Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Zmiany w zachowaniu męża: agresja, krytyka i ukrywanie wiadomości

Mąż od jakiegoś czasu jest drażliwy raz na odległość jadąc do pracy wypisuje na messenger, iż pragnie mnie ma ochotę ze go jaram kręcę tęskni kocha po czym odwraca rolę wracając do domu jest toksyczny chamski agresywny wybuchowy obojętny lekceważący potrafi mnie krytykować zamydlać oczy złote góry a co do czego inny wyzywa od cyt. kurew szmat dziwek nic sobie z tego nie robi. Wiadomości sms jak zawsze trzymał tak usuwa co ja mam myśleć uważa ze mnie kocha ale czyżby czegoś nie ukrywał? Na Facebooku i na messenger nic nie dojrzałam nawet w połączeniach telefonicznych ale dziwi mnie usuwanie moich smsów bo? Co myśleć zaczyna odmawiać tez zbliżeń intymnych sądząc ze pragnie wtedy kiedy on chce ze nim żądze marudzę nalegam na bliskość czułość przytulanie

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Opisane przez Panią zachowania męża – nagłe zmiany nastroju od uwielbienia po agresję, wyzywanie, lekceważenie oraz niszczenie dowodów komunikacji - usuwanie wiadomości, wskazują na stosowanie przemocy psychicznej i werbalnej. Taka huśtawka emocjonalna, gdzie czułe wyznania przeplatają się z brutalną krytyką i wulgaryzmami, jest formą manipulacji, która ma na celu osłabienie Pani poczucia własnej wartości i dezorientację. W zdrowej relacji opartej na miłości nie ma miejsca na wyzwiska czy agresję. Zachęcam Panią do postawienia swojego bezpieczeństwa emocjonalnego na pierwszym miejscu i skonsultowania się z terapeutą lub specjalistą ds. przeciwdziałania przemocy w rodzinie, aby ocenić realne zagrożenie i odzyskać wpływ na własne życie, niezależnie od tego, co mąż próbuje ukryć.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry,

Z tego, co Pani opisuje, nie wygląda to na zwykłe „wahania nastroju” w związku. Wyzywanie od „kurew”, „szmat”, „dziwek”, agresja słowna, poniżanie i lekceważenie to forma przemocy psychicznej. Tego typu zachowania nie są normalnym elementem relacji i nie powinny być bagatelizowane ani usprawiedliwiane. Duża rozbieżność między czułymi wiadomościami a późniejszymi wybuchami agresji bywa charakterystyczna dla relacji, w których pojawia się przemoc - po okresie napięcia i ataków mogą pojawiać się momenty czułości czy „zamydlania oczu”, które mają przywrócić poczucie, że wszystko jest w porządku.  W takiej sytuacji warto przede wszystkim zadbać o własne bezpieczeństwo i wsparcie - rozmowę z zaufaną osobą, specjalistą lub instytucją zajmującą się pomocą osobom doświadczającym przemocy. Ważne jest też stawianie jasnych granic wobec obrażania i agresji. Pani reakcja i niepokój są w tej sytuacji w pełni uzasadnione.

Pozdrawiam i życzę powodzenia,
Karolina Grabka

Dominika Poźniak

Dominika Poźniak

Z tego, co Pani opisuje, warto najpierw zatrzymać się przy czymś ważniejszym niż pytanie o usuwanie wiadomości. Nadrzędnym problemem wydaje się sposób, w jaki mąż Panią traktuje - naprzemienna czułość i odrzucenie, a przede wszystkim wyzwiska i lekceważenie. Takie zachowania zalicza się do przemocy psychicznej i niezależnie od przyczyny nie powinny być w relacji akceptowane.
 

Kolejnym ważnym pytaniem nie jest tylko to, dlaczego on tak się zachowuje, ale też co sprawia, że Pani zostaje z tym sama i próbuje to zrozumieć, zamiast stawiać granice? 

 

Jeśli chodzi o usuwanie wiadomości - trudno na tej podstawie jednoznacznie stwierdzić, co się dzieje. Może to coś znaczyć, ale nie musi. Bardziej fundamentalne wydaje się pytanie, czy w ogóle mają Państwo w relacji zaufanie, otwartą komunikację i poczucie, że można mówić sobie prawdę?
 

Być może więc najważniejsze pytanie na ten moment nie brzmi: czy mąż coś ukrywa, tylko raczej: czy sposób, w jaki wygląda ta relacja, jest dla Pani dobry i czy chce Pani tak być traktowana? 


Jeśli ta sytuacja zaczyna Panią psychicznie kosztować, warto pomyśleć też o wsparciu dla siebie - rozmowie z psychologiem, terapeutą lub kimś zaufanym, kto pomoże Pani spojrzeć na tę relację z dystansu i wzmocnić swoje granice. Nie musi Pani radzić sobie z tym sama.

 

Pozdrawiam,

Dominika Poźniak

Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Pani Kasiu,

Z opisu wynika duża sprzeczność w zachowaniu męża – z jednej strony czułe wiadomości i deklaracje, z drugiej w domu pojawia się obojętność, wybuchy złości i wyzwiska. Taka zmienność często powoduje u partnera duże zagubienie i poczucie niepewności.

Warto też zauważyć, że wyzywanie i poniżanie jest formą przemocy psychicznej i może bardzo ranić, niezależnie od okoliczności w związku. Nic dziwnego, że w takiej sytuacji pojawiają się u Pani pytania i wątpliwości.

Usuwanie wiadomości czy zmiany w sferze intymnej mogą mieć różne przyczyny i same w sobie nie pozwalają jednoznacznie stwierdzić, co się dzieje, ale naturalne jest, że mogą budzić niepokój. W takiej sytuacji wiele osób zaczyna zastanawiać się przede wszystkim nad tym, czy w tej relacji czuje się szacunek, bezpieczeństwo i bliskość, których Pani potrzebuje.

Pozdrawiam 

Kinga Osmulska 


 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Czytając Pani opis można pomyśleć o czymś innym niż tylko pytanie „czy on coś ukrywa”. Czasem ważniejsze jest to, jak ktoś nas traktuje a nie to, czy zdradza.

Czułe wiadomości w ciągu dnia a potem w domu wyzwiska, agresja i lekceważenie to bardzo bolesna sprzeczność. Słowa takie jak „kurew”, „szmat” czy „dziwek” nie powinny pojawiać się w relacji, w której jest szacunek: niezależnie od powodów czy emocji.Zamiast szukać wyłącznie dowodów w telefonie, warto zatrzymać się przy pytaniu:

czy w tej relacji czuje się Pani bezpieczna, szanowana i ważna?

Miłość to nie tylko deklaracje w wiadomościach ale przede wszystkim sposób, w jaki ktoś traktuje nas na co dzień, tak sądzę.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

 

 

Pani Katarzyno

 

Ta relacja brzmi jak klasyczny przypadek ambiwalencji emocjonalnej kiedy mąż raz okazuje namiętność i tęsknotę (np. w wiadomościach w drodze do pracy), a potem przechodzi w tryb agresji, obojętności czy krytyki po powrocie. To nie jest zdrowy wzorzec, ale wygląda na manipulację, gdzie "słodkie" słowa służą rozładowaniu napięcia na odległość, ale bliskość fizyczna ujawnia prawdziwe frustracje. Usuwanie SMS-ów to czerwona flaga i może ukrywać coś (np. rozmowy z kimś innym), ale równie dobrze unika śladów swoich wybuchów czy obietnic.

Praca lub problemy osobiste mogą powodować drażliwość w domu, a odległość pozwala na "filtr" gdy pisze miło, bo nie musi konfrontować się twarzą w twarz.

Sama odmowa intymności i wybuchy sugerują wypalenie lub unikanie bliskości emocjonalnej. Krytyka i wyzwiska to toksyczne oznaki braku szacunku i nie ma nic wspólnego z miłością.

Ukrywanie czegoś: Usuwanie wiadomości połączone z nagłymi zmiany nastroju mogą wskazywać na zdradę emocjonalną lub fizyczną, uzależnienie czy inną tajemnicę. Brak śladów na FB nie oznacza niczego  wiele aplikacji ma ukryte funkcje. Proszę spróbować spokojnej rozmowy i wybrać neutralny moment Komunikaty w stylu  "Czuję się zraniona twoimi słowami w domu, mimo miłych wiadomości. Co się dzieje?". Proszę unikać oskarżeń ale skupić  się na "ja czuję".

Natychmiast proszę ustawić granice granice: komunikując "Nie akceptuję wyzwisk. Jeśli to się powtórzy, potrzebujemy przerwy, terapii". Należy odmawiać manipulacji poprzedzonych "złotymi górami".

Proszę zacząć dbać o siebie. Miłość nie krzywdzi a wyzwiska i obojętność to brak szacunku, nie dowód miłości. 

 

Wszystkiego dobrego

 

Piotr Ziomber psycholog

 


 

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Zmiana zachowania partnera, którą opisujesz, może być bardzo dezorientująca — z jednej strony dostajesz dużo czułości i zapewnień o miłości, a z drugiej spotykasz się z chłodem, agresją i słowami, które ranią. Taka rozbieżność często powoduje, że człowiek zaczyna szukać odpowiedzi: „co się dzieje?”, „czy coś ukrywa?”, „czy to moja wina?”.

Samo usuwanie wiadomości nie musi automatycznie oznaczać zdrady albo ukrywania romansu. Ludzie kasują wiadomości z różnych powodów. Natomiast w połączeniu z innymi zachowaniami, które opisujesz — wyzwiskami, pogardliwym traktowaniem, nagłymi zmianami nastroju i odrzucaniem bliskości — może być to dla Ciebie sygnał, że w Waszej relacji dzieje się coś trudnego i wymaga rozmowy.

Warto zwrócić uwagę nie tylko na pytanie „czy on kogoś ma?”, ale też na inne, równie ważne: jak Ty jesteś traktowana w tym związku? Wyzywanie partnerki od „kurew”, „szmat” czy „dziwek” nie jest zwykłą kłótnią ani sposobem wyrażania złości — to zachowania raniące i przekraczające granice szacunku.

Możliwe przyczyny jego zachowania mogą być różne: stres, problemy osobiste, trudności w relacji, sposób radzenia sobie z emocjami, ale również inne kwestie, których na podstawie samego opisu nie da się ocenić. Najważniejsze jest jednak to, że niezależnie od przyczyny agresja słowna nie powinna być czymś, co po prostu musisz znosić.

Spróbuj porozmawiać z nim w spokojnym momencie, nie w trakcie konfliktu. Możesz skupić się na faktach:
„Kiedy raz piszesz, że mnie pragniesz i kochasz, a później wracasz i mnie obrażasz, czuję się zagubiona i zraniona. Chcę zrozumieć, co się z Tobą dzieje, ale nie zgadzam się na wyzwiska”.

Warto też obserwować nie tylko jego słowa, ale zachowanie: czy bierze odpowiedzialność za swoje wybuchy, czy przeprasza i próbuje coś zmienić, czy raczej po wszystkim wraca do normalności bez refleksji.

Jeśli czujesz się w tej relacji zastraszana, poniżana albo boisz się jego reakcji, dobrze byłoby poszukać wsparcia także dla siebie — u bliskiej osoby lub specjalisty.

~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

TW. Jak radzić sobie z poczuciem pustki, agresją i lękiem przed odrzuceniem?

Mam 16 lat i odczuwam głębokie uczucie pustki oraz dezorientacji, które towarzyszy mi na co dzień. Często czuję się zagubiona, nie wiedząc, gdzie się znajduję ani kim naprawdę jestem, co wprowadza mnie w stan frustracji i zniechęcenia. Zmagam się z problemami z agresją, które przejawiają się w skrajnych reakcjach – zdarza mi się rzucać na moją dziewczynę, wyzywać ją i angażować się w bójki, co sprawia, że nasza relacja staje się coraz bardziej napięta. Czuję także silną potrzebę wyładowania swojej złości na innych, co prowadzi mnie do myśli o pobiciu kogoś, gdy coś mnie zdenerwuje. 

Kiedy doświadczam krzywdy ze strony innych, pojawiają się w mojej głowie myśli o zrobieniu sobie krzywdy lub chęci, by trafić do szpitala, aby inni mogli poczuć wyrzuty sumienia i w końcu zauważyć, że naprawdę źle się czuję. 

Odczuwam głęboki lęk związany z odrzuceniem i nieustannie boję się, że ktoś bliski może mnie zostawić, co dodatkowo potęguje moje negatywne emocje. Często mam chwile, gdy wydaje mi się, że wszystko może się poprawić, ale nagle doznaję załamania, staję się smutna i zaczynam płakać, co sprawia, że czuję się jeszcze bardziej bezradna. 

W moim domu panowała przemoc emocjonalna ze strony ojca, co z pewnością miało ogromny wpływ na moje zachowanie i sposób, w jaki postrzegam siebie oraz innych. 

Boję się samotności, zwłaszcza w sytuacjach, gdy moja dziewczyna potrzebuje czasu dla siebie, co dodatkowo wzmacnia moje obawy. 

W trudnych momentach często sięgam po alkohol i palę papierosy, sądząc, że to sposób na radzenie sobie z emocjami, które mnie przytłaczają. Miałam także groźby dotyczące zrobienia sobie krzywdy lub okaleczenia się, co jest dla mnie bardzo niepokojące. Bliscy zauważają, że mogą występować u mnie problemy, które sugerują zaburzenia osobowości. Chciałabym zasięgnąć porady psychologicznej, ale odczuwam ogromny strach przed wizytą, co sprawia, że nie potrafię podjąć tego kroku. Czy to na coś wskazuję?

Decyzja o rozstaniu czy przywiązanie? Zmagania z trudnymi emocjami w związku na emigracji

Od 3 lat mam narzeczonego, z którym mieszkamy razem (zamieszkaliśmy razem zaraz po zaręczynach, wyjechałam razem z nim za granicę i mieszkamy na mieszkaniu agencyjnym), zanim zamieszkaliśmy razem, nasz związek był szybki(?). Zaczęliśmy się spotykać w październiku, w lutym zabrałam go na wakacje z okazji walentynek i wtedy się oświadczył (tak naprawdę dzień przed wyjazdem, jak był pijany na umór u mnie w domu, bo podejrzewałam go o zdradę, a był kupić pierścionek), ale nieważne… żyło nam się dobrze, jak zamieszkaliśmy razem, okazało się, że jego przeszłość odbiła na nim piętno, awanturował się do takiego stopnia, że dochodziło do szarpania, niszczenia rzeczy itp tak minęły 2 lata (od roku już nie ma takich awantur, zmienił się bardzo, ale dalej ma czasami wybuchy złości) było wiele sytuacji gdzie byłam na skraju, myślałam o rozstaniu wiele razy, ale za każdym razem jak chciałam wpadał w furię raz prawie wjechał do rowu, bo jechał samochodem po tym, jak rozmawiałam że chce się rozstać odstawiał po prostu cyrki a ja płakałam i zawsze łagodziłam wszystko, zaraz jak widziałam te nerwy i desperację za każdym razem tak samo nie umiałam odejść i w poprzednich związkach też tak miałam, nigdy nie umiałam odejść. W moim domu w młodości były problemy alkoholowe, nie miałam za dobrych relacji z rodzicami, często po prostu wychodziłam z domu zdarzało się i tak, że na kilka dni… zaczęłam z nim być, bo jak się poznaliśmy wiele lat temu, to coś poczułam i tak on został w mojej głowie ja byłam za młoda, ale nigdy jakoś bardzo go nie kochałam po prostu taki sentyment, że był pierwszym chłopakiem którego pocałowałam itd nasz kontakt zerwał się a po paru latach się spotkaliśmy i właśnie zaczęliśmy być razem, ale w trakcie tego kiedy nie mieliśmy kontaktu, dużo się działo w moim młodzieńczym życiu. Byłam w bardzo przemocowym związku, stety zakończył się odsiadką mojego byłego partnera w więzieniu, miesiąc po tej sytuacji poznałam człowieka nazwijmy go Pan K. Wspaniały człowiek jego jedno spojrzenie paraliżowało mnie a stres jaki czułam przy nim to był szczyt, jakbym miała wziąć udział w grze na śmierć i życie to była cudowna, lecz bardzo bardzo krótka znajomość spotkaliśmy się parę razy spędzić czas, po czym doszło do pocałunku i już następnego spotkania nie było ale kontakt znikomy został wiedziałam i czułam że nie jestem mu obojętna a ja kochałam go jak wariatka potrafiłam siedzieć kilka godzin na ławce obok przystanku żeby zobaczyć jak wraca z pracy ale nie inwigilowałam go wiedziałam że jak będzie chciał sam się odezwie kontakt jakiś był czasami pisaliśmy sugerował mi kilka razy że mu się podobam że tęskni że chciałby żebym z nim była itp ale nasze spotkania zakończyły się tym że napisał do mojej koleżanki „ co to za dziewczyna jak daje się całować po tygodniu znajomości” i to we mnie zostało potem spotkaliśmy się jeszcze ze dwa razy na przestrzeni pół roku powiedział mi że się boi zaufać że został skrzywdzony i nie jest gotowy ja okej tylko że tak czekałam i czekałam i się nie doczekałam i wtedy pojawił się mój obecny narzeczony właściwie to nie wiem czy zaczęłam z nim być żeby zrobić panu K po złości czy naprawdę byłam tak zakochana w nim bo od tamtych sytuacji mija już 5 rok (z panem K) a ja dalej go kocham pomimo że wiem że to nie najlepszy materiał na męża to jak go spotykam czasami albo widzę jak jedzie samochodem serce staje dęba dostaje potów w głowie mi się kręci a cały świat jakby się zatrzymywał… mój narzeczony chce wrócić do Polski jak odłożymy trochę pieniędzy i kupimy dom ok 2 lat ( podkreślę też że jest starszy ode mnie o 7 lat) i wtedy bd się rozwijać itp a ja tego nie chce ale rozmowy nie pomagają bo jak poradzimy sobie jak wrócimy nie mamy nic itp ja to wiem ale i tak tego chce… chce wrócić już od dawna nie pasuje mi życie za granicą chce wrócić pracować kształcić się spełniać marzenia i tak kupić dom i założyć rodzinę ale nie będąc kolejne 2 lata za granicą… czasami mam wrażenie że mamy trochę inne perspektywy na życie… jak ja mówię o swoich planach to on się śmieje ze mnie wiem tak mam wysokie plany ale to moje własne plany nie chcę żeby ktoś je krytykował… zastanawiam się czy nie lepiej by mi było wrócić samej do Polski… ale boję się rozstania znowu się złamie i wrócę udam że nie chciałam tego itp poza tym mam wszystko za granicą musiałabym wrócić do rodziców znaleźć pracę nie wiem jakby to miało wyglądać teraz mam dobre kontakty z rodzicami ale to co było kiedyś zostawiło na mnie swoje piętno… jak miałam 14 lat rodzice zabrali mnie do psychologa a potem psychoterapeuty bo tam zostałam skierowana zdiagnozowano u mnie stany lękowe i depresyjne i po tylu latach stwierdzam że stany lękowe się bardzo pogłębiły czasami boję się nawet powiedzieć co myślę komuś że zacznie na mnie krzyczeć albo się śmiać na codzień jestem otwarta do ludzi lubię towarzystwo i raczej bym powiedziała że jestem duszą towarzystwa ale są momenty kiedy się bardzo boję z narzeczonym jak życie na codzień boję się nawet czasami powiedzieć co chce np jak każe mi wybrać co zjemy czy gdzie pójdziemy boję sie że zaraz mnie skrytykuje albo zwali winę na mnie na koniec… myślę że powinnam się skonsultować z lekarzem ale teraz jestem strasznie zależna nie pracuje, boję się odejść i nie wiem czy sama tego chce w końcu może ja go kocham tylko tak wygląda milosc(?) a może to przywiazanie(?) nie wiem co robić…

Silne kłopoty neurologiczne - zawroty głowy, nieostry wzrok pojawiły się nagle, a lekarze wykluczyli zaburzenia fizyczne. Proszę o pomoc!
Witam, Około 3 miesięcy temu w dzień jak każdy inny zacząłem się dziwnie czuć. Mianowicie towarzyszyło mi uczucie zawrotów głowy, trudności w skupieniu, otumanienia, ucisku w głowie, wrażenie gorszej równowagi, pogorszonego widzenia . Od tamtej pory objawy występowały przez około 2 tygodnie aż końcu udałem się do specjalisty neurologa który nie wykrył żadnych problemów jednakże wskazał wykonanie tomografu jeśli objawy nie ustaną. Po około dwóch tygodniach nieustannych objawów udałem się na tomograf. Po upłynięciu 2 tygodni otrzymałem wynik z którego można było wywnioskować, że wszystko jest w normie z wyjątkiem jednej rzeczy. Odcinkowe zgrubienie śluzówki sitowia, co w mojej opinii nie ma wpływu na występujące objawy (Jak się później okazało lekarz też nie widział powiązania) tylko ma związek z dawnym zbyt długim stosowaniem kropli do nosa z xylometazolinem bez których nie mogłem funkcjonować lecz problem już minął. Objawy wciąż nie ustawały więc poszedłem do lekarza rodzinnego który zlecił wykonanie złożonych badan krwi (tarczyca, cukier oraz inne ogólne badania krwi) oraz polecił udanie się jeszcze raz do neurologa jak i okulisty. Badania krwi nic nie wykazały, wszystko w normie. Po kolejnych kilku tygodniach znów udałem się do neurologa który również nic mi nie powiedział oprócz zlecenia kolejnych badań takich jak rezonans z kontrastem oraz wizyta u kardiologa. Wizyta u okulisty również zakończyła się oznajmieniem, że wszystko jest w dobrze i lekarz nie widzi nic niepokojącego. Rezonans mam dopiero za 3 miesiące jak i kardiologa a objawy nie dają mi spokoju w codziennych czynnościach i bardzo utrudniają mi życie. Z moich obserwacji zauważyłem, że objawy są mniej zauważalne gdy jestem skupiony np: jazda samochodem czy też praca. Proszę o pomoc ponieważ zaczynam już wątpić, że ktokolwiek pomoże mi z moim problemem. Mam 20 lat i prowadzę zdrowy tryb życia. Nie pale oraz nie pije .
Uczęszczałem na psychoterapię, ale nie zmieniła ona nic.
Witam. Nie wiem, czy mam pytanie podobne do już napisanych. Bardziej nie mam z kim porozmawiać. Uczęszczałem na psychoterapię, ale nie zmieniła ona nic. Z partnerem też poszliśmy i dalej zero rezultatów. Nie mam z kim porozmawiać, więc napisze ten wpis. Rozstałam się z partnerem po 1,5 roku na 2 miesiące, później znów zaczęliśmy się spotykać, w pewnym momencie razem mieszkać i ja uznałam, że jesteśmy znów razem, jednak partner unika rozmów o związku, mówi ze „zobaczymy” pali niestety sporo marihuany. Codziennie zwraca się do mnie kochanie, przytula mnie, całuje, wszystko jest normalnie natomiast, gdy wyjdzie jakaś sytuacja z jego strony, która mi się nie spodoba, to się kłócimy i wtedy się zaczyna. Któregoś dnia sam mi powiedział, że jest moim chłopakiem, że chce oficjalnie, a jakiś miesiąc później, że naciskałem na ten związek i nie przegadaliśmy i jesteśmy razem, a on nawet nie wie, czy chce. Nie wiem, co się dzieje, a gdy go zapytałam, to wyniknęła kłótnia, że zmarnował 1,5 roku, a teraz to tylko ja to trzymam, że trzeba było zostawić to tak, jak było, gdy się rozstaliśmy, ale jak mu mówię to okej trudno rozstańmy się, to mówi „zrób co uważasz za słuszne”, ale wiesz, że jeśli zrobisz to, to już więcej nas nie będzie. Daje mi co chwile mieszane sygnały, że chce i nie chce jednocześnie i już sama nie wiem. Mi jest bardzo ciężko odejść, nie chce, a zarazem nie chce, żeby to tak wyglądało. Rozmowy z nim nic nie dają. Wciąż jesteśmy razem nawet po tej sytuacji, ale już sama nie wiem, jak mam to odbierać.
Rozwód po burzliwym związku z ADHD i lękowym stylem przywiązania – czy jest szansa na powrót?
Moja historia jest taka: ja z adhd i lękowym stylem przywiązania, ona- unikająca konfliktów, wysoko wrażliwa, uciekając w ciszę w reakcji na problem. Poznaliśmy się na tinderze, po 5 dniach ona zamieszkała u mnie, po pół roku wzięliśmy ślub. Dla nas obojga to było drugie małżeństwo. Mamy dzieci z pierwszych małżeństw. Ja miałem wówczas 45 ona 36lat. Przeszliśmy przez toksyczne relacje, mamy traumy związane z domem rodzinnym, u niej toksyczna matka i alkohol, u mnie bicie i brak uczuć. Było energetycznie- dużo miłości, tęsknoty, bliskości, seksu. Ona bardzo atrakcyjna, zawsze dużo facetów wokoło- współpracowników, podwykonawców, szefów, prezesów. I do tego moja zazdrość. I adhd. Próby terapii, leki, interwencje kryzysowe. Na początku jej wsparcie. Ale kiedy doszły nieporozumienia wynikające z adhd wpadliśmy w błędne koło. Ja słuchałem i nie słyszałem, albo słyszałem nie to, co ona mówiła. Każde nieporozumienie to jej milczenia. A ja, lękowy widziałem wszystko na jej twarzy. I regulowałem się tym. I im więcej było milczenia tym ja bardziej się frustrowałem. A że dawałem w związku dużo, czasem ponad moje siły- sprzątanie, gotowanie, wożenia, czekanie, przywożenia, każde zadanie wykonane zanim ona pomyśli, śniadania do łózka…a przy tym brak umiejętności komunikacji. Ja każdy problem chciałem rozwiązać natychmiast, tu i teraz, rozmową, presją, pytaniami. Ona wpadała w milczenie, nie chciała rozmawiać, odebrać telefonu po kłótni… I coraz częstsze moje frustracje- bo nie rozumiem, bo daje i nie dostaję, i coraz więcej ciszy z jej strony. Pod koniec grudnia odeszła. Złożyła wniosek rozwodowy. Wyprowadziła się. Powiedziała, że nie daje rady, że nie dźwiga, tym bardziej, że ja nie chce się zmieniać. Mówiła, że płakała i krzyczał do mnie w swojej głowie. A ja wolałem, żeby krzyczała do mnie, waląc mnie pięściami. Wtedy nie miałbym wątpliwości… Kolejne 4 miesiące to był czas jej ambiwalencji. Powroty do kontaktu i cisza naprzemiennie. Płacz na widok mnie na wideo i chłód kiedy pytałem, czy wróci. Bolesne słowa w odpowiedzi na moje prośby, i pytanie jak się czuję kiedy ja nie odzywałem się pierwszy. Kilka spotkań. Ja poszedłem na terapię, wróciłem do leków na adhd, ostawiłem alkohol, poszedłem ma siłownię. Ona jednego dnia mówiła że tęskni, że brakuje jej seksu i bliskości, że jest jej bardzo źle, że próbuje myśleć, że to skończone, innego dnia - nie tęskni, uważa nasz związek za zmarnowany czas, cieszy się życiem i na pewno nie wróci. Miesiąc temu nastąpiła próba powrotu. Trwa tydzień. Dużo rozmawialiśmy, przytulaliśmy się, ona widziała , że ja rozumiem nasze problemy, płakała, ale bała się zostać na noc bo wiedziała, że kiedy zostanie to wróci, a nie chce. Jeszcze nie. Wyznała, że zapisała się na tindera, poznała kogoś, poszła na kilka spotkań, ale kiedy zaczął napierać zablokowała go. Miedzy nami było lepiej… Ale kiedy próbuję w kinie wziąć ją za rękę, ona ochłodziła kontakt. Po tygodniu mówi, że nie umie wrócić, że za bardzo boi się, że wróci to, od czego uciekła, że nie umie zapomnieć jaki byłem kiedyś, że to ostateczne, przemyślane i definitywne. Prosi o przyjaźń. Ale ja nie potrafię. Kocham ją. Ona wie, że w takiej sytuacji musze zniknąć, odciąć się, bo ból jest za duży. Znikam. Nie potrafię być obok i patrzeć jak ona się oddala. Tym bardziej, że powiedziała mi, ze jeśli będę walczył, będzie musiała mnie zablokować. Kiedy pytam, czy mnie kocha- bo nigdy po rozstaniu nie powiedziała że nie, odpowiada- chyba nie. Znikam na 3 tygodnie. Ona prosi jeszcze abym jej nie blokował. 3dni temu odbyła rozprawa rozwodowa. Było smutno, ale nie ugięła się. Dostaliśmy rozwód. Miała łzy w oczach. Prosiła o przyjaźń, której ostatecznie odmówiłem. Chcę zachować w pamięci obraz nas szczęśliwych a nie patrzeć z boku, jak układa sobie życie beze mnie. Bo wiem, że jeśli zobaczę ją z innym rozpadnę się na kawałki. Jeszcze w sądzie, kiedy sędzia pytała, kiedy ustało uczucie, ona nie wiedziała co powiedzieć. Dociśnięta powiedziała, że nie potrafi odpowiedzieć na to pytanie. Ja to rozumiem, bo podając datę, musiałaby przyznać, że uczucie wygasło. Tymczasem ono nadal jest. Byliśmy razem 4 lata. I co teraz? Koniec? Początek? Ja nie rezygnuję z terapii i leków, ona sama powiedziała niedawno, że imponuje jej moja zmiana. Ale jej ból i strach przede mną, jaki byłem kiedyś, zły , sfrustrowany, nieobecny jest silniejszy od miłości. Jest na to jeszcze jakaś rada?
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.