Dziękuję, że podzieliłaś się tym - to bardzo wyczerpująca i bolesna sytuacja.
Sytuacje oraz zachowania, które opisujesz, mogą przemawiać za tym, że twój mąż nie odseparował się emocjonalnie od rodziny pochodzenia oraz, że wciąż jest bardziej synem, bratem i wujkiem niż mężem. To nie jest Twoja wina, lecz indywidualne trudności Twojego męża, który powinien rozważyć przepracowanie ich na własnej terapii.
Widzę, jak bardzo boli Cię relacja Twojego męża z siostrzeńcami. Może łatwiej Ci będzie jak spojrzysz na tą relacje z innego kąta: Twój mąż wychowywał się bez ojca, tak jak teraz wasi siostrzeńcy - wychowują się bez ojca. Może (nie musi) być tak, że Twój mąż widzi w tych dzieciach samego siebie i chce zadbać o ich potrzeby - jego potrzeby, które były zaniedbane w trakcie dorastania bez ojca.
To nie zmienia tego, że tak nie powinno być. Mąż i Żona budują osobną komórkę rodzinną, która powinna być priorytetowa i pierwszoplanowa. Rozumiem twój poziom wypalenia i zmęczenia, a myśli o rozwodzie to konsekwencja tego. Przepracowanie tego kryzysu wymaga pracy, dobrej woli i chęci obu stron. To przekracza siłę jednej osoby, dlatego zachęcam do skorzystania z terapii dla par. Byliście już kiedyś u psychologa i nic to nie dało, lecz nie poddawajcie się i idźcie nawet do 5 psychologów, aż nie znajdziecie takiego, który da wam narzędzia do odbudowy relacji.
Przede wszystkich w tej sytuacji powinnaś pomyśleć o swoim zdrowiu, zastanów się w jaki sposób te spotkania z rodziną męża miałyby wyglądać abyś czuła się na nich dobrze. Warto spokojnie porozmawiać z mężem, nie w tonie "siostrzeńcy są ważniejsi ode mnie", lecz w komunikacie "ja", a w trakcie rozmowy postawić również granice. Możesz skorzystać z "języka żyrafy", jego schemat konstrukcji zdań jest bardzo prosty:
1. fakt - suche stwierdzenie faktu, bez oceny
2. uczucia - co czujesz, komunikat "ja", czuje się...
3. potrzeba - co jest dla mnie ważne
4. prośba - konkretna prośba o konkretną rzecz/zachowanie
Natalia Dębińska
psycholog

















