Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z palącymi ludźmi wokół?

Jak radzić sobie z palącymi ludźmi wokół? Wielu ludzi pali i przy zwracaniu im uwagi nie ma żadnego zrozumienia, a to przecież trucie ludzi. Najbardziej uporczywe jest, to gdy jestem w krajach, w których palenie jest fajne i normalne, np. Włochy, Francja. Rozmawiałam z kilkoma osobami, próbuję ich uświadamiać, a oni mówią, że u nich palenie to tradycja. Palą dosłownie wszyscy i jest to okropne, gdy siedzi się np. przy stoliku w restauracji, kawiarni i wszyscy palą. Naprawdę problem jest znacznie większy niż w Polsce, chociaż u nas też jest coraz gorzej z paleniem. Tyle że inaczej zwraca się uwagę we własnym kraju, a za granicą jak się upomni, że nie chcę wdychać trucizny, to jeszcze mają problem, ze to ich kraj i ich zasady. Wielokrotnie rezygnowałam z tego, żeby usiąść na zewnątrz w jakimś upatrzonym miejscu, bo wiem, że za chwilę ktoś wyciągnie papierosa. Nawet nie da się usiąść na ławce bez wdychania tej trucizny! Mam dosyć, również tego, że ludzie są dzisiaj tak wytresowani, żeby nie zwracać uwagi tym, co robią źle, a jednocześnie ludzie trujący innym tym dymem mają jakieś społeczne przyzwolenie. Jedyne rozwiązanie, jakie na razie widzę to po prostu fizyczne oddalenie się, ale ciężko tak się żyje naprawdę.

User Forum

Anonimowo

6 miesięcy temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry,

 

Rozumiem, jak frustrujące może być wdychanie dymu papierosowego w miejscach publicznych, szczególnie gdy w grę wchodzi zdrowie i poczucie niesprawiedliwości. Ma Pani prawo czuć złość i zmęczenie - wrażliwość na zdrowie swoje i innych nie powinna być powodem do tłumaczenia się.

 

Jednocześnie warto pamiętać, że zmiana postaw kulturowych, zwłaszcza w krajach, gdzie palenie jest normą społeczną, to proces długofalowy i często oporny. Stąd może pojawiać się w Pani poczucie bezradności i odrzucenia, zwłaszcza gdy próbuje Pani działać prospołecznie, a spotyka się z niezrozumieniem. To naprawdę obciążające.

 

Może pomocne byłoby spojrzenie na to nie tylko jako na walkę z czyimś złym nawykiem, ale też jako troskę o siebie i wyznaczanie granic. Jeśli nie da się ich jasno zakomunikować słowem - to czasem rzeczywiście trzeba odejść, zmienić miejsce, ochronić siebie fizycznie, ale też emocjonalnie. Nie dlatego, że Pani się poddaje, ale dlatego, że wybiera Pani siebie. 

 

Życzę wszystkiego dobrego,

Justyna Bejmert

Psycholog 

6 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Anna Tecław

Anna Tecław

Dzień dobry,


Czytając Pani słowa, czuję, jak bardzo jest to dla Pani obciążające. Dym papierosowy w miejscach publicznych to nie tylko kwestia dyskomfortu to również poczucie, że inni naruszają Pani przestrzeń, zdrowie i prawo do swobodnego oddychania. Ma Pani pełne prawo czuć złość, irytację i zmęczenie, gdy te granice są przekraczane.

 

To naturalne, że próby rozmowy z palaczami czy uświadamiania ich mogą spotykać się z oporem, zwłaszcza w miejscach, gdzie palenie jest silnie wpisane w kulturę. W takiej sytuacji łatwo poczuć bezsilność, bo to trochę jak walka z całym systemem, a nie tylko z pojedynczymi osobami. Dlatego zachęcam, by spojrzeć na to w inny sposób. Nie jako na przegraną batalię, lecz na ochronę własnego komfortu i zdrowia. Czasem oznacza to wybór miejsc „wolnych od dymu”, czasem odejście od sytuacji, w której czuje się Pani źle. To nie jest rezygnacja to akt troski o siebie.


Warto też mieć w zanadrzu kilka krótkich sposobów radzenia sobie z napięciem: skoncentrowanie się na oddechu, odwrócenie uwagi na coś przyjemnego czy wewnętrzne przypomnienie sobie, że to Pani decyduje, gdzie i w jakich warunkach spędza czas. To daje większe poczucie kontroli, nawet jeśli świat wokół się nie zmienia. Dbając o siebie w ten sposób, wysyła Pani jasny sygnał - „moje zdrowie i komfort są ważne”. I to jest bardzo dobra, zdrowa postawa.
 

Życzę Pani spokoju i wielu miejsc, w których powietrze jest tak czyste, jak Pani tego potrzebuje.


Anna Tecław

Psycholog

6 miesięcy temu
Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Droga Anonimko,

 

w przypadku kiedy ktoś pali w Twoim otoczeniu, jednym z najczęściej stosowanych rozwiązań jest po prostu odejście na bok. W restauracjach i kawiarniach jest zakaz palenia i od paru lat w pomieszczeniu nigdy nie spotkałam się z tym, aby ktoś złamał ten zakaz. Chyba, że masz na myśli ogródek w restauracji. Wtedy również zalecam, aby wejść do środka albo usiąść z dala od palących. Nie sprawisz żadnymi siłami, by na świecie czy nawet w Polsce zniknęło to wspomniane wyżej uzależnienie. Każdy pełnoletni ma do tego prawo i każdy (przynajmniej mam taką nadzieję) wie, z jakimi skutkami się to wiąże. Widzę natomiast u Ciebie ogromny lęk i wyostrzenie wzroku w tym kierunku. A to jest kwestia do przepracowania. 

 

Pozdrawiam,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

6 miesięcy temu

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z lękiem przed wyjściem z domu z powodu zaczepiania i natrętnych uwag?

Męczy mnie niezmiernie to, że jestem często zaczepiana, gdy wychodzę z domu. Nieraz boję się i odczuwam napięcie, gdy mam wyjść w bardzo kobiecym stroju, sama, wieczorem. Lubię chodzić po centrum Warszawy, ale niestety na ulicy spotkały mnie okropne zdarzenia ze strony idiotycznych facetów, którzy albo klepnęli mnie w pośladek, kilka razy ktoś do mnie podszedł i nie chciał odejść, wyzywał mnie, gdy powiedziałam, że nie jestem zainteresowana. Mam dosyć tego, że jako młoda i piękna kobieta nie mogę się czuć bezpiecznie. Przez to często odczuwam zniechęcenie i boję się wychodzić z domu. 

Ta sytuacja jest błędnym kołem, ponieważ nie mam koleżanek od jakiegoś czasu ani partnera, a chciałabym mieć. Często widzę, że jestem obiektem pożądania, jednak albo jest to natrętna a wręcz przemocowa uwaga, albo zazdrość ze strony kobiet. Chciałabym kogoś poznać, nie wiem jednak, jak i jak pozbyć się lęku przed tym, żeby móc wyjść na miasto, ubrana tak jak chcę, nie jestem ubrana wulgarnie, tylko kobieco, a nawet jeśli ktoś się ubiera wyzywająco to jego sprawa i sam ubiór nigdy nie jest zaproszeniem.

Mam trudności z polubieniem siebie, brakuje mi asertywności, często potrzebuję zmian (głównie relacji)
Od dawna czuję się źle ze sobą i nawet się nie lubię. Od dłuższego czasu zastanawiam się czy to ze mną jest coś nie tak. Pokrótce opiszę swoją osobę i problemy: - na starcie znajomości zawsze czuję się gorsza - nie jestem asertywna - często ląduje w roli "podnóżka" - nie potrafię zawierać dobrych relacji - jestem elastyczna i się nie przywiązuje ( łatwo zapominam o dawnych znajomych i w sumie to nigdy nie bolało mnie takie rozstanie nawet jeśli znajomość trwała kilka lat) - nienawidzę kontaktu fizycznego - boję się patrzeć komuś w oczy - nienawidzę i stresuje się jak ktoś za mną stoi i patrzy mi w plecy - nie cierpię ludzi którzy próbują mnie osaczyć - nienawidzę jak ktoś narusza moją przestrzeń - łatwo zastępuje znajomych innymi ludźmi tzw. "ich odpowiednikami i szybko o nich zapominam - brak mi empatii - do większości moich znajomych wewnętrznie czuję mocną niechęć - nigdy nie miałam w planie utrzymywać znajomości po zmianie miejsca pobytu (po ukończeniu podstawówki, liceum) , zawsze robię wszystko żeby kontakt się urwał i żeby pozbyć się problemu - nienawidzę być uwiązana oraz nawiązywać bliższych znajomości które mógłby obarczyć mnie niepotrzebną odpowiedzialnością - moim ulubionym typem znajomości są tzw. "płytkie znajomości" - często ze względu na mój brak asertywności ląduje w roli popychadła np. kilka razy wołano do mnie jak do psa "do nogi" albo powiedziano mi, że "jestem niżej w hierarchii" - potrafię grać dobrego znajomego nawet wobec osoby której nie cierpię (nawet te osoby nie wiedzą że ich nie lubię) - mimo tego że jestem nastolatką i to "ten czas" to nie jestem zainteresowana związkami, co moi rodzice uważają oczywiście za dziwne - nie lubię imprez - nie wychodzę często z domu - jestem dosyć dziwna, ale nie jestem jakimś samotnikiem w klasie, jestem typem osoby którą każdy lubi, ale nikt w pokoju pełnymbludzi by mnie nie wybrał - zawsze dbam o to, żeby utrzymać dystans, w momencie, gdy ktoś próbuje się zbliżyć i "obarczyć mnie odpowiedzialnością" szybko go spławiam - czuję, że jestem porażką życiową - matura i zdanie na wymarzone studia to dla mnie jedyny sposób na dowartościowanie się - każde miejsce, w które się przenoszę, zaczyna mnie męczyć i nudzić już po roku, a w przeciągu 2 lat staje się największą męczarnią a w głowie moją jedyną myślą jest to, że chce już zmienić otoczenie i wymienić ludzi z otoczenia na nowych tzw. "świeży towar".
Techniki psychologiczne na smutek, stres i natrętne myśli - wsparcie przed terapią
Czy istnieją jakieś techniki psychologiczne i psychoterapetyczne w celu radzenia sobie ze smutkiem, stresem, natrętnymi myślami ? (Jeśli chodzi o psychoterapię i farmakoterapię - to już jestem w kolejce pacjentów)
Brak relacji z obiektem i słabe ego - co to znaczy i jak wygląda terapia?

Dzień dobry, 

ostatnio na terapii moja terapeutka powiedziała mi, że brakuje mi relacji z obiektem i że nie mam go uwewnętrznionego, że będziemy nad tym pracować. Moje ego jest zbyt słabe, ale za to mam dużą nadbudowę. 

Co to znaczy, na czym ta praca będzie polegać? 

Jestem trochę przerażona tym, bo naczytałam się, że to dotyczy różnych zaburzeń osobowości, ona u mnie żadnego nie stwierdziła... Trochę się pogubiłam. Wiem, że muszę ją o to zapytać, ale widzę się z nią dopiero za 2 tygodnie. 

Z góry dziękuję

Witam, Choruję na depresję i silne zaburzenia lękowe od ponad 12 lat, mam pytanie, ponieważ niedawno zmieniłe_am pierwszy raz leki od tych dwunastu lat,
Witam, Choruję na depresję i silne zaburzenia lękowe od ponad 12 lat, mam pytanie, ponieważ niedawno zmieniłe_am pierwszy raz leki od tych dwunastu lat, jestem teraz na 150 effectin ER od 6 dni. Czy lek powinien już zacząć działać ? Pytam, ponieważ niestety nadal odczuwam stany lękowe i depresję, najbardziej z rana, poźniej jest już trochę lepiej. Ale jest taka sinusoida - parę godzin lepiej, potem chwilę gorzej i tak w kółko. Z tym epizodem walczę już pół roku. Z góry bardzo dziękuję za odpowiedź.