
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Jak uratować...
Jak uratować małżeństwo po fałszywym przyznaniu się do zdrady?
Odnośnie do wymuszenia przyznania się do zdrady. Która rzekomo miała miejsce prawie 2 lata temu. Oto po przyznaniu się, bo mąż naciskał, że wie, że mam się przyznać, bo tylko tak uratuje małżeństwo. Później miałam wyrzuty sumienia, powiedziałam mu, że nie zdradziłam, że to było tylko dlatego powiedziane, żeby ratować rodzinę. A on powiedział, że wiedział, że tak będzie, że będę się teraz wymigiwać z tego. Że on i tak zna prawdę, że rozwód, a jak nie chce rozwodu, to mogę po prostu być gosposia w naszym domu, ale nikim więcej. Na pytanie, czy mnie kocha, mówi, nie wiem, jesteś mi w tej chwili obojętna. Na pytanie, czy mnie pokocha i co mam zrobić, żeby mnie pokochał, również mówi, nie wiem. Twierdzi, że w tej chwili dzieci są dla niego najważniejsze, dlatego pozwala mi tu mieszkać, a ja jestem jak powietrze. Mówi, że go strasznie zraniłam ta zdrada, dopytuje ile razy, to kiedy zaczynam tłumaczyć, że wcale ani razu. Że to były tylko wiadomości, nie spotkałam się nigdy, nie wierzy mi, bo on jak twierdzi, ma dowody, a jak pytam jakie? To mówi, dowiesz się u adwokata albo na sprawie rozwodowej… i dobrze wie, że ja rozwodu się boję, i zrobię wszystko, żeby go nie było. Tak się strasznie czuję i psychicznie i fizycznie, nie wiem, co mam robić. Kocham męża nad życie, dzieci, ale nie mam siły też, by żyć bez niego i patrzeć na to, jak on się męczyć z myślą, że go zdradziłam, skoro do tego nie doszło. Nadmienię, że mówi mi, żebym się nie wycofywała z tego, że się przyznałam, bo to tylko źle dla nas rokuje, a ja mam wrażenie, że gorzej już być nie może. Proszę go i błagam, żebyśmy zamknęli tę przeszłość te wszystkie żale złości i zaczęli żyć na nowo, ale to na nic. Dodam, że mieliśmy taką sytuację msc temu mówił mi, że wniósł pozew o rozwód, bo go zdradziłam, że jakieś nowe fakty wyszły podobno, i po cudownym miesiącu, bo zachowywał się cudownie przytulał, całował, kochał się ze mną, nagle mówi mi, że dał mi miesiąc na przyznanie się na wyjście z inicjatywą, a nie wykorzystałam szansy, dlatego sytuacja potoczyła się, jak wyżej opisałam. Dodatkowo napisałam mu list od serca, ale jeszcze nie przekazałam. W którym opisuje, co czuję, że przepraszam, że nie zdradziłam, że wiem, co on czuje, że błagam go o wybaczenie za wszystkie krzywdy, ogólnie to, co nie docierało w rozmowie. Przepraszam, że nieskładnie, ale ciężko o tym wszystkim pisać.
Anpnimowo

Fala Wsparcia
Dzień dobry,
Sytuacja, jaką Pani opisała, jest niezwykle trudna i złożona. Z jednej strony, pojawiła się kwestia zdrady (z tego, co rozumiemy, emocjonalnej, niefizycznej) i nadszarpniętego zaufania, z drugiej, przymusu do przyznania się czegoś, co się nie wydarzyło. Musi być Pani niezwykle ciężko być w takim wahadle, gdzie raz jest dobrze, a w innym momencie mąż grozi rozwodem. Pytanie, podstawowe, jak może w tym momencie zaopiekować się Pani sobą? Co zrobić, by zadbać o siebie? My na pewno zachęcalibyśmy do terapii par, gdzie osoba bezstronna - terapeuta - pomogłaby Państwu odnaleźć się w tej rzeczywistości. Dużo jest tu do odbudowania, jednak bez chęci męża, ciężko będzie cokolwiek zmienić. Dlatego zachęcamy też do zadbania o siebie, trochę tak jak w samolocie - najpierw należy nałożyć maskę z tlenem sobie, a dopiero potem innym.
Pozdrawiamy ciepło,
Zespół Fali Wsparcia
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Justyna Bejmert
Dzień dobry,
To, co Pani opisuje, jest bardzo trudnym doświadczeniem – zarówno emocjonalnie, jak i relacyjnie. Przede wszystkim chcę podkreślić: Pani cierpienie jest ważne i zasługuje na uważne potraktowanie. To, że szuka Pani pomocy i próbuje zrozumieć tę sytuację, świadczy o wielkim zaangażowaniu, sile i potrzebie ratowania tego, co jest dla Pani ważne.
Z opisu wynika jednak, że sytuacja, w której Pani się znalazła, nosi znamiona manipulacji emocjonalnej. Mąż wykorzystuje rzekome „dowody”, których nie pokazuje, grozi rozwodem, odmawia uczuć, warunkuje miłość i traktuje Panią przedmiotowo („możesz być tylko gosposią”). Trudno to nazwać budowaniem relacji – to raczej kontrolowanie i wywieranie presji. Nawet jeśli istnieje żal czy podejrzenie, rozwiązanie nie polega na upokarzaniu i psychicznej presji.
Warto też zatrzymać się przy samym „przyznaniu się” do zdrady – do którego została Pani w pewnym sensie zmuszona. Mówi Pani wyraźnie: do zdrady fizycznej nie doszło. Przyznała się Pani z lęku, pod wpływem presji, by „ratować małżeństwo”. To nie było uczciwe porozumienie ani wolna rozmowa – to było działanie pod przymusem emocjonalnym.
Jeśli mąż nie chce podjąć próby odbudowy relacji mimo Pani gotowości, jeśli zamiast wspólnego szukania rozwiązań woli wymierzać kary, poniżać i stawiać warunki, to pytanie nie brzmi już tylko: „jak mu udowodnić, że go nie zdradziłam?”, ale także: czy to jest relacja, w której ja mogę czuć się bezpiecznie, szanowana i godna miłości?
Z całego serca zachęcam Panią do rozmowy z psychologiem lub psychoterapeutą – nie po to, by ratować małżeństwo za wszelką cenę, ale żeby Pani miała przestrzeń do zadbania o siebie, swoje granice, potrzeby i zdrowie psychiczne. To, co Pani przeżywa – to poczucie winy, zagubienia, lęku, bezsilności – wymaga wsparcia. Nie musi Pani przez to przechodzić sama.
Proszę pamiętać: małżeństwo to partnerstwo, nie pole walki. A Pani zasługuje na szacunek i spokój – nie na ciągłe udowadnianie swojej niewinności.
Z wyrazami troski,
Justyna Bejmert
Psycholog
Marta Lewandowska-Orzoł
Dzień dobry,
Sytuacja, z którą się Pani mierzy, musi być bardzo obciążająca. Mimo wszystko stara się Pani dalej walczyć – o związek, rodzinę, dzieci, a także trochę o siebie, skoro wspomina Pani, że bywa już naprawdę trudno na co dzień.
Napisała Pani o pewnej wymianie wiadomości z inną osobą. Nawet jeśli nie doszło do spotkania, taki kontakt – w zależności od treści – może być dla drugiej strony bardzo trudny. Niemniej jednak, zachowanie Pani męża, które Pani opisuje, wydaje się być mocną grą na Pani uczuciach. Nie musi się Pani na to godzić. To nie jest zachowanie, na które Pani „zasłużyła”.
Zachęcałabym Państwa do skorzystania z terapii par. Myślę, że mogłaby pomóc w omówieniu i „wyczyszczeniu” spraw między Państwem.
List, który Pani napisała do męża, również może okazać się pomocny – czasem słowa, które się czyta, trafiają do nas mocniej niż te wypowiedziane.
Niezależnie od decyzji, jakie Pani podejmie, bardzo zachęcam do zadbania o siebie i postawienia granic – tak, aby zatroszczyć się również o swoje emocje i samopoczucie.
Życzę dużo siły,
Marta Lewandowska-Orzoł
Psycholog

Zobacz podobne
Dziwicie zachowanie meza ponieważ ciagle tylko praca praca praca nie ma czasu dla mnie dla rodziny często spedza ze mna czas jedynie kiedy sa niedziele niehandlowe i wszyscy mają wolne od pracy lub święta a tak ciagle jestem sama od 8.00 do 18.30 max. Mąż podczas jazdy do pracy potrafi okazywać czułość na komunikatorze messenger wypisywać dzwonić na wideo mowiac cyt ,, jak mnie pragnie kocha teskni jak ma na mnie ochotę,, po czym kiedy wraca do domu wszystko jest zupełnie inaczej o 180 stopni wpada w agresję słowna oraz fizyczna krytykuje poniża szmaci wyzywa o wszytko mnie obwinia nawet za swe zachowanie typu duszenie mnie wyzywanie od cyt ,, ku.. szm.. I inne, mimo tłumaczenia iz ciagle jestem sama potrzebuje jak czułości troski bliskości ciepla sexu wyjść z nim a nje tylko przychodzi do domu na gotowe jestem smutna nie reaguje albo broni sie ze sam zarabia na rodzinę, nie chce bądź nie potrafi podzielić życia prywatnego od zawodowego typowy pracoholik.?? Często przez to dochodzi do ostrych klotni zaczyna byc agresywny nie słucha co do niego mówię ja mam dosyć bycia wiecznie samej i tak jest juz ponad 20 lat bycia w tym uważam toksycznym związku. Kocha na odległość??." Co to za miłość spędzać codziennie z nim czas po jego pracy max 2 godz ale jak? Podczas sexu ?? Zero wyjsc rozmow? Nawet potrafiłam mu powiedzieć ze czuje ze traktuje mnie jak zwykła cyt ,, kur..,, którą ma na godziny bo tak sie czuje . Zero wsparcia zainteresowania mna co czuje jak sie czuje nic. Tylko praca praca a ja??. Rozumiem ze on tylko zarabia nawet mówię to jemu co potrafi odpowiedzieć mi ze ja nic nie rozumiem ze jestem tempa debilka boli mnie takie podejście. Jak mówię ze odejdę to mówi a znajdziesz innego majac 40 lat ja 42 on podchodzi tak do związku ale uwaza ze jestem jego oczkiem w głowie całym światem. Czy to jakaś manipulacja. Bardzo dobrze spełnia sie zawodowo z kierowniczką z pracy wspaniale kontakty jak relacje ona nie lubi mnie ja jej. Sytuacja dla mnie dala mojemu mężowi sukienke którą zle zakupiła a moj inteligenty maz przyjął od niej prezent dla mnie zdając sobie sprawę ze nie bede zadowolona z czego skoro owa kobieta potrafi do mego męża naskakiwac na mnie mówić cyt ,, twoja żona mnie irytuje albo do mnie teksty to co łączy twego męża z inną kobietą nie powinno cie interesować??? Męża wogole to nie rusza jak by nic bierze miękko. Mało tego nadążałam mężowi oddac jej ta sukienke nje oddal wolał gdzieś wyrzucić pytam sie dlaczego nie oddał nje umiał odpowiedzieć powiedział tylko ze prezentów sie nie oddaje. Zaczelam podejrzewać ze ma z nią romans ale tylko w pracy ponieważ zawsze chce abym po niego przyjeżdżała do pracy wracamy razem nie wychodzi nigdzie ale tez w telefonie nie znajdę nic a może usuwa nie mam pojęcia. Jeśli podczas klotni wspomnę kierowniczkę jej imię wpada w megqa agresję!!!! Dusi popycha szmaci bije wyzywa. Nie wytrzymałam juz ponieważ ogólnie przez 20 lat mnie bił i tak w kółko. W końcu sie postawiłam wezwałam policję nie byl zadowolony powiedział ze mam cyt,, wypier... po czym ze wyjeb.. ma w niebieską kartę prawa sie nie boi,, jako tako zie dogadaliśmy max 3 dni stwierdził ze bedzie nas bronił na posiedzeniu interdyscyplinarnym czegoś jednak sie boi dałam mu do zrozumienia iz mam megaa dowody na niego cała w siniakach i osoby trzecie niby kozaczy sie ale czegoś sie obawia.uwaza ze nie ma innej kobiety tylko ja ale czemu nie umie nie chce mnie zrozumieć poświęcać więcej czasu jest agresywny..?? Postanowiłam dać szansę wybroniłam ze jednak nje stosuje nade mna przemocy zaufałam ot głupia jestem a on 4 dni czuły kochany nagle znowu to samo. Co mam z tym momencie o wszystkim myśleć???. Praca usilnie praca kierowniczką a ja my? Agresja te prezenty raz chce bliskości raz odpycha??? Czy idzie w podwojne życie?

