Left ArrowWstecz

Depresja, brak wsparcia partnera, agresja i zaniedbanie w 5-letnim związku – czy to koniec relacji?

Choruję na depresję i jestem w 5 letnim związku. Ostatnio było mi bardzo ciężko. Pół roku leczę się farmakologicznie. Po roku terapii przerwałam ją, bo czułam się przytłoczona. Mój partner stał się nerwowy i ostatnio nie mogłam na nim polegać. Wybuchy złości objawiały się np. rzuconym krzesłem, krzykiem, uderzeniem w biurko w sytuacjach w ogóle nie adekwatnych do sytuacji. Jestem tym zmęczona. Dodatkowo nie zwraca uwagi na to jak ja się czuję. Nic mu sie nie chce, nie sprząta po sobie, pije sporo alkoholu, ale on nie widzi w tym problemu. Poprosze go o wyjście z psem gdy nie mam siły wstać z łóżka albo jestem po intensywnym dniu (on siedział w domu przed komputerem) i słyszę tylko, że mu się nie chce wychodzić. W mieszkaniu jest ostatnio strasznie brudno. Ja nie mam siły sprzątać, a on sam nie zrobi nic. Poprosiłam go tylko o umycie łazienki, a on nie zrobił nic. Ja wszystko posprzątam gdy mam odrobine więcej siły. O siebie też za bardzo nie dba. Za każdym razem mnie przeprasza i składa obietnice poprawy bez pokrycia albo udaje, że nic się nie stało. Czuję już ostatnio tylko obojętność względem niego. Czasem pojawia się smutek. Nie wiem czy to wynik depresji czy zraziłam się do niego i straciłam uczucia jakimi go darzyłam. Nie ma między nami głębszej więzi emocjonalnej ani intymności, nie mówiąc już o jakiś stosunkach. Nie mam na to ochoty, a on się tym nie przejmuje. Nie inicjuje żadnej rozmowy. Jedynie ciągle mówi, że mnie kocha, pyta o zbliżenia i mnie dotyka na co ja nie mam ochoty. Przyjaciółka mówi mi, że zasługuje na więcej. Nie wiem już czy stałam się dla niego mniej ważna i jest mu tak po prostu wygodnie czy coś innego jest na rzeczy, bo on unika rozmowy. Szkoda mi tej relacji, czuje sie bezsilna i staram sie skupić na sobie, jednak jest to trudne momentami. Boję się przyszłości i nie wiem czy chcę przyszłości z nim i czy czeka na mnie może coś lepszego czy też nie.
Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry,

Można zauważyć, że w tej relacji pojawia się wiele obciążających doświadczeń jednocześnie: własna depresja, brak wsparcia ze strony partnera, konflikty, picie alkoholu. Rzucanie przedmiotami, krzyk czy uderzanie w meble to zachowania agresywne, które mogą budzić lęk i poczucie braku bezpieczeństwa, nawet jeśli nie są skierowane bezpośrednio w Pani stronę.  Trudność z odczuwaniem bliskości czy chęcią do zbliżeń w takich warunkach mogą być naturalną reakcją na napięcie i brak poczucia oparcia. Kiedy jedna osoba wielokrotnie doświadcza niespójności między słowami a działaniami partnera, zaufanie i więź stopniowo słabną. 

W praktyce pomocne może być zwrócenie uwagi na kilka rzeczy: na to, czy zachowania partnera realnie się zmieniają w czasie, czy raczej powtarza się cykl przeprosin i powrotu do tych samych wzorców; na własne poczucie bezpieczeństwa w domu; oraz na to, ile odpowiedzialności za codzienne funkcjonowanie relacji spoczywa obecnie na Pani. Równolegle ważne jest zadbanie o własne leczenie i wsparcie - powrót do terapii bywa rozważany nie dlatego, że „coś jest nie tak”, lecz dlatego, że sytuacja życiowa stała się bardzo obciążająca.
 

Jeśli zachowania agresywne partnera nasilą się, pojawi się poczucie zagrożenia lub przemoc (fizyczna, psychiczna czy ekonomiczna), warto skorzystać z pomocy wyspecjalizowanych instytucji. W Polsce dostępne są bezpłatne formy wsparcia, takie jak Niebieska Linia - 800 120 002 (czynna całą dobę) czy lokalne ośrodki interwencji kryzysowej i centra pomocy rodzinie. Tam można uzyskać poradę, jak zadbać o bezpieczeństwo i jakie są możliwe dalsze kroki.

Pozdrawiam i życzę powodzenia :)
Karolina Grabka

3 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Jakub Butkiewicz

Jakub Butkiewicz

Dzień dobry,

w Pani słowach da się zauważyć silne emocje, które w obliczu depresji mogą stać się jeszcze trudniejsze do udźwignięcia. Warto zastanowić się, czy Pani obecna obojętność jest faktycznie objawem, czy może naturalną, ochronną reakcją organizmu na brak poczucia bezpieczeństwa i przewlekły stres. Trudno bowiem pielęgnować więź emocjonalną i intymność w otoczeniu, w którym pojawiają się zachowania takie jak rzucanie przedmiotami czy agresja słowna, a Pani potrzeby są ignorowane.

Mimo braku sił, przejmuje Pani odpowiedzialność za dom w momentach lepszego samopoczucia, co paradoksalnie może utwierdzać partnera w przekonaniu, że jego bierność nie niesie za sobą realnych skutków. Dodatkowo nadużywanie alkoholu i unikanie rozmów przez partnera tworzą mur, którego nie da się zburzyć jednostronnym wysiłkiem. Choć przerwanie terapii z powodu przytłoczenia było zrozumiałe, warto byłoby rozważyć powrót do wsparcia specjalisty, by w bezpiecznych warunkach oddzielić wpływ depresji od realnych problemów w relacji i odzyskać kontakt z własnymi potrzebami. Zasługuje Pani na przestrzeń, która wspiera zdrowienie, a nie pogłębia poczucie bezsilności.

I na koniec, by doraźnie spróbować poprawić komunikację w związku. 

Metoda FUO( Fakt , uczucia, oczekiwania) :Czyli jak mówić, by zostać usłyszanym?
To narzędzie opiera się na metodzie Porozumienia bez Przemocy (NVC) Marshalla Rosenberga oraz na technikach asertywności.
 

Większość konfliktów w relacjach zaczyna się od tzw. komunikatu "Ty" (np. "Ty zawsze się spóźniasz!"), który brzmi jak oskarżenie. FUO uczy komunikatu "Ja", który skupia się na Twojej perspektywie.
 

1. F – Fakt (Obiektywny opis)

Zaczynamy od czystego opisu sytuacji, bez interpretacji, oceny czy uogólnień (słów typu „zawsze”, „nigdy”). Wyobraź sobie, że jesteś kamerą wideo – rejestrujesz tylko to, co widać i słychać.

Błąd: „Znowu mnie ignorujesz”.

Fakt: „Kiedy wróciłeś z pracy, nie odpowiedziałeś mi na 'cześć' i od razu usiadłeś do komputera”.
 

2. U – Uczucia (Twoja reakcja)

Opisujesz, co poczułeś w związku z tym konkretnym faktem. Ważne, aby mówić o emocjach, a nie o myślach o partnerze.

Błąd: „Czuję, że masz mnie gdzieś” (to jest ocena partnera, nie Twoje uczucie).

Uczucie: „Poczułam się wtedy smutna i mało ważna dla Ciebie”.
 

3. O – Oczekiwania (Konkretna prośba)

To najważniejszy krok – dajesz partnerowi „instrukcję obsługi” siebie. Prośba powinna być sformułowana pozytywnie (co partner ma zrobić, a nie czego ma nie robić).

Błąd: „Chcę, żebyś był milszy”.

Oczekiwanie: „Chciałbym, żebyś po przyjściu do domu poświęcił mi 5 minut na rozmowę, zanim zajmiesz się swoimi sprawami”.

Stosowanie FUO na początku może wydawać się sztuczne („sztywne”). To naturalne – uczysz się nowego języka. Z czasem ta struktura wejdzie w krew i stanie się Twoim naturalnym sposobem dbania o granice w związku.

Serdecznie pozdrawiam

mniej niż godzinę temu
Alicja Garbowska

Alicja Garbowska

Dzień dobry,

 

to, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo obciążająca i trudna sytuacja. Mierzy się Pani jednocześnie z depresją i relacją, która nie daje Pani poczucia wsparcia ani bezpieczeństwa. To naturalne, że w takiej sytuacji pojawia się zmęczenie i poczucie bezsilności. Trudno jest budować bliskość tam, gdzie brakuje oparcia i zrozumienia.

 

W takich momentach pomocne bywa przyjrzenie się swoim potrzebom, granicom i temu, co jest dla Pani do przyjęcia w relacji, a co już nie. Warto też rozważyć powrót do wsparcia psychologicznego, żeby mieć zarówno przestrzeń do uporządkowania tych doświadczeń jak i do otrzymania odpowiedniej pomocy.

 

To, że pojawiają się w Pani pytania o przyszłość i o to, czego Pani chce, jest bardzo ważne. Często to właśnie od takich refleksji zaczyna się zmiana.

 

Trzymam za Panią kciuki i życzę dużo troski o siebie.

 

Pozdrawiam serdecznie

Alicja Garbowska

mniej niż godzinę temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

To, co Pani opisuje, jest obrazem przeciążenia, w którym Pani choroba spotyka się z brakiem wsparcia i zachowaniem partnera wykraczającym poza granice wzajemnego szacunku. W stanie depresji, gdy każda codzienna czynność wymaga nadludzkiego wysiłku, dom powinien być miejscem regeneracji, a nie kolejnym polem walki o podstawową pomoc czy bezpieczeństwo emocjonalne. Wybuchy agresji partnera, rzucanie przedmiotami oraz nadużywanie alkoholu to sygnały alarmowe, które mają prawo budzić w Pani lęk i sprawiać, że emocjonalnie odsuwa się Pani od tej relacji, by chronić resztki własnych sił.

Pojawiająca się obojętność może być naturalną reakcją Pani organizmu na chroniczne rozczarowanie i poczucie osamotnienia w związku, a nie tylko objawem samej depresji. Trudno pielęgnować uczucia i bliskość fizyczną, gdy fundamenty relacji, takie jak partnerstwo i odpowiedzialność, uległy rozmyciu, a Pani potrzeby są systematycznie ignorowane mimo składanych obietnic. Ma Pani pełne prawo czuć się zmęczona tą sytuacją i poddawać w wątpliwość wspólną przyszłość, ponieważ odzyskiwanie zdrowia w środowisku, które generuje dodatkowe napięcia i poczucie bezsilności, jest zadaniem niezwykle trudnym. Proszę pamiętać, że Pani dobrostan i poczucie bezpieczeństwa są wartościami nadrzędnymi, a wsłuchanie się w ten pojawiający się smutek i obojętność może być pierwszym krokiem do zadbania o siebie w sposób, na jaki Pani zasługuje.

 

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

3 miesiące temu
Patrycja Wójcik

Patrycja Wójcik

Słyszę, jak ogromny wysiłek wkłada Pani w codzienność, zmagając się jednocześnie z chorobą i z relacją, która zamiast być bezpieczną przystanią, stała się dla Pani źródłem dodatkowego wyczerpania i lęku. Opisuje Pani sytuację, w której Pani zasoby są niemal całkowicie wyczerpane. 

Najpierw przyjrzałabym się Pani granicom i możliwości regeneracji. Depresja jest chorobą, która drastycznie zawęża Pani „budżet energetyczny”. Każda czynność – od wstania z łóżka po umycie podłogi – kosztuje Panią teraz wielokrotnie więcej niż osobę zdrową. Fakt, że mimo braku sił bierze Pani na siebie sprzątanie, gdy tylko poczuje Pani lekki przypływ energii, pokazuje ogromną determinację, ale może też prowadzić do błędnego koła wyczerpania. Pani organizm potrzebuje tych resztek sił na regenerację i zdrowienie, a nie na nadrabianie domowych zaległości.

Kolejną kwestią jest rozróżnienie objawów choroby od reakcji na sytuację. Pytanie o to, czy Pani obojętność jest wynikiem depresji, czy utraty uczuć, jest bardzo istotne. Depresja często objawia się anhedonią (niemożnością odczuwania przyjemności) oraz poczuciem emocjonalnego odrętwienia. Jednak w Pani przypadku ta obojętność może być również „zdrową” reakcją organizmu na chroniczny stres i brak poczucia bezpieczeństwa. To rodzaj emocjonalnego znieczulenia, które pojawia się, gdy ból i rozczarowanie stają się zbyt trudne do zniesienia na bieżąco.

Wspomniała Pani o słowach przyjaciółki, że „zasługuje Pani na więcej”, oraz o własnym lęku przed tym, co Panią czeka. Często w depresji poczucie własnej wartości ulega silnemu obniżeniu, co sprawia, że wizja „czegoś lepszego” wydaje się nierealna lub nieosiągalna. Ten lęk przed przyszłością jest naturalny, gdy teraźniejszość nie daje Pani oparcia. Warto jednak zauważyć, że Pani obecna bezsilność nie jest cechą charakteru, lecz stanem, w którym się Pani znajduje.

Również Pani niechęć do bliskości i dotyku jest bardzo ważnym komunikatem ze strony Pani ciała. W stanach przeciążenia psychicznego ciało często wysyła sygnał: „potrzebuję bezpiecznej przestrzeni dla siebie”. Fakt, że nie ma Pani ochoty na intymność, jest w tej sytuacji wyrazem Pani autentyczności – Pani ciało odmawia dawania czegoś, na co nie ma wewnątrz zasobów ani emocjonalnego fundamentu.

To, co teraz wydaje się najważniejsze, to uznanie Pani prawa do bycia słabą, do nieposprzątanej łazienki i do nieodpowiadania na potrzeby innych, gdy Pani własne podstawowe potrzeby (bezpieczeństwo, spokój, odpoczynek) nie są zaspokojone.

Kiedy myśli Pani o sobie w tej przyszłości, o którą się Pani obawia – bez względu na to, kto będzie obok – jaki obraz Pani samej, najbardziej spokojnej i zaopiekowanej, pojawia się w Pani głowie?

 

Wszystkiego dobrego!

Patrycja Wójcik

3 miesiące temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

Zmaga się Pani  z depresją (co już samo w sobie potrafi odebrać siły), a jednocześnie jest Pani w relacji, która zamiast dawać wsparcie, wydaje się dokładać stresu i poczucia samotności. To bardzo dużo jak na jedną osobę.
Panie potrzeby są uzasadnione. To, że oczekuje wsparcia, podstawowego zaangażowania w dom, szacunku i bezpieczeństwa jest naturalne.
Rzucanie przedmiotami, uderzanie w meble, wybuchy złości nawet jeśli nie są skierowane bezpośrednio w Panią, ale to jest forma agresji. To może budzić lęk i poczucie braku bezpieczeństwa. To nie jest coś, co powinno być bagatelizowane.
Kiedy komunikuje Pani, że nie ma siły wstać z łóżka, a partner odmawia wyjścia z psem, jest to przejaw braku empatii i współpracy. W zdrowej relacji partner reaguje, kiedy druga osoba jest w kryzysie.
To, że „nie widzi problemu”, nie znaczy, że problemu nie ma. Często właśnie to jest część trudności.
Przeprosiny bez zmiany zachowania z czasem przestają coś znaczyć. To normalne, że zaczyna Pani czuć obojętność  i jest to często mechanizm obronny, kiedy ktoś wielokrotnie nas zawodzi.
To może być częściowo związane z depresją, ale bardzo możliwe, że to też naturalna reakcja na to, jak jest Pani traktowana.
 

2 miesiące temu
Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

to, co Pani opisuje, jest bardzo obciążające – szczególnie, że sama mierzy się Pani z depresją, a jednocześnie w relacji brakuje wsparcia, spokoju i przewidywalności.

Z Pani słów widać zmęczenie, bezsilność i stopniowe odsuwanie się emocjonalne. Kiedy pojawiają się wybuchy złości, brak zaangażowania i niespełnione obietnice, trudno jest budować poczucie bezpieczeństwa i bliskości.

To, że czuje Pani obojętność i dystans, nie musi wynikać tylko z depresji – często jest to też naturalna reakcja na długotrwałe przeciążenie i brak odpowiedzi na swoje potrzeby.

Wybrzmiewa u Pani ważny moment: z jednej strony szkoda relacji, z drugiej coraz więcej wątpliwości, czy to jest dla Pani dobre miejsce.

To, że próbuje się Pani skupić na sobie, jest istotne – nawet jeśli jest to trudne.

Pozdrawiam,
Kinga Osmulska
Psycholog, Psychoterapeutka

2 miesiące temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Samookaleczanie i poczucie winy związane z nadchodzącym latem
Samookaleczam sie i nie potrafię przestać. Niedługo bedzie lato i trzeba będzie chodzić w krótkim rękawie. A ja robię sobie to, a później ma wyrzuty sumienia.
TW. Myśli samobójcze Jak radzić sobie z myślami samobójczymi i nienawiścią do siebie po trudnych doświadczeniach życiowych?

TW. Myśli samobójcze

 

Witam mam 27 lat, chciałbym prosić o pomoc z tym, z czym codziennie walczę. Wszystko zaczęło się jak miałem 16 lat, byłem świadkiem, jak moja mam próbowała sobie odebrać życie. Wiele razy to robiła, raz nawet musiałem jej odebrać nóż z ręki, żeby sobie krzywdy nie zrobiła nim, choć i tak wiele razy była w szpitalu przez próby samobójcze. 

Mam złe wspomnienia, jak byłem mały, wiele razy uciekałem z domu, bo nie chciałem być w nim i przebywać. W szkole wcale nie miałem lepiej, dokuczali mi, w zawodówce w pierwszej klasie nie zliczę, ile razy płakałem, ale potrafiłem się wziąć w garść, pomogły mi ćwiczenia siłowe, potem spotkałem pierwszą miłość - dziewczynę, której zależało na mnie, lecz nie potrafiłem tego docenić i straciłem ją. Wtedy się to zaczęło, zacząłem czuć taki ból, odrazę do siebie i była pierwsza próba samobójcza jak miałem 18 lat. Wziąłem tabletki mamy przepisane przez jej psychiatrę, popiłem je, przeleżałem na łóżku 2 dni, nie mogłem się podnieść, ruszyć, zablokowało mi mocz i wylądowałem w szpitalu po nich. 

Potem była 2 próba samobójcza, tym razem się ciąłem nożem, lecz niestety moi rodzice zadzwonili po karetkę i wylądowałem na szyciu. Nie potrafiłem sobie z tym poradzić, dopóki nie trafiłem za 5 razem do szpitala psychiatrycznego.

Wysłany ze szpitala, tam spotkałem drugą dziewczynę, z którą byłem i spędziłem najlepszy czas i znowu odżyłem dzięki niej, lecz niestety mnie zostawiła i znowu zacząłem się czuć jak nic niewart i znowu próbowałem się zabić, bo nie dałem sobie rady z tak silnym bólem i wylądowałem w szpitalu psychiatrycznym kolej raz, rok temu. Rozmawiałem z wieloma psychologami i psychiatrami, lecz nikt nie był w stanie do mnie dotrzeć, żaden lek mi nie pomagał. Na rękach mam wiele blizn po wielu próbach, każda z nich oznacza to, czego żałuje. 

Ciężko mi zasnąć, żyje marzeniami i najgorsze jest to, że ten ból znowu wraca i dalej powróciły myśli, żeby popełnić samobójstwo. Czuję do siebie tak silną nienawiść, nie mogę patrzeć nawet na siebie w lustrze, bo się brzydzę siebie.

Mam duże długi w kredytach, straciłem prace przez próby samobójcze, bo nie chciałem chodzić, bo bałem się, że ktoś zobaczy co się ze mną dzieje. W domu mało co rozmawiam, unikam rozmów z rodzicami, tak jakbym się zamykał w sobie. Prosiłbym o pomoc. 

W papierach mam wpisane ze szpitali F28-inne nieorganiczne zaburzenia psychotyczne, I10-samoistne (pierwotne) nadciśnienie ,F43.8 -Inne reakcje na ciężki stres, F60.9-Zaburzenia osobowości BNO. Moja mama ma schizofrenię, nie wiem, czy ja to mam, ale depresje na pewno. Czuję w sobie taki ogromny ból i nienawiść do siebie samego. Prosiłbym o pomoc, rozmowę

Czuję, że wszystko jest neutralne - nie czuję radości ani smutku. Często się przebodźcowuję. DDA.
Dzień dobry, piszę z prośbą o pomoc w ustaleniu, czy moje obserwacje świadczą po prostu o określonym charakterze, introwertycznej osobowości, czy może są podstawą do zmartwienia i poszukiwania pomocy. Mam 41 lat, jestem bezdzietną panną. Byłam w kilku około 2-letnich relacjach, ale ostatecznie nie spełniały one moich oczekiwań - męczyłam się, czułam się wykorzystywana (tzn. miałam poczucie, że moje zaangażowanie jest niewspółmiernie większe). Obecnie nie zabiegam o towarzystwo i nawet kilka dni spędzonych z najbliższymi osobami to dla mnie męczące doświadczenie. Mam dobrą pracę (w pełni zdalną od kilku lat), dobre warunki mieszkaniowe, bezpieczną sytuację finansową - generalnie: dobre życie. Mogłabym stwierdzić, że trudnością są dla mnie problemy zdrowotne (niedobory odporności, Hashimoto, dyskopatia) i że jestem przepracowana / przeciążona, ponieważ o wszystkie kwestie życiowe dbam samodzielnie, ale jednocześnie nie mam wielu obowiązków, które są udziałem innych ludzi (jak np. wychowywanie dzieci). Nie mam myśli samobójczych, nie odczuwam smutku, nie jestem płaczliwa czy rozchwiana emocjonalnie. A jednocześnie nie odczuwam radości czy pozytywnych emocji, za to bardzo często w interakcjach z ludźmi czuję frustrację, złość, poczucie bezsilności (choć staram się kontrolować ich okazywanie i nie doprowadzać do sytuacji, gdy moje emocje mogłyby się wyrażać w sposób nieakceptowalny społecznie - a zatem: staram się być asertywna, nie agresywna, choć często "mam dość"). Wszystko, co w życiu robię, robię z poczucia odpowiedzialności, obowiązku, powinności. Jednocześnie odczuwam jakąś wewnętrzną niechęć, zmęczenie - obowiązkowość i sumienność pcha mnie "do robienia rzeczy", ale nawet poranne wstanie z łóżka jest potwornym wysiłkiem. Każda aktywność wynika z wewnętrznego przymusu, więc kojarzy się nieprzyjemnie. Z powodu poczucia "przebodźcowania" i zmuszania się do wszystkiego, unikam interakcji z ludźmi. Muszę zmuszać się do wyjścia z domu, chociaż ograniczyłam je do minimum. Z jednej strony nie przepadam za przebywaniem na zewnątrz z powodu światłowstrętu (pozostałość po zapaleniu opon mózgowych) i uczulenia na słońce, ale z drugiej strony - stoi za tym też jakaś psychiczna niechęć. Męczy mnie już sama konieczność "wyjściowego ubrania się i uczesania". Wydaje mi się, że nie odczuwam lęków (nie boję się ludzi, interakcji, otwartych przestrzeni, itd.), ale bardzo mnie to wszystko pozbawia energii. Najbezpieczniej / najlepiej czuję się we własnym mieszkaniu. Kojąco działa na mnie biały szum i małe pomieszczenia. Potrafię odpoczywać, leżąc na podłodze w łazience przy szumie suszarki do włosów... Jeśli to ma znaczenie - jestem DDA. Obecnie mam dobry kontakt z rodzicami - ojciec przestał pić kilka lat temu i stara się naprawić relację. Mimo to jako dziecko i osoba dorosła doświadczyłam przemocy fizycznej i psychicznej. Obecnie mam zły kontakt z bratem, który stworzył dość dysfunkcyjną rodzinę (stosuje przemoc). Zastanawiam się, na ile moje reakcje (niechęć do ludzi, do wychodzenia z domu, ciągłe poczucie zmęczenia i brak radości z życia) to po prostu efekt stresu, przemęczenia, przebodźcowania, nadmiernego napięcia, a na ile objaw, którym warto się zainteresować. Z góry dziękuję bardzo za pomoc.
Jak scalić dwie wersje siebie: asertywna i wrażliwa
Od kilku lat funkcjonuję głównie w 2 wersjach, chociaż jest ich więcej: -asertywna, odważna, ale za to dochodzi do mnie pustka, bezsens życia, smutek, nieprzytulność, chłód życia - wrażliwa, mam problem z asertywnością, bardziej lękliwa, dochodzą natrętne myśli, zachwycam się "małymi rzeczami" dużo fantazjuję, wręcz żyję w swoim bajkowym świecie, bardzo przeżywam jak coś się stanie niedobrego, czyli zarówno przeżywanie dobrych jak i złych emocji jest powiększone Wiem że moje życie nie wygląda tak jak chcę i mam różne problemy. Stąd te trudności u obu części. Nie wiem, która z nich to "prawdziwa ja"? Planuję się wyprowadzić jednak do tego potrzebuję tej 1. wersji bo to wyzwanie, a wraz z nią może pojawić się pustka w nowym miejscu i żałowanie decyzji. Jak mam te wersje scalić? Bo gdy jestem w tej wrażliwej, bajkowej, asertywność jest dla mnie "zdarciem" dobrego stanu, wolę uciec.
Brak sensu życia, niska samoocena i porównywanie się z innymi w wieku 23 lat – jak to zmienić?
Jak zaakceptować brak sensu w życiu Nic mi już nie sprawia radości robię się coraz starszy i będzie tylko gorzej nie mam żadnego planu nawet chęci do życia wszyscy wokół są lepsi ode mnie więcej osiągają a ja nic nie osiągnąłem pracuje w tej samej pracy od 4 lat i czuję się tylko coraz gorzej w życiu. Ciągle widzę lepszych od siebie ludzi a ja dalej mieszkam z rodzicami i nawet dla nich na pewno jestem przegrywem. Mam 23 lata a wiem że będzie tylko gorzej. O związkach mogę zapomnieć bo i tak nie mam nic do zaoferowania dla kobiet ale wiem że będę samotny całe życie w końcu koledzy i tak kontakt się urwie bo i tak są lepsi ode mnie. Tak naprawdę to nic nie osiągnąłem nie mam żadnego planu na życie i czuję tylko wstyd samym sobą jak bardzo zawiodłem jako mężczyzna widzę tylko tych ludzi innych co są lepsi ode mnie a przy dziewczynach czuje jeszcze większy wstyd bo jestem po prostu nikim szczególnie że nie mam prawa jazdy mieszkam z rodzicami pracuje w zwykłej pracy bez żadnych osiągnięć.
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.