Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z bólem po rozwodzie i brakiem wsparcia od bliskich?

Witam serdecznie, byłam szczęśliwą mężatką przez 34 lata. Proszę mi wierzyć, nasze życie było dobre, dzieci, wnuki to były nasze priorytety. Byliśmy przykładem dla wielu osób. Nagle mąż oznajmił mi, że nie czuje się szczęśliwy i chce odejść. Świat mi się zawalił i mimo że jesteśmy trzy lata po rozwodzie, zawalony jest dalej. Było bardzo ciężko, ale mamy, że sobą w miarę dobry kontakt. Pozwoliłam mu odejść, chociaż zanim to się stało, wymęczył mnie bardzo przez rok odchodzenia. Myślę, że się bał tej decyzji i cały czas mnie trzymał w zanadrzu. Domyśliłam się, że prawda jest bardzo prosta. Miał romans w pracy (w naszej firmie) i miałam rację, obecnie ta kobieta mieszka w moim domu, śpi w moim łóżku itd. Jak to często bywa w tej sytuacji, traci się też inne rzeczy. Dla wielu osób stałam się przezroczysta, ponieważ byliśmy bardzo zamożni, po rozwodzie mój status materialny bardzo się zmienił. Zostali tylko Ci szczerzy, prawdziwi przyjaciele i to jest jedyny plus tej tragedii. Mamy dzieci już dorosłe 30+, i tu mam problem. Proszę mi wierzyć, że ja przeżyłam prawdziwy dramat, to wszystko widziały moje dzieci. Dzieci mają dobry kontakt z mężem i jego partnerką. I to jest dla mnie ok. Jednak moja córka bardzo i na wyrost zaakceptowała tą sytuację. Nie ma w niej empatii, współczucia i zrozumienia dla moich uczuć. To cholernie boli. Nie mogę źle mówić o partnerce męża, nie mogę cierpieć, jej syn ma mówić do nowej partnerki babciu itd. Nowa kobieta niestety nie ma klasy i komentuje, że nie powinnam dostać pieniędzy w rozliczeniu od męża, bo to on zarabiał, że uratowała mój dom, bo jak ja w nim mieszkałam, to był syf itd. Cierpię w ciszy, bo co mam zrobić. Teraz ex bierze ślub i moja córka ma być świadkową i tego już nie dam rady znieść, jak ona może być świadkiem ich miłości i szczęścia, kiedy wie, z jaką premedytacją wysadzili mnie z mojego życia, jaka krzywda się za tym kryje. Jestem jej matką i znowu czuje się zdradzona. Ona nie chce ze mną o tym rozmawiać. Poważnie zastanawiam się nad zerwaniem z nią kontaktów. Kocham ją bardzo, ale tak nie może być. Jestem upokorzona, oszukana i brak minimum lojalności od corki bardzo mnie boli. Przecież może iść na ślub, nie musi być od razu świadkową. I zastanawiam, się czy mam moralne prawo porozmawiać z byłym o sprawach majątkowych, przecież to co on ma, wypracowaliśmy przez 34 lata bycia razem. Nie wyobrażam sobie, żeby to trafiło w ręce obcej osoby, a nie naszych dzieci.

Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Droga Magdo,

 

odnosząc się do Twojej wypowiedzi "Pozwoliłam mu odejść" choć to zabrzmi brutalnie - tutaj nie miało znaczenia, czy taką zgodę wyraziłaś, czy nie, ponieważ ta decyzja należała już tylko do męża. 

 

3 lata od rozwodu to czas, kiedy powinna pojawić się akceptacja z Twojej strony wobec tej sytuacji. Wymagasz od swojej córki, aby stanęła po Twojej stronie, a tak nie powinno być. Córka darzy Was tą samą miłością, zarówno ojca, jak i matkę. Problemy małżeńskie nie powinny mieć wpływu na dzieci. Rodzice nie mogą wymagać od dzieci, aby wybierały pomiędzy nimi, słowo "lojalność" jest słowem przemocowym wobec dziecka. Twoja postawa względem byłego męża, jak i córki wynika z urazy, złości, poczucia niesprawiedliwości, smutku, nienawiści, gniewu.  A to mówi jedno: masz nieprzepracowany kryzys, który nastąpił w Twoim życiu. Rozumiem, że jest to dla Ciebie trudne i w pewnym sensie przeżywasz stratę - żałobę po tamtym związku, niemniej jednak sugeruję, abyś podjęła konsultacje psychologiczne w celu zbudowania siebie na nowo. W tym momencie, czyli od 3 lat, wciąż Twoje myśli krążą wokół byłego męża i jego nowego związku. Czas, abyś zadbała o siebie i o swój dobrostan psychiczny. 

 

Pozdrawiam,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Krzysztof Chojnacki

Krzysztof Chojnacki

Rozumiem, że to, co Pani przeżywa, jest niezwykle bolesne. Trzydzieści cztery lata wspólnego życia, nagłe odejście, zdrada i utrata stabilności finansowej – to wszystko mogłoby sprawić, że "świat się zawalił", jak to Pani opisała. To naturalne, że pomimo upływu czasu nadal odczuwa Pani głęboki ból i być może nie do końca jeszcze odnalazła się w nowej rzeczywistości. Odnośnie relacji z córką, to poczucie braku empatii z jej strony, a także fakt, że miałaby być świadkiem na ślubie byłego męża, faktycznie może potęgować Pani poczucie upokorzenia i zdrady. Wiele osób w Pani sytuacji mogłoby poczuć się tak samo zranionymi i rozważać trudne decyzje o relacjach. Córka może być w skomplikowanej sytuacji, próbując znaleźć swoje miejsce w nowej rodzinnej dynamice (chęć zachowania dobrych relacji z każdym z rodziców), być może nieświadomie Panią raniąc. Proponuję rozważyć szczerą rozmowę z córką, w której opowie jej Pani o tym, co myśli i czuje w tej sytuacji, jednakże bez oceniania / krytykowania kogokolwiek. Co do kwestii majątkowych, naturalne jest, że po tak długim wspólnym życiu myśli Pani o dorobku. Ma Pani pełne prawo do podjęcia tej sprawy. W całym tym kryzysie myślę, że wsparcie psychologa mogłoby być w tej chwili wskazane. Taki specjalista pomógłby Pani uporać się z tym nawałem emocji, znaleźć sposoby na radzenie sobie z bólem i odzyskać wewnętrzną siłę, a także spojrzeć na relacje z córką z innej perspektywy. 

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Szanowna Pani,

 

Dziękuję za zaufanie i podzielenie się tą trudną historią. To, co Pani przeżyła i nadal przeżywa, to głęboka strata, zranienie i długotrwały proces żałoby po życiu, które – jak się wydawało – miało trwać niezmiennie. Ma Pani pełne prawo czuć się zraniona, zdradzona i osamotniona. Rozpad po 34 latach wspólnego życia, w cieniu zdrady i braku elementarnego szacunku ze strony nowej partnerki byłego męża, to ogromny cios.

 

Córka znajduje się w trudnej sytuacji lojalności podzielonej – być może próbuje „nie wybierać stron”, ale jej brak wrażliwości na Pani emocje jest bolesny i niezrozumiały. Rola świadkowej w ślubie ojca i jego nowej partnerki, zwłaszcza w kontekście takiej historii, to przekroczenie granic, które ma prawo Pani postrzegać jako zdradę. I nie jest to tylko emocjonalna reakcja – to realne naruszenie lojalności wobec matki, która przeszła tak wiele.

 

Ma Pani pełne prawo rozmawiać z byłym mężem o sprawach majątkowych – to nie jest zemsta ani roszczenie. To próba zadbania o to, by wspólny dorobek życia, który wypracowaliście razem, nie został przekazany osobie, która nie miała udziału w jego tworzeniu, a wręcz Panią poniża. To rozsądne i odpowiedzialne działanie, zwłaszcza jeśli chce Pani zabezpieczyć przyszłość dzieci i wnuków.

 

Zerwanie kontaktu z córką to bardzo poważna decyzja – zanim ją Pani podejmie, może warto spróbować jeszcze jednej, spokojnej rozmowy. Nie o ocenianiu, ale o emocjach. Powiedzieć jej, co Pani czuje – nie oczekując, że zmieni zdanie, ale żeby przynajmniej wiedziała, jak bardzo ją Pani kocha i jak bardzo to wszystko boli.

 

I najważniejsze: Pani życie się nie kończy. Choć teraz wszystko się rozsypało – z tych kawałków można zbudować coś nowego. Być może warto rozważyć spotkania z psychologiem lub psychoterapeutą, który pomoże przejść przez żałobę po utraconym małżeństwie i obecnym odrzuceniu.

 

Nie jest Pani przezroczysta. I nie została Pani przegrana – tylko okrutnie zraniona.

Życzę Pani dużo siły i spokoju. Proszę zadbać o siebie, bo bardzo Pani na to zasługuje.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Justyna Bejmert

Psycholog

Zobacz podobne

Zaczęłam cieszyć się sobą, gdy partner jeździł do rodziców w każdej wolnej chwili. Teraz znów nie widzę go dłużej.

Mam problem albo ze sobą, albo w związku partnerskim. 

Jestem w związku od 8 lat z jednym partnerem, nie mamy dzieci (bo nie chcę) ani ślubu (nie czuje potrzeby robienia takiej uroczystości). Ale do sedna.... 

5 lat temu zachorowała na raka jego mama. Teściowa bardzo nas lubiła. Niestety miesiąc temu zmarła po długich męczarniach. Była bardzo zżyta z synem (moim partnerem). Przez cały okres naszego związku poświęcał jej każdy wolny moment życia. Dodam, że mieszkamy w Niemczech, a teściowie w Polsce. Mój partner przez dłuższy czas jeździł w każdy weekend do Polski, aby odwiedzić rodziców, każdy urlop spędzaliśmy u niego w domu rodzinnym. 

Ona, jako kochająca matka, bardzo dbała o swojego syna. Kupowała mu ciuchy, robiła śniadania, dzwoniła 2 razy dziennie. Ich rozmowy były przesiąkniete miłością i tęsknotą za sobą. Na początku naszego związku to akceptowałam. Sama studiowałam zaocznie, więc było ok. Później ta ich miłość i czułość zaczęła mi przeszkadzać, bo...on spędzał z nią czas, a nie ze mną. Na wakacje jeździłam z własną mamą lub z koleżankami. 

W pewnym momencie zaczęło mi to przeszkadzać. Zrobiłam kilka awantur i...zjazdy do Polski odbywały się co drugi weekend. Z czasem jak choroba teściowej postępowała, było mi coraz gorzej prosić mojego partnera, aby został ze mną i spędził ze mną czas. Zaczęłam sie od niego odsuwać - stał mi się obojętny. Utwierdziłam się przez ten czas w przekonaniu, że samej mi najlepiej. Ale swoje wycierpiałam, marząc o miłości. 

Dzisiaj jestem największym samotnikiem na świecie - nauczyłam się cieszyć swoją osobą, ale to dobrze. Problem jest w tym, że kiedy ona umarła, kiedy ja już tak bardzo się odsunęłam od niego, on bardzo mnie potrzebuje. Wspieram go jak mogę, ale często jest tak, że jestem na niego wściekła, że jest smutny. Mam też wyrzuty sumienia, że zabraniałam mu odwiedzać ją jak jeszcze żyła. 

Problem nr.1.: Czy jestem bardzo złym człowiekiem, że nie potrafię mu tak współczuć i że często mnie denerwuje jak on sie smuci? Nie pokazuje mu tego, ale tak czuje. Nie wiem, może nie umiem już doznawać pozytywnych uczuć. Nie umiem sobie poradzić z tym, że jestem taka zła.

Problem nr. 2: Jego Tato, wygląda na to, że przejął rolę swojej żony w opiece nad synem i teraz on mu płacze do słuchawki, żeby przyjechał, bo tęskni. Namawia go do brania chorobowych, aby tylko spędzał z nim czas. Ogólnie 6 tygodni jest już w Polsce. Widzimy się średnio co 2 tygodnie. Nie dźwignę tego juz. Moja podłość nie zna granic.... Jego mama umarła i się pocieszałam w duchu, że w końcu mój Partner zacznie żyć swoim życiem, ale wygląda na to, że teraz cała uwaga zostanie przerzucona na ojca. Mam poczucie, że jestem złym człowiekiem, że tak myślę i nie wiem czy mogę sobie jakoś pomóc. Nie jestem też przekonana czy aby na pewno moje podejście jest złe..... Mam też z tyłu głowy, że wychowałam się bez ojca, mama nie do końca okazywała mi miłość i może nikt mnie nie nauczył, na czym polega relacja rodzinna i może wszystkie emocje, jakie mną szarpią, to moja wina. Z góry dziękuję za odpowiedź, jeżeli taka się pojawi.

Jak poradzić sobie z traumą z dzieciństwa wpływającą na życie seksualne w dorosłym związku?
Czuję że ta trauma wciąż za mną chodzi… jestem w szczęśliwym zdrowym związku jednak unikam zbliżeń . Mam na myśli seks. Oczywiście gdy to się. Dzieje jest ok, ale czuję że muszę wtedy wszystko kontrolować, bo tylko wtedy czuję się bezpiecznie w łóżku. Byłam molestowana przez mojego nauczyciela od pianina. Nikt w dzieciństwie mi nie wierzył/ nikt czyli moja mama której się zwierzyłam. Chce żyć normalnie i cieszyć się seksem, chcę aby mój partner nie musiał czekać na „odpowiedni nastrój” z mojej strony…. Czuję poczucie winy że jestem taka „wybrakowana” czy jest szansa to naprawić? Mnie naprawić ?
Były mąż mnie szantażuje i dręczy, a rodzina chce go widywać na imprezach rodzinnych.
Dzień dobry, rozstałam się z mężem. Ten związek to byka tragedia, po rozstaniu On zachowywał sie jak psychopata i robi to dalej.. dręczy mnie i szantażuje, a moja rodzina zaprasza go na urodziny i w tym momencie na komunie jednego ze swoich dzieci, gdyż jest chrzestnym. Zaprosili Go z partnerką i mnie z mężem i dzieckiem. Tylko, że ten konflikt wciąż trwa i oni, o tym wiedzą, my nie chcemy awantur w takim dniu. Wszyscy maja do nas pretensje, że to nasza wina i to my powinniśmy być, a nie zachowywać sie, w ten sposób. Jestem psychicznie wykończona wiadomościami i szantażami, a moja rodzina ma to gdzieś i jeszcze dokłada mi stresu. Zaczynam wierzyć, że to ze mną jest coś nie tak. Nie wiem już kto w tej sytuacji ma rację. Spotkało mnie bardzo wiele krzywdy od tego człowieka, ale nie mówiłam o tym rodzinie. Chciałam tylko zakończyć tamten związek, ale wiedzieli o policji i szantażach.
Dzień dobry, z partnerką spotykamy się od 4 miesięcy. Partnerka ma córkę, lat 7.
Dzień dobry, z partnerką spotykamy się od 4 miesięcy. Partnerka ma córkę, lat 7. Na początku, kiedy poznałem młodą, była najpierw bardzo zawstydzona, potem bardzo mnie polubiła. Oczywiście ze wzajemnością i nawet podoba mi się układ nowej rodziny. Od jakiegoś czasu (około 3tyg.) pojawiła się natomiast duża zazdrość ze strony dziecka. Kiedy chcemy się przytulić, oddala nas od siebie, bądź wchodzi między nas. Kiedy chcemy rozmawiać, ucisza nas. Kiedy chcemy się pocałować to też nas rozdziela. Kiedy śpię u nich, to przychodzi w nocy. Czasami mówi, że boli ją brzuch, albo ma koszmary, albo jest głodna itd. i zabiera mamę do swojego pokoju, albo do salonu, żeby spała tylko z nią. Jeżeli to się nie udaje, to wchodzi do łóżka pomiędzy nas. Zauważam, że uczucie zazdrości postępuje i jest coraz mocniejsze. Wczoraj mam wrażenie, że pomimo że byłem tam 15 minut, to symulowała ból nogi, żeby tylko zająć się w pełni nią. Z plusów - córka nadal mnie uwielbia, przytula się i jest ogólnie bardzo kochanym dzieckiem. Martwi mnie jednak to, że jest zazdrośnicą, ponieważ obawiam się, jak może się to odbić na naszej relacji, skoro nie mamy okazji ani porozmawiać, ani pobyć sami ze sobą nawet na chwilę. Widzę też, że frustruje to moją partnerkę. Na ten moment tłumaczy córce, że będziemy w przyszłości rodziną, że kocha ją najbardziej na świecie i jest najważniejsza itd. Ja też staram się poświęcać jej czas na zabawy, czy obowiązki i czas ten spędzamy bardzo mile, również zapewniam małą, że nie zabiorę jej mamy i zawsze będzie dla niej najważniejsza. Ogarnia mnie jednak niepokój czy w tym wszystkim nie rozmyje się to, co między mną a partnerką. Świetnie się dogadujemy, mamy wiele wspólnego, ciągnie nas do siebie i czujemy, że to jest to. Prośba o poradę - w jaki sposób można pracować z małą zazdrośnicą ? Jaki mniej więcej potrzebny jest czas, by zaakceptowała model nowej rodziny ? Czy ja mogę tutaj coś podziałać, czy wszystko jest w rękach mamy ? Pozdrawiam
Jak poradzić sobie z obsesją na punkcie osoby, która mnie odrzuciła?
Dzień dobry. Zacznijmy od tego że bardzo wstydzę się mojego problemu... Czasami dostaje obsesji kiedy mi się ktoś spodoba. Mimo, że ta osoba mnie odrzuciła i powiedziała że nie jestem w jej typie. Nie jest to jednorazowa sytuacja w moim życiu. Już kilka razy miałam tak w życiu. Zaczynam myśleć o tej osobie przez większość dnia, obserwować tą osobę na wszystkich mediach społecznościowych z fałszywych kont. Nie wchodzę w interakcje z tą osobą... Staram się ograniczyć żeby nie obserwować ale ciekawość jest bardzo duża. Jak wyleczyć się z tej chorej obsesji?
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.