Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak zrozumieć osobę z zaburzeniami odżywiania i jak jej pomóc?

Jak pozbyć się tego wszystkiego? Cierpię na zaburzenia odżywiania od kilku lat, już od dziecka mi się rozwijało przez moją matkę. Kiedy mam pik ed wyrzyguję z siebie posiłki, dlatego przyzwyczaiłam się jeść szybko, żeby umieścić się w 30 min. Nie jem wtedy "niezdrowego" jedzenia, co znaczy, że jak już coś jem co ma być zdrowe, to jest to jabłko, pół obiadu bądź jajecznica bez oleju. Także ćwiczę pilates 4 godziny dziennie, nawet w wigilię. Potrzebuję motywacji, którą jest skrajna nienawiść do siebie i obrzydzenie moją sylwetką. Mam też dużo innych dziwnych zwyczajów, typu joga twarzy po zjedzeniu tłustego posiłku. Robię to wszystko, żeby poczuć kontrolę. Bez zaburzeń odżywiania jestem nikim. Teraz nie mam piku ed, ale chciałabym powrócić do tego, co było kiedyś, bo wydaje mi się, że byłam wtedy szczęśliwa, a teraz jestem fleją, brudasem, grubasem i nie potrafię trzymać się rutyny. Żyję ze skrajności w skrajność. Chcę odzyskać dyscyplinę, którą miałam wtedy. Taki opis swojego stanu udzieliła mi moja przyjaciółka. Nie wiem co mam robić, lecz jest to nieistotne. Chciałabym tylko ją zrozumieć. Co ona ma w głowie i ogólnie ludzie z ed? Co ja mogę zrobić? Czy jest szansa, że kiedyś się z tego wyleczy? Jest to bardzo męczące, a nie mam z kim się tym podzielić
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

 Dzień dobry

 

 To, co opisała Twoja przyjaciółka, bardzo przypomina zaburzenie odżywiania napędzane kontrolą, lękiem i samokrytyką, a nie „brak silnej woli” czy próżność. Zaburzenia odżywiania są zwykle wieloczynnikowe i mogą wynikać z połączenia czynników biologicznych, psychologicznych i rodzinno-społecznych; restrykcje, wymioty i kompulsywny ruch bywają sposobem regulowania napięcia i odzyskiwania poczucia kontroli. U wielu osób z ED jedzenie nie jest tylko jedzeniem, ale „systemem bezpieczeństwa” kiedy daje chwilową ulgę, strukturę i wrażenie, że da się opanować chaos wewnętrzny. To, co brzmi jak nienawiść do siebie, często jest w praktyce próbą utrzymania życia psychicznego w ryzach, nawet jeśli cena jest bardzo wysoka. Jej zdania o byciu „nikim bez zaburzenia” i o potrzebie skrajności pasują do mechanizmu, w którym ED staje się częścią tożsamości i głównym narzędziem regulacji emocji. To tłumaczy, dlaczego „normalność” może być odczuwana nie jako ulga, tylko jako pustka, dezorganizacja albo utrata sensu.  Jedzenie szybko, żeby zdążyć przed wymiotami, jedzenie tylko „bezpiecznych” produktów, 4 godziny pilatesu dziennie i rytuały po posiłku to typowe zachowania podtrzymujące zaburzenie, bo chwilowo zmniejszają lęk i wzmacniają poczucie kontroli. Niestety ten sam mechanizm z czasem zwiększa obsesyjność, sztywność i zależność od objawów. To, że ona chce wrócić do „tego, co było kiedyś”, nie musi znaczyć, że tęskni za chorobą jako taką; często tęskni się za iluzją uporządkowania, przewidywalności i chwilowego ukojenia, jakie ED dawało na krótką metę. Z zewnątrz wygląda to jak dyscyplina, ale wewnątrz zwykle jest to bardzo kosztowny przymus. Najbardziej pomocne jest nazwanie tego bez oceniania: „Widzę, że to daje Ci poczucie kontroli, ale też bardzo Cię męczy”. Warto unikać dyskusji o wyglądzie, wadze, „zdrowych” zasadach i moralizowania jedzenia, bo to zwykle wzmacnia wstyd i sztywność. Możesz też zachęcać do profesjonalnej pomocy wprost, ale spokojnie: leczenie zaburzeń odżywiania opiera się głównie na terapii psychologicznej, a w zależności od rozpoznania stosuje się m.in. CBT ukierunkowaną na ED, terapię rodzinną przy poważnym zagrożeniu zdrowia potrzebna bywa intensywniejsza opieka. W praktyce dobrze działa komunikat: „Nie musisz z tego wychodzić sama, a sama siła woli nie jest tu rozwiązaniem”. Jest realna szansa na poprawę i zdrowienie, nawet jeśli trwa to długo i obejmuje nawroty. NHS podaje, że wiele osób z zaburzeniem z napadami objadania się poprawia się dzięki leczeniu i wsparciu, a badania podkreślają skuteczność psychologicznych metod leczenia dla zaburzeń odżywiania. Ważne jest jednak, że przy objawach takich jak wymioty po jedzeniu, bardzo intensywne ćwiczenia i silna zależność od restrykcji warto myśleć nie o „motywacji”, tylko o bezpieczeństwie zdrowotnym i o specjalistycznej ocenie. To nie jest „brud” ani „lenistwo” ale są to objawy choroby, która potrafi bardzo mocno zawężać myślenie o sobie i świecie.

Nie wzmacniaj rozmów o wadze, „czystości” jedzenia ani karaniu ciała. Zachęć ją do kontaktu z psychoterapeutą, psychiatrą albo lekarzem rodzinnym.  Jeśli pojawiają się omdlenia, krew, ból w klatce, kołatania serca, bardzo szybka utrata masy ciała albo częste wymioty, potrzebna jest pilna pomoc medyczna. Warto także odbyć konsultację z psychodietetykiem. 

 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Oliwia Grzemba

Oliwia Grzemba

Witam,

 

Samo na pewno to nie przejdzie. Osoba, która ze strony rodzica doświadczała krytyki, ma zakodowany pewien obraz siebie od dzieciństwa. Nurty terapii (w kwestii przeżyć z matką), które mogłyby pomóc w takiej sytuacji to poznawczo-behawioralna, egzystencjalna czy terapia schematów.

 

W kwestii pomocy przyjaciółce - na pewno powstrzymywałabym się od komentarzy, związanych z wyglądem. Bardziej coś na zasadzie: "Jakbyś potrzebowała się wygadać czy wspólnie spędzić czas, jestem tutaj".

 

Zaburzenia odżywiania to nie tylko temat dla psychologów - często niesamowicie pomocni są tzw. psychodietetycy, którzy nieraz sami przez to przeszli i doskonale rozumieją temat.

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry,

To co opisujesz pokazuje, że zaburzenia odżywiania pełnią u Ciebie ważną funkcję dają poczucie kontroli i wpływają na sposób w jaki postrzegasz siebie. Dlatego tak trudno z nich zrezygnować, nawet jeśli jednocześnie przynoszą cierpienie. Dobra wiadomość jest taka, że z zaburzeń odżywiania można zdrowieć. Wymaga to jednak pracy z psychoterapeutą, a często także wsparcia psychiatry i dietetyka. Zachęcam Cię, aby nie zostawać z tym samej profesjonalna pomoc naprawdę może przynieść trwałą zmianę.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 


Joanna Michałek

Joanna Michałek

Dzień dobry,

jest to bardzo męczące, bo ta sytuacja się nie zmienia a ty chcesz jak najlepiej dla swojej przyjaciółki. Jesteś we współuzależnieniu. Prawdopodobnie jesteś w ciągłej presji, obciążeniu psychicznym jej stanu, być może żyjesz jej życiem.

Tacy jesteśmy, chcemy pomóc, troszczymy się o innych. Teraz czas zatroszczyć się o siebie, zaopiekować się sobą i tym co relacja z przyjaciółką mi robi.

Nie jesteś w stanie jej pomóc, możesz tysiące razy zaprzeczać temu co mówi o sobie ona i tak nie uwierzy. Sama musi zgłosić się na terapię.

To co możesz zrobić to teraz zająć się sobą.

 

Powodzenia!

Edyta Kotula

Edyta Kotula

Dzień dobry,

 Zaburzenia odżywiania to nie kwestia braku silnej woli czy wyglądu, to sposób radzenia sobie z ogromnym bólem, lękiem i potrzebą kontroli. Dlatego dla wielu osób z ED myśl - bez zaburzeń jestem nikim-jest niestety bardzo prawdziwym odczuciem. Zaburzenie staje się częścią ich tożsamości i daje złudne poczucie bezpieczeństwa, mimo że jednocześnie bardzo wyniszcza. To, że mówi, iż chciałaby wrócić do czasu, kiedy restrykcje były największe, nie oznacza, że naprawdę tęskni za cierpieniem. Często tęskni za poczuciem kontroli, przewidywalności i chwilowym przekonaniem, że „robi wszystko dobrze”. Problem w tym, że ED obiecuje ulgę, ale z czasem odbiera coraz więcej.... zdrowie, relacje, spokój i radość z życia.

Najbardziej może jej pomóc to, że nie będzie musiała udawać przed Tobą. Nie próbuj przekonywać jej, że wygląda dobrze czy powinna po prostu jeść, bo to zwykle nie trafia do osoby z zaburzeniami odżywiania. 

I tak-jest nadzieja... Nawet osoby, które przez lata żyły z zaburzeniami odżywiania, mogą odzyskać spokojną relację z jedzeniem i z samymi sobą. To zwykle nie jest szybka droga i często zdarzają się nawroty, ale wyzdrowienie jest możliwe. To, że Twoja przyjaciółka opowiedziała Ci o tym tak szczerze, może oznaczać, że jakaś część niej bardzo chce już przestać walczyć w samotności. Jeżeli martwisz się o nią, zachęcaj ją delikatnie do kontaktu z psychologiem lub psychiatrą, szczególnie jeśli wymiotuje po jedzeniu, bardzo ogranicza jedzenie lub intensywnie ćwiczy mimo wyczerpania. Zaburzenia odżywiania są poważnymi chorobami, ale można je leczyć. Najważniejsze jest, żeby nie została z tym sama a już teraz ma obok siebie kogoś, kto chce ją zrozumieć, i to ma naprawdę duże znaczenie.

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Moim zdaniem Twój opis pokazuje przede wszystkim, że bardzo martwisz się o swoją przyjaciółkę i chcesz ją zrozumieć. To już jest dla niej ważne wsparcie. Zaburzenia odżywiania to nie tylko problem z jedzeniem. Bardzo często są sposobem radzenia sobie z trudnymi emocjami, lękiem i potrzebą odzyskania poczucia kontroli. Tak naprawdę tutaj chodzi o poczucie własnej wartości....Dlatego z zewnątrz można widzieć „dyscyplinę” a wewnątrz osoba doświadcza ogromnego cierpienia i ciągłego napięcia.

Kiedy Twoja przyjaciółka mówi, że „bez zaburzeń jest nikim”, prawdopodobnie nie tęskni za samą chorobą, ale za poczuciem kontroli, które choroba dawała jej przez jakiś czas. To częsty mechanizm w zaburzeniach odżywiania i nie oznacza, że naprawdę jest jej z tym lepiej. Najbardziej możesz pomóc jej swoją obecnością: słuchając bez oceniania, nie komentując jej wyglądu ani wagi i zachęcając do skorzystania z profesjonalnej pomocy. Nie próbuj jednak brać odpowiedzialności za jej zdrowienie. To proces, który wymaga wsparcia specjalistów.

I odpowiadając na Twoje pytanie: tak, z zaburzeń odżywiania można zdrowieć i wyleczyć się całkowicie. Często jest to długa droga, z lepszymi i trudniejszymi momentami ale wiele osób odzyskuje spokojną relację z jedzeniem i samym sobą dzięki odpowiedniemu leczeniu i wsparciu.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Jak pomóc przyjaciółce z zaburzeniami odżywiania? Wskazówki i techniki komunikacji
Ostatnio zauważyłam, że moja bliska przyjaciółka zaczyna przejawiać niepokojące objawy związane z odżywianiem. Unika wspólnych posiłków, często narzeka na swój wygląd i wydaje się obsesyjnie skupiona na kaloriach. Wiem, że to mogą być sygnały zaburzeń odżywiania, ale nie jestem pewna, jak mogłabym jej pomóc. Chciałabym podejść do tego delikatnie, a jednocześnie skutecznie. Czy mógłby mi Pan/Pani doradzić, jak najlepiej poruszyć ten temat, aby nie wywołać u niej poczucia winy lub wstydu? Zastanawiam się również, jakie kroki mogę podjąć, aby wesprzeć ją w poszukiwaniu profesjonalnej pomocy. Czy są jakieś szczególne techniki komunikacji, które mogłyby ułatwić nam rozmowę? Obawiam się, że bez odpowiedniego wsparcia jej stan może się pogorszyć, a bardzo mi na niej zależy. Jakie są najlepsze praktyki w takich sytuacjach, aby zachęcić osobę zmagającą się z zaburzeniami odżywiania do podjęcia terapii? Będę wdzięczna za wszelkie wskazówki i sugestie, które pomogą mi lepiej zrozumieć i wspierać moją przyjaciółkę w tym trudnym czasie.
Częste zakochiwanie się, bulimia i uczucie pustki: jak sobie poradzić?
Witam Od jakiś 12 lat non stop się zakochuje, do tej pory już około 20 razy lub więcej, wszystko bez wzajemności, i naprawdę to były osoby, które bardzo pokochało moje serce, za każdym razem równie mocno cierpię. Od kiedy pierwszy raz doznałam odrzucenia zaczęłam mieć zaburzenia w postaci bulimii i ciągnie się to za mną do dziś. Ciągle jestem zmęczona, mam problemy ze snem, czuję pustkę i czuję się bardzo nieszczęśliwa. Nie wiem jak poradzić mam sobie z tymi uczuciami, bo to normalne chyba nie jest, żeby tyle razy się tak mocno zakochać. Czuje, że coś ze mną jest mocno nie tak. Nie potrafię zająć tej pustki i dlatego chyba mam bulimie, nie wiem co mam na to już poradzić.
Zaburzenia odżywiania, niechęć do zmiany i lęk. Celowo sprawiam sobie cierpienie, wiem, że tak nie mogę funkcjonować.
Nie mam pojęcia co mam zrobić, chodzę do psychologa i rozmawiamy o moich zaburzeniach odżywiania, ale dalej nie jestem gotowa nic z tym zrobić, nie jestem gotowa na wprowadzenie regularności w jedzeniu, czuje się komfortowo tak, jak teraz jest, ale wiem, że jest to dla mnie złe i męczy mnie to, czuje się jakbym zasługiwała na cierpienie, jednak nie chce cierpieć, nie chce zmieniać tego jak się odżywiam bo boje się ze gdy to zmienę to przytyje, a tak to czuje się bezpiecznie, jednak nie chce dalej tak żyć, nic już nie rozumiem.
Kompulsywne używanie substancji psychoaktywnych, kompulsywne jedzenie.
Dzień dobry, Mam 34 lata i nie potrafię przejąć kontroli nad swoim życiem w aspekcie przyjmowania substancji i zachowań, które mi szkodzą. Na przykład piję kilka piw dziennie, a innego dnia przyjmuje benzodiazepiny, a jeszcze kiedy indziej tabletki nasenne. Miewam dni, że wczesnym wieczorem piję piwo, a przed snem dodatkowo Xanax. Dodatkowo nie mogę zapanować nad jedzeniem - wiem, że nie powinienem jeść niezdrowo (mam nadwagę), ale czasami zrywam się z miejsca i pędzę objadać się fastfoodem - od razu po jedzeniu odczuwam wyrzuty sumienia i złość, że robię coś czego w głębi duszy nie chce. W głębi duszy chcę żyć zdrowo i być wolnym od wszelkich uzależnień - chce kontrolować co jem i żyć zdrowo. Miewam natrętną myśl w sytuacji stresowej - rozmawiając służbowo w pracy - wraca mi myśl o napluciu w twarz rozmówcy. Wiem, że jest to irracjonalne i czuje złość na tę myśl - wiem, że nigdy tego nie zrobię. Miewam epizody hipochondrii, a w przeszłości lęki w sytuacjach, z których ciężko mi się uwolnić - na przykład siedząc pod płachtą u fryzjera, a innym razem na zebraniu w pracy. Nie wiem już co mi jest, chce zapanować nad sobą, mam wrażenie, że mam jakiś nieprzepracowany problem emocjonalny, ale nie umiem sam tego wszystkiego przeanalizować i poukładać.
Napadowe jedzenie. Panika z powodu braku kontroli i planu na jedzenie w kolejnych dniach.

Dzień dobry, od jakiegoś czasu na własną rękę staram się wyjść z napadów objadania. Były górki i dołki, ale mam wrażenie, że idę w dobrym kierunku. Za 4 dni jadę na wyjazd w góry z tatą (mój pomysł) i od 2 dni już panikuję, bo okrutnie boję się, że przez to, że nie mogę zaplanować sobie jedzenia, ale policzyć jego kcal zjem za mało (co wywoła napad)/zjem za dużo (co też go wywoła, bo mam tendencje do podejścia 'wystko, albo nic')/nie będę miała poczucia kontroli (a to już na 100% skończy się napadem). Chciałam tam sobie gotować, nawet na oko, ale tata powiedział, że to strata czasu i obiady będziemy jeść na mieście (nie jem mięsa, a na mieście zapominają o istnieniu białka robiąc wege jedzenie, więc będę szybko głodna). 

Co mogę zrobić, żeby ograniczyć możliwość wystąpienia napadu/przytycie oraz co zrobić, żeby nie panikować na samą myśl o braku poczucia kontroli i braku planu, bo aktualnie natrętnie myślę o tym przed snem starając się to wszystko zaplanować (aż nie mogę zasnać), a oprócz tego na samą myśl strasznie szybko bije mi serce, nieświadomie wstrzymuje oddech/biorę je plytkie i trzęsą mi się ręce. 

Z tatą o tym nie porozmawiam, bo jedyne co to będzie się martwił i ślęczał nade mną odnośnie jedzenia (jem teraz x kcal, bo redukcja - x kcal, i trenuje 5/6 x tygodniowo siłowo) opcjonalnie wyślę mnie do psychologa, a mam z nimi słabe doświadczenia. Mam 21 lat.

Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.