Nowość

Masz pytanie, które ciągle chodzi Ci po głowie?

Opisz je psychologowi w aplikacji i otrzymaj odpowiedź w ciągu 24 godzin - bez kamery i umawiania wizyty.

Napisz do specjalistyPakiety od 49 zł · odpowiedź do 24 h
Wstecz

Jak radzić sobie z bólem po rozwodzie i brakiem wsparcia od bliskich?

Magda

Witam serdecznie, byłam szczęśliwą mężatką przez 34 lata. Proszę mi wierzyć, nasze życie było dobre, dzieci, wnuki to były nasze priorytety. Byliśmy przykładem dla wielu osób. Nagle mąż oznajmił mi, że nie czuje się szczęśliwy i chce odejść. Świat mi się zawalił i mimo że jesteśmy trzy lata po rozwodzie, zawalony jest dalej. Było bardzo ciężko, ale mamy, że sobą w miarę dobry kontakt. Pozwoliłam mu odejść, chociaż zanim to się stało, wymęczył mnie bardzo przez rok odchodzenia. Myślę, że się bał tej decyzji i cały czas mnie trzymał w zanadrzu. Domyśliłam się, że prawda jest bardzo prosta. Miał romans w pracy (w naszej firmie) i miałam rację, obecnie ta kobieta mieszka w moim domu, śpi w moim łóżku itd. Jak to często bywa w tej sytuacji, traci się też inne rzeczy. Dla wielu osób stałam się przezroczysta, ponieważ byliśmy bardzo zamożni, po rozwodzie mój status materialny bardzo się zmienił. Zostali tylko Ci szczerzy, prawdziwi przyjaciele i to jest jedyny plus tej tragedii. Mamy dzieci już dorosłe 30+, i tu mam problem. Proszę mi wierzyć, że ja przeżyłam prawdziwy dramat, to wszystko widziały moje dzieci. Dzieci mają dobry kontakt z mężem i jego partnerką. I to jest dla mnie ok. Jednak moja córka bardzo i na wyrost zaakceptowała tą sytuację. Nie ma w niej empatii, współczucia i zrozumienia dla moich uczuć. To cholernie boli. Nie mogę źle mówić o partnerce męża, nie mogę cierpieć, jej syn ma mówić do nowej partnerki babciu itd. Nowa kobieta niestety nie ma klasy i komentuje, że nie powinnam dostać pieniędzy w rozliczeniu od męża, bo to on zarabiał, że uratowała mój dom, bo jak ja w nim mieszkałam, to był syf itd. Cierpię w ciszy, bo co mam zrobić. Teraz ex bierze ślub i moja córka ma być świadkową i tego już nie dam rady znieść, jak ona może być świadkiem ich miłości i szczęścia, kiedy wie, z jaką premedytacją wysadzili mnie z mojego życia, jaka krzywda się za tym kryje. Jestem jej matką i znowu czuje się zdradzona. Ona nie chce ze mną o tym rozmawiać. Poważnie zastanawiam się nad zerwaniem z nią kontaktów. Kocham ją bardzo, ale tak nie może być. Jestem upokorzona, oszukana i brak minimum lojalności od corki bardzo mnie boli. Przecież może iść na ślub, nie musi być od razu świadkową. I zastanawiam, się czy mam moralne prawo porozmawiać z byłym o sprawach majątkowych, przecież to co on ma, wypracowaliśmy przez 34 lata bycia razem. Nie wyobrażam sobie, żeby to trafiło w ręce obcej osoby, a nie naszych dzieci.

Zdjęcie Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Psycholożka
586 odpowiedzi na forum

Droga Magdo,

 

odnosząc się do Twojej wypowiedzi "Pozwoliłam mu odejść" choć to zabrzmi brutalnie - tutaj nie miało znaczenia, czy taką zgodę wyraziłaś, czy nie, ponieważ ta decyzja należała już tylko do męża. 

 

3 lata od rozwodu to czas, kiedy powinna pojawić się akceptacja z Twojej strony wobec tej sytuacji. Wymagasz od swojej córki, aby stanęła po Twojej stronie, a tak nie powinno być. Córka darzy Was tą samą miłością, zarówno ojca, jak i matkę. Problemy małżeńskie nie powinny mieć wpływu na dzieci. Rodzice nie mogą wymagać od dzieci, aby wybierały pomiędzy nimi, słowo "lojalność" jest słowem przemocowym wobec dziecka. Twoja postawa względem byłego męża, jak i córki wynika z urazy, złości, poczucia niesprawiedliwości, smutku, nienawiści, gniewu.  A to mówi jedno: masz nieprzepracowany kryzys, który nastąpił w Twoim życiu. Rozumiem, że jest to dla Ciebie trudne i w pewnym sensie przeżywasz stratę - żałobę po tamtym związku, niemniej jednak sugeruję, abyś podjęła konsultacje psychologiczne w celu zbudowania siebie na nowo. W tym momencie, czyli od 3 lat, wciąż Twoje myśli krążą wokół byłego męża i jego nowego związku. Czas, abyś zadbała o siebie i o swój dobrostan psychiczny. 

 

Pozdrawiam,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
Zdjęcie Krzysztof Chojnacki

Krzysztof Chojnacki

Psycholog
37 odpowiedzi na forum

Rozumiem, że to, co Pani przeżywa, jest niezwykle bolesne. Trzydzieści cztery lata wspólnego życia, nagłe odejście, zdrada i utrata stabilności finansowej – to wszystko mogłoby sprawić, że "świat się zawalił", jak to Pani opisała. To naturalne, że pomimo upływu czasu nadal odczuwa Pani głęboki ból i być może nie do końca jeszcze odnalazła się w nowej rzeczywistości. Odnośnie relacji z córką, to poczucie braku empatii z jej strony, a także fakt, że miałaby być świadkiem na ślubie byłego męża, faktycznie może potęgować Pani poczucie upokorzenia i zdrady. Wiele osób w Pani sytuacji mogłoby poczuć się tak samo zranionymi i rozważać trudne decyzje o relacjach. Córka może być w skomplikowanej sytuacji, próbując znaleźć swoje miejsce w nowej rodzinnej dynamice (chęć zachowania dobrych relacji z każdym z rodziców), być może nieświadomie Panią raniąc. Proponuję rozważyć szczerą rozmowę z córką, w której opowie jej Pani o tym, co myśli i czuje w tej sytuacji, jednakże bez oceniania / krytykowania kogokolwiek. Co do kwestii majątkowych, naturalne jest, że po tak długim wspólnym życiu myśli Pani o dorobku. Ma Pani pełne prawo do podjęcia tej sprawy. W całym tym kryzysie myślę, że wsparcie psychologa mogłoby być w tej chwili wskazane. Taki specjalista pomógłby Pani uporać się z tym nawałem emocji, znaleźć sposoby na radzenie sobie z bólem i odzyskać wewnętrzną siłę, a także spojrzeć na relacje z córką z innej perspektywy. 

Zdjęcie Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Psycholog
348 odpowiedzi na forum

Szanowna Pani,

 

Dziękuję za zaufanie i podzielenie się tą trudną historią. To, co Pani przeżyła i nadal przeżywa, to głęboka strata, zranienie i długotrwały proces żałoby po życiu, które – jak się wydawało – miało trwać niezmiennie. Ma Pani pełne prawo czuć się zraniona, zdradzona i osamotniona. Rozpad po 34 latach wspólnego życia, w cieniu zdrady i braku elementarnego szacunku ze strony nowej partnerki byłego męża, to ogromny cios.

 

Córka znajduje się w trudnej sytuacji lojalności podzielonej – być może próbuje „nie wybierać stron”, ale jej brak wrażliwości na Pani emocje jest bolesny i niezrozumiały. Rola świadkowej w ślubie ojca i jego nowej partnerki, zwłaszcza w kontekście takiej historii, to przekroczenie granic, które ma prawo Pani postrzegać jako zdradę. I nie jest to tylko emocjonalna reakcja – to realne naruszenie lojalności wobec matki, która przeszła tak wiele.

 

Ma Pani pełne prawo rozmawiać z byłym mężem o sprawach majątkowych – to nie jest zemsta ani roszczenie. To próba zadbania o to, by wspólny dorobek życia, który wypracowaliście razem, nie został przekazany osobie, która nie miała udziału w jego tworzeniu, a wręcz Panią poniża. To rozsądne i odpowiedzialne działanie, zwłaszcza jeśli chce Pani zabezpieczyć przyszłość dzieci i wnuków.

 

Zerwanie kontaktu z córką to bardzo poważna decyzja – zanim ją Pani podejmie, może warto spróbować jeszcze jednej, spokojnej rozmowy. Nie o ocenianiu, ale o emocjach. Powiedzieć jej, co Pani czuje – nie oczekując, że zmieni zdanie, ale żeby przynajmniej wiedziała, jak bardzo ją Pani kocha i jak bardzo to wszystko boli.

 

I najważniejsze: Pani życie się nie kończy. Choć teraz wszystko się rozsypało – z tych kawałków można zbudować coś nowego. Być może warto rozważyć spotkania z psychologiem lub psychoterapeutą, który pomoże przejść przez żałobę po utraconym małżeństwie i obecnym odrzuceniu.

 

Nie jest Pani przezroczysta. I nie została Pani przegrana – tylko okrutnie zraniona.

Życzę Pani dużo siły i spokoju. Proszę zadbać o siebie, bo bardzo Pani na to zasługuje.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Justyna Bejmert

Psycholog

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z wątpliwościami w małżeństwie i rutyną po 9 latach związku?

Mam wątpliwości czy kocham męża. Związek 9-letni. Z jednej strony łączy nas wiele wspomnień i dobrych chwil. Jesteśmy fajnymi kumplami, ale mam wrażenie, że to zbyt mało na małżeństwo. Że trochę niszczy nas taka codzienność, obowiązki, rutyna i zmęczenie, które przeplata się ze złością. Czasami częściej jestem zdenerwowana niż szczęśliwa. W takich momentach przychodzi bardzo dużo wątpliwości i rozważań o lepszym partnerze. O kimś bardziej pasującym albo łatwiejszym do porozumienia się. Z jednej strony nie chcę kończyć związku, jak zepsutą zabawkę i wymieniać na lepszy model, bo nie o to chodzi. A z drugiej strony coraz częściej bywają momenty osamotnienia i poczucia, że po prostu mam dość. Jak ugryźć ten temat? Jakie pytanie sobie zadać, a jakie tematy poruszyć z mężem? Czuję się zagubiona, bo mam wrażenie, że to przecież "nic takiego", że brakuje mi konkretów, ale jednak efektuje niezadowoleniem ze związku i ostatecznie ze wspólnego życia.

4 odpowiedzi
Jak uratować związek?

Witam, chciałbym uratować swój związek przed rozpadem, nie wiem co robić?

12 odpowiedzi
Czy wyjazd do Hiszpanii po studiach psychologicznych to dobra decyzja? Lęk o pracę, przyszłość i związek na odległość
Zaczęłam się trochę stresować, mam 24 lata i jestem teraz na ostatnim roku studiów z psychologii. Rok temu wróciłam z wymiany Erasmus w Hiszpanii, a pod koniec mojego pobytu poznałam chłopaka, z którym jestem teraz w związku co prawda na odległość, ale staramy się widywać co kilka miesięcy. Będąc w Hiszpanii czułam się tam naprawdę dobrze i zaczęłam się zastanawiać nad przyszłym tam życiem, jednak nie wiem jak mogłabym tego dokonać. Zastanawiam się nad złożeniem aplikacji na praktyki absolwenckie z Erasmusa, ale boję się, że nie uda mi się znaleźć miejsca. Chcialabym wyjechać trochę też ze względu na chłopaka, ale chyba bardziej dla siebie, naprawdę lubię ten kraj i podoba mi się nauka hiszpańskiego. Jednak mam co do tego obawy, boję się, że w przyszłości nie znajdę tam pracy jako psycholog, że się nie utrzymam, że łatwiej było by mi rozwijać moją karierę w Polsce, czy to w pracy w szkole, poradni, czy poprzez staże w szpitalach itp. Wiem, że istnieje również możliwość pracy online, ale mimo to, mam obawy że może być mi znacznie trudniej, zwłaszcza na początku, nie mając zbyt dużego doświadczenia. Posiadam jedynie niewielkie doświadczenie poprzez wolontariaty i praktyki, które udało mi się dokonać podczas studiów. Boję się, że przez tak niepewną przyszłość mój związek nie przetrwa.
10 odpowiedzi
Wstydzę się za swoje myśli, które kompletnie się zmieniają w trakcie miesiączki.
Jestem z partnerem 7 lat, mało się kłócimy, spędzamy sporo czasu ze sobą, jest okay, mieszkamy razem, jesteśmy życzliwymi ludźmi, czuję, że partner mnie wspiera, jest przy mnie zawsze, gdy potrzebuje. 3 lata temu przez rok przyjmowałam leki na depresję, na co dzień jestem osobą bardzo wrażliwą i lękliwą, brak mi pewności siebie. Mam taki problem, że w tym tygodniu podczas miesiączki mój mózg stwierdził, że nie kocha już partnera, że chce być z kimś innym. Miałam też jeden sen, w którym filtrowalam ze swoim dawnym kolegą, z którym nie miałam nawet jakis bliskich relacji, po prostu znajomy. Aktualnie boje się, że mój związek się rozpadnie, jestem płaczliwa, płakałam chłopakowi, że doprowadzę do tego, że nie będziemy razem, że czuję jakbym zrobiła coś bardzo złego. Płaczę z powodu wyrzutów sumienia, jakbym nas zawiodła. Nigdy nie zdradziłam partnera, nigdy nie szukałam nikogo na boku, mój partner też nie robi takich rzeczy, ogólnie mam mało znajomych, ponieważ jestem introwertyczką, więc w sumie to nawet nie miałabym z kim zdradzać. Nie wiem co zrobić z takimi myślami. Pół roku temu miałam pierwszy raz podobną sytuację, tylko że przed miesiączką tak było, po miesiączce minęły takie mysli, ale od tamtego czasu już nie uważam, że mój parter jest taki słodki, nie rozczula mnie tak jak jeszcze pół roku temu. Zawsze czułam, że "to mój słodki chłopak", chciałam go tulić do siebie, bo mnie tak rozczulał A teraz czuję jakbyśmy byli po prostu znajomymi, jesteśmy dla siebie mili i to tyle. Chwilę przed tym pierwszym razem, gdy miałam takie myśli w głowie, to w pracy pojawił się jeden chłopak, z którym miałam bardzo miły kontakt, kontakt tylko online na chacie, bo nie poznałam go osobiście, on to był taki bajerant, pisał bardzo emocjonalnie to co kobieta chciałaby usłyszeć, nic do niego nie czułam, czasem gdzieś pojawiał się w myślach, i trochę czekałam aż do mnie napisze. Myślę, że on mógł mieć wpływ na to, że mój mózg zaczął coś wymyślać. Jak minęła miesiączka to nie myślałam już o tym chłopaku, ale jakiś lęk został. Ze strony chłopaka nic się nie zmieniło, wspiera mnie, wie o wszysktim, ale uważa, że to tylko chwilowe wahania nastroju, że między nami nic się nie zmieniło, że możemy żyć dalej. A ja nie wiem już co o tym wszystkim myśleć, to okropny stan, stan, w którym mam wyrzuty sumienia okropne, jakbym faktycznie zdradziła partnera, a ja naprawdę do niczego takiego nawet nie dążyłam. Proszę o podpowiedź co mogę z tym zrobić, czy to wgl jest normalne :( Wiem, że to minie, będzie lepiej, wrócimy do normalności, ale ta normalność już nie jest taka słodka jak kiedyś, chciałabym żeby znów mnie rozczulał Bo nadal chce z nim być, jest wspaniały Nie wiem co się dzieje w mojej głowie...
2 odpowiedzi
Asertywność czy unikanie odpowiedzialności? Konflikt z partnerką brata o obowiązki w domu

Mamy dom 2-lokalowy, ja mieszkam na piętrze, mój brat na dole. Oboje jesteśmy po rozwodzie, bezdzietni, nasi rodzice nie żyją. W naszych małżeństwach mieszkaliśmy gdzie indziej. Od pewnego czasu mój brat ma partnerkę, która z nim mieszka, problem polega na tym, że ona nie chce uczestniczyć w dbaniu o części wspólne nieruchomości, a jej wymówką jest, że ona chodziła do psychologa i nauczyła się asertywnie bronić, nie pozwolić się wykorzystywać i nie pozwoli sobie wpłynąć na poczucie winy. Gdy pytam ją, czy nie twierdzi, że sprzątanie klatki schodowej tylko przeze mnie, a ona też z niej korzysta lub zbieranie liści na podwórzu jest dla niej w porządku, ona zaczyna mówić szybciej i głośniej i wywiązuje się awantura, a mój brat mówi: dwie baby jesteście i nie potraficie się dogadać. Ja mam pytanie, jaki psycholog mógł ją nauczyć czegoś takiego (z całym szacunkiem dla wszystkich wykonujących ten zawód). Rada czekania, że ona coś zrobi też spaliła na panewce, po prawie 4 miesiącach wzięłam się i posprzątałam.

5 odpowiedzi
Jak radzić sobie z poczuciem przytłoczenia przez najbliższą rodzinę i odzyskać radość życia

Krótko: mam 45 lat, męża i syna 15 lat, rodziców, dom, kredyt, pracę… w życiu miałam szczęście do ludzi: nauczycieli, księży, lekarzy, szefów, współpracowników, lubię ludzi i myślę, że jestem lubiana! Natomiast najbliższa rodzina (syn, którego bardzo kocham i matka, raczej bez szału) wywołują u mnie skrajną frustrację, mam wrażenie, że w ostatnim czasie zawłaszczyli moje życie - po prostu mnie nie ma! Po telefonie od matki czuję się psychicznie wyczerpana, nawet jak jej nie widzę i nie słyszę, to wykańcza mnie na odległość! Humory syna kompletnie mnie rozwalają! Przez nich piękny świat wokół kompletnie mnie nie cieszy, nie mogę już dłużej! Jest jakiś ratunek dla mnie? Z góry bardzo dziękuję

6 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: kobieta wychodzi ze splątanej liny w stronę otwartej furtki, ptak wylatuje z klatki

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.