
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Jak wyzwolić chemię...
Jak wyzwolić chemię i pociąg emocjonalny w relacji z dziewczyną po doświadczeniach z narcyzem?
hej ! 2 miesiące temu poznałem cudowna dziewczynę , niedawno napisała mi ze od początku jej się nie podobałem i nie czuła do mnie pociągu, bardzo chciała cos poczuć ale na ta chwile nie umie, ona jest ofiara narcyza , ostatnio do niej dzwonił ona się przede mną zamknęła, wątpię żeby dwa miesiące się na siłę angażowała jak on do niej napisał to dostała takiej reakcji że straciła apetyt dostała bólu brzucha wymiotów a przy mnie czuje spokój i odzyskuje apetyt i mówi ze ciągnie ja do huśtawek emocjonalnych i mój spokój ja nudzi, co zrobić żeby ta chemie wyzwolić i pociąg do mnie da się ?
PanArbuz
Krystyna Szumiał
Dzień dobry, z pana opisu wygląda na to, że dziewczyna może nie być gotowa na bycie z kimś stabilniejszym emocjionalnie, jeśli używa stwierdzenia, że chce hustawek emocjonalnych, oraz nadal ( nie wiemy czemu) ma kontakt z byłym partnerem., przez którego czuje się gorzej.
Dla zdrowej relacji takie przeskoki emocji nie są zdrowe, konieczne ani naturalne. Główne pytanie jest - co pan może z tą sytuacją zrobić?
Otóż proszę się zastanowić, czy chce pan być z kimś, kto szuka tego, czego pan jej nie da - destabilizacji emocji. Na siłę emocji czy posiągu nie wzbudzi pan.
Może pan także zaczekać, aż będzie gotowa, tylko nie wie pan kiedy to nastąpi i czy warto czekać. Albo żyć swoim życiem i kiedyś spotkać gotową na zwiazek osobę, która będzie się podobać panu a pan jej. Nikt nie powie panu co konrektnie ma pan zrobić, ale jest kilka możliwości, o których wspomniałam.
Serdecznie pozdrawiam, Krystyna Szumiał
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Karolina Grabka
Dzień dobry :)
Najważniejsza rzecz w tej sytuacji jest taka, że nie jest Pan odpowiedzialny za zmianę tej osoby ani za „naprawienie” jej sposobu przeżywania relacji. Jeśli ktoś ma za sobą trudne doświadczenia, np. z partnerem o narcystycznych cechach i jest przyzwyczajony do bardzo intensywnych, niestabilnych emocji, to praca nad tym należy przede wszystkim do tej osoby. To ona musi chcieć się temu przyjrzeć i zadbać o siebie - często przy wsparciu terapeutycznym. Partner nie jest w stanie wywołać „chemii” ani zmienić czyjegoś wzorca emocjonalnego samą swoją postawą. To, co druga osoba opisuje - że spokój jest dla niej nudny, a ciągnie ją do huśtawek emocjonalnych - jest raczej informacją o jej wewnętrznych mechanizmach, a nie o Pana braku atrakcyjności czy o czymś, co powinien Pan w sobie zmienić. W relacji można wspierać drugą osobę, być życzliwym, spokojnym i obecnym, ale nie da się przejąć odpowiedzialności za jej proces zmiany. Jeśli pana partnerka będzie chciała pracować nad sobą i swoim sposobem budowania relacji, to może Pan być obok jako wsparcie. Natomiast samymi staraniami nie jest Pan w stanie sprawić, żeby ktoś poczuł coś, czego w danym momencie nie czuje.
Pozdrawiam i życzę powodzenia,
Karolinra Grabka
Katarzyna Kaźmierczak
Rozumiem, że podoba Ci się bardzo ta dziewczyna i chciałbyś z nią być. Z Twojego opisu wynika, że ma ona do przepracowania schemat relacyjny, który bardziej "pcha" ją do relacji, w której jest najpierw uwielbiana i wynoszona na piedestał, aby potem znosić chłód, obojętność i oskarżenia (jak to bywa w przypadku zachowań osób o narcystycznym rysie osobowości).
Do momentu, dopóki ona nie zyska świadomości swojego wzorca relacyjnego (z czego on wynika i jakie niesie za sobą konsekwencje) - to choćbyś jej dawał ogrom spokoju, miłości i wsparcia, dopóty ona może go odrzucać i twierdzić, że "ją to nudzi". Oczywiście Twoja cierpliwość może kiedyś zostać wynagrodzona, jednak szanse na to są 50:50. To kwestia pewnej dojrzałości i samoświadomości, którą każdy zdobywa we właściwym dla siebie czasie.
Zachęcam Cię więc do refleksji nad tym, nad czym sam masz wpływ: czy Tobie ta relacja służy? Czy jesteś w stanie zaakceptować jej huśtawki (odejścia i powroty)? Co dostajesz od tej dziewczyny, że tak bardzo Ci na niej zależy?
Na koniec dodać, że w kwestii miłości jestem zwolenniczką wolności i swobody wyboru - im mniej presji, tym relacja bardziej prawdziwa i autentycznie głęboka. Podzielę się z Tobą cytatem, który ilustruje to, co mam na myśli: "Jeśli coś kochasz, puść to wolno. Kiedy do Ciebie wróci, jest Twoje. Jeśli nie, nigdy Twoje nie było." Antoine de Saint-Exupéry
Trzymam za Ciebie kciuki! :)
Zuzanna Różycka
Dzień dobry, opisuje Pan bardzo trudną i złożoną sytuację, w której zaangażował się Pan w relację z dziewczyną, która jednocześnie deklaruje, że nie czuje do Pana pociągu i chęci tworzenia związku. Jednocześnie, jak wnioskuję z tego, co Pan napisał, przez ostatnie dwa miesiące inaczej interpretował Pan jej uczucia i ma podejrzenie, że obecne słowa są jakoś powiązane z poprzednim jej związkiem. To, co może Pan zrobić to spróbować szczerze z nią porozmawiać, opowiedzieć o swoich odczuciach, podejrzeniach i własnych uczuciach. Proszę dbać jednak o siebie w tej rozmowie. Jeśli dziewczyna, o której Pan pisze nadal jest uczuciowo zaangażowana w poprzedni (toksyczny jak Pan opisuje) związek może nie być gotowa by w pełni zaangażować się w nową relację i jej chwiejność w tej kwestii może być raniąca również dla Pana.
Kinga Osmulska
Rozumiem, że ta sytuacja może być dla Pana bardzo trudna i budzić wiele pytań. Kiedy pojawia się zaangażowanie i nadzieja na relację, a druga osoba mówi o braku pociągu, naturalne jest szukanie sposobu, żeby to zmienić.
Warto jednak pamiętać, że chemii i pociągu nie da się świadomie wywołać ani „uruchomić” konkretnym zachowaniem. To są uczucia, które albo pojawiają się naturalnie, albo nie. Z tego, co Pan opisuje, ta dziewczyna sama mówi, że na ten moment nie potrafi tego poczuć.
Możliwe też, że wcześniejsza trudna relacja nadal wpływa na jej emocje. Czasami osoby po takich doświadczeniach są przyzwyczajone do silnych huśtawek emocjonalnych i spokój w relacji może być dla nich czymś nowym lub trudnym do odczytania.
Jednocześnie ważne jest również Pana dobro i emocje. Jeśli ktoś mówi o braku pociągu, często najbardziej chroniące dla obu stron jest przyjęcie tego komunikatu takim, jaki jest, zamiast próbować na siłę zmieniać czyjeś uczucia. Warto też spokojnie zastanowić się, czy chciałby Pan budować relację, która już na początku napotyka takie trudności. W związku ważne jest poczucie wzajemności i tego, że obie osoby są w nim z podobnego miejsca.
Pozdrawiam
Kinga Osmulska
Dominika Poźniak
Może warto zadać sobie pytanie, czy oboje chcecie tego samego rodzaju relacji? To, że między dwojgiem ludzi jest bliskość, rozmowa i poczucie bezpieczeństwa, nie musi automatycznie oznaczać, że powinien z tego powstać związek. Czasem to po prostu oznacza dobrą relację - niekoniecznie romantyczną.
Może Pan oczywiście czuć do niej sympatię, troskę i chcieć ją wspierać. Warto jednak uważać, żeby wsparcie nie stało się próbą „zasłużenia” na jej uczucia. W psychologii relacji podkreśla się, że zdrowa bliskość opiera się na wzajemności, a nie na nadziei, że jeśli dam wystarczająco dużo, to druga osoba w końcu zacznie czuć to samo.
Odpowiadając na Pana pytanie, atrakcyjność i pociąg nie są czymś, co można racjonalnie wypracować lub wymusić. Chemię można czasami wspólnie rozwijać. Jest różnica między:
„zobaczmy, co z tego wyjdzie” (wspólna ciekawość) a „ja spróbuję Cię przekonać” (jednostronny wysiłek).
Ona powiedziała wprost: że nie czuje pociągu. Czasem najtrudniejsze, ale najzdrowsze jest przyjęcie czyjejś deklaracji taką, jaka jest, zamiast prób przekonywania i zmieniania siebie.
Warto też pamiętać, że sytuacja, w której ktoś nas nie wybiera romantycznie, może być trudna dla poczucia własnej wartości. Nie oznacza to jednak, że jest z Panem coś nie tak. Relacje to nie tylko kwestia „jakości” człowieka, ale też dopasowania, gotowości emocjonalnej i indywidualnych preferencji.
Pozdrawiam,
Dominika Poźniak
Agnieszka Włoszycka
Witam,
Dziękujemy za wiadomość.
To, co Pan opisuje, może być bardzo trudne i mylące emocjonalnie. Jeśli dziewczyna mówi wprost, że nie czuje pociągu, warto potraktować to poważnie : chemii niestety nie da się wywołać na siłę ani „zasłużyć” na nią swoim zachowaniem.To, że przy Panu czuje spokój, jest czymś wartościowym ale relacja potrzebuje też obustronnej chęci i przyciągania według mnie.Może warto zadać sobie pytanie: czy chce Pan być w relacji, w której druga osoba od początku mówi, że nie czuje do pociągu? Czasem największym szacunkiem (także do siebie)jest przyjęcie czyjejś szczerości i zadbanie o własne serce.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Dziewczyna szczerze przyznała, że nie czuje do Pana pociągu, mimo że próbowała, a jej przeszłość z narcyzem komplikuje sprawę. Pana spokój jest dla niej wartościowy (czuje się przy Panu bezpiecznie), ale jednocześnie nudzi, bo ciągnie ją do emocjonalnych huśtawek. Jako ofiara narcyza, może mieć zaburzone postrzeganie relacji gdyż towarzyszą jej toksyczne emocje i kojarzą jej się z "chemią", a stabilność z nudą. Nie da się "wywołać" pociągu na siłę, a próby manipulacji przyciąganiem tylko pogorszą sprawę, bo to wymaga czasu i wzajemności. Zamiast tego można zasugerować jej jej terapię, gdyż to pomoże jej rozpracować traumę i odróżnić zdrowe uczucia od destrukcyjnych.
Proszę skupić się się na szczerych rozmowach, słuchać aktywnie jej emocji, bez oceniania, zadawaj pytania o jej świat (np. "Co Cię teraz najbardziej porusza?"). To buduje emocjonalną bliskość.
Można wprowadzać delikatne nowości jak wspólne aktywności z nutką adrenaliny (spacer z wyzwaniem, nowa gra), ale bez presji . Można zwiększać fizyczną bliskość stopniowo: Przytulenia, masaże, trzymanie za ręce stymulują oksytocynę, hormon więzi.
Czy da Się "wyzwolić chemię"? Nie zawsze bo chemia to miks biologii i psychiki, nie da się jej wymusić w 2 miesiące, zwłaszcza przy traumie. Jeśli ona nie czuje pociągu mimo wysiłków, proszę to uszanować i dać przestrzeń (np. mniej kontaktu). Czasem stabilność wygrywa, ale tylko jeśli obie strony chcą pracować.
Trzeba też odpowiedzieć sobie na pytanie, czy chce Pan być opcją zapasową". Terapia par mogłaby pomóc Wam obojgu zrozumieć dynamikę. Powodzenia!
Daria Składanowska
Witaj,
Dziękuję za wiadomość. Nie da się na siłę „wywołać chemii” pociąg rozwija się naturalnie i potrzebuje czasu. Bycie cierpliwym, konsekwentnym i wspierającym, dając jej przestrzeń, a jednocześnie pokazuje stabilność i spokój.
Pozdrawiam,
Składanowska Daria
Psycholog, Doradca Kariery

Zobacz podobne
Matka sabotuje moją potrzebę ochrony siebie. Gdy powiedziałam jej, że aplikuję o pracę do innych miast i muszę się wyprowadzić, bo nienawidzę meijsca w którym mieszkam, wmawia mi, że poza Warszawą nie ma pracy, że Kraków jest tylko turystyczny,że tam nie ma pracy, co za głupoty.. sama nienawidzi Warszawy i nie jeździ po niej wcale i izoluje się od ludzi, mieszka na wsi, a mnie zmusza do mieszkania w Warszawie bo z tatą kupili mi mieszkanie i ja tutaj od lat mieszkam. Ona postępuje bardzo egoistycznie, bo chce żebym była blisko niej, mieszkają pod Warszawą z tatą. Najgorsze jest to, że raz powiedziała mi "a skąd wiesz, że w innym miejscu cię to nie spotka?" gdy powiedziałam jej że nie wyobrażam sobie dalej mieszkać w warszawie po traumatycznych przeżyciach (stalking, klepnięcie w pośladek w miejscu publicznym, szarpnięcie) i te wszystkie przemocowe czyny za każdym razem od innej osoby, spotkało mnie tu mnóstwo zła. Jak można cos takiego powiedzieć? Jestem wściekła. Co za okrutne nakładanie na mnie katastrofizacji zamiast wsparcia. Gdy spróbowałam wyprowadzić się do innego miasta, zatrzymałam się u rodziny, bo znalazłam tam pracę, to ona po 2 dniach powiedziała "wracasz do Warszawy, za mało zarabiasz, szef źle cię traktuje. " to była manipulacja, było jej wygodniej żebym mieszkała w Warszawie a nie w innym miejscu. Czasami przełamuje się i mówi, że mi pomogą finansowo z przeprowadzką, ale potem gdy już coś planuję to namawia mnie do powrotu, zniechęca, czasami jest bardzo nerwowa i krzyczy. Przecież to ja tutaj doznałam krzywdy, w przeciwieństwie do wielu osób moje powody są alarmujące, nie przeszkadzają mi tylko korki i tłum ludzi w Warszawie, ja tutaj nie mogłam wiele razy spokojnie i bezpiecznie przejść po ulicy sama. Teraz mam natrętne myśli przez jej słowa, chcę zacząć z czystą kartką w innym mieście a nie myśleć, że .... nawet nie chcę myśleć o tych słowach jej. Jestem młoda, mam pracę ale niedługo ją chcę zmienić, a miasto zamieszkania to już na pewno. Przez tą jej chaotyczność i destrukcyjność wiele razy musiałam zrezygnować z ochrony siebie, bo zalewała mnie poczuciem winy.
Dzień dobry, jesteśmy z mężem 18 lat po ślubie. On zawsze miał skłonności do porno. Ja mu często mówiłam, że nie lubię, jak on się masturbuje po kątach. Ale ja też często byłam zapracowana — ciągle wszystko było na mojej głowie: dzieci, dom. Jesteśmy sami, zdani tylko na siebie…
Seks uprawialiśmy minimum raz w tygodniu, ale mój mąż twierdził, że on potrzebuje kilka razy dziennie. Od półtora roku, z tego co wiem, zaczął pisać z kobietami na kamerkach internetowych — płacił im, a one robiły to, co on chciał, i on się z nimi razem masturbował. Dowiedziałam się o tym całkiem przypadkiem, gdy przyszły mu powiadomienia. On się oczywiście wypierał, a mój świat się zawalił…
Rozmawialiśmy o tym, bo ja nalegałam, ale on nie widział w tym problemu. Obiecywał, że już nigdy tego nie zrobi, ale po miesiącu znowu to odkryłam — znów to samo. Tłumaczył, że „wykorzystał do końca minuty, które mu zostały” i że już kasuje to konto.
W naszym związku bardzo się polepszyło. Mnie też zaczęło lepiej iść — awansowałam w pracy, a w domu zaczęłam mieć ciągle ochotę na seks. Może podświadomie, bo wmówiłam sobie, że to była moja wina, że nie spełniałam jego oczekiwań. Próbowałam mu tak dogodzić, żeby nie myślał o głupotach, tylko o nas. Spełniałam jego wszystkie fantazje.
Ale od czasu do czasu na czymś go przyłapałam. Tłumaczył wtedy, że to normalne u facetów, że oni są wzrokowcami i że ogląda porno tylko po to, żeby popatrzeć — a kocha tylko mnie i to ze mną chce być do końca życia. A ja, głupia, wierzyłam mu we wszystko… I ciągle oskarżał mnie, że go kontroluję. On zmieniał wszędzie hasła, wszystko poblokował i oczekiwał mojego zaufania.
W głębi serca bardzo cierpiałam, ale tłumaczyłam sobie, że go bardzo kocham i że dla niego muszę o tym wszystkim zapomnieć. Ale ostatnio, płacąc rachunki, znowu zobaczyłam, że płacił za kamerki… I moje serce pękło na pół. Bo teraz, gdy u nas było tak cudownie, dałam mu wszystko, co mogłam dać — a on i tak to zrobił.
Na początku się wyparł, a później, gdy drążyłam dalej, powiedział tylko, że „tam zajrzał”, ale ma dosyć mojego szpiegowania. On nie widzi w tym winy — tylko ja jestem za wszystko winna.
Co robić? Ja nie umiem bez niego żyć… Ale to tak bardzo boli. Czy naprawdę przesadzam i powinnam po prostu żyć dalej? Przecież to nie jest zdrada…?
Czy mąż jest uczciwy, szczery z uczuciami???
Pytam, rozmawiamy, nieraz sądzi, że kocha tylko mnie, że jestem jego oczkiem w głowie całym światem.
Wstawia relacje z wyznaniami miłosnymi na fb jak tzw. chmurki na messenger. Cały czas słodzi typy rączki Buźka kociak kochanie tęsknie itp. Jak wolne ma od pracy też zaczepi, klepnie w tyłek, super sex ok. Choć wydaje mi się, iż o wiele lepiej czuje się, kiedy jedzie do pracy i na odległość bardziej wyznaje uczucia, pisząc, dzwoniąc, nakręcając temat, że by teraz się ze mną pokochał itp.
Często rozmawiamy, zapewnia, iż kocha, że jaram go, jak to mówi go cały czas. Silne tęsknoty, pragnienia wydaje mi się, że są na odległość. Albo ja źle myślę, on też tak uważa.
Bardzo jest kochany, choć czy waszym zdaniem wszystko ok? Nigdzie nie chce wychodzić, jedynie ze mną, z nikim nie rozmawia przez tel.
Uwielbia spędzać czas ze mną, zawsze tak mówi.
Sex magia, co mam myśleć??? Nie przytłaczać się czy coś może być na rzeczy??? Zawsze chce, bym przyjeżdżała po niego do pracy i wracamy razem.

