- Strona główna
- Forum
- inne
- Jak radzić sobie z...
Jak radzić sobie z palącymi ludźmi wokół?
Jak radzić sobie z palącymi ludźmi wokół? Wielu ludzi pali i przy zwracaniu im uwagi nie ma żadnego zrozumienia, a to przecież trucie ludzi. Najbardziej uporczywe jest, to gdy jestem w krajach, w których palenie jest fajne i normalne, np. Włochy, Francja. Rozmawiałam z kilkoma osobami, próbuję ich uświadamiać, a oni mówią, że u nich palenie to tradycja. Palą dosłownie wszyscy i jest to okropne, gdy siedzi się np. przy stoliku w restauracji, kawiarni i wszyscy palą. Naprawdę problem jest znacznie większy niż w Polsce, chociaż u nas też jest coraz gorzej z paleniem. Tyle że inaczej zwraca się uwagę we własnym kraju, a za granicą jak się upomni, że nie chcę wdychać trucizny, to jeszcze mają problem, ze to ich kraj i ich zasady. Wielokrotnie rezygnowałam z tego, żeby usiąść na zewnątrz w jakimś upatrzonym miejscu, bo wiem, że za chwilę ktoś wyciągnie papierosa. Nawet nie da się usiąść na ławce bez wdychania tej trucizny! Mam dosyć, również tego, że ludzie są dzisiaj tak wytresowani, żeby nie zwracać uwagi tym, co robią źle, a jednocześnie ludzie trujący innym tym dymem mają jakieś społeczne przyzwolenie. Jedyne rozwiązanie, jakie na razie widzę to po prostu fizyczne oddalenie się, ale ciężko tak się żyje naprawdę.
Anonimowo
Justyna Bejmert
Dzień dobry,
Rozumiem, jak frustrujące może być wdychanie dymu papierosowego w miejscach publicznych, szczególnie gdy w grę wchodzi zdrowie i poczucie niesprawiedliwości. Ma Pani prawo czuć złość i zmęczenie - wrażliwość na zdrowie swoje i innych nie powinna być powodem do tłumaczenia się.
Jednocześnie warto pamiętać, że zmiana postaw kulturowych, zwłaszcza w krajach, gdzie palenie jest normą społeczną, to proces długofalowy i często oporny. Stąd może pojawiać się w Pani poczucie bezradności i odrzucenia, zwłaszcza gdy próbuje Pani działać prospołecznie, a spotyka się z niezrozumieniem. To naprawdę obciążające.
Może pomocne byłoby spojrzenie na to nie tylko jako na walkę z czyimś złym nawykiem, ale też jako troskę o siebie i wyznaczanie granic. Jeśli nie da się ich jasno zakomunikować słowem - to czasem rzeczywiście trzeba odejść, zmienić miejsce, ochronić siebie fizycznie, ale też emocjonalnie. Nie dlatego, że Pani się poddaje, ale dlatego, że wybiera Pani siebie.
Życzę wszystkiego dobrego,
Justyna Bejmert
Psycholog
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Anna Tecław
Dzień dobry,
Czytając Pani słowa, czuję, jak bardzo jest to dla Pani obciążające. Dym papierosowy w miejscach publicznych to nie tylko kwestia dyskomfortu to również poczucie, że inni naruszają Pani przestrzeń, zdrowie i prawo do swobodnego oddychania. Ma Pani pełne prawo czuć złość, irytację i zmęczenie, gdy te granice są przekraczane.
To naturalne, że próby rozmowy z palaczami czy uświadamiania ich mogą spotykać się z oporem, zwłaszcza w miejscach, gdzie palenie jest silnie wpisane w kulturę. W takiej sytuacji łatwo poczuć bezsilność, bo to trochę jak walka z całym systemem, a nie tylko z pojedynczymi osobami. Dlatego zachęcam, by spojrzeć na to w inny sposób. Nie jako na przegraną batalię, lecz na ochronę własnego komfortu i zdrowia. Czasem oznacza to wybór miejsc „wolnych od dymu”, czasem odejście od sytuacji, w której czuje się Pani źle. To nie jest rezygnacja to akt troski o siebie.
Warto też mieć w zanadrzu kilka krótkich sposobów radzenia sobie z napięciem: skoncentrowanie się na oddechu, odwrócenie uwagi na coś przyjemnego czy wewnętrzne przypomnienie sobie, że to Pani decyduje, gdzie i w jakich warunkach spędza czas. To daje większe poczucie kontroli, nawet jeśli świat wokół się nie zmienia. Dbając o siebie w ten sposób, wysyła Pani jasny sygnał - „moje zdrowie i komfort są ważne”. I to jest bardzo dobra, zdrowa postawa.
Życzę Pani spokoju i wielu miejsc, w których powietrze jest tak czyste, jak Pani tego potrzebuje.
Anna Tecław
Psycholog
Katarzyna Kania-Bzdyl
Droga Anonimko,
w przypadku kiedy ktoś pali w Twoim otoczeniu, jednym z najczęściej stosowanych rozwiązań jest po prostu odejście na bok. W restauracjach i kawiarniach jest zakaz palenia i od paru lat w pomieszczeniu nigdy nie spotkałam się z tym, aby ktoś złamał ten zakaz. Chyba, że masz na myśli ogródek w restauracji. Wtedy również zalecam, aby wejść do środka albo usiąść z dala od palących. Nie sprawisz żadnymi siłami, by na świecie czy nawet w Polsce zniknęło to wspomniane wyżej uzależnienie. Każdy pełnoletni ma do tego prawo i każdy (przynajmniej mam taką nadzieję) wie, z jakimi skutkami się to wiąże. Widzę natomiast u Ciebie ogromny lęk i wyostrzenie wzroku w tym kierunku. A to jest kwestia do przepracowania.
Pozdrawiam,
Katarzyna Kania-Bzdyl
Zobacz podobne
Męczy mnie niezmiernie to, że jestem często zaczepiana, gdy wychodzę z domu. Nieraz boję się i odczuwam napięcie, gdy mam wyjść w bardzo kobiecym stroju, sama, wieczorem. Lubię chodzić po centrum Warszawy, ale niestety na ulicy spotkały mnie okropne zdarzenia ze strony idiotycznych facetów, którzy albo klepnęli mnie w pośladek, kilka razy ktoś do mnie podszedł i nie chciał odejść, wyzywał mnie, gdy powiedziałam, że nie jestem zainteresowana. Mam dosyć tego, że jako młoda i piękna kobieta nie mogę się czuć bezpiecznie. Przez to często odczuwam zniechęcenie i boję się wychodzić z domu.
Ta sytuacja jest błędnym kołem, ponieważ nie mam koleżanek od jakiegoś czasu ani partnera, a chciałabym mieć. Często widzę, że jestem obiektem pożądania, jednak albo jest to natrętna a wręcz przemocowa uwaga, albo zazdrość ze strony kobiet. Chciałabym kogoś poznać, nie wiem jednak, jak i jak pozbyć się lęku przed tym, żeby móc wyjść na miasto, ubrana tak jak chcę, nie jestem ubrana wulgarnie, tylko kobieco, a nawet jeśli ktoś się ubiera wyzywająco to jego sprawa i sam ubiór nigdy nie jest zaproszeniem.
Dzień dobry,
ostatnio na terapii moja terapeutka powiedziała mi, że brakuje mi relacji z obiektem i że nie mam go uwewnętrznionego, że będziemy nad tym pracować. Moje ego jest zbyt słabe, ale za to mam dużą nadbudowę.
Co to znaczy, na czym ta praca będzie polegać?
Jestem trochę przerażona tym, bo naczytałam się, że to dotyczy różnych zaburzeń osobowości, ona u mnie żadnego nie stwierdziła... Trochę się pogubiłam. Wiem, że muszę ją o to zapytać, ale widzę się z nią dopiero za 2 tygodnie.
Z góry dziękuję
