Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak zrozumieć osobę z zaburzeniami odżywiania i jak jej pomóc?

Jak pozbyć się tego wszystkiego? Cierpię na zaburzenia odżywiania od kilku lat, już od dziecka mi się rozwijało przez moją matkę. Kiedy mam pik ed wyrzyguję z siebie posiłki, dlatego przyzwyczaiłam się jeść szybko, żeby umieścić się w 30 min. Nie jem wtedy "niezdrowego" jedzenia, co znaczy, że jak już coś jem co ma być zdrowe, to jest to jabłko, pół obiadu bądź jajecznica bez oleju. Także ćwiczę pilates 4 godziny dziennie, nawet w wigilię. Potrzebuję motywacji, którą jest skrajna nienawiść do siebie i obrzydzenie moją sylwetką. Mam też dużo innych dziwnych zwyczajów, typu joga twarzy po zjedzeniu tłustego posiłku. Robię to wszystko, żeby poczuć kontrolę. Bez zaburzeń odżywiania jestem nikim. Teraz nie mam piku ed, ale chciałabym powrócić do tego, co było kiedyś, bo wydaje mi się, że byłam wtedy szczęśliwa, a teraz jestem fleją, brudasem, grubasem i nie potrafię trzymać się rutyny. Żyję ze skrajności w skrajność. Chcę odzyskać dyscyplinę, którą miałam wtedy. Taki opis swojego stanu udzieliła mi moja przyjaciółka. Nie wiem co mam robić, lecz jest to nieistotne. Chciałabym tylko ją zrozumieć. Co ona ma w głowie i ogólnie ludzie z ed? Co ja mogę zrobić? Czy jest szansa, że kiedyś się z tego wyleczy? Jest to bardzo męczące, a nie mam z kim się tym podzielić
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

 Dzień dobry

 

 To, co opisała Twoja przyjaciółka, bardzo przypomina zaburzenie odżywiania napędzane kontrolą, lękiem i samokrytyką, a nie „brak silnej woli” czy próżność. Zaburzenia odżywiania są zwykle wieloczynnikowe i mogą wynikać z połączenia czynników biologicznych, psychologicznych i rodzinno-społecznych; restrykcje, wymioty i kompulsywny ruch bywają sposobem regulowania napięcia i odzyskiwania poczucia kontroli. U wielu osób z ED jedzenie nie jest tylko jedzeniem, ale „systemem bezpieczeństwa” kiedy daje chwilową ulgę, strukturę i wrażenie, że da się opanować chaos wewnętrzny. To, co brzmi jak nienawiść do siebie, często jest w praktyce próbą utrzymania życia psychicznego w ryzach, nawet jeśli cena jest bardzo wysoka. Jej zdania o byciu „nikim bez zaburzenia” i o potrzebie skrajności pasują do mechanizmu, w którym ED staje się częścią tożsamości i głównym narzędziem regulacji emocji. To tłumaczy, dlaczego „normalność” może być odczuwana nie jako ulga, tylko jako pustka, dezorganizacja albo utrata sensu.  Jedzenie szybko, żeby zdążyć przed wymiotami, jedzenie tylko „bezpiecznych” produktów, 4 godziny pilatesu dziennie i rytuały po posiłku to typowe zachowania podtrzymujące zaburzenie, bo chwilowo zmniejszają lęk i wzmacniają poczucie kontroli. Niestety ten sam mechanizm z czasem zwiększa obsesyjność, sztywność i zależność od objawów. To, że ona chce wrócić do „tego, co było kiedyś”, nie musi znaczyć, że tęskni za chorobą jako taką; często tęskni się za iluzją uporządkowania, przewidywalności i chwilowego ukojenia, jakie ED dawało na krótką metę. Z zewnątrz wygląda to jak dyscyplina, ale wewnątrz zwykle jest to bardzo kosztowny przymus. Najbardziej pomocne jest nazwanie tego bez oceniania: „Widzę, że to daje Ci poczucie kontroli, ale też bardzo Cię męczy”. Warto unikać dyskusji o wyglądzie, wadze, „zdrowych” zasadach i moralizowania jedzenia, bo to zwykle wzmacnia wstyd i sztywność. Możesz też zachęcać do profesjonalnej pomocy wprost, ale spokojnie: leczenie zaburzeń odżywiania opiera się głównie na terapii psychologicznej, a w zależności od rozpoznania stosuje się m.in. CBT ukierunkowaną na ED, terapię rodzinną przy poważnym zagrożeniu zdrowia potrzebna bywa intensywniejsza opieka. W praktyce dobrze działa komunikat: „Nie musisz z tego wychodzić sama, a sama siła woli nie jest tu rozwiązaniem”. Jest realna szansa na poprawę i zdrowienie, nawet jeśli trwa to długo i obejmuje nawroty. NHS podaje, że wiele osób z zaburzeniem z napadami objadania się poprawia się dzięki leczeniu i wsparciu, a badania podkreślają skuteczność psychologicznych metod leczenia dla zaburzeń odżywiania. Ważne jest jednak, że przy objawach takich jak wymioty po jedzeniu, bardzo intensywne ćwiczenia i silna zależność od restrykcji warto myśleć nie o „motywacji”, tylko o bezpieczeństwie zdrowotnym i o specjalistycznej ocenie. To nie jest „brud” ani „lenistwo” ale są to objawy choroby, która potrafi bardzo mocno zawężać myślenie o sobie i świecie.

Nie wzmacniaj rozmów o wadze, „czystości” jedzenia ani karaniu ciała. Zachęć ją do kontaktu z psychoterapeutą, psychiatrą albo lekarzem rodzinnym.  Jeśli pojawiają się omdlenia, krew, ból w klatce, kołatania serca, bardzo szybka utrata masy ciała albo częste wymioty, potrzebna jest pilna pomoc medyczna. Warto także odbyć konsultację z psychodietetykiem. 

 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Oliwia Grzemba

Oliwia Grzemba

Witam,

 

Samo na pewno to nie przejdzie. Osoba, która ze strony rodzica doświadczała krytyki, ma zakodowany pewien obraz siebie od dzieciństwa. Nurty terapii (w kwestii przeżyć z matką), które mogłyby pomóc w takiej sytuacji to poznawczo-behawioralna, egzystencjalna czy terapia schematów.

 

W kwestii pomocy przyjaciółce - na pewno powstrzymywałabym się od komentarzy, związanych z wyglądem. Bardziej coś na zasadzie: "Jakbyś potrzebowała się wygadać czy wspólnie spędzić czas, jestem tutaj".

 

Zaburzenia odżywiania to nie tylko temat dla psychologów - często niesamowicie pomocni są tzw. psychodietetycy, którzy nieraz sami przez to przeszli i doskonale rozumieją temat.

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry,

To co opisujesz pokazuje, że zaburzenia odżywiania pełnią u Ciebie ważną funkcję dają poczucie kontroli i wpływają na sposób w jaki postrzegasz siebie. Dlatego tak trudno z nich zrezygnować, nawet jeśli jednocześnie przynoszą cierpienie. Dobra wiadomość jest taka, że z zaburzeń odżywiania można zdrowieć. Wymaga to jednak pracy z psychoterapeutą, a często także wsparcia psychiatry i dietetyka. Zachęcam Cię, aby nie zostawać z tym samej profesjonalna pomoc naprawdę może przynieść trwałą zmianę.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 


Joanna Michałek

Joanna Michałek

Dzień dobry,

jest to bardzo męczące, bo ta sytuacja się nie zmienia a ty chcesz jak najlepiej dla swojej przyjaciółki. Jesteś we współuzależnieniu. Prawdopodobnie jesteś w ciągłej presji, obciążeniu psychicznym jej stanu, być może żyjesz jej życiem.

Tacy jesteśmy, chcemy pomóc, troszczymy się o innych. Teraz czas zatroszczyć się o siebie, zaopiekować się sobą i tym co relacja z przyjaciółką mi robi.

Nie jesteś w stanie jej pomóc, możesz tysiące razy zaprzeczać temu co mówi o sobie ona i tak nie uwierzy. Sama musi zgłosić się na terapię.

To co możesz zrobić to teraz zająć się sobą.

 

Powodzenia!

Edyta Kotula

Edyta Kotula

Dzień dobry,

 Zaburzenia odżywiania to nie kwestia braku silnej woli czy wyglądu, to sposób radzenia sobie z ogromnym bólem, lękiem i potrzebą kontroli. Dlatego dla wielu osób z ED myśl - bez zaburzeń jestem nikim-jest niestety bardzo prawdziwym odczuciem. Zaburzenie staje się częścią ich tożsamości i daje złudne poczucie bezpieczeństwa, mimo że jednocześnie bardzo wyniszcza. To, że mówi, iż chciałaby wrócić do czasu, kiedy restrykcje były największe, nie oznacza, że naprawdę tęskni za cierpieniem. Często tęskni za poczuciem kontroli, przewidywalności i chwilowym przekonaniem, że „robi wszystko dobrze”. Problem w tym, że ED obiecuje ulgę, ale z czasem odbiera coraz więcej.... zdrowie, relacje, spokój i radość z życia.

Najbardziej może jej pomóc to, że nie będzie musiała udawać przed Tobą. Nie próbuj przekonywać jej, że wygląda dobrze czy powinna po prostu jeść, bo to zwykle nie trafia do osoby z zaburzeniami odżywiania. 

I tak-jest nadzieja... Nawet osoby, które przez lata żyły z zaburzeniami odżywiania, mogą odzyskać spokojną relację z jedzeniem i z samymi sobą. To zwykle nie jest szybka droga i często zdarzają się nawroty, ale wyzdrowienie jest możliwe. To, że Twoja przyjaciółka opowiedziała Ci o tym tak szczerze, może oznaczać, że jakaś część niej bardzo chce już przestać walczyć w samotności. Jeżeli martwisz się o nią, zachęcaj ją delikatnie do kontaktu z psychologiem lub psychiatrą, szczególnie jeśli wymiotuje po jedzeniu, bardzo ogranicza jedzenie lub intensywnie ćwiczy mimo wyczerpania. Zaburzenia odżywiania są poważnymi chorobami, ale można je leczyć. Najważniejsze jest, żeby nie została z tym sama a już teraz ma obok siebie kogoś, kto chce ją zrozumieć, i to ma naprawdę duże znaczenie.

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Moim zdaniem Twój opis pokazuje przede wszystkim, że bardzo martwisz się o swoją przyjaciółkę i chcesz ją zrozumieć. To już jest dla niej ważne wsparcie. Zaburzenia odżywiania to nie tylko problem z jedzeniem. Bardzo często są sposobem radzenia sobie z trudnymi emocjami, lękiem i potrzebą odzyskania poczucia kontroli. Tak naprawdę tutaj chodzi o poczucie własnej wartości....Dlatego z zewnątrz można widzieć „dyscyplinę” a wewnątrz osoba doświadcza ogromnego cierpienia i ciągłego napięcia.

Kiedy Twoja przyjaciółka mówi, że „bez zaburzeń jest nikim”, prawdopodobnie nie tęskni za samą chorobą, ale za poczuciem kontroli, które choroba dawała jej przez jakiś czas. To częsty mechanizm w zaburzeniach odżywiania i nie oznacza, że naprawdę jest jej z tym lepiej. Najbardziej możesz pomóc jej swoją obecnością: słuchając bez oceniania, nie komentując jej wyglądu ani wagi i zachęcając do skorzystania z profesjonalnej pomocy. Nie próbuj jednak brać odpowiedzialności za jej zdrowienie. To proces, który wymaga wsparcia specjalistów.

I odpowiadając na Twoje pytanie: tak, z zaburzeń odżywiania można zdrowieć i wyleczyć się całkowicie. Często jest to długa droga, z lepszymi i trudniejszymi momentami ale wiele osób odzyskuje spokojną relację z jedzeniem i samym sobą dzięki odpowiedniemu leczeniu i wsparciu.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Czy zaburzone odżywianie może być formą karania siebie, zwrócenia uwagi? Gdzie mogę dowiedzieć się więcej na ten temat? :)
Witam, Mam taki problem, że czasami przestaję jeść. Zazwyczaj trwa to około 2 dni, czasem dłużej, ale jeśli dłużej, to jem wtedy coś w ciągu dnia, ale bardzo mało. Nie wiem z czego to wynika. Nie jest to spowodowane wyglądem, w celach odchudzających. Zastanawiam się czy może to być działanie w celu podświadomego zwrócenia na siebie uwagi lub karania się w pewien sposób? Czy jest jakaś literatura, webinary, artykuły, które pomogłyby mi lepiej zrozumieć ten problem? Dziękuję za pomoc :)
Witam, od wielu lat mieszkam za granicą Polski.
Witam, od wielu lat mieszkam za granicą Polski. Pracowałam przez wiele jako opiekunka osób starszych, ta praca doprowadziła mnie do depresji, w chwili obecnej nie pracuję, zachorowałam na Covid, mam trudności również z objadaniem się. Biorę tabletki na depresję. Towarzyszy mi cały czas uczucie niezadowolenia z życia, frustracji, tęsknoty za krajem, strach. Przeżyłam bardzo wiadomość o wojnie z Ukrainą oraz towarzyszące temu negatywne wiadomości. Jak sobie z tym radzić ?
Moim problemem w wieku 26 lat jest samowykluczenie z życia społecznego.
Moim problemem w wieku 26 lat jest samowykluczenie z życia społecznego. Nie mam przyjaciół, zawieranie jakichkolwiek znajomości jest niemożliwe, wieczny smutek, który 24 g na dobę czuje, załatwienie sprawy u lekarza, w urzędzie wiąże się z dużym stresem i paniką. Nieraz zrobiłem 30 km do specjalisty, np. jak wbiło mi się ciało obce w oko, to siedziałem w samochodzie i ryczałem takie emocje. Zawodowo nigdzie nie mogę się odnaleźć, staram się pracować obecnie Niemcy z rodziną, ale niestety 1 pokój na 3 osoby czuje się źle, nie mogę być sam nawet 1 g, czuje się źle. Wiem, że jak zrezygnuje z pracy, to nie mam dobrych relacji z mamą przeciwieństwa, zawsze byłem nierobem i nic nie pomagałem, nie pije alkoholu od 7 lat z powodu w sumie urodziny mojej siostry byłem bez pracy i rodzina no zaczęła mi docinać, że nic nie robię itp. parę przykrych słów które, nigdy się nie zakochałem, boje się nigdy mi nikt nie powiedział nawet mama, że mnie kocha, myślałem wielokrotnie o samobójstwie, ale się boję, mam w sobie tyle bólu, że mnie rozrywa psychicznie, jestem już zmęczony, nie mogę być sam minuty, telewizor radio na okrągło, a ja się modlę o spokój cisze.
Czuję, że lek na zaburzenia depresyjno-lękowe nie działa. Nie wiem czy mogę się z tego wyleczyć.
Witam. Zmagam się już od kilku lat z zaburzeniami depresyjno- lękowymi. Przez to bardzo straciłam na wadze , nie mogę rzucić palenia. W dodatku mam bardzo często wysoki puls i wydaje mi się, że coś mi się stanie. Obecnie biorę leki serveron, ale odczuwam, że już mi nie pomagają. Można się z tego wyleczyć? Pozdrawiam
TW. Zaburzenia odżywiania- anoreksja.
Dzień dobry. Przepraszam, że ośmieliłam się napisać. Nazywam się Dominika, mam 23 lata . Przepraszam, że zawracam głowę.Zmagam się z zaburzeniami odżywiania. Od urodzenia choruje na Zespół Turnera, czyli taką chorobę genetyczną, która powoduj, że byłam niższa niż inne dzieci w szkole podstawowej przez co dzieci wyśmiewały się ze mnie, docinały mi , odrzucały mnie- ja nie wiedziałam co robić i poszłam po pomoc do dorosłych, co było błędem, bo zaczęły nazywać mnie też " Skarżypyta" . Więc po prostu próbowałam nie zwracać uwagi ,w szkole nie reagować, a w domu się wypłakać. Bo bardzo bolały mnie ich słowa "Krasnal po co Ty żyjesz, skoro nikt w klasie Cię nie lubi " " Jesteś tak niska, że Cię do buta można schować" itp. W wieku 10 lat pomyślałam, że jestem nie tylko niska, ale i wyglądam grubo, ( choć BMI miałam w normie), ale nie umiałam się odchudzać, lubiłam słodycze, po prostu nosiłam maskujące ubrania , zakrywałam się w swetrach . Później było w gimnazjum. Osoby były miłe, ale były problemy w domu- alkoholizm , awantury ,wyzwiska z strony Partnera/ Mamy również pod moim adresem, ciągłe pretensje . Aż pod koniec gimnazjum schudłam 2 kg, choć nic nie robiłam w tym kierunku, by schudnąć, jadłam jak zwykle, chodziłam do szkoły. Bardzo się ucieszyłam, że udało mi się schudnąć, mimo że nic specjalnego nie robiłam. Zaczęłam się panicznie bać, że te 2 kg co schudłam wrócą, więc zaczęłam uważać na to co jem , pilnowałam by jeść regularnie, by nie podjadać nic kompletnie, nic pomiędzy posiłkami. Nigdy nie było tak, że nic nie jadłam ,jadłam, ale nie podjadałam pomiędzy posiłkami, nawet kęsa ani cukierka ani nic pomiędzy posiłkami. Później zaczęłam kontrolować, by nie było smażone tylko pieczone, by zupa nie była zabielana, zaczęłam ćwiczyć po szkole, później jeszcze czasem w łazience kilka przysiadów przy okazji itd.No i schudłam kolejne kilka kg . Mama zaczęła się na mnie złościć, krzyczeć co ja wyprawiam, że " jestem sucha ", że mam anoreksję .Ja powiedziałam, że nie mam anoreksji, bo jem a anorektyczki nie jedzą ( bo nigdy nie było tak, że nic nie jadłam, ja jadłam jestem słabeuszka, nie mam silnej woli). Ale Mama zaprowadziła mnie na siłę do lekarki, która powiedziała, że mam dwa tygodnie na przytycie 1 kg albo zostaje w szpitalu. Byłam załamana,nie chciałam przytyć,nie chciałam do szpitala czułam się jak w pułapce. No i trafiłam do szpitala zwykłego . Byłam tam tydzień na kroplówkach.Tam wzięto psychiatrę na konsultacje, który miał staż. Porozmawiał ze mną, a za dwa dni po rozmowie z moją Mamą i teoretycznie ze mną ( miałam 16 lat, więc moje zdanie raczej mało kogo interesowało) wywieźli do psychiatryka . Mówili, że tam będzie szkoła, terapia itd. Ale słowem nie wspomnieli, że szkoła i terapia jest na części terapeutycznej, a najpierw każdy jest na " diagnostyczno- interwencyjnym" zwanym przez Pacjentów "Ostrym". Tam nie było szkoły ,tylko była sala dwuosobowa, wszystkie rzeczy przeszukane ,zabrane wszystko, co szklane, co ze sznurkiem, łańcuszek z Matką Bożą, telefon, misia, wszystko tylko ubrania bez sznurków można było mieć, wszędzie kamery zero prywatności, jeśli chciało się zadzwonić do bliskiej osoby ,to trzeba było pójść do dyżurki pielęgniarek- tam był taki telefon mały, gdzie można było wykręcić numer, ale trzeba było rozmawiać w dyżurce przy Pielęgniarkach, więc o swobodnej rozmowie z Mamą nie było mowy . Nawet nie wiedziało się, która jest godzina, bo nie było zegarka jedynie po posiłkach można było oszacować, która godzina . Płakałam, cały czas byłam w szoku- to było więzienie . Byłam tam trzy dni i później mnie przeniesiono na terapeutyczny . Tam była szkoła ,taka budka " telefon do Mamy" wszędzie kamery . Tam byłam 3 tygodnie bo ze stresu i szoku jeszcze 2kg schudłam. Po wyjściu ze szpitala na początku było tak, jak wcześniej, później zaczęłam mieć napady objadania wieczorem ( bardzo mi za to wstyd i brzydzę się sobą przez to też). I tak przez jakiś czas . W tym okresie bałam się stanąć na wagę. Oczywiście przytyłam niestety po tych napadach. Lekarze się cieszyli, a ja jak się dowiedziałam, ile ważę to się załamałam. Napady ustąpiły, ja byłam załamana wagą. Próbowałam różnych metod, by schudnąć z desperacji woda z sokiem z cytryny z rana , zmuszanie się do ćwiczeń, woda z łyżeczką octu jabłkowego, bo podobno przyspiesza metabolizm, herbatki ,regularne posiłki bez podjadania . Minęły dwa lata . Mama się zdenerwowała poszła do psychiatryka na konsultacje za moimi plecami beze mnie, ale Jej lekarz powiedział, że bez Pacjentki nic nie może. Mama nalegała aż zgodziłam się na badania na 10 dni .No i wytrzymałam nawet trochę dłużej, ale było okropnie. Podpisałam kontrakt ( to był mój błąd) . I robili mi tak, że mam pół godziny na zjedzenie, jeśli nie zdążyłam zjeść posiłku w pół godziny to mi miksowali np. zupę z drugim daniem czy zupę mleczną z bułką i kazali to zmiksowane zjeść. Ja płakałam, błagałam, czułam się fatalnie cały czas w stresie, że jak nie zdążę to mi zmiksują, a Oni mi miksowali . Pewnego dnia na kolacji jedna taka niemiła Pani pielęgniarka podeszła do mnie, wyrwała mi łyżkę z ręki powiedziała :" Ja Cię nauczę szybciej jeść" zaczęła mnie karmić, mówiła " otwieraj szerzej gębę " ( przepraszam za słownictwo, ale takiego słowa użyła) . Powiedziała też, że powinna dziewczyny z sali zawołać, by patrzyły jak mnie karmi . Przepłakałam cały wieczór, a na drugi dzień rano spakowałam się i wypisałam na własną prośbę . Mama mnie zabrała, ale była niezadowolona, że mnie mało utuczyli . I tak minęło kolejne półtora roku i Mama mnie oddała do psychiatryka . Byłam tam 4 miesiące na początku było w miarę, a później znów było okropnie . Zabrali mi kontakt z bliskimi ,z Mamą, z Narzeczonym, z Babcią, bo przez miesiąc nie tyłam i nie zdążyłam zjeść w pół godziny, za plecami zwiększyli mi kalorie bez poinformowania, ja usłyszałam niechcący jak pielęgniarki szeptały, że mam inaczej kalorie i tak się dowiedziałam. Był covid, na oddziale nie można było wyjść z sali ,a ja nie miałam nawet jak zadzwonić do Bliskich - było okropnie. Już miałam dość, postanowiłam sobie, że jak minie covid, to się wypiszę, jeśli sami mnie nie wypiszą. No i wypisali mnie w końcu . Miałam traumę po tych wszystkich psychiatrykach, zaczęłam panicznie bać się psychiatrów ,nie chciałam rozmawiać z psychiatrami ,panicznie bać się pielęgniarek ( takich szpitalnych, nie takich co idę na chwilę do przychodni , pobiorą krew i do domu. We wszystkich pobytach szpitalu w moim życiu trafiłam na może 4 miłe Panie Pielęgniarki, które naprawdę były miłe, reszta nie ) . To był mój ostatni pobyt w psychiatryku, ten 4 miesiące, było to w 2021 roku . Później w 2023 roku Mama wysłała mnie na 5 tygodniowy turnus, bo schudłam. Byłam na tym turnusie, było bardzo ciężko, ale lepiej niż w psychiatryku- były zajęcia muzykoterapia lub relaksacja. Płakałam bardzo a lekarze mówili, że jeszcze więcej by chcieli bym ważyła, co mnie przerażało. No ale turnus się skończył. Jakoś się pogodziłam z tym, że tyle ważę, innego wyjścia nie mam . Uwielbiam uczuci,e gdy widzę mniej na wadze, ale nie chcę już być więcej kłopotem dla Mamy ,Narzeczonego, którego jakimś cudem mam, nie chcę ich denerwować, bo Oni nie rozumieją tego uczucia przy spadku wagi i krzyczą bardzo na mnie, jeśli spada waga . I tak od wyjścia z Ośrodka, czyli od 30 Września mam katering dietetyczny na określone kalorie i piję nutridrinki. Liczę to skrupulatnie, by nie przekroczyć tej liczby kalorii i nie zjeść ani kalorii więcej. Ciągle mam wyrzuty sumienia, obrzydzenie do siebie, wyzywam siebie, że jestem obżartucha obrzydliwa bez silnej woli , więc chodzę dużo, by spalać, bo Mama mi kiedyś pokazała filmik o anorektyczce - zaczęłam się porównywać, że ja jem ,że ja nie jestem taka chuda l więc ja stwierdziłam, że nie mam anoreksji, bo jem tak dużo, brzydzę się sobą bo ja nigdy nie potrafiłam nic nie jeść, że ja jestem przy tych Osobach Obżartucha Obrzydliwa okropna bez ksztyny silnej woli i ciągle mnie męczy to obrzydzenie do siebie i nienawiść do siebie. Jedynie pociesza mnie fakt, że mimo że jem , że czuje się taką Obżartucha Obrzydliwa bez silnej woli, to jak narazie od wyjścia z Ośrodka nie przytyłam jak narazie. W Innych Ludziach staram się zawsze widzieć coś pięknego, dobrego i czuje się ciągle gorsza od wszystkich , czuje się najgorsza .Jeszcze raz przepraszam, że ośmieliłam się napisać, jeśli nie będzie się chciało nikogo tego czytać to zrozumiem pozdrawiam serdecznie Dominika
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.