Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

TW: samookaleczanie. Krytykuję siebie z powodu wyglądu, głodzę się i robię krzywdę na rękach

Treść wrażliwa

TW: samookaleczanie

 

Witam, nie radzę sobie z tym, jak wyglądam ważę 60 kg przy wzroście 165 non stop siebie krytykuje, ze jestem gruba, obrzydliwa, ze nie zasługuje na żadne jedzenie przez to, że byłam zawsze wyzywana, bo byłam grubsza kiedyś i nagle schudłam. Non stop płacze, głodzę się, robię sobie krzywdę na rękach, żeby nie jeść

Diana Ziegert

Diana Ziegert

Hej 
Twoje słowa są bardzo poruszające i chcę, żebyś wiedziała jedno – to, co przeżywasz, jest bardzo trudne, ale nie jesteś w tym sama. To, co opisałaś – silne poczucie wstydu wobec własnego ciała, głodzenie się, samookaleczenia – to nie są „złe nawyki” czy „słabości”. To są sygnały głębokiego cierpienia. Twoje ciało i psychika wołają o pomoc.

Bardzo wiele osób, które w dzieciństwie lub w okresie dojrzewania doświadczyły wyśmiewania z powodu wyglądu, nosi w sobie później wewnętrznego krytyka, który jest okrutny. Ten krytyk potrafi tak długo mówić „jesteś gruba, obrzydliwa, nie zasługujesz na jedzenie”, aż człowiek zaczyna w to wierzyć i ranić siebie. Ale to nie Ty tak naprawdę jesteś dla siebie okrutna – to echo przeszłych ran. I to echo można przepracować, oswoić, uciszyć. Naprawdę można.

Samookaleczenia to sygnał, że Twój ból psychiczny jest tak duży, że zaczyna wyciekać przez ciało. To nie jest coś, z czym powinnaś zostać sama, proszę, skontaktuj się z kimś zaufanym: terapeutą, psychologiem, infolinią pomocową (np. 116 123 – bezpłatna linia wsparcia dla osób dorosłych w kryzysie emocjonalnym, czynna codziennie 14–22). Jeśli jesteś osobą niepełnoletnią – poproś o pomoc dorosłego, któremu możesz zaufać.

To, że cierpisz, nie oznacza, że jesteś „słaba” – przeciwnie. 

Masz w sobie ogromną siłę, bo pomimo wszystkiego zdecydowałaś się o tym napisać. To pierwszy krok. Teraz warto zadbać o to, by nie był ostatni.

Nie musisz od razu „kochać siebie”. Wystarczy, że nauczysz się siebie nie ranić. To już będzie ogromny krok naprzód.

Trzymam za Ciebie kciuki z całego serca. Jesteś ważna. Twój ból ma znaczenie. I naprawdę da się z tego wyjść.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Dorota Mucha

Dorota Mucha

Cześć Kasiu, 

przykro mi, że cierpisz i odbierasz swoje ciało w ten sposób. Mogę się tylko domyślać, jakie jest to dla Ciebie trudne. 

Chcę, żebyś wiedziała, że nie musisz przez to przechodzić sama. Zasługujesz na wsparcie i zrozumienie. Proszę, zrób dla siebie ten ważny krok i poszukaj pomocy. Możesz zadzwonić na telefon zaufania, porozmawiać z psychologiem lub terapeutą. 

Jesteśmy po to, żeby pomóc! <3 Czy masz kogoś zaufanego w swoim otoczeniu? Z kim mogłabyś porozmawiać?

Pamiętaj, że to, jak się teraz czujesz, nie jest twoją winą i może się zmienić. Nie jesteś sama i zasługujesz na to, by poczuć się lepiej i bezpiecznie. 

Proszę, zadbaj o siebie i poszukaj wsparcia.

 

Trzymam kciuki! 
Dorota Mucha - psycholog

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Pani Kasiu,

 to, co Pani opisuje – to potworne cierpienie, płacz i karanie własnego ciała poprzez głodzenie się i samookaleczenia – jest wołaniem Pani organizmu o natychmiastową pomoc. Przy Pani wzroście waga 60 kg jest wagą całkowicie prawidłową, jednak to, co dzieje się w Pani głowie, to obraz głębokiego kryzysu i nienawiści do siebie, które mają źródło w doznanej dawniej przemocy słownej. Przekonanie, że „nie zasługuje Pani na jedzenie”, jest kłamstwem, które wygenerowała trauma, a autoagresja na rękach to sposób, w jaki próbuje Pani poradzić sobie z bólem, którego nie da się wyrazić słowami. Błagam Panią, by nie zostawała Pani z tym sama ani minuty dłużej; to nie jest kwestia silnej woli, to choroba, która odbiera Pani poczucie rzeczywistości. 

Najważniejszym krokiem jest teraz pilne zgłoszenie się do psychiatry lub do najbliższego Ośrodka Interwencji Kryzysowej, ponieważ Pani życie i zdrowie są zagrożone przez te niszczące mechanizmy, a zasługuje Pani na opiekę i bezpieczne życie bez nienawiści do samej siebie.

 

Proszę dać sobie pomóc i zaopiekować się sobą.

Bożena Nagórska

Zobacz podobne

Nie biorę leków na depresję, a kończąca się już terapia nie pomogła. Jestem na granicy.
Witam, Mam stwierdzoną depresję lękową. Od około 4 lat są mi przepisywane leki ssri. Od dwóch lat chodzę na terapię i w zasadzie za niedługo dobiega końca, a mój stan się pogorszył, wychodzimy z założenia, że jedynym ratunkiem jest w końcu zacząć brać leki... A ja tak bardzo się ich boje, tego, że nie dam rady zajmować się dziećmi i w miarę normalnie funkcjonować ( podobno pierwszy miesiąc może być bardzo ciężki). Do tego coraz więcej myśli samobójczych w mojej głowie. Czuję się po prostu odarta z życia, nic mnie nie cieszy, mam szereg objawów somatycznych i coraz częściej jedną myśl - niech to wszystko się skończy 😭 Do tego objadam się kompulsywnie, w przeciągu 5 lat przytyłam 30 kg. Nawet nie wiem, jakie jest moje pytanie, bo i tak nikt za mnie decyzji nie podejmie... Odnośnie dzieci nie ma możliwości, by ktoś mi pomógł.
Po opuszczeniu przez partnera (który nie wspiera finansowo ani emocjonalnie) wpadłam w uzależnienie od alkoholu - bardzo źle się czuję, proszę o pomoc
Witam, dwa lata temu urodziłam córkę, drugą już. W czasie ciąży wyszło, że partner ma długi hazardowe i to ogromne...ciąża zagrożona...tuż po zostawił i pojechał za granicę, dalej kłamał, grał, nie pomagał...płakałam chyba prawie cały czas...skończyłam karmić piersią i kiedyś w tych nerwach sięgnęłam po piwo, by, nie wiem, uspokoić się, zasnąć...I tak od tego czasu piję codziennie i to z 3 lub 4, pracuję po 12 godz dziennie, jak przychodzę usypiam dzieci i piję, bo tylko tak mogę zasnąć, płaczę nadal...to już będzie niedługo półtora roku, pomaga mi to w zaśnięciu, ale całe dnie myślę o wieczorze, że znowu będzie mi ciężko, że będę płakać, on obiecuje, mówi, że się poprawi, ale jak wraca raz na dwa miesiące to woli spać niż mi pomóc czy spędzić ze mną czas...jestem wycieńczona, chciałabym coś zmienić...przestać pić...naprawić nasze relacje, bo ponoć już nie gra od roku, ale to długa historia...Ja opłacam rachunki, utrzymuję dom, dzieci, opłacam opiekunkę, on się nie dokłada praktycznie, czasem jakiś grosz rzuci typu 500zl, nie okazuje uczuć a ja ciągle mu je okazuje, wybaczam, staram się naprawdę, by dzieciom niczego nie brakło mimo ciężkiej sytuacji finansowej, spędzam z nimi każdy dzień wolny, ale jestem już naprawdę zmęczona walką o rodzinę, dzieci, o związek...martwi mnie ze beż tych 3 czy 4 czy 2 czasem piw nie zasnę, jak mam to ogarnąć? Czy walczyć? Wydaje mi się, że on już odpuścił...nawet na urodziny moje, jak był, usłyszałam wszystkiego najlepszego i nawet drobiazgu nie dał mi, zabolało🙄 teraz zamiast ze mną być, woli spać, proszę o pomoc...to tylko część z tego ogólnikowa, dodam, że jak mi nie odpisuje wieczorem to wpadam w panikę i płaczę do rana, aż nie padnę z wycieńczenia...jakiś uraz? Nerwica? Depresja? Źle się czuję psychicznie, nie mam kiedy odpocząć i nie mam wsparcia od tej niby najważniejszej osoby😟
Witam, mam problem z samookaleczeniem od ok. 10 lat.
Witam, mam problem z samookaleczeniem od ok. 10 lat. W swojej historii miałam dużo psychiatrów i psychoterapeutów. Nadal do nich uczęszczam. Przez te lata wykorzystałam wszystkie alternatywy i nadal nic nie pomaga. Wiele razy podejmowałam ten temat, kontrakty coś dają, ale tylko na krótki okres (maksymalnie 2 miesiące). Chciałabym się dowiedzieć czy jest jeszcze dla mnie jakaś nadzieja. Od 10 lat się leczę i nie widać progresu w mojej chorobie i zaburzeniach. Próbny samobójcze też wystąpiły i jestem już tym wszystkim bardzo zmęczona i obawiam się, że nie ma już dla mnie pomocy. Mam wrażenie, że przez ten cały czas moje pieniądze poszły w błoto, bo leczenie nic nie daje.
Napadowe jedzenie. Panika z powodu braku kontroli i planu na jedzenie w kolejnych dniach.

Dzień dobry, od jakiegoś czasu na własną rękę staram się wyjść z napadów objadania. Były górki i dołki, ale mam wrażenie, że idę w dobrym kierunku. Za 4 dni jadę na wyjazd w góry z tatą (mój pomysł) i od 2 dni już panikuję, bo okrutnie boję się, że przez to, że nie mogę zaplanować sobie jedzenia, ale policzyć jego kcal zjem za mało (co wywoła napad)/zjem za dużo (co też go wywoła, bo mam tendencje do podejścia 'wystko, albo nic')/nie będę miała poczucia kontroli (a to już na 100% skończy się napadem). Chciałam tam sobie gotować, nawet na oko, ale tata powiedział, że to strata czasu i obiady będziemy jeść na mieście (nie jem mięsa, a na mieście zapominają o istnieniu białka robiąc wege jedzenie, więc będę szybko głodna). 

Co mogę zrobić, żeby ograniczyć możliwość wystąpienia napadu/przytycie oraz co zrobić, żeby nie panikować na samą myśl o braku poczucia kontroli i braku planu, bo aktualnie natrętnie myślę o tym przed snem starając się to wszystko zaplanować (aż nie mogę zasnać), a oprócz tego na samą myśl strasznie szybko bije mi serce, nieświadomie wstrzymuje oddech/biorę je plytkie i trzęsą mi się ręce. 

Z tatą o tym nie porozmawiam, bo jedyne co to będzie się martwił i ślęczał nade mną odnośnie jedzenia (jem teraz x kcal, bo redukcja - x kcal, i trenuje 5/6 x tygodniowo siłowo) opcjonalnie wyślę mnie do psychologa, a mam z nimi słabe doświadczenia. Mam 21 lat.

Czy anoreksja, która wróciła po ciąży, jest możliwa do zwalczenia tylko za pomocą terapii psychologicznej i psychotropów?
Czy anoreksja, która wróciła po ciąży, jest możliwa do zwalczenia tylko za pomocą terapii psychologicznej i psychotropów?
myśli samobójcze

Myśli samobójcze – przyczyny, rozpoznanie, pomoc

Myśli samobójcze to poważny problem dotykający wielu osób. Ważne jest rozpoznanie objawów i wiedza o sposobach radzenia sobie z nim. Jeśli Ty lub ktoś bliski zmaga się z takimi myślami, pamiętaj, że warto szukać pomocy!