Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak pomóc byłej partnerce z możliwym zaburzeniem borderline i skłonnościami do samobójstwa?

Treść wrażliwa
Witam, z powodu bardzo burzliwej relacji postanowiłem rozpocząć terapię. W jej trakcie dowiedziałem się, że część zachowań mojej byłej partnerki może wskazywać na zaburzenie borderline. Gdy zacząłem o tym czytać, zauważyłem wiele podobieństw do naszej relacji. Rozstaliśmy się na początku roku (trzeci raz z jej inicjatywy), jednak ona nadal czasami okazuje mi bliskość, wyznaje miłość i szuka kontaktu fizycznego. Bardzo ją kocham, dlatego trudno mi odnaleźć się w tej sytuacji, zwłaszcza że jej zachowanie bardzo mnie rani. Chciałbym jej pomóc i zachęcić ją do terapii, ale wiem, że będzie się przed tym mocno bronić. Jak mogę z nią rozmawiać, by jej nie zranić, a jednocześnie spróbować przekonać ją do szukania pomocy? Zwłaszcza że ostatnio zaczęła mówić o tym, że chciałaby „zniknąć” z tego świata.
Łukasz Dyłka

Łukasz Dyłka

Dzień dobry.

 

Przede wszystkim byłbym ostrożny z nazywaniem jej zachowań „borderline” bez diagnozy. To, że pewne opisy pasują do tego, co Pan przeżył w relacji, może pomagać Panu coś zrozumieć, ale nie powinno być używane jako argument w rozmowie z nią. Lepiej mówić o konkretnych zachowaniach i o tym, co one robią z Panem, niż o etykiecie diagnostycznej.

 

Najważniejsze jest jednak to, że ona mówi o chęci „zniknięcia” z tego świata. Takich słów nie warto bagatelizować. Można spokojnie i wprost zapytać: „Czy masz myśli, żeby zrobić sobie krzywdę albo odebrać sobie życie?”. Jeśli odpowie, że tak, że ma plan, środki albo że nie czuje się bezpiecznie, wtedy to nie jest już rozmowa o relacji, tylko sytuacja kryzysowa. Wtedy trzeba wezwać pomoc pod 112, skontaktować się z jej bliskimi albo pomóc jej zgłosić się pilnie do szpitala/SOR. W kryzysie można też korzystać z Centrum Wsparcia 800 70 2222 oraz telefonu 116 123 dla osób dorosłych.

 

W rozmowie o terapii unikałbym zdań typu: „masz borderline” albo „powinnaś się leczyć”. Bezpieczniej powiedzieć: „Martwię się o Ciebie. Widzę, że bardzo cierpisz, a ja nie umiem i nie mogę być osobą, która sama Cię z tego wyciągnie. Chciałbym, żebyś porozmawiała z psychologiem albo psychiatrą. Mogę pomóc Ci znaleźć kontakt albo pójść z Tobą na pierwszą wizytę, ale nie mogę zastąpić specjalisty”. Przy trudnościach związanych z silną niestabilnością emocji i relacji podstawową formą pomocy jest psychoterapia, często prowadzona indywidualnie lub grupowo.

 

Równocześnie warto pamiętać o Pana granicach. To, że Pan ją kocha i chce jej pomóc, nie oznacza, że powinien Pan przyjmować każdy kontakt, bliskość fizyczną, wyznania miłości i kolejne wycofania. Może Pan powiedzieć: „Zależy mi na Tobie, ale taki kontakt mnie rani. Jeśli nie jesteśmy razem, potrzebuję jasnych granic”. Pomoc nie powinna polegać na tym, że Pan staje się jej ratownikiem kosztem własnego zdrowia psychicznego.

 

Dlatego najlepszy kierunek to: potraktować poważnie słowa o „zniknięciu”, zachęcać do profesjonalnej pomocy bez diagnozowania jej, a jednocześnie ustawić granice w relacji. Nie da się jej „przekonać” na siłę do terapii, ale można jasno nazwać troskę, pokazać konkretne możliwości pomocy i nie zostawać samemu z odpowiedzialnością za jej bezpieczeństwo.

Serdeczności
Łukasz Dyłka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Gabriela Strzelec

Gabriela Strzelec

Dzień dobry. Bardzo poruszył mnie Pana wpis. Czuć z niego dużo cierpienia i troski. Wyobrażam sobie, jak trudno może być Panu w obecnej sytuacji. Rozumiem też, że dużo niepokoju wywołały w Panu niedawne słowa partnerki, dlatego na wstępie pragnę zaznaczyć, że dla osób w kryzysie dostępne są telefony zaufania, a w nagłych sytuacjach/dużym kryzysie warto udać się po pomoc do szpitala na izbę przyjęć. 

Ważne, że w tym trudnym czasie postanowił Pan zadbać o siebie i podjął terapię. Bez wsparcia dla samego siebie trudno jest wspierać kogoś innego. Zrozumiałe jest, że życzy Pan jak najlepiej osobie, którą kocha. Natomiast w sytuacji ranienia ważne jest pilnowanie swoich granic i ochrona siebie. Czy zastanawiał się Pan czego potrzebuje w obecnej sytuacji?  Konsekwentne i jednocześnie życzliwe podejście może być pomocne także dla drugiej strony.  Pokazuje, że nie odrzuca jej Pan, tylko nie przyzwala na pewne raniące zachowania. Wspierająca jest nieraz sama obecność, akceptacja osoby (nie czynów jeśli są naruszające), okazanie empatii. Rozmowa o Pana doświadczeniach z terapią może być pomocna do zachęcenia byłej partnerki do pomocy sobie. Możliwe, że była partnerka obawia się stygmatyzacji związanej z ewentualną diagnozą - może byłaby skłonna przeczytać jakąś książkę na ten temat? Proszę jednak pamiętać, że decyzja należy do niej. Pozdrawiam

 

Telefony dla osób dorosłych w kryzysie
116 123 – Telefon Zaufania dla Osób Dorosłych w Kryzysie Emocjonalnym, całodobowy, bezpłatny. 
800 702 222 – Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychiatrycznym, całodobowe, bezpłatne. 
22 484 88 01 – Antydepresyjny Telefon Zaufania Fundacji ITAKA

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

dzień dobry

 

 Mów z empatią i bez oskarżeń, stawiaj granice i proponuj konkretną, bezpieczną formę pomocy (np. wspólna wizyta u terapeuty lub kontakt do specjalisty od BPD), a jeśli mówi o chęci „zniknięcia”, potraktuj to jako pilne i poszukaj natychmiastowego wsparcia kryzysowego. Zacznij od wyrażenia troski (np. „Martwię się o ciebie, kiedy widzę, że cierpisz”). Taki komunikat zmniejsza poczucie oskarżenia. Używaj krótkich, empatycznych zdań: odbijaj jej uczucia („Widzę, że jesteś naprawdę zraniona”), unikaj „Wiem, jak się czujesz”.

Nie diagnozuj ani nie etykietuj w rozmowie; zamiast mówić „masz borderline”, mów o trudnościach i potrzebie wsparcia: „Widzę, że te sytuacje bardzo cię bolą więc może porozmawiamy z kimś, kto może pomóc?”. Zaproponuj formę mniej zagrażającą jak wspólna wizyta (terapia par) lub konsultacja z psychologiem, zamiast natychmiastowego namawiania na indywidualną terapię. To często zmniejsza opór. Ustal jasne granice i komunikuj je spokojnie: co możesz robić, a czego nie zaakceptujesz (np. przemoc, przekraczanie granic). Granice pomagają obu stronom i są elementem zdrowego wsparcia. Dawaj wsparcie, ale oddaj odpowiedzialność: mów, że chcesz jej pomóc znaleźć pomoc, ale decyzja i praca należą do niej. To zmniejsza ratowniczą postawę, która zwykle nie działa w dłuższej perspektywie.  Traktuj to poważnie i nie zostawiaj jej samej. Zapytaj bez osądzania o to, czy ma plan i czy ma środki (leki, broń), i zachęć do natychmiastowego kontaktu z numerami alarmowymi lub pogotowiem kryzysowym, jeśli jest ryzyko bezpośredniego samobójstwa. Możesz również zaproponować natychmiastowy kontakt do telefonów zaufania lub zgłoszenie się wraz z nią na konsultację psychiatryczną/oddział kryzysowy. Jeśli czujesz, że jest bezpośrednie zagrożenie sam zadzwoń po pomoc.

 Rozważ także wsparcie dla siebie (terapia, grupa wsparcia, psychoedukacja dla osób bliskich osobom z BPD). Pomaga to utrzymać zdrowe granice i zrozumieć mechanizmy zaburzenia.

Jeśli istnieje bezpośrednie ryzyko samobójstwa: natychmiast służby ratunkowe lub linia kryzysowa; zostań z nią, jeśli to bezpieczne. Jeśli nie ma bezpośredniego zagrożenia: zaproponuj spokojną rozmowę nastawioną na troskę, daj konkretne opcje (wspólna wizyta, kontakt do terapeuty), ustaw granice i zadbaj o własne wsparcie.

Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,

Ze strony swojej byłej partnerki doświadcza Pan sprzecznych zachowań. Z jednej strony bliskości i wyznań miłości, a z drugiej kolejnych rozstań, czy wycofania, co może być obciążające emocjonalnie. Nic dziwnego, że trudno się w tym odnaleźć i że pojawia się chęć „uratowania” tej relacji oraz samej byłej partnerki. Warto jednak podkreślić, że nawet jeśli pewne zachowania czy cechy wskazują na osobowość typu borderline, to diagnozę może postawić wyłącznie specjalista po bezpośrednim kontakcie. Dlatego próba „uświadamiania” byłej partnerce jej trudności mogłaby zostać odebrana jako atak, odrzucenie albo ocenianie. Najbezpieczniej byłoby mówić o tym, co Pan widzi i o trosce, np. „Widzę, że cierpisz”, „Martwi mnie, kiedy mówisz, że chciałabyś zniknąć”, „Mam poczucie, że oboje się w tym gubimy i może wsparcie specjalisty mogłoby pomóc poczuć większy spokój”. Dużo łatwiej przyjąć zaproszenie do pomocy niż sugestię w postaci diagnozy. Jednocześnie warto pamiętać, że nie jest Pan odpowiedzialny za ratowanie byłej partnerki kosztem własnego zdrowia psychicznego. Dobrze, że rozpoczął Pan własną terapię, być może znajdzie Pan tam przestrzeń, żeby przyjrzeć się nie tylko jej zachowaniom, ale też sobie i temu, co sprawia, że mimo cierpienia tak trudno Panu postawić granice i zadbać e tym wszystkim o siebie.

 

Pozdrawiam serdecznie

Joanna Cichosz

Karol Boruch-Gruszecki

Karol Boruch-Gruszecki

Dzień dobry,

 

Znalazł się Pan w trudnej sytuacji, gdzie jest Pan rozdarty pomiędzy poczuciem miłości, a doświadczaniem odrzucenia, cierpienia oraz niepokoju związanego z występującymi u drugiej osoby myślami rezygnacyjnymi. Otrzymywanie skrajnie pozytywnych informacji, a następnie skrajnie negatywnych może powodować u Pana duży stres, a jednocześnie utrudniać rozpoznanie tego co naprawdę Pan czuje.

 

Myślę, że najważniejsze to porozmawiać z potencjalną partnerką, o możliwości uzyskania pomocy w jej cierpieniu. Że skrajne emocje, które przeżywa to coś, z czym można sobie poradzić w terapii i stworzyć dzięki temu lepsze życie dla siebie. Niechęć do terapii może wiązać się ze strachem przed konfrontacją z własnymi trudnościami. Jak sam Pan dobrze wie, podjęcie terapii nie jest oznaką słabości, ale decyzją o zadbaniu o swoje zdrowie i odwagą do skonfrontowania się ze swoimi problemami. Terapia nie ma człowieka zmienić, a jedynie pozwolić mu żyć bardziej satysfakcjonującym życiem.

 

Niezobowiązujący cykl trzech spotkań terapeutycznych może być dla niej drogą do lepszego zrozumienia siebie i przekonania się, że terapia to pomoc, po którą warto sięgnąć - szczególnie, gdy występują myśli rezygnacyjne. Takie spotkania mogą również pomóc w zweryfikowaniu, czy że jest to faktycznie BPD, a nie problematyka innej natury. Polecam terapię Dialektyczno-Behawioralną, która jest stworzona specjalnie z myślą o wspieranie osób z BPD. 

 

Objawy BPD nie muszą utrzymywać się przez całe życie - u wielu osób ich nasilenie stopniowo zmniejsza się, szczególnie w warunkach bezpiecznej, stabilnej relacji oraz przy odpowiednim wsparciu terapeutycznym.

Zachęcam również do lektury książki "Życie warte przeżycia" Marshy Linehan. Ta książka może pozwolić Panu lepiej zrozumieć potencjalną partnerkę, a jej zobaczyć osobę, która poradziła sobie z problemami, które może też aktualnie doświadczać. 

 

Związek z osobą z BPD to duże obciążenie emocjonalne - nie tylko współodczuwanego, ale również sprawianego przez drugą osobę. Bardzo przydatną umiejętnością dla obu osób w relacji jest tak zwana "radykalna akceptacja". U Pana może oznaczać to akceptację tego, że druga osoba będzie przeżywała skrajne emocje i czasami reagowała w sposób raniący. U potencjalnej partnerki może natomiast oznaczać akceptację własnej zmienności emocjonalnej - pojawiających się silnych wzlotów emocjonalnych, po których mogą następować głębokie spadki nastroju, związane z intensywną złością, lękiem czy smutkiem.

 

Jeśli zdecyduje się Pan kontynuować relację, akceptacja górek i dołków będzie bardzo ważną umiejętnością. Proszę pamiętać, że w długiej perspektywie, każdy człowiek powinien mieć swoje własne dobro na pierwszym miejscu. Poświecanie się dla drugiej osoby jest czymś, co można robić tylko przez określony okres - potem trzeba zająć się samym sobą. Ma Pan prawo zrezygnować z relacji, zarówno jak zaakceptować te aspekty i kontynuować relację.

 

Serdecznie pozdrawiam i życzę powodzenia,

Karol Boruch-Gruszecki

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Sądzę, że najważniejsze jest teraz oddzielenie dwóch rzeczy: troski o nią i odpowiedzialności za jej życie, to bardzo trudne, gdy nadal Pan kocha i jednocześnie doświadcza od niej bliskości przeplatanej odrzuceniem. Taki emocjonalny chaos potrafi silnie przywiązywać i bardzo ranić.Warto też uważać, by nie diagnozować jej samodzielnie przez pryzmat przeczytanych informacji. Nawet jeśli pewne zachowania przypominają borderline, diagnozę może postawić wyłącznie specjalista po pełnym procesie diagnostycznym.

Jeśli mówi o „zniknięciu”, proszę tego nie bagatelizować. Nie musi Pan jej przekonywać, że „ma problem” ale można mówić z poziomu troski, np.: „widzę, że bardzo cierpisz i martwię się o Ciebie, myślę, że rozmowa ze specjalistą mogłaby Ci pomóc”. Bez oceniania, etykiet i prób naprawiania jej na siłę.

I ważne pytania także dla Pana: czy w tej relacji jest jeszcze miejsce na Pana bezpieczeństwo emocjonalne?
czy pomaga Pan z miłości, czy coraz bardziej z lęku, że coś sobie zrobi?
gdzie kończy się wsparcie, a zaczyna branie odpowiedzialności za drugiego człowieka?

Moim zdaniem, to bardzo delikatna sytuacja i dobrze, że sam jest Pan w terapii myślę, że to obecnie równie ważne jak próba pomocy jej.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Gdzie mogę wykonać rzetelny test na osobowość borderline?
Gdzie mogę wykonać rzetelny test na osobowość borderline?
Chciałabym się dowiedzieć co robić w przypadku, gdy za każdym razem jak mam wyjść gdzieś na jakieś spotkanie ze znajomymi albo z rodziną mojego męża, niesamowicie się męczę
Dzień dobry Chciałabym się dowiedzieć co robić w przypadku, gdy za każdym razem jak mam wyjść gdzieś na jakieś spotkanie ze znajomymi albo z rodziną mojego męża, niesamowicie się męczę, patrzę tylko na czas, kiedy będę mogła wrócić do domu. Chciałabym to w sobie zmienić, bo jakieś imprezy czy spotkania zdarzają się bardzo często, a ja za każdym razem przechodzę męczarnie. Czy da się to leczyć? Muszę tu nadmienić, że nie boję się ludzi, jak mam poznawać nowe osoby to bardzo to lubię. Jednak jak znam już kogoś dłużej, to męczę się w takim towarzystwie, szukam gorączkowo tematów do rozmowy, a czasami jak mam gorszy dzień, to się w ogóle nie odzywam, zawsze szukam wymówek, żeby tylko nie musieć wyjść. Patrzę zawsze na tych, co fajnie się bawią w swoim towarzystwie, śmieją się, dowcipkują i ja marzę tylko żeby wyjść. Chciałabym to w sobie zmienić, ale nie wiem jak i od czego zacząć. Proszę o poradę
Trudności z odstawieniem narkotyków - jak rozpocząć terapię?
Nigdy nie wierzyłem w terapię, ale od kilku dni jestem trzeźwy i czuję się fatalnie. Krótko i na temat: Zacząłem palić marihuane i dużo pić w wieku 15 lat. Mając 16 lat, po raz pierwszy spróbowałem twardych narkotyków (konkretnie MDMA), a jako siedemnastolatek brałem codziennie mefedron i eksperymentowałem z wszelkiego rodzaju lekami i używkami, w tym przyjmujac morfine dozylnie. Miałem około 18 lat, kiedy mój stan psychiczny drastycznie się pogorszył; po tych wszystkich narkotykach byłem emocjonalnie wypalony – nie czułem nic poza wstrętem i nienawiścią. Nigdy nie miałem ojca, a od 15. roku życia mieszkałem sam, bo matka ciągle wyjeżdżała z kraju do swojego partnera. Gdy wracała, kilka razy wyrzucila mnie z domu; zawsze jednak wracałem, kiedy tylko pozwalała, bo nie mogłem znaleźć pracy i nie miałem dokąd pójść (w tamtym czasie czasem mialem mozliwosc i sypiałem u babci przez kilka dni lub odsypialem w samochodzie). Bezdomności towarzyszył ogromny stres, a wraz z nim pojawiły się sny o nekrofilii; były tak drastyczne, że często budziłem się w nocy z odruchem wymiotnym. Zacząłem ulegać tym myślom do tego stopnia, że ​​nie potrafiłem się masturbować przy niczym innym niż do filmow o nekrofilii. Nie ustawały też fantazje o zabójstwie czy gwałcie. Odkąd ograniczyłem twarde narkotyki, objawy nie są już tak silne, ale wiem, że problem nadal istnieje i wymaga zajęcia się nim (istnieje też podejrzenie narcystycznego zaburzenia osobowości – NPD). Jaki rodzaj terapii wybrać? Od czego w ogóle zacząć? Nie chciałem się wyżalić – naprawdę potrzebuję pomocy, bo czuję się zagubiony.
Jak rozpoznać narcystyczną osobowość vs unikający styl więzi - różnice i podobieństwa

Dzień dobry. 

Jak rozpoznać czy ktoś ma narcystyczną osobowość, czy może jest to ktoś o unikającym stylu więzi? 

Jakie są znaczące różnice i podobieństwa między unikającym stylem więzi a osobowością narcystyczną? 

Pozdrawiam

Trudności w relacjach i poczucie wykluczenia – jak budować trwałe więzi?

Dzień dobry, mam 23 lata i jestem na trzecim roku studiów psychologicznych. Odkąd pamiętam, miałam trudności w relacjach społecznych. Nie wiem, z czego to wynika — może z mojego perfekcjonizmu, wysokich wymagań wobec siebie (które często przekładam też na innych), potrzeby kontroli, a może z tego, że jestem wybredna, jeśli chodzi o ludzi. Wielokrotnie próbowałam to zrozumieć, ale wciąż nie doszłam do jednoznacznego wniosku. Rok temu rozpoczęłam terapię. Zdiagnozowano u mnie osobowość borderline, jednak podeszłam do tej diagnozy z dystansem — nie chciałam od razu „przyklejać sobie łatki”. Mimo to miałam świadomość, że niektóre cechy rzeczywiście mnie dotyczą, i poczułam dużą motywację, by pracować nad sobą i wprowadzić zmiany w swoim życiu. W skrócie opiszę, jak wyglądała moja historia relacji. W szkole podstawowej miałam najlepszą przyjaciółkę Milenę i kilka bliższych koleżanek, ale to właśnie z Mileną przyjaźniłam się najdłużej — także w gimnazjum. Tam jednak zaczęły się pewne zmiany: trafiłyśmy do innych klas, a ja poznałam Zosię, z którą udało mi się nawiązać więź. Nadal jednak bardzo trzymałam się z Mileną. W drugiej klasie gimnazjum poznałam resztę jej koleżanek i zaczęłyśmy trzymać się w piątkę. Z czasem Zosia zaczęła się ode mnie oddalać — później zrozumiałam, że mogła czuć się odrzucona. Starałam się utrzymywać z nią kontakt, chciałam, żeby do nas dołączyła, ale nie czuła się dobrze w tamtym towarzystwie. Nasza piątka z biegiem czasu stała się toksyczna: pojawiały się kłótnie i konflikty, przestałam czuć się sobą, często miałam poczucie wykluczenia i braku przynależności. Pod koniec gimnazjum nasza grupa się rozpadła. W liceum trafiłam do klasy z Zosią i naszym wspólnym kolegą z klasy z gimnazjum. Poznałam wtedy nową „grupkę” – dość rozpoznawalną w klasie. Gdy Zosia zaczęła do nas dołączać, zauważyłam, że reszta grupy się ode mnie dystansuje, przestaje rozmawiać, a czasem nawet mnie wyśmiewa. Było mi bardzo ciężko – czułam się samotna. Poza szkołą też nie było lepiej, bo Milena poznała nowe koleżanki, z którymi spędzała coraz więcej czasu (wakacje, wyjazdy, Sylwester) Ja natomiast często zostawałam sama. Pod koniec drugiej klasy sytuacja w mojej grupie trochę się poprawiła. Zaprosiłam ich na ognisko i wtedy jeden z chłopaków powiedział mi, że wcześniej słyszeli na mój temat różne rzeczy, dlatego się ode mnie odsuwali, ale że w rzeczywistości okazałam się bardzo fajną osobą. Po liceum ta grupa się rozpadła, a ja zrobiłam sobie rok przerwy. To był najtrudniejszy czas w moim życiu, z Mileną rozstałyśmy się na dobre, ponieważ ona wyprowadziła się do miasta na studia, poznała nowych znajomych, a ja zaczęłam się do niej porównywać, wtedy utrzymywałam kontakt tylko z Zosią i jedną wspólną koleżanką z liceum, ale po czasie zauważyłam, że one spotykają się częściej we dwójkę. Znowu zostałam sama. Potem zaczęły się studia. Nowe środowisko, nowi ludzie. Przez pierwsze pół roku poznawałam różne osoby, ale znajomości nie trwały długo. W końcu poznałam Sandrę – zaprzyjaźniłyśmy się, a ona wprowadziła mnie do swojej grupy znajomych. Tam poznałam chłopaka, Tymona, który bardzo mi się spodobał. Wydawało mi się, że jemu również na mnie zależy. Zaczęliśmy się spotykać, ale po pewnym czasie dowiedziałam się, że wcześniej był w relacji FWB z Sandrą. To było dla mnie trudne. Zaczęłam się od niej dystansować, a ona zerwała kontakt ze swoimi znajomymi. Z Tymonem byliśmy razem ponad pół roku, w tamtym czasie najbliżej trzymalam się z jego przyjaciółmi, ale związek był bardzo burzliwy i w końcu się rozstaliśmy. Po rozstaniu poczułam ogromną pustkę — zdałam sobie sprawę, że nie mam nawet komu się wygadać. Czułam, że nie mam nikogo, z kim łączyłaby mnie prawdziwa, głęboka więź. Z czasem odważyłam się napisać do Kamili — przyjaciółki Tymona. To było dla mnie trudne, bo kojarzyła mi się z przeszłością, ale zależało mi na odbudowaniu kontaktu, ponieważ wtedy dobrze mi się z nią rozmawiało. Udało mi się też zbliżyć do naszej wspólnej znajomej Julii — mamy kontakt do dziś, czasem rozmawiamy i spotykamy się, ale mimo wszystko nie czuję, że gdzieś przynależę. Nie mam „swojej” osoby, przy której mogłabym być w pełni sobą. Czasem czuję zazdrość, gdy widzę, że inni mają bliższe relacje. Dla mnie słowo „przyjaciel” jest bardzo ważne, a w tej chwili nie mogę nikogo tak nazwać. W ostatnim roku bardzo się starałam – chodziłam na różne wydarzenia, czy podróżowałam (bardzo często sama, nie mam z tym problemu, jednak szkoda, że nie mogłam dzielić tego z kimś) poznawałam nowych ludzi, wychodziłam z inicjatywą, próbowałam odzywać się do starych znajomych, ale nie było to odwzajemnione oraz próbowałam budować nowe relacje. Niestety, większość znajomości kończyła się po miesiącu lub dwóch. Nie wiem już, co robić. Mam wrażenie, że zawsze tak będzie – że już nikogo naprawdę bliskiego nie poznam. Dotyczy to zarówno relacji przyjacielskich, jak i romantycznych. Wydaje mi się, jakbym nigdzie do nikogo nie pasowała, jakbym z nikim nie była blisko, nie miała więzi, z nikim nie miała nic wspólnego. Potrafię zagadać do obcych osób, jednak jeśli chodzi o podtrzymywanie tych znajomość jest gorzej. Nie chcę już żeby to tak wyglądało, za dużo czasu już spędziłam sama. Jednak może ja zbyt szybko odtrącam ludzi? Zauważyłam, że gdy nie mam zbyt dużo wspólnego z kimś to raczej się dystansuje, bo uznaję, że raczej nie mamy wspólnego „vibe”. Często też wychodzenie z inicjatywą do istniejących już znajomości jest dla mnie bardzo trudne, aż niekiedy paraliżujące, boję się ktoś udaje, że mnie lubi, że nie ma czasu, że wymyśla wymówki itp. Męczy mnie jak to wygląda, bo gdy przychodzi moment jak np. Wyjazd na wakacje, spędzenie urodzin czy Sylwestra, to zdaje sobie sprawę że nawet nie mam kogo zaprosić, ponieważ wszystkie moje znajomości są powierzchowne, niezbyt bliskie. Większość ludzi, którymi się otaczam to raczej „znajomi”, napewno nie przyjaciele.

toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.