Magdalena Pardo
Dzień dobry Mary,
dziękuję, że napisałaś tak szczerze co Cię spotkało i czego doświadczasz. Widać, że od długiego czasu próbujesz walczyć o relację, jednocześnie zmagając się z własnym cierpieniem psychicznym. W Twoich słowach jest dużo bólu, wstydu, ale też ogromna potrzeba bliskości i bycia kochaną. :( To są bardzo ludzkie potrzeby.
Mary, najpierw chcę powiedzieć coś bardzo ważnego. To, co opisujesz między Wami, jest przemocą w związku. Dotyczy to zarówno przemocy psychicznej, jak i fizycznej. Nawet jeśli zdarzało się, że Ty też reagowałaś agresją w sytuacji napięcia, to fakt, że dochodziło do bicia, wstrząsu mózgu czy siniaków, jest poważnym sygnałem, że ta relacja jest dla Was obojga bardzo niebezpieczna emocjonalnie i fizycznie. W takich relacjach często pojawia się znany cykl przemocy: napięcie, wybuch, poczucie winy, obietnice poprawy, chwilowa poprawa… a potem znowu napięcie.... To może sprawiać, że człowiek bardzo chce wierzyć, że „teraz już będzie dobrze”. I rozumiem Cię, że też chcesz w to uwierzyć.
Z Twojej historii widać też, że oboje niesiecie bardzo trudne doświadczenia z przeszłości. Ty piszesz o traumach, chorobach psychicznych, hospitalizacjach i bardzo ciężkich epizodach depresji. Twój partner przeżył samobójstwo ojca i wychowywał się w cieniu uzależnienia. Takie historie często zostawiają głębokie rany w sposobie budowania relacji, zaufania i radzenia sobie z emocjami. Czasem dwie bardzo zranione osoby bardzo się do siebie przyciągają, bo na początku pojawia się ogromna intensywność i poczucie zrozumienia. Jednak później te same rany mogą powodować dużo bólu i konfliktów.
To, że bardzo pragniesz bliskości, namiętności i poczucia, że jesteś dla niego kobietą, jest całkowicie zrozumiałe. Brak czułości i fizycznej bliskości w związku potrafi bardzo ranić i podkopywać poczucie własnej wartości. Kiedy dodatkowo pojawiały się krytyka, odpychanie i komentarze o Twoim ciele, mogło to jeszcze bardziej pogłębić poczucie, że nie jesteś wystarczająca. A to potrafi bardzo niszczyć psychicznie...
Ważne jest, żebyś spojrzała na jedną rzecz bardzo uczciwie wobec siebie: sama miłość lub deklaracja „kocham cię i nie chcę odejść” nie wystarcza, żeby związek był zdrowy i bezpieczny. Relacja powinna dawać poczucie bezpieczeństwa, szacunku i możliwości bycia sobą. Jeśli pojawiała się przemoc fizyczna i głębokie rany psychiczne, to znaczy, że Wasza relacja potrzebowałaby bardzo poważnej, profesjonalnej pomocy, a czasem niestety bywa tak, że dwie osoby nie są w stanie razem stworzyć bezpiecznej relacji, mimo że coś do siebie czują.
Czy masz teraz obok siebie jakiekolwiek wsparcie w postaci terapeuty, psychiatry, kogoś z rodziny albo przyjaciół? Przy tak trudnej historii bardzo ważne jest, żebyś nie była z tym sama. Szczególnie jeśli w Twoim życiu już wcześniej pojawiały się ciężkie epizody depresji i hospitalizacje.
To, że chorujesz, masz trudności psychiczne albo przechodzisz kryzysy, nie oznacza, że zasługujesz na odrzucenie, poniżanie czy przemoc. Choroba nie odbiera Ci prawa do szacunku i czułości.
Twoja historia pokazuje ogromną walkę o życie i o relację. Jednocześnie mam wrażenie, że bardzo dużo odpowiedzialności za wszystko bierzesz na siebie. Za emocje swojego partnera za konflikty, za zmianę swojego ciała, za to czy on czuje pociąg. To bardzo duży ciężar, którego jedna osoba nie powinna dźwigać sama. :(
Wysyłam Ci mnóstwo siły Mary,
Magdalena Pardo
psycholożka
















