry, to bardzo dobrze, że zapisałeś się do psychologa i masz już ten pierwszy krok za sobą. To pokazuje, ze pomimo trudności z jakimi się mierzysz, jest w Tobie dużo siły i chęci do walki o siebie. To, że nie powiedziałeś o wszystkim od razu jest zupełnie zrozumiałe i bardzo częste. Otwarcie się wymaga czasu i zaufania. Daj sobie czas, nie  pośpieszaj siebie. Możesz też spróbować opowiedzieć na sesji o oporze czy obawach, które odczuwasz. To ludzkie. Trzymam za Ciebie kciuki!

 

Justyna Bejmert

psycholog

1 miesiąc temu
Zuzanna Barełkowska-Wamberska

Zuzanna Barełkowska-Wamberska

Dzień dobry,

Rozumiem, że może być to problem, którym trudno podzielić się na pierwszej wizycie. Warto zastanowić się co blokuje Pana przed podzieleniem się trudnościami. Być może jest to lęk przed reakcją specjalisty, tego co będzie jak wypowie Pan to na głos, obawa przed emocjami z którymi wiążą się myśli samobójcze, wstyd. Można również zacząć od oznajmienia, że ma Pan problem, o którym trudno Panu mówić. Ważne jednak, aby poinformował Pan psychologa o myślach samobójczych. Tylko w taki sposób otrzyma Pan adekwatną pomoc. 
 

Zuzanna Barełkowska-Wamberska

Psycholog

1 miesiąc temu
Kamil Gołuszka

Kamil Gołuszka

To bardzo ważne, że zdecydowałeś się szukać pomocy. Robisz to nadal, pisząc też tutaj. Myślę, że na początku potrzebujesz zaufać i dać się poprowadzić w terapii. To jest proces, więc też nie wymagaj od siebie więcej niż na początku możesz. Ważne jest jednak, byś mówił tam wszystko, co Cię przygniata i boli. Tylko w ten sposób to będzie miało sens.

1 miesiąc temu
Aleksandra Żochowska

Aleksandra Żochowska

Dzień dobry,

 

to bardzo ważne, że zdecydował się Pan sięgnąć po wsparcie. To zrozumiałe, że może czuć Pan stres przed poruszeniem tematu myśli samobójczych. Nie jest łatwo mówić o takich rzeczach - zwłaszcza kiedy jestesmy przyzwyczajeni do trzymania ich w sobie. To normalne, że może potrzebować Pan trochę czasu na pełniejsze otworzenie się. Jednocześnie temat myśli samobójczych jest czymś bardzo istotnym i nie można go pomijać. Takie myśli są objawem emocjonalnego przeciążenia i to ważne, aby Pana specjalista/specjaliści od zdrowia psychicznego o tym wiedzieli. Dzięki temu będą w stanie lepiej Pana zrozumieć, a tym samym - lepiej dopasować swoją pomoc do Pana potrzeb i trudności. Wielu osobom pomaga zapisanie swoich trudności na kartce i zabranie jej potem ze sobą na wizytę. Można albo przeczytać zapisany tekst, albo wręczyć kartkę specjaliście do samodzielnego przeczytania. Wiem, że wielu osobom borykającym się z podobnym problemem, pomaga ten sposób. Pomyślałam, że może też Pan zacząć rozmowę od nazwania swoich uczuć np. "Chciałbym coś powiedzieć i czuję przez to teraz silny stres. Trochę się niepokoję tym, że... Jednocześnie uważam, że to ważny temat". 

 

Trzymam kciuki, aby udało się Panu poruszyć ten temat. Przesyłam dużo ciepła i odwagi. Powodzenia!

 

Aleksandra Żochowska

 

 

 

1 miesiąc temu
Piotr Kochowicz

Piotr Kochowicz

Dzień dobry,

bardzo dobrze, że zrobił Pan pierwszy krok. Nie o wszystkim da się powiedzieć podczas pierwszego spotkania z psychologiem. Proszę poruszyć te tematy na kolejnym! Psycholog zweryfikuje czy jest w stanie zaoferować Panu adekwatną pomoc, a jeśli uzna, że nie jest w stanie tego zrobić, pokieruje do odpowiedniego specjalisty.

Niestety prostej odpowiedzi jak przełamać lęk nie ma. To wymaga nakładu pracy. Dla każdego inny sposób będzie dobry. I właśnie temu ma służyć wywiad przeprowadzany przez psychologa, żeby ustalić co będzie dla Pana najbardziej korzystne i dobrać odpowiedni sposób leczenia.

 

Życzę wszystkiego dobrego i pozdrawiam,

Piotr Kochowicz

1 miesiąc temu
Malwina Wamej

Malwina Wamej

Dzień dobry,

To, co Pan opisuje, jest bardzo poważnym i jednocześnie bardzo ludzkim doświadczeniem. Ambiwalencja między chęcią życia a chęcią zniknięcia jest jednym z najtrudniejszych stanów psychicznych, ale też takim, z którym terapeuci spotykają się często i są na niego przygotowani.

Lęk przed oceną i ujawnieniem myśli samobójczych jest zrozumiały. Wiele osób obawia się reakcji, utraty kontroli albo bycia uznanym za słabego. Warto jednak wiedzieć, że psycholog nie ocenia i nie karze za myśli. Myśli samobójcze nie są dowodem porażki, lecz sygnałem ogromnego przeciążenia.

Pierwszym, bardzo ważnym krokiem było samo zapisanie się i przyjście na wywiad. Kolejnym , być może trudniejszym, jest nazwanie tego, co naprawdę się dzieje, nawet jeśli na początku tylko częściowo, jednym zdaniem.

Zawieszenie, które Pan opisuje, jest niezwykle wyczerpujące  i właśnie dlatego nie warto zostawać z nim samemu. Jeśli w którymkolwiek momencie poczuje Pan, że ryzyko jest wysokie, sięgnięcie po natychmiastową pomoc (telefon zaufania, izba przyjęć, kontakt z kimś zaufanym) nie jest porażką, lecz aktem dbania o życie.

To, że jednocześnie chce i nie chce Pan żyć, oznacza, że jest w Panu część, która bardzo chce pomocy. Warto dać jej głos, krok po kroku, we własnym tempie.

 

Pozdrawiam

Malwina Wamej

1 miesiąc temu
Jolanta Ronowska

Jolanta Ronowska

Dzień dobry,

wyobrażam sobie ten ciężar, jak musi Pan czuć pod natłokiem tych myśli i snów. Na pewno łatwiej byłoby go nieść przy czyjejś pomocy, najlepiej specjalistycznej. I Pan to wie i już dąży Pan do tego. Myślę, że pisząc tutaj o myślach samobójczych, stopniowo przełamuje Pan lęk przed wniesieniem tego w kontakcie z psychologiem. Może to jeden z kroków, na razie nieco łatwiejszy, który pokaż Panu, że można sięgnąć po pomoc i nie być odrzuconym czy ocenionym?

Te próby udowadniają też, że chociaż jest w Panu część, która nie chce żyć, to jest też część, która chce żyć. I widać nawet, że to ona teraz Pana prowadzi. Mam nadzieję, że poprowadzi Pana ku kolejnym krokom na drodze ku zadbaniu o swoje dobro. 

 

Pozdrawiam Pana serdecznie

- Jola Ronowska

 

1 miesiąc temu
Dagmara Kubik

Dagmara Kubik

Dzień dobry. 

To, co Pan opisuje, brzmi jak bardzo trudne i bolesne doświadczenie. Myśli samobójcze i przytłaczające fale myśli nie są czymś, co trzeba „udźwignąć samemu”. Często pojawiają się wtedy, gdy cierpienie przekracza możliwości radzenia sobie w pojedynkę. 

Rozumiem, że powiedzenie wprost jak się Pan czuje może być wyzwaniem, ale proszę pamiętać: psycholog jest właśnie po to, by usłyszeć także to, co najtrudniejsze. Można powiedzieć o tym dokładnie tak, jak Pan napisał tutaj — nie musi to być idealnie ułożone.

W tej chwili najważniejsze jest bezpieczeństwo. Jeśli myśli samobójcze się nasilają lub czuje Pan, że może Pan sobie zrobić krzywdę, proszę szukać pilnej pomocy (telefon zaufania, SOR, bliska osoba). To nie jest porażka ani cofanie się, ale dbanie o życie w momencie, gdy jest ono zagrożone.

Życzę dużo siły i pozdrawiam serdecznie.



 

1 miesiąc temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Przeżywam straszny ból bycia człowiekiem, funkcjonowania. Czuję, że jestem aspołeczny.
Prawodopodnie pytanie, które tu zadam, będzie głupie. Tak naprawdę nie wiem czy to pytanie. czy po prostu moja potrzeba wyżalenia się komuś. Przechodząc do rzeczy, mam 21 lat i jestem żałosną, niedojrzałą osobą. Nie lubie swojego życia. Męczy mnie wstawanie z łóżka i wychodzenie do ludzi... no właśnie. Ludzie. To jest największy problem. Od zawsze byłem raczej typem samotnika. Rozwinąłem w sobie silny introwertyzm i poczucie wolności. Kontakty międzyludzkie mnie nużą - odczuwam je jako stratę czasu, ludzie mnie denerwują, to co mówią, to czym się martwią, to jak się śmieją... gdy ktoś nalega na spotkanie odczuwam wewnętrzną złość. Z perspektywy osoby trzeciej jestem miłym, nieśmiałym i lekko skrytym człowiekiem. Ale wewnętrznie nie jestem w stanie się do nikogo przywiązać. Kocham moją rodzinę, ale nikt poza nią mnie nie interesuje. Nie tęsknię za ludźmi, nie rozumiem, czemu wielu z nich ma silną potrzebę spędzania wspólnego czasu. I tu dochodzę do sedna problemu... jestem aromantyczny i aseksualny. Nigdy nie szukałem sobie partnera. W zeszłym roku jednak kogoś poznałem... to osoba bardzo miła, wyrozumiała, lecz niestety nie mogła zrozumieć mojej orientacji. Zaczęła namawiać mnie do próbowania ,,nowych rzeczy" potem wszystko działo się tak szybko... mój brak asertywności mnie zniszczył. Teraz tkwię w relacji, która doprowadza mnie do myśli rezygnacyjnych, mimo, że jest idealna. Partner mnie kocha. Tylko ja nie... nie czuję nic. A stosunki? Są traumatyczne. Zmuszam się. Naciskał, ale nigdy nie przekroczył granic. Sam je przekroczyłem. Czasem marzę, aby coś mi się stało, żeby nie musieć tego robić. Nie umiem wyjść z tej sytuacji. Nie chcę zranić partnera, nie chcę wyglądać na kogoś, kto go wykorzystał, porzucił. Partner to osoba po próbach samobójczych, depresji. Nigdy nie chciałem go zranić. Nienawidzę sie za to, że nie potrafię żyć i czuć jak inni ludzie. Czasem mam ochotę wskoczyć pod metro, gdy jadę na spotkanie z kimś... czasem mam ochotę zniknąć, uderzyć siebie ze złości, krzyczeć w niebo. Pozornie mam dobre życie, ale w środku gniję. Nie satysfakcjonuje mnie życie, które jest dla kogoś marzeniem. Czuję się przez to jeszcze gorzej. Nie mam ochoty wstawać, ani być częścią społeczeństwa. W kontaktach międzyludzkich czuję się jak aktor, który gra różne role. Nigdy nie zaznałem komfortu przy obcej osobie. Dodam, że problemy społeczne mam od dziecka, a dopiero w tym roku poszedłem z tym do psychiatry uniwersyteckiego. Podejrzewał fobieę społeczną, przypisał mi asentrę, polecił terapie, ale mnie na nią nie stać. Jestem biednym studentem, nie mam zarówno pieniędzy i czasu. Nawet nie wiem o co chcę zapytać. Może... czy to normalne? Nie wiem jaką mam obrać drogę, żeby nikogo nie skrzywdzić. Nie mam też motywacji do niczego, chcę żeby każdy człowiek na ziemi zostawił mnie w spokoju. Chcę gnić w samotności, upajać się nią. Skrycie nienawidzę być człowiekiem. Cielesną istotą. Doceniam piękno świata, ale nie czuję potrzeby w nim uczestniczyć. Jako dziecko miałem takie myśli... lubiłem obserwować inne bawiące się dzieci, ale ja sam nigdy się do nikogo nie odzywałem. Byłem wykluczony, trochę cierpiałem z tego powodu, ale to głównie z powodu braku przynależności. W głębi siebie cieszyłem się z samotności. Nie chciałem być oceniany. Przepraszam, jeśli pytanie jest za długie. Wiem, że to nie terapia. Chcę tylko wiedzieć czy jestem skończonym człowiekiem. Z góry dziękuję za wysłuchanie. To dla mnie bardzo ważne. Życzę osobie czytającej miłego dnia/wieczoru i tego co najważniejsze - zadowolenia z życia.
Mam wrażenie, ze życie nie jest dla mnie. Mam narzeczonego, nasz ślub planowany jest na sierpień. Ja odsuwam wszystkie przygotowania.
Mam wrażenie, ze życie nie jest dla mnie. Mam narzeczonego, nasz ślub planowany jest na sierpień. Ja odsuwam wszystkie przygotowania. Wiem, że chcę z nim być i kocham go, ale nie potrafię podejmować żadnych decyzji związanych np, z ubieraniem się. Mój wybór sukni ślubnej wyglądał tak, że płakałam w przymierzalni, wychodziłam i uśmiechałam się. Nigdy nie zaakceptuję tego jak wyglądam, choć wszyscy mówią ze jestem piękna. Czasem mam lepszy czas, właśnie w takim czasie zrezygnowałam rok temu z rozpoczętej psychoterapii. Moje życie to jeden wielki chaos. Nie potrafię podejmować decyzji, całe życie miotam się i nie wiem co chce robić w życiu. Łapie różne prace. Zawsze byłam bardzo mądra ale w końcu nie poszłam na studia bo nie umiałam podjąć decyzji. Przerastają mnie najprostsze rzeczy. Jestem idealistka. Chciałabym żeby wszystko było perfekcyjne, ale nie potrafię ogarnąć wokół siebie najprostszych rzeczy jeśli chodzi o strefę fizyczna. Mam wrażenie ze co chwile jestem kimś innym, całe życie się do kogoś porównuje i próbuje żyć cudzym życiem, ponieważ moje jest tak okropne. Czasem staram się cieszyć małymi rzeczami i „jakoś” żyć, jak wszyscy, ale czasem już się po prostu nie da tłumić tego co jest we mnie. Jestem jednym wielkim chaosem i bałaganem bez pasji, zainteresowań, wykształcenia. Jedyne czego Zawsze wiedziałam w życiu ze chce to mieć rodzine, męża i dzieci. Ale jak mam to zrobić skoro nie potrafię nawet przygotować się do własnego ślubu? Jak mam zostać żona i mama, nie potrafiąc ogarnąć najprostszych rzeczy wokol siebie? Co przekaże swoim dzieciom w genach? To ze nic nie potrafię i wszystko mnie przerasta? Nie potrafię żyć. Życie nie jest dla mnie. Tyle razy próbowałam. Naprawdę, co chwile próbuje. Ale zawsze dostaje kopa w twarz. Kupiłam ładne okulary, złamałam je. Kupiłam kurtkę, zalałam ją woskiem. Mam wrażenie ze cały świat jest przeciwko mnie. Wydaje mi się ze jedyna opcja w której mogłabym żyć to domek w środku lasu, cisza, brak ludzi, brak bodźców, tylko spacery i nic więcej. Bo życie w społeczeństwie jest dla mnie czymś niemożliwym. Zaczęła się teraz wiosna, a ja chodze ze łzami w oczach patrząc na tych wszystkich ludzi w wiosennych płaszczykach, kamizelkach i adidasach. Ja chodze w starej zimowej kurtce, ponieważ nie umiem nic wokół siebie załatwić. Nie mam stylu, nie mam pasji, nie mam wykształcenia, nie mam życia. Co robić? Narzeczony zachęca mnie do pójścia do specjalisty. Chodziłam. Niby było fajnie ale życie wciąż było za ciężkie. Mam wrażenie ze jestem taka jedyna i nie jestem w stanie nic z tym zrobić. Mam 21 lat, a czuje się jak niemowlę potrzebujące nieustannej opieki i kogoś kto podejmowałby za mnie wszystkie decyzje życiowe…
Witam, od pewnego czasu tracę chęci do życia
Witam, od pewnego czasu tracę chęci do życia, pomaga mi tylko muzyka, ponieważ mój brat ,który był jedynym wsparciem się wyprowadza. Co ze mną jest nie tak?
Jak radzić sobie z bałaganiarstwem u 5-latka? Zaburzenie czy etap rozwoju?
Moje dziecko od zawsze mocno się brudzi robi masakrę przy jedzeniu a ma już 5 lat jak kololoruje lub maluje to zawsze po obrazku po sobie po stole po krześle, no nie idzie nas tym zapanować. A potem się denerwuje że bałagan jest i żeby jej pomóc to ogarnąć do czystości. Uwielbia też wszelkiego rodzaju sljajmy robić błoto w piasku w misce no wszędzie ja to mówię bo świnka peppa. Ale to chyba jednak jakieś zaburzenie? Za to nie lubi czesać i myć włosów, ale wyciskać te szampony i wszelkie mazidła to tak i mazać po sobie. Proszę o pomoc
Nie mogę sobie sama ze sobą poradzić. Podjęcie decyzji mnie paraliżuje. Czasami nie mogę spać a czasami bym spała czały czas. Czy to jakieś zaburzenie psychiczne?
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.