
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Odrzucam każdego,...
Odrzucam każdego, kto bardziej się zbliży.
Paulina Zielińska-Świątek
Drog_ AK
Proszę odpowiedzieć sobie czego oczekuje Pan_ od związku skoro na samym początku relacje zostają odrzucone? Co powoduje, że nie mogą się nawiązać? Czy są to obawy, niedopasowanie, czy coś innego. Czy coś Pan_ blokuje?
"Myślę, że jest coś ze mną nie tak" - jakie są to myśli, jakiego typu, o czym one są? Co oznacza, że rówieśnicy nie mają problemu? Czym jest ten problem? Jak wyglądała by Pan_ codzienność gdyby problem zniknął? Co by było lepszego?
Pozostawię wiele pytań, ponieważ odpowiedzi powinny nieco poszerzyć perspektywę obecnej sytuacji i może naświetlą drogę ku samopoznaniu i rozwiązaniom.
Życzę wszystkiego dobrego, Paulina Zielińska-Świątek
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Emilia Jędryka
Szanowna Autorko,
Nawiązywanie nowych relacji, szczególnie tych bliskich jest trudne i może budzić lęk. Warto pamiętać, że każdy z Nas jest inny i ma indywidualne potrzeby. Bardzo ważne jest, aby znała Pani swoje i wiedziała czego Pani potrzebuje. Jeśli odczuwa Pani niepokój z związku z opisywaną przez Panią sytuacją, pomocna okaże się konsultacja ze specjalistą np: psychologiem.
Życzę wszystkiego dobrego,
psycholog
Emilia Jędryka
Anna Martyniuk-Białecka
Ja bym się przyjrzała tym relacjom, które w AK życiu są, a na pewno jakieś już masz. Z pewnością istnieje jakiś powód twojego wycofania. Jednak aby to odkryć należałoby odpowiedzieć sobie na więcej, szczegółowych pytań. Warto też zapoznać się z koncepcją stylów przywiązania, czyli takich wzorców wchodzenia w bliskie relacje, których podstawy tworzą się w dzieciństwie z naszymi, pierwszymi, głównymi opiekunami - najczęściej z rodzicami.
Mam nadzieję, że znajdziesz odpowiedź.
psycholog Anna Martyniuk-Białecka

Zobacz podobne
Mam problem albo ze sobą, albo w związku partnerskim.
Jestem w związku od 8 lat z jednym partnerem, nie mamy dzieci (bo nie chcę) ani ślubu (nie czuje potrzeby robienia takiej uroczystości). Ale do sedna....
5 lat temu zachorowała na raka jego mama. Teściowa bardzo nas lubiła. Niestety miesiąc temu zmarła po długich męczarniach. Była bardzo zżyta z synem (moim partnerem). Przez cały okres naszego związku poświęcał jej każdy wolny moment życia. Dodam, że mieszkamy w Niemczech, a teściowie w Polsce. Mój partner przez dłuższy czas jeździł w każdy weekend do Polski, aby odwiedzić rodziców, każdy urlop spędzaliśmy u niego w domu rodzinnym.
Ona, jako kochająca matka, bardzo dbała o swojego syna. Kupowała mu ciuchy, robiła śniadania, dzwoniła 2 razy dziennie. Ich rozmowy były przesiąkniete miłością i tęsknotą za sobą. Na początku naszego związku to akceptowałam. Sama studiowałam zaocznie, więc było ok. Później ta ich miłość i czułość zaczęła mi przeszkadzać, bo...on spędzał z nią czas, a nie ze mną. Na wakacje jeździłam z własną mamą lub z koleżankami.
W pewnym momencie zaczęło mi to przeszkadzać. Zrobiłam kilka awantur i...zjazdy do Polski odbywały się co drugi weekend. Z czasem jak choroba teściowej postępowała, było mi coraz gorzej prosić mojego partnera, aby został ze mną i spędził ze mną czas. Zaczęłam sie od niego odsuwać - stał mi się obojętny. Utwierdziłam się przez ten czas w przekonaniu, że samej mi najlepiej. Ale swoje wycierpiałam, marząc o miłości.
Dzisiaj jestem największym samotnikiem na świecie - nauczyłam się cieszyć swoją osobą, ale to dobrze. Problem jest w tym, że kiedy ona umarła, kiedy ja już tak bardzo się odsunęłam od niego, on bardzo mnie potrzebuje. Wspieram go jak mogę, ale często jest tak, że jestem na niego wściekła, że jest smutny. Mam też wyrzuty sumienia, że zabraniałam mu odwiedzać ją jak jeszcze żyła.
Problem nr.1.: Czy jestem bardzo złym człowiekiem, że nie potrafię mu tak współczuć i że często mnie denerwuje jak on sie smuci? Nie pokazuje mu tego, ale tak czuje. Nie wiem, może nie umiem już doznawać pozytywnych uczuć. Nie umiem sobie poradzić z tym, że jestem taka zła.
Problem nr. 2: Jego Tato, wygląda na to, że przejął rolę swojej żony w opiece nad synem i teraz on mu płacze do słuchawki, żeby przyjechał, bo tęskni. Namawia go do brania chorobowych, aby tylko spędzał z nim czas. Ogólnie 6 tygodni jest już w Polsce. Widzimy się średnio co 2 tygodnie. Nie dźwignę tego juz. Moja podłość nie zna granic.... Jego mama umarła i się pocieszałam w duchu, że w końcu mój Partner zacznie żyć swoim życiem, ale wygląda na to, że teraz cała uwaga zostanie przerzucona na ojca. Mam poczucie, że jestem złym człowiekiem, że tak myślę i nie wiem czy mogę sobie jakoś pomóc. Nie jestem też przekonana czy aby na pewno moje podejście jest złe..... Mam też z tyłu głowy, że wychowałam się bez ojca, mama nie do końca okazywała mi miłość i może nikt mnie nie nauczył, na czym polega relacja rodzinna i może wszystkie emocje, jakie mną szarpią, to moja wina. Z góry dziękuję za odpowiedź, jeżeli taka się pojawi.

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?
Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.
