Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak bezpiecznie zakończyć toksyczny związek z partnerem grożącym samobójstwem?

Jak zerwać z chłopakiem, który wcześniej nie raz groził samobójstwem? Nasza relacja była toksyczna, było dużo niezdrowych sytuacji, przemoc fizyczna, psychiczna i słowna i wiem, że już nie uda mi się naprawić tego związku. Decyzja o rozstaniu została już podjęta, natomiast wiem, że jest ona bardzo trudna, ponieważ chłopak nie ma nikogo wokół siebie, pół roku temu jego jedyny przyjaciel męski popełnił samobójstwo przez problemy związkowe, a ja czuję się okropnie bo nie chce zostawiać go samego, jednocześnie wiedząc, że nie mogę być w tym związku... Chłopak nie raz mnie nachodził w pracy czy w domu, wpadał w furię a ja żeby nie było wstydu przed rodziną godziłam się z nim, bo np. nie chciał wyjść z domu. Proszę o rady, jak mam to zrobić aby on sobie czegoś nie zrobił, ale żeby było to definitywnie skończone...
Adam Bogdański

Adam Bogdański

Dzień dobry,
groźby samobójcze w kontekście związku często stawiają drugą osobę w bardzo trudnej psychicznie roli, gdyż zaczyna ona czuć się odpowiedzialna za życie i stan emocjonalny partnera. Tego typu groźby też są rodzajem przemocy psychicznej. 

Nie ma pani realnej kontroli nad tym, czy ktoś zrobi sobie krzywdę, natomiast ma pani pełne prawo chronić siebie i zakończyć relację, która panią rani. W takiej sytuacji pomocne bywa postawienie jednoznacznej granicy oraz, gdy pojawiają się groźby samobójcze to skierowanie tej osoby po pomoc do specjalistów, a w sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia (próba samobójcza), wzywa pani karetkę.

 

Jednocześnie w pani słowach widać duże poczucie odpowiedzialności i winy za jego samotność, co często pojawia się u osób wychodzących z relacji przemocowych. Z psychologicznego punktu widzenia warto przyjrzeć się temu bliżej, najlepiej w procesie psychoterapii, gdzie można zrozumieć, dlaczego tak trudno jest postawić ostateczną granicę i zadbać o siebie. Da pani sobie tez szansę, aby przyjrzeć się wzorcowi doboru partnerów i w przyszłości inaczej zadbać o siebie oraz o przyszłego partnera w sposób dla obojga odpowiedni.

 

Wszystkiego dobrego,
Adam Bogdański Nowy Świat CPiP

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Krystyna Szumiał

Krystyna Szumiał

Dzień dobry, opis sytuacji brzmi jak typowy szantaż emocjionalny. Chłopak nie ma wokół siebie przyjaciół i nie ma nikogo, być może właśnie przez swoje zachowanie. 

Jeśli jest pani gotowa zakończyc tą relację to trzeba będzie ją zrobić raz a dobrze, bez powrotów, bez kontaktu do siebie. 

Nie trzeba odchodzić bez słowa - chyba, że pani się go boi, wtedy nie ma co dbać o kulturę - musi zadbać pani o swoje bezpieczeństwo przede wszystkim. Czy jest pani gotowa na ten krok? Jeśli nie, trzeba będzie poszukać wsparcia w kimś, aby to zrobić. 

Jeśli chłopak będzie nachodził w domu, można postraszyć policją, chociaż oczywiście nie ma pewności, że zareaguje na to. 

Na pewno warto wspomnieć i uprzedzić rodzinę przed chłopakiem, bo może on posuwać się do takich króków, których się pani nie spodziewa. W przypadku grożenia skrzywdzenia samego siebie - moze pani dać mu kontakt do kogoś, kto mu pomoże się pozbierać po rozstaniu, i tyle. Dalsze kroki musi podjąć sam. 

Pani nie jest i nie będzie odpowiedzialna za czyjąś reakcję na rozstanie. Zwłaszcza gdy w grę wchodzi szantaż emocjionalny. 

Serdecznie pozdrawiam

Krystyna Szumiał

 

Klaudia Mrowczyk

Klaudia Mrowczyk

Pani Patrycjo, 

przede wszystkim gratuluję podjęcia decyzji o zakończeniu niekorzystnej dla Pani relacji. Niezależnie od sytuacji proponuję mieć w głowie zawsze powody, które sprawiły, że postanowiła Pani odejść i tych argumentów się trzymać - racjonalnie, tak aby trzymać swoją empatię "w ryzach".  Rozumiem, że sytuacja jest ogromnie trudna i obciążająca, jednak (zakładając, że oboje jesteście dorosłymi ludźmi) każdy z Was odpowiada za swoje własne życie i nie powinien przejmować odpowiedzialności za życie drugiego. Jedyne co Pani może zrobić to sugerować mu specjalistyczną pomoc, której z pewnością potrzebuje, a zrzucić z siebie odpowiedzialność, gdyż to nie Pani rola go ratować i utrzymywać przy życiu.

Nawiązując do Pani słów odnośnie nachodzenia przez chłopaka i wpadania w furię - wyczuwam tutaj zastraszanie, przekraczanie granic => przemoc, która podlega regulacji prawnej. Czy rozmawiała Pani z kimś na ten temat? Mam nadzieję, że ma Pani wsparcie. Warto, by omówiła Pani z kimś strategie dalszego działania i postępowania wobec chłopaka w przypadku trudnych sytuacji i konsekwentnie się ich trzymała.

Trzymam za Panią kciuki, Klaudia Mrowczyk.

 

Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry,

Jeśli w relacji była przemoc fizyczna, psychiczna i sytuacje nachodzenia Pani w pracy czy w domu, to najważniejsze jest teraz Pani bezpieczeństwo i jasne zakończenie tej relacji. To bardzo trudne, ale warto pamiętać o jednej kluczowej rzeczy: nie ponosi Pani odpowiedzialności za czyjeś decyzje dotyczące samookaleczenia czy samobójstwa. Groźby samobójcze niestety czasem bywają używane jako forma silnej presji, która utrudnia odejście z toksycznej relacji. Warto też zadbać o to, by rozmowa kończąca relację odbyła się w bezpiecznych warunkach - np. w miejscu publicznym albo przy świadomości innych osób, które wiedzą o sytuacji.  Jeżeli podczas rozstania pojawią się z jego strony konkretne groźby zrobienia sobie krzywdy, właściwą reakcją jest skierowanie go do profesjonalnej pomocy - można poinformować jego rodzinę, bliskich albo w sytuacji zagrożenia wezwać pomoc medyczną lub odpowiednie służby. To jest realne wsparcie, jakie można w takiej sytuacji zaoferować. Próba „ratowania”  poprzez pozostanie w przemocowej relacji niestety nie rozwiązuje problemu i zwykle tylko go pogłębia.

Biorąc pod uwagę wcześniejsze zachowania - nachodzenie, wybuchy furii - warto też pomyśleć o postawieniu wyraźnych granic po rozstaniu: ograniczeniu kontaktu, nieotwieraniu drzwi, poinformowaniu bliskich lub współpracowników o sytuacji. Jeśli zachowanie będzie nadal naruszające lub zagrażające, można rozważyć również formalne kroki prawne. To, że czuje Pani współczucie i poczucie odpowiedzialności, jest bardzo ludzkie. Jednocześnie nie musi Pani poświęcać własnego bezpieczeństwa i zdrowia, żeby chronić kogoś przed jego emocjami. 

Pozdrawiam i życzę powodzenia,
Karolina Grabka

 

Zuzanna Różycka

Zuzanna Różycka

Dzień dobry, znalazła się Pani w ogromnie trudnej i pełnej napięć sytuacji. Z jednej strony pisze Pani, że podjęła już decyzję o rozstaniu i z tego, co Pani opowiada to decyzja przemyślana i pełna troski o siebie, w tym swoje bezpieczeństwo: fizyczne i psychiczne. Jednocześnie czuje Pani lęk przed tym, że chłopak zrealizuje wcześniejsze groźby i po zerwaniu popełni samobójstwo. To, że w obecnej sytuacji troszczy się Pani jeszcze o jego bezpieczeństwo świadczy o Pani empatii i dużym poczuciu odpowiedzialności. Nic nie da Pani gwarancji, że chłopak nie targnie się na własne życie, ale w tym momencie to jest też kwestia ochrony Pani życia i zdrowia i chcę to mocno podkreślić. Pisze Pani o przemocy w każdej ze sfer funkcjonowania, o szantażach, które sprawiały, że wielokrotnie wbrew swojej woli wracała Pani do relacji, w której nie chce Pani być, o lęku, o wstydzie. To, co może Pani zrobić podczas rozstania to oczywiście spróbować przekazać swoją decyzję łagodnie (bez zbędnych oskarżeń), ale asertywnie i stanowczo i być może zachęcić go, aby sam szukał wsparcia u psychologa lub psychoterapeuty. Proszę pamiętać, że bez względu na to czy cokolwiek się wydarzy, każde z Was jest odpowiedzialne tylko za swoje życie i w tym momencie Pani wybiera swoje bezpieczeństwo. 

Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Pani Patrycjo, 

To, co opisujesz, jest bardzo obciążającą sytuacją. Z Twojej wiadomości widać, że w tej relacji pojawiała się przemoc, a także zachowania takie jak nachodzenie czy wybuchy furii. W takich okolicznościach decyzja o zakończeniu związku bywa bardzo trudna, ale jednocześnie może być ważnym krokiem w stronę zadbania o własne bezpieczeństwo i granice.

Często w takich sytuacjach pojawia się silne poczucie odpowiedzialności za drugą osobę, zwłaszcza gdy ktoś grozi samobójstwem lub jest bardzo samotny. Warto jednak pamiętać, że odpowiedzialność za czyjeś życie i decyzje nie może spoczywać na partnerze. Groźby odebrania sobie życia są bardzo poważnym sygnałem i wymagają profesjonalnej pomocy, której partner nie jest w stanie zapewnić.

Czasami pomocne bywa zadbanie o to, aby rozstanie odbyło się w możliwie bezpiecznych warunkach i w sposób jednoznaczny, bez wchodzenia w długie próby naprawiania relacji, która – jak piszesz – była już wielokrotnie przekraczająca granice. Jeśli pojawiają się groźby samobójcze, przekazanie informacji o potrzebie skontaktowania się ze specjalistą lub służbami kryzysowymi bywa adekwatną reakcją.

W takiej sytuacji bardzo ważne jest również wsparcie dla Ciebie – rozmowa z kimś zaufanym, specjalistą lub instytucją zajmującą się pomocą osobom doświadczającym przemocy. Nie musisz zostawać z tym wszystkim sama.

Pozdrawiam 

Kinga Osmulska 


 

Filip Świderski

Filip Świderski

Dzień dobry,

Wyobrażam sobie, jak trudne musi być to doświadczenie. Jeśli dobrze rozumiem, to obecnie twierdzi Pani, że znajduje się w sytuacji wewnętrznego konfliktu (dobro własne vs dobro partnera). Niestety na takie sytuacje nie ma złotego środka. To, co wydaje się być istotne w tej sytuacji, to kwestia odpowiadania za siebie, jako dorosłego człowieka. Rozumiem, jakoby grożenie samobójstwem (które jest również formą przemocy psychicznej) miałoby na celu wywołać w Pani poczucie winy, natomiast nie jest Pani odpowiedzialna za decyzje drugiej osoby. Na pewno musi być Pani niesamowicie trudno będąc postawioną przed takim dylematem. Proszę pamiętać, że stawianie granic, to nie przejaw egoizmu, a szacunku do własnej osoby.

Życzę wszystkiego dobrego!

Justyna Łukomska

Justyna Łukomska

Dzień Dobry

 

Przede wszystkim bardzo proszę, by zadbała  Pani o swoje bezpieczeństwo. Jeśli chłopak robi awantury pełne wybuchów i złości, nachodzi Panią wbrew Pani woli- to jest to przemoc. Warto opowiedzieć komuś bliskiemu o tym, co Pani przechodzi- rodzinie, przyjaciółce, koleżance. 

 

Groźby dotyczące samobójstwa są ogormnym stresorem, wpędzają w poczucie winy, powodują bezradność i lęk. 

Jego bezpieczeństwo jest ważne, ale to nie Pani jest odpowiedzialna za to, czy on będzie żył i jaką decyzję podejmie. 

Można powiedzieć partnerowi: 

 

"Martwię się o ciebie i chcę, żebyś dostał pomoc. Jeśli mówisz o samobójstwie, powiem o tym komuś, kto Cię wesprze. Ja nie jestem w stanie sama tego unieść.”

Ważne, by dać mu jasną informację- to po Twojej stronie jest zadbanie o siebie. 

 

Jednocześnie to, co moze Pani zrobić, to zająć się sobą. Hobby, pasje, wyjścia z domu w pojedynkę, znalezienie tego, co Panią cieszy i daje poczucie spełnienia.

 

Trzymam kciuki z całych sił!

 

Justyna Łukomska 

Psychoterapeutka ACT, FAP, DBT

 

 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za wuadomość.

To bardzo trudna sytuacja, którą Pani opisuje ale warto pamiętać o jednej ważnej rzeczy: nie jest Pani odpowiedzialna za czyjeś decyzje o zrobieniu sobie krzywdy. Groźby samobójstwa nie powinny być powodem, by pozostawać w relacji, w której pojawia się przemoc i strach.

Najbezpieczniej jest zakończyć związek jasno i spokojnie, bez zostawiania nadziei na powrót. Dobrze też zadbać o własne bezpieczeństwo: poinformować bliskich a jeśli partner nachodzi Panią w pracy czy w domu, warto szukać wsparcia u rodziny lub odpowiednich instytucji.Jeśli obawia się Pani o jego życie, można zachęcić go do skorzystania z pomocy specjalistycznej a w sytuacji realnego zagrożenia powiadomić odpowiednie służby( 112).Najważniejsze jest to, że ma Pani prawo zakończyć relację, która Panią rani i zagraża Pani bezpieczeństwu.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Rozstanie w takiej sytuacji jest słuszne i odważne, bo priorytetem jest twoje bezpieczeństwo. Nie jesteś odpowiedzialna za jego zdrowie psychiczne ani za to, co może zrobić .

Zapewnij sobie ochronę fizyczną i psychiczną. Nie spotykaj się z nim sam na sam, zwłaszcza w domu czy pracy ale wybierz miejsce publiczne lub zrób to pisemnie (np. SMS lub e-mail), by uniknąć furii i nacisków. Zablokuj go we wszystkich kanałach kontaktu po rozstaniu, by definitywnie skończyć relację. Jeśli grozi samobójstwem lub pojawia się fizycznie, natychmiast wezwij policję (numer 112) lub pogotowie i powiedz, że to stalking i zagrożenie.

Bądź krótka i stanowcza: „To koniec. Nie chcę więcej kontaktu. Proszę, nie dzwoń i nie przychodź”. Nie wdawaj się w dyskusje, tłumaczenia czy obietnice, gdyż to tylko da mu haka na manipulację. Jeśli wspomni o samobójstwie, nie bierz tego na siebie: powiedz „Jeśli czujesz się źle, zgłoś się po pomoc do specjalisty lub na 116 123 (telefon zaufania)” i zakończ rozmowę. Twoja wina i litość to normalne emocje po toksycznym związku, ale nie wracaj przez nie. Nie jesteś jego jedyną opcją ale zasugeruj mu kontakt z profesjonalistami: Niebieska Linia (800 120 002) dla ofiar przemocy lub Telefon Zaufania 116 123 (czynny 24/7). On musi szukać pomocy sam. Powiedz rodzinie i zaufanym znajomym o wszystkim, by cię wsparli, to klucz do przetrwania. Skonsultuj się z psychologiem lub terapeutą, bo po przemocy psychicznej i fizycznej potrzebujesz czasu na regenerację. W Polsce są też ośrodki dla ofiar przemocy domowej, jak Centrum Praw Kobiet.

Po rozstaniu zmień zamki, jeśli to możliwe, i powiadom pracodawcę o sytuacji., dokumentuj wszystkie incydenty (nachodzenie, groźby) na wypadek policji. Sama buduj nowe życie: skup się na sobie, hobby, przyjaciołach.

Jesteś silna, że to robisz. Trzymam za ciebie kciuki i wierzę,  dasz radę wyjść z tego cało.

 

 

 

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

 

Dziękuję za wiadomość. Decyzja o zakończeniu toksycznego związku wymaga ogromnej odwagi, zwłaszcza w obliczu obaw o bezpieczeństwo drugiej osoby.

Warto pamiętać, że masz prawo dbać o siebie i swoje bezpieczeństwo, nawet jeśli sytuacja budzi w Tobie lęk i poczucie winy.

 

Nie jesteś sama z tymi emocjami. Wsparcie specjalisty tj. psychologa lub osoby zaufanej może pomóc Ci przejść przez ten trudny moment.

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria 

Psycholog, Doradca kariery 

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Jak uwierzyć, że to co się wydarzyło w maju 2019 nie jest moją winą, pomimo terapii?
Dzień dobry. Dlaczego pomimo terapii.. w zasadzie od lutego odkąd pracuję na terapii nad traumą tak ciężko mi uwierzyć, że to co wydarzyło się w maju 2019 nie jest moją winą ? Chodzi o traumę na tle GW.... Ja to wiem...jednak...
Wyrzuty sumienia po śmierci ojca: czy wcześniejsza decyzja mogła uratować życie?
W zeszły wtorek zmarł mój tata wrócił po 3 tygodniach ze szpitala był leżący i miał odleżyne czyszczona chirurgicznie lekarz proponował hospicjum odmowilismy liczyliśmy że w domu dojdzie do siebie. Prawdopodobnie doszło do infekcji dostawał antybiotyk może za późno zostal wdrożony Mam wyrzuty sumienia że gdyby został w szpitalu albo gdybyśmy wezwali pogotowie jeszcze by żył ciągle o tym myślę i analizuje
Spróbować jeszcze raz czy zostawić?
Spróbować jeszcze raz czy zostawić?
Czy wrócić do partnerki po kłamstwach i flirtach z innymi mężczyznami? Problem z zazdrością i zaufaniem
Cześć, nie wiem do kogo mogę się z tym wszytkim zwrócić i potrzebuje porady. Byłem w związku z kobietą o 5 lat starsza, ja mam 20 ona 25 lat. Od początku relacji miałem problemy z zazdrością i myślami o jej zdradzie. Wszytko w jakiś sposób się układało, spędzaliśmy dużo czasu razem, byliśmy na wakacjach i na wielu innych podróżach, planowaliśmy wynajęcie mieszkania, rozmowy o dzieciach itd. Ja cały czas miałem te złe myśli, byłem zapewniany że nic się nigdy nie wydarzy i że nie mam się o co bać, mówiła że w poprzednim związku była zdradzana. Postawiłem na początku gdy zaczęliśmy się spotykać jasne granice i powiedziałem czego oczekuje i jak dla mnie wygląda związek czyli szczerość najważniejsza i bez tego nic z tego nie będzie, na wszytko się zgadzała, płakała mi bo bała się że to ja będę mógł ją zostawić, płakała przy mnie bo marzyła o szczęśliwej rodzinie i bała się że nigdy jej nie uda się tego osiągnąć. Za każdym razem też ją zapewniałem że z mojej strony nie ma o co się obawiać, ciągle byłem dla niej wsparciem, na każdym kroku starałem się jej pokazać że nie powinna źle o sobie myśleć. Dawałem jej wszystko co tylko mogłem, oddawałem siebie na jej rzecz na każdym możliwym kroku. Wszytko między na nami szło w dobrą stronę, były jakieś jej błędy które były ze mną niezgodne ale wszytko było wyjaśnione i miało się więcej to nie dziać ale kilka dni temu moje myśli były za silne i sprawdziłem jej telefon, znalazłem tam zdjęcia zza kierownicy nowego bmw jej „kolegi” z którym kiedyś mówiła że się spotykała ale nic między nimi miało nie być bo ma żonę i dzieci. Zdjęcia były z sierpnia tamtego roku i w tamtym też momencie zaczynaliśmy swoją bliższą relację. Skonfrotowalem ja spytałem dlaczego mnie okłamywała tyle czasu, dlaczego spotykała się z kimś za moimi plecami i jeździła do katowic, tłumaczyła się że to tylko kolega że pojechali po drewno bo gość zajmuje się altanami. W tamtym momencie powiedziałem że to koniec, że ma zabierać swoje rzeczy i wyjść. Wzięła swoje rzeczy i wyszła. Godzinę później spotkaliśmy się w lesie żeby dalej pogadać, powiedziałem wiele rzeczy, dlaczego mnie okłamywała itd. Powiedziałem w tamtym momencie żeby przyznała się do innych kłamstw bo jezeli zrobiła coś takeigo tyle czasu temu i nigdy o tym nie powiedziała to znaczy że musiało być więcej takich sytuacji, powiedziała że to jedyna i więcej mnie nie okłamywała, szedłem w zaparte i mówiłem żeby się przyznała nie zrobiła tego więc przy niej sprawdziłem cały telefon i na whatsappie znalazłem kolejne wiadomości z innymi typami chyba z 3. W wiadomościach były mile słówka, wybór resteruacji, słowa typa jak miło mu było po przytuleniu. Pękłem w tym momencie i powiedziałem że to koniec i że nie mamy o czym rozmawiać. Ona płakała, przepraszała, prosiła k wybaczenie, błagała, mówiła że się zmieni, żebyśmy to naprawili, że usunie instagrama, zwolni się z pracy w barze. Powiedziała żebyśmy się spotkali we wtorek i porozmawiali. Dzień później usunęła wiele osób z instagrama i facebooka, nie rozmawialiśmy. Wczoraj do mnie napisała czy się nie spotkamy nie odpisałem, wiedziała gdzie pracuje i o której kończę ale się nie pojawiła napisałem więc po pracy że pokazałaś jak ci zależy tym że nie potrafiłaś nawet bez zaproszenia przyjechać, stwierdziła że mogę jej tam nie chcieć bo zadzwoniła do mojej mamy i dostała informację że ma nie przychodzić pod mój dom i nie ma tam wstępu. Po wymianie zdań na messengerze próbowała ciągle pokazać że to też z mojej winy to zrobiła ale też pisała że chce się poprawić, żebym dał jej szanse to pokazać ją nie odpuszczałem pisałem że nie ma godności i wartości w życiu jeżeli robi taki rzeczy. Wróciłem do domu a ona czekała i stała pod, zlałem ją i nie chciałem rozmawiać. Po czasie wyszedłem na rower i zaczęliśmy rozmawiać, mówiła że to nie była zdrada, żebyśmy porozmawiali i to naprawili, żebym jej wybaczył ale po chwili gdzie dalej uważała że to nie jest zdrada odjechałem. Po około 40 minutach wróciłem a ona dalej czekała znowu zaczęliśmy rozmawiać, powiedziałem jej jak to bardzo trzeba być pustym i złym człowiekiem żeby okłamywać rok czasu osobę której mówi się że się ją kocha, ona dalej szła w zaparte że to nie była zdrada i spotkania czysto koleżeńskie, natomiast mówiłem od początku że oczekuję sczerosci a spotykanie się za plecami i flirtowanie to dla mnie jest zdrada. Dalej mówiła że ja też się do tego przyczyniłem ale mówiła że się zmieni, że pójdzie do psychologa, że zależy jej na mnie i nie chce mnie stracić, że mnie pokochała i to co czuła było sczere. Powiedziałem jej chłodno wiele prawdy na jej temat, to że to już dla mnie jest koniec bo takich rswcsy po prostu się nie robi i nie wybacza. Teraz po tej rozmowie nie jestem tego wszystkiego już pewny, nie wiem co mam zrobić czy uwierzyć jej zmianę i chęć naprawy czy to znowu są jej manipulacje. Nie jestem nikim ciekawym, nie mam pieniędzy, fajnej sylwetki, mieszkam z Mamą, nie mam nawet prawa jazdy, nic ciekawego nie mam jej do zaoferowania. Wiem że to nie całokształt tego wszystkiego bo ciężko w wiadomości to wszytko napisać i pokazać jak to wyglądało. Ale czy ktoś na postawie tego co napisałem jej w stanie stwierdzić czy powrót do niej będzie możliwy i realny?
Na wstępie przyznam, że nigdy nie korzystałam z żadnej pomocy psychologiczne. Od kilku lat czuję, że nic nie cieszy mnie tak jak kiedyś
Dzień dobry. Na wstępie przyznam, że nigdy nie korzystałam z żadnej pomocy psychologicznej. Jestem kobietą, mam 18 lat. Od kilku lat (ok. 4) czuję, że nic nie cieszy mnie tak jak kiedyś. Ciągle mam wrażenie, że coś się zmieniło, ale nie jestem w stanie określić, co konkretnie. Nawet, jak jest wszystko dobrze, to w głębi czuję, że i tak pewnie wydarzy się coś przykrego, złego, więc i tak nie warto się cieszyć. Mam trochę zainteresowań i pasji, dawniej codziennie robiłam coś z tym związanego, i naprawdę mi to sprawiało radość, interesowałam się wieloma rzeczami. Teraz bardzo rzadko mam na to ochotę i nie mam chęci do robienia czegokolwiek - zazwyczaj marnuję czas na telefonie (to utrzymuje się od ok. 2 lat). Czuję też takie fizyczne zmęczenie i "zastój". Jeśli chodzi o kontakty międzyludzkie, to nie czuję się wycofana - w szkole rozmawiam ze znajomymi, śmieję się, żartuję. Mam potrzebę, by spotykać się z rówieśnikami, rodziną - ogólnie, aby coś się działo. Bo takie właśnie spotkania sprawiają, że zwyczajnie się "trzymam" - mam dobry humor, jest to dla mnie odskocznia. Jednak wciąż ze wszystkiego nie umiem się cieszyć w pełni, tak w stu procentach. Coś zawsze mąci spokój, siedzi z tyłu głowy. Sypiam normalnie (choć nawet, gdy śpię tyle, ile potrzebuję, czuję zmęczenie), apetyt raczej mi dopisuje, nie mam żadnych myśli samobójczych. Jeśli chodzi o samoocenę, to nie mam jej bardzo mocno zaniżonej. Odnoszę jednak wrażenie, że mój wygląd się zmienił na gorsze, twarz jest taka "przygaszona". Jestem nerwowa, stresują mnie niekiedy zwykłe, codzienne sprawy, np. pójście na autobus, umówienie się na wizytę do lekarza. Bardzo często myślę, że nie wydarzy się u mnie już nic ciekawego. Przyszłość raczej mnie martwi, niż napawa optymizmem. Nie wiem, co sądzić o takim stanie. Nie jestem przygnębiona cały czas, jednak tak jak wspominałam, boję cię być szczęśliwa, albo też nie potrafię. Czuję, że nie jestem tą samą osobą co wcześniej. Pierwszy raz opisałam dokładnie to, co czuję, starałam się być szczegółowa. Stąd moje pytanie: czy warto się skonsultować ze specjalistą, jeśli takie coś się utrzymuje już długo? Jeśli ma to znaczenie, to mniej więcej w latach 2016-2017 miałam bardzo silny stres (do tego stopnia, że zasypiałam i budziłam się z niepokojem) związany z tym, że wmawiałam sobie choroby bądź też bałam się, że mam jakąś chorobę. Szczególny lęk dotyczył tego, że stracę wzrok, oślepnę (dość długo diagnozowałam chorobę oczu, która finalnie okazała się niegroźna). Bez przerwy o tym myślałam, ciągle czułam niepokój. Miewałam okres, że byłam spokojna po zapewnieniach lekarzy, że nic mi nie jest, jednak w pewnym momencie znów wyrabiałam własne teorie, że jednak coś się dzieje z moim wzrokiem. Teraz uczęszczam na regularne wizyty i nie odczuwam niepokoju z tego tytułu.
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.