
- Strona główna
- Forum
- dzieci i młodzież, rodzicielstwo i rodzina, rozwój i praca, związki i relacje
- Jak wasze dzieci i...
Jak wasze dzieci i rodzina zareagowała na wyjazd za granice na około 3 miesiące w celach zarobkowych.
Magdalena Bilińska-Zakrzewicz
Dzień dobry, odpowiedziałabym, że to wszystko zależy🙂
zależy od tego, co w tej chwili w państwa rodzinie jest priorytetem, i co może spowodować, że sytuacja waszej rodziny polepszy się bądź pogorszy: Czy to jest tak, że trudna sytuacja materialna przytłacza, stresuje, jest podłożem rozmaitych trudności w tym trudności w relacjach, konfliktów niepokoju o jutro; czy to tak, że wyjazd miałby służyć jakiejś separacji w relacji, aby nie zajmować się tym, co w niej trudne; czy dzieci nie doświadczają obecnie żadnych trudności. Wydaje się, że wyjazd na trzy miesiące dla dzieci w takim wieku nie jest traumatyczny, pod warunkiem posiadania dobrej bliskiej relacji i możliwości utrzymywania stałego kontaktu. Pozdrawiam Magdalena Bilińska Zakrzewicz

Zobacz podobne
Dzień dobry jesteśmy rodzicami 11-latka. Od pewnego czasu nas syn zachowuje się w stosunku do nas bardzo niegrzecznie.
Mówi, że jesteśmy dziwni, że zabieramy mu wszystko, że go gnębimy, że ja jestem głupia, a mąż jest debilem.
Syn nie wywiązuje się z żadnych obowiązków domowych typu. Np. nie robi łóżka, nie chce się pakować do szkoły, rzuca rzeczy gdzie popadnie. Strasznie pyskuje. Nie stosuje się do punktualności, wychodząc na dwór na rower, spóźnia się o pół godziny, godzinę i jak wraca, to jeszcze krzyczy. Uczy się bardzo dobrze. Syn ma schowany telefon , tablet komputer, gdyż tylko by chciał grać. Tv ciągle by oglądał gliniarzy, jak wyłączę tv to wojna, że wszystko mu zabieram. Szczęka do nas np. z banana lub wymachuje ołówkiem przed oczami. Nie ukrywam, że moja cierpliwość się kończy. Czy mamy się udać z synem do psychologa ?
Ogólnie to mam prawie 15 lat. Przez długi czas w szkole mnie wyzywali (i dalej to robią) pewnego dnia miałam dosyć tego i chciałam się postawić, ale powiedziałam o słowo za dużo, chociaż nie jest mi przykro z tego powodu, po prostu, gdybym tego nie powiedziała, prawdopodobnie nie zaczęliby mi grozić, że pobiją mnie po szkole. Oczywiście następnego dnia po tym, po szkole naprawdę mnie napadli, trzech chłopaków patrzyło (jeden to był ten, co mi groził) a dziewczyna, która z nimi była mnie zaatakowała. Jako osoba, która trenuje Teakwondo już długo, obroniłam się i poprosiłam przechodzącego o pomoc, który mnie zignorował. Sprawa wylądowała na policji, dalej nie wiem.
Po tym, co się stało, trochę boję się chodzić do szkoły lub gdziekolwiek. Zawsze strasznie się rozglądam, tym bardziej za siebie, by upewnić się, że nikt za mną nie idzie, a gdy przechodzę obok kogokolwiek, głównie osób, których nie znam, strasznie się im przyglądam na wszelki wypadek, gdyby chcieli mi coś zrobić tak jak wtedy. Już nie wiem, co z tym zrobić, bo boję się, że coś mi zrobią. Czy da się jakoś pozbyć tego strachu?

