Left ArrowWstecz

Jak pomóc byłej partnerce z możliwym zaburzeniem borderline i skłonnościami do samobójstwa?

Treść wrażliwa
Witam, z powodu bardzo burzliwej relacji postanowiłem rozpocząć terapię. W jej trakcie dowiedziałem się, że część zachowań mojej byłej partnerki może wskazywać na zaburzenie borderline. Gdy zacząłem o tym czytać, zauważyłem wiele podobieństw do naszej relacji. Rozstaliśmy się na początku roku (trzeci raz z jej inicjatywy), jednak ona nadal czasami okazuje mi bliskość, wyznaje miłość i szuka kontaktu fizycznego. Bardzo ją kocham, dlatego trudno mi odnaleźć się w tej sytuacji, zwłaszcza że jej zachowanie bardzo mnie rani. Chciałbym jej pomóc i zachęcić ją do terapii, ale wiem, że będzie się przed tym mocno bronić. Jak mogę z nią rozmawiać, by jej nie zranić, a jednocześnie spróbować przekonać ją do szukania pomocy? Zwłaszcza że ostatnio zaczęła mówić o tym, że chciałaby „zniknąć” z tego świata.
User Forum

D.

1 miesiąc temu
Łukasz Dyłka

Łukasz Dyłka

Dzień dobry.

 

Przede wszystkim byłbym ostrożny z nazywaniem jej zachowań „borderline” bez diagnozy. To, że pewne opisy pasują do tego, co Pan przeżył w relacji, może pomagać Panu coś zrozumieć, ale nie powinno być używane jako argument w rozmowie z nią. Lepiej mówić o konkretnych zachowaniach i o tym, co one robią z Panem, niż o etykiecie diagnostycznej.

 

Najważniejsze jest jednak to, że ona mówi o chęci „zniknięcia” z tego świata. Takich słów nie warto bagatelizować. Można spokojnie i wprost zapytać: „Czy masz myśli, żeby zrobić sobie krzywdę albo odebrać sobie życie?”. Jeśli odpowie, że tak, że ma plan, środki albo że nie czuje się bezpiecznie, wtedy to nie jest już rozmowa o relacji, tylko sytuacja kryzysowa. Wtedy trzeba wezwać pomoc pod 112, skontaktować się z jej bliskimi albo pomóc jej zgłosić się pilnie do szpitala/SOR. W kryzysie można też korzystać z Centrum Wsparcia 800 70 2222 oraz telefonu 116 123 dla osób dorosłych.

 

W rozmowie o terapii unikałbym zdań typu: „masz borderline” albo „powinnaś się leczyć”. Bezpieczniej powiedzieć: „Martwię się o Ciebie. Widzę, że bardzo cierpisz, a ja nie umiem i nie mogę być osobą, która sama Cię z tego wyciągnie. Chciałbym, żebyś porozmawiała z psychologiem albo psychiatrą. Mogę pomóc Ci znaleźć kontakt albo pójść z Tobą na pierwszą wizytę, ale nie mogę zastąpić specjalisty”. Przy trudnościach związanych z silną niestabilnością emocji i relacji podstawową formą pomocy jest psychoterapia, często prowadzona indywidualnie lub grupowo.

 

Równocześnie warto pamiętać o Pana granicach. To, że Pan ją kocha i chce jej pomóc, nie oznacza, że powinien Pan przyjmować każdy kontakt, bliskość fizyczną, wyznania miłości i kolejne wycofania. Może Pan powiedzieć: „Zależy mi na Tobie, ale taki kontakt mnie rani. Jeśli nie jesteśmy razem, potrzebuję jasnych granic”. Pomoc nie powinna polegać na tym, że Pan staje się jej ratownikiem kosztem własnego zdrowia psychicznego.

 

Dlatego najlepszy kierunek to: potraktować poważnie słowa o „zniknięciu”, zachęcać do profesjonalnej pomocy bez diagnozowania jej, a jednocześnie ustawić granice w relacji. Nie da się jej „przekonać” na siłę do terapii, ale można jasno nazwać troskę, pokazać konkretne możliwości pomocy i nie zostawać samemu z odpowiedzialnością za jej bezpieczeństwo.

Serdeczności
Łukasz Dyłka

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Gabriela Strzelec

Gabriela Strzelec

Dzień dobry. Bardzo poruszył mnie Pana wpis. Czuć z niego dużo cierpienia i troski. Wyobrażam sobie, jak trudno może być Panu w obecnej sytuacji. Rozumiem też, że dużo niepokoju wywołały w Panu niedawne słowa partnerki, dlatego na wstępie pragnę zaznaczyć, że dla osób w kryzysie dostępne są telefony zaufania, a w nagłych sytuacjach/dużym kryzysie warto udać się po pomoc do szpitala na izbę przyjęć. 

Ważne, że w tym trudnym czasie postanowił Pan zadbać o siebie i podjął terapię. Bez wsparcia dla samego siebie trudno jest wspierać kogoś innego. Zrozumiałe jest, że życzy Pan jak najlepiej osobie, którą kocha. Natomiast w sytuacji ranienia ważne jest pilnowanie swoich granic i ochrona siebie. Czy zastanawiał się Pan czego potrzebuje w obecnej sytuacji?  Konsekwentne i jednocześnie życzliwe podejście może być pomocne także dla drugiej strony.  Pokazuje, że nie odrzuca jej Pan, tylko nie przyzwala na pewne raniące zachowania. Wspierająca jest nieraz sama obecność, akceptacja osoby (nie czynów jeśli są naruszające), okazanie empatii. Rozmowa o Pana doświadczeniach z terapią może być pomocna do zachęcenia byłej partnerki do pomocy sobie. Możliwe, że była partnerka obawia się stygmatyzacji związanej z ewentualną diagnozą - może byłaby skłonna przeczytać jakąś książkę na ten temat? Proszę jednak pamiętać, że decyzja należy do niej. Pozdrawiam

 

Telefony dla osób dorosłych w kryzysie
116 123 – Telefon Zaufania dla Osób Dorosłych w Kryzysie Emocjonalnym, całodobowy, bezpłatny. 
800 702 222 – Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychiatrycznym, całodobowe, bezpłatne. 
22 484 88 01 – Antydepresyjny Telefon Zaufania Fundacji ITAKA

1 miesiąc temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

dzień dobry

 

 Mów z empatią i bez oskarżeń, stawiaj granice i proponuj konkretną, bezpieczną formę pomocy (np. wspólna wizyta u terapeuty lub kontakt do specjalisty od BPD), a jeśli mówi o chęci „zniknięcia”, potraktuj to jako pilne i poszukaj natychmiastowego wsparcia kryzysowego. Zacznij od wyrażenia troski (np. „Martwię się o ciebie, kiedy widzę, że cierpisz”). Taki komunikat zmniejsza poczucie oskarżenia. Używaj krótkich, empatycznych zdań: odbijaj jej uczucia („Widzę, że jesteś naprawdę zraniona”), unikaj „Wiem, jak się czujesz”.

Nie diagnozuj ani nie etykietuj w rozmowie; zamiast mówić „masz borderline”, mów o trudnościach i potrzebie wsparcia: „Widzę, że te sytuacje bardzo cię bolą więc może porozmawiamy z kimś, kto może pomóc?”. Zaproponuj formę mniej zagrażającą jak wspólna wizyta (terapia par) lub konsultacja z psychologiem, zamiast natychmiastowego namawiania na indywidualną terapię. To często zmniejsza opór. Ustal jasne granice i komunikuj je spokojnie: co możesz robić, a czego nie zaakceptujesz (np. przemoc, przekraczanie granic). Granice pomagają obu stronom i są elementem zdrowego wsparcia. Dawaj wsparcie, ale oddaj odpowiedzialność: mów, że chcesz jej pomóc znaleźć pomoc, ale decyzja i praca należą do niej. To zmniejsza ratowniczą postawę, która zwykle nie działa w dłuższej perspektywie.  Traktuj to poważnie i nie zostawiaj jej samej. Zapytaj bez osądzania o to, czy ma plan i czy ma środki (leki, broń), i zachęć do natychmiastowego kontaktu z numerami alarmowymi lub pogotowiem kryzysowym, jeśli jest ryzyko bezpośredniego samobójstwa. Możesz również zaproponować natychmiastowy kontakt do telefonów zaufania lub zgłoszenie się wraz z nią na konsultację psychiatryczną/oddział kryzysowy. Jeśli czujesz, że jest bezpośrednie zagrożenie sam zadzwoń po pomoc.

 Rozważ także wsparcie dla siebie (terapia, grupa wsparcia, psychoedukacja dla osób bliskich osobom z BPD). Pomaga to utrzymać zdrowe granice i zrozumieć mechanizmy zaburzenia.

Jeśli istnieje bezpośrednie ryzyko samobójstwa: natychmiast służby ratunkowe lub linia kryzysowa; zostań z nią, jeśli to bezpieczne. Jeśli nie ma bezpośredniego zagrożenia: zaproponuj spokojną rozmowę nastawioną na troskę, daj konkretne opcje (wspólna wizyta, kontakt do terapeuty), ustaw granice i zadbaj o własne wsparcie.

1 miesiąc temu
Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,

Ze strony swojej byłej partnerki doświadcza Pan sprzecznych zachowań. Z jednej strony bliskości i wyznań miłości, a z drugiej kolejnych rozstań, czy wycofania, co może być obciążające emocjonalnie. Nic dziwnego, że trudno się w tym odnaleźć i że pojawia się chęć „uratowania” tej relacji oraz samej byłej partnerki. Warto jednak podkreślić, że nawet jeśli pewne zachowania czy cechy wskazują na osobowość typu borderline, to diagnozę może postawić wyłącznie specjalista po bezpośrednim kontakcie. Dlatego próba „uświadamiania” byłej partnerce jej trudności mogłaby zostać odebrana jako atak, odrzucenie albo ocenianie. Najbezpieczniej byłoby mówić o tym, co Pan widzi i o trosce, np. „Widzę, że cierpisz”, „Martwi mnie, kiedy mówisz, że chciałabyś zniknąć”, „Mam poczucie, że oboje się w tym gubimy i może wsparcie specjalisty mogłoby pomóc poczuć większy spokój”. Dużo łatwiej przyjąć zaproszenie do pomocy niż sugestię w postaci diagnozy. Jednocześnie warto pamiętać, że nie jest Pan odpowiedzialny za ratowanie byłej partnerki kosztem własnego zdrowia psychicznego. Dobrze, że rozpoczął Pan własną terapię, być może znajdzie Pan tam przestrzeń, żeby przyjrzeć się nie tylko jej zachowaniom, ale też sobie i temu, co sprawia, że mimo cierpienia tak trudno Panu postawić granice i zadbać e tym wszystkim o siebie.

 

Pozdrawiam serdecznie

Joanna Cichosz

1 miesiąc temu
Karol Boruch-Gruszecki

Karol Boruch-Gruszecki

Dzień dobry,

 

Znalazł się Pan w trudnej sytuacji, gdzie jest Pan rozdarty pomiędzy poczuciem miłości, a doświadczaniem odrzucenia, cierpienia oraz niepokoju związanego z występującymi u drugiej osoby myślami rezygnacyjnymi. Otrzymywanie skrajnie pozytywnych informacji, a następnie skrajnie negatywnych może powodować u Pana duży stres, a jednocześnie utrudniać rozpoznanie tego co naprawdę Pan czuje.

 

Myślę, że najważniejsze to porozmawiać z potencjalną partnerką, o możliwości uzyskania pomocy w jej cierpieniu. Że skrajne emocje, które przeżywa to coś, z czym można sobie poradzić w terapii i stworzyć dzięki temu lepsze życie dla siebie. Niechęć do terapii może wiązać się ze strachem przed konfrontacją z własnymi trudnościami. Jak sam Pan dobrze wie, podjęcie terapii nie jest oznaką słabości, ale decyzją o zadbaniu o swoje zdrowie i odwagą do skonfrontowania się ze swoimi problemami. Terapia nie ma człowieka zmienić, a jedynie pozwolić mu żyć bardziej satysfakcjonującym życiem.

 

Niezobowiązujący cykl trzech spotkań terapeutycznych może być dla niej drogą do lepszego zrozumienia siebie i przekonania się, że terapia to pomoc, po którą warto sięgnąć - szczególnie, gdy występują myśli rezygnacyjne. Takie spotkania mogą również pomóc w zweryfikowaniu, czy że jest to faktycznie BPD, a nie problematyka innej natury. Polecam terapię Dialektyczno-Behawioralną, która jest stworzona specjalnie z myślą o wspieranie osób z BPD. 

 

Objawy BPD nie muszą utrzymywać się przez całe życie - u wielu osób ich nasilenie stopniowo zmniejsza się, szczególnie w warunkach bezpiecznej, stabilnej relacji oraz przy odpowiednim wsparciu terapeutycznym.

Zachęcam również do lektury książki "Życie warte przeżycia" Marshy Linehan. Ta książka może pozwolić Panu lepiej zrozumieć potencjalną partnerkę, a jej zobaczyć osobę, która poradziła sobie z problemami, które może też aktualnie doświadczać. 

 

Związek z osobą z BPD to duże obciążenie emocjonalne - nie tylko współodczuwanego, ale również sprawianego przez drugą osobę. Bardzo przydatną umiejętnością dla obu osób w relacji jest tak zwana "radykalna akceptacja". U Pana może oznaczać to akceptację tego, że druga osoba będzie przeżywała skrajne emocje i czasami reagowała w sposób raniący. U potencjalnej partnerki może natomiast oznaczać akceptację własnej zmienności emocjonalnej - pojawiających się silnych wzlotów emocjonalnych, po których mogą następować głębokie spadki nastroju, związane z intensywną złością, lękiem czy smutkiem.

 

Jeśli zdecyduje się Pan kontynuować relację, akceptacja górek i dołków będzie bardzo ważną umiejętnością. Proszę pamiętać, że w długiej perspektywie, każdy człowiek powinien mieć swoje własne dobro na pierwszym miejscu. Poświecanie się dla drugiej osoby jest czymś, co można robić tylko przez określony okres - potem trzeba zająć się samym sobą. Ma Pan prawo zrezygnować z relacji, zarówno jak zaakceptować te aspekty i kontynuować relację.

 

Serdecznie pozdrawiam i życzę powodzenia,

Karol Boruch-Gruszecki

1 miesiąc temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Sądzę, że najważniejsze jest teraz oddzielenie dwóch rzeczy: troski o nią i odpowiedzialności za jej życie, to bardzo trudne, gdy nadal Pan kocha i jednocześnie doświadcza od niej bliskości przeplatanej odrzuceniem. Taki emocjonalny chaos potrafi silnie przywiązywać i bardzo ranić.Warto też uważać, by nie diagnozować jej samodzielnie przez pryzmat przeczytanych informacji. Nawet jeśli pewne zachowania przypominają borderline, diagnozę może postawić wyłącznie specjalista po pełnym procesie diagnostycznym.

Jeśli mówi o „zniknięciu”, proszę tego nie bagatelizować. Nie musi Pan jej przekonywać, że „ma problem” ale można mówić z poziomu troski, np.: „widzę, że bardzo cierpisz i martwię się o Ciebie, myślę, że rozmowa ze specjalistą mogłaby Ci pomóc”. Bez oceniania, etykiet i prób naprawiania jej na siłę.

I ważne pytania także dla Pana: czy w tej relacji jest jeszcze miejsce na Pana bezpieczeństwo emocjonalne?
czy pomaga Pan z miłości, czy coraz bardziej z lęku, że coś sobie zrobi?
gdzie kończy się wsparcie, a zaczyna branie odpowiedzialności za drugiego człowieka?

Moim zdaniem, to bardzo delikatna sytuacja i dobrze, że sam jest Pan w terapii myślę, że to obecnie równie ważne jak próba pomocy jej.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

1 miesiąc temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Mąż twierdzi, że nauczyłam go okazywania uczuć i agresji – czy to ja jestem winna?
Sprawa dosyć dziwna. Mąż zawsze bedac w pracy nie napisze nie powie mi nic innego jak zawsze cyt,, mam na ciebie ochotę ,, nie zapyta sie jak ja sie czuje chociaż twierdzi iz mi to mówi, cwany bo niedosłyszę a on wie i aby sie wybielić powie ze bie raz tak mówi pyta sie yhyy....jako tako słyszę ale słyszę. Mąż potrafi mi powiedzieć ze ja go tego nauczyłam, to pytam sie czego niby nauczyłam??? Mówienia np zes na mnie ochotę słowa kocham cie tęsknie brakuje mi ciebie przytuelnia czy pocałunku pieszczot złapania za rękę??? Znakiem tego ja przez 20 lat wszystkiego go uczyłam bo on sam z siebie z uczuc nie potrafi powiedzieć i nie mówi tylko ja go prowadzę za rączkę jak małe dziecko??? Jak to odbierać on uważa ze ja go nauczyłam mówić mam na ciebie ochotę, tak samo ja go nauczyłam byc agresywny nie panować nad emocjami czy krytykować mnie poniżać itp??? Wszystkiego go ucze??? Jak mam to odbierać dla mnie to chore co on mówi wydaje mi sie ze choroba osychiczna brzmi w mężu. W pracy jest powie kocham cie tęsknie to co ja nauczyłam go wypowiadać te słowa w koja stronę??? Bo on sam z siebie nie piwie z uczuc ??? Jestem załamana totalnie
Jestem w jednostronnie niezwykle burzliwej relacji - manipulacje, szantaże emocjonalne.

Dzien dobry, mam relację z osobą, którą znam już 3 lata. Głównie piszemy, choć chodzimy do tej samej klasy i w sumie nigdy nie rozmawiałyśmy osobiście bardziej pisaliśmy i może przytulenie itp. 

Na początku była bardzo pewna siebie, energiczna i przyciągała moją uwagę, ale z czasem nasza relacja stała się trudna i wyczerpująca emocjonalnie. Wiem że nie mogę nikogo diagnozować, ale bardziej po prostu wyczuwam, podejrzewam, że ma cechy narcyza ukrytego niekiedy. Zauważyłam u niej zachowania, które mnie ranią i zastanawiają: robi „ciepło-zimno” raz jest miła, chwilę później zimna i zdystansowana, odwraca uwagę od swoich zachowań, żeby wyglądało, że to ja jestem winna, gdy próbuję wyjaśnić swoje uczucia, często robi z siebie ofiarę albo mówi, że ma mnie dość, głównie co w niej widzę to rola ofiary, ciągle wyolbrzymia wszystko, że wszystko ją rani, a ona jest dobra dla każdego i sie poświęca, że każdego stawia ponad siebie. 

Zmienia ton rozmowy w sekundę, co sprawia, że czuję się emocjonalnie wyczerpana, mówi, że się stara o mnie, choć o to nie prosiłam, i wymaga, żebym to doceniała i mówi, że ją to niszczy, że za mną biega, ale ja nawet nie chcę i obiecuje zmiany, np. wizytę u psychologa, a gdy przypominam, staje się agresywna, tłumaczy też ze przeze mnie sie nie zmienia, bo jej wypominam zachowanie jej, które mnie rani i które powtarza. 

Tłumaczy swoje manipulacje tym, że każdy manipuluje i to naturalne zachowanie człowieka i że robi to nieświadomie, albo reaguje agresją na to, że wyłapie manipulacje. Raz mówi, że jestem wspaniała i najlepszą i mnie kocha, że mam jej nie zostawiać, a raz, że jestem okropna i najgorszą osoba jaką poznała. 

Czuje jakby specjalnie wybierała swój wizerunek po kłótni np. że mnie kocha i się zmieni, że mam jej nie zostawiać  i błaga mnie i prosi, przeprasza choć dopiero mówiła, że jej niszcze życie jak też przypominam jej sytuację, gdzie mnie zraniła to mówi, że nie "pamięta" a jak jej wyśle screena tej wiadomości to zaczyna sie wkurzać - wymuszała kiedyś ode mnie nagie zdjęcia pisząc w schemacie ciepło-zimno i manipulacja emocjami jak nie chciałam wysłać to była okropna, że to nie ma sensu itp. 

Każdy błąd, który jej wytykam, ją tak boli, że zaczyna być agresywna i mną manipulować mówię np. ze mnie rani i sytuację przewraca na mnie, że to ja ją ranie albo że mam jej nie poniżać jak mówię tylko ,że "ranisz mnie zachowujesz sie manipualcyjnie" mówi też, że każdy chce ją wykorzystać seksualnie, choć to nieprawda, bo ona to robiła ze mną, ale wciąż zaprzecza tego, że dotykała mnie bez zgody. 

Czuję obrzydzenie do dziś, ale tak zaczęła pisać, że nie wiem już czy se wymyśliłam to czy co naprawdę. Często, gdy staram się ustawić granice lub powiedzieć, co mnie rani, reaguje agresją lub próbuje wzbudzić we mnie poczucie winy, w przeszłości pokazywała mi zdjęcia swoich ran i pisała, że chce skończyć ze sobą, co wywoływało u mnie ogromny stres i poczucie odpowiedzialności, mimo że nigdy nie powinnam tego czuć, odwraca sytuację tak, że to ja mam poczucie winy, a ona staje się ofiarą, ciągle poznaje nowych ludzi, z którymi chce się wiązać, a potem mówi, że zostali ją zranili, mimo że sama zachowywała się wątpliwie wobec nich, ale tłumaczy się że chce dla każdego dobrze i dostrzegać w każdym dobro. 

To powtarza się od lat i dotyczy też relacji rodzinnych, np. z mamą czy byłym chłopakiem. 
Czuję się ciągle manipulowana i wątpię czasem w to co myślę i czuję mam teraz myśli, że to sobie wymyślam i może na rację:/ Nie potrafię być do niej jakaś emocjonalna czuję się ciągle zdenerwowana przez nią jakbym nie miała emocji tylko te złe. Po takich interakcjach czuję się wyczerpana emocjonalnie i zdezorientowana jakbym była odpowiedzialna za jej uczucia i zachowania, choć wiem, że to nie moja rola. 
Chciałabym zrozumieć, czy jej zachowania to po prostu konflikty i różnice w relacjach, czy mogą to być oznaki manipulacji emocjonalnej lub innych trudnych schematów zachowań. To naprawdę długi temat, musiałabym dużo pisać, ale chciałabym tylko by spojrzeć na to, co robi teraz.

Czy potrzebuję psychiatry?Jak rozpoznać potrzebę leczenia? Podejrzenie borderline i ADHD.

Czy potrzebuję psychiatry i leków czy atencji? 

Mam wrażenie, że wymyśliłam sobie wszystkie problemy i jestem jakąś rozpieszczoną gówniarą, która naoglądała się czegoś w internecie (mam 20+ lat). Według mojej terapeutki mam dużo cech Borderline i niektóre ADHD. Myślałam, że terapia pokaże o wiele szybciej efekty, ale niestety będę się musiała jeszcze trochę namęczyć ze swoimi huśtawkami nastroju. Zauważam niby jakieś problemy w relacjach, mam każdego za oszusta, nawet jeśli ktoś jest miły, to boję się, że mnie chce skrzywdzić i tak naprawdę każdy skrycie mnie nienawidzi. 

Ale w sumie to izoluje się od ludzi i to mi odpowiada, czuję się dobrze. Nie zauważam tych różnych 'objawów' czy coś tam. W moim pierwszym związku poczułam się jakby wszystkie te traumy się odblokowały i te rzeczy miały jeszcze wpływ na relacje (zniszczyły ją). Ale teraz jak już jestem sama to nawet nie zauważam żadnych problemów oprócz tego, że często na jakieś małe sytuacje reaguje uderzaniem w swoją samoocenę i się szybko obrażam na byle kogo o byle co, przez moje teorie i domysły, które mimo że identyfikuję, to nie potrafię zobaczyć tego inaczej. 

Czasem czuję pustkę, ale szczerze to kocham to i o wiele wolę tą pustkę niż te okropne emocje, które potrafią mnie doprowadzić do samookaleczania a potem strachu o zdrowie itd. Nie mam też stabilnej tożsamości, ale naprawdę mam wrażenie, że nic mi nie przeszkadza. 

Często jedynie nie potrafię sobie poradzić z cechami typowymi dla ADHD, np. podczas rozmowy ciągle jestem odcięta, czekam na swoją kolej, boję się, że zapomnę, mam gonitwy myśli, mówię albo za szybko albo za wolno, albo za cicho albo za głośno, prokrastynacja do potęgi, potem brak snu przez zaniedbanie obowiązków. Czasem nie mam ochoty zrobić nic i jestem zamrożona. 

Na tym punkcie to już nie wiem w sumie czy potrzebuję psychiatry, czy nie? Bo chciałabym mieć stabilny nastrój i unikać takich męczących huśtawek, bo bardzo boli mnie głowa od płaczu i stresu i w ogóle szczęka, ale z drugiej strony na terapii moja psychoterapeutka powiedziała, że szukam wszystkiego tylko, żeby się nie skupić na terapii. 

Chciałam po prostu się wygadać, bo stwierdziłam, że to mi pomoże i wtedy o tym porozmawiać i nie moja wina, że sesje są tak krótkie i tak drogie. Może ze mną się nie da pracować? Zastanawiam się czy ona mnie w ogóle toleruje czy ją wkurzam? Nie mam pojęcia i nie potrafię ocenić czy potrzebuję leków i boję się, że jak będę chciała zapytać o to psychiatrę to mnie wyśmieje i będzie oceniał. 

Nie mam w ogóle samoświadomości i nie widzę dosłownie nic :( A jedyne co mi przychodzi do głowy to, że często próbowałam regulować nastrój alkoholem, niezdrowym jedzeniem itd. w wyniku czego potem bałam się o swoje zdrowie i miałam obsesję na punkcie szukania sobie nowych chorób. 

Proszę o poradę (wiem, że tylko ja muszę sama zdecydować czy chcę takiej pomocy, czy nie, ale no problem w tym, że nie umiem tego zobaczyć i nie zdaję sobie z niczego sprawy)

Niepokoi mnie zachowanie męża, jednocześnie jest agresywny, nieszanujący, zły, a zarazem normalnie pracuje, ma dobre relacje. Czy to psychopatia?
Dzień dobry, Mam przypuszczenia, że z moim mężem coś jest nie tak. Jego rodzice bardzo bagatelizują wszystkie zachowania i to co mówi, udają, że nie słyszą, kiedy mówi tak w ich towarzystwie, ale ja się martwię, że te zachowania mają związek z psychopatią lub jakimś zaburzeniem. Bardzo temperowałam męża, stawiając mu warunki, ponieważ potrafił powiedzieć do naszych małych dzieci "debile", kiedy syn wziął jego kanapkę, potrafił zrobić taką awanturę, krzycząc " chciałeś to żryj" , kiedy z łazienki zaczęłam krzyczeć co się dzieje, powiedział, że mam zamknąć mordę.. gdy kazałam mu wyjść z domu, podniósł na mnie i dziecko krzesło waląc nim w końcu w fotel obok nas. Po wielu kłótniach jego agresywne zachowania ustąpiły, ale czasem zupełnie bez powodu w zwykłej rozmowie padało wiele dziwnych słów o nas, jako rodzinie, gdy razem spędzamy czas z dziećmi w święta, "pierdolnięta rodzinka spędzi razem czas", gdy mówię , że to co mówi jest nienormalne, on znów zaczyna, że się czepiam, że mówił to w żartach, gdy nasz trzyletni syn schował się pod stołem, bawiąc się w chowanego, powiedział do niego, że " tak się schowałeś, że nawet twojego ciała tu nie znajdą". Takich zwrotów jest pełno. Między nami sytuacja nie jest najlepsza, gdy np. jestem o coś zła na męża, on odpowiada " jestem przecież kochanym misiem.." i to też każe mi uznać za normalne. Ten sam człowiek, czyta książkę naszemu dziecku, potrafi być uroczy, radzi sobie w pracy, gdzie ma dobre relacje. Proszę o pomoc..
Witam. Chciałbym się dowiedzieć czy istnieje możliwość, że dana osoba może posiadać równocześnie cechy osoby z DDA oraz Zespołu Aspergera? Z góry dziękuje za odpowiedź Pozdrawiam.
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.