
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, rozwój i praca, traumy
- Zgłoszenie mobbingu...
Zgłoszenie mobbingu w korporacji i jego konsekwencje dla zgłaszającego
Anonimowo
Agnieszka Włoszycka
Witam Panią,
Dziękujemy za wiadomość. Sądzę, że to musi być bardzo trudna i obciążająca sytuacja, oprócz samego doświadczenia mobbingu pojawia się jeszcze poczucie niesprawiedliwości, odrzucenia i braku wsparcia tam, gdzie powinno ono być. Nic dziwnego, że pojawia się chaos i wahanie, to zrozumiałe. Widać też, jak dużo w Pani jest potrzeby sprawiedliwości i ochrony własnej godności i to jest ważne. Jednocześnie stoi Pani przed realnym dylematem: walczyć dalej czy chronić siebie przed kolejnym obciążeniem. Może pomóc zatrzymanie się przy kilku pytaniach: co na ten moment jest dla mnie ważniejsze: dochodzenie sprawiedliwości czy zadbanie o swój spokój i bezpieczeństwo? ile mam w sobie zasobów, żeby wejść w potencjalnie trudny proces (emocjonalnie i formalnie)?
czego najbardziej bym potrzebowała, żeby poczuć, że „domykam” tę sytuację — niezależnie od decyzji?
czy moja decyzja wynika bardziej z chęci odzyskania wpływu, czy z lęku przed „przegraną”?
W takich sytuacjach nie ma jednej „właściwej” drogi. Czasem zgłoszenie daje poczucie stanięcia po swojej stronie. Innym razem większą siłą jest wyjście z miejsca, które narusza granice i nieoddawanie już tam energii.
Te wydarzenia, które miały miejsce nie definiują Pani jako pracownika ani człowieka. Bardziej mówi o środowisku, w którym zabrakło standardów i odpowiedzialności. Niezależnie od decyzji: ma Pani prawo zadbać o siebie i swoją prawdę.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Dawid Staszczyk
Szanowna Pani,
opisuje Pani sytuację, w której doświadczenie niesprawiedliwości łączy się z poczuciem odrzucenia i utraty wpływu. Zgłosiła Pani trudność, a w odpowiedzi została potraktowana jak źródło problemu i finalnie wykluczona z zespołu. To naturalne, że pojawia się złość, bezsilność i silna potrzeba, żeby ta sytuacja została nazwana i „wyrównana”.
W tym, co Pani pisze, widać też wyraźne rozdarcie: z jednej strony potrzeba dochodzenia sprawiedliwości i obrona własnej wersji wydarzeń, z drugiej — obawa przed dalszym przeciążeniem, konfrontacją i niepewnym wynikiem. To napięcie nie wynika z niezdecydowania, tylko z realnego konfliktu między ochroną siebie a potrzebą naprawienia sytuacji.
Warto zauważyć, że nie ma Pani pełnej kontroli nad tym, jak organizacja zareaguje ani jakie będą konsekwencje zgłoszenia. Dlatego decyzja nie dotyczy wyłącznie tego, co jest słuszne, lecz również tego, ile kosztu psychicznego jest Pani gotowa ponieść. Jednocześnie potrzeba, by „on nie wygrał”, jest zrozumiała, ale może podtrzymywać Pani uwikłanie w tę sytuację, nawet po odejściu z pracy.
Obawa przed rozpowszechnianiem nieprawdziwych informacji również jest naturalna, jednak wpływ na to, co wydarzy się w tej firmie dalej, będzie ograniczony — niezależnie od podjętej decyzji.
W praktyce oznacza to, że stoi Pani przed wyborem nie między dobrym a złym rozwiązaniem, lecz między różnymi konsekwencjami. Domknięcie tej sytuacji będzie polegało nie na tym, że stanie się ona sprawiedliwa, lecz na tym, że podejmie Pani decyzję, która bardziej chroni Panią — nawet jeśli pozostawi w Pani poczucie niedosytu.
Z wyrazami szacunku
Dawid Staszczyk

Zobacz podobne
Dzień dobry, chciałabym poprosić o pomoc, bo przestaję sobie radzić sama ze sobą i swoimi emocjami. WYDAJE MI SIĘ, ŻE PRZESTAŁAM KOCHAĆ SWOJEGO MĘŻA W 2011r. poznałam teraźniejszego męża Grzegorza. Niestety od początku okazało się, że nadużywa on alkoholu i jest po nim agresywny. Ale zakochałam się. Po 3 miesiącach pierwszy raz mnie uderzył, w zasadzie poszarpał tylko. Po ok. dwóch latach będąc pod wpływem alkoholu, uderzył mnie w nos. Nie pamiętam jak, ale zamknęłam mu drzwi przez nosem i przez pół nocy wyzywał mnie pod balkonem. Wybaczyłam, bo kochałam. Na skutek problemów w pracy przenieśliśmy się wszyscy do innej miejscowości, wtedy to kolejny raz jego pięść znalazła się na mojej twarzy. Był pijany. Wtedy to gdybym nie uciekła z własnego domu, to pewnie skończyłoby się tragicznie. Z zakrwawioną twarzą wybiegłam z domu i wezwałam policję. I znów wybaczyłam. W 2020r. wzięliśmy ślub. Wiem, pytają Państwo, po co skoro pił i bił, ale obiecywał, że już nie będzie. Miał przerwę od picia aż do 2023, kiedy to w złości, że chcę go wyrzucić z domu, bo jest pod wpływem, zaczął rzucać walizką. W obronie stanął mój syn i tym razem to on był silniejszy (ma 16 lat) i uderzył męża. Poczułam wtedy, że wystarczy już, że mam dość. Jednak znowu wybaczyłam. Obiecałam sobie, że może ja gdzieś źle coś robię i postanowiłam się zmienić, być cierpliwą, dobrą żoną, ale przy każdej kłótni, a jest ich wiele, mąż prawie zawsze stara się stawiać na swoim, udowadniać swoje racje. Pewnie, gdybyśmy byli normalnym małżeństwem, to takie kłótnie można byłoby zażegnać, ale najgorsze jest to, że po tylu latach wzajemnych relacji zaczynam odczuwać niechęć do tego związku. Tyle razy mówiłam mu, że mam dość i chce się rozejść, potem po jego błaganiach, on wraca, bo wydaje mi się, że sama nie dam sobie rady z codziennością życia. Staram się ratować ten związek, ale nie potrafię wykrzesać z siebie żadnych uczuć, jakbym była głazem. Co jest nie tak ze mną? Nie wiem już sama, gubię się…. przerasta mnie to…
Mój facet powiedział mi, że jestem nienormalna i powinnam się leczyć, bo: bałam się, że mój ukochany pies umrze podczas operacji: byłam w ciąży W 90% usunęłam dziecko, z powodu licznych rozmów jak,by to wyglądało. Straciłam pracę, ale później moja szefowa znalazła wyjście (także rozmowa o utracie pracy, a potem radość z odzyskania jej czyni mnie psychiczną. Bywa, że wracam z pracy okropnie zmęczona, bo moja szefowa potrafi być uszczypliwą żmiją. On jest muzykiem i zawsze wychodzi na wierzch coś, o czym, nie wiedziałam więc moja uwaga: jeździsz sobie imprezować i bawisz się, a ja siedzę w domu, nie mam przyjaciół (Mieszkam w Specyficznym miejscu we Włoszech, gdzie mogę porozmawiać co najwyżej z imigrantami jak ja. Chcę jechać na Castlefest (festiwal, podczas którego mnie zdradził Powiedziałam dokładnie tak jak wszyscy inni, że 19 godzin banie jest do słupy i i że pogoda jest do dupy( Każdy z zespołu o tym mówił) . Czy to czyni mnie psychicznie chorą ? P.S w domu nie mogę rozmawiać o pracy, o moich treningach, naszym psie, pieniądzach, mojej rodzinie, pieniądzach, filmach serialach, praktycznie najlepiej żebym się nie Odzywała. Do tego w sobotę złapał mnie za nadgarstki, przycisnął do ściany i powiedział, że ochotę mnie uderzyć, bo psuje mu jego ulubiony festiwal w roku.

Samorealizacja – jak ją osiągnąć i dlaczego jest ważna?
Odkryj, jak osiągnąć samorealizację i dlaczego jest ona kluczowa dla Twojego dobrostanu? Poznaj praktyczne kroki, które pomogą Ci wykorzystać pełnię swojego potencjału i osiągnąć życiową satysfakcję. Zacznij swoją podróż ku samorealizacji już dziś!
