Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak się podnieść po serii życiowych porażek - utrata pracy i problemy rodzinne

3 lata temu żona z dzieckiem zostawiła mnie, przeżyłem załamanie po którym podnosilem sie poł roku, pozniej stracilem prace, zyskalem kolejna i stracilem, nastepnie ttafiłem wymażoną, ktora tez stracilem. Dzisiaj moj syn juz wyraznie mowi, staram sie byc dla niego kims ale żona nie akceptuje mnie, sad zasadzila na podstawie jej pomowien jak maja wygladac widzenia, wiec jetem tata na telefon, do czego bylem przygotowywany, czasami trace swoja wartosc, nie wiem co mam robic bo pracy nie moge znalesc a nie mam sil zeby cwiczyc, podniesc sie z dolka bo nie mam do kogo sie odezwac. Jak sie z tego podniesc?
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

 Rozumiem, jak bardzo trudne musi być dla Ciebie to wszystko gdyż strata rodziny, pracy i poczucie izolacji to ogromny ciężar. Jesteś w sytuacji, która wymaga czasu i małych kroków, ale da się z tego wyjść, skupiając się na tym, co możesz kontrolować. Skontaktuj się z kimś bliskim lub specjalistą - psychologiem lub terapeutą. W Polsce możesz skorzystać z bezpłatnej pomocy przez NFZ (np. poradnie zdrowia psychicznego) lub infolinię kryzysową jak Telefon Zaufania 116 123. Rozmowa z osobą, która wysłucha bez oceniania, często przynosi ulgę i pomaga odzyskać poczucie wartości. Dołącz do grup wsparcia dla ojców po rozwodzie, np. na forach jak kryzys.org, gdzie inni dzielą się podobnymi doświadczeniami. Zacznij od prostych, codziennych czynności: krótki spacer, higiena osobista czy drobne zadanie domowe gdyż to buduje podstawy do zmian ku lepszemu.​ Podziel większe cele, jak szukanie pracy, na etapy: aktualizacja CV, przegląd ofert na OLX Praca czy Pracuj.pl (po 15 minut dziennie).
Unikaj izolacji a w trudnych chwilach nawet telefon do przyjaciela czy rodziny może przypomnieć, że nie jesteś sam.

Bądź "tatą na telefon" konsekwentnie bo to Twoja siła, nie słabość; pokazuj miłość głosem, rysunkami czy historiami.​
Rozważ mediację rodzinną lub prawnika specjalizującego się w sprawach rodzinnych, by walczyć o lepsze widzenia. 
Skup się na tym, co dobre w kontakcie z nim i pamiętaj, że  jego rozwój to Twój motywator. Bądź dla siebie łagodny. Depresja to choroba, nie wina; afirmacje jak "Dam radę krok po kroku" pomagają zmieniać dialog wewnętrzny.
Ćwiczenia fizyczne nie muszą być intensywnie długie.  Zacznij od 5 minut rozciągania w domu, gdy nabierzesz sił.
Życzę szybkiego i pozytywnego rozwiązania sprawy.

 

 

 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam Panie Kamilu,

 

Dziękujemy za wiadomość. Panie Kamilu, z Pana słów bardzo wyraźnie przebija głęboki smutek, poczucie straty, bezsilność i osamotnienie a także zmęczenie ciągłym „podnoszeniem się” bez wsparcia. To, że czasami traci Pan poczucie własnej wartości, jest zrozumiałą reakcją na długotrwałe przeciążenie, utraty i ograniczony kontakt z synem,  to nie świadczy o Pana słabości.

Na chwilę zatrzymania proszę zadać sobie kilka pytań:
Co w tej chwili boli mnie najbardziej: strata relacji, brak pracy czy samotność?
Jakim ojcem jestem dziś, nawet jeśli kontakt z synem jest ograniczony?
Co pomogło mi przetrwać najtrudniejsze momenty wcześniej,choćby w minimalnym stopniu?
Jakiego jednego, małego wsparcia potrzebuję teraz najbardziej (rozmowy, pomocy, obecności)?

Nie musi Pan podnosić się sam i od razu. Sam fakt, że Pan o tym mówi, jest oznaką siły i troski o siebie oraz o syna.

 

Proszę do nas pisać w razie potrzeby, wszystkiego dobrego!

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Dominika Winciorek

Dominika Winciorek

Bardzo mi przykro, że tyle musiałeś unieść w tak krótkim czasie. To, co opisujesz, to nie jest "słabość charakteru" ani brak silnej woli a raczej wyczerpanie po serii strat, które przyszły jedna po drugiej, bez chwili na złapanie oddechu. Rozpad rodziny, oddzielenie od dziecka, utrata pracy i poczucia stabilności potrafią rozbić każdego, nawet bardzo silnego człowieka. Chcę, żebyś wiedział jedną ważną rzecz: fakt, że jesteś "tatą na telefon”, nie odbiera Ci bycia ojcem bo dla dziecka liczy się to, że jesteś i np że dzwonisz, że chcesz być obecny, że on jest dla Ciebie ważny. Nawet jeśli system i dorośli wokół Ci tego nie ułatwiają, Twoja relacja z synem wciąż się buduje. To, że tak bardzo Ci na nim zależy, mówi o Tobie więcej niż wszystkie decyzje sądów i cudze opinie..

Jak mówisz, że czasem tracisz poczucie własnej wartości, to ja osobiście słyszę człowieka, który został pozbawiony wpływu na zbyt wiele spraw naraz. Łatwo uwierzyć w myśl "nie jestem wystarczający” ale! to jest myśl zrodzona z bólu, nie prawda o Tobie.

Nie pytaj teraz siebie, jak "wstać i ogarnąć wszystko”, bo to raczej za dużo na początek. Spróbuj zapytać co pomogłoby mi przetrwać najbliższy tydzień? np Może to być jedna rozmowa z kimś, kto wysłucha bez oceniania lub krótki spacer (nie warto zamykać się w domu na cały dzień), może ustalenie jednej małej rzeczy dziennie, którą zrobisz. Pamiętaj, nie musisz mieć siły na ćwiczenia czy nawet optymizm. Wystarczy, że NIE zostaniesz z tym sam. To że nie masz siły to nie oznacza że się podniesiesz  ale być może, że potrzebujesz wsparcia, a nie kolejnego dowodu, że "powinieneś dawać radę"

Jeśli teraz czytasz to i czujesz choć odrobinę ulgi, to znaczy, że w Tobie nadal jest życie i potrzeba bliskości. :) To super punkt startu. Od tego właśnie zaczyna się  wychodzenie z dołka, nie skokiem, tylko krok po kroku.

 

Małgorzata Gaś

Małgorzata Gaś

Dzień dobry Panie Kamilu.

Dziękuje za podzielenie się swoją historią. W tej sytuacji trudno jest samemu poradzić sobie z problemami.  Proszę zacząć od pierwszego małego kroku, zadać sobie pytanie co ja tak naprawdę chce ? Wypisać na kartce, wybrać 1 rzecz i zacząć działać.  I tak krok po kroku.  Podjąć także decyzję, że skorzysta Pan z prawidłowej pomocy specjalisty żeby mieć wsparcie.  A wszystko ruszy do przodu. 

            Pozdrawiam Psycholog Małgorzata Gaś

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Panie Kamilu, 

przechodzi Pan przez niezwykle bolesny proces kumulacji strat. Rozpad rodziny, utrudniony kontakt z synem i seria niepowodzeń zawodowych stworzyły sytuację, w której Pana system nerwowy przeszedł w tryb przetrwania, co objawia się właśnie brakiem energii i poczuciem całkowitej bezwartościowości. To, co Pan teraz czuje, nie jest Pana winą ani dowodem na bycie „słabym”, lecz naturalną reakcją organizmu na przewlekły uraz emocjonalny. Podniesienie się z tak trudnej sytuacji wymaga porzucenia myślenia o wielkich zmianach na rzecz bardzo małych, niemal niedostrzegalnych kroków, ponieważ przy pustych „zasobach” każda duża ambicja tylko pogłębia frustrację.

Kluczowe jest, aby zaczął Pan od przerwania izolacji, gdyż samotność w depresji nie jest dobrym rozwiązaniem. Kontakt z ludźmi, którzy przechodzą przez podobne trudności, pozwala zdjąć z siebie ciężar poczucia bycia jedynym, któremu się nie udało. Choć rola „taty na telefon” jest dla Pana źródłem ogromnego cierpienia, warto pamiętać, że dla syna Pana obecność, nawet w tej ograniczonej formie, jest fundamentem, a Pana walka o własne zdrowie psychiczne jest w rzeczywistości walką o Waszą wspólną przyszłość. Proszę dać sobie prawo do tej niemocy i rozważyć wsparcie lekarza psychiatry, który pomoże wyciszyć biologiczne objawy lęku i zmęczenia, co pozwoli Panu odzyskać minimum sił potrzebnych do podjęcia psychoterapii i powolnego odbudowywania życia zawodowego bez poczucia paraliżu. 

Życzę Panu wszystkiego dobrego. 

Psycholog Bożena Nagórska

Zobacz podobne

Jak pomóc siostrze walczącej z wyolbrzymianiem i zamartwianiem się?
Wyolbrzymianie wszystkiego niepotrzebne i nieuzasadnione zamartwianie się wszystkim Panika , płacz przed np. badaniem Niewykonane czynnosci np. żeby dzieci umyły ręce, przebrały się doprowadzające do dużego stresu i nerwów. Zapominanie : np. o tym co mówiła dana osoba np. dnia poprzedniego, albo że coś pokazywała komuś. O czym to może świadczyć? Siostra miewa takie epizody , niestety nie wiem jak przekonać ją na wizytę u specjalisty, ona problemu nie widzi.
Przez wychowanie jestem zmartwiony, zapobiegawczy, nie żyję tu i teraz. Dopiero po alkoholu czuję, że jestem taki, jaki chciałbym być. Jak sobie pomóc?
Mam 30 lat. Odkąd pamiętam interesowałem się ludzką psychiką. Nie potrafię rozgryźć siebie. Mama bardzo zapobiegawcza, "nie wypada to, tamto", "po co ci to?" Mama zawsze się dostosowuje do otoczenia, nie wychodzi przed szereg. Tato - zaradny, perfekcjonista. Ja wychowany w tej atmosferze. Mam teraz żonę i w sumie wszystko jest ok. Mogę wciąż liczyć na wsparcie i pomoc rodziców, jakby co. Gdy wracam do domu po pracy po 23 w głowie mam "bądź cicho" "nikogo nie obudź" "staraj się być jak najciszej". Gdy robię jakieś czynności dzienne to w głowie myślę o czymś innym, często się na tym łapie. Ogólnie to nie czuję, że jestem tu i teraz. Próbuje różne techniki, czytam dużo o tym. Przez chwilę jest ok, czuję, że panuję nad swoimi myślami. Po czym łapie się po godzinie, że znowu jestem jak zaprogramowany robot. I tak w kółko. Kiedy wypije alkohol, staje się dokładnie taki, jaki chciałbym być. Wiem, że alkohol nie jest dobry, ale wtedy staje się tym, kim chciałbym być i to kontroluję. Pewny tego co i jak mówię, co robię, jak to robię, robię wszystko spokojnie, dokładnie i tak jak chce. Wiem o tym, że to jest droga do nikąd, ale to działa. Z tego, co mi się wydaje, to pojęcie overthinking opisuje właśnie mnie. Ale po alkoholu to znika. Raczej jestem introwertykiem, ale pracuje z ludźmi i to lubię, co raczej powinno się wykluczać. A może brakuje mi zajęcia w czasie wolnym? Pasji?
Kiedy potrzebuję wsparcia? Czy można zmienić swoje odczuwanie, gdy triggerujący bodziec dalej występuje? Czy psychoterapia pomoże na każdą dysfunkcję psychiczną?
Hej, mam kilka pytań. 1. Skąd wiedzieć czy to, jak się czujemy wymaga pomocy drugiej osoby? 2. Czy istnieje szansa na poprawę samopoczucia (smutek, płaczliwość, poczucie bezsensu) bez możliwości ucieczki od bodźca, który ten stan potęguje? 3. Czy każde problemy natury psychicznej (lęk przed czymś i ataki paniki) można wyleczyć psychoterapią?
W kryzysie w małżeństwie straciłem zaufanie do żony, przez znaleziony nagi film na jej telefonie.
Witam serdecznie, chciałbym poprosić o dodatkową radę i zadać jeszcze jedno pytanie na forum. Żona spędza większość wolnego czasu w grze online na telefonie - ma tam znajomych, czaty serwery itp. Jest to kość niezgody, bo mamy córkę i życie rodzinne, a w zasadzie mieliśmy... Żona mówiła mi, że jest to jej odskocznia od codziennych problemów w pracy oraz naszych relacji, jak się teraz okazuje. Ja to akceptowałem, trwa to już ponad rok czasu i oddalamy się od siebie coraz bardziej (cierpi na tym nasza córka) Dzień wcześniej odbyliśmy poważną rozmowę, że w naszym związku ( nie pierwszą), że nie dzieje się dobrze i powiedzieliśmy sobie co nas boli - żona powiedziała, że nie ma we mnie wsparcia, kiedy tego potrzebuje ( w domu wszystko było przeze mnie ogarnięte - opieka nad córką, sprzątanie, prasowanie, zakupy, pies - praktycznie wszystko, aby miała strefę komfortu - mówiłem, że sobie poradzi , starałem się jakoś pocieszyć - teraz powiedziała, że nie miała wsparcia psychicznego i że zwykłe "poradzisz sobie nie wystarczy" stwierdziła, że po ostatnim kryzysie w pracy na początku roku coś się w niej zmieniło.... i nie wie co dalej będzie). Ja widząc to zaproponowałem, aby ktoś z boku przyjrzał się naszej relacji, bo nie wyobrażam sobie rozpadu rodziny i powiedziałem o spotkaniu z psychologiem dla par... powiedziała, że się zastanowi, ale nie wie czy da się to naprawić. Ale ostatnio zachowanie żony zaniepokoiło mnie do tego stopnia, że postanowiłem sprawdzić jej telefon (do tej pory nie mieliśmy problemu, żeby się nimi wymieniać, np. żeby sobie przesłać zdjęcia z wspólnych chwil-żadnych blokad - pinów...) Sprawdziłem więc telefon i znalazłem jakieś zrzuty z czatów (zagranicznych) ze śladami flirtu, ale to nie wywarło na mnie większego wpływu, wiem jak to jest w sieci... znalazłem fotkę jakiegoś faceta to już wzbudziło mój niepokój, zszokowało mnie jednak nagranie gołych piersi żony sprzed miesiąca i zabawa nimi. Zamurowało mnie. Od razu założyłem, że to nie ja jestem adresatem tego nagrania. Poczułem się bardzo źle... Nie znalazłem żadnych dowodów, że zostało ono wysłane (brak sms-ów), ale mogło być przesłane na czatach w grze lub po prostu usunięta wiadomość. Tu pewności nie mam. Wytrzymałem 2 dni, ochłonąłem i jak córka była u koleżanki, zrobiłem małą prowokację pod pretekstem wymiany zdjęć z wcześniejszego wypadu. Od razu dostałem odmowę, a żona strasznie się zirytowała - ja zapytałem o co chodzi i czemu nie mogę - nie, bo nie chce, żebym grzebał w jej telefonie. Odpuściłem, ale zaraz wróciłem do rozmowy o terapii i o tym, że jak mamy to naprawić to musimy być ze sobą szczerzy bez względu na prawdę i zapytałem czy jest szczera. Potwierdziła. Powiedziałem, że skoro tak, to co mi powie na nagranie, które znalazłem w jej telefonie. (obawiałem się ataku) zapadła grobowa cisza, a wzrok żony utkwił w oknie. Pytałem dalej.. Czy wie jak ja się teraz czuję ? cisza... Dlaczego to zrobiła cisza... Czy wysłała komuś to nagranie.. po chwili powiedziała, że nie wysyłała. Poprosiłem, żeby spojrzała na mnie i zadałem ponownie to pytanie - odp. Nie wysyłała. Po czym wzrok w okno. Pytałem ponownie dlaczego to zrobiła - patrząc w okno mówiła, że nie wie dlaczego przyszedł jej taki pomysł do głowy, że CZEGOŚ POTRZEBOWAŁA, że seks w naszym związku ostatnio był fatalny, że tak jakby mi się nie chciało.. (zgadzam się fatalny, bo cały czas jest w telefonie, a jak coś proponowałem to były ciągłe odmowy, więc zacząłem odpuszczać) - powiedziałem jej to. Ale przeszła do tego, że to nie jest powodem tego co się dzieje, tylko ten wcześniejszy brak wsparcia. Powiedziałem Żonie, że straciłem przez to zaufanie do Niej i dałem czas na decyzję o terapii (poprosiłem, że jak zapytam ją za jakiś czas to nie powie mi jak teraz, że się narzucam i ją osaczam, tylko będę oczekiwał już jakiejś odpowiedzi). Natomiast teraz dla mnie pojawił się dodatkowy problem - zaufanie, czuję się oszukany. W głowie siedzi zdjęcie faceta, o którego nie zapytałem... Jutro 10 rocznica ślubu. Żona nie chce nigdzie wychodzić. A nawet jakby się zgodziła to o czym tu rozmawiać ? Czy zapytać o tego faceta ponownie i o nagranie i poprosić o szersze wyjaśnienie ? Mam obawę, że żona ma teraz czas na ułożenie sobie alibi i jej dalsze odp. nie będą szczere...? Dodatkowo na głowie niemal cały dom - dziecko i ciągle myślę o tym wszystkim co zobaczyłem, a żona po wszystkim jakby bez refleksji dalej wpatrzona w telefon, uśmiecha się do ekranu... Jestem w kropce...
Dzień dobry. Jestem od 12 lat w związku (właśnie dziś mija 12 lat)
Dzień dobry. Jestem od 12 lat w związku (właśnie dziś mija 12 lat), z tego związku mamy 2 dzieci i od roku jesteśmy po ślubie. 2 lata temu mój mąż (wtedy jeszcze narzeczony) był pracoholikiem, sięgał też po narkotyki, żeby móc więcej pracować (przerosła go rola ojca i głowy rodziny-to już wszystko wiemy) i niestety wdał się w romans. Mieliśmy za sobą rozstanie itd. Jednak bardzo go kochałam, on twierdził, że on mnie też. I jakoś udało nam się to wszystko sklepić, uratować. Mąż jest nie do poznania. Stara się, jest cudowny. Ale ja. Ja sobie chyba jednak nie radzę z tym romansem. Z faktem, że odszedł do innej w momencie, gdy ja walczyłam z depresją i myślami samobójczymi. Boję się każdego dnia. Nie umiem sobie poradzić z bólem, żalem i lękiem, że on pewnego dnia znów mnie skrzywdzi. Myślę, że mam też zaburzenia odżywiania z tego powodu. Uważam, że jestem za gruba, więc się głodzę, a później wpadam w szał obżerania się wszystkim, co wpadnie mi w ręce. Kocham mojego męża. Ale nie potrafię poradzić sobie z moimi emocjami i wspomnieniami. Mąż cierpliwie słuchał gdy mu się żaliłam, ale mam wrażenie, że on już ma tego dość. Na co dzień jest normalnie. Kochamy się, okazujemy sobie uczucia, dbamy o siebie wzajemnie, spędzamy razem mnóstwo czasu. Ale przychodzi taki moment, że mam retrospekcje i nie umiem się tego pozbyć. Wszystko wraca ze zdwojoną siłą. I nie umiem sobie z tym poradzić. Chciałbym o tym zapomnieć, ale nie umiem. Na terapię niestety nie mam możliwości pójść, ponieważ nie mam z kim zostawić dzieci, gdy mąż jest za granicą. Bardzo się boję, że nie dam rady i będę musiała odejść od męża. A tego nie chcę, chcę spędzić z mężem resztę życia. Ale lęk jest tak silny, że sobie z nim nie radzę.
mutyzm1

Mutyzm - przyczyny, objawy i skuteczne metody pomocy

Czy Twoje dziecko nie mówi w określonych sytuacjach społecznych, mimo że swobodnie komunikuje się w znanym otoczeniu? Może to być mutyzm wybiórczy – zaburzenie lękowe, które wymaga odpowiedniego wsparcia.