Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak przezwyciężyć nieśmiałość i nawiązać trwałe relacje z mężczyznami?

Czy na zawsze będę singielką? Dzień dobry. Mam 32 lata. Jestem nieśmiała i spokojna. W towarzystwie wolę słuchać niż rozmawiać. Mam dużo koleżanek, także spoko :) Mam problem tylko w relacjach damsko męskich. Żaden chłopak nie zwraca na mnie uwagi, jak już to chodzi im tylko o seks i na tym koniec. Niedawno zakończyłam swój 10 letni toksyczny związek. Przyczyna to że nie pasowaliśmy do siebie (mój ex jest alkoholikiem, narkomanem, nierobem i damskimbokserem) i to że zawsze czułam się nie chciana, nie szanowana i nie kochana przez swojego ex chłopaka. Na szczęście po rozstaniu z ex chłopakiem poczułam ulgę i nagle moja pewność siebie wzrosła w większym stopniu zaczęłam doceniać to co mam, i jeszcze bardziej zaczęłam rozwijać pasję i różne umiejętności. Po prostu nie umiem nawiązywać relacji z mężczyznami. Nigdy w życiu żaden chłopak nie był we mnie zakochany tylko zauroczony (Smutne) Pozatym to ja zawsze pierwsza wychodziłam z inicjatywą (żaden chłopak nie wykazywał dużego zainteresowania) to ja pierwsza pisałam, dzwoniłam i proponowałam spotkania jak tego nie robiłam to żaden jeszcze chlopak nie wychodził pierwszy z inicjatywą. Pisząc to, zrobiło mi się bardzo przykro. Jestem kobietą wrażliwym o dobrym sercu, i tą która docenia i naprawdę kocha. Proszę o pomoc, bo nie chciałabym zostać starą panną. Z góry dziękuję i pozdrawiam.
User Forum

Stara Panna

1 miesiąc temu
Magdalena Ratajczyk

Magdalena Ratajczyk

Budowanie samooceny to pierwszy krok do satysfakcjonującej relacji. Kolejnym jest odkrycie nueświadomyvh wzorców, które panią kierują. Warto się zastanowić jak dokładnie wyglądały pani relacje i co takiego się dzieje, że mężczyźni się panią nie interesują oraz że weszła pani w długą relację z osobą przemocową i skłonną do uzależnień. Zastanawiam się również jako typ mężczyzn jest dla pani interesujący i dlaczego. Prawdopodobnie coś w pani historii sprawia, że trudno pani wejść w dobrą relację.  Pozdrawiam 🙂

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Jolanta Ronowska

Jolanta Ronowska

Z Pani wiadomości wyłania mi się obraz osoby, która po długim, trudnym związku wróciła na "rynek matrymonialny" i próbuje się na nim odnaleźć. 

 

Najpierw odniosę się do Pani długoletniego związku. Pisze Pani, że zakończył się on niedawno, więc zastanawiam się, kiedy to było i czy minęło tyle czasu, by mogła Pani odpowiednio po nim odżyć, wyleczyć rany zadane w tamtej relacji i odbudować zaufanie do mężczyzn i do tego, że może być Pani kochana. 

 

Pisze też Pani o schemacie, w jakim wchodzi Pani w relacje, wychodząc pierwsza z inicjatywą. Chcę Panią zapewnić, że nie jest w tym Pani sama - w obecnych czasach w zachodnim świecie przechodzimy kryzys relacji miłosnych i wiele osób różnych płci ma podobne do Pani doświadczenia. Może więc to nie Pani nie umie nawiązywać relacji, tylko ci mężczyźni, których Pani wybiera? Jeśli jednak chciałaby Pani spróbować wybierać inaczej, polecałabym w terapii przyjrzeć się Pani stylowi przywiązania i dzięki temu dostrzec też inne możliwości tworzenia relacji.

 

Na końcu zaś odniosę się do konceptu "starej panny". Pisze Pani, że nie chce być starą panną, a tak się Pani podpisała. To by oznaczało, że już siebie Pani tak zdefiniowała, a to może utrudniać Pani wchodzenie w relacje. Jednocześnie rozumiem, że jest to Pani duży lęk. Przy czym zastanawiam się, skąd on się bierze? Ma Pani 32 lata, więc nie należy Pani do pokolenia, które przykłada dużą wagę do staropanieństwa. Vouge wręcz opublikował ostatnio artykuł "Dlaczego w 2025 roku posiadanie chłopaka jest żenujące?" Wyobrażam więc sobie, że po pierwsze jest to pewien przekaz starszych pokoleń, który Pani sobie przyswoiła. A po drugie, że to nie jest kwestia staropanieństwa, tylko być może pragnienia bycia w związku pełnym miłości. 

 

Terapia może pomóc Pani zarówno w zbudowaniu swojego poczucia wartości, jak i w odnalezieniu innych sposobów na wchodzenie w relacje z mężczyznami. Może też Pani sięgnąć po książki, np. "Jak nie bać się bliskości?" Stefanie Stahl. 

 

Pozdrawiam serdecznie 

Jola Ronowska

psychoterapeutka Gestalt w trakcie szkolenia

1 miesiąc temu
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry, Widzę w Pani historii dużo siły: po latach bardzo trudnej relacji potrafiła Pani ją zakończyć, poczuć ulgę i odzyskać pewność siebie, a to jest realny dowód, że umie Pani wybierać siebie i swoje bezpieczeństwo. Zauważyła Pani też czego nie chce w relacji i jakiego traktowania już nie przyjmuje, co jest ważnym zasobem na przyszłość. Ma Pani w sobie wrażliwość, lojalność i zdolność do prawdziwego zaangażowania, a do tego potrafi Pani budować relacje towarzyskie i mieć wokół siebie ludzi, co pokazuje, że umie Pani być blisko i tworzyć więzi. To, że w kontaktach damsko-męskich trafiała Pani dotąd na mężczyzn nastawionych wyłącznie na seks, nie mówi nic o Pani wartości, a raczej o tym, że teraz coraz lepiej widzi Pani różnicę między chwilowym zainteresowaniem a szacunkiem i miłością. Jest w tym wszystkim nadzieja: skoro już raz udało się wyjść z relacji, która niszczyła, i zacząć wzmacniać siebie oraz swoje życie, to znaczy, że ma Pani w sobie kompetencje, które mogą poprowadzić w stronę związku, który będzie przez Panią akceptowalny.

mniej niż godzinę temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z ignorowaniem w towarzystwie przez męża?

Piszę z zapytaniem: jak można poradzić sobie z ignorowaniem w towarzystwie szczególnie przez męża? W domu wszystko fajnie, tylko jak mamy iść gdziekolwiek, gdzie będzie chociaż dwoje ludzi, ja się już przed tym spotkaniem denerwuję, bo mój mąż będzie mi ciągle przerywał w rozmowie, dokańczał moje historie, nie słuchał tego, że ja coś w tym czasie opowiadam, tylko wchodzi ze swoją opowieścią albo nagle musi o coś wszystkich zapytać ! Jesteśmy razem 13 lat, i ta jego cecha ciągłego bycia w centrum mnie już tak denerwuje, że już nie mam siły. Tyle razy prosiłam, mówiłam, że to mnie rani, że czuję się ignorowana, nieważna.... A najgorsze jest, to, że ludzie za tym idą i równie dobrze w ogóle mogę nie przychodzić, bo po co skoro jestem tylko jakimś tłem... Mamy dziecko, drugie w drodze, pomimo tego naprawdę jesteśmy fajną parą, ale jak tylko mamy iść np. na wesele, to ja już widzę, jak on lata po wszystkich znajomych i rodzinie, bo on musi się przywitać, ja stoję gdzieś tam z dzieckiem, potem jak mu mówię, że poszedłeś sam toon: no.myslałem, że idziesz za mną.... Brakuję mi tego, bycia jego partnerka, żoną w towarzystwie. Jak patrzę na inne małżeństwa, to jednak na takich imprezach siedzą razem, tym bardziej, jak mają dzieci. Ja rozumiem, że przecież to jest okazja do rozmów, oczywiście no ale nie tak, że wchodzimy razem, a ona pojawia się na chwilę zjeść, a potem dalej szuka, aby z kimś pogadać i tylko palcem mnie pokazuje, że tam siedzi żona....

Czy partnerka ma borderline? Ogromne wybuchy złości powodują, że nie chcę trwać dalej w naszym związku.
Dzień dobry. Mam na imię Piotr. Mam 42 lata. Mieszkam obecnie w Niemczech. Co Panstwo sadzicie o mojej sytuacji? Jestem z partnerką od 3 lat. W ogolnym rozrachunku jest porządna, pracowita i "fajna kobieta". Niestety jest też druga strona. Jest bardzo wybuchowa, bardzo wulgarna i często negatywnie nastawiona do ludzi. Wybuchy złości są uśredniając raz na tydzień, więc łatwo przeliczyć, że było tego już ok 150 razy. Doszedłem do punktu, że dalej nie dam rady. Wybuchy złości przychodzą znikąd. Jako zwykły człowiek nie mogę zrozumieć, jak można o takie drobnostki być tak nerwowym. Gdy ma taki wybuch, to mam wrażenie, że się nie kontroluje. Wyzywa mnie, krzyczy na cały głos, sąsiedzi to słyszą (wstyd mi przed sąsiadami). Mam nawet wrażenie, że gdybym ja nie był spokojny, a wybuchowy, to mogla by mi wbić nóż. Gdy próbuję porozmawiać z nią racjonalnie, to jest znów krzyk. A wiem, że potrafi rozmawiać racjonalnie, bo ma syna w wieku 20 lat, który jest "nieporadny" i z nim rozmawia bardzo racjonalnie. Jedyny sposób, żeby nie było wybuchów złości to moja pełna uległość wobec niej, ale to się nigdy nie wydarzy. Na początku myślałem, że jest to kwestia ułożenia naszego związku. Ale dzisiaj wiem, że to jest głębszy problem i sami sobie z tym nie poradzimy. Problem w tym, że mimo faktu, że mam do niej uczucia (choć już dużo mniejsze niż wcześniej) i nie chce kończyć tego związku, to niestety bede musiał to zrobić. Czytałem troche o tym i może to być ten problem "borderline". Ona za młodu straciła matkę i miala bardzo ciężką sytuacje. Na koniec dodam, ona uważa, że to wszystko moja wina i o jakiekolwiek terapii nie chce słyszeć. Dziekuje bardzo za jakakolwiek odpowiedz.
Nie czuję się dobrze w relacji, jednak chłopak przechodzi kryzys psychiczny. Nie chcę, by coś się stało.
Jestem w związku rok czasu i nie wiem czy nie czas go zakończyć. Między nami jest różnica około roku. Ja mam rocznikowo 16 on 15. Nie mam pojęcia czy dalej coś do niego czuję. Ta myśl dręczy mnie od miesiąca. Czasami jest lepiej, czasem gorzej i nie wiem co mam o tym sądzić lub co zmienić, aby było lepiej. Wyglądowo bardzo mi się podoba, więc w tym nie leży problem. Mam wrażenie, że gdyby nie był moim chłopakiem, to byśmy nie gadali. Wiadomo, że możemy mieć różne poglądy, ale moje a jego się różnią. Na tej podstawie można byłoby stwierdzić, że najlepszym rozwiązaniem byłoby zerwanie. Sprawa ma jeszcze drugie dno. Mój chłopak jest w dużym kryzysie emocjonalnym już od długiego czasu. Dźwiga duży bagaż emocjonalny i możliwe, że choruje na depresje. Ma myśli samobójcze. Sytuacje z kiedyś skrzywiły jego pogląd na świat i gdyby nie to, możliwe, że byśmy się dogadywali pod aspektem poglądów i chętnie spędzali czas, nawet nie będąc w związku. Mam wrażenie, że wychodzenie na miasto lub gdybym miała trochę więcej czasu samej, mogłoby poprawić związek, lecz jeśli nic by to nie dało, to nawet nie mam jak zerwać, bo on straci sens życia. Jest to strasznie trudna sytuacja.
Samotność w związku mimo bliskości partnera - jak pokonać emocjonalny dystans?

Czuję się ostatnio strasznie samotna, mimo że jestem w związku. Zawsze myślałam, że mając partnera, poczuję wsparcie i bliskość. Tymczasem wygląda to tak, jakby między nami zapanowała jakaś emocjonalna pustka. Zastanawiam się teraz, czy to problem ze mną, czy może to wina naszego związku? Czasem mam wrażenie, jakby ta bliska osoba była daleko ode mnie. Zauważyłam, że omijamy głębsze rozmowy i skupiamy się tylko na codziennych, rutynowych sprawach. Może to brak komunikacji jest powodem mojego poczucia osamotnienia? Chciałabym lepiej zrozumieć, co tak naprawdę dzieje się między nami. Marzę o tym, by wzmocnić więź z partnerem. Zastanawiam się też nad terapią dla par, ale boję się, że on się wkurzy, gdy o tym wspomnę. Z drugiej strony myślę, że może to by pomogło lepiej zrozumieć nasze potrzeby i sposób, w jaki się porozumiewamy. Proszę o radę

Czy muszę akceptować nowy związek taty po zmarłej mamie? Nie przeżyłam żałoby, on nie zachowuje się w porządku.
Dzień dobry. 1,5 roku temu zmarła moja mama. Miała 70 lat. Chorowała na nowotwór. Opiekowałam się mamą do samego końca, zmarła w hospicjum na moich rękach. Mimo upływu czasu tęsknię i bardzo mi jej brakuje. Nie dałam sobie przyzwolenia na przeżycie żałoby, uśmiechałam się, mimo że serce rozbiło się na tysiące kawałków. Równocześnie kiedy mama była już w ciężkim stanie, mój tata lat 76 trafił do szpitala ( jest po chorobie nowotworowej) w stanie krytycznym. Sytuacja była na tyle poważna, że lekarze dawali mu tylko 10 % szans na przeżycie. Szczęśliwie tata wyzdrowiał. Mama poświęciła wiele dla taty, wspierała go w chorobie. Zawsze była po jego stronie, mimo że wiedziała, że ją zdradzał w młodości. Wiele mu wybaczyła. Mama będąc już w hospicjum poprosiła ojca o ślub kościelny (mieli tylko cywilny) a tata wyśmiał ten pomysł i się nie zgodził. Zawsze był egoistyczny i narcystyczny. Teraz po 1,5 roku mój tata spotyka się z jakąś kobietą. Dla mnie jest to za wcześnie. Tata chce być jeszcze szczęśliwy, ale dla mnie to brzmi jakby wcześniej z mamą szczęśliwy nie był i jej nie kochał. Toleruję ten związek, ale nie akceptuję. Dla mnie to za wcześnie. Nie wiem co o tym myśleć. Nie potrafię sobie z tym poradzić, tym bardziej, że mieliśmy dość dobry kontakt, a teraz tata nie ma czasu porozmawiać ze mną, nie pyta o wnuka. Dzwoni sporadycznie. (Dzieli nas 300 km) Jeździłam do taty co najmniej raz z miesiącu, teraz zupełnie nie mam na to ochoty. Drażni mnie, kiedy opowiada o tamtej kobiecie, zabiera ją do restauracji i kupuje kwiaty. Mamie nawet na dzień kobiet kwiatów nie kupował, bo uznawał, że to zbędne. Proszę o pomoc. Jak zrozumieć tę sytuację. Czy muszę akceptować nowy związek?
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!