
- Strona główna
- Forum
- uzależnienia, związki i relacje
- Kłamstwa męża: jak...
Kłamstwa męża: jak poradzić sobie z mężem, który nieustannie okłamuje i oszukuje?
Dzień dobry. Moje życie z mężem zamieniło się w koszmar. Mąż okłamuje mnie na każdym kroku- wymyśla historie na poczekaniu. Kłamie w mniej i bardziej ważnych sprawach. Mam wrażenie, że cała jego osoba jest jedną wielką mistyfikacją. Okłamał mnie odnośnie do swojego wykształcenia, odnośnie do przeszłości swojej, podróży, pieniędzy, rodziny, swoich chorób. Te wszystkie kłamstwa wyszły po czasie. Okłamał mnie w sprawie swoich długów, wykorzystał do spłaty tych długów moje oszczędności z czasów panieńskich-okradając mnie z wszystkich oszczędności i twierdząc, że te pieniądze są u niego na koncie i w momencie, kiedy musiałam je podjąć i naciskałam, to kłamał w żywe oczy, że jest awaria banku, nie może wybrać tych pieniędzy i wreszcie po przyciśnięciu do muru przyznał, że ich nie ma. Miałam sytuację podbramkową, musiałam sięgnąć po swoje oszczędności, których nie ma, bo mąż okłamywał mnie 3 lata i od 3 lat tych pieniędzy nie było. W zasadzie nie wiem, co jest prawdą, a co nie. Podkrada mi pieniądze i twierdzi, patrząc mi w oczy, że zgubiłam. Znajduję marihuanę pochowaną po kątach, to jest oburzony, bo to nie jest jego oczywiście. Proszę o pieniądze na rachunki (bo płacę ja) to nigdy nie ma, zawsze wymyśla jaka datę, kiedy je da i nigdy nie daje. Wymyśla terminy i nigdy ich nie dotrzymuje. Najgorsze, że kłamie i przechodzi nad tym, jak wychodzi prawda na jaw, do porządku dziennego, nie ma żadnych wyrzutów sumienia. Nie powie nawet słowa przepraszam. Ja się zastanawiam, czy to nie jest objaw choroby. Ja jestem już zmęczona jego kłamstwami, sama brzydzę się kłamstwem i nie rozumiem jak można ciągle oszukiwać i kłamać i nie mieć nawet wyrzutów sumienia. Na moich barkach spoczywa wszystko- mąż nie chce robić nic: nawet po sobie nie sprząta, nie płaci rachunków, nie robi zakupów, nie chce zajmować się swoim dzieckiem. I ciągle kłamie. Czy jest dla nas jakaś szansa, czy zostaje tylko odejście i rozwód?
Beldibi
Anna Szczypiorska
Dzień dobry,
to co Pani opisuje, brzmi jak bardzo trudne i bolesne doświadczenie. Życie w ciągłym napięciu, braku zaufania i niepewności co do prawdy może być ogromnym obciążeniem emocjonalnym. Widać, że relacja z mężem przestała dawać Pani poczucie bezpieczeństwa i wsparcia, a stała się źródłem cierpienia.
Ciągłe kłamstwa, manipulacje i brak odpowiedzialności mogą wskazywać na głębsze problemy emocjonalne lub osobowościowe. Trudno budować związek, gdy jedna ze stron nie uznaje faktów i nie reaguje na konsekwencje swojego zachowania.
Pani poczucie zagubienia, zranienia i zmęczenia w tej sytuacji jest w pełni zrozumiałe. Proszę pamiętać, że nie jest Pani sama w tym doświadczeniu. W obliczu kłamstw i rozczarowań pojawia się bezsilność i smutek, warto dać sobie prawo do tych uczuć, są one reakcją na bardzo trudną rzeczywistość i świadczą o tym, jak wiele Pani włożyła w tę relację.
Najważniejsze teraz to zadbać o siebie i dziecko, emocjonalnie i materialnie. Rozmowa z psychologiem lub terapeutą, mogłaby pomóc Pani przejść przez ten trudny okres.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Daria Składanowska
Dzień dobry,
dziękuję, że podzieliła się Pani tak trudnym i obciążającym doświadczeniem. Opisuje Pani sytuację, która wiąże się z dużą ilością napięcia, niepewności i poczucia naruszenia granic. Ciągłe kłamstwa, manipulacje i brak odpowiedzialności ze strony partnera mogą bardzo wpływać na poczucie bezpieczeństwa i dobrze, że szuka Pani wsparcia.
Jako psycholog nie mogę ocenić na odległość, z czego wynikają te zachowania Pani męża ani przesądzać o diagnozach czy przyszłości relacji. Mogę jednak powiedzieć, że ma Pani prawo traktować swoje obserwacje poważnie i szukać dla siebie pomocy – zarówno emocjonalnej, jak i prawnej czy finansowej, jeśli sytuacja tego wymaga.
W takich okolicznościach często pomocne bywa spotkanie ze specjalistą, który pomoże Pani uporządkować sytuację, wzmocnić granice i podjąć decyzję, która będzie dla Pani bezpieczna. Jeżeli pojawia się ryzyko nadużyć finansowych lub innych form przemocy, warto rozważyć również konsultację w Centrum Interwencji kryzysowej, MOPS, MORS( pomoc bezpłatna psychologiczna, prawna, finansowa).
Pozdrawiam,
Składanowska Daria
Malwina Wamej
Dzień dobry,
Bardzo mi przykro, że doświadcza Pani czegoś tak trudnego. Z tego, co Pani opisuje, żyje Pani od lat w stanie ciągłego napięcia, niepewności i podważania własnej rzeczywistości. To jest ogromnie obciążające psychicznie i nikt nie powinien w takich warunkach funkcjonować.
To jest długotrwałe, systematyczne okłamywanie, manipulowanie, wykorzystywanie finansowe i emocjonalne.
Pani pytanie, czy to może być choroba, jest zrozumiałe. Rzeczywiście, istnieją zaburzenia psychiczne, w których pojawia się patologiczne kłamanie, brak empatii czy poczucia winy. Ale bardzo ważne jest to, że rozpoznanie przyczyny nie zmienia faktu, że Pani jest krzywdzona.
W sytuacji kiedy mąż wszystkimi zaprzecza i bagatelizuje sprawę, nie ma Pani narzędzi do ratowania relacji.
Odejście i rozwód nie są porażką , czasem są aktem ochrony siebie i dziecka. Miłość i małżeństwo nie powinny oznaczać życia w lęku, chaosie i ciągłym podważaniu rzeczywistości.
To, że Pani to wszystko widzi, nazywa i szuka pomocy, świadczy o ogromnej sile. Proszę pamiętać: ma Pani prawo do życia w prawdzie, spokoju i bezpieczeństwie.
Zanim podejmie Pani ostateczną decyzję, zachęcam do konsultacji z psychoterapeutą, dla wsparcia i odzyskania jasności.
Pozdrawiam
Malwina Wamej

Zobacz podobne
Witam,
narzeczony chyba nie do końca akceptuje moich synów 19 i 30 lat.
Wypowiada się o nich w naszych rozmowach w bardzo niepochlebny sposób (młodszy to poj*b filozof i itp, starszy też nie lepszy). Natomiast w ich towarzystwie jest poprawny (synowie nie mieszkają z nami). Sprawa dotyczy wigilii, niezbyt chce, aby dzieci przyjechały do nas, raczej do ojca niech pojadą, a my do jego siostry. Zaproponowałam, abyśmy spędzili je każdy z własną rodziną, jeśli nie chce spędzać je z moimi dziećmi, to się bardzo oburzył i nie będzie wyjeżdżał z własnego domu.
Trudno mi tę sytuację ogarnąć...
Nie pomaga fakt, że narzeczony jest już chyba uzależniony od alkoholu, bo 2-4 piwa dziennie po pracy, to już raczej podchodzi pod uzależnienie, do tego nie panuje nad własnymi emocjami, wybuchowy itp. Sytuacja z dziś - miałam spotkanie wigilijne z koleżankami z KGW. Wyjeżdżając było wszystko ok, jeszcze mnie poganiał, że się spóźnię, a wróciłam po paru godzinach i było na powitanie -spadaj, bo on sam siedział w domu w niedzielę.
Aby nie zaogniać sytuacji, poszłam do sypialni czytać książkę, to on po chwili do mnie z focha je..łam.
Coraz częściej myślę o wyprowadzce, bo to już zaczyna być ponad moje siły.
Hej wszystkim. Bardzo proszę pomóżcie mi, doradźcie co powinnam zrobić. Mam 30 lat, 2 dzieci, męża. Mieszkamy 2km od mojego domu rodzinnego, rodziców. 10 lat temu zachorowałam na raka. Mój tata nie mógł sie z tym uporać, więc poszedł w najłatwiejszą droge odreagowania, czyli alkohol. Od 2 lat leczy sie na depresję. Chodzi normalnie do pracy, ale w tygodniu zdarza mu sie zaglądnąć do kieliszka zwłaszcza w sobote. Jest czasem wtedy niemiły dla mamy, ale na szczęście sie to rzadko zdarza. Jak atmosfera opadnie, jest już taki jak zwykle. Przeprasza mamę, wiem, że ogromnie ją kocha, ale nałóg też jest bardzo silny. Widzę, że z tym walczy, ale czasem jest różnie. W tym całym poście meritum tego jest to, że ja nie umiem sie odciąć. Co chwile po południu dzwonie do mamy, gdzie tata jest, co robi, czy wrócił już z warsztatu, a jeśli tak to w jakim stanie. Widzę, że ją też to mocno irytuje, bo niby dzwonie o jakąś pierdołę, ale ona wie, że to tylko pretekst. Chciałabym sie odciąć, skupić sie na swojej rodzinie, bo mąż mówi, że wieczorem ciężko ze mną wytrzymać, bo chodzę jak na bombie co sie wydarzy, czy wróci podpity czy nie. Tata naprawdę wiem, że sie chce zmienić, sam z siebie poszedł do psychiatry, nawet ma tabletki na alko, ale chyba słabo działają. Pomóżcie, bo zwariuje. Wieczorami ciągle mnie boli brzuch, ciągle czuje napięcie, lek, obawę. Boję sie.

Okres dojrzewania - co warto wiedzieć o zmianach i wyzwaniach
Okres dojrzewania to wyjątkowy i wymagający etap zmian fizycznych, emocjonalnych i społecznych. Zrozumienie tych procesów jest kluczowe dla nastolatków, ich rodziców i opiekunów, by lepiej radzić sobie z wyzwaniami i wspierać rozwój młodego człowieka.
