Left ArrowWstecz

Zmiany w zachowaniu męża: agresja, krytyka i ukrywanie wiadomości

Mąż od jakiegoś czasu jest drażliwy raz na odległość jadąc do pracy wypisuje na messenger, iż pragnie mnie ma ochotę ze go jaram kręcę tęskni kocha po czym odwraca rolę wracając do domu jest toksyczny chamski agresywny wybuchowy obojętny lekceważący potrafi mnie krytykować zamydlać oczy złote góry a co do czego inny wyzywa od cyt. kurew szmat dziwek nic sobie z tego nie robi. Wiadomości sms jak zawsze trzymał tak usuwa co ja mam myśleć uważa ze mnie kocha ale czyżby czegoś nie ukrywał? Na Facebooku i na messenger nic nie dojrzałam nawet w połączeniach telefonicznych ale dziwi mnie usuwanie moich smsów bo? Co myśleć zaczyna odmawiać tez zbliżeń intymnych sądząc ze pragnie wtedy kiedy on chce ze nim żądze marudzę nalegam na bliskość czułość przytulanie

User Forum

Kasia1983

3 miesiące temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Opisane przez Panią zachowania męża – nagłe zmiany nastroju od uwielbienia po agresję, wyzywanie, lekceważenie oraz niszczenie dowodów komunikacji - usuwanie wiadomości, wskazują na stosowanie przemocy psychicznej i werbalnej. Taka huśtawka emocjonalna, gdzie czułe wyznania przeplatają się z brutalną krytyką i wulgaryzmami, jest formą manipulacji, która ma na celu osłabienie Pani poczucia własnej wartości i dezorientację. W zdrowej relacji opartej na miłości nie ma miejsca na wyzwiska czy agresję. Zachęcam Panią do postawienia swojego bezpieczeństwa emocjonalnego na pierwszym miejscu i skonsultowania się z terapeutą lub specjalistą ds. przeciwdziałania przemocy w rodzinie, aby ocenić realne zagrożenie i odzyskać wpływ na własne życie, niezależnie od tego, co mąż próbuje ukryć.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

3 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry,

Z tego, co Pani opisuje, nie wygląda to na zwykłe „wahania nastroju” w związku. Wyzywanie od „kurew”, „szmat”, „dziwek”, agresja słowna, poniżanie i lekceważenie to forma przemocy psychicznej. Tego typu zachowania nie są normalnym elementem relacji i nie powinny być bagatelizowane ani usprawiedliwiane. Duża rozbieżność między czułymi wiadomościami a późniejszymi wybuchami agresji bywa charakterystyczna dla relacji, w których pojawia się przemoc - po okresie napięcia i ataków mogą pojawiać się momenty czułości czy „zamydlania oczu”, które mają przywrócić poczucie, że wszystko jest w porządku.  W takiej sytuacji warto przede wszystkim zadbać o własne bezpieczeństwo i wsparcie - rozmowę z zaufaną osobą, specjalistą lub instytucją zajmującą się pomocą osobom doświadczającym przemocy. Ważne jest też stawianie jasnych granic wobec obrażania i agresji. Pani reakcja i niepokój są w tej sytuacji w pełni uzasadnione.

Pozdrawiam i życzę powodzenia,
Karolina Grabka

mniej niż godzinę temu
Dominika Poźniak

Dominika Poźniak

Z tego, co Pani opisuje, warto najpierw zatrzymać się przy czymś ważniejszym niż pytanie o usuwanie wiadomości. Nadrzędnym problemem wydaje się sposób, w jaki mąż Panią traktuje - naprzemienna czułość i odrzucenie, a przede wszystkim wyzwiska i lekceważenie. Takie zachowania zalicza się do przemocy psychicznej i niezależnie od przyczyny nie powinny być w relacji akceptowane.
 

Kolejnym ważnym pytaniem nie jest tylko to, dlaczego on tak się zachowuje, ale też co sprawia, że Pani zostaje z tym sama i próbuje to zrozumieć, zamiast stawiać granice? 

 

Jeśli chodzi o usuwanie wiadomości - trudno na tej podstawie jednoznacznie stwierdzić, co się dzieje. Może to coś znaczyć, ale nie musi. Bardziej fundamentalne wydaje się pytanie, czy w ogóle mają Państwo w relacji zaufanie, otwartą komunikację i poczucie, że można mówić sobie prawdę?
 

Być może więc najważniejsze pytanie na ten moment nie brzmi: czy mąż coś ukrywa, tylko raczej: czy sposób, w jaki wygląda ta relacja, jest dla Pani dobry i czy chce Pani tak być traktowana? 


Jeśli ta sytuacja zaczyna Panią psychicznie kosztować, warto pomyśleć też o wsparciu dla siebie - rozmowie z psychologiem, terapeutą lub kimś zaufanym, kto pomoże Pani spojrzeć na tę relację z dystansu i wzmocnić swoje granice. Nie musi Pani radzić sobie z tym sama.

 

Pozdrawiam,

Dominika Poźniak

2 miesiące temu
Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Pani Kasiu,

Z opisu wynika duża sprzeczność w zachowaniu męża – z jednej strony czułe wiadomości i deklaracje, z drugiej w domu pojawia się obojętność, wybuchy złości i wyzwiska. Taka zmienność często powoduje u partnera duże zagubienie i poczucie niepewności.

Warto też zauważyć, że wyzywanie i poniżanie jest formą przemocy psychicznej i może bardzo ranić, niezależnie od okoliczności w związku. Nic dziwnego, że w takiej sytuacji pojawiają się u Pani pytania i wątpliwości.

Usuwanie wiadomości czy zmiany w sferze intymnej mogą mieć różne przyczyny i same w sobie nie pozwalają jednoznacznie stwierdzić, co się dzieje, ale naturalne jest, że mogą budzić niepokój. W takiej sytuacji wiele osób zaczyna zastanawiać się przede wszystkim nad tym, czy w tej relacji czuje się szacunek, bezpieczeństwo i bliskość, których Pani potrzebuje.

Pozdrawiam 

Kinga Osmulska 


 

2 miesiące temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Czytając Pani opis można pomyśleć o czymś innym niż tylko pytanie „czy on coś ukrywa”. Czasem ważniejsze jest to, jak ktoś nas traktuje a nie to, czy zdradza.

Czułe wiadomości w ciągu dnia a potem w domu wyzwiska, agresja i lekceważenie to bardzo bolesna sprzeczność. Słowa takie jak „kurew”, „szmat” czy „dziwek” nie powinny pojawiać się w relacji, w której jest szacunek: niezależnie od powodów czy emocji.Zamiast szukać wyłącznie dowodów w telefonie, warto zatrzymać się przy pytaniu:

czy w tej relacji czuje się Pani bezpieczna, szanowana i ważna?

Miłość to nie tylko deklaracje w wiadomościach ale przede wszystkim sposób, w jaki ktoś traktuje nas na co dzień, tak sądzę.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

3 miesiące temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

 

 

Pani Katarzyno

 

Ta relacja brzmi jak klasyczny przypadek ambiwalencji emocjonalnej kiedy mąż raz okazuje namiętność i tęsknotę (np. w wiadomościach w drodze do pracy), a potem przechodzi w tryb agresji, obojętności czy krytyki po powrocie. To nie jest zdrowy wzorzec, ale wygląda na manipulację, gdzie "słodkie" słowa służą rozładowaniu napięcia na odległość, ale bliskość fizyczna ujawnia prawdziwe frustracje. Usuwanie SMS-ów to czerwona flaga i może ukrywać coś (np. rozmowy z kimś innym), ale równie dobrze unika śladów swoich wybuchów czy obietnic.

Praca lub problemy osobiste mogą powodować drażliwość w domu, a odległość pozwala na "filtr" gdy pisze miło, bo nie musi konfrontować się twarzą w twarz.

Sama odmowa intymności i wybuchy sugerują wypalenie lub unikanie bliskości emocjonalnej. Krytyka i wyzwiska to toksyczne oznaki braku szacunku i nie ma nic wspólnego z miłością.

Ukrywanie czegoś: Usuwanie wiadomości połączone z nagłymi zmiany nastroju mogą wskazywać na zdradę emocjonalną lub fizyczną, uzależnienie czy inną tajemnicę. Brak śladów na FB nie oznacza niczego  wiele aplikacji ma ukryte funkcje. Proszę spróbować spokojnej rozmowy i wybrać neutralny moment Komunikaty w stylu  "Czuję się zraniona twoimi słowami w domu, mimo miłych wiadomości. Co się dzieje?". Proszę unikać oskarżeń ale skupić  się na "ja czuję".

Natychmiast proszę ustawić granice granice: komunikując "Nie akceptuję wyzwisk. Jeśli to się powtórzy, potrzebujemy przerwy, terapii". Należy odmawiać manipulacji poprzedzonych "złotymi górami".

Proszę zacząć dbać o siebie. Miłość nie krzywdzi a wyzwiska i obojętność to brak szacunku, nie dowód miłości. 

 

Wszystkiego dobrego

 

Piotr Ziomber psycholog

 


 

2 miesiące temu

Zobacz podobne

Uczęszczałem na psychoterapię, ale nie zmieniła ona nic.
Witam. Nie wiem, czy mam pytanie podobne do już napisanych. Bardziej nie mam z kim porozmawiać. Uczęszczałem na psychoterapię, ale nie zmieniła ona nic. Z partnerem też poszliśmy i dalej zero rezultatów. Nie mam z kim porozmawiać, więc napisze ten wpis. Rozstałam się z partnerem po 1,5 roku na 2 miesiące, później znów zaczęliśmy się spotykać, w pewnym momencie razem mieszkać i ja uznałam, że jesteśmy znów razem, jednak partner unika rozmów o związku, mówi ze „zobaczymy” pali niestety sporo marihuany. Codziennie zwraca się do mnie kochanie, przytula mnie, całuje, wszystko jest normalnie natomiast, gdy wyjdzie jakaś sytuacja z jego strony, która mi się nie spodoba, to się kłócimy i wtedy się zaczyna. Któregoś dnia sam mi powiedział, że jest moim chłopakiem, że chce oficjalnie, a jakiś miesiąc później, że naciskałem na ten związek i nie przegadaliśmy i jesteśmy razem, a on nawet nie wie, czy chce. Nie wiem, co się dzieje, a gdy go zapytałam, to wyniknęła kłótnia, że zmarnował 1,5 roku, a teraz to tylko ja to trzymam, że trzeba było zostawić to tak, jak było, gdy się rozstaliśmy, ale jak mu mówię to okej trudno rozstańmy się, to mówi „zrób co uważasz za słuszne”, ale wiesz, że jeśli zrobisz to, to już więcej nas nie będzie. Daje mi co chwile mieszane sygnały, że chce i nie chce jednocześnie i już sama nie wiem. Mi jest bardzo ciężko odejść, nie chce, a zarazem nie chce, żeby to tak wyglądało. Rozmowy z nim nic nie dają. Wciąż jesteśmy razem nawet po tej sytuacji, ale już sama nie wiem, jak mam to odbierać.
Niepewność w pierwszym, długotrwałym związku - czy to wypalenie?
Mam problem dotyczący związku czuję że się wypalam i nie wiem tak naprawdę co czuję do tej osoby… Jesteśmy razem od 8 lat ponad a ja nie wiem czy chce być z nim do końca życia. Dodam że jest to mój pierwszy związek nigdy nie było innego. Czuję że jak zerwę z nim to nigdy nikogo nie znajdę już.
Jak poradzić sobie z depresją po przeprowadzce na wieś i toksycznym wpływem rodziny?
Dzień dobry. Od czasu niechcianej przeprowadzki z mieszkania w mieście do domu na wsi, czuję się z każdym dniem coraz gorzej. Rodzina wymyśliła taką decyzję i nie miałam na nią wpływu. Po wejściu do nowego domu zaczęłam płakać, tęsknić za starym miejscem i panikować, nie umiałam zapanować nad żalem. Na domiar złego ojciec zaczął krzyczeć, wpadł w szał i zaczął się nade mną pastwić, bo wykazywałam niechęć i narzekałam (jest narcyzem i bywa toksyczny). Próbowałam myśleć o tej sprawie inaczej, pozytywniej i poznać nowy teren, sklepy, ułożyć rzeczy w pokoju itp. mimo wsparcia ze strony matki, od 2 tygodni mój stan zmienia się jak pogoda, czyli od czasu zamieszkania na wsi. Mam 21 lat, dopiero raczkuję w kwestii pracy (pracowałam za granicą, ale mi się nie podobało) i dorosłego życia, często też dotyka mnie zagubienie. I teraz czuję się gorzej niż kiedykolwiek, bo przeprowadzka wszystko mi utrudnia, nagle utraciłam całą moją stabilizację, dawną rutynę i nie mam oszczędności, żeby ot tak wrócić do miasta. Jestem apatyczna, wszystko mi zobojętniało, nie mam ochoty wyjść na zewnątrz (nic tu nie ma, tylko las), na zmianę płaczę albo czuję pustkę i ból w środku, czasami nienawiść do tego miejsca, rodziców. Czuję bezsilność, nie umiem się szczerze uśmiechnąć i cieszyć czymkolwiek, nie chce mi się gadać z bliskimi ani uczestniczyć w ich życiu. Co najgorsze - nie chce mi się rozwijać mojej pasji, jakoś nie mam sił i to też mnie frustruje, bo zamiast tego wspominam stare mieszkanie, myślę bądź oglądam bzdety w sieci. Wtedy też czuję, że tracę czas i narzekam na siebie, bo zawsze połowę dnia poświęcałam na to co kocham. I zajadam smutki słodyczami, chociaż zawsze dbałam o zdrowe żywienie. Wszystko tutaj mnie dołuje, łącznie z podejściem ludzi - mieszkałam na zachodzie Polski, teraz jestem na wschodzie. Po wyjściu do osiedlowego sklepu z tęczową przypinką aż czułam spojrzenia na plecach, chociaż to może tylko moje pesymistyczne myśli. Boję się, że nie mogę tu być sobą a jestem niebinarną osobą. Miewam lepsze dni, ale nawet wtedy z racjonalnym podejściem - podoba mi się wnętrze domu, a otoczenie i brak miasta po wyjściu wywołuje u mnie żal, wszystko jest monotonne. A ja uwielbiałam ten miastowy zgiełk i hałas. Nie wiem czemu tak się czuję, jak sobie pomóc i w którą stronę postawić krok? Tutaj jest tylko parę ofert pracy na krzyż i brak ludzi wokół. Mam wrażenie wyobcowania, jakby moje życie spowolniło i nie miało sensu, gdy będę tu tkwić a jestem bardzo kontaktową osobą. Nie ma tu też mojej znajomej. Brat twierdzi, że może mi pomóc w kwestii mieszkania w mieście, ale nie wiem co ma dokładnie na myśli i boję się, że będzie to dla niego obciążające. Nie chcę być dla nikogo problemem, nie umiem też prosić o pomoc, jednak chyba muszę, bo nie wytrzymam.
Przez wychowanie jestem zmartwiony, zapobiegawczy, nie żyję tu i teraz. Dopiero po alkoholu czuję, że jestem taki, jaki chciałbym być. Jak sobie pomóc?
Mam 30 lat. Odkąd pamiętam interesowałem się ludzką psychiką. Nie potrafię rozgryźć siebie. Mama bardzo zapobiegawcza, "nie wypada to, tamto", "po co ci to?" Mama zawsze się dostosowuje do otoczenia, nie wychodzi przed szereg. Tato - zaradny, perfekcjonista. Ja wychowany w tej atmosferze. Mam teraz żonę i w sumie wszystko jest ok. Mogę wciąż liczyć na wsparcie i pomoc rodziców, jakby co. Gdy wracam do domu po pracy po 23 w głowie mam "bądź cicho" "nikogo nie obudź" "staraj się być jak najciszej". Gdy robię jakieś czynności dzienne to w głowie myślę o czymś innym, często się na tym łapie. Ogólnie to nie czuję, że jestem tu i teraz. Próbuje różne techniki, czytam dużo o tym. Przez chwilę jest ok, czuję, że panuję nad swoimi myślami. Po czym łapie się po godzinie, że znowu jestem jak zaprogramowany robot. I tak w kółko. Kiedy wypije alkohol, staje się dokładnie taki, jaki chciałbym być. Wiem, że alkohol nie jest dobry, ale wtedy staje się tym, kim chciałbym być i to kontroluję. Pewny tego co i jak mówię, co robię, jak to robię, robię wszystko spokojnie, dokładnie i tak jak chce. Wiem o tym, że to jest droga do nikąd, ale to działa. Z tego, co mi się wydaje, to pojęcie overthinking opisuje właśnie mnie. Ale po alkoholu to znika. Raczej jestem introwertykiem, ale pracuje z ludźmi i to lubię, co raczej powinno się wykluczać. A może brakuje mi zajęcia w czasie wolnym? Pasji?
Trudność w szkole z nauczycielem. Nie pasuję do świata przez autyzm. Czy nauczanie online byłoby ok? Co mam poradzić?
Witam. Jestem uczennicą 3 klasy informatycznej i mam już 17 lat. Już wiele w życiu mnie spotkało i mimo leczenia psychiatrycznego i terapii czuje, że z każdym kolejnym nieprzyjemnym wydarzeniem spadam z powrotem na dół na gorszy stan, gdzie trudniej można mnie wyciągnąć. Zdiagnozowano mi spektrum autyzmu i osobowość borderline. Jestem osobą bardzo przewrażliwioną i skłonną na wszelkie impulsy, choć rok temu było z tym o wiele gorzej (miałam częstsze epizody maniakalne, gdzie byłam wręcz nieznośna). Najpierw zakończył się toksyczny związek z facetem kilka miesięcy temu (prawdopodobnie miał zaburzenie osobowości o rysie antyspołecznym i mitoman). Niedawno co się zaczął rok szkolny, a już zdążyłam mieć załamanie nerwowe, chodzi o nauczyciela, który z powrotem ma mnie uczyć. W 1 klasie informatycznej bardzo mnie zdołował, rzucał niepotrzebnymi komentarzami w moją stronę, bo nie należałam i nie należę wciąż do uzdolnionych uczniów, raczej mam wolne tempo nauki. To nie jest typ nauczyciela, który ma zamiar wstawiać jedynki każdemu, lecz upatrzy w każdej klasie tylko jedną ofiarę, aby ją dołować do końca edukacji i trafiło się akurat na mnie (bo w końcu dziewczyna jeszcze wtedy niezdiagnozowana). Jego opinie są bardzo mieszane, ponieważ się dzielą na tych, którzy mówią, że on bardzo dobrze przygotowuje do egzaminów zawodowych, a następni mówią, że to nauczyciel nie do zniesienia, dobijający. 1 klasę przeżyłam, lecz jakim kosztem. Musiałam dodatkowo zaliczać poprawkę w sierpniu ,bo oczywiście z jego przedmiotu nie zdałam. Nawet nie raczył mnie pochwalić kiedy z 1 wskoczyłam na 5. Jedyne jego zdanie brzmiało ''niech ci będzie'', natomiast drugi nauczyciel (bo było dwóch nauczycieli w tej sali) mnie bardzo pochwalił, że go pozytywnie zaskoczyłam. 2 klasa totalny spokój, w końcu on mnie nie uczył a ku zdziwieniu rodziców przedmioty, które on mnie uczył nagle zdawałam bez problemu, może nie bardzo idealnie, ale oceny typu 3 i 4 a czasem i 5 się pojawiały. Teraz 3 klasa i już zdążyłam mieć myśli samobójcze, myśli o samookaleczaniu się, ponieważ ten nauczyciel wrócił. Moja mama postanowiła, że nie zostawi tak sprawy, bo wie jak bardzo wielką traumę psychiczną mi ten nauczyciel spowodował. Sprawa poszła do dyrekcji i wychowawca najpierw z nim porozmawiał. Wystarczyło tylko kiedy on mnie zaczepił następnego dnia i powiedzieć ''dlaczego kłamiesz?'' Ja mu opisałam jak się czułam, że mnie pan stresował itp itd a on na to ''przestań wymyślać głupoty, masz się tylko uczyć jak każdy inny, rozumiesz?'' następnie wybiegłam płaczem i od razu zadzwoniłam do mamy o zabranie mnie do domu, potem mama zadzwoniła do wychowawcy a wychowawca przekazał sytuacje wicedyrektorowi. Wicedyrektor postanowił, że tak tej sprawy nie zostawi a skoro się nawet nie odezwał do niego a już taka reakcja, to on mnie przepisze do swojej klasy (też informatycznej) tam, gdzie nie mają z nim godzin. Ucieszyłam się jak nigdy, że nie zostałam z tym sama. Chce przypomnieć, że wicedyrektor (mój obecny wychowawca) i ten były wychowawca wiedzą, że mam spektrum autyzmu, mam wszystkie papiery (orzeczenie itd) nawet za niedługo będzie spotkanie o zrobieniu dla mnie IPET'u, czyli będą ustalać jakiś mój plan pod względem moich potrzeb, trudności, więc nie jest tak że ściemniam, tylko serio tak jest a są na to papiery. Następnego dnia się jednak dowiedziałam (od jednego z nowej klasy), że my mamy mieć 2 godziny z tym nauczycielem. Myślałam, że mu się coś pomieszało, ale spojrzałam na plan i...miał racje. Od razu poprosiłam mamę, żeby porozmawiała z wicedyrektorem (moim obecnym wychowawcą) o tym. On powiedział, że nie da rady go całkowicie zlikwidować z tego planu, ponieważ są też ci którzy go chwalą (za to że dobrze przygotowuje do egzaminów) i powiedział, że jak na razie widzi 2 opcje: albo idę na nauczanie online na ten rok szkolny, a następnie na kolejny rok szkolny wracam i już będzie tak plan ustalony, że z tym panem nie będę mieć, albo jakoś przeboleć ten rok. Moja psycholog się dowiedziała o tym i jej zdanie jest takie, że nauczanie online mnie zaszkodzi, bo się wycofam społecznie, ale decyzja należy do nas i to od nas zależy i przede wszystkim ode mnie co chce zrobić. Moja mama i ja jesteśmy zdaniem, że jeśli faktycznie nie będzie innego wyjścia (bo wicedyrektor powiedział, że jeszcze spróbuje coś wymyślić) to dla mojego spokoju, żebym się nie stresowała (bo naprawdę, na myśl o tym nauczycielu a co dopiero, że ma mnie uczyć, zaczynam bardzo płakać i ciężko mnie uspokoić) pójdę na nauczanie online na rok szkolny. Jest mi bardzo źle i boję się, że będę zmuszona mieć z nim styczność, a ja tego nie chce. Jestem coraz słabsza psychicznie i nie dam rady udźwignąć tego stresu, nawet tych 2 godzin...Czuje się bezradna i obwiniam się, że mam ten autyzm i borderline. Gdyby nie to, to moje życie byłoby łatwiejsze, bo wychodzi na to, że otaczający mnie świat jest dla mnie męczący, ja do niego nie pasuje.
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.