Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak bezpiecznie zakończyć toksyczny związek z partnerem grożącym samobójstwem?

Jak zerwać z chłopakiem, który wcześniej nie raz groził samobójstwem? Nasza relacja była toksyczna, było dużo niezdrowych sytuacji, przemoc fizyczna, psychiczna i słowna i wiem, że już nie uda mi się naprawić tego związku. Decyzja o rozstaniu została już podjęta, natomiast wiem, że jest ona bardzo trudna, ponieważ chłopak nie ma nikogo wokół siebie, pół roku temu jego jedyny przyjaciel męski popełnił samobójstwo przez problemy związkowe, a ja czuję się okropnie bo nie chce zostawiać go samego, jednocześnie wiedząc, że nie mogę być w tym związku... Chłopak nie raz mnie nachodził w pracy czy w domu, wpadał w furię a ja żeby nie było wstydu przed rodziną godziłam się z nim, bo np. nie chciał wyjść z domu. Proszę o rady, jak mam to zrobić aby on sobie czegoś nie zrobił, ale żeby było to definitywnie skończone...
Adam Bogdański

Adam Bogdański

Dzień dobry,
groźby samobójcze w kontekście związku często stawiają drugą osobę w bardzo trudnej psychicznie roli, gdyż zaczyna ona czuć się odpowiedzialna za życie i stan emocjonalny partnera. Tego typu groźby też są rodzajem przemocy psychicznej. 

Nie ma pani realnej kontroli nad tym, czy ktoś zrobi sobie krzywdę, natomiast ma pani pełne prawo chronić siebie i zakończyć relację, która panią rani. W takiej sytuacji pomocne bywa postawienie jednoznacznej granicy oraz, gdy pojawiają się groźby samobójcze to skierowanie tej osoby po pomoc do specjalistów, a w sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia (próba samobójcza), wzywa pani karetkę.

 

Jednocześnie w pani słowach widać duże poczucie odpowiedzialności i winy za jego samotność, co często pojawia się u osób wychodzących z relacji przemocowych. Z psychologicznego punktu widzenia warto przyjrzeć się temu bliżej, najlepiej w procesie psychoterapii, gdzie można zrozumieć, dlaczego tak trudno jest postawić ostateczną granicę i zadbać o siebie. Da pani sobie tez szansę, aby przyjrzeć się wzorcowi doboru partnerów i w przyszłości inaczej zadbać o siebie oraz o przyszłego partnera w sposób dla obojga odpowiedni.

 

Wszystkiego dobrego,
Adam Bogdański Nowy Świat CPiP

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Krystyna Szumiał

Krystyna Szumiał

Dzień dobry, opis sytuacji brzmi jak typowy szantaż emocjionalny. Chłopak nie ma wokół siebie przyjaciół i nie ma nikogo, być może właśnie przez swoje zachowanie. 

Jeśli jest pani gotowa zakończyc tą relację to trzeba będzie ją zrobić raz a dobrze, bez powrotów, bez kontaktu do siebie. 

Nie trzeba odchodzić bez słowa - chyba, że pani się go boi, wtedy nie ma co dbać o kulturę - musi zadbać pani o swoje bezpieczeństwo przede wszystkim. Czy jest pani gotowa na ten krok? Jeśli nie, trzeba będzie poszukać wsparcia w kimś, aby to zrobić. 

Jeśli chłopak będzie nachodził w domu, można postraszyć policją, chociaż oczywiście nie ma pewności, że zareaguje na to. 

Na pewno warto wspomnieć i uprzedzić rodzinę przed chłopakiem, bo może on posuwać się do takich króków, których się pani nie spodziewa. W przypadku grożenia skrzywdzenia samego siebie - moze pani dać mu kontakt do kogoś, kto mu pomoże się pozbierać po rozstaniu, i tyle. Dalsze kroki musi podjąć sam. 

Pani nie jest i nie będzie odpowiedzialna za czyjąś reakcję na rozstanie. Zwłaszcza gdy w grę wchodzi szantaż emocjionalny. 

Serdecznie pozdrawiam

Krystyna Szumiał

 

Klaudia Mrowczyk

Klaudia Mrowczyk

Pani Patrycjo, 

przede wszystkim gratuluję podjęcia decyzji o zakończeniu niekorzystnej dla Pani relacji. Niezależnie od sytuacji proponuję mieć w głowie zawsze powody, które sprawiły, że postanowiła Pani odejść i tych argumentów się trzymać - racjonalnie, tak aby trzymać swoją empatię "w ryzach".  Rozumiem, że sytuacja jest ogromnie trudna i obciążająca, jednak (zakładając, że oboje jesteście dorosłymi ludźmi) każdy z Was odpowiada za swoje własne życie i nie powinien przejmować odpowiedzialności za życie drugiego. Jedyne co Pani może zrobić to sugerować mu specjalistyczną pomoc, której z pewnością potrzebuje, a zrzucić z siebie odpowiedzialność, gdyż to nie Pani rola go ratować i utrzymywać przy życiu.

Nawiązując do Pani słów odnośnie nachodzenia przez chłopaka i wpadania w furię - wyczuwam tutaj zastraszanie, przekraczanie granic => przemoc, która podlega regulacji prawnej. Czy rozmawiała Pani z kimś na ten temat? Mam nadzieję, że ma Pani wsparcie. Warto, by omówiła Pani z kimś strategie dalszego działania i postępowania wobec chłopaka w przypadku trudnych sytuacji i konsekwentnie się ich trzymała.

Trzymam za Panią kciuki, Klaudia Mrowczyk.

 

Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry,

Jeśli w relacji była przemoc fizyczna, psychiczna i sytuacje nachodzenia Pani w pracy czy w domu, to najważniejsze jest teraz Pani bezpieczeństwo i jasne zakończenie tej relacji. To bardzo trudne, ale warto pamiętać o jednej kluczowej rzeczy: nie ponosi Pani odpowiedzialności za czyjeś decyzje dotyczące samookaleczenia czy samobójstwa. Groźby samobójcze niestety czasem bywają używane jako forma silnej presji, która utrudnia odejście z toksycznej relacji. Warto też zadbać o to, by rozmowa kończąca relację odbyła się w bezpiecznych warunkach - np. w miejscu publicznym albo przy świadomości innych osób, które wiedzą o sytuacji.  Jeżeli podczas rozstania pojawią się z jego strony konkretne groźby zrobienia sobie krzywdy, właściwą reakcją jest skierowanie go do profesjonalnej pomocy - można poinformować jego rodzinę, bliskich albo w sytuacji zagrożenia wezwać pomoc medyczną lub odpowiednie służby. To jest realne wsparcie, jakie można w takiej sytuacji zaoferować. Próba „ratowania”  poprzez pozostanie w przemocowej relacji niestety nie rozwiązuje problemu i zwykle tylko go pogłębia.

Biorąc pod uwagę wcześniejsze zachowania - nachodzenie, wybuchy furii - warto też pomyśleć o postawieniu wyraźnych granic po rozstaniu: ograniczeniu kontaktu, nieotwieraniu drzwi, poinformowaniu bliskich lub współpracowników o sytuacji. Jeśli zachowanie będzie nadal naruszające lub zagrażające, można rozważyć również formalne kroki prawne. To, że czuje Pani współczucie i poczucie odpowiedzialności, jest bardzo ludzkie. Jednocześnie nie musi Pani poświęcać własnego bezpieczeństwa i zdrowia, żeby chronić kogoś przed jego emocjami. 

Pozdrawiam i życzę powodzenia,
Karolina Grabka

 

Zuzanna Różycka

Zuzanna Różycka

Dzień dobry, znalazła się Pani w ogromnie trudnej i pełnej napięć sytuacji. Z jednej strony pisze Pani, że podjęła już decyzję o rozstaniu i z tego, co Pani opowiada to decyzja przemyślana i pełna troski o siebie, w tym swoje bezpieczeństwo: fizyczne i psychiczne. Jednocześnie czuje Pani lęk przed tym, że chłopak zrealizuje wcześniejsze groźby i po zerwaniu popełni samobójstwo. To, że w obecnej sytuacji troszczy się Pani jeszcze o jego bezpieczeństwo świadczy o Pani empatii i dużym poczuciu odpowiedzialności. Nic nie da Pani gwarancji, że chłopak nie targnie się na własne życie, ale w tym momencie to jest też kwestia ochrony Pani życia i zdrowia i chcę to mocno podkreślić. Pisze Pani o przemocy w każdej ze sfer funkcjonowania, o szantażach, które sprawiały, że wielokrotnie wbrew swojej woli wracała Pani do relacji, w której nie chce Pani być, o lęku, o wstydzie. To, co może Pani zrobić podczas rozstania to oczywiście spróbować przekazać swoją decyzję łagodnie (bez zbędnych oskarżeń), ale asertywnie i stanowczo i być może zachęcić go, aby sam szukał wsparcia u psychologa lub psychoterapeuty. Proszę pamiętać, że bez względu na to czy cokolwiek się wydarzy, każde z Was jest odpowiedzialne tylko za swoje życie i w tym momencie Pani wybiera swoje bezpieczeństwo. 

Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Pani Patrycjo, 

To, co opisujesz, jest bardzo obciążającą sytuacją. Z Twojej wiadomości widać, że w tej relacji pojawiała się przemoc, a także zachowania takie jak nachodzenie czy wybuchy furii. W takich okolicznościach decyzja o zakończeniu związku bywa bardzo trudna, ale jednocześnie może być ważnym krokiem w stronę zadbania o własne bezpieczeństwo i granice.

Często w takich sytuacjach pojawia się silne poczucie odpowiedzialności za drugą osobę, zwłaszcza gdy ktoś grozi samobójstwem lub jest bardzo samotny. Warto jednak pamiętać, że odpowiedzialność za czyjeś życie i decyzje nie może spoczywać na partnerze. Groźby odebrania sobie życia są bardzo poważnym sygnałem i wymagają profesjonalnej pomocy, której partner nie jest w stanie zapewnić.

Czasami pomocne bywa zadbanie o to, aby rozstanie odbyło się w możliwie bezpiecznych warunkach i w sposób jednoznaczny, bez wchodzenia w długie próby naprawiania relacji, która – jak piszesz – była już wielokrotnie przekraczająca granice. Jeśli pojawiają się groźby samobójcze, przekazanie informacji o potrzebie skontaktowania się ze specjalistą lub służbami kryzysowymi bywa adekwatną reakcją.

W takiej sytuacji bardzo ważne jest również wsparcie dla Ciebie – rozmowa z kimś zaufanym, specjalistą lub instytucją zajmującą się pomocą osobom doświadczającym przemocy. Nie musisz zostawać z tym wszystkim sama.

Pozdrawiam 

Kinga Osmulska 


 

Filip Świderski

Filip Świderski

Dzień dobry,

Wyobrażam sobie, jak trudne musi być to doświadczenie. Jeśli dobrze rozumiem, to obecnie twierdzi Pani, że znajduje się w sytuacji wewnętrznego konfliktu (dobro własne vs dobro partnera). Niestety na takie sytuacje nie ma złotego środka. To, co wydaje się być istotne w tej sytuacji, to kwestia odpowiadania za siebie, jako dorosłego człowieka. Rozumiem, jakoby grożenie samobójstwem (które jest również formą przemocy psychicznej) miałoby na celu wywołać w Pani poczucie winy, natomiast nie jest Pani odpowiedzialna za decyzje drugiej osoby. Na pewno musi być Pani niesamowicie trudno będąc postawioną przed takim dylematem. Proszę pamiętać, że stawianie granic, to nie przejaw egoizmu, a szacunku do własnej osoby.

Życzę wszystkiego dobrego!

Justyna Łukomska

Justyna Łukomska

Dzień Dobry

 

Przede wszystkim bardzo proszę, by zadbała  Pani o swoje bezpieczeństwo. Jeśli chłopak robi awantury pełne wybuchów i złości, nachodzi Panią wbrew Pani woli- to jest to przemoc. Warto opowiedzieć komuś bliskiemu o tym, co Pani przechodzi- rodzinie, przyjaciółce, koleżance. 

 

Groźby dotyczące samobójstwa są ogormnym stresorem, wpędzają w poczucie winy, powodują bezradność i lęk. 

Jego bezpieczeństwo jest ważne, ale to nie Pani jest odpowiedzialna za to, czy on będzie żył i jaką decyzję podejmie. 

Można powiedzieć partnerowi: 

 

"Martwię się o ciebie i chcę, żebyś dostał pomoc. Jeśli mówisz o samobójstwie, powiem o tym komuś, kto Cię wesprze. Ja nie jestem w stanie sama tego unieść.”

Ważne, by dać mu jasną informację- to po Twojej stronie jest zadbanie o siebie. 

 

Jednocześnie to, co moze Pani zrobić, to zająć się sobą. Hobby, pasje, wyjścia z domu w pojedynkę, znalezienie tego, co Panią cieszy i daje poczucie spełnienia.

 

Trzymam kciuki z całych sił!

 

Justyna Łukomska 

Psychoterapeutka ACT, FAP, DBT

 

 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za wuadomość.

To bardzo trudna sytuacja, którą Pani opisuje ale warto pamiętać o jednej ważnej rzeczy: nie jest Pani odpowiedzialna za czyjeś decyzje o zrobieniu sobie krzywdy. Groźby samobójstwa nie powinny być powodem, by pozostawać w relacji, w której pojawia się przemoc i strach.

Najbezpieczniej jest zakończyć związek jasno i spokojnie, bez zostawiania nadziei na powrót. Dobrze też zadbać o własne bezpieczeństwo: poinformować bliskich a jeśli partner nachodzi Panią w pracy czy w domu, warto szukać wsparcia u rodziny lub odpowiednich instytucji.Jeśli obawia się Pani o jego życie, można zachęcić go do skorzystania z pomocy specjalistycznej a w sytuacji realnego zagrożenia powiadomić odpowiednie służby( 112).Najważniejsze jest to, że ma Pani prawo zakończyć relację, która Panią rani i zagraża Pani bezpieczeństwu.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Rozstanie w takiej sytuacji jest słuszne i odważne, bo priorytetem jest twoje bezpieczeństwo. Nie jesteś odpowiedzialna za jego zdrowie psychiczne ani za to, co może zrobić .

Zapewnij sobie ochronę fizyczną i psychiczną. Nie spotykaj się z nim sam na sam, zwłaszcza w domu czy pracy ale wybierz miejsce publiczne lub zrób to pisemnie (np. SMS lub e-mail), by uniknąć furii i nacisków. Zablokuj go we wszystkich kanałach kontaktu po rozstaniu, by definitywnie skończyć relację. Jeśli grozi samobójstwem lub pojawia się fizycznie, natychmiast wezwij policję (numer 112) lub pogotowie i powiedz, że to stalking i zagrożenie.

Bądź krótka i stanowcza: „To koniec. Nie chcę więcej kontaktu. Proszę, nie dzwoń i nie przychodź”. Nie wdawaj się w dyskusje, tłumaczenia czy obietnice, gdyż to tylko da mu haka na manipulację. Jeśli wspomni o samobójstwie, nie bierz tego na siebie: powiedz „Jeśli czujesz się źle, zgłoś się po pomoc do specjalisty lub na 116 123 (telefon zaufania)” i zakończ rozmowę. Twoja wina i litość to normalne emocje po toksycznym związku, ale nie wracaj przez nie. Nie jesteś jego jedyną opcją ale zasugeruj mu kontakt z profesjonalistami: Niebieska Linia (800 120 002) dla ofiar przemocy lub Telefon Zaufania 116 123 (czynny 24/7). On musi szukać pomocy sam. Powiedz rodzinie i zaufanym znajomym o wszystkim, by cię wsparli, to klucz do przetrwania. Skonsultuj się z psychologiem lub terapeutą, bo po przemocy psychicznej i fizycznej potrzebujesz czasu na regenerację. W Polsce są też ośrodki dla ofiar przemocy domowej, jak Centrum Praw Kobiet.

Po rozstaniu zmień zamki, jeśli to możliwe, i powiadom pracodawcę o sytuacji., dokumentuj wszystkie incydenty (nachodzenie, groźby) na wypadek policji. Sama buduj nowe życie: skup się na sobie, hobby, przyjaciołach.

Jesteś silna, że to robisz. Trzymam za ciebie kciuki i wierzę,  dasz radę wyjść z tego cało.

 

 

 

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

 

Dziękuję za wiadomość. Decyzja o zakończeniu toksycznego związku wymaga ogromnej odwagi, zwłaszcza w obliczu obaw o bezpieczeństwo drugiej osoby.

Warto pamiętać, że masz prawo dbać o siebie i swoje bezpieczeństwo, nawet jeśli sytuacja budzi w Tobie lęk i poczucie winy.

 

Nie jesteś sama z tymi emocjami. Wsparcie specjalisty tj. psychologa lub osoby zaufanej może pomóc Ci przejść przez ten trudny moment.

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria 

Psycholog, Doradca kariery 

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Czy to normalne, że psychiatra uważa, że nic mi nie jest, pomimo wiedzy o moich niekończących się myślach samobójczych, samookaleczaniem się, atakami lękowymi i problemami z odżywianiem?
Czy to normalne, że psychiatra uważa, że nic mi nie jest, pomimo wiedzy o moich niekończących się myślach samobójczych, samookaleczaniem się, atakami lękowymi i problemami z odżywianiem? Po ponad roku chodzenia do tego psychiatry w końcu dostałam odpowiedź na moje pytanie o moją diagnozę (wcześniej zawsze unikał odpowiedzi na to pytanie). Według tej osoby mam jedynie zaburzenia snu, więc wszystkie leki, które brałam miały pomóc tylko na to, bo wszystko ze mną jest okej. Nie ukrywam, że to zabolało nie tylko moją studencką kieszeń, bo poczułam się jakbym nie tylko zmarnowała naprawdę ogromną sumę pieniędzy na same leki (które i tak nie działały nawet na ten sen), ale też i w środku zabolało, bo wtedy zobaczyłam, że nawet psychiatra ma gdzieś moje problemy. Tłumaczył to tym, że jestem jeszcze młoda (22 lata) i nigdy nie płakałam podczas wizyty, więc świetnie muszę sobie radzić z emocjami, więc moje myśli samobójcze itp. same przejdą, jak dorosnę. Jeszcze coś mówił, że ma on doświadczenie na tym polu, bo ostatnio jest plaga osób młodych w jego gabinecie, które mówią mu mniej lub więcej to samo, co ja. Potem już nie wiem, co było dalej, bo mój mózg postanowił przejść w tryb "autopilota" ze względu na stres i inne złe emocje, które wtedy czułam (często mi się to zdarza, żeby uniknąć załamania nerwowego). Nie ukrywam, że nie chcę marnować pieniędzy, więc czy naprawdę muszę jakoś dożyć do 25 lat lub być po próbie samobójczej, żeby ktokolwiek wziąłby mnie i to co mówię na poważnie? Po jak długim czasie powinnam dostać diagnozę? Czy jest sens szukania pomocy, gdy wśród specjalistów istnieją takie poglądy na temat pokolenia młodych dorosłych?
Mam 30 lat, strasznie męczą mnie natrętne myśli. Boję się, że mam schizofrenię
Dzień dobry, mam 30 lat, strasznie męczą mnie natrętne myśli. Boję się, że mam schizofrenie, ponieważ mam wrażenie, że wycofuję się ze społeczeństwa. Mam straszne lęki, negatywne myśli, ciągła gonitwa myśli, a najgorzej jest rano po przebudzeniu się i jak mam czas wolny i np. leżę z synem, oglądamy bajkę a tutaj te myśli - że wariuję, że jestem na coś chory, że mam raka albo że zrobię komuś krzywdę.
Jak radzić sobie z toksycznym związkiem po 20 latach małżeństwa?

Nie wiem, co ja mam myśleć, odczuwać jak funkcjonować, podejść do męża. Przejdę do sedna: 20 lat związku minęło, 15 po ślubie, przez ponad 17 lat mąż mnie poniżał, bił, szmacił, krytykował. Doszło do tego, że wyrzucił mnie z domu 2024r w marcu. 

Ponad tydzień, całe szczęście znalazłam lokum u znajomej, pisał czuło na messenger, zaproponował, bym wróciła. 

Powód, że zaczęłam coraz więcej i więcej nadużywać alkoholu, nie mogłam z tym wszystkim sobie poradzić. 

Mąż oczywiście nic sobie z tego nie robił, uważał, że to jak mnie traktuje i wyrzucił z domu, nie jest powodem, by topić żale w alkoholu. Gdzieś tam miał rację- jest abstynentem. 

Postanowiłam coś z tym zrobić, poszłam na odwyk, sam mówił, iż zmienię się, będzie lepiej, będzie chemia między nami, magiczny sex, pożądanie. Oczywiście było tak do 2025r styczeń, kiedy poinformował mnie, iż bolą go jego męskie narządy, nie może, choć pragnie uprawiać sex. 

W nocy nawet nie chce mnie przytulić, kiedy upominam się, krzyczy, że do domu z pracy nie wróci, że mnie stać na lepszego niż on, że jest złym człowiekiem. Nie wiem, co przez to chciał powiedzieć mi???. 

W 2024r, kiedy wyrzucił mnie z domu, nawiązał bardzo bliska relacje z koleżanką z pracy, nadal pracują razem. 

Nie przyznał się, do można to ująć romansu. Dowiedziałam się od mojej znajomej, kiedy do mnie zadzwoniła i powiedziała, że mego męża widziała z inną kobietą w objęciach. 

Byłam po prostu u kresu załamania psychicznego. Mąż zapiera się, że nie doszło do zdrady, kazałam zablokować mu tę kobietę na fb, jak numer telefonu. Zrobił to, chociaż dalej widzę jego w pracy, miło z nią rozmawia, nawet ze swoją kierowniczką, która potrafiła do mnie wybiec, krzycząc, iż mnie nie powinno interesować to, co mego męża łączyło z tamtą kobietą. 

Myślałam, że zemdleje, męża to nawet nie ruszyło. 

Stwierdził, iż są to plotki, że ja za dużo biorę sobie do głowy, choć nie dotarło, dlaczego takie rzeczy słyszę od obcych osób, iż mój mąż miał romans w pracy???..z mężem nie da się rozmawiać logicznie, tłumaczę mu nie raz, że siedzę z dziećmi w domu całe dnie sama, że tęsknie za nim, że chce bliskości, sexu, czułości..

On ok chce, potrafimy długo uprawiać miłość i to codziennie. 

Lecz jego obiecanki cacanki, iż ja moja osoba jak on to mówi, podnieca go, moje ciało go jara, że zawsze ma na mnie ochotę...chociaż noce przytulenie mogę pomarzyć. 

Zawsze co nie powiem, odbiera jako atak swej osoby, że ja się czepiam. Nie umie zrozumieć moich potrzeb, za każdym razem musi być tak, jak on chce. Potrafi mnie krytykować aż do takiego stopnia, że płacze i jego to nie rusza, jak kiedyś ocierał łzy. Zawsze mówił, iż lubi jak się uśmiecham, podchodził czuło, teraz muszę prosić się o mały gest z jego strony. 

Potrafi powiedzieć, że odpycham go i podpowiadam co ma robić, kiedy np: zapytam, czemu nie chcesz mnie przytulić?? 

Czy ja źle robię powinnam odejść, odpuścić??? 

Czasami myślę, że mnie oszukuje, prowadzi podwójne życie, choć temu zaprzecza. Nie chce on żadnych terapii, zaraz mi mówi, że ja powinnam się leczyć. Nie wiem też co przez to mam myśleć, kiedy w pracy przebiera się do pracy, zaczyna za każdym razem słodzić jak tęskni, jak ma na mnie ochotę, wysyła mi swoje nagie zdjęcia, też chcę, abym wysyłała mu moje, uważa, że go to podnieca. 

Nie mam nic przeciwko, lecz takie to dla mnie dziwne...w życiu zmienny jak chorągiewką, a na odległość kocha pełną piersią. 

Mi oczywiście powie, że uczucia ma takie same do mnie jak na odległość tak samo, jak jestem obok. 

Zaczął mieć męskie problemy, pobolewa go podczas sexu, mi mówił, że jeśli nie da rady na sex, inaczej będzie okazywał mi uczucia... Mimo to tego nie robi. 

Za każdym razem chce, abym przyjeżdżała po niego do pracy- jeżdżę. Nie wiem, czy na pokaz, jaka ma żonę, jak niby ja kocha???? Nie mam pojęcia. Czuje, że jestem w sieci manipulacji, często biżuteria kwiaty piesek, o którym marzyłam pieniążki, na co chce. Dałam mu ultimatum, iż odejdę, jeśli nadal tak będzie, że się spakuje i tyle, on odzew, że nie wróci z pracy na noc do domu. Nie wiem, czy jest szczery w uczuciach, nie wiem, co myśleć, robić. Kocham go, chce zaufać, ufać, lecz on takim podejściem na to mi nie pozwala. Mówiłam mężowi nie raz, że oddala mnie od siebie.

Proszę nie raz, żeby miło spędził wieczór namiętnie ze mną to za każdym razem wymówki męża, że coś boli go zmęczony itp. 

Z kobietą, z którą wdał się w 2024r w romans nie zważając na to, że jestem, słyszę i widzę, rozmawiał na wideo rozmowie aż do 4 nad ranem. Nie ruszało go, iż mnie to boli. Mimo wszystko uważam nadal, że albo z kierowniczką coś go łączy, albo nadal z tamtą kobietą Wydaje mi się, że mnie zdradził, a tyle się dla niego poświęciłam, aby było lepiej ....czy jego uczucia zapewnienia są szczere, czy tu jakaś gra wobec mnie??? 

Nie mam dokąd odejść i też nie chce, nie wiem, czy nie jestem przypadkiem kołem zapasowym.??? Błagam co ja mam robić, odejść.??? Wierzyć z miłość uczucia ???. Potrafi słodzić, ale wtedy kiedy mu się zachce. Nie okazuje miłości uczuć tak jak powinno być zawsze tylko od tak. Za wszystko obwinia mnie, potrafi powiedzieć, że jestem tylko ja, że jestem jego na zawsze i że nie odejdzie sam, bo nie chce i też nie pozwoli mi odejść. Staram się nadal jak mogę, makijaż ubiór mam zgrabną figurę, sam mówi mi, że moje ciało petarda. Zaczynam nawet mieć kompleksy, on jak w pracy jest pełen radości pośród kobiet, z którymi pracuje. Myślałam, że lepiej mu poza domem, niż ze mną tak to wygląda. Zawsze w przerwie zadzwoni. Potrafi nagle, od tak pisać, że dziś będę jego, że mnie zerżnie. 

Dlaczego ja odbieram inaczej, że to wszytko jest zwykłym kłamstwem??? Przez to z dnia na dzień odsuwam się od męża, przestaje pomału kochać, chciałam złożyć o rozwód. Dużo osób twierdzi, że mną manipuluje, błagam odciąć się??? Jeśli.nawet to zrobię, on pała agresją słowną. Nie mam już sił... nie pomogą żadne terapie, rozmowy, psycholodzy, on uważa, że to ze mną coś nie tak z nim ok. Czy to toksyk ??

Czy związek po rozstaniu ma szanse na odbudowę? Wyzwania po rozwodzie i terapia
cześć Żona odeszła, złożyła pozew o rozwód. Jesteśmy 3 lata po ślubie, znamy się 4 lata. Ja lat 49, ona 40. Po 4 dniach od poznania w sieci, zamieszkaliśmy razem i zostaliśmy parą. Po pół roku wzięliśmy ślub. Uratowaliśmy się po złych i traumatycznych związkach. Mamy dzieci z poprzednich małżeństw, ale nie mieszkały z nami. Zawsze było dużo miłości i chemii. Ale przez ostatni rok przygniecionych nieporozumieniami. Moje ADHD i lękowy styl przywiązania ( mam to w papierach:) spowodował, że zamęczyłem żonę. Na początku zazdrością, potem czytaniem jej w myślach, i ogromnym strachem przed porzuceniem. Wiele nieporozumień wynikało z mojej tendencji do: szybkości, dopowiadania, przerywania. Im ja byłem szybszy, tym żona wpadała w większy smutek i ciszę. Reagowała milczeniem. Im ja bardziej chciałem pogadać, tym ona bardziej potrzebowała milczeć. Ale ciche dni powoli mijały. I wtedy zastępowała je tęsknota, sex , bliskość. Do kolejnego nieporozumienia. Kiedy ja przerwałem jej wypowiedź, ona momentalnie milkła. Doszło do tego, że ja widziałem, że cos jest nie tak, ale nic nie mogłem się o tym dowiedzieć. Moja frustracja rosła. W grudniu 2 razy wybuchłem. Żałuje tych słów: żeby się zastanowiła, że ja daje wszystko, ale niczego nie dostaję, i czy ona jest ze mną z wygody? Pod koniec grudnia wyjechałem za granicę. Kiedy wróciłem, okazało się, że się wyprowadziła i złożyła pozew o rozwód. I wiem, bo widziałem, że była na skraju wyczerpania, że ta decyzja a potem samodzielna przeprowadzka do wynajętego mieszkania dużo ją kosztowały. Ale dowiedziałem się w toku terapii ( którą zacząłem), że jej milczenie w odpowiedzi na mój podniesiony głos wynikało z traumy domu rodzinnego. Domu na Śląsku, matka toksyczna, a wszyscy głośni i przerywający. Że jej milczenie to też schemat w odpowiedzi na poprzedni toksyczny związek, w którym płakała, krzyczała i kłóciła się na głos. Wtedy to nie pomogło, więc teraz mózg przyjął inną strategię. Coś jak- "te perfumy lubię, ale on takie miał, wiec nie chcę , żebyś tak pachniał" I wiem teraz, że oboje wkroczyliśmy w związek z plecakiem kamieni, i nie wiedząc jak się ich pozbyć, rzucaliśmy je w siebie nawzajem. Bardzo ją kocham. Jest moim ideałem, bo wiem, że tylko ona potrafi dać mi to poczucie spokoju i zaufania, którego potrzebuję. Jest mądra, piękna i dobra. Bo mogłem jej ufać, ale o tym wtedy nie wiedziałem. Przez 3 tygodnie po jej wyprowadzce mięliśmy kontakt. Pytała jak się czuję, czy wszystko ok, a że ja odpuściłem proszenie i błaganie, zagryzłem zęby i trzymałem się w ryzach, pojawiło się nawet jej niedowierzanie, że tak bezboleśnie ( pozornie) poszło. Ale wtedy poszła na swoja terapię- wiem to z kalendarza. I po niej zmieniła ton o 180st. Pojawiło się- "życzę ci szczęścia, pracuj nad sobą, bo żadna kobieta takiego cię nie zechce, trzymam za ciebie kciuki" Było to dziwne, bo to nie była ona. Odniosłem wrażenie, że to logistyczne decyzje po terapii. Odetnij się! Tylko nie wiem, czy ona miała wątpliwości, czy nie chciała dawać mi nadziei. No i nastała cisza. Dla mnie jest druzgocąca. Bo pamiętam piękne chwile, sex, bliskość- ja zawsze byłem , fizycznie- karmiłem , zawoziłem, czekałem, spałem w aucie pod szpitalem, kiedy ona miała operację. Ale ona nie chciała tylko tego. Chciała poczuć się słuchana, a ja słuchać nie potrafiłem. A że milczała, nierzadko nie wiedziałem co robię źle. Podjąłem terapię, nie piszę do niej, myślę, studiuje, znam już swoje błędy, a nasz związek przeanalizowałem z wzdłuż i w szerz. Jestem dobrym obserwatorem. I co mi pozostało? Serce rozdziera się na każdym kroku- wspólny sklep, ta ulica, ta knajpa, pusty dom ( a z nią był bardzo kolorowy) Co mi pozostało? Czekać? Liczyć, że napisze? Że zatęskni? Dzisiaj przyszedł pozew- rozwód za niecałe 3 miesiące. Co przyniosą te trzy miesiące? Czy mam próbować się do niej odzywać? Czy uszanować jej decyzję? Bo ona wie, co ja do niej czuje, a ja wiem, że w chwilach, kiedy nieporozumienia nie przykrywały rzeczywistości była bliskość i tęsknota. Jak jest teraz- nie wiem. Przed jej wizyta u terapeutyki zdawało mi się, że jest nadal. Było ciepło. Ale potem usłyszałem, że musiało mi się wydawać. Czy osoby z elementami unikowego stylu przywiązania czują tęsknotę? Jak myślicie? Gdzie teraz jestem??? PS. już po rozstaniu napisała, że "już się wypłakała i wykrzyczała do mnie w swojej głowie. A ja dałbym wszystko, żeby krzyczała i płakała do mnie. Dałbym wszystko, bo w mojej głowie wiedzieć- to mieć pod kontrolą. Domyślać się to zginąć....
Dobro córki w kryzysie relacji z żoną.
Dzień dobry, żona poważnie myśli o rozwodzie. Mamy 8-letnią córkę. Rodzice żony są rozwiedzeni i widzę, że u mnie powiela się dokładnie taki sam schemat, łącznie z zarzutami - z mojej strony brak wsparcia psychicznego w trudnych chwilach, ze strony żony uzależnienie od telefonu i gier - (spędza tam prawie cały wolny czas od ponad roku) i nawiązywanie tam zbyt bliskich relacji łącznie z nagranym filmem erotycznym najprawdopodobniej dla kogoś. ) Mieliśmy trudną rozmowę powiedziałem, że zrobię wszystko, żeby ratować małżeństwo, że będę pracować nad tym, czego jej brakowało ( wsparcie psychiczne) Wszystko inne miała zawsze zapewnione łącznie z wsparciem psychicznym ("dobrym słowem"), ale widocznie nie takiego oczekiwała. Może zabrakło bliskości ? Dlatego chcę nad tym pracować. Zaproponowałem terapie dla par. Czekam na Jej decyzję, w między czasie Teściowa mieszka w Niemczech i doradza żonie w tym temacie i nie koniecznie z korzyścią dla mojego małżeństwa ( słyszałem rozmowę) nawet o tym, żeby zabrać tam córkę, czy to w ogóle dopuszczalne ? Przeciez chodzi o dobro dziecka a z córką jesteśmy bardzo blisko. Ja straciłem zaufanie do żony po tym co znalazłem w telefonie, o czym jej powiedziałem na spokojnie. Od ostatniej rozmowy próbuję już naprawiać relacje, ale czuje, że żona nie bardzo chce (myśli, że robię to na pokaz) .. Boję się, że jak będę zbytnio "natarczywy" to żona wycofa się jeszcze bardziej. Z drugiej strony jak odpuszczę to obawiam się, że odbierze to jako brak wniosków z sytuacji i w końcu złoży pozew rozwodowy. CO ROBIĆ ? Mam wrażenie, że Ona nie widzi u siebie żadnej winy tylko, że to ja jestem wszystkiemu winien. Film erotyczny wytłumaczyła tym, że to miało być dla nas i że nikomu tego nie wysłała ( tak jej ponoć doradziła jej koleżanka, która tak robi w kryzysie z partnerem), ale z drugiej strony skoro mieliśmy już takie złe relacje czy nagrałaby coś takiego...? nigdy tak się nie zachowywała. Dowodów, że wysłała nie znalazłem. Pragnę, aby w najgorszym wypadku córka została przy mnie, jednocześnie nie chciałbym w żaden sposób ograniczać spotkań z żoną. Najważniejsze jest dla mnie dobro córki. Proszę o poradę .
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.