Left ArrowWstecz

Partner wybiera porno zamiast seksu ze mną – jak przestać obwiniać siebie i odbudować poczucie własnej wartości?

Gdy poznałam mojego Partnera bardzo się zakochałam, niemal od razu . Bylam wtedy trochę przy kości, ale mówił że podoba mu sie moje ciało itd. Aż w końcu zaczęły się problemy z seksem...usłyszałam,ze nie podniecam go jak powinnam, ze problem jest we mnie ...bardzo sie starałam byc lepsza . Do tego wszystkiego nagminnie oglądał się i ostentacyjnie gapił na inne kobiety nawet kiedy bylam obok i to w taki sposób, ze potrafil zapomnieć ze jestem obok. Wiedziałam ze sie masturbuje ale to przecież normalne .Chcial oglądać filmy po to ,aby się podniecić i wtedy kochać sie ze mna. Gdy przestałam sie na to zgadzać bo bardzo mnie to raniło...zaczęły sie większe problemy z seksem ...zasugerowałam, ze może tabletki ...spróbowaliśmy i ok technicznie sie udalo ale nie mogl dojść. Powiedział mi wtedy,ze on nie ma problemu bo np Pani z apteki lub pogodynka spowodowały u niego podniecanie. Powiedział mi tez ,ze raz na jakis czas musi "zerżnąć " inna kobietę- aktorkę z filmu porno . Było mi z tym bardzo trudno. On wybierał samozaspokajanie sie przy filmie zamiast bliskości ze mną, ukrywał ,ze robił to kompulsywnie...jeden raz trwał 1,5/2 h...a robił to wiecej razy w ciągu dnia ...pózniej okłamywał, ze juz tego nie robi .Teraz jest trochę inaczej, ja sporo schudłam, On ponoć sie zmienil .Przeszliśmy przez piekło - On niszczył mnie ja Jego ....teraz jest już lepiej .Ale mam duży problem np kiedy ma problem zeby sie podniecić..czy znowu coś ja ...czy znowu cos robi . Mam tez problem jesli obok nas choćby przechodzą inne atrakcyjne kobiety od razu sledzę jego wzrok ..I w zależności jak wyglądam dobrze - jestem w stanie to przemilczeć ale kiedy nie czuje ze wyglądam dobrze mam ochotę rozpłakać sie i uciec .wcześniej wiele razy mi mówił,ze powinnam wyrzucić to z głowy, ze nie normalne jest to jak dlugo mnie to trzyma ... Bardzo chciałabym wiedzieć, ze to nie jest moja wina.Jak sobie z tym poradzić?
User Forum

No name

mniej niż godzinę temu
Jadwiga Kolebuk

Jadwiga Kolebuk

Dzień dobry, 

To , że partner miał trudności z podnieceniem, korzystał z pornografii w sposób kompulsywny, porównywał Cię do innych kobiet czy mówił rzeczy, które podważały Twoją atrakcyjność – to są jego zachowania i jego odpowiedzialność. Żadna zmiana Twojego ciała czy „staranie się bardziej” nie powinna być warunkiem bycia wystarczającą w relacji. To, co teraz przeżywasz (sprawdzanie jego wzroku, napięcie, porównywanie się, silne emocje kiedy widzisz inne kobiety) jest bardzo zrozumiałą reakcją. To nie jest „przesada” ani „nienormalność”, tylko efekt tego, że przez dłuższy czas Twoje poczucie bezpieczeństwa i wartości w relacji było naruszane. Jeśli ma Pani możliwość, naprawdę warto to przepracować z terapeutą – bo to, co Pani nosi, to nie jest „wymyślony problem”, tylko realna rana w relacji. I jeszcze raz najważniejsze:

Pani wartość nie zależy od tego, czy ktoś się w danym momencie podnieci. Pozdrawiam Jadwiga Kolebuk 


 

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

  Dzień dobry

 

 Z  Pani opisu widać długotrwałe raniące zachowania partnera, które podkopują poczucie wartości, zaufanie do siebie i bezpieczeństwo w relacji, a takie wzorce manipulacji mogą prowadzić do lęku, winy i niskiej samooceny.

To, że partner obwiniał Panią za własne trudności seksualne, porównywał  z innymi kobietami i mówił rzeczy typu „to problem w Tobie”, mogło działać jak przemoc emocjonalna albo gaslighting, czyli podważanie Pani uczuć i percepcji, a na to nie może być NIGDY normą. Jednocześnie problemy z erekcją, pobudzeniem czy nadmierne poleganie na pornografii czy masturbacji mogą mieć różne przyczyny i nie da się ich uczciwie sprowadzić do jednego „to przez Ciebie”. W relacjach problemy seksualne bardzo często nakręcają się wzajemnie z napięciem, wstydem i poczuciem odrzucenia.To, że teraz automatycznie śledzisz jego wzrok i oceniasz siebie, jest typową reakcją po długim okresie ranienia i niepewności, a nie dowodem, że coś jest z Panią „nie tak”.
Kiedy ktoś wielokrotnie daje sygnał, że „inna kobieta” bardziej go pobudza, mózg zaczyna szukać zagrożenia wszędzie i trudno mu potem zaufać nawet w neutralnej sytuacji. Dlatego Pani reakcja na atrakcyjne kobiety obok Was nie jest przesadą, tylko śladem po tym, co Pani przeżyła.

 

Proszę nazwać to, co Pani czuje, więc zazdrość, lęk, wstyd, złość, żal. Samo nazwanie emocji obniża ich chaos.

Oddziel fakty od starych komunikatów: „on ma trudność z pobudzeniem” nie znaczy „jestem niewystarczająca”.

Należy ustalić granice wobec zachowań, które  ranią, zwłaszcza porównywania z innymi, komentowania ciała i oglądania pornografii kosztem bliskości.
Nie jest Pani „zbyt przewrażliwiona”, jeśli po tym wszystkim boisz się kolejnego odrzucenia; to zrozumiała reakcja na zranienie.

1 miesiąc temu
Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry :)

Trudności z podnieceniem czy funkcjonowaniem seksualnym partnera bardzo rzadko mają jedną przyczynę. Często wiążą się z nawykami seksualnymi, stresem, napięciem w relacji, nadmiernym korzystaniem z pornografii, poczuciem presji lub problemami zdrowotnymi. To są kwestie po stronie partnera i całej relacji, a nie  Pani kobiecości czy atrakcyjności. To, że teraz pojawia się silne napięcie, kiedy widzi Pani inne kobiety lub gdy partner ma trudność z podnieceniem, można rozumieć jako efekt wcześniejszych doświadczeń. Umysł próbuje się chronić i „wyłapuje zagrożenie”, nawet jeśli sytuacja się częściowo zmieniła. 
 

Pomocne może być zwrócenie uwagi na kilka rzeczy:
- Po pierwsze - oddzielanie faktów od interpretacji: tzn., kiedy pojawia się myśl „to znowu moja wina”, warto zatrzymać się i sprawdzić, jakie są dowody za i przeciw tej myśli. 
- Po drugie - wzmacnianie własnego poczucia wartości niezależnie od reakcji partnera, np. poprzez zauważanie swoich cech, osiągnięć, dbanie o własne potrzeby i granice. 
- Po trzecie - jeśli temat seksualności i zaufania nadal budzi silne emocje, bardzo pomocna bywa wspólna konsultacja u seksuologa lub terapeuty par.
 

Najważniejsze w tym momencie wydaje się danie sobie prawa do uznania, że to, co Pani przeżywa, ma sens po takich doświadczeniach. Proces odzyskiwania poczucia bezpieczeństwa w relacji zwykle wymaga czasu, konsekwencji partnera w zachowaniu oraz odbudowywania zaufania krok po kroku.

Pozdrawiam i życzę powodzenia,
Karolina Grabka

1 miesiąc temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

To, przez co Pani przeszła, jest formą przemocy emocjonalnej i absolutnie nie jest Pani winą. Problemy w sferze intymnej oraz brak podniecenia u Pani partnera nie wynikały z Pani wyglądu czy wagi, lecz z jego uzależnienia od silnych bodźców, które doprowadziły do tzw. odwrażliwienia na realną bliskość. 

Pani obecne lęki, śledzenie jego wzroku i brak poczucia bezpieczeństwa są naturalną reakcją na traumę relacyjną, której Pani doświadczyła. Trudno „wyrzucić coś z głowy”, gdy fundament zaufania został tak dotkliwie zburzony, a poczucie własnej wartości systematycznie niszczone przez osobę najbliższą. To, że partner oczekuje od Pani natychmiastowego zapomnienia o doznanych krzywdach, jest kolejnym przejawem braku empatii i próby uniknięcia odpowiedzialności za wyrządzoną Pani szkodę.

Aby poradzić sobie z tą sytuacją, konieczne jest zrozumienie, że Pani ciało nigdy nie było problemem – problemem był destrukcyjny mechanizm nagrody w mózgu partnera. Jeśli relacja ma trwać, to nie Pani powinna „lepiej wyglądać”, by go zainteresować, ale partner musi podjąć rzetelną terapię uzależnień, aby odzyskać zdolność do przeżywania naturalnej intymności. Pani natomiast potrzebuje wsparcia terapeutycznego, aby odbudować poczucie własnej godności i odzyskać wiarę w to, że zasługuje Pani na bycie pożądaną i szanowaną bez względu na to, jak bardzo atrakcyjna kobieta przechodzi obok na ulicy. Relacja nie będzie zdrowa, dopóki Pani bezpieczeństwo będzie zależało od jego nastroju czy technicznej sprawności, a nie od trwałego szacunku i lojalności.

 

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

1 miesiąc temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzien dobry,

 

Dziękujemy za kontakt z nami. Uważam, że to, co Pani przeżyła w tej relacji, mocno naruszyło poczucie bezpieczeństwa i własnej wartości. Kiedy partner jednocześnie rani słowami, porównuje i buduje napięcie wokół seksualności, naturalne jest, że w głowie zostaje czujność, lęk i ciągłe „skanowanie” sytuacji. Myślę sobie, że nie jest to„przesada”, to reakcja organizmu na długotrwałe zranienie. Sądzę, że dziś Pani problemem nie jest już tylko jego zachowanie ale wewnętrzny mechanizm: „czy ja jestem wystarczająca?” i on właśnie uruchamia się szczególnie wtedy, gdy pojawia się niepewność (jego reakcje, inne kobiety, seks).

Według mojej opinii warto zacząć od kilku kroków:
oddzielenie odpowiedzialności: jego podniecenie, potrzeby i sposób radzenia sobie z seksualnością nie są miarą Pani wartości
zauważanie momentu „uruchomienia” (kiedy pojawia się porównywanie) i nazywanie tego: „to mój lęk, nie fakt”
 powrót do ciała i siebie, a nie do kontroli jego reakcji (bo tego nie da się utrzymać bez ogromnego napięcia)

Mam też kilka pytań do refleksji, które mogą Panią trochę „odkleić” od tego schematu:

Co dokładnie dzieje się we mnie w momencie, kiedy widzę, że patrzy na inne kobiety?

Czyja to historia mówi w mojej głowie: moja czy ta, którą w tej relacji usłyszałam?

Co ja tracę, kiedy zaczynam go kontrolować wzrokiem i reakcjami?

Jak wyglądałaby relacja, w której nie musiałabym „udowadniać swojej wartości”?

Czy dziś czuję się w tej relacji bezpiecznie emocjonalnie, czy raczej napięta i czujna?

 

Sądzę, że najważniejsze jest tu nie to, czy Pani „ma rację”, tylko czy w tej relacji Pani psychika ma przestrzeń na spokój, bo miłość bez bezpieczeństwa bardzo łatwo zamienia się w ciągłe napięcie i walkę o siebie.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

1 miesiąc temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Czy częsty seks i intymne gesty męża są wyrazem miłości w związku małżeńskim?

Czy codzienny seks, czasem trwający dwie, nawet trzy godziny – namiętny, intensywny – a także potrzeba bliskości w środku nocy, przytulania się, bycia blisko, to forma wyrażania miłości i uczuć? Jestem w małżeństwie i zastanawiam się, czy to wszystko świadczy o głębokim przywiązaniu.

Podczas zbliżeń mąż czasem daje mi klapsa w pośladki – czy to oznacza, że go to podnieca, czy raczej jest to sposób na wyrażenie emocji, uczuć? Zdarza się też, że kiedy gdzieś razem wychodzimy, potrafi mnie klepnąć albo złapać krocze.

Mi to odpowiada, bo odbieram to jako znak, że mu się podobam, że wciąż mu się podobam fizycznie, że moje ciało go pociąga – i że mnie kocha. Ale czasem się zastanawiam – czy to rzeczywiście jest taka forma wyrażania miłości, czy może ma też inne znaczenie?

Partner jest dla mnie niedobry. Maltretuje też koty.
Witam, mam problem z moim partnerem. We wszystkim mi umniejsza, moje osiągnięcia są dla niego niczym, uważa, że moje studia są nic nie warte, nawet jeśli chodzi o błahe sprawy, typu spakowanie paczki, czy pokrojenie pomidora uważa, że lepiej to zrobi. Rozmawiałam z nim na ten temat wiele razy, jednak nie interesują go moje argumenty. Kilka razy mnie okłamał, obiecał, że nie będzie już tego robił, jednak robi to dalej. Pisze z koleżankami tak, bym nie widziała, bo uważa, że jestem chorobliwie zazdrosna, a nie jestem, jednak jak tłumaczyłam, dał mi tyle powodów, że po prostu bardzo mnie boli to, co robi. Ostatnio w kłótni rozwalił w domu drzwi tylko dlatego, że zamknęłam się w sypialni i powiedziałam, że nie chcę z nim teraz rozmawiać i chcę się uspokoić. Oczywiście zrzucił wszystko na mnie " to Twoja wina, trzeba było się nie zamykać". Wcześniej nawet nie ostrzegł, że ma taki zamiar, po prostu je rozwalił. Wszystko, co dzieje się w naszym związku jest moją winą. Jego koleżanka z pracy mówiła na mnie bardzo brzydko, powiedziały mi to osoby trzecie. Ona się wyparla, on wierzy jej, a nie mnie. Kolejna sprawa - mój partner znęca się nad kotami. Mamy w domu zwierzęta, wiedział o psach i kotach od początku, nic przed nim nie ukrywałam. Psy akceptuje, jednak kotów nie. Kiedy chciałam znaleźć im dom, powiedział, że nie, bo będę bardzo za nimi tęskniła. Potrafił rzucić kotem o podłogę, lub tez wyrzucić kota na balkon, kopnąć kota, szarpnąć nim. Kiedy niósł kotka za łapkę, żeby wyrzucić go na balkon, on strasznie miauczał, a ja krzyczałam, płakałam i błagalam go, żeby tak nie robił to powiedział " tak, bo kotki są ważniejsze ode mnie" i nie reagował na mój płacz. Teraz nie zauważyłam, by je bił, jednak parę razy widziałam, że jeśli kot ucieka on próbuje go kopnąć. Kiedy jest w domu one nie mają prawa wyjść spod łóżka do kuwety, czy wody. Kiedy go widzą uciekają w popłochu. Kiedy koty siedzą pod łóżkiem on potrafi iść i specjalnie je drażnić, żeby tylko się bały. Kiedy któryś z kotów odważy się wyjść spod łóżka słyszy " won mi stąd". I kot musi tam wracać. A jak wskoczy na jakiś mebel to mój partner wpada we wściekłość i znowu słyszę argumenty " bo kot ważniejszy ode mnie". Zauważyłam, że mój partner widzi tylko siebie, umniejsza mi bardzo mocno, uważa, że jestem gorsza i głupsza, choć nie powiedział mi tego wprost, ale niestety robi wszystko, bym tak się czuła. Rozmowy i terapia nic nie dały. Kiedy poszliśmy do specjalisty i specjalista powiedział, że widzi, że mam bardzo niską samoocenę i poczucie własnej wartości i chciałby spotkać się kilka razy ze mną żeby to odbudować, to.moj partner powiedział " widzisz, psycholog zobaczył kto jest winny i z kim chce pracować". Partner wymyślił terapię tylko po to, żeby pokazać mi, że to, co dzieje się w naszym związku to moja wina, a nie jego, albo wspólna. Usłyszałam od niego wiele przykrych słów, ostatnio nie wytrzymałam i dostał w twarz, choć bardzo mi za to wstyd. W kłótniach mówi, że zachowuje się jak głupia baba, że jestem histeryczka, wariatką itp, choć ja już zwyczajnie jestem wyczerpana i płaczę z bezsilności. Usłyszałam, że ma gdzieś mój płacz i się na to uodpornił. Proszę pomóżcie, co ja mam zrobić ?
Czy warto jest czekać na kogoś, kto daje ci nadzieję, że kiedyś znów będziecie razem?
Czy warto jest czekać na kogoś, kto daje ci nadzieję, że kiedyś znów będziecie razem? Wcześniej daje ci sygnały, że już cię nie kocha. Ale raz mówi, że sam tęskni, pije i ma myśli samobójcze, śni mu się, że skoczy z wiaduktu, a potem znów, że jesteśmy przyjaciółmi i że się nie zabije, bo ma dla kogo żyć ma rodzinę i przyjaciół. Wchodzi strasznie na psychikę, a ja go kocham i sama jestem w złym stanie psychicznym. Warto jest czekać z myślą, że brakuje tego wsparcia, bo sama nie wiem. Jestem skołowana i czasem myślę, że wchodzę w depresje z jego braku przy mnie.
Dobry wieczór. Mam problem. Mieszkam z mężem i jego rodzicami. Niby mamy poprawnę relacje. czasem zdarzają się sytuacje że teść odbiera córkę ze szkoły. I to jest chyba jedyne o co że tak powiem prosimy teściów. Teściowa uważa że jako jej dzieci mamy obowiązek robić dla nich wszytsko. Poprostu przychodzi i mówi że trzeba obciąć jej paznokcie, umyć okna, odebrać leki,coś posprzątać. Ostatnio chciałam zrobić sobie wyniki musialam być w przychodzi dużo wcześniej niż o godzinie której zawożę córkę do szkoły. Zapytałam teściowej czy teść nie będzie jechał następnego dnia na zakupy. Oczywiście nie wiedziała. Zapyta. Później dostałam od niej wiadomość że może ja zawieść. Następnego dnia po wynikach teściowa zaczęła rozmowę że robię jakieś podchody zamiast powiedzieć ,,że chce zrobić wyniki i że muszą zawieść córkę.,, Wydaje mi się że jestem cierpliwa osoba. Mimo że naprawdę czasem nie mam ochoty czegoś robić nie odmawiam im. Zrobię to a później targają mną nerwy. Takich sytuacji jest dużo. Ja je w sobie trzymam. Aż wkońcu wybucham. Chciałbym wiedzieć czy ze mną jest naprawdę coś nie tak? Czy ja potrzebuję pomocy specjalisty? Bo taka radę dostałam od teściowej.
Związek na odległość a duża różnica zarobków – jak poradzić sobie z zazdrością i poczuciem niższości?
Jakiś czas temu zacząłem tworzyć bliską relację z fantastycznym partnerem. Nasza znajomość zaczęła się od przyjaźni, ale obaj wiedzieliśmy, że łączy nas coś więcej. Ja obecnie mieszkam w powiatowym mieście, mam tutaj stabilną pracę, w której jestem szanowany, zarabiam przeciętnie. Mam własne mieszkanie i aktualnie niemal wszystkie, nieduże oszczędności przeznaczam na nadpłatę kredytu, żeby maksymalnie zmniejszyć obciążenie finansowe. Mój partner mieszka w dużym mieście 300 km ode mnie, ma tam dobrą pracę i wynajmuje mieszkanie. Odległość nie jest problemem - póki co widujemy się co kilka tygodni, mamy do siebie zaufanie i ustaliliśmy, że w miarę rozwoju relacji zastanowimy się, jak to rozwiązać. Problemem jest ogromna dysproporcja finansowa. On ma dobry fach i zarabia prawie 3 razy więcej ode mnie, z realną perspektywą dalszego rozwoju. W mojej branży możliwości rozwoju są ograniczone i choćbym osiągnął wszystko co możliwe (co udaje się nielicznym), nigdy nie osiągnę nawet ⅔ jego obecnych zarobków. On żyje bardzo skromnie i twierdzi, że ta różnica nie ma dla niego żadnego znaczenia. Jednocześnie cały czas sugeruje mi, że chciałby gdzieś ze mną pójść albo pojechać, mimo tego, że kilkukrotnie mówiłem wprost, że mnie aktualnie na to nie stać, a nawet w przyszłości będę potrzebował pieniędzy na budowanie poduszki finansowej a nie na przyjemności. Obecnie wyskoczyły mi pilne duże wydatki i nawet krótki wyjazd do niego jest dla mnie dużym obciążeniem. Twierdzi, że rozumie i nie chce wywierać presji, ale mam wrażenie, że traktuje to jak wymówkę. Na co dzień obraca się w otoczeniu ludzi zarabiających tak jak on lub więcej i mam wrażenie, że przez to żyje w pewnej bańce, porównuje się z bogatszymi od siebie. Ostatecznie dochodzi do tego, że zamiast cieszyć się z fajnej relacji, czuję zazdrość i frustrację, że jemu udało się coś osiągnąć, a ja zawsze będę z tyłu. Co gorsza, próbuje mnie pocieszać, że w przeciwieństwie do mnie on w swojej firmie jest “nikim” albo że niczym się nie różnimy, bo obaj pracujemy. Albo twierdzi, że w ogóle nie zależy mu na pieniądzach i karierze zawodowej i pracuje tam tylko dlatego, że nic innego nie potrafi. To wywołuje we mnie jeszcze większą irytację, kiedy umniejsza swoje sukcesy i chce w ten sposób zrównać się ze mną. Mam wyrzutu sumienia, że zamiast być dla niego wsparciem, jestem zazdrosny i zirytowany. Jednocześnie nie chciałbym, żeby to on finansował nasze wyjazdy, bo chciałbym być jego partnerem, a nie zabawką do dotrzymania towarzystwa. Ta różnica zarobków nie była dla mnie problemem, dopóki nasza relacja nie zaczęła robić się poważna i nie zacząłem myśleć o wspólnej przyszłości. Nie wiem, co mam robić.
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.