Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Dokąd zgłosić się po pomoc?

Witam! Jestem ofiarą stalkingu od kilku lat. Zostałam posądzona o chorobę psychiczną, o schizofrenię(błąd i nie to, że wypieram chorobę, ale grożono mi i groźby są nadal i nie wiem co może być jutro czy pojutrze czy nie uderzą),przez te osoby wylądowałam w szpitalu psychiatrycznym kilka lat temu i nawet rodzina własna mi nie wierzy.Gdzie mam zgłosić się o pomoc? Serdecznie proszę o radę...
User Forum

Anonimowo

2 lata temu
Joanna Łucka

Joanna Łucka

Dzień dobry, 

rozumiem, że sytuacja, którą Pani opisuje jest rozciągnięta w czasie. Jest to dla Pani z pewnością obciążające emocjonalnie oraz poznawczo. Brak wsparcia bliskich dodatkowo może powodować poczucie bycia nierozumianą oraz frustrację. 

Myślę, że skoro sytuacja trwa już dłuższy czas, to zdecydowanie warto zadbać najpierw o swoje bezpieczeństwo fizyczne. Zapewnić to może wizyta na komisariacie policji i wszczęcie działań na rzecz znalezienia sprawców i zapewnienia Pani poczucia bezpieczeństwa. Groźby w polskim kodeksie karnym postrzegane są jako przestępstwo. 
Jeśli sprawa zacznie się toczyć także w wymiarze formalno-prawnym, to będzie to także argument dla Pani bliskich o powadze sytuacji. 

Rozumiem, że kilka lat temu zakończyła Pani leczenie na oddziale psychiatrycznym. Warto jednak wznowić badania i udać się na konsultację. Bycie w ciągłym stresie i lęku, ze względu na stalking, znacząco obciąża układ nerwowy. W takiej sytuacji lekarz psychiatra może udzielić Pani pomocy w regeneracji i zmniejszeniu poziomu lęku, kiedy sprawą zajmie się już policja. 

Życzę Pani wszystkiego dobrego!
Pozdrawiam serdecznie
Joanna Łucka 
psycholożka 

2 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zobacz podobne

Schizofrenia a unikanie kontaktów społecznych: jak radzić sobie z lękiem i izolacją?

Dzień dobry. Cierpię na schizofrenię, jestem wycofana, boję się kontaktu z ludźmi na dłuższą metę, jeśli chodzi o przejście przez ulicę, to jest ok, z chłopakiem spotykam się 10 lat, ale u niego w domu byłam przez ten czas może z pięć razy.

Mam lęki związane z tym, że boję się, że przestanę widzieć, bądź że zobaczę jakieś światełka.
Mam lęki związane z tym, że boję się, że przestanę widzieć, bądź że zobaczę jakieś światełka. Obawiam się też, że to mogą być omamy. Bardzo skupiam się na myśleniu nad tym, całe dnia wpatruje się w ścianę i patrzę czy coś się nie robi albo zobaczę jakieś światełka i już zaczynam się bać. Wpadam w straszna panikę do takiego stopnia że mnie wszystko boli i nie chce mi się już żyć. Biorę coaxil 2 tyg ale mam wrażenie że działa to jeszcze gorzej na mnie. Nie wiem co mam robić.
Medytacja a schizofrenia: Czy praktyki medytacyjne mogą wspierać leczenie psychotyczne?
Coraz częściej zastanawiam się nad alternatywnymi metodami radzenia sobie z objawami schizofrenii, zwłaszcza jeśli chodzi o medytację. Mam kumpla, który zmaga się z tym zaburzeniem, i ciekawi mnie, czy praktykowanie medytacji mogłoby mu jakoś pomóc. Czy jest możliwe, że medytacja łagodzi objawy psychotyczne, takie jak halucynacje czy urojenia? Z jednej strony wiem, że medytacja potrafi zmniejszać stres i poprawiać koncentrację, co teoretycznie mogłoby pomóc w uspokojeniu umysłu. ALE z drugiej strony boję się, że może prowadzić do zbyt intensywnych doznań introspektywnych, które zamiast pomagać, mogłyby pogłębiać objawy psychotyczne. Czy istnieją jakiekolwiek badania, które potwierdzają skuteczność medytacji w leczeniu schizofrenii? Czy znacie konkretne techniki medytacyjne zalecane przy zaburzeniach psychotycznych? Jakie ryzyko niesie ze sobą wprowadzenie takiej praktyki u osób cierpiących na tę chorobę? Chciałbym wiedzieć, jak podejść do tego tematu, żeby nie zaszkodzić, a jedynie wspierać leczenie farmakologiczne i psychoterapeutyczne mojego przyjaciela. Będę wdzięczny za wszelkie wskazówki i informacje, które pomogą mi lepiej zrozumieć tę sprawę.
Niepewna diagnoza psychiatry o spektrum autyzmu. Ja natomiast skłaniam się ku zaburzeniu dwubiegunowym.
Witam, piszę już trzeci raz na tym forum, jeszcze raz się przedstawię, jestem Amelia i niebawem skończę już 17 lat. Czuję się coraz bardziej bezradna z moją sytuacją, mam już nowy przepisany lek antydepresyjny ze zwiększoną dawką 30mg (nie potrafię dokładnie oszacować, ale już je biorę 3 tygodnie i narazie zerowa poprawa, a nawet się czuje gorzej czasami, ale dla pewności poczekam jakiś czas, bo wiem jak różnie z lekami jest). Moja pani psycholog czeka na moją diagnozę, ponieważ mówi, że to jeden z ważnych elementów, aby było wiadomo jak ze mną pracować. Na ostatniej wizycie u psychiatry zadawano mi różne pytania w zakresie moich interakcji społecznych i jak wspomniała pani psychiatra "zastanawiałam się nad Amelią" po czym dała karteczkę z przepisanym lekiem i dawką i oznajmiła, że być może mogę mieć zespół aspergera i kazała mi oraz moim rodzicom poczytać o tym. Gdy to usłyszałam bardzo się zaskoczyłam i nieco przeraziłam, myślałam, że to lęk społeczny. Moi rodzice w celu dokładnego potwierdzenia chcą mnie umówić do drugiego psychiatry, którego będę mieć już w maju i tam będzie rozmowa i wiadomo, będzie to raczej czasochłonny proces, czy to jest zespół aspergera i czy tak samo jak moja pani psycholog mówi, czy te moje epizody wynikają z dwubiegunówk,i bo cały czas skarżę się i także mój tata, jak to nie raz jestem gadatliwa, bardziej żywa, a potem leżę w łóżku i nie ma ze mną kontaktu i później znowu. Też ciągle się skarżę na pojawiające się głosy w mojej głowie (często są w moim epizodzie depresyjnym) jeden głos mnie krytykuje, poniża, drugi głos tak samo i mówi, że chciałaby się mnie pozbyć, aby mogła kontrolować moje ciało i odebrać mi świadomość, trzeci głos jest dziwny i nietypowy i nie potrafię go opisać a czwarty głos jest wspierający. Dla mnie wszystko to jest przemęczające i obawiam się, że już ze sobą nie radzę.
Mąż twierdzi, że nauczyłam go okazywania uczuć i agresji – czy to ja jestem winna?
Sprawa dosyć dziwna. Mąż zawsze bedac w pracy nie napisze nie powie mi nic innego jak zawsze cyt,, mam na ciebie ochotę ,, nie zapyta sie jak ja sie czuje chociaż twierdzi iz mi to mówi, cwany bo niedosłyszę a on wie i aby sie wybielić powie ze bie raz tak mówi pyta sie yhyy....jako tako słyszę ale słyszę. Mąż potrafi mi powiedzieć ze ja go tego nauczyłam, to pytam sie czego niby nauczyłam??? Mówienia np zes na mnie ochotę słowa kocham cie tęsknie brakuje mi ciebie przytuelnia czy pocałunku pieszczot złapania za rękę??? Znakiem tego ja przez 20 lat wszystkiego go uczyłam bo on sam z siebie z uczuc nie potrafi powiedzieć i nie mówi tylko ja go prowadzę za rączkę jak małe dziecko??? Jak to odbierać on uważa ze ja go nauczyłam mówić mam na ciebie ochotę, tak samo ja go nauczyłam byc agresywny nie panować nad emocjami czy krytykować mnie poniżać itp??? Wszystkiego go ucze??? Jak mam to odbierać dla mnie to chore co on mówi wydaje mi sie ze choroba osychiczna brzmi w mężu. W pracy jest powie kocham cie tęsknie to co ja nauczyłam go wypowiadać te słowa w koja stronę??? Bo on sam z siebie nie piwie z uczuc ??? Jestem załamana totalnie
ChAD

Zaburzenie dwubiegunowe – przyczyny, objawy, leczenie

Choroba dwubiegunowa to poważne zaburzenie psychiczne, które może znacząco wpłynąć na jakość życia. Zrozumienie jej objawów, przyczyn i metod leczenia jest kluczowe dla skutecznego radzenia sobie z tym schorzeniem.